Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Ból po prawej stronie brzucha po ciąży

Witam! Jestem 4 miesiące po ciąży. Przebyłam w ciąży cholestazę ciężarnych i od tego momentu pobolewa mnie po prawej stronie brzucha na wysokości żeber, czasem aż promieniuje do łopatki. Wyniki wątroby wróciły do normy. Miałam robione dwa razy USG...

Witam! Jestem 4 miesiące po ciąży. Przebyłam w ciąży cholestazę ciężarnych i od tego momentu pobolewa mnie po prawej stronie brzucha na wysokości żeber, czasem aż promieniuje do łopatki. Wyniki wątroby wróciły do normy. Miałam robione dwa razy USG brzucha, które też nic nie wykazało, z trzustką też ok. Lekarze myślą, że jestem hipochondryczką, bo wyniki mam dobre i zwalają to na nerwicę. Dodam, że mam dodatnie przeciwciała przeciwjądrowe ANA o mianie 1:100 brak AMA i ASMA. Nie wiem, co jeszcze mogłabym zrobić, jakie badania wykonać, żeby znaleźć przyczynę bólu. Lekarze sugerują, że ból może być od kręgosłupa bądź żołądka.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak

Operacja odblokowania żył

Dzień dobry, bardzo proszę o udzielenie informacji odnośnie do zdrowia mojego taty. Z tego co wiem, to ma jedną żyłę przepchaną i grozi mu w związku z tym w każdej chwili zawał lub udar mózgu. Czy można wykonać operację, by...

Dzień dobry, bardzo proszę o udzielenie informacji odnośnie do zdrowia mojego taty. Z tego co wiem, to ma jedną żyłę przepchaną i grozi mu w związku z tym w każdej chwili zawał lub udar mózgu. Czy można wykonać operację, by przeczyścić kolejne żyły, by dodać większej szansy na zdrowie? Zaczyna też mieć problemy neurologiczne. Ostatnio nie mógł wypić przy obcej osobie kawy, tak mu się ręce trzęsły. Miał też lęk, by zejść ze schodów! Jak mu można pomóc? Proszę o poradę lekarską. Z góry dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Jak uchronić się przed depresją po utracie lubianej pracy?

Witam! Jestem osobą niepełnosprawną z zaburzeniem psychicznym. Mam szalone problemy z nerwicą, odczuwam to, jak mi się to rozszerza. Nie mogę sobie z tym poradzić. Obecnie jestem wieloletnim członkiem Warszawskiego Domu pod Fontanną. Uczestniczę tam w Zatrudnieniu Przejściowym. Współpraca tam...

Witam! Jestem osobą niepełnosprawną z zaburzeniem psychicznym. Mam szalone problemy z nerwicą, odczuwam to, jak mi się to rozszerza. Nie mogę sobie z tym poradzić. Obecnie jestem wieloletnim członkiem Warszawskiego Domu pod Fontanną. Uczestniczę tam w Zatrudnieniu Przejściowym. Współpraca tam mi się bardzo podoba. Współpracuję z władzami lokalnymi. Roznoszę różnego rodzaju przesyłki, bardzo ważne, odpowiedzialne i to mi się bardzo podoba. Wiele już osiągnąłem i chciałbym jeszcze wiele rzeczy zyskać na tym. To moja druga praca tam, bo mam jedną pracę w firmie podczas sprzątania. Tu zdecydowanie nabrałem werwy do pracy, życia, dokładności i wydajności. To wszystko za pomocą zatrudnienia przejściowego. Tylko nie wiem, co może mieć wspólnego praca kuriera ze sprzątaniem, ale widocznie coś w tym jest.

Jednak praca kuriera niedługo dobiegnie końca, będę musiał chyba się pożegnać z tą współpracą i zaprzestać na pracy tylko przy sprzątaniu. Nabrałem jednak chęci i motywacji do współpracy z władzami lokalnymi, tylko obawiam się, ze zaraz po zakończeniu tego zatrudnienia przejściowego, związane z utratą jedynej ulubionej pracy, mogę się nabawić silnej depresji. Jak się przed tym obronić? Wiadomo, że z pracą jest jak jest. Każdy łapie pracę, jaka jest i nie trzeba wybrzydzać. Pieniądze też są marne, renty tak samo, nie stać na marne życie. Jak tu pokonać depresję w chwili, gdy człowiek może stracić ulubioną przez siebie pracę? Zatrudnienie przejściowe nie jest stała pracą, tylko okresową, w związku z tym dalsza praca w tym nie jest możliwa, chyba że szukanie dalszych podobnych stanowisk pracy, ale nie w dzisiejszych czasach i nie z tym bezrobociem jakie panuje. Jak się uchronić przed depresją?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Lęk przed skrzywdzeniem innych

Mam 15 lat i natrętne myśli. Boje się, że kogoś zabiję, oczywiście nie chcę tego zrobić, ale nie mogę się pozbyć tych myśli. Najczęściej dotyczą one mojej rodziny. Chciałam już powiedzieć o tym mojej mamie, ale nie miałam odwagi,...

Mam 15 lat i natrętne myśli. Boje się, że kogoś zabiję, oczywiście nie chcę tego zrobić, ale nie mogę się pozbyć tych myśli. Najczęściej dotyczą one mojej rodziny. Chciałam już powiedzieć o tym mojej mamie, ale nie miałam odwagi, aby to zrobić i raczej tego nie zrobię. Co by ona sobie wtedy o mnie pomyślała? Mam świadomość, że bez specjalisty sobie nie poradzę, ale przecież nie mogę sama się zapisać na wizytę. Może jest jakiś sposób, by je kontrolować? Bardzo się boję, że komuś zrobię krzywdę. Już nie mam siły. Nie radzę sobie z tym. Boję się kolejnego dnia. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęk, natrętne myśli i niska samoocena

Witam, Mam 26 lat, od roku jestem mężatką. Na razie nie mamy dzieci. Pół temu skończyłam studia i obecnie poszukuję pracy. Zauważyłam u siebie niepokojące objawy, nasilające się od mniej więcej dwóch lat. Od dziecka miałam kłopoty z nawiązywaniem kontaktów...

Witam, Mam 26 lat, od roku jestem mężatką. Na razie nie mamy dzieci. Pół temu skończyłam studia i obecnie poszukuję pracy. Zauważyłam u siebie niepokojące objawy, nasilające się od mniej więcej dwóch lat. Od dziecka miałam kłopoty z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, byłam raczej zamknięta w sobie i jednocześnie bardzo wrażliwa. Nie było to jednak wtedy szczególnie uciążliwe, zwłaszcza że z czasem, dorastając stałam się bardziej otwarta, pewniejsza siebie. Sama potrafiłam załatwić swoje drobne sprawy w szkole, w banku. Czasem nawet mama zarzucała mi, że jestem za bardzo samodzielna, że wszędzie sama.

Studia w nowym mieście, w obcym środowisku też rozpoczęłam w miarę spokojnie, bez szczególnie nasilonych lęków, chociaż stres był dość duży. Problemy rozpoczęły się mniej więcej dwa lata temu. Nie potrafiłam wówczas wyjść z domu, nie sprawdzając co najmniej dwa razy czy zamknęłam wszystkie okna, czy wyłączyłam żelazko, komputer, gaz, czy lodówka jest zamknięta... Dodatkowo towarzyszył temu nasilający się lęk przed ludźmi, strach przed załatwianiem nawet najdrobniejszej sprawy. Bałam się, że nie poradzę sobie, że ośmieszę się, że wyjdę na głupią. A kiedy już się przełamałam, zadręczałam się myślami, analizowaniem sytuacji, czy na pewno nie zrobiłam sobie wstydu. W szkole nigdy nie byłam aktywna, mimo że byłam przygotowana, kiedy byłam przy tablicy zawsze paraliżował mnie strach i popełniałam głupie błędy, które nie przytrafiały się np. podczas testu pisemnego. Wywoływana do odpowiedzi, kiedy nie miałam 100% pewności, że znam odpowiedź wolałam nie powiedzieć nic niż się ośmieszyć. To powodowało, że z czasem utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem zwyczajnie mało bystra. Z czasem takie lęki się nasilały. W tej chwili zaczęły być dla mnie bardzo uciążliwe.

Stan dodatkowo jest pogłębiany przez fakt, że na chwilę obecną nie pracuję i w teorii zajmuję się domem, chociaż brak chęci do działania raczej to ogranicza. Kiedy muszę wyjść z domu, ogarnia mnie lęk i to niezależnie od tego, czy wychodzę do sklepu, do banku, czy na spotkanie ze znajomymi. Gdybym mogła nie wychodziłabym z domu w ogóle. Wykonywanie telefonów też sprawia mi ogromną trudność. Cała się trzęsę, drży mi też głos, ręce się pocą, czuję jak uderza mnie fala gorąca. Czasami muszę sobie zapisywać, co chcę powiedzieć, bo ze strachu zapominam. Kiedy umawiam się na jakieś spotkanie i nawet mimo, że zapisuję sobie datę i godzinę spotkania już podczas rozmowy i potwierdzam jeszcze na koniec termin, to i tak potem przez pół dnia zastanawiam się, czy to na pewno ta data i ta godzina, czy nie pomyliłam się, zapisując. Dodatkowo kiedy tylko mogę proszę męża, który cierpliwie załatwia za mnie sprawy, wykonuje telefony.

Nie potrafię spokojnie pójść spać czy wyjść z domu, kiedy nie sprawdzę kilka razy, czy drzwi są zamknięte, czy gaz jest wyłączony, czy woda zakręcona. W tej chwili przeraża mnie nawet szukanie pracy, staranie się o nią, ewentualne rozpoczęcie. Mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję, mam kłopoty z koncentracją, które wcześniej się nie pojawiały. Dodatkowo boję się niemal wszystkiego, nawet jeżdżenia samochodem jako pasażerka, chociaż mam pełne zaufanie do męża, który zawsze prowadzi i wiem, że jest dobrym kierowcą. Niezmiernie złości mnie ta sytuacja i jest niezmiernie uciążliwa, mam pretensje do siebie, że sobie z tym nie radzę. Złoszczę się na siebie za to, że sprawdzam tyle razy wszystko, zadręczam się myśleniem czy wszystko dobrze powiedziałam, czy nie wypadłam źle. Mam wrażenie i jednocześnie nadzieję, że jednak mogę poradzić sobie z tym sama. Może po prostu mam taki trudny charakter, który wystarczy podszlifować. Bardzo proszę o opinię.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Natrętne myśli i lęk przed skrzywdzeniem innych

Mój problem polega na obsesyjnych myślach. Boję się, że przestanę kontrolować swoje zachowanie i zrobię komuś krzywdę. Najczęściej dotyczy to moich bliskich, np. rodziców. Zdaję sobie sprawę, że muszę skontaktować się z lekarzem, ale czy mogłabym sama jakoś je kontrolować?...

Mój problem polega na obsesyjnych myślach. Boję się, że przestanę kontrolować swoje zachowanie i zrobię komuś krzywdę. Najczęściej dotyczy to moich bliskich, np. rodziców. Zdaję sobie sprawę, że muszę skontaktować się z lekarzem, ale czy mogłabym sama jakoś je kontrolować? Już nie daję rady, boję się że komuś coś zrobię. Najbardziej boję się widoku noży. Całymi dniami płaczę. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Osłabienie, drgawki i poczucie oderwania od rzeczywistości

Leczę się na nerwicę lękową, poza tym mam problemy z tarczycą. Moje objawy na początku były takie: robiło mi się słabo, co nigdy nie zemdlałam, miałam dziwne drgawki, a od roku mam dziwne objawy, np. wiem gdzie jestem,...

Leczę się na nerwicę lękową, poza tym mam problemy z tarczycą. Moje objawy na początku były takie: robiło mi się słabo, co nigdy nie zemdlałam, miałam dziwne drgawki, a od roku mam dziwne objawy, np. wiem gdzie jestem, ale jednocześnie czuję, jakbym była nieobecna, jakbym nie była pewna, co się w ogóle wokoło mnie dzieje. I to jest najgorsze! Miałam robione wszystkie badania, jakie mogą być i jest wszystko ok, tylko ta tarczyca szwankuje.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy mogę na własną rękę odstawić lek na nerwicę?

Witam! Potrzebuję porady lekarskiej w sprawie odstawienia leków z grupy SSRI (konkretnie Mozarin 10 mg), które przyjmuję od dziewięciu miesięcy, w związku z nerwicą lękową z agorafobią. Jak długo powinna trwać terapia tym lekiem (mój lekarz psychiatra określił ten czas...

Witam! Potrzebuję porady lekarskiej w sprawie odstawienia leków z grupy SSRI (konkretnie Mozarin 10 mg), które przyjmuję od dziewięciu miesięcy, w związku z nerwicą lękową z agorafobią. Jak długo powinna trwać terapia tym lekiem (mój lekarz psychiatra określił ten czas jako do roku) i w jaki sposób odstawić lek, by uniknąć objawów odstawiennych? Moje samopoczucie znacznie poprawiło się, od dłuższego czasu nie odczuwam już przykrych dolegliwości (drżenie rąk, kołatanie serca, zawroty głowy, ataki paniki). Czy mogę zacząć odstawiać lek? Dodam, że czuję się znacznie lepiej od około 5-6 miesięcy, dlatego myślę o zakończeniu terapii. Bardzo proszę o poradę w tej sprawie, ponieważ wiem, że leki z tej grupy należy odstawiać stopniowo, zmniejszając dawkę (ale o ile i przez jaki czas). Pozdrawiam serdecznie! (29 lat)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy można wyleczyć tiki we własnym zakresie?

Witam, chciałbym się czegoś dowiedzieć o tikach, a mianowicie, czy można je wyleczyć samemu czy pod okiem jakiegoś dobrego specjalisty? Mój problem polega na tym, że tiki nerwowe, odkąd pamiętam, miałem już od dzieciństwa (miałem trudną i nerwową młodość),... Witam, chciałbym się czegoś dowiedzieć o tikach, a mianowicie, czy można je wyleczyć samemu czy pod okiem jakiegoś dobrego specjalisty? Mój problem polega na tym, że tiki nerwowe, odkąd pamiętam, miałem już od dzieciństwa (miałem trudną i nerwową młodość), np. jak szedłem, to musiałem dotknąć ziemi rękoma lub na lekcji, kiedy siedziałem, to musiałem szybko wstać i usiąść. Mam 17 lat i źle się z tym czuję. Tiki jakiś czas temu znowu powróciły, ale teraz jakieś nowe, tych starych się jakoś pozbyłem. Jak temu zaradzić? Jaka jest w ogole przyczyna ze teraz pojawily się nowe  tiki.  Proszę o szybką odpowiedź. Z góry dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Ataki duszności i złe samopoczucie

Witam! Zacznę od początku. W październiku (2011r.) wszystko się zaczęło. Miałam tak jakby atak duszności, ścisku w gardle i czułam, że mdleję. Lekarz z pogotowia stwierdził, że mam się mniej denerwować, dostałam zastrzyk na uspokojenie i przeszło. Drugi atak miałam...

Witam! Zacznę od początku. W październiku (2011r.) wszystko się zaczęło. Miałam tak jakby atak duszności, ścisku w gardle i czułam, że mdleję. Lekarz z pogotowia stwierdził, że mam się mniej denerwować, dostałam zastrzyk na uspokojenie i przeszło. Drugi atak miałam w listopadzie w pracy (coś strasznego). Lekarz na pogotowiu przepisał mi Hydroxyzinum 10 mg, ale te tabletki bardziej mnie przygnębiają jak uspokajają :(. Trzeci atak najgorszy był 24 grudnia 2011r. Po świętach poszłam z tym do lekarza rodzinnego i dostałam skierowanie na badania (morfologia, jonogram oraz badanie tarczycy), które okazały się okej. Codziennie od tego dnia bardzo źle się czuję, boli mnie głowa (z tyłu albo na skroniach), a od tego oczy, strasznie pocą mi się stopy i dłonie. Już nie wiem, co ja mam ze sobą zrobić :(. Boję się, że umrę mimo tego, że mam dopiero 21 lat i 3-letnią córeczkę :(. Co ja mam robić pomocy. Dzisiaj zauważyłam na języku żółtozłoty nalot. Strasznie się boję. Już nie pamiętam, jak to jest się dobrze pośmiać i pobawić, bo ciągle czuję się źle.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak

Nerwica lękowo-depresyjna i jedzenie kompulsywne

Witam! Jestem 21-letnią kobietą. Od lat zmagam się z moją głową. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie nerwicę lękowo-depresyjną. Cierpię także na kompulsywne napady objadania się. Dostałam Seronil, było nieźle. Poprawę zauważałam, jednak wystąpiła u mnie plamica. Dosłownie całe ciało...

Witam! Jestem 21-letnią kobietą. Od lat zmagam się z moją głową. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie nerwicę lękowo-depresyjną. Cierpię także na kompulsywne napady objadania się. Dostałam Seronil, było nieźle. Poprawę zauważałam, jednak wystąpiła u mnie plamica. Dosłownie całe ciało miałam w siniakach i wystarczyło mnie dotknąć, by taki powstał. Mój psychiatra powiedział, że muszę odstawić lek. I było bez niego całkiem nieźle, przez ok. 4 miesiące. Teraz znów mam problemy. Naprzemiennie stany głębokiego lęku, depresji czy świetnego samopoczucia. Znów zaczęłam nadużywać alkoholu, myślę o piciu w kategorii: nawalić się, by nie myśleć za dużo. Mam kołatanie serca, wieczny niepokój. Boję się, że jeszcze mam manię, bo mam coś takiego jakiś irracjonalny powód, np. miałam iść na spotkanie ze znajomymi, ale stwierdziłam, że nie mam odpowiednich butów. Dręczyłam się tym przez tak długi okres aż nie kupiłam. Wtedy problem został zażegnany. Przykładów takich mogłabym mnożyć na pęczki. Po prostu lęk, świadomość, że muszę to robić, inaczej nie mogę skupić się na niczym innym.

Zaczęły się też lęki przed ciemnością. Budzę się w środku nocy, spocona i boję się wystawić choćby palec u nogi spod kołdry. Serce wali mi wtedy jakby miało wyskoczyć. I zbieram się tak czasem godzinę w sobie, żeby wstać i zapalić światło. Nie mam już siły. Zamiast się uczyć, ja ciągle się zamartwiam, wszystkiego się boję. A najbardziej tego, że to znów wraca, a ja nie mam siły przechodzić tego po raz drugi. W szczytowej fazie mojej choroby bałam się nawet wejść do restauracji, a gdy już po pół godzinnym zastanowieniu się i przekonaniu samej siebie, że to nic strasznego, wchodziłam ze spuszczoną głową, siadałam w najciemniejszym kącie modląc się, żeby nikt na mnie nie zwrócił uwagi. Dodam, że miałam próbę samobójczą, zjadłam 2 opakowania Ketonalu, co skutkowało tylko dłuższym snem. Nie wiem już co mam ze sobą zrobić, najchętniej chciałabym zniknąć. Nie mam już siły sama ze sobą walczyć.

Pisząc to, odczuwam ciągły niepokój, jakby coś miało się stać. Tracę grunt pod nogami. Wynajmuję pokój, mam miłych współlokatorów, jednak wychodzę z niego wtedy, gdy wiem, że nikogo nie spotkam ograniczając kontakt do minimum. Nie wiem dlaczego, mam nawet problem ze zrobieniem sobie kanapki w ich towarzystwie. Tak jakbym czuła, że wiedzą o moich kompulsjach. Parę słów o tym. Ciągle się czuję gruba. W pewnym okresie bardzo się odchudziłam jedząc 300 kcal dziennie (wiem, że to było zabójcze). Nawet wtedy miałam te dni, kiedy prawie biegłam do sklepu, by kupić wór, dosłownie wór jedzenia. I jadłam, i jadłam aż brzuch mnie nie rozbolał do takiego stopnia, że musiałam się położyć. Gdy trochę mi przeszło, zaczynałam dalej. Czasem kończyło się to tabletką nasenną, czasem wymiotami. Pomocy, co mi jest? Obawiam się, że to coś gorszego niż nerwica lękowo-depresyjna. Zaczynam o sobie myśleć w kategorii chora psychicznie. Wczoraj przepłakałam cały dzień, dziś czuję, że będzie tak samo. Boję się cholernie stracić kontakt z rzeczywistością. Proszę o rady.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Lęk, dezorientacja i wyalienowanie

Witam, moim problemem jest nerwica lękowa. Zmagam się z tą okropną chorobą już 3 lata. Zawsze byłem nerwowy, ale dopiero na studiach nerwica się nasiliła. Zażywałem Xetanor, a teraz leczę się Lenuxinem 10 mg. Lek ten jednak po roku stosowania...

Witam, moim problemem jest nerwica lękowa. Zmagam się z tą okropną chorobą już 3 lata. Zawsze byłem nerwowy, ale dopiero na studiach nerwica się nasiliła. Zażywałem Xetanor, a teraz leczę się Lenuxinem 10 mg. Lek ten jednak po roku stosowania już chyba na mnie nie działa tak jak powinien. Ostatnio częściej odczuwam lęk, dezorientację, czuję się wyalienowany, nie potrafię się skupić na pracy, łatwiej wpadam w panikę. Jest to bardzo uciążliwe, a najgorsze jest to, że boję się żeby mi się nic nie stało (np. problemy z sercem) lub że moja psychika tego nie wytrzyma i zwariuję. Przeraża mnie to, proszę o pomoc lub jakieś rady. Dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Uporczywy lęk przed śmiercią

Witam! Od 2 lat leczę się na nerwicę lękową, wcześniej brałam leki i chodziłam do psychologa, dziś chodzę tylko na terapię. Przerabiałam już wszystko chyba, objawy somatyczne, leki, za każdym razem psycholog pomagała mi uwierzyć i pozbyć się objawów....

Witam! Od 2 lat leczę się na nerwicę lękową, wcześniej brałam leki i chodziłam do psychologa, dziś chodzę tylko na terapię. Przerabiałam już wszystko chyba, objawy somatyczne, leki, za każdym razem psycholog pomagała mi uwierzyć i pozbyć się objawów. Dziś mimo tego, że wiem jak sobie z nimi radzić, boję się nadal, ale mniej. Mój problem polega na tym, że teraz włączył mi się lęk przed śmiercią. Myśli ciągle krążą wokół tego, nie ma godziny bez tej myśli. Budzę się - to samo, po co coś robić, skoro trzeba umrzeć. Przedstawiłam swój problem mojej psycholog, ale mam konkretne pytanie, czy chodząc dalej na terapię zniknie to i będę mogła znów normalnie cieszyć się życiem? Czy z pomocą psychologa da się tego pozbyć, czy już zawsze tak będzie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Zobojętnienie i myśli samobójcze

Mam 18 lat. Od wielu, wielu lat zauważyłem, że mogę mieć nerwicę natręctw, bo kiedyś męczyły mnie różne obsesje, np. częste mycie rąk, niedotykanie klamek, ale od pewnego czasu moje zachowanie się zmieniło i chyba dalej się zmienia. Mam 18...

Mam 18 lat. Od wielu, wielu lat zauważyłem, że mogę mieć nerwicę natręctw, bo kiedyś męczyły mnie różne obsesje, np. częste mycie rąk, niedotykanie klamek, ale od pewnego czasu moje zachowanie się zmieniło i chyba dalej się zmienia. Mam 18 lat. Kiedyś dobrze się uczyłem, miałem wielu znajomych itp. Ale ostatnio, dokładnie nie wiem kiedy, coś się zmieniło, wszystko. Teraz jestem taki obojętny na wszystko. Nie potrafię spontanicznie ani w żaden inny sposób pokazywać emocji. Odczuwam strach i ból, ale bardzo słabo. Nawet nie czuję miłości do moich rodziców. Często miewam takie obrazy w myśli, że kogoś brutalnie zabijam nożem, tak jak w niektórych moich snach miałem. Czasem coś tam szepnę do siebie, zaśmieję się z tego. Czasem słyszę piski w uchu albo taki dziwny klekoto-szum, który często nie daje mi spać. Mało wychodzę z domu. Łatwo odczuwam, kto mnie nienawidzi! I gadam ze sobą w myślach o wszystkim o czym się da. Niedawno zdawałem prawo jazdy i oblałem, a mój egzaminator powiedział, że zachowywałem się jakby mnie tu nie było, jakbym był w innym świecie. Dokładnie tak powiedział i się zszokowałem, że ktoś to zauważył. Bo istotnie, chyba zamknąłem się w swoim świecie, świecie przeszłości, marzeń i paradoksów.

Codziennie, podczas lekcji i po, rozmyślam o przeszłości albo po prostu gapię się w przestrzeń. Często dla mnie lewo to prawo, studniówka to półmetek i ogólnie wszystko jest inne, na odwrót. Nie pamiętam co robiłem wczoraj, często mam problemy z pamięcią. Problemy mam też ze swoim drugim ja, które w myślach nakazuje mi zabić kogoś, siebie albo inne brutalne rzeczy. Boję się swoich nadgarstków, że mi żyła pęknie, że wbiję sobie w niego długopis. Bardzo często czuję zapachy: raz mdłe, raz przybierają postać perfum mojej mamy, zapach przeszłości. Czasem mam chyba jakąś 1-dniową depresję, kiedy myślę, że nic mi się nie udaje, że życie nie ma przyszłości itp. Do tego stopnia, że mam w głowie doskonały plan samobójstwa, tak prosty, że aż musi się udać, ale nie mogę. Czasem wstydzę się siebie i nienawidzę: wyglądu, głosu i wielu innych. A raczej nienawidzi te drugie ja. Nie chcę iść do psychiatry, bo się boję, że mnie rodzice zignorują, że przejdzie itp. A jak już pójdę do psychiatry, to wszyscy się dowiedzą i będą się śmiać, że psychol itp! Że mnie w psychiatryku zamkną! Ale z drugiej strony to takie męczące, taki jakby oderwany, cokolwiek pomyślę, uważam, że to nie ma sensu. Ale jest mi to obojętne. I to poczucie czasu, mało pamiętam co wczoraj było. Boję się reakcji rodziców i znajomych, jeśli pomyślą, że jestem nie tego. Czy są to może objawy schizofrenii prostej? I broń Boże nie wmawiam sobie choroby, nie chcę słyszeć tego głosu w głowie, który każe mi wbić sobie coś w nadgarstek czy popełnić samobójstwo!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Kiedy po odstawieniu leków na nerwicę można starać się o dziecko?

Witam! Od kilku lat (może to już z 8) biorę Seronil 10mg. Dostałam je na nerwicę i ataki paniki, silne stany lękowe. Pani doktor powiedziała, że również mam depresję, chociaż ja nigdy tego tak nie odczuwałam. Za jakiś czas chciałabym...

Witam! Od kilku lat (może to już z 8) biorę Seronil 10mg. Dostałam je na nerwicę i ataki paniki, silne stany lękowe. Pani doktor powiedziała, że również mam depresję, chociaż ja nigdy tego tak nie odczuwałam. Za jakiś czas chciałabym zajść w ciążę, dlatego myślę o ich odstawieniu. Jak to zrobić, żeby mieć jak najmniejsze objawy odstawienne? Bardzo się ich boję. Podejrzewam, że mogę tak ich się przestraszyć, że nie dam rady. Czy lepiej brać pół tabletki, czy co drugi dzień całą? I przez jaki czas? Szukam dobrego psychoterapeuty, ale w moim mieście nie ma. Jednego znalazłam, to po każdym wyjściu byłam tak przybita, że zrezygnowałam. Proszę mi również powiedzieć, ile czasu musi upłynąć, żebym mogła zajść w ciążę? Po jakim czasie mój organizm będzie już czysty? Bardzo się boję, że dziecko może urodzić się z jakąś chorobą przez tak długoletnie branie leków. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Arytmia i złe samopoczucie

Witam! Mój problem zaczął się jakieś 7 miesięcy temu. Przed tym wszystkim czytałem dużo i próbowałem OOB, tzn. przeżycia poza ciałem. Od tamtego czasu pewnej nocy, kiedy poszedłem spać, przed oczami robiło mi się ciemno, serce zaczęło walić, myślałem że...

Witam! Mój problem zaczął się jakieś 7 miesięcy temu. Przed tym wszystkim czytałem dużo i próbowałem OOB, tzn. przeżycia poza ciałem. Od tamtego czasu pewnej nocy, kiedy poszedłem spać, przed oczami robiło mi się ciemno, serce zaczęło walić, myślałem że umieram. Następnego dnia poszedłem do lekarza. Lekarz powiedział, że to pewnie od żołądka, przepisał mi coś na żołądek. Gdy zapytałem, czemu mi tak serce wali, to powiedział, że czymś się denerwuję. Lekarstwa nic nie pomagały. Czułem się tylko dobrze, kiedy napiłem się 2 piwa na wieczór, chociaż źle się czułem dużo bardziej tylko na wieczór.

Potem już zdecydowałem się iść do kardiologa. Kardiolog powiedział, że czuję się tak od ciśnienia - miałem 180 na 120. EKG wyszło niedobrze, nie wiem, czy to przez ciśnienie. Potem byłem u psychiatry, bo tabletki na ciśnienie wiele nie dawały. Psychiatra pogadał ze mną, opowiedziałem wszystko i powiedział, że mam lękliwość, żebym zrobił EEG i poszedł do neurologa. Psychiatra przepisał mi tabletki - te jakieś psycho, ale po nich czułem się jeszcze gorzej. Wziąłem tylko po jednej tabletce i odstawiłem. Udałem się do neurologa. Neurolog pogadał ze mną, chwycił dłonie i powiedział, że to nerwica, potem kazał zamknąć oczy i powiedział, że gałki oczne mi drżą, że to na pewno nerwica. Przepisał mi lekarstwa - magnez, witaminę B6, coś co poprawia koncentrację i witaminę B1, kazał pic melisę, chodzić na basen i chodzić na spacery. Po powrocie od neurologa i rozmowie z nim czułem się dobrze przez 2-3 dni, potem było to samo.

Obecnie piję mieszankę wielu ziół, coś tam dają, ale nie czuję się tak jak powinienem. Mam jakieś głupie myśli, pocą mi się dłonie. Ciśnienie, gdy patrzę, jest mniej więcej w normie, czasami pokazuje się arytmia. Gdy wstaję rano, czuję się lepiej, gorzej się czuję na wieczór. Byłem u lekarza rodzinnego, powiedziałem mu, że to chyba nerwica, przepisał mi tabletki ziołowe Bellergot. Wziąłem jedną tabletkę na wieczór i czułem się dobrze, gdy je brałem. Potem był sylwester - odstawiłem, ale potem znowu zacząłem brać po 2 tabletki dziennie, tylko że nic nie dają teraz. Robiłem dużo badań - krew, tarczyca i wiele, wiele innych badań. Zawsze słyszę to samo - masz bardzo dobre wyniki. Co mam robić, co to jest? Bardzo proszę o jakieś podpowiedzi, wskazówki. Co to tak naprawdę jest? Co mam brać, żeby mi to przeszło?

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Osłabienie i uczucie odpływania

Leczę się na nerwicę lękową, poza tym mam problemy z tarczycą. Moje objawy na początku były takie: robiło mi się słabo, co nigdy nie zemdlałam, miałam dziwne drgawki. A od roku mam dziwne objawy, np. wiem, gdzie jestem, ale jednocześnie...

Leczę się na nerwicę lękową, poza tym mam problemy z tarczycą. Moje objawy na początku były takie: robiło mi się słabo, co nigdy nie zemdlałam, miałam dziwne drgawki. A od roku mam dziwne objawy, np. wiem, gdzie jestem, ale jednocześnie czuję, jakbym była nieobecna, jakbym nie była pewna, co się w ogóle wokoło mnie dzieje. I to jest najgorsze! Miałam robione wszystkie badania jakie mogą być, byłam u kardiologa, neurologa, tomografia i rezonans też był i wszystko jest ok. Tylko ta tarczyca szwankuje.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Trudności z oddychaniem, duszności i kłucie w sercu

Witam, mam problemy z oddychaniem, zaczęły się one, gdy podczas choroby (prawdopodobnie zapalenie gardła, byłem wtedy osłabiony, katar i te sprawy) zaciągnąłem się dymem, zacząłem strasznie, ale to strasznie kaszleć, od tamtego czasu, nie mogę złapać pełnego oddechu. Ciężko mi...

Witam, mam problemy z oddychaniem, zaczęły się one, gdy podczas choroby (prawdopodobnie zapalenie gardła, byłem wtedy osłabiony, katar i te sprawy) zaciągnąłem się dymem, zacząłem strasznie, ale to strasznie kaszleć, od tamtego czasu, nie mogę złapać pełnego oddechu. Ciężko mi się oddycha, przeważnie muszę złapać 2 głębokie oddechy, aby poczuć krótką ulgę. Towarzyszy temu uczucie ciągłego ziewania, do którego jest ciężko doprowadzić z powodu duszności. Czuję również kłucie w sercu, jestem osłabiony, mam zawroty głowy oraz nasilił mi się zły humor. Do tego doszła masa lęków...

Po 2 dniach w nocy nie wytrzymałem i pojechałem z tym na ostry dyżur, lekarz tam osłuchał moje płuca, ale nie stwierdził, żeby coś było nie tak. Dodam, że mam 17 lat. Im więcej czytam o tym w internecie, tym więcej mogę przypisać chorób do moich objawów - a to wcale nie pomaga. Jeżeli ktoś wie, co to może być, to będę naprawdę, ale to naprawdę wdzięczny, bo nie wiem, już co robić. Dodam, że lekarz zasugerował, że może mieć to podłoże stresowe, ale zaczęło się tak jak napisałem, więc nie wiem. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka

Nerwica natręctw i masturbacja

Witam! Chodzę do 3 klasy gimnazjum. Niedługo skończę 16 lat. Mam poważny problem. Bardzo dziwnie się zachowuję z zewnątrz. Już opisuję mój problem. Otóż jak sobie pomyślę coś złego, np. że moim rodzicom się coś stanie, to muszę się wrócić...

Witam! Chodzę do 3 klasy gimnazjum. Niedługo skończę 16 lat. Mam poważny problem. Bardzo dziwnie się zachowuję z zewnątrz. Już opisuję mój problem. Otóż jak sobie pomyślę coś złego, np. że moim rodzicom się coś stanie, to muszę się wrócić na to miejsce, w którym sobie to pomyślałem. Jest to bardzo nietypowy problem. Nic nie mogę zrobić. Mam również problemy z masturbacją i pornografią. Np. wczoraj pomyślałem sobie po masturbacji o pewnej marce samochodu. I teraz jak pomyślę o tym samochodzie, kojarzy mi się z masturbacją. Wiem, że mój przypadek jest bardzo dziwny, ale nie wiedziałem co mam robić, dlatego się tu zgłosiłem. Wszystko mi się kojarzy z masturbacją.

W dodatku mam złe myśli o Bogu i Maryi. Dodam, iż jestem wierzący i praktykujący. W ostatnim roku bardzo często chodziłem do spowiedzi. Np. chcę coś kupić w Internecie to nie mogę, bo boję się, że będzie mi to coś, co kupię przypominało, co akurat mi przyszło do głowy - masturbację lub że coś złego stanie się moim rodzicom. Mam jeszcze myśli typu uderzający samolot w World Trade Center. Boję się myśleć o katastrofach samolotowych. Te wszystkie myśli powodują, że w ciągu 12 godzin często myślę o masturbacji. Tak jak wczoraj pomyślałem o pewnej marce samochodu i cały czas mi się przypomina masturbacja. A najgorsze jest to, że akurat mam taki samochód. Dziś jadę do miasta i będę chciał sobie coś kupić, ale to będzie mi przypominało masturbację. To jest chore. Jak również wracanie, np. kilka razy otwieram stronę internetową otwieram zamykam otwieram zamykam, bo akurat pomyślałem sobie coś związane z poszczególnych myśli. Ale jak przy ludziach się wracam, to jest dopiero niezrozumiałe. Co oni sobie o mnie pomyślą? Wykonuję jedną czynność kilka razy, bo akurat coś złego sobie pomyślałem. Jak mam doła, kusi mnie masturbacja i pornografia. Wszystko co zrobię nie tak, kusi mnie do masturbacji. Nawet jak gram w gry sportowe, to również mnie kusi. Mam nadzieję, że Pan/Pani mi pomoże, bo z tym się ciężko żyję. Pozdrawiam.

P.S. Dodam również, że chcę zostać piłkarzem i mam na myśli to, że mi się może nie udać, to muszę się wrócić na to miejsce, gdzie sobie to pomyślałem, bo boję się, że tak stanie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Jak pomóc mężowi, który nie radzi sobie z życiem?

Witam serdecznie! Mam bardzo poważny problem. Otóż nie wiem dokładnie, co dzieje się z moim mężem, z jego psychiką. Jesteśmy ze sobą prawie 15 lat, w tym 6 lat w związku małżeńskim. Mamy synka 3-letniego. Mój mąż zawsze był skryty,...

Witam serdecznie! Mam bardzo poważny problem. Otóż nie wiem dokładnie, co dzieje się z moim mężem, z jego psychiką. Jesteśmy ze sobą prawie 15 lat, w tym 6 lat w związku małżeńskim. Mamy synka 3-letniego. Mój mąż zawsze był skryty, zamknięty w sobie, dusza artysty, zamiłowania fotograficzne, artystyczne. Przez 12 lat spotykaliśmy się praktycznie weekendowo. Od 2 lat mieszkamy razem. Mój mąż bardzo dobrym człowiekiem był, jest, zawsze na niego mogłam liczyć, chociaż trochę niezorganizowany. Przez pół roku mieszkania razem było ok, później pojawiły się problemy finansowe, ja byłam wiecznie zapracowana, utrzymywałam rodzinę i zaczęły się kłótnie, mąż zaczynał rozkręcać firmę fotograficzną, narobił długów itd. Było źle. Później zaczął współpracować z koleżanką za blisko (nie chodzi o sex), ale taka zażyłość, więc ja zaczęłam się kłócić z nim o to. Zawsze ufaliśmy sobie, nigdy nie stosowaliśmy względem siebie jakiejś zaborczości, no żyliśmy na odległość, bardzo mocne uczucie było między nami, naprawdę świata poza sobą nie widzieliśmy. Mąż był oddany, o co poprosiłam, o jakąkolwiek pomoc dostałam, nawet rodził ze mną synka przez 18 godzin i nie opuścił mnie na krok.

Od 1,5 roku zaczął mąż się zmieniać i to bardzo, najpierw do ludzi taka jakaś złośliwość, zawisłość. Później do mnie, zaczął mieć problemy seksualne, przestaliśmy ze sobą sypiać, zresztą ja prawie rok po porodzie też nie chciałam zbliżenia i on to szanował. Mieliśmy mnóstwo problemów, rodzice nasi, zwłaszcza moi, też dawali nam popalić, pomagaliśmy im - byliśmy na wszystko dla wszystkich i chyba zagubiliśmy się w tym. Mój mąż zaczął być bardzo nerwowym człowiekiem i agresywnym, agresja objawiała się tym, że krzyczał na mnie, synka, kazał wynosić się z pokoju, że zaraz dojdzie do tragedii na naszych oczach, wsiadał w samochód i jechał w plener na 2-3 godz. Siedział, rozmyślał, przez 3 m-ce wypił sam 5 półlitrówek, zaczęły się wymioty, biegunki, bicie pięściami w ściany, stoły itd. Nigdy nie zrobił nam krzywdy i ręki na nas nie podniósł, chociaż zaczęło go denerwować dziecko. Płakał, trząsł się, że się nie poznaje, że nie panuje nad swoimi nerwami, że chce się ratować, że musi nas zostawić, wyprowadzić się. Że życie go zawiodło, że ma dość, nie potrafi dłużej żyć, że mu na dziecku przestaje już zależeć, że najlepiej jakby zginął, że obwinia się, że nie czuje do mnie tego co dawniej, że nie wiedział, że można doprowadzić się do takiego stanu, że zrobił coś strasznego dla siebie, bo na słowa, czy mnie kocha nie potrafi odpowiedzieć ani tak, ani nie, a zawsze był mi oddany z wzajemnością.

Nie wiem, życie go przerosło, mnóstwo problemów, kłody pod nogi, choroba dziecka, długi, niepowodzenia zawodowe itd. Nie chce dać sobie pomóc, mówi, że mu nie potrzeba pomocy, leków, że potrzebuje tylko spokoju, którego nie ma. I w końcu nas opuścił, nie wiemy gdzie jest. Kłamie i oszukuje wszystkich, w tym mnie cały czas, opowiada różne dziwne rzeczy nieraz. Jest dzień, że jest jakby wszystko ok i on jakby nic mu nie było, ale ogólnie stracił radość życia, nie ma jakby sensu i celu życia, jest taki dziwny inny. Zabrał mało rzeczy z domu, nie wie co będzie dalej, czeka na cud, że poczuje do mnie miłość. Nie rozumiem go, widzę, że cierpi, że jest wewnętrznie rozbity, nie wiem czy to nerwica, czy depresja? Nie wiem co robić, jakby ostatnio troszkę się dźwignął, ale do domu nie wróci, mówi, że go niesłusznie oceniam, że nie jest taki, że nie ucieka, ale on nie potrafi już ze mną żyć, ale żyjmy sobie tak bez nadziei, a nuż się mile zaskoczymy, a nuż się coś miłego wydarzy, niż żyć nadzieją, że wróci, a się rozczarujemy.

Nie ma jakby żadnych planów na przyszłość, żyje dniem dzisiejszym, nie obchodzi go, co będzie jutro. Codziennie pisze do mnie i synka jednego esemesa, co u nas? Woli napisać niż zadzwonić, bo tak mu łatwiej, tak mówi. Widzę, że tęskni za dzieckiem, chociaż wcześniej zaczął mieć mieszane uczucia do niego. Przyjeżdża do nas nieraz, sporadycznie zadzwoni, ale jest chłodny, smutny, nieraz zaniedbany, oziębły, do mnie jest taki zimny. Jakby użala się nad sobą, chociaż mówi, że nie, ale mówi, że wszyscy mieliśmy za dobrze z nim, że on też jest ważny, że on też czuje, że jego uczucia też się liczą, nie tylko ja, że zapamięta mnie jako człowieka, a małego jako swojego syna. Tyle mi przykrych słów powiedział, tak mnie rani, ja to znoszę, bo go kocham, ale nie wiem, jak mu pomóc i co z nim jest nie tak, i czy się sam z tego dźwignie. Jakieś witaminy w niego pakowałam, żeń-szeń jak był z nami, bo na niczym nie mógł się skupić, ludzie zaczęli go atakować, żeby oddawał zlecenia.

Miał 3 wypadki samochodowe, z ostatniego to cudem wyszedł i podsumował, że może byście się wszyscy zastanowili, dlaczego ja te auta tak tłukę, że nie jest tak jak wy myślicie, że tu nie chodzi o kochankę, chociaż uważam, że zauroczył się tą koleżanką. Nie wiem, czy zdaje sobie z tego sprawę i się tym przeraził, bo ma ona męża i dwoje dzieci. Jej mąż też zrobił mu awanturę, bo jest bardzo zazdrosny o żonę. Mój mąż nagle wmówił sobie, że nie jest dla mnie odpowiedni, bo nigdy nie potrafił na mnie wpłynąć, że nie wyprowadziłam się 7 lat temu jak chciał, ale nawet wtedy poważnie nie porozmawiał, tylko rzucił hasło. Krzyczy, że nienawidzi swojego domu, ojca zwłaszcza. Zawsze z nim miał problemy i teraz po 14 latach dowiedział się, że ojciec go całe życie bił, tak mi powiedział. Nie wiem, ma żal do wszystkich i wszystko, jest strasznie rozbity, ale są dni, kiedy jest jakby normalny.

Błagam o pomoc, co mogło się z nim stać i co spowodowało oziębłość uczuć? Powiedział, że nigdy nie usłyszę od niego, że mnie nie kocha, ale to nie znaczy, że mnie kocha, że on nie mógłby mieć kochanki, bo nie potrafi uprawiać seksu bez miłości. Ja się czuję taka oszukana, wykorzystana, upokorzona. Jak mi powiedział, że jest ze mną teraz tylko z litości, no ale w końcu odszedł. Widzę jednak, że jest coś nie tak, jakby tylko wygląd jego, a tak to zupełnie inny człowiek. Jeszcze zapomniałam, miał jakieś takie ataki, upadał na ziemię, trzymał się za serce, kazał wzywać pogotowie, ale za chwile wyrywał mi telefon, że już mu przeszło i że jak wezwę pogotowie, to on ucieknie oknem albo szyby w domu porozbija - dla mnie to był taki szantaż emocjonalny, chociaż on uważał, że tak nie jest. Podczas tych ataków miał problemy z oddychaniem i trzasł się i był blady. Dla mnie jest to tragedia życiowa, bowiem nie znam konkretnego powodu odejścia męża, bo mówi krótko i zagadkami i jakby nieraz zaprzecza temu co powiedział wcześniej albo ja to tak odbieram. Nie wiem co mam robić, mąż twierdzi, że nic nie jest przekreślone. Jak ja płaczę i mówię, dlaczego nam nie wyszło, to on mówi, jak do tej pory, to ty tak mówisz. Jak mówię, dlaczego nas zostawiłeś, to mówi, ja was nie zostawiłem, ale przecież go nie ma, nawet nie wiem gdzie jest i co robi. Ponoć wynajmuje pokój w domu na piętrze na wsi, blisko naszego miasta. Zawsze dusił się w bloku, bo on taki wolny ptak, tylko aparat w rękę, przestrzeń i przyroda. Starał się, chciał robił dla nas tę firmę i to wszystko ostatnio mi powiedział - ty nadal niczego nie rozumiesz, mnie po prostu życie kopnęło i te problemy, mój ojciec, twoi rodzice, my, nasze kłótnie, długi, współpraca z koleżanką, która cię tak zraniła, tego wszystkiego mam dość, ja inaczej nie potrafię, ale nie oceniaj mnie niesłusznie, bo skąd wiesz, co będzie za pół roku, za rok, za miesiąc. Jak rok temu by mi ktoś powiedział, że można się doprowadzić do takiego stanu, to bym go wyśmiał. Widać nie znam sam siebie, bo bym się do takiego stanu nie doprowadził, dawałem znaki, ale za słabe i położyłem lagę na tym wszystkim, bo ty nie widziałaś itd.

Rozwodu nie chce, bo nie wie, co będzie. Na razie żyjmy sobie tak, ja też cierpię, ja też przeżywam, ale co mam na to poradzić. Widzę wiele rzeczy, ale może jestem inny, nie potrafię inaczej. Mówi, że będzie musiał coś z tym zrobić, bo tak się żyć nie da, ale jeszcze nie wie co. Chciał, żeby dziecko u niego też było, no ale ja nie wiem, czy to dobry pomysł, nawet nie wiedziałabym, gdzie jest nasze dziecko. A tak mnie zawiódł, że boję się mu zaufać. Co mam robić, jak ratować małżeństwo? Do lekarza i psychologa mąż nie pójdzie. Uważa, że leków nie potrzebuje, że może ma nerwicę, ale to przez życie, że wie co mu potrzebne - spokój. Nie odbiera telefonów, od rodziny, nieraz od matki, ode mnie też odbierze. Utrzymuje, że jest sam, bo tego potrzebuje, że nie chce z nikim rozmawiać, że sam sobie poradzi. Boję się, żeby się nie zatracił, teraz auto zezłomował po wypadku i to go też przygniotło, no bo pieniędzy mało, a samochód do pracy potrzebny. Złości się jak chcę się do niego przytulić, bo mówi, że nie potrafi poczuć tego co dawniej, że nie potrafi odwzajemnić moich uczuć, nie wiem, czy można się tak odkochać po tylu latach? Chociaż jak ja mówię słowo odkochać, to on mi od razu mówi, to ty to powiedziałaś, nie jesteś we mnie, w moim wnętrzu i nie wiesz, co czuję. Widzę, że jest rozdarty, męczy się sam ze sobą, jakby go małżeństwo też zmęczyło. Zawsze w rozłące, ale nie zawiódł. Mogłam liczyć, ale teraz czuje się jak na uwięzi. Zaufanie miał, też je zawiódł.

Może piszę chaotycznie, ale ta cała sytuacja jest dla mnie niezrozumiała do końca. Co mam robić, jak mu pomóc, jak reagować, o czym rozmawiać. Jak przyjedzie, złości się jak wypytuję. Widzę, że nie zawsze chce odpowiadać, mówi że musi kłamać, żeby mnie chronić, ale przed czym nie powie, że zrobił coś strasznego dla siebie, że go znienawidzę. I to chodziło, o te uczucia, ale ja go nie znienawidziłam, ja go kocham i zarówno on, jak i synek są sensem mojego życia. Nie wiem, co mam robić, jak się zachowywać, jak mu pomóc. Co mu jest, czy to depresja, czy nerwica? Czy coś innego? Miał w dzieciństwie poważne zapalenie opon mózgowych, nawet przestał chodzić. Wówczas w wieku chyba 6 lat na nowo uczył się chodzić. Nie wiem, czy coś się w nim rozwija? Jak mu mówię, że jest dobrym człowiekiem, że zawsze był dobry, to mi mówi, że nie, już nie jest dobry, że wie, że rujnuje swoje życie, moje życie, życie dziecka, ale inaczej nie potrafi. Ja jestem załamana, tak za nim z synkiem tęsknimy, ja tyle łez wylewam :(.

Pobraliśmy się po 8 latach chodzenia, co prawda związek na odległość, ale każdy weekend razem, święta, wyjazdy w wakacje, różne sytuacje trudne i zawsze potrafiliśmy się wspierać. Teraz może rutyna się wdarła, nie wiem. Na pewno te kłótnie nasze, ale to jest powód, żeby się odjechać? W nim tak jakby odżyło dzieciństwo i nie tylko, no po prostu wszystko jest źle i może nie wszystko, ale dużo było źle, ale nic nie mówił. Nie wierzę, trochę chyba teraz naciąga, nie wiem. A mógł inaczej postępować. On wszystkiemu winien prawie, bo w 80%, złości się jak ja biorę winę na siebie, rozmijamy się w rozmowie, myśleniu. Co mam robić, jak z nim postępować? Błagam o radę, tak mało rzeczy zabrał, ale nie wróci do domu, bo nie tak mówi i to jest odpowiedź dorosłego człowieka - nie bo nie :(. To w skrócie wielkim wszystko. Wiem, że podczas kłótni padały słowa, gdzie raniliśmy się, no ale to powód na taką odmianę człowieka o 180 stopni?

Proszę o poradę, o pomoc, czy to już koniec nas? Co z nim się stało? Opisałam szczerze wszystko. Czy człowiek może się tak zmienić? Jakiej pomocy on wymaga, czy się dźwignie? Jak ta miłość może się pojawić na nowo? Nie będąc razem? Czy zatęskni? Tak nas wiele łączyło i mocne uczucie naprawdę. Wszyscy na około są w szoku, że my, że on taki chłopak i my ponoć wzór pary, wzór małżeństwa, to tak znajomi mówią, każdy mówi, że coś nie tak, że to jakaś grubsza sprawa, ale co? A widzę, że mąż bije się z myślami. Mówi, że wcale tak świetnie samemu mu tam nie jest, no ale co ma zrobić. Pozostaje mu sobie tylko w łeb strzelić. Proszę o pomoc wiem, że jest uparty i już sama nie wiem czy złośliwy? Czy to co robi jest w pewnym sensie niezależne od niego? Jest bardzo wrażliwy. Zawsze był bardzo pobożny, teraz odszedł od Boga. Zastanawia się, czy Bóg w ogóle istnieje, bo go na próbę wystawia od dzieciństwa. Nie chodzi do spowiedzi, kościoła, a był mega pobożny, pielgrzymki itd. Był z nami tylko w Wigilię, święta spędził sam. Płakał, bo jak dzwonił, to płakał, ponoć dużo spał. Co chwile choruje, bo się nie doleczy no i pewnie stres, obniżona odporność, a miał końskie zdrowie, że się tak wyrażę. Ta sytuacja i mnie już przerasta, no i dziecka szkoda. Zresztą mąż pyta o dziecko, czy zdrowe, jak tam, czy chore i się interesuje. Nawet w sobotę będzie na urodzinach synka, tylko my będziemy i nasz synek - tak w trójeczkę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty