dzień dobry,
gdy miałam 12 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez długi czas, przez swoją o rok starszą przyjaciółkę. Niedość, że wykorzystywała mnie… to i mojego psa..
Przez wiele lat to ukrywałam, bałam się i wstydziłam komukolwiek o tym powiedzieć. Rodzicom nie ufałam, bałam się, że wyrzucą mnie z domu. Nawet, jak byłam już pełnoletnia sama im o tym nie powiedziałam. Mój terapeuta pomógł mi przekazać tą informację rodzicom.
Wychowawca w szkole podstawowej zaczął zauważać zmiany w moim zachowaniu oraz wyglądzie, zaczęłam bardzo szybko chudnąć, ponieważ się restrykcyjnie głodziłam. Zauważył też, że zaczęłam się okaleczać, ponieważ w upalne dni nosiłam długi rękaw. Kilka razy próbował ze mną porozmawiać, ale ja milczałam. W 8 klasie miałam pierwszą próbę samobójczą w szkole i trafiłam do szpitala psychiatrycznego na 5 miesięcy. Wyszłam w gorszym stanie. Dodatkowo, jakby było tego mało byłam gnębiona przez tą przyjaciółkę i jej dwie inne koleżanki, zaczęły mnie obrażać w internecie. Bałam się każdego dnia, gdy otwierałam oczy i tak już po okropnej nocy. Bezsenność i koszmary nocne były na porządku dziennym. Stopniowo zaczęły dołączać do gnębienia nowe osoby, ze szkoły, które krzyczały do mnie w szkole, np. na wf-ie „pewnie sypiasz nawet z własnym bratem”.
Z dnia na dzień było coraz gorzej, a ja byłam coraz słabsza. Bałam się jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nawet jak moi rodzice siadali u mnie na łóżku, zaczynałam krzyczeć, panikować i płakać. Nie wiedzieli o co mi chodzi. Straciłam siebie, straciłam wszystko na czym mi zależało. Na nodze wyryłam sobie napis „dziwka”, bo tak mnie też nazywali. Do dzisiaj, jak na to patrzę czuję strach i przerażenie. Z czasem moje samookaleczenia było coraz głębsze i głębsze, doszło do przypaleń papierosami. Gdy miałam 16 lat zaczęłam popijać alkohol w nocy, żeby zasnąć i się nie obudzić. Kończyło się to niestety tylko wymiotowaniem. Gdy miałam 18 lat przedawkowałam leki, popiłam je alkoholem i poszłam spać. Była to moja najpoważniejsza próba, zaczęłam majaczyć i przestałam mówić. Niestety mnie odratowali. W tamtym roku w lipcu, trafiłam znowu do szpitala psychiatrycznego dla dorosłych, ze skierowaniem na cito. Była tam sytuacja, która przypomniała mi silne emocje z przeszłości, bo bałam się, że jeden z facetów zrobi mi to samo, chciał zobaczyć moje piersi, zaczęłam płakać i udało mi się uciec. Potem usłyszałam od kolegi z oddziału „uważaj, bo oni chcą cię zgwałcić w łazience”. Spanikowałam, krzyczałam na swojego lekarza, że chcę natychmiast wypis na żądanie. Po weekendzie wyszłam do domu. Byłam tam miesiąc. Mam ciągle przed oczami wydarzenia sprzed lat i czuję ten ból, co kiedyś…nie umiem z tym żyć. Boję się każdego dnia. Od dwóch miesięcy nie potrafię opisać co się ze mną dzieje, wcześniej bałam się czyjegokolwiek i jakiegokolwiek dotyku, a teraz w głowie mam okropne myśli, że powinnam być dziwką, bo tylko do tego się nadaję. Zaczęłam wyobrażać sobie, że ktoś mnie brutalnie wykorzystuje, a mi się to podoba i chcę więcej… Zaczęłam się jeszcze bardziej nienawidzić, nie umiem spojrzeć w lustro, czuję się ohydnie samą ze sobą. Bardzo ranią mnie moje myśli. Zaczęłam oglądać brutalną pornografię i przy niej płaczę, a potem w głowie wyobrażam sobie, że to byłam ja…Rozmawiałam o tym ze swoim mężem, ale on mieszka za granicą i na razie nie rozumie, o co mi dokładnie chodzi…Ja sama siebie nie rozumiem. Nienawidzę tego, kim się stałam. Zaczynam myśleć, że może wcale nie zostałam wykorzystana, ale sama tego chciałam, może sama się o to prosiłam. Czuję się winna, a nawet nie czuję, ja jestem winna. Nigdy nie pomyślałabym, że będę miała w głowie, tak brutalne rzeczy… Jestem potworem. Nawet nie umiem powiedzieć tego mojemu terapeucie, boję się, co on o mnie pomyśli. Niby wiem, że nie jest od oceniania mnie, ale sama rozmowa o tym, mnie przeraża i w mojej głowie i tak będę czuła się oceniana. To nie jest temat, przy którym czuję się komfortowo, czuję zażenowanie i ogromny wstyd… Nie wiem, co się ze mną dzieje, dlaczego naszły mnie tak okropne pragnienia, myśli, cokolwiek to jest. Jestem beznadziejna, zepsuta - może to jest odpowiedź.
Dodam, że gdy w czerwcu (w tamtym roku) poleciałam do mojego męża, miałam swój chciany pierwszy raz, ale nie było tak, jak to sobie wyobrażałam. Czułam się naprawdę, jak dziwka, byliśmy w wynajmowanym mieszkaniu na godziny, by uprawiać seks, a potem wracaliśmy do hotelu. Nie mogliśmy być razem w pokoju, bo on jest arabem i nie mamy jeszcze ślubu w Kairze, a tylko cywilny, u nich to tak naprawdę pierwszy krok, do zawarcia małżeństwa. Podczas tych kilku godzin w ciągu dnia, podczas stosunku płakałam. Tak było codziennie, nie zapomnę wzroku innych mężczyzn…
Niby czułam się bezpiecznie z moim mężem, to i tak miałam wątpliwości, czy chcę, ale zgodziłam się, bo nie chciałam, żeby poczuł się odrzucony.
Skąd biorą się w mojej głowie takie myśli o seksie? Czy to jest w ogóle normalne po moich traumach?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
KOBIETA, 20 LAT
ponad rok temu