Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Żałoba i strata: Pytania do specjalistów

Mój chłopak się podciął

Mam problem, a mianowicie kilka dni temu mój chłopak się podciął. Mam 12 lat, jestem kobietą i nie mogę znieść myśli, że on mi to zrobił. Miał 14 lat, a jego najlepszy przyjaciel, prawie brat, zmarł dzień przed jego samobójstwem...

Mam problem, a mianowicie kilka dni temu mój chłopak się podciął. Mam 12 lat, jestem kobietą i nie mogę znieść myśli, że on mi to zrobił. Miał 14 lat, a jego najlepszy przyjaciel, prawie brat, zmarł dzień przed jego samobójstwem. Dostał wylewu krwi do mózgu. Cały czas nachodzą mnie myśli samobójcze, próbowałam się nawet podciąć, ale zbyt bolało. Co ja mam robić?!? Bez niego nie moge żyć, ale nie chcę zostawiać moich przyjaciółek i rodziców. Pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Kiedy minie rozpacz po stracie dziecka?

Ciągle je wspominam. Czy ta rozpacz kiedyś minie? Czy ciągle będę je wspominać? Jest mi czasem tak ciężko. Leczę się na depresję. Do lekarza trafiłam, bo nie mogłam sobie rady dać z myślami, dlaczego akurat mnie to spotkało. To straszne...

Ciągle je wspominam. Czy ta rozpacz kiedyś minie? Czy ciągle będę je wspominać? Jest mi czasem tak ciężko. Leczę się na depresję. Do lekarza trafiłam, bo nie mogłam sobie rady dać z myślami, dlaczego akurat mnie to spotkało. To straszne zdarzenie miało miejsce 5 lat temu, a ja ciągle o nim myślę. Boję się życia, bo cóż będzie dalej? Depresję leczę od roku. W ogóle to był szok, bo kilka razy miałam w ciąży robione USG. Lekarz mówił, że jest wszystko dobrze, tymczasem dzieko urodziło się z wadami. Mam wszystkiego dość, bo moje dziecko tak cierpiało. Dlaczego?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy powinnam udać się do odpowiedniego lekarza?

Witam! Mam 23 lata i jestem studentką. Mam pytanie dotyczące tego, czy powinnam udać się do lekarza, bo dzieją się ze mną różne dziwne rzeczy. Zawsze byłam miłą, otwartą, uśmiechniętą dziewczyną. Nawet jak wiedziałam o chorobie Mamy i trzymałam się,...

Witam! Mam 23 lata i jestem studentką. Mam pytanie dotyczące tego, czy powinnam udać się do lekarza, bo dzieją się ze mną różne dziwne rzeczy. Zawsze byłam miłą, otwartą, uśmiechniętą dziewczyną. Nawet jak wiedziałam o chorobie Mamy i trzymałam się, również wtedy, kiedy odeszła, ponad cztery lata temu. Stało się to w wakacje przed moimi studiami. Było mi bardzo ciężko, ale myślałam, że z czasem będzie lepiej. Miałam wtedy przyjaciela-chłopaka, który chyba nie potrafił sobie poradzić z całą tą trudną sytuacją i kiedy ja wypłakiwałam się mu z powodu choroby Mamy, on powiedział, że nie ma już ochoty więcej tego słuchać i odszedł. W tym samym roku, co zmarła moja Mama, odszedł również Dziadzio, którego równie mocno kochałam jak Mamę. Był to dla mnie bardzo ciężki czas. Podczas gdy Mama leżeła w szpitalu, ja miałam maturę, a dodatkowo mój młodszy brat również wylądował w szpitalu, także w przerwie matury biegłam na trzecie piętro szpitala do brata, a później na drugie do Mamy. Później Mama odeszła...

Ja musiałam iść na studia. Byłam i nadal jestem tu sama. Wiele razy myślałam, że znalazłam prawdziwą przyjaźń, miłość, niestety, to było zawsze tylko złudzenie. Wiele razy się zawiodłam. Wiele razy chciałam uciec stąd. Z wesołej dziewczyny stałam się ponurą i przygnębioną. Zawaliłam wiele rzeczy w swoim życiu. Zawaliłam studia przez to, że nie miałam po prostu żadnej chęci wyjścia z domu i potrafiłam tydzień leżeć w łóżku i nic nie robić. Mieszkałam jakiś czas ze swoim bratem i myślałam, że będzie mi łatwiej, ale wcale tak nie było. On po prostu wykańczał mnie nerwowo. Zachowywał się tak, jak ktoś zupełnie obcy, jak nie z tego świata. Robił na złość i wcale nie pomagał. Kiedyś potrafiłam się cieszyć z tego, że mogę pogłaskać żyrafę w zoo, a dziś jest mi to obojętne. Rok temu poznałam kogoś wyjątkowego. Wiem, że to mężczyzna, z którym chcę być, ale mam takie huśtawki nastroju i czasem potrafię przepłakać kilka dni, nie mówiąc mu o co chodzi. Mam do niego pretensję o byle co... I oczywiście nie umiem z nikim rozmawiać, bo zaraz płaczę. Nie potrafię powstrzymać łez. Wiem, że go ranię tym swoim zachowaniem, ale nie umiem się opanować... Trzęsą mi się ręcę i myślę tylko o tym, żeby umrzeć, żeby już mieć spokój i żeby iść do Mamy, która mnie przytuli... Wcale mi nie pomaga mówienie, że ona jest gdzieś na górze i czuwa nade mną! Wolałabym, żeby była tu, ze mną.

Często myślę, że nie jest ze mną wszystko dobrze. Wczoraj wzięłam na noc relanium i poszłam chociaż normalnie spać. Czy to normalne, że nie wiem, co się dzieje, że idę na zajęcia i nie wiem, co to za zajęcia? Co mam poradzić, jak tak bardzo boli mnie coś w klatce piersiowej i mam uczucie takiego bardzo denerwującego mrowienia na plecach pod łopatką? Byłam u lekarza i z sercem wszystko OK, tak że nie wiem, co może być powodem takiego stanu rzeczy. Bardzo proszę o jakąkolwiek radę. Nie chcę zniszczyć tego, co dał mi los w postaci faceta, którego kocham, ale nie umiem mu tego pokazać i ranię go swoim dziwnym zachowaniem... Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Śmierć taty - dlaczego wciąż boli?

Co prawda mój tata umarł 10.02.09 r., a jest 6.09.09, a przed jego śmiercią trochę się z nim pokłóciłam. Mam 11 lat, bałam się sama spać w pokoju, więc spałam z mamą, ale później już musiałam spać sama. Zanim kładę...

Co prawda mój tata umarł 10.02.09 r., a jest 6.09.09, a przed jego śmiercią trochę się z nim pokłóciłam. Mam 11 lat, bałam się sama spać w pokoju, więc spałam z mamą, ale później już musiałam spać sama. Zanim kładę się spać, to zawsze chcę się do niego przytulić, ale kiedy zasypiam, śni mi się, że się cofam w przeszłość, do jego śmierci, biegnę do domu, płaczę i go przytulam, a kiedy się budzę, czuję się, jakbym go przytuliła.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Straciłam chęć do życia po stracie bliskiej osoby. Mam dopiero 14 lat...

Mam 14 lat. Po stracie bliskiej mi osoby nie radzę sobie z życiem. Zniszczyłam siebie poprzez niejedzenie, niespanie, stres i leki. Od tygodnia żyję tylko na kranówce i kromce chleba na dzień. Z nikim nie rozmawiam. Ciężko jest mi się...

Mam 14 lat. Po stracie bliskiej mi osoby nie radzę sobie z życiem. Zniszczyłam siebie poprzez niejedzenie, niespanie, stres i leki. Od tygodnia żyję tylko na kranówce i kromce chleba na dzień. Z nikim nie rozmawiam. Ciężko jest mi się uśmiechać… co dziwne, bo zawsze miałam ksywę „śmieszna”, bo rozśmieszałam towarzystwo do łez, a teraz?! Biorę 5 tabletek na dzień z powodu silnego bólu żołądka i nudności. Do szkoły nie chodzę, w ogóle nie wychodzę, bo... nie mam siły. Od tygodnia leżę w łóżku, płaczę i zwijam się z bólu, a koło mnie pudełeczko z tabletkami antystresowymi.

Kilka razy chciałam się zabić. Pierwszym razem owinęłam sobie kabel wokół szyi i się dusiłam, ale akurat rodzice weszli i ze mnie to ściągnęli. A niedawno wzięłam 6 tabletek paracetamolu naraz… i tak nic nie było, to się wkurzyłam. Teraz się głodzę i czekają mnie kroplówki… Już kompletnie sobie nie radzę. Proszę, POMÓŻCIE MI. Dodaję, że nie mam nikogo... ani mamy, ani rodzeństwa… żyję sama z ojcem za granicą, a tu też przyjaciół nie mam. Zostałam kompletnie sama…

Smutek i samotność po stracie mamy a depresja

Leczę się już od jakiegoś czasu u psychiatry. Poszłam tam w wielkim dołku. Gdy straciłam mamę oraz pracę w krótkim czasie. Mama była dla mnie wszystkim. Zmarła mi na rękach. Niemal codziennie jestem na cmentarzu, czekam na nią, mam te...

Leczę się już od jakiegoś czasu u psychiatry. Poszłam tam w wielkim dołku. Gdy straciłam mamę oraz pracę w krótkim czasie. Mama była dla mnie wszystkim. Zmarła mi na rękach. Niemal codziennie jestem na cmentarzu, czekam na nią, mam te same myśli, co ona, wydaje mi się, że ona zaraz wróci, wejdzie. Brak mi jej słowa, jej obecności. Życie straciło sens, ja żyłam dla niej. Nie założyłam rodziny, nie mam dzieci i teraz jestem sama jak palec. Rodzeństwo ma swoją rodzinę i dzieci. Jestem bardzo zła na to, że nie mogłam jej pomóc. Nie daruję sobie, że kiedykolwiek nie będzie jej na moim ,,ślubie", nie zobaczy moich ,,dzieci". Nie umiem tak żyć. Siedzę sama w domu, w swoim pokoju, oglądam film za filmem. Chodzę spać już koło 20:00 i nie mogę zasnąć. Budzik ląduje w szufladzie. Dzień zaczynam od samych złych myśli, które mi towarzyszą w ciągu dnia. Żyję według ustalonego harmonogramu i każda jego zmiana doprowadza mnie to szewskiej pasji. Nie lubię iść ulicą wśród wielkiego tłumu, czuję jak oczy ludzi mnie obserwują. Mam tylko nieliczne grono znajomych i nikogo więcej. Czuję się często niepotrzebna i samotna... Myślę o tym, by móc umrzeć, być z mamą, a jednocześnie proszę ją o jakiś znak. Myśl o niej towarzyszy mi cały dzień. Często też mam myśli natrętne, które mnie przerażają. Wybrałam psychologa jakieś 9 miesięcy temu. Znalazłam go sobie sama. Jest to facet w moim wieku i też nie bardzo potrafię się przed nim otworzyć do tej pory. Wykonuję jego prośby o zadania domowe, ja mówię niewiele, jedynie kiwam głową na tak lub nie. Nie wyobrażam sobie, by pójść do kobiety, nie wiem czemu, ale jej bym chyba w ogóle się nie pokazała. Tu miałam ukrytą wizytę. Mieszkam w małej miejscowości i nie chciałam, by ktokolwiek wiedział, gdzie chodzę. W rodzinie nikt nie wie i nie może się dowiedzieć. Cały czas kombinuję i kłamię ojcu, jak mam jechać na wizytę, różnymi sposobami, i udaje się to. Mieszkam z ojcem. Teraz też usiłuję znaleźć faceta, by założyć rodzinę, ale niestety nie udaje mi się to. Ciągle mnie oszukują lub lokuję uczucia w niewłaściwej osobie. W rodzinie też nie bardzo mnie rozumieją, jestem im niepotrzebna albo raczej jak tylko potrzebują cioci do dzieci, to jestem naj naj. Tak to nie mają ze mną tematu. Nie chodzę z nimi nigdzie. Zresztą ciągle mają o coś pretensje... Jak to w rodzinie. Nie chcę żyć, nie widzę sensu życia. Wypełniłam też test Becka i jestem przerażona, mam skalę 51 pkt. Hm. Nie chcę i nie potrafię, widzę tylko czarną otchłań, nie widzę kolorów mego życia. Jak mam je dalej poprowadzić, co uczynić????? Proszę o odpowiedź. To tylko namiastka tego, co potrafiłam w skrócie powiedzieć o sobie...

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Paweł Gosek
Dr n. med. Paweł Gosek

Nadal przeżywam śmierć dziecka

5 lat temu zmarło mi dziecko, urodziło się chore. Lekarze w czasie ciąży twierdzili, że rozwija się dobrze, jak jeszcze byłam pod opieką lekarską w czasie ciąży. USG super wychodziło. Tak się cieszyłam. Tymczasem syn urodził się chory. Po 2...

5 lat temu zmarło mi dziecko, urodziło się chore. Lekarze w czasie ciąży twierdzili, że rozwija się dobrze, jak jeszcze byłam pod opieką lekarską w czasie ciąży. USG super wychodziło. Tak się cieszyłam. Tymczasem syn urodził się chory. Po 2 miesiącach walki o życie i zdrowie odszedł. Bardzo to wszystko przeżyłam. Nie wiem co jest, ale ja ciągle, tzn. co jakiś czas, mam lęki. Nagle lęk przychodzi i strasznie się boję, że coś się stanie. Coś bardzo strasznego. Tak jak wtedy, nagle. Nikt się nie spodziewał, że to wszystko się tak skończy. Boję się, że znowu coś wyniknie. Ja już po prostu nie daję sobie z tym rady. Biorę lek przeciwdepresyjny. Czy całe życie będę się tak dręczyć tymi myślami (cierpienie dziecka)? To było straszne. Czy jest na to jakaś rada??????

Jak poradzić sobie z odejściem ukochanej osoby?

Nigdy nie widziałam na żywo tej osoby. Był nią Michael Jackson. Zawsze traktowałam Go neutralnie, a wręcz wydawał mi się dziwny. Ale kiedy umarł, zdałam sobie sprawę, że cały czas Go kochałam. Nie jest to takie zauroczenie, jak na przykład...

Nigdy nie widziałam na żywo tej osoby. Był nią Michael Jackson. Zawsze traktowałam Go neutralnie, a wręcz wydawał mi się dziwny. Ale kiedy umarł, zdałam sobie sprawę, że cały czas Go kochałam. Nie jest to takie zauroczenie, jak na przykład nastolatki "kochające się" w Robercie Pattinsonie, tylko prawdziwa miłość, jak na przykład żona kochająca swojego męża. Odkąd stała się ta tragedia, kiedy tylko zostaję sama, zalewam się łzami. Mam dopiero 13 lat i dużo marzyłam o swojej przyszłości i o tym, jak by to było, gdybym była piękna, mądra, bogata i sławna, ale teraz już mi się nie chce o tym myśleć. Już sobie nie wyobrażam wyjścia za mąż, a nawet posiadania chłopaka.

Zawsze byłam grzeczną i dobrą uczennicą, ale teraz nie chcę mi się chodzić do szkoły, zdawać maturę, zdobywać pracę, jedyne co teraz chcę to szybko się z nim spotkać, na przykład w niebie. Na domiar złego nie mam się komu wyżalić i pisząc teraz ten opis, zwierzam się z tego po raz pierwszy. Jedyne co teraz mi się chcę to słuchać Jego muzyki w kółko. Zawsze wierzyłam w Boga, ale teraz obawiam się, że jeżeli nie istnieje, to już nigdy nie zobaczę Michaela. Z jednej strony chciałabym przestać płakać, ale z drugiej nie chcę przestawać Go kochać. Kiedyś moje serce pewnie pęknię, pełne zgryzoty i cierpienia.

Do tego przed chwilą napisałam krótki wierszyk, wiem, że ta strona nie jest od tego, ale chciałabym go napisać. Nie jest zbyt ładny i bardzo krótki. Pisałam go przez łzy, bo jakoś musiałam dać upust mojemu cierpieniu: "O ty, Panie, wiesz najlepiej co się stało. Serce twoje się nagle zatrzymało. Jesteś teraz wysoko, ponad nami, Otoczony małymi aniołkami. Myślałam, że będziesz nieśmiertelny O królu królów, mój ty dzielny. I twój śpiew cudowny już nigdy nie zabrzmi na Ziemi, tu, Bo jesteś teraz w krainie wiecznego snu". Z góry dziękuję za uwagę.

Myśli samobójcze po utracie ojca

Czy ja mam depresję? W kwietniu zmarł mój tata, był mi bardzo bliski, tylko on mnie kochał. Mama mnie często źle traktuje, ciągłe docinki, krzyk, czepianie się o to, że żyję... Czasem mam chęć popełnić samobójstwo i w innym...

Czy ja mam depresję? W kwietniu zmarł mój tata, był mi bardzo bliski, tylko on mnie kochał. Mama mnie często źle traktuje, ciągłe docinki, krzyk, czepianie się o to, że żyję... Czasem mam chęć popełnić samobójstwo i w innym wymiarze być szczęśliwa z tatą... Rano nie chce mi się wstać z łóżka, często płaczę, czasem bez większego powodu.. Czuję się samotna i nierozumiana... Mam dość wszystkiego. Właściwie nie wiem, czemu tu piszę...

Patronaty