Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Testy na narkotyki i dopalacze - jak sprawdzić obecność THC we krwi i jaki jest okres jej wykrywalności?

Witam. Chciałabym się dowiedzieć, jakie trzeba będzie wykonać badania, żeby sprawdzić obecność thc we krwi i czy są badania na obecność dopalaczy?? I ile czasu utrzymuje się thc we krwi??

Jak się wyleczyć z uzależnienia od morfiny?

Witam, od kilku lat biorę morfinę pitną w bardzo dużych dawkach, nie na ból, tylko dla samej euforii i przyjemności. Od dawna, będąc bez morfiny, odczuwam bardzo duże bóle mięśni, bezsenność, odczucie zimna, gęsią skórkę, apatię - po...

Witam, od kilku lat biorę morfinę pitną w bardzo dużych dawkach, nie na ból, tylko dla samej euforii i przyjemności. Od dawna, będąc bez morfiny, odczuwam bardzo duże bóle mięśni, bezsenność, odczucie zimna, gęsią skórkę, apatię - po kolejnej dawce wszystko znika, to chyba uzależnienie. Chciałbym iść na odwyk, ale słyszałem, że są terapie żeby te bóle zmniejszyć. Jestem z Katowic i chciałbym tylko iść tylko na tę terapię i c - pomóżcie...

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Narzeczony pali marihuanę - czy jest ryzyko chorego potomstwa?

Witam, moje pytanie dotyczy mojego narzeczonego, z którym to chcielibyśmy postarać się o dziecko, jednak problem tkwi w tym, że on od wielu lat (ok. 10) pali regularnie marihuanę, mniej więcej codziennie, raz więcej raz mniej i boję się...

Witam, moje pytanie dotyczy mojego narzeczonego, z którym to chcielibyśmy postarać się o dziecko, jednak problem tkwi w tym, że on od wielu lat (ok. 10) pali regularnie marihuanę, mniej więcej codziennie, raz więcej raz mniej i boję się bardzo, że nasze dzieci mogą być niepełnosprawne, jednak nie wiem czy to w ogóle wpływa na potomstwo. Dodam, że oboje jesteśmy przed 30, ja nie palę marihuany, papierosy rzuciłam, alkohol okazjonalnie, uprawiam sport dosyć regularnie, zaś mój partner nie pali papierosów, nie pije alkoholu i nie uprawia sportów, prowadzi osiadły tryb życia - jest ryzyko chorego potomstwa? Oczywiście przeprowadzimy badania, jednak chciałabym mieć jakieś rozeznanie. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak ma się zachować dziecko, kiedy matka wpada w ciąg alkoholowy i ma napady padaczki?

Moja matka jest alkoholiczką. Od kiedy złamała nogę już nie pije - może coś zrozumiała, ale jak ma się zachować dziecko w wieku 13 lat, kiedy matka wpada w ciąg i kiedy ma napady padaczki? Proszę o odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dziwne objawy po amfetaminie - co robić?

Witam, tydzień tremu zażyłam amfetaminę i miałam niezłego kopa, od tej pory coś mi się dzieje z sercem oraz mam ból w klatce piersiowej, a gdy palę papierosa zaczyna mi szybko bić serce oraz mam trudności z oddychaniem. Podejrzewam, że mogę mieć arytmię serca, czy to możliwe?  
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy pochodne amfetaminy są wykrywalne w testach na narkotyki?

Mam pytanie, mianowicie czy pochodne amfetaminy chodzi mi głownie o Metedron, MDPV, 2CE, ale nie MDMA są wykrywalne w testach z apteki na mocz lub ślinę? Proszę o konkretną odpowiedź, ponieważ słyszałem naprawdę wiele na ten temat i naprawdę nie...

Mam pytanie, mianowicie czy pochodne amfetaminy chodzi mi głownie o Metedron, MDPV, 2CE, ale nie MDMA są wykrywalne w testach z apteki na mocz lub ślinę? Proszę o konkretną odpowiedź, ponieważ słyszałem naprawdę wiele na ten temat i naprawdę nie wiem w co wierzyć, ponieważ mówią, że testy na amfetaminę nie wykryją tego, ponieważ one szukają amfetaminy, a nie jej pochodnych, a inni mówią, że wykryją, ponieważ mają podobną budowę. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinienem zmienić psychiatrę?

Byłem u psychiatry i dał mi taki lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI, tylko że po nim czuję się jeszcze gorzej. Mogłaby mi Pani dać namiary na jakiegoś dobrego psychiatrę od dopalaczy w woj. lubelskim, najlepiej Biłgoraj, Zamość? Pozdrawiam i dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego po zapaleniu marihuany wystąpił ból w klatce piersiowej?

Kilka razy pozwoliłem sobie zapalić marihuanę i za każdym razem czułem straszny ból w klatce piersiowej. Po pierwszym razie aż nie mogłem się ruszyć z bólu. Czujem się jak by mi serce obsypywano piaskiem. Nie mogłem tego opanować....

Kilka razy pozwoliłem sobie zapalić marihuanę i za każdym razem czułem straszny ból w klatce piersiowej. Po pierwszym razie aż nie mogłem się ruszyć z bólu. Czujem się jak by mi serce obsypywano piaskiem. Nie mogłem tego opanować. Za każdym razem po kilkunastu minutach przechodziło. Czym to jest spowodowane? Czy to jakaś choroba, o której nie wiem? Jak to zniwelować?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Problem z alkoholem u chłopaka

Piszę w sprawie swojego 28-letniego chłopaka. Zastanawiam się, czy ma problem alkoholowy, czy, jak on twierdzi, ja jestem zbyt znerwicowana. Przeczytałam mnóstwo literatury na temat alkoholizmu i mam straszne mieszane uczucia co do słuszności moich przypuszczeń. Mój chłopak w tygodniu...

Piszę w sprawie swojego 28-letniego chłopaka. Zastanawiam się, czy ma problem alkoholowy, czy, jak on twierdzi, ja jestem zbyt znerwicowana. Przeczytałam mnóstwo literatury na temat alkoholizmu i mam straszne mieszane uczucia co do słuszności moich przypuszczeń. Mój chłopak w tygodniu pije bardzo rzadko, a jeżeli czasem, to np. 2 piwa i nic więcej. Bez problemu potrafi nie pić, na imprezach również, bo np. przyjechał samochodem. Zdarzają mu się też dłuższe okresy całkowitej abstynencji, np. miesiąc, spowodowane tym, że jak twierdzi, nie ma ochoty albo nie ma czasu, pieniędzy itp. Po alkoholu nigdy nie jest agresywny i nie zmienia się... tylko jest bardziej rozluźniony, a wręcz nawet jeszcze milszy i kochany.

Mój niepokój wynika z tego, że potrafi wypić bardzo dużo. Jest co prawda postawnym, bardzo wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną, ale potrafi w ciągu wieczoru wypić np. pół litra wódki. Mnie taka ilość alkoholu przeraża. Rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie i jest otwarty na rozmowę na ten temat, tylko uważa, że musimy iść na kompromis. Mówi, że od zawsze miał zdolność do picia dużych dawek alkoholu, że ma wysoką tolerancję i jest duży, ale zawsze wie ile wypija i czasami nie może wypić za dużo (bo np. następnego dnia ma pracę), ale od czasu do czasu ma ochotę sobie pozwolić na mocniejsze picie i ma do tego prawo. Zaznacza przy tym, że nie ma przecież żadnych negatywnych konsekwencji jego picia poza tym, że ja się denerwuję na niego o to. Ma w tym rację, ja jednak nie potrafię przestać się tym stresować, ponieważ od zawsze panicznie bałam się nałogów. Zaznaczam do tego, że w mojej najbliższej rodzinie nigdy nie było problemów z żadnymi używkami, tylko z zasady bardzo bałam się alkoholu, narkotyków itd., wszystkiego, co zmienia świadomość. Wyszłam wobec tego z założenia, że lepiej być zawczasu trochę przewrażliwionym, niż obudzić się wtedy, kiedy będzie już za późno. Chciałam się zapytać, czy mój stres jest uzasadniony, czy rzeczywiście trochę przesadzam?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Po jakim czasie thc znika z organizmu i w jaki sposób można to wykryć?

Witam, 17 grudnia paliłem marihuanę (niecałe 0,5 g) i najprawdopodobniej będę mieć robione badania krwi (morfologia, ob, rozmaz) i moczu w przyszłym tygodniu. Czy one coś wykryją? Po jakim czasie thc znika z organizmu i w jaki sposób można to wykryć? Dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co zrobić, żeby w końcu być szczęśliwym człowiekiem?

Witam, Nie jestem szczęśliwa osobą, od kiedy pamiętam zawsze szukałam dziury w całym, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę i prawie wszystko udało mi się zrealizować, no prawie wszystko, ponieważ nie udało mi się znaleźć pracy w zawodzie, ani związać z nikim...

Witam, Nie jestem szczęśliwa osobą, od kiedy pamiętam zawsze szukałam dziury w całym, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę i prawie wszystko udało mi się zrealizować, no prawie wszystko, ponieważ nie udało mi się znaleźć pracy w zawodzie, ani związać z nikim na stałe. Mam 27 lat, ukończyłam studia, pracowałam przez pewien krótki czas w szkole jako nauczycielka, kiedy umowa się skończyła (umowa na zastępstwo) - nie mogłam znaleźć pracy w Polsce, postanowiłam więc wyjechać za granicę. Teraz wykonuje pracę "pomocy w restauracji", zdaję sobie sprawę, że jest to praca poniżej moich kwalifikacji. Jeszcze w czasie pobytu w Polsce izolowałam się od osób, które osiągnęły sukces zawodowy, zawsze wstydziłam się, że nie jestem wystarczająco dobra aby otrzymać dobrą prace. W sumie to zawsze czułam się gorsza od innych i zawsze musiałam udowadniać, że nie jestem gorsza. Przez długi czas udawałam (razem z moją mamą i rodzeństwem), że jesteśmy wzorową rodzina, ponieważ ojciec jest alkoholikiem, wstydziłam się. Do tego ojciec jest typem awanturnika, wszystkie pieniądze przepijał, a utrzymanie domu było na mamy głowie. Może dlatego też nie potrafię się z nikim związać na stałe. W sumie to przez ostatnie dwa lata nikogo nie miałam na dłużej, wszystkie randki kończyły się po dwóch - trzech spotkaniach. Teraz czuję się do niczego, bo i nie dość, że nie potrafię odnieść zawodowego sukcesu, to i w dodatku nie udaje mi się też w sprawach osobistych. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Ojciec nadużywa alkohol - jak nakłonić go do próby leczenia?

Witam serdecznie, Mam 15 lat. Nie sprawiam żadnych problemów wychowawczych, rozwijam się, kształcę, doskonalę umiejętności, mam cele w życiu. Mam rodzeństwo - młodszą siostrę. Rodzice zapewniali (zapewniają nadal, nie czuję ich braku) mi psychiczne potrzeb - bezpieczeństwo, czułość, ciepło, miłość...

Witam serdecznie, Mam 15 lat. Nie sprawiam żadnych problemów wychowawczych, rozwijam się, kształcę, doskonalę umiejętności, mam cele w życiu. Mam rodzeństwo - młodszą siostrę. Rodzice zapewniali (zapewniają nadal, nie czuję ich braku) mi psychiczne potrzeb - bezpieczeństwo, czułość, ciepło, miłość i oparcie. Z mamą doskonale się rozumiem - rozmawiamy często. Z ojcem jest inaczej - staram się z nim nie rozmawiać odkąd postanowiłem "coś" z tym zrobić. Od 1,5 roku pojawił się problem alkoholizmu... Odkąd sięgam swą pamięcią zaczynało się od pijaństwa (nie alkoholizm). Kilka razy w miesiącu (2-4) ojciec upijał się ze znajomymi, po czym następowała kilkutygodniowa abstynencja.

Obecnie tata regularnie (codziennie) spożywa alkohol w domu - robi to w ukryciu. Ma 42 lata. Nie jestem w stanie określić w jakich ilościach, aczkolwiek na pewno robi to sekwencyjnie, 2-3 razy dziennie w mniejszych ilościach. Gdy pracuje, od rana do powrotu jest całkowicie trzeźwy. Zaś w dni wolne zaczyna się od lekkiego stanu upojenia, a kończy na średnim wieczorem (nigdy nie upił się na umór w domu). Nie rozmawiam o tym z mamą, lecz kiedyś w stanie ogromnej złości, lamentu, płaczu dowiedziałem się, że mama chciała, by ten udał się na leczenie. Niestety ojciec nie wyraża takiej zgody. Wydaje mi się, że on jest więźniem samego siebie. Jeśli jest trzeźwy nigdy o problemie nie ma mowy - tak jakby nie istniał. Mam nadzieję, że dociera do niego, że problem istnieje i zwiększa się.

Ano właśnie, około roku temu ojciec dostał ataku epilepsji. Pół roku później miał drugi atak. Spędził 2 tygodnie w szpitalu. Ze strony neurologicznej wszystko w normie, żadnych problemów z mózgiem. Lekarze nie podejrzewali, że winowajcą jest alkohol, ale ja to wiem. Od tamtej pory nie było żadnego ataku, ani innych zaburzeń (poza oczywiście nadużyciem). Od niedawna problem zaczął mnie bardziej dotykać, nie jestem w stanie tego akceptować i nie byłem, ale teraz wyrosła we mnie chęć działania, przecież może się udać. Ojciec nigdy nie był agresywny po alkoholu. Jest wtedy w stanie "ogłupienia". Nie jest smutny, ma humor, widać, że czuje się po alkoholu lepiej. 2 miesiące temu po tym, gdy ze łzami w oczach powiedziałem mu (był co prawda bardzo zapity - znikł i prawdopodobnie pił ze znajomymi) co się dzieje, że niszczy mi dzieciństwo (mam mocną psychikę, skoro do tej pory nie zbzikowałem i nie zamierzam, mnie zniszczyć się NIE DA), psuje relacje rodzinne, dzieli mnie i jego, sprawia ból całej rodzinie...

Po tym dniu, po wytrzeźwieniu (generalnie do usunięcia alkoholu z organizmu minęły 2 dni) zachował 3 dni abstynencji. Bardzo się cieszyłem, choć wiedziałem, że nie potrwa to długo. Ojciec był poddenerwowany, czegoś mu brakowało. po 3 dniach znów wpadł w "cykl". Spożywał alkohol aż do dnia Wigilii, kiedy odmówiłem podzielenia się opłatkiem (popsułem jednocześnie ten piękny dzień rodzinie, a ja sam wyszedłem ze łzami w oczach po kilku minutach - nie tylko ja je miałem). Zachował abstynencję przez całe święta. Po tych kilku dniach znów zaczął… Bardzo chciałbym, aby przestał, lecz on sam chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest alkoholikiem. Nie chce się podjąć leczenia, dlatego zwracam się z prośbą - jak nakłonić go do próby leczenia? Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Przeraża mnie moje picie - co zrobić w tym momencie?

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat. Odkąd poszedłem na studia, piłem praktycznie przez pierwszy okres raz w tygodniu, dokładnie w piątki, jako że był to koniec tygodnia i "należało odreagować" z kolegami po całym tygodniu trudów. Po pół roku zaczęło...

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat. Odkąd poszedłem na studia, piłem praktycznie przez pierwszy okres raz w tygodniu, dokładnie w piątki, jako że był to koniec tygodnia i "należało odreagować" z kolegami po całym tygodniu trudów. Po pół roku zaczęło się zdarzać, że mniej więcej co 3-4 miesiące piłem praktycznie codziennie przez okres do jednego/półtora tygodnia, później przed wakacjami, na jednej imprezie miałem sytuację, że "rwał mi się film" później się okazało, że narozrabiałem, kiedy świadomość była wyłączona... Po wyrzutach sumienia postanowiłem, że tak dalej nie może być i nie piłem przez okres 2-3 miesięcy. Później powiedzmy, że dla podbudowania własnej pewności siebie i dla odwagi, znowu zacząłem pić. I wróciły stare standardy, że piłem co tydzień z tym, że na tygodniu zacząłem wypijać po 3 piwa dziennie. Pieniędzy na imprezach ubywało w zastraszającym tempie do tego stopnia, że ledwo starczało mi na powrót do domu po tygodniu (mieszkam w innym mieście niż studiuję).

Po wakacjach, zaczęło się zdarzać, że, co 2-3 miesiące wpadałem w tygodniowe ciągi, imprezując codziennie, rano wstawałem niewyspany, ale bez kaca, a wieczorami gdy dochodziłem do siebie znowu szedłem na imprezę. Piłem do momentu, aż czułem, że jestem w stanie chodzić i pamiętać wszystkiego z imprezy. W okresie poza ciągami piłem po 2 piwa na dzień i standardowo w piątki. Często zdarzało, się że z powodu braku gotówki, którą wydawałem na imprezach (w głównej części na alkohol) nie miałem z czego opłacić akademika. Taka sytuacja utrzymywała się do grudnia. Od początku wiosny (początek lutego) stopniowo zacząłem ograniczać picie, czyli nie piłem już 2 piw dziennie, ale coraz częściej wpadałem w ciągi, po świętach wielkanocnych przechodziłem dobre dwa tygodnie "na bani". Część bliskich znajomych zaczęła mi mówić, że za dużo. Miałem fazy, że jak coś mnie zdenerwowało od razu ciągnęło mnie by się napić. Zaczynałem "szukać imprez", żeby się napić, narzucałem szybkie tempo picia, że niektórzy mówili, że aż za duże. Na spotkaniach ze znajomymi, nie mogłem się doczekać "kiedy zaczniemy pić" bym mógł poczuć stan upojenia. Częstsze były przypadki wymiotowania po alkoholu (ok. 2 razy w tygodniu), łapanie "agresora", zarywanie zajęć, bo nie byłem w stanie rano pójść na uczelnię. Nie umiałem odmówić, gdy ktoś zaproponował mi piwo…

Na początku maja 2010 stwierdziłem, że tak dalej być nie może… Zacząłem czuć, że jest nieciekawie. Przez cały maj nie piłem nic, pod koniec tego okresu przez 3 dni przechodziłem pijany, „bo znajomy chciał się spotkać, ale, że nie piłem to nie chciał… i poczeka, aż znowu zacznę”. Do wakacji piłem już tylko w piątki. W wakacje wziąłem się ostro za siebie, przez 3 miesiące byłem raz pijany, z tym, że piliśmy wódkę, a później sam wypiłem jeszcze dwa piwa by się dobić. Od tego roku akademickiego, zacząłem więcej czasu poświęcać swojej pasji, jaką jest turystyka i sport (wreszcie teraz czuję szybsze efekty budowania formy). Od września nie piję niczego na tygodniu, tylko w weekendy. Średnio wychodzi mi, że piję 2 razy w miesiącu. Z tym, że za każdym razem kiedy piję, piję ile tylko się da… Mam problemy z odtworzeniem niektórych zdarzeń. I zaplanowaną ilością wypitej wódki/piwa (choć i tak najczęściej mieszam).

W ostatni weekend się przeraziłem… Piłem dwa razy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę (mimo sobotniego kaca). Dwa razy miałem zerwany film, raz wymiotowałem i raz mnie musieli do pokoju odprowadzać. Część znajomych ma do mnie teraz żal, bo podobno powiedziałem im trochę przykrych rzeczy, choć nic nie pamiętam i mam wyrzuty sumienia. Teraz się zacząłem zastanawiać, czy, aby na pewno wszystko ze mną w porządku, bo nie panuję nad tym. W sobotę miałem wypić jedno piwo dla towarzystwa, a skończyło się na kilku i dobiciu wódką. Dodam teraz, że nie piję by podnieść własne ego itp. Myślę, że dużo mi się udało jak do tego momentu osiągnąć w tej kwestii, a problemem pozostaje to, że gdy tylko wypiję, przy weekendach piję do końca ile tylko dam radę w siebie wlać, zero hamulca i do tego mam teraz opóźnienia w kilku rzeczach, które miałem zrobić przez dwa dni wolnego, no i kilku obrażonych znajomych, którzy teraz kręcą wymownie głowami na mój widok. Nie jest to dla mnie przyjemne uczucie, i do tego jestem na siebie wściekły, że piję bez opamiętania i pod wpływem alkoholu zmieniam się nie do poznania…. Dodam jeszcze tylko, że w mojej rodzinie przypadki alkoholizmu nie należą do rzadkości, z tym, że nie w najbliższej.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dziwne objawy po marihuanie - co spowodowało ten stan?

Witam wszystkich, Mój problem polega na tym, że w wakacje zapaliłem z kolegami dopalacz zwany „Sziwa”, ściągnąłem 3 machy i odleciałem, więcej nic nie pamiętam, wiem tylko, że przez chwilę czułem się jakby to nie działo się na prawdę. Z...

Witam wszystkich, Mój problem polega na tym, że w wakacje zapaliłem z kolegami dopalacz zwany „Sziwa”, ściągnąłem 3 machy i odleciałem, więcej nic nie pamiętam, wiem tylko, że przez chwilę czułem się jakby to nie działo się na prawdę. Z opowieści słyszałem tylko, że nie kontaktowałem przez 2 godziny, bylem blady i w ogóle. Ostatnio, jakoś ze 2 tyg. temu, zapaliłem z kolegą trawkę, było tego bardzo mało. Natomiast po 10 minutach zaczęło m się kręcić w głowię, gdy on mówił wszystko wydawało się jakby w innym wymiarze, ale wygrałem z tymi myślami i było ok. Przedwczoraj bylem na imprezie i wypiłem 0.5 l wódki z kolegą na pół, a następnie był nawrót tego stanu. Wszystko jakby nierealne, trwało to z 15 minut, a potem już ok, po imprezie poszedłem normalnie spać. Natomiast wczoraj w nocy miałem problem z zaśnięciem. Gdy zamykałem oczy odlatywałem, nie wiedziałem co się dzieje. Dodam, że mam dopiero 17 lat i bardzo żałuję tego, że spróbowałem marihuany. Proszę o pomoc, ponieważ do tej pory jak skupię się na jednym punkcie to wszystko dookoła wydaje się jakby nierealne. I cały czas się trzęsę, jestem bardzo grubo ubrany w domu. Wpadłem na temat użytkowniczki, która miała podobny problem. Bardzo proszę o pomoc! Rodzice nie wiedzą, że paliłem. I bardzo się czegoś boję, ale nie wiem czego. Proszę!

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak mogę pomóc osobie, która nadużywa leków przeciwbólowych?

Dodam, że jest to osoba chora psychicznie. Była w szpitalu psychiatrycznym dwa razy, drugi raz z powodu nadużywania tych leków, jednak po kilku tygodniach lekarz prowadzący uznał, że jest już gotowa do prowadzenia normalnego życia (ta kobieta jest samotna i...

Dodam, że jest to osoba chora psychicznie. Była w szpitalu psychiatrycznym dwa razy, drugi raz z powodu nadużywania tych leków, jednak po kilku tygodniach lekarz prowadzący uznał, że jest już gotowa do prowadzenia normalnego życia (ta kobieta jest samotna i ma 55 lat). Po wyjściu ona znowu przestała sobie radzić i wróciła do tego nawyku. Na pytanie dlaczego bierze te lekarstwa twierdzi, że boli ja głowa. Także pali papierosy. Na początku brała Apap, a teraz przerzuciła się na Ibuprom, dziennie zażywa około 6 tabletek. Wiem, że to ją w końcu zabije. Chcę jej pomóc, ale nie mam pojęcia jak. Proszę o jakąś radę, co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak spokojnie zasnąć, będąc uzależnioną od tabletek nasennych?

Od ponad roku jestem uzależniona od tabletek nasennych. Zaczęłam chodzić do psychiatry, jednak nie wie on za bardzo co zrobić, abym mogła spokojnie zasnąć bez tabletek. Zawsze kiedy kładę się do łóżka, mam tysiące myśli, nie potrafię tego wyłączyć....

Od ponad roku jestem uzależniona od tabletek nasennych. Zaczęłam chodzić do psychiatry, jednak nie wie on za bardzo co zrobić, abym mogła spokojnie zasnąć bez tabletek. Zawsze kiedy kładę się do łóżka, mam tysiące myśli, nie potrafię tego wyłączyć. Czy to może być przyczyną mojej bezsenności? Jeśli tak, to co z tym dalej zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne samopoczucie po trawce - powinienem zgłosić się do lekarza?

Witam, mam 16 lat i dwa dni temu zapaliłem sobie trawkę. Gdy następnego dnia wstałem, czułem się jakbym zapalił sobie znowu. Przeczekałem, bo myślałem, że to przejdzie. Dzisiaj wstałem i znowu mam to uczucie, nie wiem może jest trochę mniejsze,...

Witam, mam 16 lat i dwa dni temu zapaliłem sobie trawkę. Gdy następnego dnia wstałem, czułem się jakbym zapalił sobie znowu. Przeczekałem, bo myślałem, że to przejdzie. Dzisiaj wstałem i znowu mam to uczucie, nie wiem może jest trochę mniejsze, nie wiem co mam robić. Czy to jest normalne, czy powinienem zgłosić się do lekarza? Proszę o pomoc, pozdrawiam.  

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Ojciec alkoholik - jak żyć normalnie?

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój tata pije od 30 lat, a od stycznia 2010 r. pije bez przerwy. Nawet w Wigilię pijany był i dzisiaj w Sylwestra poszedł pić. Kiedyś moja mama powiedziała tacie, że się wyprowadzi, a on...

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój tata pije od 30 lat, a od stycznia 2010 r. pije bez przerwy. Nawet w Wigilię pijany był i dzisiaj w Sylwestra poszedł pić. Kiedyś moja mama powiedziała tacie, że się wyprowadzi, a on ta to, że się powiesi. Bił ją często. Ja był chciała żyć normalnie i się wyprowadzić, ale przecież nie nie zostawię mamy samej z nim. Co ja mam zrobić? Pomocy.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Brat po detoksie znowu pije - co robić?

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że...

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że brat nie będzie już pił, że zrozumiał iż ma problem i nie może żyć w ten sposób. Nieststy po tygodniu wszystko się zmieniło. Z początku pił 1 piwo (a przynajmniej tak twierdził) co 2-3 dni, ale później znowu popijał więcej i częściej. Z początku pił "tylko" piwo, ale później ewidentnie czuć było od niego też wódkę. No i w końcu teraz pije jak przedtem. W domu znowu ciągłe kłótnie, złości i płacz. Rodzice nie mają już siły. Podupadli na zdrowiu. Jest coraz gorzej. Mama boi się, że po pijaku brat może im coś zrobić. Zauważyłam, że brat zrobił się trochę nerwowy, agresywny jak popije. Wdaje się w kłótnie z tatą. Rodzice nawet kazali mu się wyprowadzić, ale on nic z tego sobie nie robi. Przeszukali wszystkie miejsca, w których brat chował alkohol i teraz on ukrywa picie w budzie dla psa. Rodzice mówią, ze nie maja już siły do tego wszystkiego. A na dodatek dziadek się pochorował.

Ja nie mieszkam z nimi, ale staram się im pomagać w miarę możliwości. Mam swoją rodzinę. Wszyscy, czyli ja, rodzice i moje rodzeństwo starają się z nim rozmawiać, przemówić mu do rozumu, ale on albo się nie odzywa, albo mówi: "no" i dalej robi swoje. Lekarz na detoksie powiedział, że jak dalej będzie pił to może mieć majaczenia alkoholowe. Wiem na czym to polega. Mówimy mu to, ale do niego to chyba nie dociera. Aha, wspomnę jeszcze, że brat chodzi (przynajmniej tak mówi) na spotkania grupowe AA, ale według mnie to rozmija się z celem, skoro on i tak nie zamierza przestać pić. Naprawdę martwię się o rodziców, bo widzę w jakim są stanie psychicznym i fizycznym. Proszę o jakąś radę, pomoc, wyjaśnienie. A może po prostu to wszystko nie ma sensu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Chęć bycia potrzebną - co jest ze mną nie tak?

Witam, mam 19 lat i jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem DDA. Od 19 lat mieszkam z mamcią i bratem pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem. Nigdy nie było spokoju w domu, pamiętam tylko awantury, znęcanie się...

Witam, mam 19 lat i jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem DDA. Od 19 lat mieszkam z mamcią i bratem pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem. Nigdy nie było spokoju w domu, pamiętam tylko awantury, znęcanie się psychicznie nad nami. Nie było miłości u nas w domu, lecz ciągły strach i lęk przed nim, co przyniesie dzień. Idąc do domu ze szkoły myślałam tylko, co będzie w domu. Pamiętam też, że przychodząc do domu czy to od babci, czy ze szkoły, sklepu zawsze wszyscy wchodzili do domu po cichu, żeby tylko się nie obudził - ja się ciągle bałam! Smutne dzieciństwo miałam, ojciec obiecywał mi, że np. pójdzie ze mną na basen nauczyć mnie pływać, a ja wtedy czekałam na niego a on nie przyszedł, jeździłam swoim rowerkiem po całym mieście, aż zobaczyłam go pijanego pod blokiem ;(. Mam do niego wielki żal, a czasem wręcz odczucie nienawiści. Nie wiem czy to ma jakiś duży związek z tym co napiszę, ale czytając artykuł o DDA i czuję, że to ma jakieś powiązanie za sobą - potrzeba bycia potrzebną, kochaną, akceptowaną... Jest mi bardzo ciężko, mimo że mam chłopaka, z którym jestem ok. 3 lat. Chodzi o to, że przez ostatni czas mam dziwne zmiany nastrojów, ciągle chodzę smutna, chce mi się płakać i gdy nikt w domu nie widzi, płaczę. Mimo że kocham mojego faceta, a on na swój sposób okazuję mi swoje uczucia to w środku i tak czuję pustkę, to wciąż dla mnie za mało, a ja tylko pragnę miłości, szacunku, ciepła, czułości, troski. Żeby czasami ktoś zapytał się jak się czuję, czy jest mi ciepło, przykrył mnie kocem, czy zapytał czy chcę herbatę:(. A ja Czuję, że nikomu wcale nie jestem potrzebna, czuję się niedoceniona, uważam, że nie poradzę sobie w życiu. Czasami jest tak, że na nic nie mam ochoty, nic mi się nie chce, nawet z rana wstać z łóżka, co się ze mną dzieje? Boję się nowych wyzwań, robiłam prawo jazdy, ale gdy oblałam 2 egzamin dałam sobie spokój z myślą, że i tak mi się już nie uda, że szkoda pieniędzy, że lepiej, aby mama przeznaczyła je na coś innego. Wolę dawać coś od siebie, lubię sprawiać komuś radość - pomagam często mamie, sprzątam, do ukochanego często piszę listy, w których wyznaje jak bardzo go kocham, robię mu prezenty bez okazji, małe upominki, ale nachodzi mnie smutek gdy nikt tego nie docenia, nie podziękuje i w ogóle nie zauważy tego jak się starałam :(. Ostatnio zrobiłam się bardzo zaborcza, zaczęłam kontrolować mojego mężczyznę - gdy dłuższy czas nie odzywa się lub gdzieś wychodzi ja wariuję i mam różne złe myśli, jestem uzależniona od niego, wszystkie rzeczy chciałabym z nim robić, każda wolną chwilę z nim spędzać, gdy tak się nie dzieje rodzi się we mnie smutek i przekonanie, że jestem do niczego, że nie zasługuję na kawałek szczęścia. Czasami, mimo uczucia jakim go darzę, myślałam o rozstaniu z nim, ale co będzie potem? Mimo że nie jestem brzydką kobietą i mam powodzenie to boję się, że nikt mnie nie zechce. Boję się krytyki, i czuję się jak popsuta zabawka, nikomu nie potrzebna:(. Gdy patrzę na zakochanych, gdy mężczyzna obejmuje swoją kobietę, dopada mnie smutek, zazdrość i płakać mi się chce. Chciałabym poczuć, że jestem kochana i ważna, aby mój mężczyzna pokazywał mi częściej, że mu zależy, że mnie kocha. Czy to jest nie normalne, czy ja jestem na coś chora? Czasami ''uciekam'' z domu do chłopaka i u niego jestem 2, 3 dni, byle jak najdalej od domu - nie lubię wracać do domu, nie lubię tu spać, ani być. Poza domem czuję się wolna, a u chłopaka szczęśliwsza, mimo że ojciec (na szczęście) zaczął pracować za granicą, w domu wszyscy funkcjonują normalnie, ale gdy zbliżają się święta, wszyscy chodzą podenerwowani. Dlatego tak nienawidzimy świąt. Czy potrafi powiedzieć Pan/ Pani co mi jest? Jak mam walczyć z zaborczością o mojego mężczyznę, jak walczyć o uczucia, docenienie? Rozmowa nie raz to za mało. Pozdrawiam i czekam jak najszybciej na odpowiedź, jestem psychicznie zmęczona już :(. Liczę na pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty