Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Choroba afektywna dwubiegunowa: Pytania do specjalistów

Hipomania a dobry normalny nastrój, czyli gdzie są granice CHAD?

Dzień dobry, chciałbym zapytać gdzie jest granica między hipomanią a normalnym, dobrym nastrojem? Pierwsza depresja przeszła sama - 10 lat temu, w wieku 25 lat. Pierwsza wymagająca praca w dużym mieście i w agresywnej korporacji. Myślałem, że to stres. Źle... Dzień dobry, chciałbym zapytać gdzie jest granica między hipomanią a normalnym, dobrym nastrojem? Pierwsza depresja przeszła sama - 10 lat temu, w wieku 25 lat. Pierwsza wymagająca praca w dużym mieście i w agresywnej korporacji. Myślałem, że to stres. Źle było w okresie listopad-marzec. Potem odzyskałem siebie, logiczność myślenia, przekonanie, że dam radę, poczucie sensu i sprawczości, nie wiem czy to już hipomania. Dobrze było do kolejnej jesieni. Druga depresja przyszła w kolejnym roku w listopadzie. Tym razem byłem już u psychiatry, diagnoza: depresja i lęki (cipramil). Wyzdrowienie przyszło jak poprzednio - na wiosnę, pozytywnego działania leków nie zauważyłem. I znowu, dobry nastrój (a może hipomania?) trwał do kolejnej jesieni. Trzecia przyszła jak i poprzednie, na jesieni. Listopad był naprawdę ciężki. Tym razem również trafiłem do psychiatry. Leki i tym razem nie dawały poprawy. W lutym zacząłem chodzić na oddział dzienny do Instytutu Psychiatrii na Sobieskiego w Warszawie. Mój pierwszy kontakt z psychoterapią, innymi chorymi. Na początku diagnoza brzmiała, depresja zimowa. Któregoś dnia poproszono mnie, abym narysował wykres swojego nastroju na osi czasu. Narysowałem więc coś na kształt sinusoidy, ponieważ moje okresy bez depresji wydawały mi się stanami podwyższonej aktywności z perspektywy depresji. Wówczas zdiagnozowano u mnie sezonową chorobę afektywną dwubiegunową. Zacząłem brać lit. Dla uzupełnienia dodam, że ja widziałem mój stan jako wynik napięcia w pracy (było sezonowe), w okresie listopada i marca była straszna gonitwa. W lecie było dużo lepiej, mniej pracy i może wówczas pojawiała się hipomania?. Pod koniec marca przestałem chodzić do instytutu, gdyż poczułem się znacznie lepiej. Po 2-3 miesiącach odstawiłem lit (myślałem, że depresję mam już z głowy), czułem sie dobrze, nie wierzyłem w prawdziwość diagnozy opartej o wykres, który przygotowałem, były skutki uboczne. Ale przede wszytkim chciałem być zdrowy. Czwarta depresja pojawiła się ze znaną mi regularnością w listopadzie, grudniu. Ponownie psychiatra i psycholog. Ja ciągle nie godziłem się z diagnozą. A potem było ok, przez cztery kolejne lata. Byłem pewny, że moje problemy związane są ze stresami w pracy. Bo pracę w końcu zmieniłem na prostszą, mniej obciążającą. Byłem przekonany, że zmieniłem swój stosunek do życia, do pracy, że wiem na tyle dużo, że nie pozwolę już nigdy, aby jakieś problemy odbiły się na moim zdrowiu. I tak było (do zeszłego lata). Piąta depresja przyszła zeszłej zimy. I znowu potrafiłem znaleźć realny powód. Toczący sie rozwód i wymyślane przez żonę utrudnienia w kontakcie z synem. Znowu leki. Przeszło jak zawsze, na wiosnę. W marcu wróciełm do pracy (przestałem chodzić pod koniec grudnia). Tym razem postanowiłem nie przerywać mojej walki z chorobą w okresie, gdy jest hipomania. Od maja zacząłem chodzić na terapię. Miałem poczucie, że choroba ponownie zmusiła mnie do przedefiniowania celów w życiu i de facto do rozwoju. To pomagało mi nie zadręczać się tym, ile czasu w życiu straciłem na chorobę i traktowanie tego jako kosztowną, ale dobrą lekcję życia. Gdy w tym roku nadszedł luty, a ja nie zaobserwowałem żadnych problemów z nastrojem, utwierdziłem się w przekonaniu, że jest dobrze. Było, ale do końca marca. Wtedy mniej więcej, powoli, ale systematycznie, czułem, że zaczynam zastanawiać się nad sensem życia, przestaję się interesować codziennością i coraz mniej mi się chce. Myślałem jednak, że skoro zima się kończy, to jestem bezpieczny. Pod koniec marca byłem na nartach w Alpach przez tydzień, żeby się zregenerować. Jednak się nie udało. W połowie maja miałem już duże kłopoty z koncentracją i snem. Depresja dopadła mnie ponownie. Ponownie psychiatra i leki. Nadal chodzę na terapię, ale mam duże wątpliwości, czy coś to daje. Lekarz stwierdził, że jest to depresja nawracająca, ale mówi, że jednak wygląda to na CHAD - tylko musi mnie zobaczyć również w okresie, gdy wg mnie jest ok, wówczas będzie wiedział. Obawiam się tej diagnozy, bo trudno mi pogodzić się z myślą, że będę to miał już zawsze i że moje wysiłki, żeby zmienić swoje postrzeganie świata, terapia na niewiele się zdają - bo nastrój po prostu się zmienia i ja nie mam na to wpływu. To co mogę obiektywnie stwierdzić o okresie manii/hipomanii/normalności: 1 - mało śpię - ok. 5 h na dobę. Budzę się wcześnie rano i zastanawiam się, jak rozwiązać kolejne problemy. Do tej pory myślałem, że jest to wynik długości dnia, wpływ słońca. Ale w tym roku słońce mnie nie napędza. 2 - w porównaniu do depresji jestem zdecydowanie bardziej aktywny, zdecydowany, odważny. Wydaje mi się, że dam sobie radę z moimi problemami i mam pewność siebie. 3 - trochę nadganiam stracony czas. Spotykam się ze znajomymi, z którymi w okresie depresji zerwałem kontakty. Tak jakbym koniecznie chciał naprawić i odrobić to, co zabrała mi depresja, ale nie mam żadnych nierealnych pomysłów. Nie sprzedaję domu, nie zaciągam kredytu, nie myślę, że wszystko jest ok. Być może, gdyby nie depresja, to w ogóle bym się nie zastanawiał, że to może być źle. 4 - poza tym z każdej depresji do tej pory wychodziłem z mocnym postanowieniem, że bedę utrzymywał kontakty ze znajomymi, bedę uprawiał sport, bedę cieszył się życiem. Wiec trochę tak jakbym sam siebie mobilizował, żeby być aktywnym, żeby nie tracić już więcej czasu.
odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Paweł Gosek
Dr n. med. Paweł Gosek
 Magdalena Mroczek
Magdalena Mroczek

Czy to choroba afektywna dwubiegunowa?

Witam serdecznie, mam 18 lat, jestem kobietą. Czy myśli samobójcze niemal każdego wieczoru przed spaniem, czasem w nocy, jeśli nie mogę spać, niepokój w okolicy serca,świadomość własnego talentu z głębokim poczuciem niedocenienia, częsty płacz przed spaniem lub w nocy z...

Witam serdecznie, mam 18 lat, jestem kobietą. Czy myśli samobójcze niemal każdego wieczoru przed spaniem, czasem w nocy, jeśli nie mogę spać, niepokój w okolicy serca,świadomość własnego talentu z głębokim poczuciem niedocenienia, częsty płacz przed spaniem lub w nocy z powodu myśli samobójczych, lęku, poczucie braku sensu istnienia, niechęci życia i czasem nastepująca nawet zaraz po takim stanie wielka radość, ochota na żarty, gwałtowny taniec przy muzyce, wiara we własne siły, możliwości, przekonanie, że wszystko będzie super, czas, podczas którego przychodzi mi na wszystko ochota to może być choroba afektywna dwubiegunowa? Budzę się czasem nad ranem i pierwsza rzecz, o której myślę, to myśli samobójcze. Ostatnio częściej nie chcę żyć niż mam "manię". Od trzech lat (od pierwszej klasy liceum) chodzę na zajęcia na Uniwersytet Warszawski na filologię polską, zdaję wszystkie kolokwia najlepiej na roku i uchodzę tam za genialną, piszę wiersze (podobno mania w lekkich przypadkach poprawia wydajność pracy), a czasem czekam na śmierć z powodu silengo bólu duszy. Przeczytałam w 2 książkach do psychiatrii na temat objawów zespołu maniakalno- depresyjnego i mi się w 90% zgodziły? Ale od prób samobójczych potrafię się powstrzymać (żadnej do tej pory nie miałam). Nie biorę póki co żadnych leków ani nie wykonywałam żadnych badań diagnostycznych. Będę wdzięczna za wszelkie opinie i odpowiedzi.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Jakie są objawy CHAD?

Witam. Mam pytanie, ponieważ męczę się już od ładnych paru lat, ale do specjalisty nie mogę się wybrać i doszedłem, dlaczego tak jest. Mam 22 lata, jestem mężczyzną. Moje samopoczucie wygląda mniej więcej tak: bywają okresy - najczęściej trwa to...

Witam. Mam pytanie, ponieważ męczę się już od ładnych paru lat, ale do specjalisty nie mogę się wybrać i doszedłem, dlaczego tak jest. Mam 22 lata, jestem mężczyzną. Moje samopoczucie wygląda mniej więcej tak: bywają okresy - najczęściej trwa to około kilka miesięcy, ciężko mi powiedzieć - w których czuję się dobrze. Są to okresy rozwijające dla mnie, zazwyczaj nawiązuję nowe kontakty, bo bywam wtedy czasami dość charyzmatyczny. Miewam mimo wszystko problemy społeczne, ponieważ mam wysoki poziom lęku społecznego, co potwierdzają nawet moi wykładowcy psychologowie. Ale w tych okresach mi to nie przeszkadza tak bardzo, choć przyznaję, że chciałbym się tego pozbyć. Czuję się trochę wtedy maniakalnie, ale być może się sugeruję.

Problem pojawia się jednak na drugim biegunie. Nie jest on jednak typową depresją, są to stany bardzo mieszane, na początku zmieniające się co parę tygodni, by później przechodzić nawet po kilka razy dziennie od skrajnego podekscytowania, do jakiegoś totalnego przygnębienia, zniechęcenia i dość mocnego spadku samooceny. O ile to podekscytowanie nie bywa uciążliwe, bo choć robię czasami trochę głupie rzeczy, to jednak w miarę się kontroluję, to stany przygnębienia totalnie paraliżują mi życie. Nie oszukuję się już, że to okres dorastania czy przejściowa depresja. Mam 22 lata i powoli zaczyna to wpływać na moje życie.

Objawy takiego stanu to zniechęcenie, ciągłe zmęczenie, cały czas bym leżał. Niemożliwością jest zabranie się za cokolwiek konstruktywnego, oprócz czytania rzeczy poświęconych psychologii, ale i tak muszę robić przerwy co 20 minut, żeby zapalić, potem się położyć i to koniec. Gdy już znajdę się w towarzystwie ludzi, to nie mam o czym z nimi rozmawiać, czuję się nieswojo, nie mam siły się uśmiechać, trudno mi ich słuchać. Nie ma mowy też o jakiejś inicjatywie. Nie cierpię na bezsenność, jak to piszą w opisach depresji, przeciwnie, śpię raczej sporo. Ogromnie ciężko mi się rano obudzić.

Problem z jedzeniem mam zawsze, i ciężko mi połączyć z uczuciami, kiedy czuję się dobrze i kiedy czuję się gorzej. Na zmianę mam raz lepszy, raz gorszy apetyt, ale zawsze za mały. Mam ok 20 kilo niedowagi. Nie bardzo potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to zaburzenie czy nie. W miesiącach dobrego samopoczucia zupełnie zapominam o tym, natomiast w miesiącach huśtawek nastroju, gdy jestem w dołku, to dramatyzuję całą sytuację i jestem skłonny wybrać się do specjalisty. Ale z drugiej strony jestem takim czlowiekiem, że jak muszę wyjść do ludzi, to staram się jednak jakoś to ukryć, robię to mimowolnie i jakoś się zbieram sam w sobie. A gdy mój nastrój się poprawi, wychodzę z założenia, że przesadzam, że takie dołki i górki są przecież normalne i de facto wszyscy ludzie tak mają w wiekszym lub mniejszym stopniu.

Ostatecznie nie mam pojęcia, co z sobą zrobić, a pójście do specjalisty jest jak na razie dla mnie barierą nie do przełamania :/ Dodam, że aktualnie jestem raczej w słabym stanie i całkiem możliwe, że przesadzam z tymi objawami. Sam nie mam pojęcia, jak to jest naprawdę. Wiem jedno - że męczy mnie to, wiem, że męczy to innych ludzi, bo powoli odcinam się od znajomych, przyjaciół i coraz ciężej mi funkcjonować w społeczeństwie. Proszę o jakąś odpowiedź, jak traktować takie objawy. Dodam jeszcze, że wydaje mi się, iż miewam też objawy nerwicowe, gdyż czasem na sytuacje społeczne reaguję lękiem lub jakimiś drobnymi natręctwami. Z góry dziękuję za pomoc, będę niezmiernie zobowiązany.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Patronaty