Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z dziećmi: Pytania do specjalistów

Co zrobić z nadopiekuńczością?

Nadopiekuńczość. Zostajesz mamą, dbasz o dziecko jak tylko możesz, ale czasem przeradza się to w chorobliwą nadopiekuńczość. Niektóre matki nie chcą popełniać tego samego błędu co z wcześniejszym dzieckiem i próbuję jeszcze bardziej je ograniczać, niedopuszczać od większości rzeczy,...

Nadopiekuńczość. Zostajesz mamą, dbasz o dziecko jak tylko możesz, ale czasem przeradza się to w chorobliwą nadopiekuńczość. Niektóre matki nie chcą popełniać tego samego błędu co z wcześniejszym dzieckiem i próbuję jeszcze bardziej je ograniczać, niedopuszczać od większości rzeczy, uniedostępniając im zasmakowania życia. Chłopcy są silnymi osobowościami, zaś dziewczynki słyną z wygłupów i błędów, które w życiu popełniają. Dlaczego dziewczyny mają mieć większą opiekę niż chłopcy?

Gdy chłopak staje się pełnoletni, rodzic nie martwi się o niego tak samo jak o dziewczynę (córkę). Wiele dziewczyn zaczęło zostawać w wieku niepełnoletnim lub świeżo po pełnoletności matkami. Czyja to wina? Wszyscy mówią że rodziców, bo "jak ją wychowałaś, tak teraz masz" - puszczałaś na nocne wybryki, pozwalałaś spać u koleżanek, nie wiedząc co robi i przyszła pewnego dnia z nowiną o ciąży. Niektóre matki, oglądając programy w telewizji o takich młodych dziewczynkach, które zostają matkami itd. zaczynają mieć bzika na punkcie swoich córek i synów. Czytając gazety o gwałtach na dyskotekach zabraniają im większość rzeczy. Przesada? Moim zdaniem tak, ale czy się mylę? Czasami lepiej porozmawiać z córką niż się na nią wydzierać i zabraniać wielu rzeczy. Czy nie najważniejsze jest poznanie swojej córki/syna i uzupełnianie swojej wiedzy o niej/nim, co powoduje spokojniejsze noce gdy pozwalasz jej wyjść, bo wiesz jaka jest i na co sobie pozwoli?

Czy po 20. roku życia można jej wszystkiego zabraniać? Po raz kolejny kłania się nadopiekuńczość. Zabranianie, awantury, bicie. Czy to już lekka przesada? Jest wiele osób które się buntują, ale i są rodzice którzy potrafią podnieść za to rękę. Czy to mądre posunięcie? Grożenie policją jeżeli nikt nic nie robi, a tylko odpyskowuje? Wiele dziewczyn, które tutaj siedzi, na pewno ma taką sytuację. Ale czasem psychika takiej osobie szybko pada i nie wie co robić. Niektóre uciekają, inne odbierają sobie życie, a inne się trują. Co pani psycholog by poradziła takim osobom?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie widzę szans na to, żeby dogadać się z siostrą. Jak osiągnąć spokój i równowagę?

Witam. Nie wiem już co dalej robić z tym wszystkim… Mam 29 lat, mieszkam z rodzicami i dwoma siostrami w wieku 38 i 39 lat - jestem najmłodszym dzieckiem, rodzice mieli po 43 lata jak się urodziłam. Odkąd pamiętam -...

Witam. Nie wiem już co dalej robić z tym wszystkim… Mam 29 lat, mieszkam z rodzicami i dwoma siostrami w wieku 38 i 39 lat - jestem najmłodszym dzieckiem, rodzice mieli po 43 lata jak się urodziłam. Odkąd pamiętam - rodzice stale się kłócili o wszystko, nawet rozlana woda była pretekstem do kłotni.

W marcu tego roku ojciec zmarł, od 2 lat chorował na miażdzycę, dostał zatoru o 5. rano. Mama od 15 lat choruje na serce, miała operację na zastawkę serca. Nawet zbytnio tego tak nie odczułam nie miałam z nim silnego kontaktu emocjonalnego - przeraża mnie jedynie śmierć, pogrzeb, trumna i że coś się skończyło. Nawet nigdy do ojca nie mówiłam "tato" czy "ojciec" - to słowo jest mi zupełnie obce, zawsze do niego mówiłam "ty". Tak się zwracałam. Średnia siostra w ogóle się nie odzywała do niego przez całe życie - wiecznie się kłócili.

Po skończeniu szkoły usiłowałam znaleźć pracę. Znalazłam, ale zachorowałam - od prawie 10 lat bolała mnie głowa, smutek w domu, jak przychodziłam to stale był tylko płacz i kłótnie. Bardzo silnie przeżywałam, jak rodzice się kłócili, wieczny stres. Pamietam od dziecka to uczcucie. Wiecznie się bałam przyjść do domu, bo nigdy nie wiedziałam co zastanę. W zeszłym roku od wujka dowiedzialam się, że mieli jeszcze moi rodzice jedno dziecko, dziewczynkę. Moja najstarsza siostra zmarła 40 lat temu, przeżyła 9 m-cy, zmarła w wigilię na zapalenie płuc. Dzisiaj miałaby 41 lat…

Z początku lekarze nie wiedzieli co mi jest. Byłam strasznie nerwowa. Po sprawdzeniu tarczycy neurolog stwierdził, jak to wtedy okreslił, kwitnącą nerwicę. Od 3 lat biorę S*** i Z*** przy ciężkich dniach. Po śmierci ojca poczułam ulgę, myślalam, że już skonczą się kłótnie, będzie spokój, ale nie…

Problem jest ze średnią siostrą: 4 lata temu przyprowadziłam do dmu chłopaka, jestesmy ze sobą już ponad 7 lat, mieszkamy kawałek od siebie i dlatego, z początku, raz on nocował u mnie, raz ja u jego rodziców. Jego rodzice zaakceptowali mnie, jego rodzina mnie lubi, moi rodzice też bardzo go polubili, ale niestety - odkąd średnia siostra dowiedziała się, że mam kogoś stale robi mi awantury.

Z początku zawsze uważała, że mnie nic się nie należy, w domu, jak przechodziłam, wyzywała mnie, poniżała - wtedy postanowiłam, że dobuduję sobie osobne wejście do domu i tam zrobię sobie mieszkanie. Tak zrobiłam. W tym roku, po ciążkich bojach z urzednikami i firmą budowlaną, dobudowałam, ale co z tego - myślałam, że będę mieć spokój, ale nie - siostra nie pozwala nic głośnego mi robić, a przy budowie wiadomo, że walą młotkiem. Z tego powodu stale robi mi awantury. Nie wiem już co mam robić.

Czy po prostu sprzedać tę moją połówkę i mieszkać gdzie indziej? Naprawdę dłużej się tak nie da. Ona o byle co zaraz wszczyna kłótnie, bardzo zazdrości tego, że ja mam chłopaka - przyjaźnimy się, kochamy, a ona nie ma nikogo mimo swich 38 lat. Strasza (39 lat) też nigdy nikogo nie miała, ale jakoś się dogaduję z nią. Ze średnią niestety się nie da… Nie wiem jak to dłużej wytrzymam.

Co robić dalej? Tutaj włożyłam swoje całe oszędności, myślałam, że będę mieć spokój, bo dom i ogród taki duży, ale nie… Nie wiem już co robić, ile jeszcze wtrzymam jej przekleństwa, wyzwiska, ciągłe kłótnie o wszystko… Marzę jedynie o spokoju. Zawsze tylko o tym marzyłam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak naprawić relacje z siostrą?

Dzień dobry. Mam problem, którym chciałabym się podzielić. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moja siostra się ode mnie oddala. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ponieważ chciałabym utrzymywać z nia jak najlepsze stosunki, które kiedyś były bardzo dobre. Wszystko...

Dzień dobry. Mam problem, którym chciałabym się podzielić. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moja siostra się ode mnie oddala. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ponieważ chciałabym utrzymywać z nia jak najlepsze stosunki, które kiedyś były bardzo dobre.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu - przed jej ślubem. Ja miałam być jej świadkiem, chciałam pomóc w przygotowaniach. Ona prosiła innych - mnie nie, przykro mi się zrobiło, bo jako świadkowa naprawdę chciałam jej pomóc. Zaczęła być dla mnie niemiła, denerwuje się i podnosi głos jak mi coś tłumaczy, mówi przykre rzeczy itp. Ja czuję teraz do niej dystans i nie mam ochoty z nia w ogóle rozmawiać i się widywać, ale z drugiej - serce mi krwawi.

Raz na jakiś czas, jak jest dla mnie bardzo niemiła zwracam jej uwagę. Odnosi to skutek na jakiś czas, a potem wszystko wraca... Jest jeszcze mój szwagier - wydaje mi się, że ma coś do mojego chłopaka no i chyba do mnie. Jego cechą charakterystyczną jest to, że mówi dokładnie to, co mu ślina na język przyniesie nie myśląc w ogóle, że to może kogoś urazić, a moja siostra nie zwraca mu na to uwagi, a on czasami wręcz jest chamski. On twierdzi, że to dobra cecha - jest poprostu szczery.

Kilka razy ja i mój chłopak wdaliśmy się z nim w polemikę, ale to nie ma sensu, bo my wychodzimy na sztywniaków, którzy "nie znają sie na żartach". Poza tym od rodziny wiem, ze on źle mowi o moim chłopaku. Mam żal do mojej siostry, że nic nie mówi, jak on gada przykre rzeczy, nawet obraźliwe, a czasem nawet się z nim zgadza. Nic mojemu chłopakowi nie mówilam o wszystkich antagonizmach ze strony mojego szwagra, a to sprawia, ze sama się z tym męczę i czuję coraz większą antypatię do mojej siostry i jej męża, a cała sprawa zaczyna zakłócać mi moje życie.

Jak powinnam postępować, by moje relacje były OK? Jak powinnam postepować z siostrą, a jak rozmawiać ze szwagrem? Nie chcę pozwalać mu na obrażanie mnie i innych w moim towarzystwie… Ja staram sie wyciagać rękę, ale on zachowuje się jakby nas nie szanował. Z góry dziekuje za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy moje dziecko już mnie nie potrzebuje? Czy to depresja?

Z testów wyszło, że mam ciężką depresję. Od dziecka nie byłam szczęśliwa. Wychowałam się w rodzinie, gdzie ojciec pił odkąd tylko pamiętam, a i moja mama z czasem wcale nie była lepsza. Niby mnie i siostrze niczego nie brakowało,...

Z testów wyszło, że mam ciężką depresję. Od dziecka nie byłam szczęśliwa. Wychowałam się w rodzinie, gdzie ojciec pił odkąd tylko pamiętam, a i moja mama z czasem wcale nie była lepsza. Niby mnie i siostrze niczego nie brakowało, choć były dni, że na jedzenie kasy nie było, ale na piwo się znalazły, ale brakowało mi miłości. Ciągłe wzbudzanie we mnie poczucia winy doprowadziło do tego, że nie potrafiłam normalnie żyć. Dodatkowo miałam jeszcze nadwagę, przez którą czułam się jeszcze bardziej beznadziejnie. W dorosłym już życiu miałam wielu partnerów i przechodziłam z łóżka do łóżka, bo bałam się odrzucenia, chciałam, by ktoś choć na chwilę zwrócił na mnie uwagę i bym choć przez chwilę czuła się szczęśliwa.

Kiedy poznałam mojego obecnego męża i widziałam, jak bardzo mu na mnie zależy, to zdecydowałam się na ślub, mimo iż tak naprawdę go nie kochałam. Po prostu chciałam założyć rodzinę i czuć się w końcu szczęśliwa. Wydawało mi się, że umiem taką rodzinę stworzyć, ale najwidoczniej się pomyliłam. O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się na krótko przed ślubem. Nie byłam tym faktem zachwycona, ale z czasem zaczęłam się cieszyć. Jak urodziłam córkę, to byłam przeszczęśliwa. Nareszcie był ktoś, komu byłam potrzebna i po prostu zwariowałam na jej punkcie. Była dla mnie najważniejsza na świecie, mimo iż ze wszystkim musiałam radzić sobie sama. Z niczyjej strony nie miałam żadnej pomocy.

Jak córka miała 1,5 roku, zmuszona byłam przerwać urlop wychowawczy i wrócić do pracy ze względu na sytuację finansową. Córką zajęła się babcia mojego męża. Od tego momentu moje dziecko zmieniło się nie do poznania. Babcia i teściowa, z którą mieszkamy wychowują moją córkę po swojemu i mała strasznie do nich lgnie. Nawet jak jestem w domu woli być z nimi niż ze mną, nie słucha, jest niedobra, a ja... utraciłam sens życia. Nie mam już dziecka, które jeszcze 2 lata temu tak bezgranicznie kochałam... teraz stało mi się obojętne. Wszystko stało mi się obojętne.

Mój mąż mnie nie rozumie, twierdzi, że przesadzam i wyolbrzymiam wszystko. On nie ma zamiaru wyprowadzać się ze swojego rodzinnego domu, bo tak mu wygodnie, a ja się tu po prostu męczę. Już nawet poza pójściem do pracy nigdzie nie wychodzę, żebym tylko nie musiała się strzasnąć z teściami. Czuję się jakbym była w więzieniu. Nie mam nikogo, komu mogłabym się wygadać, wyżalić. Ostatnio to mam ochotę tylko rzucić się pod nadjeżdżający samochód albo połknąc garść tabletek.

Nie radzę sobie z córką - gdzie mam się udać o pomoc?

Jestem matką, wychowującą samotnie 11-letnią córkę. Nie umiem sobie poradzić z nią. Jest bardzo opryskliwa w stosunku do mnie, jak i babci. W szkole ma bardzo złe oceny. Nie chce się uczyć ani odrabiać lekcji. Potrafi wyjść z domu bez...

Jestem matką, wychowującą samotnie 11-letnią córkę. Nie umiem sobie poradzić z nią. Jest bardzo opryskliwa w stosunku do mnie, jak i babci. W szkole ma bardzo złe oceny. Nie chce się uczyć ani odrabiać lekcji. Potrafi wyjść z domu bez pozwolenia. I nie wykonać kary, jaką jej wymierzę. Nauka jej wcale nie interesuje, woli przesiedzieć przed telewizorem i bajki oglądać. Czasami mam wrażenie, że cofnęła się w rozwoju i zachowuje się jak dziecko z pierwszej klasy. Chodziłam już do poradni szkolnej, rozmawiałam z psycholog szkolną, ale one nie widzą problemu. Nie mam już pojęcia, co robić i do kogo się udać. Na ojca dziecka nie mam co liczyć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy psycholog pomoże?

Moja córka ma 14 lat. W tym roku w jej klasie organizowana jest wycieczka na 2 dni do Zakopanego. Ma jechać cała klasa. Moja córka ma taki problem, że kiedy wyjedzie gdzieś beze mnie, to po prostu płacze, nie chce...

Moja córka ma 14 lat. W tym roku w jej klasie organizowana jest wycieczka na 2 dni do Zakopanego. Ma jechać cała klasa. Moja córka ma taki problem, że kiedy wyjedzie gdzieś beze mnie, to po prostu płacze, nie chce jeść. 5 lat temu pojechała na wycieczkę do Gdyni i tam właśnie się to zaczęło. Płakała, chciała do domu. Pojechałam po nią. Nie wiem, czym spowodowany jest brak samodzielności mojej córki. Chciałabym wiedzieć, czy da się to jakoś wyleczyć? I czy w tym wypadku pomoże psycholog?

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Jak poradzić sobie z synem?

Witam, nazywam się Katarzyna. Jestem matką 16-letniego syna. Mój syn kocha robić muzykę, tworzy na komputerze, ponieważ nie stać mnie, abym mogła kupić mu sprzęt, który jest bardzo drogi. Widzę, że się w to angażuje, jednak bardzo dobrze wiem, ja...

Witam, nazywam się Katarzyna. Jestem matką 16-letniego syna. Mój syn kocha robić muzykę, tworzy na komputerze, ponieważ nie stać mnie, abym mogła kupić mu sprzęt, który jest bardzo drogi. Widzę, że się w to angażuje, jednak bardzo dobrze wiem, ja i on, że z tego pieniędzy nie będzie i w przyszłości z tego nie wyżyje. Syn przyznaje mi rację, jednak uważa, że człowiek musi robić to, co lubi, bo inaczej życie nie ma sensu. Też tak myślę. Problem tkwi w tym, że mój syn od kilku miesięcy ciągle dręczy mnie rozmowami o sprzęcie. Rozmowa wygląda mniej więcej tak: "Mamo, nudzi mi się. Mamo, porobiłbym sobie muzykę...". Ja najczęściej odpowiadam: "Weź się za książkę". Co tydzień w weekendy syn męczy mnie o kupno sprzętu, ale ma bardzo wysokie aspiracje. Syn pokazywał mi na internetowych sklepach sprzęt, jaki "musi" mieć. Zawraca mi głowę gramofonami (koszt. ok. 3000 zł), jakąś maszyną (koszt. 4000 zł), klawiaturą (6000 zł). Według mnie zwariował. Często przychodzi, siada obok mnie i zaczyna płakać, że mieszkamy w beznadziejnym miejscu i że to nie jest mu pisane, że jak mieszka tu, gdzie mieszka, to jest nikim, że nie ma pieniędzy, że nic nie osiągnie w życiu, że wszystkiego musi sobie odmawiać. Ciągle się użala i płacze. Ma wielu kolegów, którzy nie wymagają tego, co on, ale jemu nie przetłumaczę tego. Próbował zbierać pieniądze, 100 zł na miesiąc, ale nie uzbierał, ponieważ kupuje drogie ciuchy z Ameryki, za które i tak głównie ja płacę. Nie mam już do niego sił. Nie wiem, jak mu pomóc. Syn nie chce, abym brała pożyczki na spełnienie jego potrzeb. Synowi przychodzą już do głowy jakieś mafijne pomysły z napadami. Może to wiek dorastania? Jest w beznadziejnym stanie. Może przyzwyczaił się tymi ubraniami, zaczął je kupować niedawno. Jak kupię mu niemarkowe buty, to ich nie włoży. Człowiek przyzwyczaja się do dobrobytu. Boję się, że syn zrobi coś głupiego, popadnie w jakąś chorobę. On w ogóle poza muzyką nie widzi sensu życia. Syn jest ostatnio bardzo nerwowy, rozwaliłby wszystko dookoła, jak tylko coś mu się nie spodoba. Proszę nie odsyłać mnie do psychologa, bo i tak on nie pójdzie, nawet siłą. Dokładnie opisałam problem, więc proszę o dokładnie opisane wskazówki, jak mu pomóc i jak sobie poradzić z tym problemem? Pozdrawiam i liczę na serdeczne wsparcie, Katarzyna.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak mam postępować z nastolatką?

Moja córka ma 16 lat. Spotyka się z chłopakiem, którego nie akceptuję. Widzę, że on ją kontroluje, jest bardzo zazdrosny, wręcz zaborczy, często słyszę jak ona mu sie tłumaczy. Ustaliliśmy, że spotykają się 3 razy w tygodniu u nas...

Moja córka ma 16 lat. Spotyka się z chłopakiem, którego nie akceptuję. Widzę, że on ją kontroluje, jest bardzo zazdrosny, wręcz zaborczy, często słyszę jak ona mu sie tłumaczy. Ustaliliśmy, że spotykają się 3 razy w tygodniu u nas w domu. Wcześniej córka zawsze jeździła do jego miejscowości, bywało że spotykali się codziennie po kilka godzin. Oni często się kłócą, non stop rozmawiają przez telefon, córka często płacze, wpada w histerię, rzuca telefonem. Nie ma żadnych koleżanek, nigdzie nie wychodzi, istnieje tylko on.

Spotykają się już około 2 lat, wcześniej zawsze miała jakieś koleżanki, urządzała urodziny w domu, chodziła do koleżanek, kolegów, miała przyjaciół. Teraz zamyka się w swoim pokoju. Postanowiłam, że pojedzie na obóz - znowu wpadła w histerię, mówi, że tylko siłą ją tam zawieziemy. Chcę, żeby się oderwała od tej całej sytuacji w domu i od niego. Płacząc ledwo łapie powietrze. Tłumaczy to strasznym lękiem przed nowymi znajomościami, nienawidzi być sama, zanim kogoś pozna.

Miesiąc temu jechaliśmy do Francji, także odmówiła wyjazdu, tylko pod wielką namową całej rodziny pojechała. Często boli ją głowa, podkrada mi tabletki przeciwbólowe, kiedyś znalazłam u niej żyletkę, ma też pociętą rękę. Nie rozmawia ze mną o swoim chłopaku. Boję się o nią. Kilka miesięcy temu poszła do psychologa (z własnej inicjatywy), która stwierdziła u niej depresję. Niestety córka już nie chciała już iść po raz drugi. Jest bardzo dobrym dzieckiem, bardzo dobrze się uczy.

Nasza sytuacja rodzinna jest skomplikowana, rozwiodłam się z jej ojcem 9 lat temu, przez 5 lat mieszkałam z innym mężczyzną, który nas zostawił. Teraz od roku jestem mężatką, córka nie lubi mojego męża. On pokazuje mi sytuacje, w których ona mnie oszukuje i kłamie. Nie wiem do kogo mam się zwrócić, wiem ze strasznie skomplikowałam jej życie i dlatego ona tak lgnie do pierwszego chłopaka, który okazał jej zainteresowanie, i tak mu się poddaje. A przecież jest strasznie mądrą i inteligentną osobą. Proszę o polecenie mi specjalisty, do którego mogłabym się zwrócić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc siostrze, która jest w depresji, a żyje z synem w takim samym stanie?

Siostra mieszka w centrum Warszawy, ma 73 lata, jest stomatologiem, zawsze była życzliwą i mądrą osobą. Od kilku lat to kobieta znerwicowana, w ciągłej depresji. Życie jej to pasmo zmartwień o 42-letniego syna, który skończył szkołę jubilerską, ale nigdy...

Siostra mieszka w centrum Warszawy, ma 73 lata, jest stomatologiem, zawsze była życzliwą i mądrą osobą. Od kilku lat to kobieta znerwicowana, w ciągłej depresji. Życie jej to pasmo zmartwień o 42-letniego syna, który skończył szkołę jubilerską, ale nigdy nie podjął pracy (poza krótkim epizodem, kiedy to przez 1/2 roku był trenerem nurkowania w Tajlandii). Żadna praca mu nie odpowiada, a bo to nie będzie znosił kogoś fochów, a bo to poniżej jego aspiracji. Wypłakuje się na pierś matki, jaki to on nieudacznik, jaki biedny, a ta głaszcze go i pociesza, że też całe życie była nieśmiała i dobrze go rozumie. Kilka lat temu robił w domu awantury, aż szyby wypadały z okien, odgrażał się samobójstwem. Podczas jednej z moich wizyt nie wytrzymałam i wykrzyczałam mu jego podłość, a kiedy podniósł na mnie rękę, powiedziałam, że nie puszczę tego płazem i zgłoszę na policję. Ogromnie się wystraszył i uciekł z domu na 3 dni. Na policję poszłam razem z siostrą i za jej przyzwoleniem prosiłam posterunkowego, skoro nie można go przymusowo leczyć, by chociaż przyszedł go postraszyć. Po jego wizytach awantury ustały, ale do dziś jest śmiertelnie pogniewany na całą moją rodzinę (mimo że próbowałam go przeprosić).

Serce mi topnieje, kiedy patrzę na moją ukochaną siostrę, jak podle ją wykorzystuje. Ona biedna nigdzie nie wychodzi, nawet po sprawunki, bo jak mówi, Adaś przejął pałeczkę i wszystko załatwia. On po prostu przejął kasę, a tak ją ogłupił, że jeszcze się z tego cieszy. Opowiada, jaki to Adaś jest troskliwy, jaki wrażliwy, tylko biedak ma chorą duszę. Niedawno zmarł nagle mój 45-letni syn, jego jedyny kuzyn, z którym przed laty przyjaźnił się, który był mu bardzo życzliwy, chciał mu załatwiać pracę - ale z zawziętości nie przyjechał na pogrzeb, wysyłając samą, schorowaną, spłakaną matkę.

Jak im pomóc? Jak dotrzeć i przez kogo do takiego człowieka, jak mój siostrzeniec? Na prośby siostry, by spróbował się leczyć, kategorycznie odpowiada nie. Ona teraz szuka ratunku tylko w modlitwie, ale ja wiem, że modlitwa tam nie wystarczy i boję się o jakąś tragedię. Dodam jeszcze, że siostra za wszystkie oszczędności, jakie miała, kupiła mu kawalerkę w tym samym bloku i na tym samym piętrze. Mieszka więc sam, ale u mamy jada i mama wszystko opłaca z jednej emerytury. 45-letni mężczyzna nie jest ubezpieczony i strach pomyśleć, co będzie, kiedy zachoruje. Tam brak rezerwy finansowej. Jeszcze raz bardzo proszę, poradźcie, co mogę zrobić na odległość, bo mieszkam w Poznaniu. Siostrzeniec jest taki przebiegły, że nie odbiera telefonów ani e-maili od nikogo z rodziny.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty