Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Problem z utrzymaniem równowagi i brązowa plama na palcu - czy to efekty palenia marihuany?

30 grudnia - zapaliłem (nie pierwszy raz). Od 13 do 18 wszystko w normie, pograłem na komputerze i minęło. 31 grudnia - zapaliłem, od 13 do 19 mnie trzymało, później wódka, no i piwo. Puściło mnie o północy, więc o...

30 grudnia - zapaliłem (nie pierwszy raz). Od 13 do 18 wszystko w normie, pograłem na komputerze i minęło. 31 grudnia - zapaliłem, od 13 do 19 mnie trzymało, później wódka, no i piwo. Puściło mnie o północy, więc o 3 rano znowu zapaliłem (1 stycznia ) - godzina snu od 4 do 5. 1 stycznia budzę sie o 5, robię kawę - nagle po wypiciu kawy tracę równowagę, coś mnie jakby ciągnęło na dół. Dobra, oglądam coś w tv do 12. O 13 jestem w domu - szklanka szampana. Jest 18, cały czas zaburzenia równowagi... ale serce mam w porządku. Jest 23.00, idę spać. 2 stycznia budzę się, a tu cały czas tracę równowagę. Wszystko robię powoli... Pytania: czy może mnie trzymać aż 3 dni? Bo nigdy tak nie miałem... Co oznacza brązowa plama na palcu? Mam ją już od miesiąca.  Serce mnie nie boli i nie bolało, ale mam problemy z utrzymaniem równowagi, a jestem trzeźwy...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dziwne objawy po zażyciu amfetaminy - co robić?

Witam, trzy dni temu zażyłem po raz pierwszy 1 gram amfetaminy. 24 godziny po zażyciu zaczęły pojawiać się u mnie objawy lęków i halucynacji. Mam wrażenie, iż w obrębie kąta oka pojawiają się nieistniejące przedmioty/ludzie, znikające po odwróceniu...

Witam, trzy dni temu zażyłem po raz pierwszy 1 gram amfetaminy. 24 godziny po zażyciu zaczęły pojawiać się u mnie objawy lęków i halucynacji. Mam wrażenie, iż w obrębie kąta oka pojawiają się nieistniejące przedmioty/ludzie, znikające po odwróceniu się w daną stronę. Dodatkowo dochodzą nieuzasadnione lęki przed nieznajomymi ludźmi. Co powinienem zrobić i do kogo się zgłosić?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Gdzie leczyć alkoholika i furiata?

Mąż od 10 lat zaczął spożywać alkohol. Na początku było to np. 1 piwo, a z biegiem czasu coraz więcej, obecnie 8 piw to minimum. Czasami dochodzi do furii, gdzie ma wściekłe oczy, rozbija wszystko w domu, niszczy jedzenie,...

Mąż od 10 lat zaczął spożywać alkohol. Na początku było to np. 1 piwo, a z biegiem czasu coraz więcej, obecnie 8 piw to minimum. Czasami dochodzi do furii, gdzie ma wściekłe oczy, rozbija wszystko w domu, niszczy jedzenie, naczynia twierdząc, że to on na to pracuje, choć wszyscy pracujemy. Znęca się nade mną i dziećmi wyzywając nas - nie do powtórzenia. Po 2-3 dniach mu przechodzi, ale uraz pozostaje. Niszczy wówczas samochody przebijając koła, rowery, wygania nas z domu - niestety to wszystko niszczenie naszej psychiki. Gdzie można go leczyć? Początkowym objawem zbliżającej się furii jest to, że przestaje spożywać jakiekolwiek posiłki.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój partner jest alkoholikiem?

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do...

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do tego - „skoro nie musisz nigdzie dziś jechać samochodem, to idź zrobić sobie drinka”. Dlatego on też nie widzi w tym nic złego. Prawdziwy problem zaczyna się gdy idziemy na imprezę - nie pamiętam kiedy on nie był kompletnie pijany i nie stracił tzw. „filmu”, obiecuje, że nie będzie tyle pił i że mogę być spokojna, obietnice jednak na nic się nie zdają. Najgorsze są dni po imprezie, śmieje się i kpi ze mnie, że płaczę, odnosi się do mnie bez szacunku, na słowo „przepraszam” z jego ust raczej nie mam co liczyć. Proszę o pomoc. Dopiero zdałam sobie sprawę, że sprawa jest poważna, ponieważ wczoraj doszły jeszcze do problemu narkotyki, które kiedyś (ok. 5 lat temu) brał regularnie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy jest zagrożenie alkoholizmem?

Mój partner ma wysokie poczucie własnej wartości, raczej nie pije z powodu problemów czy słabości charakteru. Mówi, że lubi. Wychował się w rodzinie kochającej się, ale w której alkohol był niemalże codziennym elementem życia. Wydaje mi się, że jego picie...

Mój partner ma wysokie poczucie własnej wartości, raczej nie pije z powodu problemów czy słabości charakteru. Mówi, że lubi. Wychował się w rodzinie kochającej się, ale w której alkohol był niemalże codziennym elementem życia. Wydaje mi się, że jego picie ma podłoże kulturowe. Miał taki obraz rodziców, którzy wieczorkiem siadali i popijali. Nie lekceważyli pracy. On też nie. Ale po pracy organizuje sobie alkohol i pije codziennie. Ja z nim nie piję, więc pije sam. Nie upija się do "urwania filmu", nie ma też objawów typu wymioty nawet po wypiciu dużej ilości alkoholu. Twierdzi, że ma dobry metabolizm i nie ma nigdy kaca. Jest miły, dowcipny i po prostu zasypia. Martwię się o niego, bo miałam w rodzinie osoby uzależnione, które zmarnowały sobie życie. On ma 33 lata. Czy każdy może wpaść w alkoholizm, mimo braku uwarunkowań genetycznych lub psychicznych?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy powinnam rozstać się z chłopakiem, który jest DDA i nadużywa alkoholu?

Mam 23 lata, chłopak 22. Jesteśmy w związku 3 lata. Ja jestem DDA, on również. Martwi mnie to, że lubi sobie wypić. Tak 2 razy w tygodniu upija się, czasem częściej. Martwi mnie też brak kontroli nad piciem, umawiamy...

Mam 23 lata, chłopak 22. Jesteśmy w związku 3 lata. Ja jestem DDA, on również. Martwi mnie to, że lubi sobie wypić. Tak 2 razy w tygodniu upija się, czasem częściej. Martwi mnie też brak kontroli nad piciem, umawiamy się, że wychodzimy do znajomych i że to ja np. się upiję, po czym wychodzi tak, że to on się upija. Albo ustalamy, że nie pije a na drugi dzień już jest pijany, bo wyszedł, spotkał kolegę i już mu się ochota na picie zrobiła. Boję się, że on ma skłonności do alkoholizmu. Dodam, że nie chcę iść na spotkanie AA, raz uważa, że to nie jest jego problem, bo alkohol jest dla ludzi, a raz uważa, że dla mnie przestanie pić. Ja jakoś tego nie widzę. Co robić? Może kazać mu raz na dwa tygodnie upić się?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Pijąca mama - jak pomóc siostrom?

Witam, mój list pewnie jak wiele innych będzie podobny. Wychowywałam się patrząc na pijanego ojca, tyrana rodzinnego, któremu nie można było powiedzieć, że jest "chory". Dla niego to nie był problem. Mama płakała, prosiła… Ma bardzo uległy charakter, nie wyrzuca...

Witam, mój list pewnie jak wiele innych będzie podobny. Wychowywałam się patrząc na pijanego ojca, tyrana rodzinnego, któremu nie można było powiedzieć, że jest "chory". Dla niego to nie był problem. Mama płakała, prosiła… Ma bardzo uległy charakter, nie wyrzuca z siebie tego co ją boli nikomu. Dusi emocje:(. Po 11 latach mojego życia doczekałam się siostry, a za rok następnej. Niewiele pamiętam z tego okresu dlatego, że bardzo dużo miałam na swoich barkach (zajmowanie się siostrami zanim mogłam spotkać się koleżanką itp.), dużo dowiaduję się od jednej z sióstr taty. Chyba chciałam wymazać wszystko z pamięci. Wtedy tata pił jak zwykle, a mama zaczynała.

Jak byłam w szkole średniej, którą celowo wybrałam daleko od domu, żeby rzadko tam być, to dopiero się zaczęło. Każdy piątek był dla mnie horrorem. Wracałam z internatu i nie wiedziałam co zastanę - ten lęk jest okropny. Tata pił coraz więcej, spał gdzie upadł, podwórko, korytarz, kuchnia - zachorował na Parkinsona i teraz w wieku 48 lat ma bardzo zaawansowane stadium :(, a mama musiała radzić sobie sama - zaczęła coraz więcej pić :(, nie chce słyszeć o pomocy. Ona nie "ma czasu na leczenie" - tak twierdzi, bo to mała miejscowość i nie ma blisko ośrodka. Ja już założyłam swoją rodzinę, ale tam z nimi są moje dwie siostry, które strasznie cierpią, dzwonią, płaczą. Zabieram je w każde możliwe wolne dni, ferie, wakacje, ale to chwilowe rozwiązania. Przecież nie mogę ich porwać, mają szkołę i to jest ich dom, rodzice. Jak mogę im pomóc? Jak skutecznie zmobilizować mamę do leczenia, bo tacie nie dam rady pomóc - on poddał się dawno. Teraz pije mniej, bo jest wyniszczony chorobą więc fizycznie nie może już pić, bo po większej ilości doznaje paraliżu. A ja tak bardzo ich kocham, nie wiem jak pomóc czuję się bezradna sama sobie nie potrafię pomóc, ale mam wspaniałego męża, który mnie wspiera, więc to jest dla mnie bardzo wiele, ale te moje siostry (mają dopiero 12 i 13 lat) nie mają nikogo. Proszę mi powiedzieć jak mogę im pomóc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy warto się zaszyć?

Witam, Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Mieszkam za granicą i pracuję na nocną zmianę. Wiem, że jestem alkoholikiem, gdyż wypijam ogromne ilości wódki (nawet 0,7 wódki po pracy kilka razy w tygodniu) do tego mam problemy z wątrobą. Musze...

Witam, Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Mieszkam za granicą i pracuję na nocną zmianę. Wiem, że jestem alkoholikiem, gdyż wypijam ogromne ilości wódki (nawet 0,7 wódki po pracy kilka razy w tygodniu) do tego mam problemy z wątrobą. Musze to zakończyć, lecz bez terapii. Chce to zrobić sam, bo wiem, że mnie na to stać (już dwa lata nie palę papierosów). Czy mogę się zaszyć i na czym to polega? Proszę o poradę. Dziękuję bardzo i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy test wykryje narkotyki w moczu po takim czasie?

Witam, chciałbym powiedzieć na wstępie, że nie jestem uzależniony, oczywiście zapaliłem, było fajnie, ale mam mieć badanie moczu na tego typu specyfiki i chciałbym wiedzieć, czy 3 tygodnie od zapalenia (dwie fifki czystego zioła) mogą coś wykazać - znajomi doradzili pić dużo wody i brać witaminę C.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy mogę sama z córkami zadecydować o leczeniu męża?

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi...

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi powstrzymać się od picia. A ja z moimi 3 córkami przeżywamy koszmar. Mąż ciągle obiecuje, że już nie będzie pił, że przeprasza, ale tak już kilkanaście lat. Twierdzi, że nie jest alkoholikiem, a my sobie dodajemy i przesadzamy. Chodzi mi o to, że krzywdzi nie tylko nas, ale też robi wielką krzywdę sobie. Szwankuje mu pamięć, jego zachowanie po atakach jest bardzo dziwne, jest dla nas zupełnie obcy. Nawet wtedy kiedy nie pije. W marcu z tego powodu leżał w szpitalu 10 dni. Po wyjściu twierdził, że weźmie się za siebie, ale niestety trwało to tylko 2 tygodnie i znowu się poddał i tak do dzisiaj. Czy istnieje możliwość zmuszenia go do leczenia? Czy mogę sama z córkami zadecydować o jego leczeniu? Boję się że skończy się to jakimś nieszczęściem. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy problemy w kontaktach z mężczyznami mają związek z alkoholizmem ojca?

Witam, postanowiłam tu napisać, ponieważ dostrzegłam swój problem, całkiem niedawno. Pomyślałam, że to może mieć związek z DDA, że ja też jestem taką osobą. Mój ojciec pił, i to dużo. Nigdy mnie nie uderzył, ale stosował przemoc psychiczną....

Witam, postanowiłam tu napisać, ponieważ dostrzegłam swój problem, całkiem niedawno. Pomyślałam, że to może mieć związek z DDA, że ja też jestem taką osobą. Mój ojciec pił, i to dużo. Nigdy mnie nie uderzył, ale stosował przemoc psychiczną. Jedyny obraz jaki pamiętam z dzieciństwa to błaganie go, żeby nie było awantury, żeby nie krzyczał, nie wyzywał mamy. Zmarł w październiku tego roku. Zauważyłam, że mam problemy w kontaktach z mężczyznami. Potrzebuję bezustannych zapewnień, że jestem kochana, ważna, mogłabym słuchać tego ciągle, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa, bardzo boję się samotności. Jestem teraz w związku z chłopakiem, który nie jest za wylewny w uczuciach, a ja tego potrzebuję, mówię mu o tym, robię mu awantury, że nie mówi mi, że mnie kocha, jak nie odezwie się kilka godzin, od razu wyobrażam sobie że to koniec, że znów jestem sama, strasznie się tego boję. Wiem, że to go męczy, bo często się o to kłócimy, nie chcę go stracić, bo się zakochałam w nim. Nie wiem, co dalej, czy ten związek ma sens, czy ja jestem przewrażliwiona, czy naprawdę ma to związek z tym że mój ojciec pil? Proszę o jakąś radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Palenie marihuany - następstwa

Witam. Jestem mężczyzną, mam 24 lata. Paliłem marihuanę od jakiś 5 lat codziennie. Pół roku temu poznałem wspaniałą dziewczynę i przestałem palić. Początkowo zrobiłem to dla niej, a teraz widzę, że chyba odbiłem się wtedy od dna. Zaraz po przestaniu...

Witam. Jestem mężczyzną, mam 24 lata. Paliłem marihuanę od jakiś 5 lat codziennie. Pół roku temu poznałem wspaniałą dziewczynę i przestałem palić. Początkowo zrobiłem to dla niej, a teraz widzę, że chyba odbiłem się wtedy od dna. Zaraz po przestaniu palenia było ok. Od jakiś 3 miesięcy czuję taką bezradność. Paląc, nie miałem problemów. Wszytko było proste. Teraz mam tak wielkie luki w pamięci. Zapomniałem o tylu ważnych rzeczach. Mam jakieś dziwne stany lękowe. Wystarczy delikatny stres i dostaję jakiegoś paraliżu, nie mogę się skupić, poskładać myśli do kupy i powiedzieć o co mi chodzi. Przed tym jak zacząłem palić było zupełnie inaczej. Dusza towarzystwa, byłem naprawdę kontaktową osobą. A teraz siedzę cicho jak mysz pod miotłą i boję się odezwać, że palnę jakieś głupstwo, że zostanę wyśmiany. Przez pięć lat straciłem pasję i chęci do działania. Nie potrafię czasem nawet odezwać się do swojej dziewczyny, bo mam taką pustkę w głowie. Nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie "kim jestem?". Dobija mnie to. Nie wiem, co robić. Jak jest już dobrze, to nagle, gdy tylko podwinie mi się noga taki stan wraca i to za każdym razem jest coraz gorszy do zniesienia. Boję się co będzie następnym razem. Nie wiem jak się ratować? Do kogo się zwrócić o pomoc?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Jak sobie poradzić z nienawiścią do własnego ciała?

Witam! Moim problemem jest to iż uzależniłam się od solarium - może to śmieszne, ale prawdziwe, chodziłam tam ciągle nadużywałam promieni, pomimo tego że byłam czarna opalałam się nadal, bo wydawało mi się, że jestem blada, w końcu przerodziło się...

Witam! Moim problemem jest to iż uzależniłam się od solarium - może to śmieszne, ale prawdziwe, chodziłam tam ciągle nadużywałam promieni, pomimo tego że byłam czarna opalałam się nadal, bo wydawało mi się, że jestem blada, w końcu przerodziło się to w nałóg. Osoby z zewnątrz nieraz mówiły mi żebym tam nie chodziła, ale traktowałam to jako przejaw ich zazdrości, a teraz mam dramat. Jestem 30-letnią kobieta, ze skórą pięćdziesięcioletniej, cała zwiotczała i pomarszczyła się. Popadłam przez to w chorobę psychiczną, nie mogę sobie z tym poradzić, teraz zdaję sobie z tego sprawę co zrobiłam i że skutki są nieodwracalne. Byłam u psychiatry, który zapisał mi leki, trochę po nich śpię, ale dzień mam koszmarny - cały czas widzę tylko te wyniszczenia, do których doprowadziło mnie solarium, ciągle oglądam się w lusterku, patrzę na tą zwiotczałą i pomarszczoną skórę, boję się, że zwariuję, wydaje mi się, że z taką skóra to ja już nie powinnam żyć, nie mogę sobie tego wybaczyć, że do takiego stanu się doprowadziłam. Chciałabym odzyskać równowagę psychiczną i zacząć żyć normalnie, a z drugiej strony czy ja mogę jeszcze żyć normalnie mając ciało pięćdziesięcioletniej kobiety w wieku 30-lat? Najgorsze jest to, że ja mam małego, 5-letniego synka na wychowaniu, którym w tej chwili nie jestem w stanie się zająć - boję się, że coś się ze mną stanie i że go nie wychowam. Cały czas się boję kolejnego dnia i że będzie ze mną coraz gorzej, że ludzie będą się mnie brzydzić, bo jak na razie ja się brzydzę własnego ciała - jak ja mam sobie z tym poradzić i jak żyć dalej? Pomocy!  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Uzależnienia

Co zrobić z wracającymi negatywnymi wspomnieniami?

Od pewnego czasu nie potrafię dać sobie rady ze swoimi myślami, czuję się często rozbita, kręci mi się w głowie, jestem słaba, mam ochotę nic nie robić, leżeć i myśleć, wracać myślami do przeszłości. Jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 21...

Od pewnego czasu nie potrafię dać sobie rady ze swoimi myślami, czuję się często rozbita, kręci mi się w głowie, jestem słaba, mam ochotę nic nie robić, leżeć i myśleć, wracać myślami do przeszłości. Jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 21 lat, studiuję, staram się sobie organizować tak czas, żeby być cały czas czymś zajętą. Chodziłam do liceum, w którym trzeba było się bardzo dużo uczyć, praktycznie non stop, wręcz brakowało czasu. Wtedy myślałam, że jak będę miała choć 1 dzień dla siebie, to będę mogla w końcu malować, czytać, albo po prostu leniuchować i cieszyć się tym czasem. Muszę przyznać, że wtedy byłam dużo silniejsza psychicznie, mimo że miałam dość duże problemy. Miałam siłę, żeby walczyć, żeby iść do przodu, żeby coś zmienić. W tamtym okresie ojciec co tydzień, w piątki i w soboty, czasami również w niedziele pił. Nadużywanie alkoholu to zbyt lekkie określenie. Upajał się wręcz do nieprzytomności, mogę określić wręcz ten widok - "żywy trup", tak mi się to kojarzy. Dochodziło też często do awantur, do szarpanin, nieraz leciały talerze przez okno, często też bił matkę. Przyjmowałam różne postawy, często czynne wychodząc mu naprzeciw, w obronie matki, później bierne, ale trwało to dość krotko, bo nie potrafię nie reagować jak widzę, że coś bardzo złego się dzieje. Po prostu bałam się o matkę, było mi jej szkoda, często się bałam, że ją zabije (choć to już chyba moja nadinterpretacja).

Jeśli chodzi o bicie to nie nowość w moim życiu, bo często pamiętam takie sceny z dzieciństwa, których właśnie nie potrafię zapomnieć i one wracają do mnie ze zdwojoną silą. W ogóle pamiętam dużo agresywnych zachowań, a obojętnych postaw innych wobec tego. W tej chwili jestem zła na siebie. Sytuacja w domu uległa poprawie, muszę przyznać, że jest spokój, jeśli chodzi o tamte wydarzenia - tylko czasami się to zdarza, ale rzadko, a ja nadal czuję złość, a najbardziej czuję strach przed wieloma rzeczami. Poza tym o wiele rzeczy muszę walczyć, o to czy mogę gdzieś wyjść. Później i tak co chwilą słyszę dość prymitywne docinki. Czasami są awantury, ale staram się na nie nie reagować, tylko duszę to w sobie i jakoś daję z tym radę. Często wracam myślami do przeszłości, popadam w takie zamknięte koło, czuję wewnętrzny niepokój, bardzo szybko się denerwuję, dekoncentruję, nie czuję w sobie siły, większość rzeczy jest mi obojętna - począwszy od bałaganu w pokoju, po studia, przestałam je lubić chociaż idzie mi dobrze, bo łatwo się uczę i tu jestem zdziwiona, bo wkładam w to mniej wysiłku, a mam dobre oceny i wszystko zaliczam dobrze.

Czasami czuję bezsens. Jestem bardzo zła na siebie, bo uważam, że tak nie powinno być ze mną. Powinnam sobie dać z tym radę i zapomnieć tak jak to robiłam wcześniej, nie myśleć. Nie powinnam być wrażliwa i uczuciowa tak, jak jestem. Denerwuję się, że mam takie cechy. Wiem poza tym, że ludzie mają straszne problemy w domu i że to, co się ze mną dzieje jest niczym nieznaczącym, a jednak coś we mnie pękło i pęka, coś się zburzyło - nie wiem dlaczego, ale te myśli wracają co jakiś okres czasu. Potem ucichają na chwilę i znowu wracają. Teraz wróciły z większą siłą niż poprzednio.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Moi rodzice piją i nie wiem co robić

Dlaczego moi rodzice piją? Co z tym zrobić? Od kiedy pamiętam tata zawsze pił. Był okres, że pił tylko piwo bezalkoholowe, ale to dawno i przez krótki okres. Potem zasmakował ponownie piwa i zaczęło się picie - pił nałogowo, ale... Dlaczego moi rodzice piją? Co z tym zrobić? Od kiedy pamiętam tata zawsze pił. Był okres, że pił tylko piwo bezalkoholowe, ale to dawno i przez krótki okres. Potem zasmakował ponownie piwa i zaczęło się picie - pił nałogowo, ale to już kwestia przyzwyczajenia. Od wakacji moja mama zmieniła pracę i tu zaczął się koszmar, bo moi rodzice zaczęli pić oboje. Mama często lubiła się napić, ale odkąd zmieniła zaczęła pić nałogowo. Potrafiła w ciągu jednego dnia napić się 3 razy. Napić się, spać ze 2 godz. i znowu wychodzić. Przepraszała mnie jeden raz - wybaczyłam, drugi, trzeci, czwarty - to już stało się monotonne. Wielokroć prosiłam ją by przestała. Wmawiałam jej, że wyprowadzę się do babci, że wolałabym mieszkać w domu dziecka niż z nią, że jej nienawidzę. Już nie mogę na nią spojrzeć. Nie mogę narzekać, bo mam internet, mam co jeść, płaci za dom, mam w czym chodzić. Praktycznie ona sama pracuje na wyżywienie i dom. Do niej nic nie dociera, nie da się jej przemówić do rozsądku. Tata ostatnio zaczął ją bić, bo on też już tego nie wytrzymuje. Siostra powiedziała, że ma jej nie bić, bo zgłosi to na policję. Mam dopiero 14 lat i już nie daje rady, a moi rodzice wciąż piją i jest tylko gorzej. Czasem miałam ochotę się zabić, nie raz trzymałam nóż przy żyłach, ale gdy próbowałam zawsze za bardzo bolało. Moja siostra ma 20 lat, ale też ma swoją pracę, swojego chłopaka i praktycznie jest tylko na noc w domu i czasami w dzień, to ona zajmuje się domowymi obowiązkami, a nie moi rodzice.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Alkohol i narkotyki - jak pomóc osobie uzależnionej?

Mój chłopak ma 24 lata i od dawna już, zaczęło się prawdopodobnie w wieku 16 lat, pije i pali trawę. Na początku na pewno bardziej intensywnie niż teraz. Jest takim typem faceta, który ze swoimi znajomymi robi różne głupie, szalone...

Mój chłopak ma 24 lata i od dawna już, zaczęło się prawdopodobnie w wieku 16 lat, pije i pali trawę. Na początku na pewno bardziej intensywnie niż teraz. Jest takim typem faceta, który ze swoimi znajomymi robi różne głupie, szalone i śmieszne rzeczy, do tego jest rozrywkowy, więc na pewno wiadomo jak to wyglądało. Odkąd się znamy problem przeobraził się raczej w takie weekendowe imprezowanie. Cały tydzień ok, weekend - mój chłopak znikał, bo się upił i tak dalej. Teraz problem jest jeszcze mniejszy, bo nie dzieje się to co weekend, np. w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zdarzyło się 2 razy. Teraz tak, o co tak naprawdę chodzi. On mi mówił, że ma problemy z alkoholem i trawą, że chciałby rzucić, ale nigdy jakoś tak nie traktowałam tego poważnie - widziałam jak to wygląda - pije czasem, palić też nie pali codziennie tylko co jakiś czas. Jednak dopiero dziś uświadomiłam sobie, że tak naprawdę ten problem był i chyba jest poważny.

Mój chłopak zarzucił mi dziś, że nie ma wsparcia we mnie, że nawet nie zapytam go, jak się czuje i czy potrzebuje pomocy w tej sferze - i niestety ma chyba sporo racji. Nie mam pojęcia czym są nałogi, bo nie mam takich problemów, nigdy też nie miałam styczności z ludźmi, którzy je mają. Nie mam pojęcia, jak mam go wspierać i jak mu pomóc, a nie może tak być, że on nie ma we mnie wsparcia. Chciałabym wiedzieć, jak mam z nim rozmawiać, a potem jak mu pomóc z tego wyjść. Bo to jest tak, że on ma tę świadomość, że jest uzależniony i myślę, że faktycznie chciałby przestać, ale nie jest to takie proste. Mówienie mu, żeby np. skorzystał z pomocy typu jakiejś grupy wsparcia jest bez sensu, bo on nie wierzy, że mu to pomoże. W ogóle przez małą wiarę w siebie nie wierzy w to, że uda mu się przestać pić i palić. Jak mam postępować, żeby np. zachęcić go do skorzystania z pomocy kogoś odpowiedniego? A jeżeli tak, to gdzie się zgłosić i od czego zacząć to wszystko? Czuję się bezradna i winna, bo nie potrafię mu pomóc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy jeśli przestanę pić dostanę ataku padaczki alkoholowej?

Witam, Mam 32 lata, bardzo proszę o pomoc. Z tego, co się orientuję na pewno jestem już alkoholiczką, a zaczęło się to tak: od 15 lat cierpię na ataki paniki, leczyłam to jakiś czas, ale przestałam, ponieważ lekarz tylko przepisywał...

Witam, Mam 32 lata, bardzo proszę o pomoc. Z tego, co się orientuję na pewno jestem już alkoholiczką, a zaczęło się to tak: od 15 lat cierpię na ataki paniki, leczyłam to jakiś czas, ale przestałam, ponieważ lekarz tylko przepisywał psychotropy, które tylko pogarszały mój stan. Od dobrych 3 lat zauważyłam, że picie piwa jednego dziennie poprawiało mój stan, ale było to picie jednego lub dwóch piw dziennie, po jakimś czasie zaczęłam pić to piwo codziennie, dla rozluźnienia i było fajnie - nie upijałam się nigdy, aż do pewnego dnia. Gdy mój kuzyn dostał ataku padaczki alkoholowej uświadomiłam sobie, że ja też tak mogę mieć, jak odmówię sobie tego piwa i zadziałał syndrom ataków paniki, dlatego teraz wypijam dwa - trzy piwa dziennie, bo boję się, że też dostanę ataku.

Czasami jest tak, że piję piwo rano, bo słyszałam, że nawet mała dawka alkoholu zapobiegnie atakowi, więc mam teraz jeszcze lepszy problem - strach przed odstawieniem. Stąd moje pytanie: czy grozi mi atak padaczki po odstawieniu, czyli nie wypiciu tego piwa dziennie? Zaznaczam, że się nie upijam i nawet niespecjalnie mi smakuje to piwo, innych alkoholi nawet nie ruszam, bo nie lubię. Błagam o poradę, chcę to rzucić, ale się boję, że dostanę atak. Tylko fachowa opinia mi w tym pomoże. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Dąbrowska
Mgr Katarzyna Dąbrowska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dlaczego on jest agresywny po spożyciu alkoholu?

Witam, Mam 24 lata, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą 2 lata, stanowimy udany związek, dobrze się rozumiemy. Można by rzec - idealna para. Niestety ideałów nie ma. Alkohol pijemy sporadycznie, a w większych ilościach bardzo rzadko, np. na weselu,...

Witam, Mam 24 lata, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą 2 lata, stanowimy udany związek, dobrze się rozumiemy. Można by rzec - idealna para. Niestety ideałów nie ma. Alkohol pijemy sporadycznie, a w większych ilościach bardzo rzadko, np. na weselu, w Sylwestra itp., 4-5 razy na rok. Po takich mocno zakrapianych imprezach zauważyłam, że mój narzeczony zachowuje się agresywnie. Najpierw szuka pretekstu, obraża się, później używa niecenzuralnych słów wobec mnie. Nigdy mnie nie uderzył, co nie oznacza, że to się może kiedyś zdarzyć, tego się boję i nie chcę do tego dopuścić. Bywają imprezy, po których wracamy normalnie do domu, i bywają takie, na których on przekracza "cienką czerwoną linię" i staje się zły na cały świat, agresywny... Chciałabym mu pomóc, bo wiem, że jego praca jest stresująca (jest ratownikiem medycznym) i to może też przyczyniać się do tego zachowania. Bardzo go kocham, ale nie chce być kolejna ofiarą przemocy i wciąż wysłuchiwać obelg, bać się wyjść gdziekolwiek na imprezę. Obawiam się tylko, że nie uda mi się go namówić na wizytę u psychologa, bo jest to bardzo uparty i dumny człowiek, który nie akceptuje tego, że jego agresja przyczynia się do naszych kłótni. Bardzo proszę o poradę!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Uzależnienie od marihuany - jak pomóc chłopakowi?

Witam, mam problem. Jestem z chłopakiem od ponad 3 lat. On pali marihuanę od 16 roku życia (a ma 23 lata). Bardzo bym chciała, żeby przestał palić, przeszkadza mi to i on o tym wie. Obiecywał tyle razy, że rzuci,...

Witam, mam problem. Jestem z chłopakiem od ponad 3 lat. On pali marihuanę od 16 roku życia (a ma 23 lata). Bardzo bym chciała, żeby przestał palić, przeszkadza mi to i on o tym wie. Obiecywał tyle razy, że rzuci, ale tak nie było - przestawał palić na dwa tygodnie, góra miesiąc i tyle, potem znowu palił... Rozmawiałam z nim wielokrotnie, on wie, że jest uzależniony - sam się do tego przyznał kiedyś - nawet poprosił, żebym mu pomogła. Próbowałam namówić go na wizytę u specjalisty, ale on nie chce. Błagam, pomóżcie - to wykańcza mnie i nasz związek, a ja za bardzo go kocham, żeby tak po prostu z niego zrezygnować. Bardzo bym chciała, żeby ten koszmar się skończył!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój partner co raz częściej pali marihuanę - co robić?

Witam! Mam 25 lat. Jestem ustatkowaną, a kiedy trzeba zwariowaną osobą. Od jakiegoś czasu, zdesperowana, szukam pomocy w nurtującym mnie problemie... Nie wiem czy to przesada, ale boję się, że jeśli nie to sprawy zajda za daleko i nie będzie...

Witam! Mam 25 lat. Jestem ustatkowaną, a kiedy trzeba zwariowaną osobą. Od jakiegoś czasu, zdesperowana, szukam pomocy w nurtującym mnie problemie... Nie wiem czy to przesada, ale boję się, że jeśli nie to sprawy zajda za daleko i nie będzie już szans i czasu na ratunek. Od półtora roku jestem z moim partnerem, młodszym ode mnie o dwa lata, którego poznałam w pracy, będąc już samotną matką 6-letniego wtedy syna. Dał się poznać jako spokojny i sympatyczny chłopak, którym z reszta jest do dziś. W krótkim czasie, w związku z tym, że spotykaliśmy się regularnie, zaczął opowiadać o swoim życiu i problemach... Mówił mi również, że okazyjnie popalał z kolegami marihuanę i często pił alkohol w dość dużych ilościach, ale nie jest nałogowcem, bo zna takich, wie co się z tymi ludźmi dzieje i tego nie pochwala.

Na początku naszej znajomości palił również nałogowo i w dużych ilościach papierosy, jednak kiedy powiedziałam mu, że sama nie palę i tego nie pochwalam z trudem, ale rzucił palenie. Będąc ze mną nie palił papierosów tym bardziej marihuany, a alkohol pił przy większych wspólnych okazjach i w ilościach normalnych dla dobrej zabawy. Po kilku miesiącach widziałam jak bardzo się stara dla mnie i dla mojego syna, zawsze był z nami, zawsze był bardzo przyzwoity, z czasem poznałam jego rodzinę, która bez problemu nas zaakceptowała. Mój syn bardzo go polubił, do dziś maja ze sobą fantastyczny kontakt. Byliśmy razem na wycieczkach, imprezach, feriach... Wszystko wskazywało na to, że po latach osobistych przejść nareszcie trafiłam na niesamowitego człowieka, który pokochał mnie i zmienił dla mnie na lepsze, co spowodowało, że nabraliśmy dla siebie zaufania.

Po krótkim czasie pojawiła się myśl o wspólnym dziecku - ja byłam już w wieku, kiedy tak bardzo chciałam kolejnego dziecka i normalnej rodziny, a on, mimo swojego wieku, również zaczął silne instynkty chęci bycia ojcem... Dziś mam kolejnego syna i stanowimy rodzinę. Moje szczęście zaczęły jednak zakłócać rzeczy, które zaobserwowałam. Już w okresie ciąży mój partner zmienił pracę i tam poznał nowych kolegów. Jeden z nich ma rodzinę, z którą nie żyje w dobrych stosunkach, a kolejny to chłopak, który jest sam, nie ma rodziny, ale ma dziewczynę, z którą raz jest, a raz nie. Nie miałam nic przeciwko nim, jednak dowiedziałam się, że lubią palić marihuanę, pić no i oczywiście palą... Coraz częściej czułam od niego zapach papierosów, próbowałam z nim o tym rozmawiać, a on mówił mi, że nic nie może z tym zrobić, że to lubi i nie uważa tego za złą używkę, a mi zarzucił, że jestem mało tolerancyjna i stwierdził, że wcale tak dużo nie pali... Prawie za każdym razem, kiedy czułam zapach papierosów, pytałam go o to - albo zaprzeczał, albo mówił, że kolega go poczęstował, po czym przyznał się, że kupuje własne papierosy. Kilka razy po jego powrocie z pracy widziałam, że jest bardzo czerwony i ma szkliste, przekrwione oczy, myślałam, że to ze zmęczenia, bo dość mało spał.

Podczas mojej ciąży często wychodził na imprezy andrzejkowe, urodzinowe itp. - za każdym razem sam i za każdym razem pod ostrym wpływem alkoholu i zadymiony papierosami, jednak zawsze się tłumaczył, że nie ma w tym nic złego. Pewnego dnia przed powrotem do domu zadzwonił do mnie i powiedział, że nie jest zmęczony więc pójdzie odwiedzić jednego ze swoich kolegów z pracy, o którym opinię już znałam. Po jego powrocie znów zauważyłam te charakterystycznie zaszklone, przekrwione oczy i czerwoną twarz - wtedy zorientowałam się o co chodzi, bardzo mnie to rozgniewało. Połączyłam ze sobą wcześniejsze sytuacje i teraz już wiem, że znów wracają jego historie z przeszłości... Próbowałam z nim wielokrotnie porozmawiać, jednak wszystko nie przynosi skutku - nadal zarzuca mi brak tolerancji wobec tych, według niego, "małych" rzeczy i wścieka się na mnie kiedy mowie mu o tym, że wiem, że taki wpływ maja na niego jego koledzy.

Teraz, kiedy o tym rozmawiamy to już w ogóle nic nie ukrywa, nawet powiedział, że robił to już wcześniej, kiedy ja nie widziałam i będzie to robił, a ja nie mam prawa bronić mu kontaktów z jego "najlepszymi kumplami" - oni nic nie są winni, bo on sam chce to robić, mówi, że go to relaksuje i czasem ma do tego prawo. Nie przemawiają do niego perspektywy utraty rodziny - mówię mu, że jeśli chce to niech się wyprowadzi i wyszaleje w swojej młodości, a potem dopiero niech wróci jak mu przejdzie ochota na takie rzeczy i przypomni sobie, że ma rodzinę, której przecież kiedyś tak bardzo pragnął, ale to też nie skutkuje. Ja nie chcę, żeby dzieci widziały go w takim stanie, w jego przekonaniu, jeśli nie robi tego na oczach dzieci to nic w tym złego, teraz już nic go nie interesuje, a jego oczy zaślepia chęć przesiadywania z "kolegami" w wolnych chwilach.

Moja siostra zaproponowała nam wspólny wypad na dyskotekę noworoczną, to nawet wtedy szukał kontaktu z kolegą, z którym pali i zapraszał, go żeby poszedł tam z nami, mimo iż była to nasza pierwsza wspólna dyskoteka odkąd zaszłam w ciążę. Jego palenie i picie do niczego dobrego nie prowadzi... Boję się, że to zamieni się w coś znacznie gorszego, boję się, że to już nie będzie niewinne palenie, picie i wypady z kolegami. Nie chcę przez to wszystko stracić naszej rodziny, bo to naprawdę jest dobry chłopak, ale to wszystko może się skończyć. Ja już naprawdę nie wiem jak z nim porozmawiać - nie da się ani po dobroci, ani pogrążając. Z całego serca proszę o radę i pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty