Dlaczego nasza historia tak się potoczyła?

Mam na imię Magda, mam 36 lat, jestem kobietą po przejściach, mam 10 letniego syna, którego wychowuje sama odkąd się urodził. Przez 10 lat byłam sama, ale w zeszłym roku poznałam mężczyznę- również człowieka po dużych i bolesnych przejściach, w trakcie rozwodu, który został z dwoma synami. Odrazu między nami zaiskrzyło, zakochaliśmy się w sobie jak nastolatkowie, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Pomimo tego że nie mieszkamy w tym samym mieści dzieli nas 70 km- bardzo dużo czasu zaczęliśmy spędzać razem, nasze dzieci bardzo się polubiły, spędzaliśmy razem weekendy albo u nas albo u nich, jeździliśmy na wspólne wyjazdy. Paweł zaczął snuć plany dotyczące następnych naszych wyjazdów i przyszłości, chciał abyśmy wspólnie stworzyli dom, abym zajęła się nim i jego dziećmi, cały czas dawał mi dowody miłości, mówił o tym jak długo na mnie czekał, jak bardzo mu zależy na naszej relacji. I przyszedł grudzień , trudny miesiąc dla mnie i niego, ja przygotowywałam się do ważnego egzaminu, a on miał mieć rozprawę rozwodową. Na kilka dni przed rozprawą zaczął się dystansować, nie bardzo chciał rozmawiać (a wcześniej rozmawialiśmy każdego wieczoru), nie chciałam go naciskać więc się nie narzucałam, po rozprawie w ogóle przestał się odzywać, dzwonić. Kiedy napisałam z pytaniem co się dzieje jedynie odpisał , że żona wykorzystała na rozprawie to że kogoś ma i pomimo tego że nie miała kontaktu z młodszym synem od pół roku- teraz zdecydowała że chce zmiany ustaleń dotyczących opieki nad nim i większych praw. Napisał że musi zająć się tą sprawą i zawalczyć o syna i nie jest teraz gotowy na stały związek. Odpisałam że nie będę stawać mu na drodze i ,żeby się odezwał jak uda mu się wszystko uporządkować. Od tego czasu minęło 5 miesięcy , mamy okazjonalnie kontakt smsowy, ale nie widzieliśmy się i nie mieliśmy szans porozmawiać. Nie potrafię tego wszystkiego do końca zrozumieć, przez ostatnie miesiące ciagle bije się z myślami dlaczego basza historia tak się potoczyła.
KOBIETA, 37 LAT ponad rok temu

7 sposobów, aby wychować szczęśliwe dziecko

Dzień dobry,
Bardzo Pani współczuję, ale niestety wiem jeszcze mniej od Pani i nie jestem wstanie powiedzieć dlaczego Pani ukochany tak się zachował. Doradzałabym danie mu jeszcze trochę czasu i zrozumienie jego położenia, gdyż być może rzeczywiście obecnie jest pochłonięty rozwodem i sprawami związanymi z synem. Ja oczywiście tego nie wiem, ale może jeszcze nie wszystko stracone. Warto w takich okolicznościach żeby zabiegała Pani o kontakt chociażby sms-owy i żeby prosiła Pani o wiadomości odnośnie tego jak jego sprawy się mają. Nie wiadomo, co Pani ukochany tak naprawdę myśli i co u niego się dzieje. Jeśli jego zapewnienia o miłości do Pani były szczere to podejrzewam, że będzie chciał kontynuować znajomość, bo prawdziwe zakochanie to silne uczucie z którego nie jest łatwo zrezygnować. Niestety nic więcej raczej nie może Pani zrobić, ale to ważne żeby on czuł że Pani na nim zależy i ma w Pani wsparcie. Mam nadzieję, że historia ta zakończy się dla Pani pomyślnie i tego też Pani życzę.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Kulczycka
http://psycholog-kulczycka.pl/

0
redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie

Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki:

Patronaty