Czy ten związek ma przyszłość?

Mam 23 lata i od 5 lat jestem w związku, który od początku uważałam za poważny. Mój chłopak jest moim pierwszym i jedynym facetem pod każdym względem i ja dla niego również byłam i jestem tą pierwszą. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mój chłopak ma coraz lżejsze podejście do naszego związku, podczas gdy mi zależy na stabilności coraz bardziej. Kiedyś łączyła nas naprawdę silna więź, zapewniał mnie o swojej miłości, prawił komplementy, pamiętał o kwiatach na urodziny, walentynki, rocznicę, o żadnej z tych okazji nie zapominał. Teraz od jakiegoś czasu stwierdza, że przecież powinnam wiedzieć, że mnie kocha, nawet jak mi tego nie mówi. Albo zbywa mnie tym, że jak będzie chciał, to sam mi od siebie powie. Oczywiście po paru tygodniach ja już nie wytrzymuję i sama pytam, o co chodzi. Strasznie sie denerwuje, gdy pytam o naszą przyszłość i o zapewnienie, że dalej mnie kocha.

A jeszcze tak niedawno ten temat nie był dla niego problemem. Jestem romantyczką i takie małe rzeczy jak kwiaty, komplementy i pamieć o dniach dla mnie ważnych są nierozłączną parą. Niestety ostatnio dla mojego chłopaka trudność sprawia kupienie mi kwiatów czy chociażby wyjście na moje urodziny, które ostatnio były opóźnione o 3 tygodnie. A walentynki - po raz drugi ich w sumie nie mialam (pomimo to ja zawsze szykuję mu symboliczny prezent i kartkę z tej okazji). Wiele razy mówiłam mu, że przeszkadza mi to, że nie dba o mnie tak, jak kiedyś. On stwierdził, że skoro tyle mi daje, to ja nie powinnam chcieć więcej i to, że nie powinnam się upominać o nic, bo on sam będzie pamiętał. Tylko że nie raz już mnie w tej kwestii zawiódł i ciężko jest mi zaufać, że znów mnie nie zawiedzie.

Chciałabym już wiedzieć na czym stoję, a w takiej sytuacji, w jakiej jestem teraz, czuję brak gruntu pod nogami. Najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę się staram, dbam o niego, zawsze pamiętam o nim, o jego świętach i szanuję jego potrzeby. Natomiast on nie szanuje moich potrzeb, a przynajmniej tak odbieram jego oziębłość w moim kierunku. Nawet seks stał się rzadszy, krótszy i niewypełniony czułością tak jak kiedyś. Żeby usłyszeć od niego, że mnie kocha, trzeba cudu. Na konkretne pytania i wyznania odpowiada "aha" albo "ja też".

Bardzo go kocham i chciałam z nim łączyć moją przyszłość, ale z drugiej strony też mam swoje potrzeby i zaczynam mieć dosyć jego zachowania. Kiedy próbuję mu o tym mówić, to unika tematu albo denerwuje się, że mu zadaję takie pytania i skąd ja w ogóle biorę takie pytania, jak np. jakie są jego plany na przyszłość. Mówi mi często też, że nie chce mu się o tym gadać. Nie wiem, czy to moja wina, że za bardzo mu pokazuję, że mi zależy? Być może przeszkadza mu to, że jest młody, a był tylko ze mną? Jak się go zapytałam wprost, czy chciałby umawiać się z innymi, to powiedział, że może i jest ciekawy. Zawsze mówił i dalej mówi, że jak miałby się z kimś zaręczyć czy żenić, to już na zawsze. Gdy powiedziałam mu, że wtedy musi być mi wierny, to powiedział, że "Właśnie w tym problem", jakby nie był pewien czy ze mną chce być, czy nie.

Nie jestem pewna, o co chodzi, dlaczego zaczął mieć takie pojęcie o naszym związku. Wszystko, co robi dla mnie, wydaje mi się, że jest dla niego przykrym obowiązkiem. Czy to moja wina? Mieliśmy już 3 przerwy, najdłuższa na 3 tygodnie, i zawsze wtedy jest zdołowany, tęskni za mną. Znajomi mówią, że za każdym razem jak jest źle między nami, widać po nim od razu. Ale jeśli tak mu zależy, to dlaczego tego nie okazuje? Czemu mówi mi takie głupoty, że nie wie, czy ze mną chce być, czy nie będzie zdradzał, czy mnie nie skrzywdzi. W chwili obecnej ma dużo na głowie z powodu pracy, ale ja też mam i nie odreagowuję osobistych niepowodzeń na nim.

Sama nie wiem, czy powinnam dalej trwać w tym związku, czy się poddać? Może powinnam zacząć ignorować i przestać być czułą i kochającą dziewczyną. Zapominać tak jak on, zacząć oglądać się za innymi facetami, komplementować ich wygląd, lecz nie jego? Nie wiem, co i jak robić, żeby ten związek uratować. A jestem w punkcie, gdzie nie chcę już dłużej czekaż i marnować czas, jeśli on nie ma zamiaru się przyłożyć.

Nie jest złym chłopakiem, potrafił być dobry, ale po tym jak zaczęłam narzekać, że zapomina o pewnych rzeczach, zrobił się inny. Powiedział po jednej z naszych rozmów, że chce coś dla mnie zrobić, ale ma jakąś blokadę i nie może. Proszę o pomoc, to mój pierwszy związek i może po prostu jestem wpuszczana w maliny i tego nie dostrzegam. A jego wymówka, że jakby nie kochał, to 5 lat by ze mną nie był, nie jest przekonująca, gdy mówi również, że nie jest pewny, czy nie chciałby spróbować być z innymi dziewczynami.

KOBIETA, 23 LAT ponad rok temu

Czy warto do siebie wracać po rozstaniu?

Proszę zastanowić się, co jest dla Pani ważne w Tym związku poza uzyskiwaniem zapewnień, że partner Panią kocha i pamięta o ważnych świętach i rocznicach, a także nad tym, co sprawiało, że po rozstaniu wracaliście do siebie. Wypowiedzi Pani partnera mogą wskazywać na potrzebę większej swobody i spontaniczności w związku. Warto rozmawiać o własnych potrzebach, nie tylko o oczekiwaniach wobec partnera, nie zarzucając przy tym drugiej stronie złej woli.

Psychiatra, absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
0
redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie

Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki:

Patronaty
Ważne tematy