Zapytaj lekarza

7 4 2 , 6 7 4

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Wyniszcza mnie związek z moim partnerem - czy ratować ten związek?

Witam, mam 26 lat a mój partner 27. Od przeszło 2 lat jesteśmy razem, od ponad roku wspólnie mieszkamy w jego domu. Ma 6 letnią córkę z poprzedniego związku, która w pełni zaakceptowałam. Różnimy się pod wieloma względami, ja jestem osobą wykształconą, na stanowisku dyrektora, on bez matury i bez pracy. Dnie spędza z kolegami, na wszystko ma czas siłownię, piłkę, basen, tenis. Ja w tym wszystkim czuję się zagubiona, a właściwie nie widzę dla siebie miejsca. Często lekceważy mnie i moje potrzeby. Nie słucha, kiedy mówię z czym się źle czuję i nie rozumie mojej potrzeby na spokojnie spędzony wieczór po pracy, tylko i wyłącznie z nim a nie z jego kolegami. Ostatnio też codziennie przebywa u nas jego straszy brat - również bez pracy i wykształcenia, często nocuje co jednak odbiera mi swobodę i intymność z uwagi na skrepowanie jego osobą. Rozmawiałam nie raz o tym z moim partnerem, ale nic sobie z tego nie robi. Uwłacza mi to w pewien sposób, bo daje mi do zrozumienia, ze się ze mną nie liczy, nie obchodzę go, nie szanuje mnie. Do tego podejrzewa mnie non stop o zdrady. Czy może to wynikać z faktu świadomości zaniedbywania mojej osoby pod wieloma względami (seksu, ciepła, zrozumienia, troski,uwagi)? Jest on osobą mało wylewną, w zasadzie nie okazuje emocji. Ale co może być przyczyną takiego traktowania mojej osoby i obojętnego podejścia do związku? Mam niemały żal, ponieważ długo przekonywałam się co do niego. Bardziej niż brak pracy, dziecko czy hulaszczy tryb życia przeszkadzało mi jego obojętne podejście do życia, ale myślałam że z czasem się to zmieni, że w związku dojrzeje, znajdzie cel. Dodam, że zawsze to ja wyciągam rękę, jestem z natury ugodową osobą. Mam 26 lat, myślę już o założeniu własnej rodziny, nie sądzę jednak, żeby to była właściwa osoba, wątpliwości mam już od dawna, nawet mu o tym wspominałam, żeby wiedział przez co może mnie stracić. Czy mogę zaryzykować stwierdzenie, że gdyby mu zależało, gdyby odwzajemniał moje uczucia, zaangażowanie w związek to spróbowałby chociaż żebym poczuła się lepiej i pewniej w tym związku? Zrezygnowałby z części młodzieńczych zachowań na rzecz naszego związku? Czy jego zachowanie można nazwać niedojrzałym? I czy jest szansa, że to się zmieni i że będę częścią jego życia, że będziemy mieli partnerski związek opierający się na trosce i oddaniu? Sama tego nie udźwignę, nie raz już próbowałam biorąc na barki cały ciężar odpowiedzialności płynący z bycia razem. Jak skłonić go do szczerej rozmowy? Jak z z nim rozmawiać, żeby zrozumiał sedno sprawy i powagę sytuacji. Zależy mi na nim bardzo, choć nie czuję tego z jego strony. Jednak ktoś kiedyś powiedział, że jeśli ktoś nie kocha nas tak jakbyśmy tego chcieli nie znaczy że nas nie kocha....

KOBIETA, 26 LAT ponad rok temu

Jak zachować dobre wrażenie zrywając?

Witam!

Ostatnie zdanie odpowiada na Pani wcześniejsze pytania. Partner jest zupełnie inną osobą niż Pani. Dlatego przerzucanie na niego swoich oczekiwań i perspektywy nie prowadzi do poprawy relacji, a jedynie powoduje u Pani poczucie, że on Pani nie kocha. Każdy z nas inaczej reaguje emocjonalnie i ma też inne potrzeby w tym zakresie. Czuje się Pani zagubiona i odepchnięta, jednak stara się podjąć rozmowę na ten temat. Pani partner nie działa tak, jak Pani i myśli zupełnie inaczej. Dlatego rozmowa z nim może być trudna i nie przynosić efektów. Mówienie mu, że nie jest Pani pewna tego czy to ten jedyny mogą nie robić na nim wrażenia i przynosić oczekiwanych efektów. Mimo tego, że czuje się Pani źle w swoim związku, wciąż ma nadzieję, że coś się zmieni. Okazuje się jednak, że dotychczasowe sposoby zawodzą, więc warto pomyśleć, co jeszcze może Pani zrobić. Polecam wzięcie udziału w terapii dla par, jeśli wiąże Pani nadzieje na wspólną przyszłość. Jeśli stwierdzi Pani jednak, że nie ma szans na poprawę, to warto rozpatrzyć sprawę rozstania. Nie musi się Pani męczyć w związku. Jeśli oczekuje Pani zmian na lepsze, proszę pamiętać, że takie zmiany można wprowadzać wyłącznie we dwoje. Oznacza to, że nie tylko Pani musi chcieć zmian, ale również partner musi chcieć tego samego. Warto, żeby zadbała Pani o siebie w tym trudnym czasie i ustaliła zasady funkcjonowania we wspólnym domu. Mieszkacie razem, więc razem ustalacie, kto, kiedy i gdzie może z Wami przebywać. Nie tylko partner ma w tej sprawie głos. Dlatego wspólnie ustalcie, jak ma wyglądać Wasze wspólne mieszkanie. Będąc z partnerem nie musi się Pani godzić na mieszkanie czy przebywanie w domu innych (dla Pani obcych) osób. Wspólne mieszkanie to także wspólne obowiązki. Dlatego warto, żeby  zrobiła Pani tabelę tego, ile Pani wnosi w ten związek (materialnie, ale też pod względem prac domowych, zaangażowania, itp.) a ile partner. Warto odpowiedzieć na pytania, jak się Pani czuje w tym związku i czego chce w przyszłości. Dobrze byłoby wyobrazić sobie sytuację, kiedy zostanie Pani z partnerem, a kiedy zdecyduje się na rozstanie. Polecam oprócz samodzielnej pracy i terapii dla par, indywidualne spotkania z psychologiem lub korzystanie z telefonów zaufania. Wsparcie i pomoc innych osób mogą pomóc Pani poradzić sobie z tymi trudnościami. 

Pozdrawiam  

Psycholog w Szpitalu Powiatowym w Otwocku na oddziale rehabilitacji neurologicznej.
0

Szanowna Pani,

przede wszystkim w Państwa relacji brakuje równowagi. Jest Pani wykształconą, młodą kobietą, aktywną zawodowo. Wytrenowała Pani w sobie zarówno zaradność zadaniową jak i emocjonalną. Pani mąż zaś nie zadbał ani o wykształcenie, ani o to, żeby jakkolwiek zarabiać na życie. Dźwiga Pani wszystko sama. Z Pani listu wynika, że Pan Mąż nie dba także kompletnie o Pani potrzeby. Szczerze Pani współczuję!

Odpowiadając na Pani pytanie - brak jakichkolwiek ambicji Pani męża oznacza, że biedakiem pozostanie, bo czego nie ma na wejściu nie może być na wyjściu. Uważam jednak, że sama potrzebuje Pani psychoterapii lub przynajmniej kilku konsultacji psychologicznych ażeby dowiedzieć się dlaczego właściwie wybrała Pani takiego "królewicza"? A to wszystko po to, żeby takiego "księcia" ustrzec się w przyszłości!

W przypadku jakichkolwiek pytań pozostaję do dyspozycji.

Serdecznie Panią pozdrawiam!
mgr Magdalena Nagrodzka
PSYCHOLOG KLINICZNY, PSYCHOTERAPEUTA, COACH
www.nagrodzkacoaching.pl

Psycholog, psychoterapeutka, coach.
0
redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie

Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki:

Patronaty
Ważne tematy