Jak powinna wyglądać terapia zaburzeń psychicznych?

Nurtuje mnie pewna sprawa. Na co obecnie kładzie się nacisk w terapii ? Pytam ogólnie chodzi mi zarówno o psychoterapię osób dorosłych jak i dzieci. Terapię zaburzeń osobowości, terapię autyzmu, schizofrenii itp. Nie robię rozróżnienia, pytam ogólnie o terapię. Wiem, że to może wydawać się dziwne bo w każdym z tych przypadków terapia będzie zapewne inna. Z pewnością zależy to też od nurtu terapii. Jednak chciałam ogólnie zapytać czy w podejściu terapeutycznym będzie dominowała chęć ''zmiany'' pacjenta czy ''zrozumienia" pacjenta ? A może nacisk na jego ''mocne strony" ? Moje osobiste doświadczenia się takie, że w Polsce psychiatrzy i psychoterapeuci chcą za bardzo prowadzić, coś narzucać, uważają, że pacjentowi będzie lepiej jeśli będzie "zachowywał się jak większość". Ten zarzut dotyczy szczególnie psychiatrów, bo wśród psychoterapeutów jednak zdarzają się wyjątki. Wiadomo, że nikt tak nie powie wprost bo to niegrzeczne, ale generalnie dominuje przekonanie, że jeśli pacjent uważa swoją ''wyjątkowość" za dar to ucieka w chorobę, zaburzenie, nie ma wglądu itp. Widziałam w internecie całkiem sporo opinii osób ze schizofrenią, które mówią, że to dar a nie choroba, czy Aspich, którzy twierdzą, że nigdy nie chcieliby zachowywać się jaki pojmować świata jak NT. Widziałam opinie osób z zaburzeniami osobowości, które wcale nie były zadowolone z kilkumiesięcznego pobytu na oddziałach terapeutycznych i oczywiście od razu były pouczane przez bardziej "światłych" pacjentów, że ich reakcje są przesadzone, zaburzone, nieadekwatne do sytuacji. Czy to w porządku ? Czy naprawdę głównym założeniem terapii powinno być: "ja mam problem i chcę się zmienić ? ". To źle być z siebie zadowolonym i dostrzegać swoje mocne cechy ? Może ktoś chce być nieco ekscentryczny, nadmiernie introwertyczny czy zbyt energiczny lub emocjonalny a terapia to dla niego po prostu dialog, spotkanie z drugim człowiekiem ? Czy takie podejście ma rację bytu ? Czy spotka się ono z szacunkiem psychiatrów, psychoterapeutów, a nawet personelu oddziałów terapeutycznych i stritce psychiatrycznych ? Ja niestety nie mam dobrych doświadczeń, ale może miałam pecha i nie trafiłam na specjalistów z odpowiednią dozą empatii i szacunku do drugiego człowieka. Co Państwo o tym sądzą ?
KOBIETA, 27 LAT ponad rok temu

Leczenie choroby afektywnej dwubiegunowej

Witam serdecznie,

Ciężko rozstrzygać jednoznacznie jak jest i jak być powinno. Tak, jak Pani napisała - wszystko zależy od podejścia specjalisty, od tego w jakim nurcie pracuje, a także od jego cech osobowościowych.

Przykro mi, że spotkała się Pani z osobami, które nie były na tyle empatyczne, na ile Pani tego potrzebowała. Rozumiem jednak, że ile osób - tyle sposobów pracy. Pewne podejścia odpowiadają poszczególnym typom osób, inne nie.

Oczywiście specjaliści z dziedziny psychologii powinni być empatyczni, może jednak ich empatia nie zawsze jest dobrze odczytywana przez klientów. Pomoc indywidualna, grupowa i szpitalna różnią się od siebie znacznie, z tegoż względu poszczególne formy pracy psychologiczno-psychiatrycznej nie wszystkim odpowiadają w takim samym stopniu.

Mam nadzieję, że odpowiedziałam na zadane przez Panią pytanie. Jednakże podkreślę raz jeszcze - nie da się jednoznacznie tego rozstrzygnąć.

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Rachubińska
PSYCHOLOG, PSYCHOTERAPEUTA

Psycholog i psychoterapeuta w trakcie certyfikacji.
0

Witam
Podstawowym założeniem psychoterapii psychodynamicznej (nie wiem jak jest w innych nurtach czy też w psychologii) jest leczenie, co oznacza, że osoba, która przychodzi do psychoterapeuty posiada objawy, zachowania lub samopoczucie, które utrudniają jej funkcjonowanie. To jest podstawowy warunek uczestniczenia w psychoterapii tzn. odczuwanie cierpienia psychicznego. Jeżeli ktoś czuje się zdrowy, czy też chce się samodoskonalić to powinien wybrać adekwatne do tego miejsce i zajęcia a nie psychoterapię. Można iść na warsztaty psychologiczne, coaching, zapisać się do grup dyskusyjnych lub kontynuować naukę w dziedzinie, która daną osobę interesuje. Sprowadzanie terapii do rozmowy i oczekiwanie od terapeuty lub psychiatry, że stanie się partnerem do rozmów to pewna Pani potrzeba, która kiedy nie jest zaspokojona, powoduje bunt i niezgodę.

Bycie osobą wartościową wogóle nie wyklucza uczestnictwa w terapii. Pacjent moze być zaradny, zadowolony z pewnych aspektów swojego życia, odczuwać satysfakcję, a przy tym mieć jakiś obszar, który dostarcza mu cierpienia. Terapia, oparta na dialogu, to nie dyskusa na temat poglądów i narzucanie go pacjentowi ,tylko stosowanie dialogu jako narzędzia.
Jeżeli ktos traktuje terapię jako spotkanie czy dialog, to zadałabym pytanie dlaczego tak trudno przyjąć tej osowie, że w tej relacji są wyraźne role pacjenta i psychoterapeuty, i każdy z nich ma swoje ważne zadanie do wykonania.
Czasami jest tak, że pacjentowi ciężko przyjąć nierówną relację, której doświadcza w psychoterapii i "walczy" z tym pomniejszając rolę psychoterapeuty, lub nie godzi się na takie warunki. Najczęściej jest to wynik trudności wejścia w zależność terapeutyczną.
To, że psychiatra lub psychoterapeuta nie robi to czego Pani oczekuje od niego, to nie jest wynik braku szacunku, tylko świadomość swojej roli. Gdyby psychoterapeuta działał zgodnie z oczekiwaniem pacjenta to nie pomoze jemu w wydobyciu się z psychopatologii, z którą ten się boryka.
Mam nadzieję, że moje wyjaśnienie wniosło coś do Pani rozumienia roli psychoterapeuty.
Pozdrawiam

0
redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie

Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki:

Patronaty