Nauka dziecka picia z kubka
Witam! Moja córka ma 2 lata i 8 miesięcy, mój problem polega na tym, że nie pije ona z niczego innego prócz butelki ze smoczkiem. Podejmowałam wcześniej próby różnego rodzaju kubeczków, nigdy z żadnego nie umiała się napić i nie chciała, więc wracała butelka. Teraz jednak wiem, że jest już najwyższa pora i zawzięłam się. Porozmawiałam z córką, wytłumaczyłam że jest już dużą dziewczynką i po tych rozmowach córka zgodziła się na kubek ze słomką. Poszłyśmy do sklepu, wybrałyśmy, kupiłyśmy. Butelkę powiedziałam że wyrzuciłam. I tu zaczyna się problem. Lenka jest grzeczną, ułożoną dziewczynką. Ona nie robiła mi histerii, nie żądała butelki, nie tupała nogami - ona po prostu przestała pic. W praktyce wygląda to tak, że stawiam jej ten kubek ze słomką (z ulubionym piciem żeby zachęcić), ona go nie chce brać do rąk, bierze dopiero po wielu namowach, popije parę mini-łyczków i odstawia. Nic nie pomaga obietnica nagrody, chwalenie jak jej dobrze idzie itp. W końcu ja się denerwuję i sama jej podtykam tę słomkę albo się napije, albo nie. Jak się napije to jest to tak mała ilość, że bez sensu. Albo robi wymówki: "od tego picia boli mnie brzuszek", "ale ja już się napiłam przecież" itp. Im bardziej namawiam ją do picia tym bardziej się denerwuje, płacze, krzyczy. Często kończy się to moim nerwem. W końcu odwodni się albo inne dolegliwości jakieś. Ta sytuacja trwa już ponad tydzień, ja twardo nie wracam do butelki, bo myślałam, że parę dni buntu i zacznie pic, ale mam wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz gorzej, w sumie ilość jaką wypije samego picia to ok. 50 ml na dzień! Boję się, że ona poprzestawiała sobie w główce i ma takie uprzedzenie, że nie czuje nawet pragnienia. Przecież napiłaby się gdyby ją suszyło. Kilka dni temu w nocy miała dolegliwości brzuszne, płakała, prosiła zanieść się do kibelka na kupkę, ale nic nie mogła zrobić, w końcu pomógł espumisan. Wiem, że to perystaltyka jej szwankuje przez małą podaż płynów, to moja wina.... Wcześniej wypijała około pół litra, wyglądało to tak że mówiła że chce pić, ja jej podawałam butelką, wypijała duszkiem całą albo mniej, i tak do następnego razu. Sama nigdy nie chciała trzymać butelki, zawsze to ja jej podawałam. Teraz pije jeszcze mleko rano i wieczorem (około szklanki) z butelki ze smoczkiem oczywiście, bo nie mam pojęcia w jaki inny sposób mogłabym jej podać. Budzi się głodna, od razu domaga się mleczka, wypija w 5 min. (ja trzymam butlę, przytulamy się) i od razu robi się jej dobry humor. Boję się, że jak i mleko podam jej w kubku to przestanie pić nawet mleko. Dodam, że chciałam uczyć ją pić ze zwykłego kubka, bez słomki, ale jak próbuję to moja córka ucieka, nie chce nawet wziąć go do ust i spróbować. Próbowaliśmy sposobem, jedliśmy razem śniadanie, każdy miał herbatkę w kubku i ona też, ale nie chciała nas naśladować, kończyło się to krzykliwym protestem... Nie mam już sił, jest to dla mnie taki problem, że wiecznie tylko o tym myślę. Mam wyrzuty sumienia, że nie dałam jej kubka jak skończyła pół roku, wiem że sama sobie zawiniłam, ale już teraz nic nie zmienię. To moje pierwsze dziecko, jakoś przeoczyłam tę sprawę. Poza tą jedną sprawą rozwój mojej córki uważam za rewelacyjny. Jest bardzo mądra, logiczna. Bardzo grzeczna, spokojna. Mówi pięknie wyraźnie od półtora roku, zna bardzo dużo słów, łatwo zapamiętuje. Ząbki ma śliczne. Nigdy nie była chora. Smoczek do ssania odrzuciła rok temu. W pampersy przestała sikać z dnia na dzień pół roku temu (tylko w nocy ma pieluchę, bo nie wiem jak ją nauczyć żeby trzymała). Chce różne rzeczy, robi sama, niestety łatwo się zniechęca, po jednej nieudanej próbie porzuca czynność. Co robić, wierzyć że w końcu przełamie się, nie wiem. Boję się, że w końcu doprowadzę ją do jakiejś choroby. Ania Proszę nie publikowac nigdzie mojego maila.