Zapytaj lekarza

7 3 6 , 8 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Chcę pomóc przyjaciółce - jak konkretnie?

Witam, mam 18 lat, jestem maturzystką, w tym roku sama walczyłam z depresją (byłam u psychiatry kilka razy, przyjmowałam leki) i trzymam się dobrze. Nie mogę tego powiedzieć o mojej przyjaciółce, która właśnie teraz potrzebuje pomocy. Jest ona również w maturalnej klasie, jednak jej problemy nie zaczęły się nagle, tylko stopniowo narastały. 2 lata temu okaleczała się (zaznaczę, że mogłam mieć na nią wpływ, gdyż ja to jakby "zapoczątkowałam"), rok temu miała problemy związane z odżywianiem i prawie bulimią (nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale to ja jestem osobą, która ma kompleksy dotyczące swojego ciała, ona nie ma nawet nadwagi), w tym roku po prostu już się rozpadła.

Zawsze była osobą zamkniętą, która kumulowała w sobie wszystkie złe nastroje i cierpiała wewnętrznie. Zupełnie nie dogaduje się z rodzicami, myślę, że to jest główny problem. Ciągle mówi, że u Niej w domu wcale nie jest tak wspaniale, jak wygląda z zewnątrz, brakuje jej miłości mamy (jej mama ma depresję od dawna), rodzice ograniczają ją, ona w odwecie nie okazuje im uczuć, mówi, że od tych 3 lat nieustannie kłóci się z nimi. Nasza wspólna przyjaciółka, równie nam bliska, chciała się zabić i skoczyła z mostu do rzeki. Przeżyła. Dowiedziałyśmy się długo po fakcie. Również miała depresję.

Ostatnio, kiedy zauważyłam, że znowu coś jest nie tak, żeby z niej cokolwiek wyciągnąć, musiałam ją upić. Dowiedziałam się, że ona nie potrafi żyć, jest w dziurze, w której się zatapia, nie ma nic wokoło, jest sama, nie chce żyć, że jest zimna jak kamień i pusta, nie ma w sobie żadnych uczuć, że nie wie kim jest, że ciągle udaje, jej rodzice nie mogą jej znieść, że tak źle się zachowuje, że kazali jej się wyprowadzać z domu. Powiedziała, że pójdzie do psychologa. Nie poszła. Następnego dnia mówiła, że wszystko w porządku. Że ona nie potrzebuje żadnego psychologa, chociaż jednocześnie powiedziała, że "to nie jest tak, że ja nie chcę tam iść, tylko nie potrzebuję", że nie o Niej powinnyśmy rozmawiać.

To ja jestem dla niej najważniejszą osobą na świecie. Ja, póki co, Jej nie odpuszczam i namawiam ją do wizyty. Bezskutecznie. Jak mam to zrobić? Próbowałam szantażu, czy w tym wypadku jest on wskazany? Czy mam z Nią rozmawiać o tym, o czym ona mi mówiła, czy też nie? Jak mam z nią rozmawiać, kiedy ona ciągle mi ucieka, zbywa mnie? W tym roku matura, a już zaczyna opuszczać szkołę, więc muszę działać szybko. Jej rodzice widzą, co się z nią dzieje i umówili ją z psychologiem, ale nie poszła. W szkole udaje. Nieustannie udaje. Jak mam w nią wejść i czy powinnam? Co mówić? Czy spełnieć jej marzenia, pokazywać piękno życia, które ja widzę, czy nie mówić o sobie? Co konkretnie mam robić, a czego nie? Może powinnam pójść z nią do psychologa, czy nie? Może kogoś możecie mi polecić? Zrobię wszystko, co mogę. Wszystko. Tylko co mogę? Gosia

KOBIETA, 18 LAT ponad rok temu

Przywiązywanie wagi do cudzych opinii

Lek. Jan Karol Cichecki
60 poziom zaufania

Witam,

myślę, że w dużym stopniu już pomaga Pani swojej koleżance - z tego, co Pani napisała wnioskuję, że jesteście Panie w bliskich relacjach, przyjaciółka ma do Pani ogromne zaufanie, czuje Pani wsparcie i chęć pomocy. Wydaje mi się, że jest Pani żywym dowodem na to, że problemy, które wydawały się pewnie kiedyś trudne do rozwiązania, znajdują szczęśliwy finał. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby zaproponowałaby Pani towarzyszenie swej przyjaciółce w wizycie u psychologa. Być może specjalista, który wcześniej pomógł Pani, mógłby również i Jej pomóc? A może Pani koleżanka poprosiłaby rodziców, by udali się z nią na taką wizytę?

Mam jeszcze jedną refleksję - czy rzeczywiście jest tak, że Pani koleżanka nie potrzebuje pomocy? Rozumiem, że nie czuje takiej potrzeby, problem widzi poza sobą. Jednak, czyż nie cierpi? Z tego, co Pani napisała, wynika, iż w rodzinie Pani koleżanki dochodzi do znacznych nieporozumień i napięć. W razie potrzeby psycholog lub terapeuta mógłby zaproponować jakąś
formę terapii rodzinnej.

Pozdrawiam serdecznie

Pracuje jako psychiatra na Oddziale Klinicznym Szpitala Nowowiejskiego w Warszawie.
0
redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie

Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki:

Patronaty
Ważne tematy