Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Żałoba i strata: Pytania do specjalistów

Jak się pozbierać po śmierci najlepszego przyjaciela?

Witam, mam 22 lata. Na minionych wakacjach mój przyjaciel (22 lata) popełnił samobójstwo. Był we mnie zakochany. Miał depresję dwubiegunową i chyba nie umiałam mu pomóc. On chciał dla mnie zrobić wszystko, bylebym tylko z nim była i dała mu...

Witam, mam 22 lata. Na minionych wakacjach mój przyjaciel (22 lata) popełnił samobójstwo. Był we mnie zakochany. Miał depresję dwubiegunową i chyba nie umiałam mu pomóc. On chciał dla mnie zrobić wszystko, bylebym tylko z nim była i dała mu szansę. Nie sądziłam, że się zabije, choć wiele razy nieudolnie próbował. Nie potrafiłam być z nim, bo traktowałam go jak brata. Próbowałam przyjacielowi jakoś wytłumaczyć, że nie możemy być razem, ale on cały czas miał nadzieję. Zakochał się we mnie na zabój ;/ Bardzo źle się czuję z tym faktem, mam ogromny dołek psychiczny. Niby spotykam się ze znajomymi i pozornie to nie wygląda źle, ale w głębi czuję się fatalnie. Duszę w sobie te uczucia. Ciągle o nim myślę, mimo że od pogrzebu minęło sporo czasu. Tęsknię, czuję pustkę, mam huśtawki nastroju, nie mogę się zmotywować do działania. Studiuję i kiedyś bardzo się temu poświęcałam, miałam dużo zapału, motywacji i naprawdę solidnie działałam! A teraz? Marnie to wygląda, nie mam ochoty, siły. Nie widzę już takiego słoneczka i takiego optymizmu, jak niegdyś. Bardzo mi tego człowieka brakuje. Był zawsze duszą towarzystwa, był bardzo inteligentny i wrażliwy, miał kwiecisty język, był niezwykłym człowiekiem. Sam fakt tego, co się stało, tak mnie wybił z życia, że nie poznaję samej siebie. Jestem przybita. Próbowałam nawet związku z nowo poznanym chłopakiem, ale nikt tak jak mój przyjaciel mnie nie rozumie, a także nie chcę, by ktoś inny zrozumiał. Jednocześnie bardzo tego potrzebując. To tak, jakbym udostępniała siebie wyłącznie wspomnieniom o nas i nikogo więcej nie dopuszczała. Chciałabym poznać jakiegoś dobrego chłopaka, ale boję się przed kimkolwiek otworzyć, bo pamiętam to uczucie, kiedy mój przyjaciel się we mnie zakochał, a ja w nim nie. Przeraża mnie to, że ktoś miałby mnie poznać na nowo, od samego początku. Przecież już tak wiele się wydarzyło w moim krótkim życiu, że jak poznam jakiegoś rówieśnika, to nie każdy będzie sobie w stanie wyobrazić moje odczucia. Poza tym zanim mój przyjaciel się zabił, także miałam z nim różne "jazdy", które niejednokrotnie zaburzały mój spokój. Nie raz pomagałam mu w jego stanach, ale teraz czuję, że to ja potrzebuję pomocy... Chciałabym odzyskać radość życia. Byłam kiedyś niepoprawną optymistką, a teraz tak jakby to wszystko było opowiastką o świętym Mikołaju, przeznaczoną dla dzieci. Chciałabym znów mieć taki zapał do pracy... Staram się, ale nie potrafię. Naprawdę jestem bardzo ambitna, ale chyba z tym jednym sama sobie nie poradzę, nie na tym etapie mojego życia.. Nie mam zbytnio czasu iść do psychologa, dlatego też, jak znalazłam tę stronkę, to wzbudziła ona we mnie nadzieję... Proszę o pomoc i z góry serdecznie dziękuję.

Strata mamy i ojca

Straciłam rodziców - mama mi umarła 2 miesiące temu, tata rok temu. Straciłam sens życia, brakuje mi ich, płaczę cały czas i myślę o nich.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Kiedy minie ból po nagłej utracie mamy?

Może to nie długo, ale te ostatnie 10 miesięcy wciąż są naznaczone smutkiem, łzami i otacza mnie tylko wspomnienie - nawet we śnie jestem z Nią. To dziwne, bo mam 50 lat, Mama odeszła mając 69, a ja, niczym małe...

Może to nie długo, ale te ostatnie 10 miesięcy wciąż są naznaczone smutkiem, łzami i otacza mnie tylko wspomnienie - nawet we śnie jestem z Nią. To dziwne, bo mam 50 lat, Mama odeszła mając 69, a ja, niczym małe dziecko, wciąż podchlipuję, oglądam zdjęcia i wspominam.

Wykonuję zawód pielęgniarki od prawie 30 lat - myślałam, że śmierć nie ma już tajemnic, jest czytelna w przekazie emocji, ale kiedy zapukała do drzwi mojej Mamy przeraziła mnie, otępiła i wprowadziła w stan wielkiego lęku. Mam trzech prawie dorosłych synów i popadam w obsesję strachu, że im coś się stanie, patrzę na męża i również lęk - każdy ich czy Jego skarga na temat samopoczucia powoduje u mnie lawinę pytań i działań.

Lecę do znajomych lekarzy i od razu badania, setki pytań. Boję się teraz o nich, może to też poczucie winy, że ja, pielęgniarka, nie zauważyłam czegoś u mamy? Może udałoby się jej pomóc? Nadmieniam, że i ona była pielęgniarką. Przyłapuję się, że obwiniam się o jej śmierć, innym razem mam do niej żal, że czegoś ważnego związanego z jej zdrowiem mi nie powiedziała. Nie mogę spać, za to mam taki apetyt, że przytyłam około 10 kilo od czasu jej śmierci. Ucieczka w pracę nic nie daje - wiadomo dlaczego - tam też jest śmierć. Nadopiekuńczość tkwi we mnie nie tylko w stodunku do moich bliskich, ale i pacjentów.

Nie umiem sobie poradzić z tym ciągłym strachem, obawą, bezsennością. A kiedy w końcu zasnę - nie chce mi się wstawać, nie mogę się obudzić. Nadmieniam, że choruję na niedoczynność tarczycy i biorę leki, wyniki są dobre. Jestem pod kontrolą endokrynologa. Czy ten lęk i żałoba są ze sobą ściśle związane?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Straciłam najbliższą przyjaciółkę...

Witam. Zacznę może od samego początku... Pod koniec maja straciłam ukochanego zwierzaka, ciężko mi z tym było, ale wszystko wróciło do normy. W połowie lipca zaczęły się problemy u mnie w domu... tzn. ja bardzo rozczarowałam się na moim ojcu,...

Witam. Zacznę może od samego początku... Pod koniec maja straciłam ukochanego zwierzaka, ciężko mi z tym było, ale wszystko wróciło do normy. W połowie lipca zaczęły się problemy u mnie w domu... tzn. ja bardzo rozczarowałam się na moim ojcu, a później w moim domu były same kłótnie itp. To wszystko było dla mnie do poukładania, jakaś trudność, z którą sobie poradzę. Ale 29 października w tragicznym wypadku zginęła moja przyjaciółka (obie mamy po 18 lat). Nie umiem, nie chcę tego zaakceptować, poradzić sobie z tym... Wszystko mnie dobija, wszystko ją przypomina, brakuje mi jej w każdej chwili mojego życia. Nie wyobrażam sobie pomyśleć, że już nigdy nie będzie jej przy mnie... Poznałam ją po tym, jak ktoś mnie bardzo skrzywdził i to ona nauczyła mnie żyć na nowo, cieszyć się każdym dniem, tym, że jestem. Miała prześliczny uśmiech, którym zarażała cały świat, kiedy ona była uśmiechnięta, nie można było samemu się nie uśmiechać... Nie umiem zrozumieć, jak ktoś przez swoją nieuwagę mógł mi ją zabrać. Od dnia tego fatalnego wypadku cały czas myślę, że chcę, żeby zabrała mnie ze sobą... Nic innego się nie liczy. Nie będę raczej się zabijać, ale marzę o śmierci. Jest ona dla mnie jedynym wyjściem i możliwością mieć ją znów obok mnie... mojego aniołka [*]. Od tamtego momentu również cały czas mam jakieś problemy ze zdrowiem i im bardziej się nasilają, tym bardziej ja wierzę, że to już niedługo. Naprawdę myślę, że śmierć może być dla mnie rozwiązaniem, bo przecież nikt nie cofnie czasu i nie odda jej życia. Byłyśmy jak jedna dusza w dwóch ciałach... a przecież nie można żyć w połowie. Nic nie rozumiem z tego, co się ze mną dzieje. Nikt o tym nie wie i z nikim nie chcę o tym rozmawiać. Chciałabym tylko wiedzieć, czy potrzebuję pomocy?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Gdzie mogę znaleźć pomoc?

Witam. Mam 26 lat, 2 lata temu mój partner popełnił samobójstwo. Miałam nadzieję, że poradzę sobie sama z tym problemem, że z czasem poczuję się lepiej. Staram się żyć, jakby nic się nie stało, ale czuję się winna, trudno mi...

Witam. Mam 26 lat, 2 lata temu mój partner popełnił samobójstwo. Miałam nadzieję, że poradzę sobie sama z tym problemem, że z czasem poczuję się lepiej. Staram się żyć, jakby nic się nie stało, ale czuję się winna, trudno mi zaufać, nie potrafię o tym rozmawiać z innymi, boję się, że mogę kogoś zranić. Wydaje mi się, że jednak potrzebuję pomocy, ale mieszkam za granicą, więc nie wiem, co mam zrobić. Czy rozmowa z psychologiem on-line może pomóc? Czy są jakieś książki, grupy wsparcia? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Chcę do mamy... Co się ze mną dzieje? Co mam robić?

9 miesięcy temu zmarła moja mama. Miałam z nią bardzo dobry kontakt, wiedziała o wszystkim, co dzieje się w moim życiu, była przy mnie zawsze i wszędzie. Kiedy zmarła, na początku nie docierało to do mnie, straciłam pamięć i koncentrację,...

9 miesięcy temu zmarła moja mama. Miałam z nią bardzo dobry kontakt, wiedziała o wszystkim, co dzieje się w moim życiu, była przy mnie zawsze i wszędzie. Kiedy zmarła, na początku nie docierało to do mnie, straciłam pamięć i koncentrację, z czasem było już lepiej, ale ostatnio jest coraz gorzej. Jakoś od 3 miesięcy jestem stale rozdrażniona, trudno się ze mną dogadać, stałam się nerwowa, często miewam zmiany nastroju. Poza tym mam zaburzenia apetytu, zdarza mi się często płakać, zauważyłam, że zamknęłam się w sobie i że staram się innym nie pokazywać, co przeżywam, tylko udaję, że wszystko jest okej. Nie potrafię dogadać się z tatą, bo uważam, że mnie nie rozumie, gdyż to mama zawsze mnie o wszystko pytała i myślała o mnie. Tata nawet teraz nie pyta mnie, jak mi minął dzień czy coś, a jak ja mu powiem, dlaczego się mną nie interesuje, to twierdzi, że ma dość problemów i mam go zrozumieć, dla niego to formalność, że u mnie wszystko okej. Bardzo tęsknię za mamą i strasznie mi jej brakuje, najchętniej to cały czas bym płakała, czasem mi się nic nie chce. Na praktykach, jak nieraz zdarzy mi się popłakać, to zaraz mnie wyzywają, że mam przestać i mam się pozbierać, bo moje łzy mamy nie wrócą. Każdy próbuje mi narzucić, co mam myśleć i czuć. Ja nie miałam nawet 17 lat, jak straciłam mamę, a właśnie teraz najbardziej jej potrzebuję. Wszystko mnie dookoła denerwuje i stałam się inna. Czasem zdarzają mi się problemy z pamięcią i koncentracją. Zauważyłam, że coraz gorzej jest mi się dogadać nawet z przyjaciółmi. A z tatą to nie ma rozmowy, bo jestem nerwowa i zawsze rozdrażniona, nie potrafię być spokojna. Chcę do mamy i nie umiem sobie z tym poradzić. Co mam zrobić, jak mam sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak namówić na leczenie osobę chorą na depresję?

Witam. Moja teściowa prawie rok temu opiekowała się swoją umierającą matką. Od jej śmierci (7 miesięcy temu) jej stan systematycznie się pogarsza. Początkowo zmniejszała swoją aktywność fizyczną, obecnie w ogóle nie wychodzi z domu, przeraźliwie schudła - wygląda jak anorektyczka...

Witam. Moja teściowa prawie rok temu opiekowała się swoją umierającą matką. Od jej śmierci (7 miesięcy temu) jej stan systematycznie się pogarsza.

Początkowo zmniejszała swoją aktywność fizyczną, obecnie w ogóle nie wychodzi z domu, przeraźliwie schudła - wygląda jak anorektyczka. Oprócz tego wiosną miała przeziębiębienie - prawdopodobnie do dzisiaj nie wyleczone - nadal kaszle. Obecnie, gdy ma wyść z domu ze swoim synem, cała się trzęsie z nerwów, nie ma siły iść. Próbowaliśmy już wszystkiego aby namówić ją na wizytę u lekarza. Nic nie pomaga. Denerwuje się jak tylko zaczynamy o tym mówić.

Wszyscy w domu cały czas o tym myślimy, nie wiemy co zrobić. Nie chcemy na siłę wezwać lekarza, bo prawdopodobnie z nim nie porozmawia, a tylko strasznie się zdenerwuje. Co mamy zrobić? Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam sobie poradzić z myślą, że mój chlopak nie żyje?

Mam 21 lat. Minęło prawie już 8 miesięcy, odkąd mój chłopak zginął, a ja nie widzę sensu w dalszym życiu. Miałam trudne dzieciństwo, mój ojciec dużo pił (zresztą dalej to robi), bił moją mamę i mnie. Teraz już tak nie... Mam 21 lat. Minęło prawie już 8 miesięcy, odkąd mój chłopak zginął, a ja nie widzę sensu w dalszym życiu. Miałam trudne dzieciństwo, mój ojciec dużo pił (zresztą dalej to robi), bił moją mamę i mnie. Teraz już tak nie jest i widzę lekką poprawę w tym, że nie podnosi ręki na nas, ale pozostał bardzo nerwowym człowiekiem, który podczas nawet małej awantury potrafi zdemolować całe mieszkanie.  Z moim chłopakiem znałam się od dziecka, był ode mnie starszy o 4 lata, zawsze mi pomagał i zabierał z domu, kiedy czułam się samotna, bałam się. Moja mama jest całkowicie od ojca uzależniona, nie pracuje. Ojciec zarabia dużo pieniędzy, ale niestety nie łoży na mnie od 18 roku życia, jego zdaniem nie ma takiego obowiązku. Z chłopakiem byłam bardzo zżyta, widziałam się z nim dzień w dzień, noc w noc. Znalazłam sobie pracę za granicą i pracowałam jak wół w polu, żeby tyko zarobić na jakiś wspólny start, wyprowadzić się, zamieszkać razem, powoli tworzyć rodzinę, z czasem mieć jakieś dzieci... Był dla mnie jedną wielką podporą! Wszyscy go lubili, nikt złego słowa na niego nigdy nie powiedział. Jednym słowem: nie ma takiego innego na świecie! Może ktoś pomyśleć, że piszę tak, bo bardzo go kocham i świata poza nim nie widzę, ale jak by ktoś go znał, to by potwierdził moje zdanie! To był człowiek dusza! Jak odwoził mnie na autobus, gdy jechałam do pracy, powiedział mi, że boi się, że coś mi się stanie. Przez pierwszy tydzień mojej pracy pisaliśmy ze sobą jak tylko zeszłam z pola. Planowaliśmy jak to będzie fajnie zamieszkać razem, wysyłałam mu strony z meblami, które chciałabym mieć, on mi tak samo. Kolejny tydzień pisaliśmy coraz mniej, gdyż pracę kończyłam bardzo późno, nie wyrabialiśmy się ze zleceniami i czasem kończyłam o 23, po tym szybka kąpiel i do spania. Ostatnia wiadomość, która od niego otrzymałam, to było  "boję się, że o mnie zapomniałaś". Odpisałam dopiero w przerwie śniadaniowej, ale odpowiedzi już nie uzyskałam. Dostałam za to wiadomość od mojej mamy, że jego siostra, która ma 14 lat, krzyczy w moje okna, że jemu coś się stało! Zadzwoniłam natychmiast do jego rodziców. Usłyszałam płacz i to, że nie żyje:( Pisząc to teraz ryczę jak dziecko. Nie mam z kim porozmawiać, bo ciągle słyszę głupią odpowiedź, że jestem młoda i ułożę sobie życie z kimś innym.  Ale nie o to chodzi! Chodzi o to, że ja chcę z nim! Nie na tym świecie, to na innym! Coraz częściej mam myśli samobójcze, nie mogę spać po nocach, śni mi się dosłownie co drugą noc. Nie są to przyjemne sny: tylko widok jego w trumnie, to jak ginie, dużo krwi i inne bardzo złe rzeczy. Pocę się w nocy, czuję dziwne uczucie, którego nie potrafię opisać, nie wiem czemu, ale często siadam w kącie czy pod biurkiem i czuję, jak myśli rozwalają mi głowę... Czasem mam wrażenie, że czuję jego zapach, niestety ten, który czułam jak siedziałam z nim w kostnicy! Pozwolili mi cały dzień siedzieć przy nim, miałam nawet czas sama dla siebie i jego. Byłam już na pogrzebach i zawsze bałam się dotknąć zwłok, ale jak zobaczyłam jego i byliśmy tam sami, to praktycznie się położyłam przy nim. Mam 175 cm gubiłam wagę przez te miesiące bardzo szybko, ważę teraz 50 kg, nie chce mi się jeść, dużo palę, czasem do 3 paczek dziennie, staram się wychodzić ze znajomymi, ale nie potrafię długo z nimi usiedzieć, nie chce mi się mówić, nie chce mi się śmiać... Oczywiście rozmawiam z niektórymi, wyjdę na imprezę, ale kończę ją szybko. Albo powiem tak: alkohol mnie kończy szybko. Wracam do domu i mam jeszcze gorsze myśli. Myślę o tym jak ginie, jak jestem ubrana na pogrzebie i czy on po mnie przyjdzie. Jest jeszcze jedna rzecz: jestem ateistką. Lubie naukę i wierzę, że wszystko da się wytłumaczyć, ale od jego śmierci utworzyłam swój świat w głowie, że tylko jak umrę, spotkam się z nim i będziemy mieli wspólne, wymarzone mieszkanie! Boję się, że już wariuję. Chciałabym funkcjonować jak normalna dziewczyna, wychodzić ze znajomymi, śmiać się, mieć kogoś bliskiego, ale ja już tak nie potrafię! Nie chcę skończyć w szpitalu psychiatrycznym, ale czuję, że właśnie tam zmierzam... Jak mogę sobie pomóc? Jak pogodzić się z tym, co się stało?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć dalej po samobójstwie ojca?

Mam 20 lat. Mój ojciec (53 lata) wczoraj odebrał sobie życie. Miał silną depresję. Powiesił się. Moja siostra ma 18 lat i maturę za miesiąc. Nie wiem, czy damy radę normalnie funkcjonować - ja na studiach, ona w szkole....

Mam 20 lat. Mój ojciec (53 lata) wczoraj odebrał sobie życie. Miał silną depresję. Powiesił się. Moja siostra ma 18 lat i maturę za miesiąc. Nie wiem, czy damy radę normalnie funkcjonować - ja na studiach, ona w szkole. Nie mogę przestać o tym myśleć, ciągle mam w pamięci, jak wyglądał i płacz i pisk mojej siostry, która go znalazła w piwnicy. Wyglądał jakby stał, a ona wołała "tata, tato". Może mi ktoś jakoś pomóc, bo ja już nie wiem, jak sobie dać z tym radę. Najgorszy będzie pogrzeb, boję się o mamę, bo ona okropnie to znosi, ciągle płacze. Nie możemy spać, jeść, nic.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak mogę pomóc mojemu chłopakowi, któremu niedawno zmarł brat?

Jesteśmy z moim chłopakiem przeszło trzy lata. Mieszkamy ok. 100 km od siebie, więc jest to związek na odległość. Mój chłopak ostatnio stracił brata (ma jeszcze inne rodzeństwo). Po tym zdarzeniu bardzo się zmienił. A tę zmianę najbardziej odczuwam...

Jesteśmy z moim chłopakiem przeszło trzy lata. Mieszkamy ok. 100 km od siebie, więc jest to związek na odległość. Mój chłopak ostatnio stracił brata (ma jeszcze inne rodzeństwo). Po tym zdarzeniu bardzo się zmienił. A tę zmianę najbardziej odczuwam ja.

Niewiele się odzywa, a jeśli już to słowo lub dwa i tyle. Byle głupstwo już go doprowadza do irytacji. Strasznie trudno jest do niego dotrzeć, chociaż się staram On zachowuje się, jakby mu wcale nie zależało na tym byśmy byli razem. Osobiście również bardzo przeżyłam tę tragedię. Teraz do tego dochodzi jeszcze fakt, że boję się, że nasz związek się rozpadnie. Już od jakiegoś czasu nie układa się między nami tak jak powinno a teraz jest chyba gorzej.

Staram się mu jakoś pomóc w tej sytuacji, ale on się ode mnie odgradza. Raz nawet stwierdził, że nie potrafię go zrozumieć. Ja nie przeżyłam takiej tragedii, ale też nie mogłam się po tym pozbierać. Nie dawałam po sobie poznać, że tak jest, bo chciałam go jakoś wesprzeć. Chciałabym, żeby zrozumiał, że musi żyć dalej, że ma mnie i powinien to docenić. Ja chcę dla niego jak najlepiej.

Teraz myślę cały czas co z nim będzie, co się z nami stanie? Do tego już doszło, że nie śpię po nocach i łykam tabletki na uspokojenie, ale nie bardzo mi pomagają. W pracy też nie mogę się skupić, jeść nie mogę. Za to ciągle patrzyłabym w okno i płakała. Zależy mi na nim, ale powoli tracę siły i wiarę w to, że będzie jeszcze dobrze. Boję się, że nie dam rady mu pomóc... :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ból po stracie bliskiej osoby

2 tygodnie temu zmarł mój chłopak! Jestem załamana!!! Wszystko co planowałam, było związane z nim!!! Teraz nic nie ma sensu!!! Ciągle tylko gryzę paznokcie i palę papierosy, w ogóle sobie z tym nie radzę!!! Nie chce mi się żyć!!!...

2 tygodnie temu zmarł mój chłopak! Jestem załamana!!! Wszystko co planowałam, było związane z nim!!! Teraz nic nie ma sensu!!! Ciągle tylko gryzę paznokcie i palę papierosy, w ogóle sobie z tym nie radzę!!! Nie chce mi się żyć!!! Jak sobie poradzić z takim bólem??? Jestem osobą, która jest bardzo wrażliwa i naprawdę cierpię. Czekam na jakąkolwiek odpowiedź, z góry dziękuję... Anna

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Dlaczego tak się czuję?

Witam. Mam 16 lat, moja mama 38. Zmarł mi tato 16.04 tego roku :( Przez 2 lata chorował na wątrobę, a pod koniec, przed śmiercią w szpitalu zapadł w śpiączkę i przyłączył się zespół wątrobowo - nerkowy. Strasznie ciężko mi...

Witam. Mam 16 lat, moja mama 38. Zmarł mi tato 16.04 tego roku :( Przez 2 lata chorował na wątrobę, a pod koniec, przed śmiercią w szpitalu zapadł w śpiączkę i przyłączył się zespół wątrobowo - nerkowy. Strasznie ciężko mi się o tym pisze, aż płaczę ;(

Minął ponad miesiąc od jego śmierci, a ja ostatnio z dnia na dzień czuję się coraz gorzej. Rozmawiam z mamą, ale po chwili muszę wyjść - tak strasznie tęsknię za tatą. Wychodzę i płaczę, ściska mnie serce, dlaczego tak się stało. Nie wiem kompletnie co robić, tracę siły do życia. Jest mi tak strasznie źle, tak okropnie się czuję. Proszę mi coś napisać, bo już sama nie wiem, co mam robić :(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Problemy po śmierci rodziców

Mam 15 lat, mieszkam w Gdańsku i kończę 2. klasę gimnazjum. W 2002 roku zmarł mój tata. Nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci. Nie mieszkał z Nami. W 2003 roku zmarła moja mama. Miała raka. Mieszkam z siostrą,...

Mam 15 lat, mieszkam w Gdańsku i kończę 2. klasę gimnazjum. W 2002 roku zmarł mój tata. Nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci. Nie mieszkał z Nami. W 2003 roku zmarła moja mama. Miała raka. Mieszkam z siostrą, jej mężem i babcią.

Moja siostra zajęła się mną od razu po śmierci mamy. Na początku może jeszcze tego nie rozumiałam, miałam niecałe 8 lat. Od 2 miesięcy jest ze mną coś nie tak. Nic mi nie wychodzi, zaniedbałam moją pasję, jaką jest jeździectwo, zaczełam bardzo dużo myśleć o mamie, przestałam się dobrze uczyć. Nawet gdy na lekcji jest poruszany temat rodziny ja od razu wychodzę z sali ze łzami w oczach. Nie mogę znaleźć przyjaciół. Niby są, ale nie tacy, jakich by się chciało. Nikt z nich nie wie, jak to jest, wychowywać się bez rodziców, bo oni tylko mówią, co ich mama zrobiła, a co tata. Nie cierpię tych tematów. Potrafię płakać przez cały dzień i nikt nie wie dlaczego.

Kocham moją siostrę, ale ona od niedawna buduję swoją nową rodzinę. Jej mąż mi trochę dokucza, zawsze dogryzie jakimś tekstem. Ja na to zawsze odpowiadam i  kończy się kłótnią między mną, a siotrą. Gdy tylko jestem sama i pomyślę o mamie, to wpadam w płacz i nie mogę przestać. Zaczęłam myśleć o samobójstwie. Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam żyć, skoro mój chłopak nie żyje?

Witam. Mam 18 lat, rok temu, nagle, straciłam chłopaka - zginął w wypadku samochodowym, zmarł w karetce w drodze do szpitala. Nie było mnie podczas wypadku przy nim. Mam wyrzuty sumienia, że tak mnie kochał, a ja nie mogłam go...

Witam. Mam 18 lat, rok temu, nagle, straciłam chłopaka - zginął w wypadku samochodowym, zmarł w karetce w drodze do szpitala. Nie było mnie podczas wypadku przy nim. Mam wyrzuty sumienia, że tak mnie kochał, a ja nie mogłam go uratować, czułam się za niego odpowiedzialna. I nie mogę sobie wybaczyć, że nic nie zrobiłam by mu pomóc.

Codziennie jeżdżę na cmentarz, rozmawiam z nim, chcę, żeby mi wybaczył to, że nie jesteśmy teraz razem. Od czasu jego śmierci jestem bardzo nerwowa, stałam się nadopiekuńcza, kiedy się martwię czy denerwuję - strasze mnie zaczyna boleć głowa i żadne tabletki nie pomagają. Drugi problem jest taki, że nie wyobrażam sobie życia z inna osobą, od czasu jego śmierci nie byłam związana z nikim. Nie potrafię zrozumieć jak mogę tak z dnia na dzień przestać go kochać i być z kimś zupełnie innym. W każdym chłopaku/ mężczyźnie doszukuję się jego cech... Jeden ma jego uśmiech, drugi - wesołe oczy tak jak on, podejście do życia.

Cały czas się zadręczam, jeżdżę na cmentarz, codziennie wieczorem płaczę i zastanawiam się, kiedy będę mogła być z nim. Chociaż z drugiej strony chciałabym mieć rodzinę, dzieci... Tylko, że bez niego to chyba nie da rady. Proszę o odp. Będę z góry wdzięczna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę poradzić sobie z emocjami po śmierci mamy. Czy możliwe, że to już depresja?

Witam, prawie 3 lata temu zmarła mi mama. Od tego momentu moje życie straciło dla mnie sens. Nie chce mi się chodzić do pracy, dbać o siebie, źle sypiam, mam problemy z jedzeniem i jestem przygnębiona - moi znajomi ciągle...

Witam, prawie 3 lata temu zmarła mi mama. Od tego momentu moje życie straciło dla mnie sens.

Nie chce mi się chodzić do pracy, dbać o siebie, źle sypiam, mam problemy z jedzeniem i jestem przygnębiona - moi znajomi ciągle mi mówią, że się za mało uśmiecham. Nie mam ochoty się z nikim widywać. Oprócz tego szybko się denerwuję. Byłam u specjalisty ale mi nie pomogło.

Jestem już zmęczona tym stanem, czuję jak moje życie przelatuję mi przez palce... Proszę o poradę. Ps: często odczuwam bóle w klatce piersiowej. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć dalej po stracie bliskiej osoby, którą się bardzo kocha?

Witam. Niedawno popełnił samobójstwo mój chłopak, bynajmniej pierwsza moja prawdziwa miłość, miał zaledwie 21 lat. Bardzo go kocham i nie wiem, jak dalej żyć i poradzić sobie z tym wszystkim i bez niego. Byliśmy ze sobą 4 lata i co...

Witam. Niedawno popełnił samobójstwo mój chłopak, bynajmniej pierwsza moja prawdziwa miłość, miał zaledwie 21 lat. Bardzo go kocham i nie wiem, jak dalej żyć i poradzić sobie z tym wszystkim i bez niego. Byliśmy ze sobą 4 lata i co dalej... Mieliśmy marzenia, plany na dalsze życie, a teraz zostałam sama z tym wszystkim bólem, żalem, tęsknotą i pytaniami w głowie. Dlaczego on to zrobił???

Tego dnia napisał do mnie, że się zabije, napisałam mu, żeby nie opowiadał głupot. Do tej pory zawsze to działało, a teraz nie i nie uwierzyłam mu, że to zrobi. Pomyślałam, że znowu tylko tak pisze, jak wiele razy kiedyś. Jak mogłam niczego nie wyczuć i mu nie uwierzyć. Był nadpobudliwy, szybko zmieniał swoje decyzje, dlatego też nie mogliśmy się często dogadać, ale nigdy nie próbował się zabić, tylko o tym mówił i to najczęściej wtedy, kiedy się mocno pokłóciliśmy albo dochodziło do rozstania, ale teraz nic takiego nie było. Ale wiedział, że go bardzo kocham, bo mówił mi wiele razy, że wie o tym.

Nie mam wsparcia od przyjaciół, nie oszukujmy się, ale wśród młodych ludzi żałoba i śmierć kogoś bliskiego to tematy tabu. Mama też nie umie mi pomóc, powiedziała, że nie nadaje się, żeby mnie przytulić i powiedzieć coś miłego, poza tym nasze relacje nigdy nie były najlepsze. Po prostu nie wyobrażam sobie dalej życia bez niego, tego, że teraz będę musiała iść do niego na grób, i często myślę, żeby do niego dołączyć...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z brakiem ochoty do życia?

Kilka miesięcy temu mój kuzyn, a właściwie to brat i pokrewna dusza, wpadł w depresję, i niestety, pomimo leczenia, powiesił się... Chodził na wizyty do psychiatry, leczył się i nic... Od tego czasu mój świat się zawalił... Na początku myślałam,...

Kilka miesięcy temu mój kuzyn, a właściwie to brat i pokrewna dusza, wpadł w depresję, i niestety, pomimo leczenia, powiesił się... Chodził na wizyty do psychiatry, leczył się i nic... Od tego czasu mój świat się zawalił... Na początku myślałam, że jest to związane z tą tragedią i starałam się wrócić do normalności... Ale coraz częściej nie opuszczał mnie smutek i przygnębienie... Obecnie nie chce mi się nawet wstać z łóżka... Mam wokół siebie bliskich, którzy się martwią, ale ja nie potrafię im wytłumaczyć, co się ze mną dzieje... Mam wrażenie, że nagle zostałam wrzucona w inne ciało lub w moje ciało została wrzucona inna dusza... Do tego coraz częściej pojawiają się jakieś dziwne myśli... Może nie aż tak samobójcze, ale jednak przerażające... np. gdy słyszę o jakimś wypadku tragicznym, to myślę, dlaczego akurat to mnie nie spotkało... Nie wiem, czy to wina charakteru, ale nie potrafię się przed nikim tak naprawdę otworzyć i na mojej twarzy, gdy pojawiają się bliscy lub znajomi, pojawia się wyreżyserowany uśmiech... Bo po co ich denewować... i tak usłyszę słowa, że to nic takiego, że to minie i tylko muszę się wziąć w garść...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie mogę pogodzić się z tym, że ich straciłam. To załamanie?

Długo by pisać, ale tak w skrócie to rok temu spotykałam się z bardzo dobrymi kolegami, wręcz przyjaciółmi - to były bardzo dobre chwile, ale to wszystko zaczęło się psuć - oni znaleźli sobie nowe koleżanki, a ja i moje...

Długo by pisać, ale tak w skrócie to rok temu spotykałam się z bardzo dobrymi kolegami, wręcz przyjaciółmi - to były bardzo dobre chwile, ale to wszystko zaczęło się psuć - oni znaleźli sobie nowe koleżanki, a ja i moje kumpele, żeby zrobić im na złość, zaczęłyśmy zadawać się z innymi kolegami, ale tylko pogorszyłyśmy sprawę :(. Teraz bardzo mi ich brakuje. Całymi dniami śpię i mam straszne wyrzuty sumienia, że tak postąpiłam :(. Płaczę, a na dodatek straciłam nawet kontakt z rodzicami. Po prostu nie mogę się z tym pogodzić, że ich straciłam. Pomocy :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Straciłam wszystko, co miałam... i nie mam już siły, by być dzielną i by żyć...

Mam na imię Aga, mam 27 lat... i właściwie nie mam po co żyć... Zacznę od początku... Poznałam wspaniałego faceta, którego naprawdę pokochałam... Było nam razem wspaniale. Później zaszłam w ciążę... i tu zaczęły się schody. Nie wiem, czy...

Mam na imię Aga, mam 27 lat... i właściwie nie mam po co żyć... Zacznę od początku... Poznałam wspaniałego faceta, którego naprawdę pokochałam... Było nam razem wspaniale. Później zaszłam w ciążę... i tu zaczęły się schody. Nie wiem, czy to moje hormony, czy naprawdę aż tak się zmieniłam, ale zaczęliśmy się kłócić, wyzywać... Nie chciał ze mną rozmawiać o ciąży, a ja tak bardzo potrzebowałam rozmowy. W końcu wyprowadziłam się z mieszkania, gdzie wspólnie zamieszkiwaliśmy… i potem szok. W 7 miesiącu ciąży dowiedziałam się, że Mój Mały Synuś ma tętniaka i w każdej chwili może umrzeć... Nie wiem czy do P. nie docierał ogrom sprawy, ale w ogóle nie interesował się tym. Zostałam z tym wszystkim sama... szpitale, konsultacje, badania... tak bardzo mi go wtedy brakowało… by choć mnie przytulił, objął i powiedział, że wszystko będzie dobrze... Niestety, tak nie było... cierpiałam i nie miałam wsparcia z jego strony. Dodatkowo zaczął mnie oskarżać, że to ja zmarnowałam to dziecko, że urodzę potworka, bo za bardzo stresowałam się w ciąży... Boże, jak te słowa bolały... lecz mimo to nie potrafiłam go nienawidzić… Wierzyłam, że się ułoży, że Mały będzie zdrowy... i będę miała dla kogo żyć. Niestety. 3 stycznia 2010 r. urodziłam wspaniałego, ślicznego synka, który nie wyglądał jak potworek. Wyglądał jak normalny noworodek... zmarł 2 godziny po urodzeniu... to było straszne. Nie życzę nikomu takiego przeżycia... Potem formalności związane z pogrzebem, które też ja załatwiałam wspólnie z rodzicami i gdyby nie oni, to nie wiem, jak bym sobie poradziła... i sam pogrzeb.. był P., ja nie widziałam NIKOGO, wszystko jakby działo się obok mnie... Kuzynka powiedziała, że stał na samym końcu, a nad grobem trącił ją, by podała wiązankę do przodu... miał zaszklone oczy… i pierwszy odszedł, odwracając się co chwilę... Czy ja jestem tak głupia i naiwna, że kocham jeszcze kogoś takiego? Jest mi tak źle... raz się śmieję, raz płaczę... nie mam siły... tak bardzo brakuje mi mego synka. Wiem, że go nie przytulę, nie pocałuję, nie wyciągnę go z łóżeczka... ale boli mnie też to, że nie ma przy mnie P. Tak bardzo go teraz potrzebuję. Chciałabym, żeby tylko mnie przytulił... Straciłam wszystko, co kochałam i przegrałam... przegrałam życie... czasami myślę, by wziąć nóż i skończyć to wszystko... ale brak mi odwagi...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Czy udać się do psychologa, czy samo przejdzie? Choroba, śmierć, żałoba...

Witam! Chciałabym iść do psychologa, ale wydaje mi się, że nie bardzo będzie potrafił mi pomóc, ponieważ na razie sama mam problemy z określeniem tego, co mi dolega, i tak sobie pomyślałam, że napiszę tutaj, przecież nie zaszkodzi, a może...

Witam! Chciałabym iść do psychologa, ale wydaje mi się, że nie bardzo będzie potrafił mi pomóc, ponieważ na razie sama mam problemy z określeniem tego, co mi dolega, i tak sobie pomyślałam, że napiszę tutaj, przecież nie zaszkodzi, a może mnie zmobilizuje. Ale od początku: Mam na imię Kasia, mam 23 lata, studiuję zaocznie i pracuję jako niania:), i wszystko byłoby dobrze, ponieważ wiele złych uczuć już "przerobiłam", pogodziłam się z wieloma rzeczami, które dotknęły mnie w moim życiu. I nawet jestem dumna z tego, co osiągnęłam, ale... Gdy miałam 13 lat, zmarła moja mama, zniknęłam z mapy świata na rok, było strasznie, ale jakoś, pewnie dzięki temu, że jestem wierzącą osobą, powróciłam. Wspomnę, że moi rodzice byli alkoholikami i ze względu na sytuację w domu, kilka miesięcy przed śmiercią mamy znalazłam się u cioci, w rodzinie zastępczej. Różnie tam bywało, ale tę część pominę. Gdy miałam 18 lat, musiałam się przeprowadzić z powrotem do taty (który nadal pił, który bił mamę itd.) Nagle się okazało, że przez te 5 lat bardzo się zmienił, wszystko robił dla mnie. Niestety, 4 miesiące później zmarł. 18 lat – bez rodziców, pieniędzy, z długami, z maturą na karku... sprawami w sądach, urzędach. Dałam radę, nawet zrobiłam remonty w mieszkaniu:) Po maturze zaczęłam studia, mam już licencjat, teraz studiuję na magisterce, przy okazji zakończyłam 4-letni związek (był udany, ale mieszkanie razem nam nie wyszło). Przeprowadziłam się do dużego miasta, od 4 miesięcy mam faceta i jest okej, ale... I dotarłam do sedna mojej sprawy – w listopadzie zadzwonił mój brat, jedyny brat, z którym nie miałam za dużego kontaktu, ale jednak zawsze, zadzwonił i powiedział, że ma raka, że umiera... Jeżdżę do niego co dwa tygodnie, częściej nie mogę, znika na moich oczach, a ja chyba z nim. Przeraża mnie wszystko, co jest związane z jego śmiercią. Nie potrafię się z tym pogodzić, czemu znowu ja? To tak nie powinno być, zostanę sama, całkiem sama. Jestem zmęczona i to bardzo, nie wierzę w to, że sobie poradzę, dopadła mnie znów tak dobrze znana bezsilność i siedzę, i wyję albo się wściekam. Moi przyjaciele, mi się tak przynajmniej wydaje, bagatelizują problem, bo ileż można kogoś pocieszać? A smutek rozlewa się na całe moje życie. Niebawem pewnie nie będę miała siły wstać z łóżka, teraz już nie mam, ale walczę, bo wiem, że jak upadnę, to nikt mnie nie podniesie, a już po prostu nie mam siły. Nawet modlić się już nie potrafię… za słaba, za młoda jestem, żeby po raz trzeci zmagać się z żałobą i śmiercią, pogrzebem, pewnie jak już się stanie, to będę musiała dać radę, ale nie wiem, czy wtedy po prostu się nie poddam... nawet nie myślę, ile przede mną, szpitale itd. Ma raka w takim zaawansowanym stadium, że niewiele się da zrobić... Czy wizyta u psychologa pomoże? Czy powie mi coś, czego nie wiem? Czy w ogóle można powiedzieć coś, co sprawi, że będę żyć i walczyć??? Czy to już depresja, czy może tylko naturalna reakcja na złe wieści? Skąd czerpać siłę, by dać sobie radę??? Chyba tyle, czekam na odp. Pozdrawiam, kasias

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska
Patronaty