Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zespoły urojeniowe i otępienie: Pytania do specjalistów

Kolega ma urojenia. Co mu może być?

Mój kolega od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje, ma urojenia psychiczne, gdyż sądzi, że go ktoś śledzi oraz że ma podsłuchy w domu. On bardzo wierzy w to, miał nawet myśli samobójcze. Nikomu nie ufa, uważa że jego rodzina również... Mój kolega od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje, ma urojenia psychiczne, gdyż sądzi, że go ktoś śledzi oraz że ma podsłuchy w domu. On bardzo wierzy w to, miał nawet myśli samobójcze. Nikomu nie ufa, uważa że jego rodzina również chce jak najgorzej dla niego. Być może to efekt dopalaczy albo narkotyków, bo brał je. Nie zażywał niczego od miesiąca, ale jednak mu dalej to pozostało - jest agresywny i nadpobudliwy, ma koszmary, boi się spać. Co mu może być?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to są jakieś urojenia?

Moja partnerka twierdzi, że na studiach wszyscy się z niej śmieją (twierdzi, że ludzie robią jakieś głupie uśmieszki w jej stronę) i jest przekonana, że w domu są na pewno jakieś kamery lub podsłuchy. Ktoś ją nagrał pewnie w mieszkaniu...

Moja partnerka twierdzi, że na studiach wszyscy się z niej śmieją (twierdzi, że ludzie robią jakieś głupie uśmieszki w jej stronę) i jest przekonana, że w domu są na pewno jakieś kamery lub podsłuchy. Ktoś ją nagrał pewnie w mieszkaniu i stąd te uśmieszki. Wynajęła detektywa żeby sprawdził czy w domu nie ma zamontowanych kamer lub podsłuchu. Zgodziłem się na to, ale pod warunkiem, że jeśli detektyw stwierdzi, że nie ma kamer to da już sobie z tym spokój. Detektyw nic nie znalazł, a ona niestety dalej wierzyła, że ktoś ją prześladuje i za jakiś czas kupiła alarm do mieszkania i cały czas twierdziła, że ktoś ją prześladuje i że ktoś wchodzi do mieszkania. Zmieniała też kilka razy zamek w drzwiach wejściowych. Twierdzi, że giną jej z mieszkania rzeczy (podobno czapka i rękawiczki i Ipod, który się później znalazł). Była nawet na policji, że ktoś jej ukradł czapkę z mieszkania. Policja nie chciała przyjąć tego zgłoszenia i bardzo to ją zdenerwowało. Dziwi się dlaczego mi nic nie ginie z mieszkania i zaczyna podejrzewać czasami mnie, że to ja spiskuje za jej plecami. Zadaje pytanie „fajnie się bawisz?” itp. O kradzież czapki oskarżyła też swoją koleżankę. Pokłóciła się z nią i nie utrzymują już kontaktów. O podsłuchy podejrzewała też własnego ojca. Była w domu u rodziców i podobno była ostra awantura. Nie było mnie przy tym - wiem tyle ile mi opowiedziała. Kiedyś jedliśmy razem obiad na mieście i zobaczyła swojego kolegę ze studiów w samochodzie zaparkowanym koło tej knajpy i była pewna, że on ją śledzi. Czasami już sam nie wiem czy mam jej wierzyć czy nie. Obecnie mówi, że „wszystko mi jedno”, „życie mi się spierd...”, „mam plan który niedługo zrealizuje”, „moje życie niedługo się skończy”. Powiedziała ostatnio, że rzuciła studia (jest na ostatnim roku ) i że nikt jej nie przekona, żeby kontynuowała studia. Od jakiegoś czasu nie włącza już alarmu jak wychodzi z domu i nie zamyka drzwi na dwa zamki, tylko na jeden, ale po przyjściu do mieszkania sprawdza wszystko i mówi np. że laptop leżał w innym miejscu a teraz jest w innym. Gdy nie działa internet w domu na jej komputerze podejrzewa mnie, że to ja jej odcinam internet co jest totalną bzdurą i zaczyna mnie to męczyć już i to BARDZO. Dziś zadałem jej pytanie „co się stało?” - odpowiedziała, że ma już dość big brother-a w domu. Mówi też, że mogę ją zostawić i wyprowadzić się kiedy tylko chcę. Osobiście uważam, że te studia mogły wywołać takie objawy. Rok temu miała chyba depresje (ale nie jestem pewien) związaną właśnie ze studiami i zawiozłem ja do lekarza. Zwierzyła mi się z płaczem i powiedziała, że sobie nie radzi że ci ludzie na wydziale ja do tego doprowadzili. Po jakiś 2 tygodniach było już dobrze. Brała też jakieś leki, ale krótko. Na tej ostatniej wizycie już coś zaczęła wspominać lekarzowi, że podejrzewa, że ktoś ją nagrał i umieścił nagranie w internecie, albo że w domu są kamery. Niestety teraz nie chce iść do żadnego lekarza i nie mogę jej namówić, ale widzę, że jest źle. Czasami całymi dniami leży na łóżku lub przed telewizorem, wcale się nie odzywa i bardzo schudła. Zmiany nastroju są duże. Czasami się śmieje i myślę, że już wszystko jest dobrze, a za parę godzin znowu to samo. Proszę o pomoc. Co można zrobić? Jak można jej pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Urojenia czy przewrażliwienie?

Witam serdecznie. Mam na imię Ula, mam 23 lata i w ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważam u siebie coraz bardziej niepokojące objawy, poprzeplatane (jeśli ma to jakieś znaczenie) stresującymi sytuacjami na płaszczyźnie damsko-męskiej. Nieudany związek, w którym pokładałam duże...

Witam serdecznie. Mam na imię Ula, mam 23 lata i w ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważam u siebie coraz bardziej niepokojące objawy, poprzeplatane (jeśli ma to jakieś znaczenie) stresującymi sytuacjami na płaszczyźnie damsko-męskiej. Nieudany związek, w którym pokładałam duże nadzieje, kilkukrotne nachalne próby uwiedzenia, etc. Zaczynało się niewinnie - wydawało mi się na przykład, że osoby w moim otoczeniu mówią o mnie w taki sposób, bym o tym nie wiedziała - mówią szyfrem. Nawet kiedy o tym piszę, nie jestem do końca pewna, czy tak nie było naprawdę.

Innym razem jechałam taksówką, i kiedy zaczęłam rozmawiać z taksówkarzem o 'sprawach duchowych (on zaczął temat)', o tym, że intryguje go jakiś starożytny kalendarz polinezyjski, ja momentalnie wpadłam w panikę, poczułam się jak poddawana wstępnej hipnozie, dodatkowo poczułam ciarki wzdłuż kręgosłupa i ból - czy rodzaj ciągnięcia - w dole brzucha. Wydawało mi się, że ogromną rolę odgrywa jego głęboki głos, więc zaczęłam nerwowo nalegać, żeby zmienił tembr i natężenie (nietrudno się domyśleć, że zaczął na mnie dziwnie patrzeć). Niemal uciekłam z tej taksówki, paradoksalnie zostawiając sowity napiwek. Jeszcze sobie nakręciłam tę sytuację, dużo o tym myśląc - wnioski były następujące - z pewnością taksówkarz należy do jakiejś organizacji czy sekty, mającej na celu robić z mózgu pranie. Tym bardziej że nic o tym kalendarzu nie znalazłam w Internecie.

Widzę, że częstotliwość tych wydarzeń się zwiększa w niepokojącym tempie, przyznam, że najczęśniej pod wpływem alkoholu. Ostatnio nastąpiło potężne przesilenie - po imprezie wróciłam ze swoim towarzyszem do domu i kiedy tylko on zaczął chodzić po pokoju, chcąc mi przedstawić bardzo optymistyczną teorię (oboje interesujemy się filozofią), i zaczął coś perswadować, stało się coś bardzo dziwnego. Najpierw zaczęłam słyszeć nie to, co on (jak później opowiadał) mówił, albo to samo, ale w zupełnie innym kontekście. Poczułam się zagrożona potężną manipulacją, wydawało się, że każde kolejne słowo tka jakąś sieć, mającą mnie omotać, dostałam ataku paniki i zaczęłam na niego krzyczeć, żeby się zamknął.

Wybiegłam z mieszkania na klatkę i z walącym sercem stałam tam, bojąc się wrócić! Chciałam nawet dzwonić do sąsiadów (była północ, więc całe szczęście, że się powstrzymałam) i prosić o pomoc, bo znany i bliski mi facet wydawał mi się nagle groźnym sekciarzem. W mig stworzyłam sobie w głowie teorie, wszystkie poprzednie nieprzyjemne wydarzenia poskładałam w całość. Kiedy uspokoiłam się na tyle, by wrócić, byłam już niemal w 100% o tym przekonana. Zaczęłam zadawać mu pytania w rodzaju - ilu was jeszcze jest, albo - nie wypowiadaj tych i tych słów, bo to są słowa klucze. I tym podobne. Kazałam mu wyjść, więc grzecznie się ubrał i spakował. Ale kiedy już stał gotów do wyjścia, przeszło mi i go przytuliłam. Porozmawialiśmy chwilę normalnie, po czym znów jakimś nieuważnym słowem uwolnił jakiś wentyl i podobne, chociaż nieco słabsze ataki (głównie spięte siedzenie i podejrzliwość), powtarzały się kilkakrotnie do 5 nad ranem. Nawet kiedy już zasypialiśmy, mi jeszcze się wydawało, że może być cyborgiem (sic!).

Zaczyna mnie poważnie niepokoić ta sytuacja - nigdy nie miałam jakichkolwiek problemów z postrzeganiem rzeczywistości, oprócz tego, że zawsze byłam osobą dość wrażliwą i empatyczną. Ale jednak otwartą i nieprzejawiającą agresji, a na pewno nie w takim stopniu, jak stało się to ostatnio. W mojej dalszej rodzinie siostra babci cierpiała na schizofrenię paranoidalną, ja po lekturze stwierdziłam dużą zbieżność objawów. Pociesza mnie myśl, że może to tylko wina używek i dając sobie spokój ze stymulantami mózgu, nie będzie mi się to nasilać. Na trzeźwo jestem serdeczną i ciepłą osobą, ufnie podchodzącą do otoczenia - i wolałabym, żeby tak zostało :) Pozdrawiam, Ula.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty