Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Żałoba i strata: Pytania do specjalistów

Jak wesprzeć dziewczynę po śmierci jej mamy?

Witam, Jestem chłopakiem w wieku 18 lat. Niedawno mojej dziewczynie (o rok młodszej ode mnie) zmarła mama. Bardzo to przeżywa. Jak mam jej pomóc przez to wszystko przejść? Staram się, by czuła, że jestem przy niej, że zawsze może...

Witam, Jestem chłopakiem w wieku 18 lat. Niedawno mojej dziewczynie (o rok młodszej ode mnie) zmarła mama. Bardzo to przeżywa. Jak mam jej pomóc przez to wszystko przejść? Staram się, by czuła, że jestem przy niej, że zawsze może na mnie liczyć, rozweselić ją, sprawić, by chociaż na chwile nie myślała o tym wszystkim, ale tak naprawdę nie mogę sobie wyobrazić co ona czuje. Serce mi się kraje gdy widzę, że płakała, że jest smutna, a ja nie mam najmniejszego pojęcia co mogę zrobić, by było jej łatwiej. Zadaje mi pytania, na które po prostu nie wiem co mam odpowiedzieć, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji, a jednocześnie nie chcę powiedzieć czegoś co mogłoby ją zasmucić, zdenerwować lub czegoś po czym stwierdziłaby, że nie ma we mnie żadnego oparcia, bo niczego nie rozumiem. Pytała mnie, czy bałem się kiedyś zasnąć. Mówiła, że nie wybaczy sobie tego, że nie pożegnała się z mama jeszcze zanim żyła. Czasami bałem się dostawać od niej sms-y, bo obawiałem się, że nie będę potrafił odpowiedzieć na to co mi napisze. Co mogę dla niej zrobić? Czy jest w ogóle coś co mogę dla niej zrobić poza tym, że będę przy niej i będę się starał ją oderwać od tych rozmyślań? Jak mam jej odpowiadać na tego typu pytania? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zmarł tata mojego chłopaka - jak mu pomóc?

Mam 23 lata, mój chłopak 25. Jesteśmy ze sobą 2 lata. Wczoraj zmarł mu tata. Nie wiem jak mam mu pomóc, strasznie to przeżywa. Widziałam się z nim wczoraj, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Porozmawialiśmy, tzn. on mówił...

Mam 23 lata, mój chłopak 25. Jesteśmy ze sobą 2 lata. Wczoraj zmarł mu tata. Nie wiem jak mam mu pomóc, strasznie to przeżywa. Widziałam się z nim wczoraj, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Porozmawialiśmy, tzn. on mówił ja słuchałam, nie wiedziałam co mówić. Pozwoliłam mu się wygadać, popłakaliśmy razem. Ja również bardzo przezywam tą śmierć. Jego tata był wspaniałym człowiekiem i będzie nam Go brakować. Mój chłopak nie może spać, mówi, że boli go serce i chyba musi zacząć brać tabletki na uspokojenie… Jak mu pomóc? Może zaproponować wizytę u psychologa?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

On się zabił - jak mam zacząć teraz żyć?

Osoba, która była dla mnie całym światem przez prawie dwa lata, popełniła samobójstwo. Minął już prawie miesiąc, a ja wciąż nie mogę się pozbierać. Ciągle myślę o śmierci. Z nikim nie rozmawiam. Znajomi, przyjaciele, rodzina zamknęli ten temat, gdy zauważyli,...

Osoba, która była dla mnie całym światem przez prawie dwa lata, popełniła samobójstwo. Minął już prawie miesiąc, a ja wciąż nie mogę się pozbierać. Ciągle myślę o śmierci. Z nikim nie rozmawiam. Znajomi, przyjaciele, rodzina zamknęli ten temat, gdy zauważyli, że wstaje rano z łóżka, chodzę do miasta, uśmiecham się. Bo co mam innego robić? To wcale nie znaczy, że zapomniałam. Że nie potrzebuję rozmów o tym, co się stało. To tkwi we mnie głęboko i staram się tego nie wyciągać na wierzch. Wszystko kłębie w środku. Chodziłam do psychologa, jednak już nie chcę. Po każdej wizycie czułam się jak flak. Nie byłam w stanie chodzić, rozmawiać i się ruszyć, bo psycholog wyciągał ze mnie to wszystko, co trzymałam w sobie i za wszelką cenę nie pozwalałam, aby się wydostało. Cały czas planuję samobójstwo. Jak to zrobić, gdzie, już nawet zaczęłam sprzątać rzeczy, których nie chciałabym, aby bliscy je oglądali. Nie wiem, jak mam żyć. Nie chcę odchodzić z tego świata. I nie chcę też tu zostać. Z takim bólem, tęsknotą, żalem i rozpaczą... To tak trudne pogodzić się z tym, że ktoś, kto był, kochał, odszedł. Boje się zostać sama chociaż na chwilę, odrzucam cierpienie, nie chce go przyjąć takim, jakim jest, choć wiem, że powinnam... Ciągle krąży mi po głowie jedna myśl: popełnić samobójstwo. Boje się tylko tego, że tam nic nie będzie, albo że samobójcy trafiają w złe miejsce. Nie chce już żyć. Niczego już nie chcę. Nie wiem, jak mam sobie z tym wszystkim poradzić. Nie chce psychologów, tabletek uspakajających i rozmów z bliskimi. Tylko dlatego się tu znalazłam. Bo łatwiej jest napisać, wyrzucić z siebie wszystko obcym ludziom, niż tym, którzy są blisko... Nie wiem, jak mam sobie zacząć radzić. Wszystko kojarzy mi się z nim. Każdy przedmiot, miejsce, film, piosenka. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Boję się każdego nowego dnia, choć wiem, że to tylko czas goi rany. Tego czasu też się boję, bo on oznacza mnóstwo cierpienia...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam skoki ciśnienia - jaka jest tego przyczyna?

Witam. Mam ze sobą chyba poważny problem :(. Mam 22 lata i wszystko co się dzieje widzę w czarnych barwach. Pół roku temu zmarł nagle mój tata. Przeżyłem to bardzo. Zasięgnąłem rad psychologa oraz psychiatry. Było w porządku. Byłem u...

Witam. Mam ze sobą chyba poważny problem :(. Mam 22 lata i wszystko co się dzieje widzę w czarnych barwach. Pół roku temu zmarł nagle mój tata. Przeżyłem to bardzo. Zasięgnąłem rad psychologa oraz psychiatry. Było w porządku.

Byłem u innych lekarzy szukając w sobie punktu mojego złego samopoczucia. Głowa boli, to tętniak - tak myślałem. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że to moje wymysły i zaprzestało. Nagle od jakiegoś czasu skacze mi ciśnienie od tak (sam naprawdę nie wiem od czego) 185-125 miałem największe, a teraz jak wyższe to 150 na 110. Obawiam się ze dostanę jakiegoś udaru a nie chce tego, bo wiem, że mama sobie sama nie poradzi. Obawiam się strasznie i jak mam ciśnienie to pierwsza myśl zaraz mi się coś stanie.

Nie miałem nigdy problemów z ciśnieniem. Nie mam tego regularnie, moja norma to 130/140 na 80/90, to chyba dobre. Jak tu sobie radzić mam? Pomóżcie mi, nie chce brać leków tylko dać sobie z tym radę. Nie chcę się bać o siebie. Przed śmiercią taty byłem naprawdę wesołym chłopakiem i nigdy o takich sprawach nie myślałem. Czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Śmierć bliskiej mi osoby - jak sobie poradzić?

Gdy miałam 6 lat umarł mi tata. Te słowa, ten dzień kiedy mi to mówili pamiętam jakby było to wczoraj. Pamiętam każde słowo moje i mamy gdy mi to próbowała powiedzieć ;((. Nie mogłam się pogodzić, że go już tu...

Gdy miałam 6 lat umarł mi tata. Te słowa, ten dzień kiedy mi to mówili pamiętam jakby było to wczoraj. Pamiętam każde słowo moje i mamy gdy mi to próbowała powiedzieć ;((. Nie mogłam się pogodzić, że go już tu nie ma. I choć minęło już 9 lat ja w to wszystko nadal nie wierzę ;(, nadal myślę, że to nie on tam leży. Boję się chodzić na cmentarz, bo boję się na to spojrzeć ;(. Często będąc gdzieś w sklepie albo na mieście rozglądam się, bo wydaje mi się, że gdzieś tam w tłumie go słyszę, a gdy się rozglądam i go szukam to go tam nie ma. Mam coś takiego w głowie, że wiem, że nie żyje, ale jednak z drugiej strony mówię sobie, że to nieprawda ;((. Często śni mi się, że on odchodzi w druga stronę, a ja tak bezradnie stoję i go wołam, a on po prostu idzie jakby nie słyszał ;(. Budzę się, rozglądam, a tu znowu pusty pokój. Ostatnio przez krótki czas nie myślałam o tym. Nie chodziłam w ogóle na cmentarz. Było dobrze do chwili gdy zmarł mi wujek - musiałam wtedy iść na pogrzeb, a tam znów ten sam kościół, te same słowa ;(( - wszystko mi powróciło. Widziałam tam nas i jego jak tamtego dnia ;((. Nie mogłam powstrzymać płaczu ;((. Po pogrzebie dowiedziałam się od swojej przyjaciółki, że mój ojciec popełnił samobójstwo ;((. Nie wiedziałam co mam robić, jak spytać mamę, dlaczego ciągle mnie okłamywała ; (, ale z drugiej strony myślę, że to nie niemożliwe. W końcu zebrałam się na odwagę i spytałam. Okazało się, że to wszystko jest prawda ; (. Wpadłam w płacz, nie dało się mnie uspokoić. Od tamtego momentu nie wiem co się dzieje. Ciągle mam w głowie to pytanie: dlaczego? Przecież nas kochał. Wiedział, że będziemy tęsknić, wiedział, że będzie nam trudno Wiec dlaczego nas tak po prostu zostawił?! Teraz jak tylko gdzieś o nim usłyszę lub ktoś coś opowiada o swoim ojcu, ja automatycznie płaczę. Ciągle mam przed oczami jego obraz, gdy mówił, że nigdy mnie nie zostawi, że mnie kocha ;(. Wiec dlaczego tak strasznie mnie okłamał? ;( Czasem mam po prostu ochotę usnąć i już się nigdy nie obudzić ;(.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Straciłam mamę, teraz boję się o tatę. Jak mam dojść do siebie?

Witam. Piszę, ponieważ mam bardzo poważny dla mnie problem (może dla większości to błahostka, albo "takie życie") - nie umiem sobie poradzić, nie wiem nawet co robić by sobie pomóc. Chodziłam już do psychologa, psychiatry, ale dla mnie to bardzo...

Witam. Piszę, ponieważ mam bardzo poważny dla mnie problem (może dla większości to błahostka, albo "takie życie") - nie umiem sobie poradzić, nie wiem nawet co robić by sobie pomóc. Chodziłam już do psychologa, psychiatry, ale dla mnie to bardzo wstydliwe. Nie umiem mówić o swoich problemach, może dlatego tutaj piszę, bo lepiej napisać, niż mówić? Chcę się otworzyć, chociaż trochę. Przerasta mnie to wszystko. Ponad 4 lata temu moja mama zginęła w wypadku samochodowym. Dopiero pół roku temu pogodziłam się z tym, bo była dla mnie najważniejszą osobą, najlepszą przyjaciółką, a teraz boję się, że stracę Tatę - choruje poważnie na serce (już od dziecka ma wadę), ale teraz ciągle jest w szpitalu. Miał przeszczep zastawki sercowej, co widocznie nie pomogło,bo teraz czeka go prawdopodobnie przeszczep serca:(. Nie chcę go stracić:(. Teraz mieszkamy z moim młodszym rodzeństwem u cioci i wujka. Tęsknie za normalnym życiem, domem. Siedzę całymi dniami sama zamknięta w pokoju, w zasłoniętych oknach, ciągle płacze, nie umiem spać, nie umiem się skupić w szkole, choć nie przesiaduję na wszystkich lekcjach, bo źle się czuje, wymiotuję i płaczę z byle powodu. Jak mogę sobie pomóc? Co zrobić by tak nie reagować na problemy? Czy jest ktoś, kto mógłby mi pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć gdy jej nie ma?

Właściwie to pytanie retoryczne. W mojej rodzinie zmarła osoba, która trzymała całą rodzinę "w garści". Odkąd pamiętam zawsze chorowała, ale mimo to miała siłę by porozstawiać nas po kontach ;) - mówię o mojej matce chrzestnej. Kilka miesięcy temu zmarła,...

Właściwie to pytanie retoryczne. W mojej rodzinie zmarła osoba, która trzymała całą rodzinę "w garści". Odkąd pamiętam zawsze chorowała, ale mimo to miała siłę by porozstawiać nas po kontach ;) - mówię o mojej matce chrzestnej. Kilka miesięcy temu zmarła, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Czuję się po prostu bezsilna. Gdy pomyślę, że zmieniam coś co zrobiła w domu pęka mi serce. Potwornie mi jej brakuje, mimo że za jej życia nie raz kłóciłyśmy się o bzdury. Siedzę w domu i praktycznie przesypiam całe dnie, budzę się pod wieczór i siedzę do białego rana oglądając filmy. Czuję, że życie przecieka mi przez palce. Próbuję reanimować mój zapał do nauki, została mi praca dyplomowa do napisania, ale zawsze znajduję sobie wymówki, żeby nawet nie otworzyć książki. Nie mam motywacji by wstać rano i zabrać się do pracy. Nie szukam pracy, bo najpierw powinnam obronić pracę, nie piszę pracy, bo najpierw powinnam uporządkować mieszkanie, nie porządkuje mieszkania bo najpierw powinnam przeczytać książki o motywacji, nie czytam książek bo najpierw powinnam obejrzeć filmy itd. Prawda jest taka, że moje zachowanie rani mojego tatę chrzestnego, widzę to, wstaję wieczorem krótko z nim rozmawiam, coś szybko gotuje i uciekam do swojego pokoju, przed komputer. Wiem, że powinnam go zamknąć i usiąść z nim pogadać, ale szybko się złoszczę i uciekam. Widzę, że on też to przeżywa, słyszę to w jego głosie... Nie wiem co ze sobą zrobić. Jak żyć gdy jej nie ma?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę się pogodzić ze śmiercią babci i się samookaleczam - co robić?

Witam Serdecznie! Mój problem polega na tym, że nie dawno umarła moja babcia, z którą dogadywałam się najlepiej nawet lepiej niż z rodzicami. Pewnego dnia byłam z kolegami na przystanku tak sobie gadaliśmy o różnych sprawach i gdy szłam z...

Witam Serdecznie! Mój problem polega na tym, że nie dawno umarła moja babcia, z którą dogadywałam się najlepiej nawet lepiej niż z rodzicami. Pewnego dnia byłam z kolegami na przystanku tak sobie gadaliśmy o różnych sprawach i gdy szłam z nimi do domu pomyślałam o babci i wyciągnęłam szpilkę z tablicy informacyjnej zaczęłam się ciąć koledzy powiedzieli, że jestem głupia. Ja im na to nic nie odpowiadałam, powiedziałam tylko nie wasza sprawa. Zanim doszłam do domu już miałam doła. Zdałam sobie sprawę, że bardzo mi jej brakuje teraz nie mam w nikim oparcia z mamą cały czas się kłócę - nie wiem co mam z tym zrobić. Mam nadzieje, że Pani mi poradzi co mam z tym zrobić, bo ja już nie mam pomysłów. Z góry dziękuję, Angelika ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc chłopakowi po śmierci jego mamy?

Mama mojego chłopaka zmarła. Nie umiem go pocieszyć, jest mu bardzo ciężko, a przy okazji to, co On odczuwa, ja wyczuwam dwa razy. Nie dość, że oddalamy się od siebie to jeszcze on popada w załamanie, czasami w złość, wyrzuty sumienia. Ja sama nie potrafię sobie poradzić…
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc koleżance w żałobie?

Witam, moja koleżanka straciła ostatnio siostrę w wypadku. Chciałabym Jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Nie wiem również jak z Nią o tym rozmawiać. Dzięki Bogu, jeszcze nigdy nie doświadczyłam straty tak bliskiej mi osoby i nie wiem jak...

Witam, moja koleżanka straciła ostatnio siostrę w wypadku. Chciałabym Jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Nie wiem również jak z Nią o tym rozmawiać. Dzięki Bogu, jeszcze nigdy nie doświadczyłam straty tak bliskiej mi osoby i nie wiem jak się zachować. Co mam mówić? Czy w ogóle mam coś mówić? Jak się zachować, gdy będzie płakać? Bardzo proszę o jakąś pomoc.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska

Płaczę, ściska mnie w gardle - czy wystarczy tylko czas?

W przeszłości miałem stresująca pracę. Obecnie jestem na emeryturze. Dwa lata temu zmarła mi niespodziewanie małżonka. Zostałem samotny. Przez te dwa lata codziennie chodziłem do grobu żony. Teraz chodzę co drugi dzień. Ile razy myślę o żonie ściska...

W przeszłości miałem stresująca pracę. Obecnie jestem na emeryturze. Dwa lata temu zmarła mi niespodziewanie małżonka. Zostałem samotny. Przez te dwa lata codziennie chodziłem do grobu żony. Teraz chodzę co drugi dzień. Ile razy myślę o żonie ściska mnie w gardle mam łzy w oczach i płaczę (teraz także). Zażywałem przez jakiś czas środki na uspokojenie, ale bez poprawy mojego stanu. Obecnie sypiam względnie dobrze, pracuję społecznie, prowadzę aktywny tryb życia (sportowy), ale to niewiele pomaga w moim fatalnym samopoczuciu. Samotność w domu jest dla mnie nie do zniesienia. Wydawało mi się, że czas będzie powodował pewne uspokojenie. Tak się nie dzieje. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się już niepotrzebna na tym świecie. Czy to da się zmienić? - c.d.

Witam. Zapomniałem tego napisać więc teraz odpisuję na odpowiedzi, które mi pani zadała. To zaczęło się jakieś dwa miesiące temu, nie mówię tego nikomu, próbuję to ukrywać w domu jak i również w pracy. Ale moja przyjaciółka zaczęła już...

Witam. Zapomniałem tego napisać więc teraz odpisuję na odpowiedzi, które mi pani zadała. To zaczęło się jakieś dwa miesiące temu, nie mówię tego nikomu, próbuję to ukrywać w domu jak i również w pracy. Ale moja przyjaciółka zaczęła już coś podejrzewać, bo powiedziała mi, że za bardzo coś schudłam i zapytała mi co mi jest. A ja jej odpowiedziałam, że to przez naszą pracę, którą wykonujemy - dużo stresu i obowiązków (razem pracujemy w tej samej firmie ale na innej zmianie). Do pracy przychodzę uśmiechnięta, żeby nikt nie zauważył, że ze mną coś nie tak jest. Wtedy normalnie rozmawiam z ludźmi, ale za jakąś godzinę zamykam się w sobie, nie chce mi się z nikim rozmawiać, wtedy czuję smutek i żal do samej siebie. Praca mnie teraz psychicznie i nerwowo wykańcza. W domu to się zamykam w swoim pokoju i płaczę i wtedy przychodzą złe myśli, że muszę ze sobą skończyć po co mam żyć i się męczyć, skoro mi się nie chce już być na tym świecie. Przyczyną mojego zachowania może być duży stres w pracy no i czasami małe sprzeczki z moją przyjaciółką, którą bardzo kocham, a nie chcę jej zranić. Ale jedną z największych przyczyn jest moja siostra, którą obwiniam za śmierć naszej mamy, która by mogła jeszcze żyć, ale jej nie pomogła. I dlatego nie chce mi się już żyć, chcę skończyć ze sobą, bo dla kogo mam żyć skoro mi najbliższa osoba już nie żyje? Może na tamtym świecie będzie inaczej - wtedy będę u boku mojej ukochanej mamusi i wszystkie smutki pójdą w dal, a ja będę szczęśliwa?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Depresja czy kryzys życiowy?

Od dłuższego czasu w moim życiu nic się nie układa i to tak dosłownie. Kilkakrotnie, jak byłam małym dzieckiem, wylądowałam w szpitalu i o mało co nie zmarłam, potem śmierć najbliższych mi osób, czyli dziadków - to była przełomowa chwila...

Od dłuższego czasu w moim życiu nic się nie układa i to tak dosłownie. Kilkakrotnie, jak byłam małym dzieckiem, wylądowałam w szpitalu i o mało co nie zmarłam, potem śmierć najbliższych mi osób, czyli dziadków - to była przełomowa chwila w moim życiu. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że śmierć kogoś bliskiego może być tak bolesna. Może dlatego, że nigdy nikogo nie straciłam?

Do czasu - w jednym roku zmarł mój najlepszy przyjaciel, ukochany dziadziuś i osoba, która miała w sobie tyle radości i chęci do życia, a zaraz po nim babcia - to były 2 najgorsze momenty w moim życiu. I wtedy przekonałam się jak życie ludzkie jest bardzo kruche. Do tej pory nie mogę pogodzić się ich odejściem. A może źle to ujęłam. Bardzo za nimi tęsknię, ale wiem, że tak musiało być. Jednakże kiedy ich straciłam wszystko zaczęło się zmieniać nic się już nie układa. Ostatnio zmarła moja 2 babcia - to osoba, która wprowadziła wiele krzywdy w życie moich najbliższych, a od jej śmierci wszystko się pogorszyło.

Nie zacznę opowiadać jakiś strasznych historii czy historii mojej rodziny, bo to nie o to w tym chodzi, jednak mam mieszane uczucia. Nigdy nie byłam pewna siebie, ale ostatnio mam mętlik. Nie widzę siebie za kilka lat, boję się swoich planów, marzeń ba w marzenia to już dawno przestałam wierzyć, bo po co robić sobie nadzieje? No to właśnie brak marzeń, brak pragnień, smutek, żal, bezradność, złość o tak ostatnio jedyne co robię to siedzę i się złoszczę. Na wszystkich i wszystko. Każda rozmowa doprowadza mnie do agresji, złości, mam wrażenie, że zaraz wybuchnę. Staram się pilnować, ale czasem nie wychodzi. Do tego jak z kimś rozmawiam i zaczyna napływać we mnie ta złość i staram się to opanować to kiedy już ją opanuję i emocje opadają to czuję się tak, jakbym leciała w dół - nie mogę znaleźć tematu do rozmów i tak jakbym się wygaszała od środka.

To samo z moją pasją - ona również mi obrzydła już któryś miesiąc "odpuszczam" sobie, bo potrzebuje odpoczynku od tego wszystkiego tylko ile jeszcze będzie takich miesięcy? Czy aby ich nie było za dużo? Czy to tak ma wyglądać życie nastolatki? Ciągłe problemy, smutki? Ciągle obietnice "zmienię się, zmienię to i bedzie dobrze". I każda obietnica i postanowienie kończy się klapą. A gdzie radość z życia? Gdzie potrzeba miłości? Zauważyłam również, że uciekam od miłości. Kiedy już kogoś polubię i chciałabym spróbować stworzyć związek to potem uciekam, albo coś psuje tak jakby podświadomie. I teraz zaczyna się to samo z przyjaciółmi. Do tego mam wrażenie, że każdy mój przyjaciel ma w nosie to co się ze mną dzieje. A może mi jest potrzebna po prostu samotność?

Poza tym mam problemy z dobieraniem sobie ludzi, towarzystwa. Często słyszę jak ktoś mi mówi, że się kimś bawię - czy tak rzeczywiście jest? Nie mogę nikomu zaufać, mam problem z akceptacją. Coraz częściej zauważyłam, że sięgam po pastylki na uspokojenie, które też mnie zawodzą i nie dają oczekiwanego rezultatu. Mam dość tych problemów, mam dość smutku, który wokół mnie jest, mam dość tego, że nie potrafię sobie poradzić, mam dość, że udaję, że jest OK gdy tak naprawdę nie jest.

Do tego dziwnie się czuję, że to pisze. Nie wiem czy mi to pomoże, ale chciałam spróbować, bo jestem nastolatką i chcę się uśmiechnąć i iść do przodu z planami, marzeniami i wiarą w siebie. Czy ja na prawdę tak dużo od życia wymagam? A może to wszystko jest normalne?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pogodzić się ze śmiercią brata?

Witam! Moj przypadek jest ciężki, nie potrafię sobie poradzić już z tym sama, więc proszę o pomoc. Mam dużo problemów, przez całe życie zmagałam się z chwilową depresją, brakiem samoakceptacji itp. Ostatnio zmarł mój najukochańszy, jedyny brat, chorował przez...

Witam! Moj przypadek jest ciężki, nie potrafię sobie poradzić już z tym sama, więc proszę o pomoc. Mam dużo problemów, przez całe życie zmagałam się z chwilową depresją, brakiem samoakceptacji itp.

Ostatnio zmarł mój najukochańszy, jedyny brat, chorował przez pół roku na raka mózgu, byłam przy Nim ile się dało. Umarł 3 miesiące temu, a moje życie przestało wtedy mieć jakikolwiek sens... Tak bardzo go kocham, nie potrafię żyć bez niego. Tak bardzo chciałabym być z nim! Mam za dużo problemów, to mnie przerasta, zamknęłam się w sobie. W szkole próbuję normalnie funkcjonować, żartować nawet, ale inni mnie nie rozumieją, nie wiedzą jakie katusze przechodzę.

Ciągle mam przed oczami cierpienie brata, nie mogę pogodzić się z jego śmiercią. Najchętniej bym się zabiła, ale wtedy trafię do piekła i się z nim nie zobaczę. Zrobiłam się wredna dla rodziny, szczególnie dla siostry, ale to już inna historia - nie wytrzymuję jej zachowania, mieszkałam sama z mamą, a ona teraz się na nowo wprowadziła i już nie mogę. Siedzę całymi dniami w pokoju, pogrążona, ciągle mam doła. Czuję się cholernie samotna, chociaż mam koleżanki, ale one tego nigdy nie zrozumieją.

Chciałabym bardzo iść do jakiegoć psychoterapeuty, ale w mojej małej miejscowości nie ma nikogo takiego, choćby nawet - nie umiałabym mu zaufać. Poza tym wszyscy by o tym plotkowali.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To tylko smutek?

Witam. Otóż od pewnego czasu jakoś nie mogę się odnaleźć. Minęło 5 lat jak zmarł mój tata i muszę przyznać, że nigdy nie pogodziłam się z jego odejściem. To było bardzo przykre doświadczenie, ponieważ zmarł na moich oczach. Bardzo to...

Witam. Otóż od pewnego czasu jakoś nie mogę się odnaleźć. Minęło 5 lat jak zmarł mój tata i muszę przyznać, że nigdy nie pogodziłam się z jego odejściem. To było bardzo przykre doświadczenie, ponieważ zmarł na moich oczach. Bardzo to przeżyłam dlatego, że miałam tylko 14 lat. Poza tym nie spodziewałam się takiego zbiegu rzeczy.

Od tamtego czasu moje życie diametialnie się zmieniło. Nie mogę się odnaleźć. Ciągle chodzę przygnębiona, smutna, bez konkretnego powodu. Poza tym od czasu gdy nie ma taty źle dogaduję się z mamą. I mam okropne wyrzuty sumienia, że to przeze mnie zmarł tata. Zresztą słyszałam takie słowa od wujka. Pewnie jest coś w tym racji,  ale byłam mała i spanikowałam. Ostatnio też dokucza mi bezsenność, okropne bóle głowy (miałam wszystkie badania robione i wyszło wszystko dobrze), czasami mam wrażenie, że mnie już szczęscie nie spotka, że już zawsze tak będzie, że nie mam po co żyć.

Chciałabym zmienić swoje nastawienie, ale nie wiem od czego zacząć. Czy to tylko zwykły smutek? Dziękuję za odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie radzę sobie ze śmiercią mojej mamy. Co robić?

Cztery miesiące temu zmarła moja mama. W dniu jej śmierci musiałam pojechać do Kielc, na obronę pracy licencjackiej, którą miałam dzień później. O całym zdarzeniu dowiedziałam się od swojej koleżanki, która smsem chciała mi złożyć kondolencje. Udało mi się obronić...

Cztery miesiące temu zmarła moja mama. W dniu jej śmierci musiałam pojechać do Kielc, na obronę pracy licencjackiej, którą miałam dzień później. O całym zdarzeniu dowiedziałam się od swojej koleżanki, która smsem chciała mi złożyć kondolencje. Udało mi się obronić pracę, ale w ogóle się z tego nie cieszyłam, bo nie mogłam się tym już z mamą podzielić. Tata celowo nie powiedział mi o śmierci mamy, bo mnie zna i wiedział, że wróciłabym do domu. I faktycznie miałam taki zamiar, ale zostałam i poszłam na tę obronę. Minęły 4 miesiące, a ja z każdym tęsknię co raz bardziej i są też takie dni, że mam ochotę popełnić samobójstwo. Pewnie gdyby nie to, że mam mojego Pawła już dawno bym to zrobiła. Powody są różne. Ale najbardziej boli mnie to, że mój ojciec zachowuje się tak, jakby to moja młodsza o 5 lat siostra była najbardziej poszkodowana i najbardziej się liczyła. A przecież mama zostawiła nas pięcioro. Proszę doradźcie mi co mogę zrobić, żeby jakoś żyć dalej, bo sama nie mam żadnego pomysłu...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam pomóc koledze, któremu zmarła mama ?

Mojemu przyjacielowi trzy dni temu zmarła mama. Prawdopodobnie na zawał bądź wylew. Miała dopiero 39 lat. Ma on straszną siostrę, która jest na I roku studiów i młodszą siostrę, która chodzi do 3 klasy. Ojciec odszedł od nich 8...

Mojemu przyjacielowi trzy dni temu zmarła mama. Prawdopodobnie na zawał bądź wylew. Miała dopiero 39 lat. Ma on straszną siostrę, która jest na I roku studiów i młodszą siostrę, która chodzi do 3 klasy. Ojciec odszedł od nich 8 lat temu. Został praktycznie sam, jak palec, a ma dopiero 16 lat chłopak. Nie może się pozbierać po tym co się stało, strasznie wygląda, blady jak ściana, stale patrzy się prosto przed siebie i jest coraz gorzej z nim ;(;( Na pogrzebie krzyczał i płakał, kiedy chowali jego mamę. Ojciec niby wrócił do nich niedawno, ale praktycznie zużywa dość sporo alkoholu i chyba przyszłości z nim nie będą mieć. Nie wiem co zrobić ;(;( Tak mi go szkoda. On na pewno już wpadł w depresję ;( Teraz, gdy to piszę, zalewam się łzami, bo ta cała sytuacja, wszystko mnie przerasta ;( ;( Naprawdę chcę mu bardzo, a to bardzo pomóc. Jak on ma dalej funkcjonować bez pomocy przyjaciół? Siostra starsza niedługo pewnie wyjedzie znowu na studia, bo też tam gdzieś pracuje, a musi w jakiś to sposób utrzymać rodzeństwo. Kolega też ma jakieś tam pieniądze z praktyk, ale to nic... Bo jeszcze młodsza siostra została. Babcia też będzie starała się opiekować jakoś nimi, ale jest już w bardzo podeszłym wieku. Mam taką nadzieję, że tata ich przemyśli to co robi i zacznie mu w końcu zależeć na szczęściu własnych dzieci. Dlatego jak mam mu pomóc przejść przez to wszystko? On jest w kiepskim stanie, ciągle płacze ;(;( Co zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc mamie?

Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie: ponad dziesięć lat temu zmarł mój tata. To był ogromny cios dla mojej mamy, długo nie mogła się pozbierać. Wspólnie z siostrą staraliśmy ją wspomagać. Cztery lata temu poznała mężczyznę, który okazał...

Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie: ponad dziesięć lat temu zmarł mój tata. To był ogromny cios dla mojej mamy, długo nie mogła się pozbierać. Wspólnie z siostrą staraliśmy ją wspomagać. Cztery lata temu poznała mężczyznę, który okazał się człowiekiem-duszą. Moja mama była szczęśliwa, postanowili zalegalizować swój związek. Niestety, sielanka długo nie trwała, odszedł mój ojczym. Moja mama jest załamana, wprawdzie wróciła do pracy, do życia codziennego, stara się żyć normalnie, ale przychodzą chwile, dni, że nie można się z nią dogadać, cały czas płacze. Jestem bezsilna, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zginął na miejscu. Jak mam dalej żyć?

Witam, mam 22 lata i dzisiaj miją 3 miesiące jak mój narzeczony nie żyje. Miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że Go puściłam do Holandii, żeby mógł zarobić na nasz ślub. Tak mi...

Witam, mam 22 lata i dzisiaj miją 3 miesiące jak mój narzeczony nie żyje. Miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że Go puściłam do Holandii, żeby mógł zarobić na nasz ślub.

Tak mi go strasznie brakuje, był dla mnie wszystkim, a On nawet nie przychodzi do mnie, ani się nie śni. Dzięki niemu poczułam co to życie. Musiałam się przeprowadzić do Szczecina, żeby być z nim szczęśliwa, a teraz wszystko się popsuło i musiałam wrócić do Warszawy i nawet nie mogę być u niego na cmentarzu. Po jego śmierci obchodziliśmy 4 rocznicę i musiałam być sama w tym dniu i kupić mu wieniec, a nie prezent. Chcę zapomnieć, żeby nie cierpieć, ale nie potrafię...

Czekam na dzień, w którym znowu będę z nim taka szczęśliwa, jak do tej pory. Nawet mu nie dali żadnej szansy na życie, zginął na miejscu, a ja miałam do niego jechać - czemu Bóg nie pozwolił mi go zobaczyć i być z nim? Każdy myśli, że sobie wszystko już poukładałam, ale to nie prawda - już nie potrafię dłużej udawać…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja u mojej kochanej babci - pomocy! Co robić?

Witam bardzo serdecznie! Mieszkam 1000 km od mojej rodziny i nie wiem jak mogłabym pomóc im i zarówno mi bo, jest mi bardzo ciężko patrzeć z założonymi rękoma na to co się dzieje. 4 miesiące temu zmarł mój dziadek, 74...

Witam bardzo serdecznie! Mieszkam 1000 km od mojej rodziny i nie wiem jak mogłabym pomóc im i zarówno mi bo, jest mi bardzo ciężko patrzeć z założonymi rękoma na to co się dzieje. 4 miesiące temu zmarł mój dziadek, 74 lata, rodzina przeżyła to na swój sposób, babcia może mniej, tak się nam wydawało, przynajmniej na początku, ponieważ nie byli szczerze powiedziawszy najszczęśliwszym małżeństwem.

W pierwszych miesiącach babcia miała się dobrze, lecz jakoś w 3 miesiącu, kiedy zaczęła chorować na płuca (na płuca zmarł mój dziadek) trafiła do szpitala - w sumie po interwencji rodziny ponieważ już nic poza leżeniem w łóżku nie robiła. Schudła, i to bardzo, kiedy przyjeżdżają jej własne dzieci czy wnuki po prostu ich wygania, co do niej nie było podobne, ponieważ była najukochańszą osobą na świecie! Odsuwa rodzinę, sąsiadów, znajomych, po prostu wieczne pretensje i z tego co zauważyli ma normalnie zwidy, a czasem nie wie co gada.

Moja mama się bardzo stara, codziennie od kiedy wyszła ze szpitala gotuje jej obiady, żeby coś jadła, bo wygląda już strasznie, zje trochę i dalej narzeka i krzyczy. Cały czas by spała, w sumie nic innego nie robi.Kiedy lekarze stwierdzili, że jest zdrowa stwierdziła, że teraz ją bolą biodra co miała operowane 10 lat temu. Kiedy zaproponowałam mamie, żeby umówili ja na wizytę u psychiatry strasznie się babcia zdenerwowała, powiedziała: „co wy zemnie robicie nienormalna?”.

Proszę bardzo z całego serca o pomoc, ponieważ zamierzam w najbliższym czasie jechać do rodziny. Nie da się tak wszystkiego w paru zdaniach napisać, ale chociaż najmniejsza rada co dalej będzie dla mnie bardzo znacząca i nie tylko dla mnie, bo także dla mojej rodziny, która już nie ma sil. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty