Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Leki: Pytania do specjalistów

Witamina C a tabletka antykoncepcyjna

Witam. Przypomniało mi się jeszcze jedno pytanie odnośnie witaminy C. To już ostatnie pytanie tego typu z mojej strony, bo już trzeci raz o tym piszę ;) Zastanawiam się czy duża dawka witaminy C (9 tabletek musujących Plusz) przyjęta w... Witam.
Przypomniało mi się jeszcze jedno pytanie odnośnie witaminy C. To już ostatnie pytanie tego typu z mojej strony, bo już trzeci raz o tym piszę ;)
Zastanawiam się czy duża dawka witaminy C (9 tabletek musujących Plusz) przyjęta w ciągu jednego dnia (po 3 tabletki co 4 godziny zaczynając o 15) mogła podwyższyć poziom hormonu do tego stopnia, że przyjęta tabletka antykoncepcyjna następnego dnia o normalnej porze mogła nie zostać "zarejestrowana" przez mój organizm, co się równa z zapomnieniem tabletki? Nie wzięłam wtedy dodatkowej tabletki, a teraz kontynuuję antykoncepcję hormonalną i boję się, że coś jest nie tak, że cykl został zaburzony. Było to mniej więcej w 2 tygodniu poprzedniego opakowania. A teraz biorę 3 tabletkę nowego opakowania. Czyli było to jakieś 3 tygodnie temu. Miesiączkę dostałam prawidłowo i prawidłowo też mi się skończyła.
Czy jestem bezpieczna mimo wszystko? Do końca poprzedniego opakowania zachowałam wstrzemięźliwość. Czy już mogę rozpocząć normalne współżycie bez dodatkowego zabezpieczenia?
Dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aneta Zwierzchowska
Lek. Aneta Zwierzchowska

Luteina a ból jajnika

Witam. Z uwagi na powtarzające się plamienia na 4-5 dni przed miesiączką udałam się do ginekologa (w 13 dc) czego efektem było przepisanie luteiny (2 tabletki podjęzykowo od 14 dc przez 10 dni). W tym cyklu zaczęłam ją przyjmować od...

Witam.
Z uwagi na powtarzające się plamienia na 4-5 dni przed miesiączką udałam się do ginekologa (w 13 dc) czego efektem było przepisanie luteiny (2 tabletki podjęzykowo od 14 dc przez 10 dni). W tym cyklu zaczęłam ją przyjmować od 16 dc (z powodu głupiej omyłki w liczeniu:/). Dzień wcześniej lub tego samego dnia najprawdopodobniej miałam owulację (tak przynajmniej wynikałoby z testu owulacyjnego). Dzień przed tą prawdopodobną owulacją odczuwałam ból jajnika prawego. Zrzuciłam to na karb bólu okołoowulacyjnego. Dziś jest 19 dc (4 dni po owu), a nadal od czasu do czasu odczuwam uporczywe kłucie w jajniku (przede wszystkim prawym, ale czasem wydaje mi się, że czuję również lewy).

O czym może to świadczyć i co może być przyczyną tego bólu? Czy ból może być efektem badania ginekologicznego sprzed 6 dni? Czy może jest on związany z przyjmowaniem luteiny?
Dodam, że nigdy wcześniej ból jajników mi nie dokuczał!! Jednocześnie mam pytanie czy luteina może zablokować owulację? W bieżącym cyklu w terminie, w którym powinna przypadać owulacja (jak już wcześniej pisałam obliczona w oparciu o wyniki testu owu) praktycznie nie miałam "dobrego" śluzu. A zazwyczaj mogłam go obserwować przez 2-3 dni. Uprzejmie proszę o rozwianie moich wątpliwości.
Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Leki a prowadzenie samochodu

Czy i po jakich lekach przeciwdepresyjnych można prowadzić samochód? Proszę o odpowiedź. Jan
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy te objawy miną?

Witam, jestem 26-letnia kobietą. Moje problemy zaczęły się od 12-go roku życia. Miałam 12 lat, kiedy zaczęłam chorować na nadczynność tarczycy. Dwa lata później zachorowałam na cukrzycę typu 1. W wieku 16 lat rozchorowałam się nerwowo na zaburzenia lękowe....

Witam, jestem 26-letnia kobietą. Moje problemy zaczęły się od 12-go roku życia. Miałam 12 lat, kiedy zaczęłam chorować na nadczynność tarczycy. Dwa lata później zachorowałam na cukrzycę typu 1. W wieku 16 lat rozchorowałam się nerwowo na zaburzenia lękowe. Rozpoczęłam leczenie psychiatryczne, leczę się do teraz, natomiast dwa razy z własnej winy miamlam nawrot stanów lękowych, ponieważ rzucałam leki. W tej chwili 2 miesiące temu ponownie rzuciłam leki i nastąpił nawrot. Udałam się do mojego psychiatry, który przepisał mi leki. Wiem, że początek leczenia tymi lekami jest niezbyt miły, natomiast nigdy nie miałam takiego osłabienia po tych lekach, biorę je już 4 dni i mam kilka objawów niepożądanych, które są zawarte w ulotce tych leków. Martwię się, czy te objawy miną, ponieważ nic takiego w ulotce nie pisze, że są przemijające, tylko żeby skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą w razie nasilenia objawów. Nie wiem, czy zawracać głowę mojemu lekarzowi - nie jest zbyt miły - czy może poczekać aż miną te objawy. Leki, które zażywam, to lek uspokajający z grupy benzodiazepin, lek beta- adrenolityczny  i nlek stabilizujący nastrój. Proszę poradzić mi, co mam robić, bo to samopoczucie mnie męczy i trochę się boję. Z góry dziękuję i pozdrawiam gorąco.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy istnieją jakieś zagrożenia zdrowotne dla planowanego w przyszłości dziecka po przeprowadzeniu kuracji lekiem przeciwdepresyjnym?

Lekarz zalecił mi podjęcie kuracji lekiem z grupy SSRI. Równocześnie prowadzę terapię psychologiczną. Planuję w przyszłości podjąć starania o drugie dziecko. Oczywiście wiem, że nie mogę zajść w ciążę w czasie brania leków, jak również kilka miesięcy po zakończeniu leczenia....

Lekarz zalecił mi podjęcie kuracji lekiem z grupy SSRI. Równocześnie prowadzę terapię psychologiczną. Planuję w przyszłości podjąć starania o drugie dziecko. Oczywiście wiem, że nie mogę zajść w ciążę w czasie brania leków, jak również kilka miesięcy po zakończeniu leczenia. Mam jednak obiekcje czy przeprowadzone leczenie - konkretnie lek - nie wpłynie na płód, czy nie będzie to miało wpływu na uszkodzenia organiczne, zaburzenia dziecka, upośledzenie itp.? Czy w organizmie nie pozostaną jakieś związki, które mogą spowodować uszkodzenie płodu? Bardzo proszę o informację.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co znaczą takie wyniki badań LH i FSH?

Witam. Proszę o pomoc. Zrobiłam badanie LH 3,93 owulacja 9,6-80 folikularna 1,5-8,0 luteralna 0,2-6,5 menopauza 8,0-33,0 fsh 4.68 owulacja 6,3-24,0 foilikualarna 2.9-12,0 luteralna 1,5-7,0 menopauza 17,0-95,0 prolaktyna 18,98. Badanie robiłam w 4 dniu cyklu cykl mam regularny od 1 rok... Witam. Proszę o pomoc. Zrobiłam badanie LH 3,93 owulacja 9,6-80 folikularna 1,5-8,0 luteralna 0,2-6,5 menopauza 8,0-33,0 fsh 4.68 owulacja 6,3-24,0 foilikualarna 2.9-12,0 luteralna 1,5-7,0 menopauza 17,0-95,0 prolaktyna 18,98. Badanie robiłam w 4 dniu cyklu cykl mam regularny od 1 rok co 28 dni. Proszę o pomoc, bo nie wiem czy mam przyspieszyć wizytę u ginekologa? Mam dopiero za 2 tygodnie.  
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy już zawsze będzie źle? Czy da się odstawić leki?

Jak już wcześniej pisałam, leczę się juz ponad 1,5 roku. Ostatnio lekarz próbowała odstawić mi leki, ale niestety nie udało się, ponieważ był nawrot. Psychicznie czułam się dobrze, tylko objawy fizyczne, takie jak zawroty głowy, duszności, lęk, płacz, byłam... Jak już wcześniej pisałam, leczę się juz ponad 1,5 roku. Ostatnio lekarz próbowała odstawić mi leki, ale niestety nie udało się, ponieważ był nawrot. Psychicznie czułam się dobrze, tylko objawy fizyczne, takie jak zawroty głowy, duszności, lęk, płacz, byłam taka skołowana. Lekarz z powrotem przepisała mi te same leki, ale zauważyłam, że mam po nich gorsze samopoczucie, jestem otępiała, nie myślę racjonalnie, nie czuję się sobą, czuję, że mnie bardzo obciążają psychicznie, więcej się zamartwiam, nie mam chęci do niczego, chociaż objawy fizyczne ustąpiły. Nie wiem, co mam zrobić? Oczywiście powiem o tym lekarzowi. Ale martwi mnie to, że z tego nie wyjdę, bo czytałam, że proszki działają tylko doraźnie, a jak mi lekarz kazała odstawić, to mnie po 4 dniach z powrotem naszło to samo. Czy to dlatego, że za wcześnie próbowałam odstawić, czy może być jakiś inny powód? Już się z tym wszystkim pogubiłam, nie wiem, co mam myśleć i robić. Mam wrażenie, że tak już źle będzie zawsze. Proszę o rady.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak złagodzić objawy "odstawienne"?

Witam, mam na imię Agnieszka mam 22 lata. Moja mama ma zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne. Miewa napady lęku i bywa tak że nie ma siły by wstać z łóżka. Kilka dni temu zalecono mamie zamianę leku przeciwdepresyjnego (uczulał mamę) na inny...

Witam, mam na imię Agnieszka mam 22 lata. Moja mama ma zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne. Miewa napady lęku i bywa tak że nie ma siły by wstać z łóżka. Kilka dni temu zalecono mamie zamianę leku przeciwdepresyjnego (uczulał mamę) na inny lek z grupy SSRl. W związku z odstawieniem leku (być może zbyt gwałtownym) u mamy pojawiło się nieustające pieczenie skóry całego ciała i ogólne złe samopoczucie. Wiem, że są to objawy odstawienia leku, ale chciałabym zapytać czy można to jakoś złagodzić?Maści przeciwbólowe i stosowanie doraźnych leków uspakajających nic nie pomaga. Ile takie objawy "odstawienne" mogą się utrzymywać i czy po tym jak nowy lek zacznie działać, to objawy te ustąpią? Martwię się o mamę i chciałabym jej jakoś pomóc. Przy okazji życzę chorym jak również ich najbliższym dużo cierpliwości.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Luteina a miesiączki

Chciałam się dowiedzieć, czy przy regularnych miesiączkach moge wziąść LUTEINE 50? Staramy się o dzidziusia, a wiem, że te tabletki pomagają przy zajściu w ciąże. Czy mogę ich wziąść pare dni przed okresem?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Kalina Wysocka-Dubielecka
Lek. Kalina Wysocka-Dubielecka

Czy nie za mocne lekarstwa?

Witam. 2 leki z grupy benzodiazepin + piwo. Matka mojej córki tak zrobiła, a w sumie nie mogła spać i miała dreszcze. Po tej dawce chodzi błędna, nic ją nie interesuje, nie chce jeść. Lekarstwa przepisał jej psychiatra, bierze je pierwszy raz. Czy nie są za mocne?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy w tej sytuacji muszę iść do lekarza?

Witam! Okres mam co 28 dni. Badanie robiłam w 4 dniu cyklu. Wynik to LH 3,93, faz luter 0,2-6,5 faza folikul 1,5-8,0, owulac 9,6-80, menopauza 8,0-33,0; fsh 4,68, faz luter 1,5-7,0, faza folikul 2,9-12,0, owulac 6,3-24,0, metopauza 17,0-95,0; prolaktyna 18,98.... Witam! Okres mam co 28 dni. Badanie robiłam w 4 dniu cyklu. Wynik to LH 3,93, faz luter 0,2-6,5 faza folikul 1,5-8,0, owulac 9,6-80, menopauza 8,0-33,0; fsh 4,68, faz luter 1,5-7,0, faza folikul 2,9-12,0, owulac 6,3-24,0, metopauza 17,0-95,0; prolaktyna 18,98. Wizytę mam dopiero za 3 tygodnie, nie wiem, czy mam ją przyspieszyć, czy się nie martwić? Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Poziom prolaktyny, progesteronu a szansa na ciążę

Witam serdecznie. Mam ogromną prośbę. W kwietniu 8go, miałam robione wyniki krwi, poniżej przedstawiam analizę, jak chce dodać, że karmię piersią dziecko 2 letnie (w kwietniu 2 latka skończyła) od tamtej pory, nie karmie jej w nocy, tylko w południe...

Witam serdecznie.
Mam ogromną prośbę. W kwietniu 8go, miałam robione wyniki krwi, poniżej przedstawiam analizę, jak chce dodać, że karmię piersią dziecko 2 letnie (w kwietniu 2 latka skończyła) od tamtej pory, nie karmie jej w nocy, tylko w południe około 13-14, jak i przed snem – 21-22.

Moje pytanie jest takie: czy te wyniki są dobre, by ponowie zajść w ciąże, jak i czy są owulacje, okres mam dość regularny co 28-30 dni, tak było od momentu dostania go po porodzie, czyli od sierpnia ubiegłego roku. Praktycznie okres dostałam, gdy dziecko miało 1 i 4 miesiące.
Przedstawiam wyniki, które były robione wa dni przed okresem, który pojawił się 10 kwietnia. TSH: 2,140 uIU/ml (0,400 - 4, 000) Progesteron: 4, 01 ng/ml f.folikularna 0-25- 0,54 ng/ml owulacja 0,25 - 6,22 ng/ml f.luteralna 1,5 - 20 ng/ml Prolactin : 9,22 ng/ml (1,90 - 25, 00).
Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aneta Zwierzchowska
Lek. Aneta Zwierzchowska
Dotyczy: Poród Leki

Poronienie, luteina, rwa kulszowa

Po poronieniu samoistnym na obu jajnikach pojawiły się przetrwałe pęcherzyka na obydwu jajnikach. Lekarz stwierdził, że czasem tak się dzieje po poronieniu. Po zażywaniu doustnie luteiny opóźniał mi się okres więc udałam się do lekarza. Okres miałam dostać 26 marca...

Po poronieniu samoistnym na obu jajnikach pojawiły się przetrwałe pęcherzyka na obydwu jajnikach. Lekarz stwierdził, że czasem tak się dzieje po poronieniu. Po zażywaniu doustnie luteiny opóźniał mi się okres więc udałam się do lekarza. Okres miałam dostać 26 marca, nie dostałam więc 1 kwietnia, poszłam do lekarza z dziwnym plamieniem, czyli 5 dni od niedostania okresu. Na usg stwierdzono już tylko 1 pęcherzyk 19x30 na prawym jajniku. Dostałam luteine dopochwowo od 16 dnia cyklu przez 10 dni.
To plamienie potraktowałam jako okres, więc za 16 dni miałam założyć tabletkę, ale po 5 dniach plamienia 10 kwietnia dostałam kolejne krwawienie, bardziej przypominające miesiączkowe, było obfitsze i czerwone, a nie jak pierwsze brązowe. Więc to drugie krwawienie potraktowałam jako okres i od 16 dc zakładałam tabletki. Okres powinnam byłam dostać 5 maja, bo mniej więc miałam co 26 dni, ale go nie mam.

Bolą piersi i lewy jajnik boli przy nawet najmniejszym ruchu. Czy coś jest nie tak?
Czy te dwa okresy w odstępie dosłownie 4/ 5 dni (jedno plamiące) to coś niepokojącego? Czy to możliwe żeby tak szalały hormony po poronieniu, poroniłam w styczniu?
Kiedy mogę się starać o dziecko, czy te miesiączki w końcu się unormują?
Zaznaczę, że od 1,5 tyg biorę zastrzyki i tabletki na rwę kulszowa. Dość mocne więc przez to, że się spóźniał okres, zrobiłam test ciążowy, jest negatywny, więc to nie ciąża.
Proszę o poradę......i odp. na pytania, może w złe dni zakładałam luteinę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Czuję się nic niewarta. Proszę o jakąś radę!

Witam, nazywam się Joanna, mam 17 lat. W związku z faktem, że zupełnie nie mam się do kogo zwrócić z moim problemem (rodzina dodatkowo neguje i umniejsza mój stan, wyśmiewając go), postanowiłam zwrócić się do Państwa o pomoc. Jeżeli taki...

Witam, nazywam się Joanna, mam 17 lat. W związku z faktem, że zupełnie nie mam się do kogo zwrócić z moim problemem (rodzina dodatkowo neguje i umniejsza mój stan, wyśmiewając go), postanowiłam zwrócić się do Państwa o pomoc. Jeżeli taki wątek już istniał, bądź mój problem jest śmieszny, proszę gorąco o wyrozumiałość. Proszę też o wybaczenie długości tego postu.

Otóż mój problem, pomimo że nie mogę go określić, istnieje. Nie umiem po prostu zrozumieć, co mi dolega, co powoduje u mnie okropny stan apatii i lęku. Każdy człowiek ma problemy, a moje, w stosunku do tego jak je przeżywam, wcale nie są tak wielkie.

Najbardziej dręczy mnie mój wygląd zewnętrzny i problemy z nauką w szkole, które spowodowane są zresztą przez to niezmaterializowane "coś", co mnie tak zżera od środka. Jestem ładną dziewczyną, nie jest to akt zadufania w sobie, interesuje się mną płeć przeciwna, owszem. Niestety, mam sporą nadwagę, co spędza mi sen z powiek.

Mam dobrych rodziców, niewielkie wymagania od życia. Jestem aż nader tolerancyjna, spokojna i obiektywna, o pragmatyczności nie wspominając. Jestem też do bólu nieszczęśliwa. Zdaję sobie sprawę z moich zalet, ale są one niczym - nie satysfakcjonują mnie. Cierpię, bo moje życie może być takie, jakim bym chciała żeby było.

Zawsze coś się psuje, mimo starań i niewielkich oczekiwań. Nie mogę siebie znieść. Uważam się za niegodną szczęścia. Uważam, że jest ono zbyt efemeryczne, by usilnie się o nie starać. Nie wierzę, że może mnie ktoś pokochać i być mi wiernym, że komuś może tak naprawdę zależeć na mojej osobie. Nie uważam, że moje życie jest bez sensu, uważam, że nie ma znaczenia czy żyję, czy nie.

W chwilach z jednego załamania na drugie, co noc proszę los, by się już rano nie obudzić. Nie robię sobie krzywdy, nie mam na to ochoty, nic mi to nie da. Często rozmyślam o śmierci, o tym, jak przytrafia mi się coś złego, ale nie planuję się zabić. Zbyt wiele włożyli we mnie rodzice. Strasznie się boję, że sobie nie dam rady. Moja przyszłość to istny tragizm. Skończę liceum, wybiorę jakieś studia, będę mało zarabiać i będę nadal nieszczęśliwa.

W szkole zależy mi tylko na przedmiotach rozszerzonych, to znaczy na językach. To jedyne co mi wychodzi. Reszta jest "dobra" tylko dlatego, żeby rodzice się nie czepiali. Mnie nie zależy. Nie zależy mi, co myślą o mnie inni, nie zależy, by być szczęśliwym. Ogarnęła mnie zupełna obojętność. Najczęściej odczuwam strach, gniew, rozpacz i co wieczór płaczę.

Nie umiem się wziąć za siebie. Mam zbyt ambitne plany - schudnąć, poprawić się w nauce, rozwijać się, być lepszym człowiekiem, zrobić coś z sobą, ale nie robię nic. Nie wiedzieć czemu postępuję wprost przeciwnie. Nie umiem się na niczym skupić, nic tak naprawdę mnie nie cieszy. Co gorsza, nie chce mi się robić rzeczy, które kiedyś uwielbiałam. Jedyne, co do siebie dopuszczam,  to siedzenie całymi dniami przed komputerem, spanie i jedzenie. To jest straszne!

Uciekam od rzeczywistości jak mogę. Nie umiem sobie pomóc mimo starań. Trudno opisać, jak jest mi źle. Ten stan trwa już od września, wcześniej były tego zalążki, ale nie było to aż tak poważne, jak kształt, który przybrało teraz. Boję się. Jest ze mną naprawdę źle i wiem, że będzie coraz gorzej. Pragnę przespać całe życie, nie podnosić się z łóżka, nie spotykać nikogo, zapomnieć, nie myśleć.

Rok temu brałam deprim, ale nic mi nie pomógł. Straciłam wszystkich przyjaciół, z nikim się nie spotykam, tyle co rozmawiam w szkole z klasą. Czasem poznam kogoś przez Internet, ale tego nawet w małym procencie nie można nazwać przyjaźnią. Jest tylko jedna osoba, której ufam, ale mieszka 300 km ode mnie. Stara się pomóc, ale nie umiem jej do siebie dopuścić.

Izoluję się od świata. Na samą myśl kolejnego dnia ogarnia mnie strach i złość. Rozpacz... Nie kontroluję już tego. Czuję się zbędna, stałam się przez te parę miesięcy karykaturą samej siebie, wstydzę się pokazywać ludziom, odzywać. Straciłam do siebie zaufanie. Ciągle zawalam.

To i tak tylko skrót, ale nie chcę zbytnio Państwa zajmować swoją nieistotną i nic niewartą osobą... Mam nadzieję, że odpowiedzą mi Państwo, choć w jednym, a tyle dla mnie pomocnym zdaniu! Przepraszam za zawracanie głowy. Nie wiem, co z sobą zrobić.... Pozdrawiam, Joanna

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Trudności z zajściem w ciążę - jakie leczenie wybrać? Jakie badania jeszcze zrobić?

Witam serdecznie. Mam 28 lat. Od kilku lat jestem na tabletkach ze względu na zanikające miesiączki (przerwy nawet półroczne): 1. najpierw był T*** - preparat gestodenu i etinylestriadolu (okres miał wrócić po odstawieniu po kilkunastu opakowaniach - nie wrócił), 2....

Witam serdecznie. Mam 28 lat. Od kilku lat jestem na tabletkach ze względu na zanikające miesiączki (przerwy nawet półroczne): 1. najpierw był T*** - preparat gestodenu i etinylestriadolu (okres miał wrócić po odstawieniu po kilkunastu opakowaniach - nie wrócił), 2. potem D*** -preparat cyproperonu i etinylestriadolu -  jak wyżej, 3. obecnie - D*** (16.-25. dzień cyklu). Przy D*** miałam normalnie starać się o dziecko. Ale od roku staramy się o dziecko i jak dotąd bezskutecznie. Lekarz kazał mi przyjść po roku starań. Obecnie wybieram się zatem, ale do nowego lekarza. Dodam że przy braniu wszystkich powyższych tabletek cykle są równo 28-dniowe. Proszę o dodatkową radę - jaka byłaby najwłaściwsza metoda leczenia celem zajścia w ciążę? Jak widać zdanie się na los nie pomaga. Dodam swoje najświeższe wyniki badań: 1) 3. dzień cyklu: FSH - 4,95 mIU/ml; LH - 9,7 mIU/ml; estradiol: 365,9 pmol/l; testosteron: 2,80 nmol/l (norma 0,22-2,9) 2) 22. dzień cyklu: progesteron - 2,1 nmol/l; estradiol - 137,6 pmol/l; PRL - 10,32 ng/dl Według mnie mam za niski progesteron, a LH/FSH + podwyższony testoteron + rzadkie miesiączki wskazują na PCO (chociaż lekarz na USG twierdził, że na obrazie jajników nie widać cech PCO). Czy to możliwe, że nie mam PCO? Czy to możliwe, że przy tak niskim progesteronie są owulacje? Czy są jakieś szanse na stymulację? Proszę o radę, bo oczywiście na wizytę u specjalisty trzeba długo czekać, a ja okropnie się niepokoję. Byłabym wdzięczna za poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy dobre leki przyjmuję i prawidłowo?

Dziękuję za odpowiedź. I z tego, co Pani napisała, mogłam mieć objawy niepożądane odstawienia leku tylko z każdym dniem nasilały się i lekarz uznała, że to nawrót. I przepisała mi z powrotem te same leki. Cały czas biorę preparat paroksetyny...

Dziękuję za odpowiedź. I z tego, co Pani napisała, mogłam mieć objawy niepożądane odstawienia leku tylko z każdym dniem nasilały się i lekarz uznała, że to nawrót. I przepisała mi z powrotem te same leki. Cały czas biorę preparat paroksetyny i lek trójpierścieniowy o działaniu głównie uspokajającym. Pierwszego leku biorę połówkę na dzień, a drugi cały na noc. Jednak zauważyłam, że po połówce leku mam o wiele gorsze samopoczucie, czułam się obciążona psychicznie, więcej się zamartwiałam, nie czułam się sobą. Więc postanowiłam brać ćwiartkę proszka i jest lepiej. Chociaż na początku było ciężko. Ale i tak boję się, że ten lek mi nie pomoże i zdziwiło mnie to, że lekarz nie zmieniła leku. Ale bardzo wierzę mojej lekarz i wiem, że zrobi wszystko, żeby mi pomóc. Teraz mam wizytę za 2 miesiące i mam nadzieję, że do tego czasu będzie troszeczkę lepiej, chociaż męczy mnie już leczenie i czasem już tracę nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Ale też wiem, że na to trzeba czasu. Oczywiście chodzę do psychologa, ale to jakoś mniej mi pomaga. Proszę mi powiedzieć, co Pani o tym myśli? Jest to dla mnie bardzo ważne. Czy myśli Pani, że leki są trafione, czy może przydałoby się je teraz zmienić? I jak Pani myśli, jak teraz powinnam przyjmować leki, żeby z powrotem to nie naszło? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Walka z trądzikiem ...

Witam. Mam niecałe 17 lat, od 6 lat zmagam się z trądzikiem. Byłam kilka razy u dermatologa, na początku stosowałam ZINERYT - pomagał, lecz po 2 latach już nie. Używałam też różne żele, toniki, kremy z Avonu, z apteki -...

Witam. Mam niecałe 17 lat, od 6 lat zmagam się z trądzikiem. Byłam kilka razy u dermatologa, na początku stosowałam ZINERYT - pomagał, lecz po 2 latach już nie. Używałam też różne żele, toniki, kremy z Avonu, z apteki - żadnych efektów. Kolejny preparat od innego dermatologa to żel I****. Co prawda, lekarz mówił, że poprawę zauważę ok po 8 tyg stosowania tego preparatu, więc cierpliwie czekałam. Ale moje czekanie zdało się na nic. Paskudny widok łuszczącej się skóry na twarzy zniechęcił mnie do dalszej walki. Przerwałam to leczenie. Obecnie przemywam twarz ciepłą wodą, lekko przecieram spirytusem salicylowym, oczywiście też używam żele z apteki z mikro-drobinkami. Nadal mam trądzik, tzw. wągry na nosie, często pojawiają się pryszcze ropne, to jest okropne! A co najgorsze, w okolicach dekoltu mam dużo drobnych pryszczy. Nie mogę ubierać się w normalne bluzki, tylko kryte pod samą szyję. Na plecach również, ale znacznie mniej. Bardzo chciałabym prosić o pomoc, jakieś domowe sposoby, lecz nie tylko ! Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Małgorzata Salamon
Dr n. med. Małgorzata Salamon
Lek. Izabela Lenartowicz
Lek. Izabela Lenartowicz

Jaki są objawy uboczne na początku stosowania leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI?

Witam, mam 49 lat i jestem kobietą, borykającą się z nerwicą, lękami i depresją od kilkunastu już lat. Leczenie moje polegało głównie na zażywaniu okresowo jakichś leków z grupy "benzo", przez okres od kilku tygodni do kilku miesięcy i potem...

Witam, mam 49 lat i jestem kobietą, borykającą się z nerwicą, lękami i depresją od kilkunastu już lat. Leczenie moje polegało głównie na zażywaniu okresowo jakichś leków z grupy "benzo", przez okres od kilku tygodni do kilku miesięcy i potem przerwa, ale nie na długo. Pojawiły się objawy somatyczne ze strony układu pokarmowego, krążenia, hormonalnego i neurologicznego. Stany skaczącego ciśnienia tętniczego. Po ostatniej wizycie u psychiatry otrzymałam lek o nazwie xxxxx, biorę na razie 10 mg, po 6 dniach mam zwiększyć do 20 mg, ale skutki są fatalne. Ciśnienie 170/100, lęk jeszcze większy, ból głowy, zawroty, drżenie rąk i bóle w klatce piersiowej, skurcze serca kilka razy w ciągu dnia. Na noc biorę jeszcze lek z grupy benzodiazepin, bym mogła trochę spać, ale od rana już jest problem z ciśnieniem. Proszę o radę, czy to minie, bo ja z każdym dniem mam wątpliwości, czy zażywać ten lek dalej.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Skutki uboczne leków przeciwdepresyjnych

Witam, od 12 tygodni biorę lek przeciwdepresyjny 1-0-1, tabl. Od tygodnia mam silne napięcie, lęki,myśli rezygnacyjne, a wcześniej czułam się dobrze. Terapię dopiero zacznę 11 maja. Co mam dalej robić? Dlaczego to znowu wraca mimo leczenia?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co może być przyczyną moich problemów ze wzwodem?

Witam, przeczytałem większość artykułów na tej stronie i chciałem zadać pytanie związane z erekcją. Otóż mam 27 lat od 2 miesięcy jestem z kobietą 25-letnią. Moja partnerka nie jest dziewicą, twierdzi, że miała jednego partnera przez 2 lata, a ostatni...

Witam, przeczytałem większość artykułów na tej stronie i chciałem zadać pytanie związane z erekcją. Otóż mam 27 lat od 2 miesięcy jestem z kobietą 25-letnią. Moja partnerka nie jest dziewicą, twierdzi, że miała jednego partnera przez 2 lata, a ostatni stosunek odbywała około roku temu. Ja do tej pory nie uprawiałem seksu z nikim, co więcej, jest to tak naprawdę moja pierwsza dziewczyna. Poza masturbacją nie mam żadnych doświadczeń w tym temacie. Ostatnio postanowiliśmy zacząć się kochać. Po raz pierwszy było to u mnie w domu, w moim pokoju. Był dzień, ok 14.00 zasunąłem zasłony, ale i tak było w pokoju dość jasno. Do tego w sąsiednim pokoju był jeszcze tata chyba spał, ale sam fakt jego obecności był deprymujący. Zaczęliśmy od gry wstępnej, czyli pocałunki, pieszczoty, zabawa jej sutkami itp. Potem ona zajęła się moim penisem - ręką a ja zrobiłem jej delikatną palcówkę, aby nabrała odpowiedniej wilgotności. Kiedy wydawało mi się, że jest już na tyle napięty, że można w nią wejść, klops, był za miękki. Osiągnął zresztą, po dość długiej masturbacji przez partnerkę mojego penisa, odpowiednią sztywność, ale jak tylko przestała się nim zajmować i chciałem w nią wejść stracił trochę na sztywności i już nie udało się mi w nią wejść. Kilka razy to jeszcze powtórzyliśmy, ale nie wyszło i w tym dniu skończyliśmy na wzajemnej masturbacji. Co więcej, sam jej widok bez ubrania także nie wywołał u mnie natychmiastowego wzwodu a podoba mi się fizycznie. Dopiero w czasie gry wstępnej jak zaczęliśmy się o siebie ocierać zaczął nabierać sztywności. Aha, jeszcze jedno, przeczytałem artykuły o erekcji i muszę uczciwie przyznać że: 1. mam stulejkę (nigdy mi to jednak nie przeszkadzało, wielokrotnie osiągał sztywność choćby w czasie spaceru, gdy ocierał się o majtki, czy z samego faktu patrzenia na ładną dziewczynę w autobusie, także z moją partnerką wzwód następował samoczynnie, choćby na ławce w parku, gdy byliśmy na spacerze a ona siedziała mi na kolanach i w innych podobnych sytuacjach), 2. regularnie uprawiam sport - biegi rower, do tego dużo spaceruję, 3. nie paliłem nigdy papierosów, nie zażywałem narkotyków a alkohol piję okazjonalnie, 4. jestem zdrowy, nie miałem żadnych poważnych chorób ani urazów (poza stulejką miałem tylko operację na wyrostek robaczkowy ok. 17 lat temu), 5. mam stałą pracę w systemie zmianowym, interesującą i niemonotonną (ale jak próbowałem się kochać, zawsze byłem wypoczęty, nigdy nie było to bezpośrednio po pracy ani przed), moja dziewczyna jest studentką, 6. nie przyjmuję żadnych leków ani od dłuższego czasu żadnych nie brałem, w zasadzie poza lekami np. na kaszel nie brałem nic od kilku lat, 7. moje samopoczucie jest dobre, zawsze jak spotykam się z dziewczyną jestem szczęśliwy i pozytywnie nastawiony, 8. nie interesują mnie chłopcy ani zwierzątka ani nic podobnego. Po raz kolejny spróbowaliśmy po kilku dniach. I znów ten sam scenariusz - czyli gra wstępna u mnie w pokoju, podobne warunki i sytuacja. Zaczęliśmy w ogóle od oglądania filmu sensacyjnego i w jego trakcie zaczęliśmy pieszczoty. Członek osiągnął odpowiednią sztywność, trochę dzięki partnerce, która się nim bawiła, a trochę dzięki temu, że sam chwilkę go masturbowałem. Poczułem, że sperma już się szykuje do wytrysku, więc zwolniłem tempo masturbacji i zabrałem się do zakładania prezerwatywy. Założyłem ją, partnerka leżała na plecach, a ja wszedłem w nią klasycznie. Członek znalazł się w pochwie - jak sama przyznała potem poczuła go w sobie idealnie - ale co z tego, jak po kilku ruchach nastąpił wystrzał i było po akcji. Wyjąłem go z jej pochwy, zdjąłem gumę i chciałem założyć nową, aby kontynuować, ale o zgrozo sztywność zaczęła z niego uchodzić i już było po wszystkim. Tego dnia przynajmniej udało mi się w partnerkę wejść, ale akcja była za krótka, aby sprawić jej radość, więc musiałem skończyć palcówką. Po raz kolejny spróbowaliśmy znów po kilku dniach. Postanowiliśmy zmienić otoczenie. Uznaliśmy, że może to z powodu tego, że mam małe łóżko w domu i nie ma się na nim za bardzo jak bawić, a może przez fakt, że ojciec siedzi w domu z psem, nieważne. Ważne, że postanowiliśmy zmienić otoczenie. Kupiliśmy sobie obiad, zrobiliśmy go w domu u siostry, zjedliśmy i korzystając z okazji, że jesteśmy sami na pewno przez kilka godzin, zabraliśmy się za siebie. Łóżko było odpowiednie, duże, mogliśmy się tarzać jak chcieliśmy, nikogo poza nami nie było w domu i przez kilka godzin nie miał prawa przyjść - sytuacja niby komfortowa, ale gra wstępna jak zwykle, tym razem jednak bardzo ciężko było osiągnąć w ogóle sztywność. Partnerka próbowała ręką, ustami i nic, był sztywny, ale nie na tyle, żeby w ogóle próbować wejścia. W końcu po dłuższej masturbacji jaką robiła mi ustami, nastąpił wytrysk. Po wytrysku tradycyjnie opadł, więc odczekaliśmy chwilę i znowu zabraliśmy się za siebie, jednak osiągnięcie ponownej sztywności było w zasadzie niemożliwe. Sam się masturbowałem - mojej partnerce nie za dobrze to idzie, ale znowu nie osiągnąłem odpowiedniej sztywności. Co gorsza, w czasie tej kolejnej masturbacji nastąpił kolejny wytrysk, pomimo tego że nie był na tyle sztywny, aby nawet myśleć o penetracji. Dziewczyna była bardzo zła i jest do tej pory, myśli, że wolę zabawiać się sam ze sobą niż z nią, co nie jest prawdą. Ale prawda jest okrutna - osiągam wytrysk, ale nie osiągam należytej sztywności, aby myśleć o penetracji, a nawet jak już się uda, to za szybko strzelam. Zresztą, sztywność tę osiągnąłem także tylko i wyłącznie poprzez to, że partnerka na zmianę ze mną mnie masturbowała, sam z siebie nie chciał się na tyle napiąć. Jest to o tyle dziwne, że nieraz jak wstaję po śnie, to jest wtedy tak długi i sztywny, że śmiało mógłbym wejść w moją dziewczynę. Także w nocy następują spazmy nocne, bo na majtkach są ślady spermy lub płynu z penisa. Czyli że mogę, ale nie udaje mi się to z obecną dziewczyną. Partnerka jest zawiedziona, nie wie co się dzieje. Ja także, gdyż wzajemnie się kochamy, ale nie możemy sfinalizować miłości. U niej wszystko jest ok, jest odpowiednio nawilżona, ale u mnie jest problem. Ciężko osiągnąć sztywność na tyle satysfakcjonującą, aby w nią wejść, a jak już się uda, to kończę za szybko. Potem znowu opada i już w zasadzie nie ma szans na powtórkę. Zawsze robimy to w prezerwatywie, pozycja klasyczna, ale próbowaliśmy zmieniać i nic. Jaka jest tego przyczyna i jak można to zmienić? Czy wizyta u seksuologa lub urologa jest jedynym wyjściem? Czy pozostają mi tylko te dziwne tabletki typu viagra lub penigra?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty