Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychologia: Pytania do specjalistów

Kiedy można dojść do siebie po rozstaniu?

Mam pytanie do psychologów/psychoterapeutów. Czy da się dojść do siebie po rozstaniu, jeśli minął już miesiąc? Minął miesiąc od mojego odejścia od partnera. Jego choroba z dzieciństwa mnie przerosła. Zaczęłam się bać o naszą, o moją przyszłość, czy ona... Mam pytanie do psychologów/psychoterapeutów. Czy da się dojść do siebie po rozstaniu, jeśli minął już miesiąc? Minął miesiąc od mojego odejścia od partnera. Jego choroba z dzieciństwa mnie przerosła. Zaczęłam się bać o naszą, o moją przyszłość, czy ona nie będzie miała podłoża genetycznego itp. Niestety badań genetycznych w tym kierunku nie da się zrobić. I mój lęk, strach, a przede wszystkim słaby charakter (jestem taką osobą, która wszystkim się przejmuje, ciągle się martwi, jestem bardzo wrażliwa i uczuciowa) sprawiło, że po trzech latach związku odeszłam od swojego chłopaka. Zmagałam się z taką decyzją pół roku i niestety odpuściłam. Raczej nie widzę możliwości powrotu, bo wiem, że te obawy byłyby ciągle. Ktoś by mógł pomyśleć, że zachowałam się jak człowiek bez empatii, jak egoistka, jak osoba, która wykorzystała niewinnego człowieka. Ale ja naprawdę starałam to w sobie zmienić i niestety się nie udało. A teraz z tego powodu cierpię, że skrzywdziłam niewinnego i bardzo dobrego człowieka. Dlaczego dopiero po trzech latach to mi zaczęło przeszkadzać, przecież ja go naprawdę kochałam i miałam wobec niego poważne plany na przyszłość? Dlaczego tego wcześniej nie widziałam, dlaczego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że tego nie udźwignę, wiedząc jaki mam słaby charakter? Czy to było zauroczenie? Czy ono może aż tyle trwać? Czuję, że zaczyna mnie dotykać depresja. Bardzo cierpię, że skrzywdziłam dobrego człowieka swoim odejściem. A tak dobrze z nim się dogadywałam, dobrze nam było razem, jednak ta jego choroba z czasem mnie przerosła. On do mnie czuje złość i żal, że po takim czasie odeszłam od niego z takiej przyczyny, którą widziałam tak naprawdę już na samym początku. Bo jego choroba też jest widoczna z daleka. Nie chcę pisać o jaką chodzi. Jak mam się pozbierać mając aż takie wyrzuty sumienia, taki do siebie żal, złość i smutek. Czuję się okropnie, bo on nie widziałam poza mną świata, a ja pomimo uczucia jakim go darzyłam go zostawiłam. Chodzę do psychologa, ale on mi nic nie pomaga. Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem czy to jest normalne zachowanie, normalne emocje.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak zmotywować męża do walki z alkoholizmem?

Witam,Wszędzie czytam,że alkoholik sam nie poradzi sobie z niepiciem.Tak do końca to nie jest prawdą,bo mój brat sam przestał pić, bez pomocy żadnego specjalisty i nie pije już 15lat.Mój mąż też jest alkoholikiem i boję się,że z żadnej terapii nie... Witam,Wszędzie czytam,że alkoholik sam nie poradzi sobie z niepiciem.Tak do końca to nie jest prawdą,bo mój brat sam przestał pić, bez pomocy żadnego specjalisty i nie pije już 15lat.Mój mąż też jest alkoholikiem i boję się,że z żadnej terapii nie skorzysta,bo jest małomówny, nigdy nie mówi o emocjach,uczuciach.Proszę o pomoc- jak go zmotywować do walki z ALKOHOLIZMEM.Kocham go i nie chciałabym przechodzić do ostateczności- rozwodu.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy jest jeszcze sens, aby walczyć o nasz związek?

Witam mam problem z natury małżeńskiej i dodatkowo problem z samym sobą nie radzę sobie emocjonalnie staje się nerwowy i agresywny. W małżeństwie z moją żoną jestem od 12 lat przez pierwsze 3 lata było w miarę spokojnie w miarę... Witam mam problem z natury małżeńskiej i dodatkowo problem z samym sobą nie radzę sobie emocjonalnie staje się nerwowy i agresywny. W małżeństwie z moją żoną jestem od 12 lat przez pierwsze 3 lata było w miarę spokojnie w miarę ponieważ chciałem żebyśmy mieli od razu po ślubie dzieci ale żona kategorycznie odmówiła więc liczyłem że z czasem zmieni zdanie niestety ale w 2010 roku miałem bardzo poważny wypadek czego konsekwencją jest moja niepełnosprawność i od tamtej pory zaczęły się kłótnie ciężko było mi się pozbierać a żona ciągle mnie wyzywała poniżała i groziła rozwodem wiem że jej też było ciężko bo musiała na nas pracować ale nie liczyła się ze mną i z tym co ja czuję do tego siedzieliśmy w innych pomieszczeniach ona przed telewizorem albo przed książką praktycznie każda rozmowa kończyła się kłótnią o zbliżeniu również można zapomnieć nawet przytulenie się do niej jest dla niej odrazą nie mówiąc o pocałunkach itd przez to wszystko zrobiłem się nerwowy a agresywny robię się wówczas jak mnie wyzywa i nawet jak ją proszę żeby przestała bo mnie to rani ona jeszcze z większym jadem mnie wyzywała i ja już nie wytrzymywałem i uderzyłem ją w twarz. Żona straszyła mnie 4 razy rozwodem i za każdym razem próbowałem to naprawić nawet pozrywałem kontakty ze znajomymi czy z bratem żeby tylko to jakoś naprawić. Oczywiście jak doszedłem do jakiejś czynności fizycznej próbowałem zmienić zawód nawet otworzyłem firmę która działała przez 2 lata potem zacząłem pracować fizycznie nie patrząc na konsekwencje byle ją zadowolić w tamtym roku udało zdobyć pracę marzeń i zaczęły się jeszcze większe kłótnie bo po pracy zacząłem dorabiać z kolegą z pracy bo uważałem że tak trzeba żeby odwdzięczyć się żonie jakie trudy musiała przechodzić ze mną nawet zacząłem kupować prezenty to zamiast podziękować to mnie znowu opieprzała ale jakieś 20 dni temu żona wyjechała na szkolenie i wtedy po raz pierwszy poczułem ulgę jak jej nie było cisza nikt mi nie rozkazuje nie wyzywa czuję się dobrze ale samotny gdy żona wróciła na weekend postanowiłem zagrać jej kartami tzn. powiedziałem że chcę rozwodu a ona na to że dawno chciała to zrobić tylko nie miała odwagi poczułem się tak jak by mi ktoś napluł w twarz i bawił się moim życiem moje pytanie brzmi czy jest sens walczyć o ten związek czy lepiej się rozwieść i ułożyć sobie na nowo życie problem polega na tym że mamy ślub kościelnym a ja nie chcę być sam i chcę mieć dzieci.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy możliwe, że mam CHAD?

Witam. Mam pytanie dotyczące CHAD. Przez ok. 1-2 lata miałam objawy ciężkiej depresji i przestałam jeść - schudłam tak, że nawet nauczyciele i stomatolodzy zwracali mi uwagę. Zgłosiłam się do psychiatry i przepisał mi duloksetynę. Brałam ją ok. 3-4 miesięcy,... Witam. Mam pytanie dotyczące CHAD. Przez ok. 1-2 lata miałam objawy ciężkiej depresji i przestałam jeść - schudłam tak, że nawet nauczyciele i stomatolodzy zwracali mi uwagę. Zgłosiłam się do psychiatry i przepisał mi duloksetynę. Brałam ją ok. 3-4 miesięcy, jednak objawy depresyjne się utrzymywały na takim samym poziomie, jedyne co to przeszły mi lęki, które wcześniej mi dokuczały. Jednak nie wróciłam do lekarza. Jakiś miesiąc po odstawieniu leku zaczęłam mieć przypływy energii i spałam po 2-5h na dobę a mimo to miałam dużo energii, czasem np. sprzatałam, albo biegałam na bieżni o 1-2 w nocy, mam problem z pieniędźmi, bo potrafię wydać w 2-5 dni wszystko co mam na miesiąc, no i nie kontroluję tego, choć próbuję, dużo jem, dużo mówię i mam takie lajtowe podejście do życia, jestem roztrzepana, niczym się nie przejmuję, wszystko zostawiam na ostatnią chwilę, inaczej się ubieram, mocniej maluję. Wcześniej myślałam, że to depresja, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie Chad?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak poradzić sobie z mężem DDA?

Jestem z mężem DDA od 22 lat, mamy 2 córki ale zycie z nim to wieczna walka .Ciągle kłótnie, niska samoocena z jego strony,agresja,ciągle zmiany decyzji, Jak jest cudowny i kochany tak za chwile ,tyran, potrafimy tydzień ni3 rozmawiać ze... Jestem z mężem DDA od 22 lat, mamy 2 córki ale zycie z nim to wieczna walka .Ciągle kłótnie, niska samoocena z jego strony,agresja,ciągle zmiany decyzji, Jak jest cudowny i kochany tak za chwile ,tyran, potrafimy tydzień ni3 rozmawiać ze soba ,a pozniej jak by nigdy nic ,psy psycholog odpada ,niechce słyszeć, rozmawiac tez nie potrafi, co mam robic
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy osoby chorujące na depresję i leczące się mogą założyć rodzinę?

Dzień dobry Mam takie pytanie czy osoby chorujące na depresję i leczące się mogą założyć rodzinę? Mam problem. Pod koniec marca poznałam chłopaka przez internet (na portalu zapisanisobie.pl). Codziennie pisaliśmy ze sobą. Po dwóch tygodniach ten chłopak zaproponował kontakt telefoniczny... Dzień dobry Mam takie pytanie czy osoby chorujące na depresję i leczące się mogą założyć rodzinę? Mam problem. Pod koniec marca poznałam chłopaka przez internet (na portalu zapisanisobie.pl). Codziennie pisaliśmy ze sobą. Po dwóch tygodniach ten chłopak zaproponował kontakt telefoniczny z propozycją odmawiania wspólnie litanii do Imienia Jezus. Po tygodniu umówiliśmy się na spotkanie w "cztery" oczy. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Na zakończenie powiedział, że jeszcze mnie odwiedzi. Ucieszyłam się bardzo. Ten chłopak ma 35 lat (jest starszy ode mnie o 7 lat), mieszka w Poznaniu, pochodzi z Inowrocławia. Ja pochodzę z Ostrowa Wlkp. Jest bardzo uprzejmy, lubi pomagać, z zainteresowaniem słucha drugą osobę. Jest jedna wada jest chory na depresje i ma dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego (zespół jelita wrażliwego i nietolerancja laktozy). Jak bierze leki jest wszystko dobrze. Jak nie to jest bardziej wycofany, zamknięty w sobie i ospały. Polubiłam go, zakochałam sie w nim on we mnie też. Mam problem z moją mamą. Bardzo się przejmuje tą sytuacją, że mój chłopak jest chory. A ona by chciała żebym poznała zdrowego chłopaka. Wiem że chce dla mnie jak najlepiej. Ja już sama nie wiem co mam robić. Dodam że ja sama też nie należe do ludzi wygadanych. Jestem bardziej spokojna i małomówna. Z góry dziękuję za odpowiedź
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak zdiagnozować schizofrenię u taty?

Witam! Mój tata już od długiego czasu ma prawie wszystkie objawy, które by można było przypisać do schizofrenii. Prawie wszystkie objawy, bo nie wiem czy słyszy głosy w głowie, ale na to pytanie to chyba tylko on jeden zna... Witam! Mój tata już od długiego czasu ma prawie wszystkie objawy, które by można było przypisać do schizofrenii. Prawie wszystkie objawy, bo nie wiem czy słyszy głosy w głowie, ale na to pytanie to chyba tylko on jeden zna odpowiedź. On sam nie widzi problemu, obwinia rodzinę, zarówno bliską jak i dalszą, na mieście słyszę o nim nieprzychylne epitety jak go obgadują od dwulicowych i zakłamanych, ale dla niego cały świat jest winny, tylko nie on sam i do jakiejkolwiek zmiany, leczenia nie da się go namówić, chyba że pod przymusem. Ja sam nie jestem raczej osobą silną psychicznie i cała ta chora sytuacja ma mocno negatywne odbicie na moim życiu zawodowym jak i prywatnym, czując się w tej sytuacji kompletnie bezradny. Moja mama wewnętrznie raczej też widzi problem, ale woli zacisnąć zęby i iść dalej. Może uważa to za cechę charakteru, albo boi się że tata straci pracę, a ludzie zaczną wytykać palcami. Tego akurat nie jestem pewien, to są tylko moje przypuszczenia. Nie wiem czy ta informacja ma jakieś znaczenie w tej sprawie, ale mój ojciec jest też niepijącym już alkoholikiem, który chodził na spotkania AA i aktualnie nie pije, chociaż czasem zdarza się że nie wytrzymuje i przez dwa tygodnie ma tzw. bal
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

O czym mogą świadczyć takie objawy u 7-letniego syna?

Syn ma 7 lat. Ostatnio nasza sytuacja domowa sie pogarsza przez kłótnie a syn zle to znosi. Budzi sie w nocy ma otwarte oczy ale to nie jest on. Jak by był w jakimś amoku jak by dalej spał. Lrzyczy... Syn ma 7 lat. Ostatnio nasza sytuacja domowa sie pogarsza przez kłótnie a syn zle to znosi. Budzi sie w nocy ma otwarte oczy ale to nie jest on. Jak by był w jakimś amoku jak by dalej spał. Lrzyczy i placze zeby mu pomóc i sie trzęsie macja rękoma. Prosze o szybko podpowiedź co to moze być.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Problem z ubraniami u 20-latki

Witam, mam problem na tle psychicznym. Od jakiegos czasu bardzo przykladam wage do ubran. Sprawdzam wszystkie aspekty jednej rzeczy. Chodze jak szalona po sklepach nwm za czym , a wychodze z niczym. Jak juz cos kupie to oddaje bo stwierdzam... Witam, mam problem na tle psychicznym. Od jakiegos czasu bardzo przykladam wage do ubran. Sprawdzam wszystkie aspekty jednej rzeczy. Chodze jak szalona po sklepach nwm za czym , a wychodze z niczym. Jak juz cos kupie to oddaje bo stwierdzam ze jednak to nie to. W rezultacie mam bardzo malo ubran. Gdyz mam problem z kupieniem czego kolwiek. Przy kupowaniu dostaje paniki czy kupowac czy nie czy bedzie pasowac do czegos problem z rozmiarem i zazwyczaj nie kupuje ubrania a jak juz kupie to jestem zflustrowana ze kupilam nieodpowiednie ubranie i mam ulge jak je oddam. Chodze w podartych butach bo boje sie kupic jakies gdyz boje sie tego ze nie beda odpowiednie lub okaza sie nie wygodne. Potrafie godzine mierzyc buty w pance, a potem jak kupie to mam wyrzuty ze kupilam nieodpowiednie. Tak jest ze wszystkim.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Dotyczy: Psychologia

Jak poprawić relacje z mamą?

Dzień dobry, mam problem z relacją między mną a mamą. Proszę pomóżcie mi, naprawdę chcę to zakończyć. Od małej dziewczynki było mi wmawiane, że jestem nikim, nie osiągnę nic, a to dlatego że byłam bałaganiarą, będą dzieckiem po prostu nie... Dzień dobry, mam problem z relacją między mną a mamą. Proszę pomóżcie mi, naprawdę chcę to zakończyć. Od małej dziewczynki było mi wmawiane, że jestem nikim, nie osiągnę nic, a to dlatego że byłam bałaganiarą, będą dzieckiem po prostu nie dbałam o porządek w ubraniach. Gdy tylko słyszałam że mama szła do mojego pokoju wpadałam w potworny strach, bo miałam kilka ubrań na krześle i parę rzeczy nie schowanych na biurku. Mama wpadała w szał, po czym dostawałam karę i zostałam obrzucona obelgami. O częstym wychodzeniu do moich koleżanek (w celu zabawy!) po sąsiedzku mogłam pomarzyć, gdy chciałam wyjść drugi dzień pod rząd obrywałam obelgami, mama uznała mnie lekko mówiąc za kobietę lekkich obyczajów. Ja wiem że też dużo razy nie miałam racji jako dzieciak, chciałam być wysłuchana jak ja to widzę, chciałam aby wiedziała że nienawidzę tych kwiecistych sukienek, nie lubię jeść ziemniaków, nienawidzę mleka... do tych rzeczy mnie zmuszała na tyle, że teraz jak pomyślę o tym,robi mi się nie dobrze. Do dziś pamiętam jej słowa, które nie raz rujnują mi życie. Mój brat jest alkoholikiem, mama dużo przez niego wycierpiała, zawsze kończyło się to źle dla mnie, byłam kozłem ofiarnym jej złego humoru już od najmłodszych lat. Mama ma ogromną skazę do alkoholu, co mnie nie dziwi. Każe mi przystosowywać się "pod brata", tak aby to jemu było dobrze, nie patrząc na moje potrzeby. To ja nie mogę nigdzie wyjść, bo brat może przyjść pijany gdy będzie dom pusty, to ja ciągle muszę dbać o to aby było zapalone w kominku i żeby nie zmarzł i wiele sytuacji, których lepiej nie upubliczniać. Jestem za granicą - wersja dla wszystkich? wyjechałam w celu zarobkowym, moja osobista - ucieczka od mamy. Nigdy jej tego nie powiem, bo wiem że zabolało by to ją ale nie mam pojęcia jak z nią o tym porozmawiać. w wieku młodzieńczym wiele nasłuchałam się od niej takich słów jakich nie życzę nikomu ale to nie przez to że byłam rozkapryszonym dzieckiem - przez brata. Najbardziej utkwiły mi słowa które słyszałam niegdyś codziennie: wolałabym mieć jedno dziecko (najstarsza siostra - duma mamy drugi drugi w kolejności wspomniany brat), uciekłabym stąd zabrałabym tylko Monikę... poczułam się nie potrzebna, jak śmieć po prostu niechciana i tak było przez całą podstawówkę, gimnazjum i szkołę wyższą. Już nie mówiąc ile razy myślałam jak byłoby jej dobrze beze mnie - ona mi to nawet powiedziała wprost tamtymi słowami. Teraz doszłam do siebie, nie mam myśli samobójczych dzięki mojemu narzeczonemu który naprawił moje myślenie o mnie, mama prowokuje mnie do kłótni kiedy jestem w Polsce, jednak ja się nie daję, robię to co mi każe, pomagam jej dużo. wcześniej nie potrafiłam jej współczuć, teraz jest lepiej, potrafię ją zrozumieć choć nie zawsze jej zachowanie było dobre. Myślę, że mama za dużo zrzucała na mnie będąc dzieckiem, a ja sobie z tym nie poradziłam. Jednak nadal czasem pękam, kiedy znów mi mówi jakie ma okropne życie wszystko wraca. Myślę, że teraz ona potrzebuje pomocy ale nie wiem jak mam rozmawiać tak aby obyło się bez obrażania mnie i równania mnie z błotem bo więcej już nie dam rady. Błagam niech ktoś mi pomoże, da wskazówki jak rozpocząć rozmowę. Dodam że ja nie podnoszę głosu, już nie jestem dzieckiem, które krzykiem walczy o swoje a nauczyłam się tego od niej. To mama ciągle krzyczy, gdy mówię żeby przestała bo chcę spokojnie porozmawiać, wyjaśnić coś to wpada w szał, a ja? A ja rezygnuję, bo proszę mi uwierzyć, w takim momencie odczuwam fizyczny ból, wszystko się we mnie trzęsie, uda, klatka piersiowa, wnętrzności. Dziękuję za odczytanie i przepraszam, że tyle to trwa - musiałam zasięgnąć porady, kogoś kto się na tym zna. Serdecznie dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy można żyć z perforacją nosa?

Witam Czy można żyć z perforacja nosa ? Żyje już tak ok 2-3 lata i zastanawia mnie czy w przyszłości może zostać uszkodzona kość ? Dziura jest dość duża, chrzastki prawie nie ma, nie przeszkadza mi to w funkcjonowaniu, nie boli, nie krwawi i oddycham normalnie, czyje jedynie mały dyskomfort psychiczny
odpowiada 2 ekspertów:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Lek. Konstanty Dąbski
Lek. Konstanty Dąbski

Co mam robić z moim złym samopoczuciem psychicznym?

Witam serdecznie. Mam na imię Marek. Mam 41 lat. Choruję na astmę oskrzelową, pochp, anemię, polineuropatię, nerwicę lękową, depresję oraz gruźlicę lekooporną, w związku z którą przebywam w szpitalu pulmonolohicznym od roku czasu. To mój drugi pobyt, wcześniej... Witam serdecznie. Mam na imię Marek. Mam 41 lat. Choruję na astmę oskrzelową, pochp, anemię, polineuropatię, nerwicę lękową, depresję oraz gruźlicę lekooporną, w związku z którą przebywam w szpitalu pulmonolohicznym od roku czasu. To mój drugi pobyt, wcześniej przebywałem pół roku. W szpitalu najbardziej daje mi się we znaki nerwica oraz. .. depresja. W chwili obecnej moja sytuacja wygląda tak, że cierpiąc na pogłębiającą się depresję, w której mam myśli samobójcze, jestem praktycznie pozostawiony sam sobie. Lekarz psychiatra - po zastosowaniu jednego zestawu leków ( który nie działa), odmówił dalszych konsultacji, twierdząc, że wyczerpał już wszystkie możliwości. Nie mam opieki psychologicznej, jedyną osobą z jako takim przygotowaniem, jest tutaj terapeuta zajęciowy, z którym rozmowy trochę mi pomagały ale obecnie jest na urlopie i nie mam żadnej pomocy. Mój lekarz prowadzący odmówił sprowadzenia kogokolwiek, w ostateczności nawet żaden szpital psychiatryczny mnie nie przyjmie z gruźlicą lekooporną. Nie mam pojęcia co mam robić. Jestem przerażony. Nikt nie traktuje mnie poważnie. Czy serio musi dojść do katastrofy? Ja wcale nie chcę umierać ale tak się męczę, że sam sobie nie poradzę. Co ja mam robić?
odpowiada 1 ekspert:
Dr Krzysztof Dudziński
Dr Krzysztof Dudziński

Uczucie lęku i niepokoju u 20-latka

Witam, Nie wiem co dalej robić mam uczucie lęku, niepokoju nie wiem które mnie tak rozwala można powiedzieć od środka, ale nie wiem co z nim robić, chodzę na siłownie robię w miare podstawowe czynności, mam mega niechęć do rozmawianie... Witam, Nie wiem co dalej robić mam uczucie lęku, niepokoju nie wiem które mnie tak rozwala można powiedzieć od środka, ale nie wiem co z nim robić, chodzę na siłownie robię w miare podstawowe czynności, mam mega niechęć do rozmawianie mimo że bardzo chce. w dużo sytuacjach czuje ten ciągły niepokój, lęk połączony z gniewem, bezsilnością troche, nie wiedząc co robić i to najbardziej boli. Na dużo rzeczy nie mam ochoty, chociaż dobrze przynajmniej że w miarę na przyjemności Ta węwnetrzna niechęć jest tragiczna, jeśli chodzi czasami o powiedzenie czegoś to aż ciężko przez gardło miałoby to przejść, ale tak samo jest z wykonywaniem i zmuszaniem się powiedzmy do różnych czynności, dlatego ja teraz czekam tylko na chęci albo odpowiednią motywacje. , no nie wiem co robić co by Państwo polecili? A jeszcze dodam, że właśnie brałem leki, ale nie chce brać. Chce to zrobić naturalnie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Problem ze znaczną nadpotliwością u 19-latka

Pomocy już nie wiem co mam robić! Otóż, mój problem polega na straszliwy poceniu się. Trwa to około pół roku, a pojawiło się po silnym jednorazowym wydarzeniu które wywołało u mnie straszny lęk. Przedtem wszystko było dobrze. Poce się gdy... Pomocy już nie wiem co mam robić! Otóż, mój problem polega na straszliwy poceniu się. Trwa to około pół roku, a pojawiło się po silnym jednorazowym wydarzeniu które wywołało u mnie straszny lęk. Przedtem wszystko było dobrze. Poce się gdy okazuje emocje. Gdy się boje, gdy jestem zły, podekscytowany, wesoły. Nie daje sobie już rady. Pojawiły się u mnie drżenia kończyn, sam sobie wmawia różne choroby które koniec końców mnie nie dotyczą, ponieważ co rusz jeżdżę na badania. Zauważylem że pod wpływem alkoholu, czy też marihuany problem znika. Wtedy jestem zrelaksowany i o tym nie myślę, co za tym idzie nie poce się. Wiem że nie jest to rozwiązanie gdyż nie mogę całe życie być nie trzeźwy. Problem potu pojawia się gdy jestem obciążony psychicznie. Np. Zauważyłem u sb pewne objawy nereicowe takie jak : wyżej wymienione drżenie kończyć, podwyższone ciśnienie, bóle głowy, płytki oddech, brak koncentracji i problemy z pamięcią. Ciągle chodzi za mną obawa że mam zniszczony mózg dlatego to się dzieje. Przez to wszystko popadan w paranoje. Zrobiłem się strasznie wybuchowy, jestem jak bomba która w każdej chwili, za sprawą impulsu może wybuchnąć. Najbardziej się obawiam że mam już zmarnowane życie i że nigdy mi już nie przejdzie. Błagam pomocy, co się mogło stać? Dodam, że od dziecka byłem bardzo, ale to bardzo wrażliwy, miałem różne problemy nerwicowe. Zawsze byłem niespokojny. Dziękuję z góry za pomoc!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy te wszystkiego objawy mogą być na tle nerwowym?

Witam serdecznie, mam pytanie o nerwice i choroby somatyczne. W ostatnim czasie mam dużo stresu, właściwe ciągle czuje napięcie. Mam różne dolegliwości np. problemy z żołądkiem, nie odczuwam głodu, prawie nic nie jem, a ciągle mam wrażenie, że mam pełny... Witam serdecznie, mam pytanie o nerwice i choroby somatyczne. W ostatnim czasie mam dużo stresu, właściwe ciągle czuje napięcie. Mam różne dolegliwości np. problemy z żołądkiem, nie odczuwam głodu, prawie nic nie jem, a ciągle mam wrażenie, że mam pełny brzuch. Dostałam od lekarza leki na nerwice żołądka, po której jest zdecydowanie lepiej, za parę dni mam gastroskopie. Robiłam wyniki krwi na helicobacter i wyszło na pograniczu. Dzisiaj dostałam ciśnienie 150/100 i puls 124. Pojechała do szpitala (niestety nie mieszkam w Polce) i w szpitalu się dowiedziałam, że to normalne, że mam wziąć ibuprom napić się wody, polezeć i mi przejdzie. Nie zrobili żadnych badań, nawet ciśnienie nie chcieli zmierzyć. Czy te wszystkiego objawy mogą być na tle nerwowym? Mam też czasem takie bóle między łopatkami. I pojawiły się u mnie plamienia między miesiączkami. Czasem się zastanawiam czy to wszystko może być od stresu czy powinna wykonać jakieś badania dodatkowe. Z góry dziękuję za odpowiedź :)
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Co dokładnie oznacza zespół urojeniowy?

Witam, mam pytanie do psychiatry. Moja narzeczona (26 lat) dostała ataku urojeń. Wyobrażała sobie że jest prześladowana przez pracowników z firmy gdzie pracuje, oskarża mnie o zdrady i wszędzie widzi spiski. Obecnie od 16 dni jest w szpitalu psychiatrycznym gdzie... Witam, mam pytanie do psychiatry. Moja narzeczona (26 lat) dostała ataku urojeń. Wyobrażała sobie że jest prześladowana przez pracowników z firmy gdzie pracuje, oskarża mnie o zdrady i wszędzie widzi spiski. Obecnie od 16 dni jest w szpitalu psychiatrycznym gdzie postawiono diagnozę zespól urojeniowy. Bierze jakieś leki, jest zdecydowana poprawa. Chciałbym zapytać jak wygląda życie z osoba o takim schorzeniu, czy możliwe jest ,,wyleczenie,, oraz normalne życie ( praca, rodzina, prowadzenie samochodu) . Czy ta choroba ma nawroty? Leki bierze się do końca życia? Pani doktor nie chce udzielić mi żadnych informacji ponieważ nie jestem rodziną.Proszę o udzielenie informacji na ten temat, dziękuje bardzo i pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Dlaczego nie umiem cieszyć się życiem?

Nie umiem cieszyć sie życiem, straciłem fajną dobrą pracę. Obecnie mam Inna lecz bardzo streujaca I nerwowa.Zmiana miejsca zamieszkania jest nie mozliwa poniewaz opiekujemy sie niepelnosprawnym bratem. A mi sił brakuje. Czasem chcialbym juz miec spokuj... Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Dotyczy: Psychologia

Jak mam się przekonać do wizyty u psychiatry?

Ostatnio w teście Becka wyszło mi 52/63 punktów. Choć byłem u psychiatry (początek października ubiegłego roku) w 2018 i u psychologa (maj 2018). Choć nadal to nic nie pomogło, leków antydepresyjnych nie brałem. I tu mam pytanie, jak mam się... Ostatnio w teście Becka wyszło mi 52/63 punktów. Choć byłem u psychiatry (początek października ubiegłego roku) w 2018 i u psychologa (maj 2018). Choć nadal to nic nie pomogło, leków antydepresyjnych nie brałem. I tu mam pytanie, jak mam się przekonać do wizyty u psychiatry? Bo tak sam z siebie nie potrafię się wybrać, po tym jak zostałem potraktowany chłodno i jak kolejny numer, poza tym, tamten psychiatra, nic nie brał na poważnie. Teraz jakby mam blokadę, może bym się wybrał, ale znów nie chcę strzelić w pudło. A tamten pierwszy psychiatra (nie był moim wyborem, trafiłem do niego z powodu okoliczności jakie nastąpiły). Nie wiem, jak mógłbym się przekonać do wizyty? Dodam, że jestem wycofany społecznie, nie lubię ludzi, wolę tylko swoje towarzystwo, bo wiem i widzę, że ludzie mnie nie zrozumieją. Dodam tylko, że nie mam żadnych przyjaciół, kolegów bądź koleżanek, (na messengera nie wchodzę bo nikt do mnie nawet w internecie nie pisze, nigdzie nie wychodzę, ewentualnie do sklepu, bądź pobiegać czy na spacer) a sam się nie przekonam do wizyty, bo pomimo wszystko uważam, że fajnie by było sobie porozmawiać z psychiatrą. Czy jest jakieś wyjście z mojej sytuacji. Na koniec dodam, że i tak chce się zabić bo nic nie ma sensu, życie, praca, 5 razy w tygodniu, żyję bo muszę, poza tym nienawidzę wszystkich! ludzi! i siebie także. Dodatkowo prawdopodobnie mogę mieć anoreksję, także przez moją bulimię (7 miesięcy) się za dużo wycierpiałem. Totalnie z nikim nie rozmawiam, nikogo nie znam, ciężko jest mi się wybrać samemu na taką wizytę, jakoś mnie odpycha, każdego dnia żyję, żeby jakoś przeżyć, pójść spać i tyle, każdego dnia czuję się wyczerpany przez stres, anoreksję (prawdopodobnie), depresję. Miałem nawet plany żeby się zabić, ale jednak zawsze jakoś przekładałem, albo po prostu stwierdziłem, że jeszcze nie jest aż tak katastroficznie tzn, że minimalnie jeszcze pożyję, ale gdy życie za rok, dwa, trzy bądź w przeciągu kilku lat postawi mnie przed ścianą, to nie będę miał wyboru.Czy jest jakieś wyjście z mojej sytuacji?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak leczyć zaburzenia nerwicowe u 21-latki?

Witam Od kilku tygodni uczęszczam na psychoterapię, moj psycholog zdiagnozowala u mnie zaburzenia nerwicowe, spośród wielu objawów najbardziej dokucza mi anhedonia która "załącza" się gdy odczuwam stres lub zdenerwowanie, bądź czuje ogólne napięcia psychiczne, spowodowane jakąś negatywna sytuacja, niemożność... Witam Od kilku tygodni uczęszczam na psychoterapię, moj psycholog zdiagnozowala u mnie zaburzenia nerwicowe, spośród wielu objawów najbardziej dokucza mi anhedonia która "załącza" się gdy odczuwam stres lub zdenerwowanie, bądź czuje ogólne napięcia psychiczne, spowodowane jakąś negatywna sytuacja, niemożność i blokada odczuwania miłości i uczuć utrzymuje się jakiś czas i znika po czym powraca znów w sytuacjach stresowych, jak sobie z tym radzić albo chociaż załagodzić te objawy? Jak radzić sobie z reagowaniem na stres i negatywne czynniki? Bardzo proszę o odpowiedź ponieważ to bardzo utrudnia moje życie osobiste.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Wiesław Łuczkowski
Lek. Wiesław Łuczkowski

Jak odczytać intencje mojej byłej dziewczyny?

Dzień dobry . Chciałbym aby Pan/Pani wytłumaczył/a mi zachowanie pewnej osoby , mianowicie zachowanie mojej byłej dziewczyny . Rozstaliśmy się dokładnie rok temu , rzekomym powodem naszego rozstania miał być mój kontakt z dziewczyną która chciała ze mną być ,lecz... Dzień dobry . Chciałbym aby Pan/Pani wytłumaczył/a mi zachowanie pewnej osoby , mianowicie zachowanie mojej byłej dziewczyny . Rozstaliśmy się dokładnie rok temu , rzekomym powodem naszego rozstania miał być mój kontakt z dziewczyną która chciała ze mną być ,lecz ja nie byłem zainteresowany tą trzecią osobą . Z tą osobą trzecią mianowicie utrzymywałem relacje przyjacielskie i ja się takich relacji trzymałem , nie chcąc ich wciągać na wyższy poziom . Lecz moja ex mimo wszystko chyba tego nie wytrzymała i ze mną zerwała . Wiadomo mi również od przyjaciółki mojej ex że mojej byłej wróciło zauroczenie wobec innego chłopaka , podobno stało się to na skutek tego że ja utrzymywałem kontakt z tą dziewczyną . Natomiast 3 m-ce po zerwaniu starałem się nadal utrzymywać kontakt z moją ex , chciałem do niej wrócić . Powiem szczerze ,że powodu iż bardzo kochałem moją byłą partnerkę próbowałem ją przekonywać do powrotu do siebie ,ale teraz już rozumiem że takie przekonywanie nie jest dobre. Zrozumiałem to dopiero wtedy kiedy z moich oczu spadły te przysłowiowe "różowe okulary" . Potem ja odpuściłem troszkę kontakt ,lecz ona do mnie pisała , wręcz dopominała się o ten kontakt . Pewnego czasu wysłała do mnie list ,w którym zaproponowała spotkanie , lecz ja już miałem konkretne plany i odmówiłem . Wraz z początkiem tego roku ,ja wysłałem do niej list ,również proponując spotkanie , lecz tym razem to ona odmówiła . Wiele razy zdażyło się że podczas rozmowy na Facebooku kłóciliśmy się wypominając sobie to co nam leży na sercu ,a co było związane z rozstaniem . Miesiąc temu wysłałem jej życzenia urodzinowe , za które również zostałem wyśmiany przez moją byłą partnerkę ,ponieważ ona uważała że strona internetowa ( mianowicie Facebook ) musiał mi przypomnieć o jej urodzinach (bo życzenia wysłałem pod wieczór wtedy kiedy ja miałem czas . Wypomniała mi również wtedy że to ja zawaliłem sprawę i przeze mnie nie jesteśmy po zerwaniu przyjaciółmi , ale prawda jest taka że po zerwaniu każdy miał swój interes w tym, wręcz czerpania z tej drugiej osoby to co my chcemy , ponieważ ja chciałem do niej wrócić i się z nią związać a ona chciała pozostać ze mną w relacjach przyjacielskich i mówiąc kolokwialnie mieliśmy taki " konflikt interesów" I od czasu jej urodzin nie kontaktuje się z nią przez facebooka. Przez ostatnie dni,a właściwie tygodnie , wysyła do mnie wiadomości zdjęciowe ( przez snapchata) na którym jest najczęściej ona bądź ona z misiem ,którego ode mnie odstała . Proszę o to ,aby wytłumaczono mi co ma na celu jej zachowanie , bo nie jestem w stanie tego zrozumieć . Po co ona w ogóle wysyła te zdj ? I dlaczego tak się zachowuje ? Z góry dziękuje :)
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Patronaty