Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zdrowie psychiczne: Pytania do specjalistów

Stan podgorączkowy, bóle głowy i problemy ze snem

Witam! Od ponad tygodnia mam stan podgorączkowy (od samego rana 37,4- 38). Towarzyszą temu silne, całodobowe bóle całej głowy (piekące, pulsujące w skroniach): tył, przód, boki. Od tego samego czasu mam problemy ze snem - prawie wcale nie śpię. Przez...

Witam! Od ponad tygodnia mam stan podgorączkowy (od samego rana 37,4- 38). Towarzyszą temu silne, całodobowe bóle całej głowy (piekące, pulsujące w skroniach): tył, przód, boki. Od tego samego czasu mam problemy ze snem - prawie wcale nie śpię. Przez ten okres puszczała mi się codziennie rano krew z nosa. Zrobiłam sobie morfologię z rozmazem. Zawsze miałam anemię i miałam złe wyniki, ogromne niedobory (ost. morf. - 3 miesiące temu), a teraz wszystko jest prawidłowo jak nigdy wcześniej. Mam tylko podwyższone limfocyty - 54%. OB - 3. Mocz, próby, nerkowe, wątrobowe, cukier ok.

Byłam u neurologa i laryngologa, miałam prześwietlenie zatok, EKG, ale nic nie wykazało. Ponadto mam zawsze bardzo wysoki puls 90-100 (czasem i ponad, max 127). Ciśnienie raczej prawidłowe, czasami za niskie. Miewam też silne bóle z lewej strony brzucha, zaraz pod klatką piersiową i bóle podbrzusza. Odczuwam również bóle w mostku i stawowo-mięśniowe na całym ciele - palce, szczęka, nogi, ręce. Wszystkie objawy są bardzo uciążliwe. Jestem bardzo senna, zmęczona, wszystko sprawia mi ogromny wysiłek. Mam problemy również z gwałtownymi skrętami głowy i utrzymaniem równowagi - przy pochylaniu, skrętach, obrotach kręci mi się w głowie, robi mi się słabo i niedobrze, odczuwam bardzo silne bóle głowy i silne ciśnienie (np. podczas brzuszków).

Jestem bardzo blada, praktycznie codziennie mam sińce pod oczami. Wydaje mi się, że za często oddaję mocz - około 10-15 razy na dobę. Dodatkowo mam bardzo, bardzo obfite i bolesne miesiączki (niekiedy obserwuję brązową lub krwistą wydzielinę z pochwy). Wykryto u mnie silną alergię (testy na pyłki i inne rzeczy ujemne), mam również przepuklinę rozworu przełykowego i 6 lat temu stwierdzono u mnie gronkowca w gardle. Miałam robioną autoszczepionkę, ale do tej pory odczuwam zachrypnięte gardło. Zawsze byłam chorowita i bardzo często chorowałam. Ponadto mam nerwicę, ale nie uwierzę, że te objawy są z niej. Wszystko jest dla mnie bardzo uciążliwe. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak

Nerwica serca i napady paniki

Witam! 3-4 lata temu zdiagnozował kardiolog u mnie nerwicę serca. Mój ówczesny partner doprowadził mnie do tego stanu. Byłam tak ciężko podenerwowana wszystkim, że np. siedząc spokojnie w domu, oglądając telewizję, serce zaczynało mi łomotać, robiło mi się słabo, przez...

Witam! 3-4 lata temu zdiagnozował kardiolog u mnie nerwicę serca. Mój ówczesny partner doprowadził mnie do tego stanu. Byłam tak ciężko podenerwowana wszystkim, że np. siedząc spokojnie w domu, oglądając telewizję, serce zaczynało mi łomotać, robiło mi się słabo, przez co wpadałam w jeszcze większą panikę. Miałam wykonywane różne badania profilaktyczne, jak również specjalistyczne na serce. Nic nie wykazały. Kardiolog przepisał mi Xanax oraz Concor. Po miesiącu dolegliwości ustały. Z partnerem się rozstałam. Wszystko wróciło do normy. Ale od jakiegoś czasu popadam w stany lękowe. Można powiedzieć, że panikuję, że jestem na coś chora, że umrę itp. Staram się walczyć z tymi myślami, uspokajam się, biorę ziołowe tabletki uspokajające. Napady lęku pojawiają się głównie w pracy. Nie mam szczególnie stresującej pracy. Pracuję tylko 5 h dziennie. Ale samo wyjście z domu już mnie stresuje i boję się do niej chodzić, żeby nie wpaść w panikę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy skoki tętna to oznaka nerwicy?

Witam! Mam pytanie. Zawsze w nocy mam tętno w granicach 60/min., natomiast jak rano wstanę to mi skacze do nawet ponad 100/min., szczególnie po posiłku (a jeść trzeba przecież). Czuję się jakbym miał zaraz zemdleć, ale mogę normalnie wykonywać swoje...

Witam! Mam pytanie. Zawsze w nocy mam tętno w granicach 60/min., natomiast jak rano wstanę to mi skacze do nawet ponad 100/min., szczególnie po posiłku (a jeść trzeba przecież). Czuję się jakbym miał zaraz zemdleć, ale mogę normalnie wykonywać swoje obowiązki, poza tym ciągle mam lęk przed śmiercią. Takie tętno utrzymuje się przez parę godzin, natomiast ciśnienie jest zawsze w normie. Bylem u lekarza kardiologa, UKG, EKG w normie, badania krwi w normie, tarczyca w normie, przytarczyce też.

Czasami mam bóle w okolicy przedsercowej, tzn. między obojczykami i pod łukami żebrowymi nad żołądkiem po lewej stronie, pół roku temu miałem zdiagnozowaną hiatus hernia esofagi, od tej pory straciłem 10 kg. Miałem już fundoplikację, żeby to naprawić. Z jedzeniem nie mam problemów, teraz odzyskuję wagę. Oczywiście nadal wszystko rozdrobnione, wodniste. Psychiatra stwierdził, iż mam objawy nerwicy. Czy to są objawy nerwicy i jak to się leczy?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Tomasz Stawski
Lek. Tomasz Stawski

Czy ból głowy to faktycznie objaw nerwicy?

Boli mnie głowa od miesiąca. Miałam robiony rezonans magnetyczny, który nic nie wykazał. Lekarz powiedział, że to nerwica. Tak się ucieszyłam, że nic nie znaleźli, że zaczęłam skakać z radości i nagle mi coś strzeliło w głowie i huknęło, że...

Boli mnie głowa od miesiąca. Miałam robiony rezonans magnetyczny, który nic nie wykazał. Lekarz powiedział, że to nerwica. Tak się ucieszyłam, że nic nie znaleźli, że zaczęłam skakać z radości i nagle mi coś strzeliło w głowie i huknęło, że zaczęłam się zwijać z bólu. Poszłam spać, ale na 2. dzień boli jeszcze mocniej. Czy mógł mi się utworzyć od tego krwiak mózgu? (29 lat)

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Myśli samobójcze, nerwowość i problemy ze snem

Witam, mam 19 lat. Wychowałam się w patologicznej rodzinie. Rodzice nie zajmowali się mną w ogóle, mieszkaliśmy z dziadkiem, dzięki któremu miałam zapewnione utrzymanie finansowe do 6 klasy podstawówki, i nic więcej. Zawsze byłam zdana sama na siebie, wstydziłam się...

Witam, mam 19 lat. Wychowałam się w patologicznej rodzinie. Rodzice nie zajmowali się mną w ogóle, mieszkaliśmy z dziadkiem, dzięki któremu miałam zapewnione utrzymanie finansowe do 6 klasy podstawówki, i nic więcej. Zawsze byłam zdana sama na siebie, wstydziłam się przed koleżankami ze szkoły i podwórka, jaką mam sytuację w domu, choć wszyscy o tym wiedzieli. Przez to próbowałam sama wypełniać sobie czas. Szukałam odpowiedzi dlaczego tak się dzieje i co takiego zrobiłam, że jest u mnie inaczej niż u innych dzieci. Zamykałam się w swoim świecie i wciąż to robię.

5 lat temu byłam w szpitalu psychiatrycznym w Gnieżnie, na skutek nasilania się myśli samobójczych i wielu samookaleczeń. Wtedy toczyła się sprawa w sądzie o ograniczenie praw rodzicielskich lub wywóz mnie do domu dziecka. Ciężko się egzystowało wtedy. Co najmniej kilka razy dziennie zamykam się w swoich myślach, które są bardzo różne, od zwykłych przyziemnych marzeń po triumfy muzykalne (choć wcale nie umiem śpiewać). Wyobrażam sobie również, że siedzę z jakimiś ludźmi, którzy autentycznie istnieją, ale nie znam ich za bardzo, najczęściej gdy jestem sama w domu, wtedy piję sobie z nimi piwo, bo sama nie lubię pić. Gdy ktoś przerwie mi moje rozmyślania, bardzo nerwowo się wtedy zachowuję, krzyczę i później nawet nie pamiętam, dlaczego tak zareagowałam, tracę przez to bliskich.

Często w rozmowach z ludźmi mówię coś i za chwilę uświadamiam sobie, że wcale tak nie myślę, to nie są zwykłe kłamstwa, ponieważ nie umiem kłamać. Nastrój zmienia mi się z godziny na godzinę. Codziennie gdy kładę się do spania wymyślam miliony historii, o samobójstwach, gwałtach, morderstwach i czasem nawet jakieś przyjemne rzeczy się też zdarzają. To objawia się później w snach, z których budzę się wystraszona, po czym zasypiam i dokańczam sen. Bardzo przepraszam, że tak wiele napisałam, ale nie sposób tego skrócić, a to i tak nie wszystko. Ktoś mi kiedyś powiedział, że mam rozdwojenie jaźni, czy miał rację? Bardzo proszę o kilka słów odpowiedzi.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Lęk przed ludźmi i poddenerwowanie

Witam! Mam 23 lata, jestem mężczyzną. Nie wiem, czy coś zaczyna się ze mną dziać, dlatego pytam. Dzisiaj jak wracałem samochodem z pracy, pojawiło się coś konkretniejszego niż dotychczas. Pierwsza sprawa, przejechałem przez skrzyżowanie i prawie tego nie pamiętam. Nigdy...

Witam! Mam 23 lata, jestem mężczyzną. Nie wiem, czy coś zaczyna się ze mną dziać, dlatego pytam. Dzisiaj jak wracałem samochodem z pracy, pojawiło się coś konkretniejszego niż dotychczas. Pierwsza sprawa, przejechałem przez skrzyżowanie i prawie tego nie pamiętam. Nigdy aż tak nie było. Pojechałem jeszcze na myjnię i nie włączyłem kierunkowskazu jak zjeżdżałem z głównej trasy, na szczęście nic się nie stało. Wjechałem na myjnię i wiedziałem, że zrobiłem błąd. Czekałem aż się zwolni miejsce i naprawdę dziwnie się poczułem! Nie wiem nawet jak to opisać, nie wiem co to było. Patrzę na ludzi stojących, przechodzących i się ich normalnie boję. Myślę o tym, żeby jechać szybko do domu i się zamknąć w pokoju. To było cholernie nieprzyjemne.

Poza tym, drżą mi ręce i czasami całe nogi. Kiedyś delikatnie czułem to tylko w rękach, teraz to ja już widzę jak one mi drżą. Czasami też to, co widzę lekko się zabuja, ale naprawdę lekko i rzadko. Kolejne bardzo dziwne coś: idę spać, jest ok dopóki nie zacznę myśleć intensywnie, o wszystkim. I przeważnie sprowadzi się to do potężnych nerwów i szybkiego bicia serca, a myślę o czymś co mnie dzisiaj, czy kiedyś tam wnerwiło. Po chwili jak już mi to przechodzi zastanawiam się po co to było? Czemu aż tak mocno podniosłem sobie ciśnienie tylko przez myślenie o czymś? Do tego dopiero po chwili orientuję się, że mam zaciśnięte zęby, aż mnie bolą. A jeśli chodzi np. o to jak coś mnie mocno wkurzy, ale jestem w pracy to też trochę potrafię przesadzić z nerwami, tylko daję radę się uspokoić i nie czuję tego co wyżej napisałem.

Na początku napisałem, że pojawiło się coś konkretniejszego niż dotychczas. No właśnie, kiedyś myślałem, że to tylko takie chwilowe rozkojarzenie, ale dzisiaj to mnie trochę zadziwiło. Napisałem też, że bałem się ludzi. Ja naprawdę nie wiem co to było, nie wiem czy bałem się ich, czy tego że coś mi się stanie? Tak jakbym się na chwilę wyłączył i był bezbronny. Nie wiem, czy ja to coś, co we mnie siedzi dobrze opisałem. Chcecie jak najwięcej informacji, więc jeszcze kilka zdań: palę papierosy - 1 paczkę dziennie, jestem mechanikiem samochodowym, mam do czynienia z różnymi rozpuszczalnikami, płynami toksycznymi i czasami od tego też potrafi się w głowie zakręcić.

Jestem raczej łatwo podatny na stres, ale walczę z tym i wygrywam, dobrze sypiam, nie mam problemów z zasypianiem, nie biorę żadnych leków, czasami czuję wstręt do rodziny, mamy, taty, brata, siostry. Nienawidzę jak na mnie patrzą, ale tylko czasem, ogólnie to radzę sobie z życiem, dobrze wykonuję pracę, mam kolegów, koleżanki, staram się nie przejmować swoimi problemami, ale to nie jest łatwe, kocham muzykę, kupiłem sobie niedawno studio i chcę spróbować produkcji, zawsze mnie to fascynowało. Myślę, że jest dobrze, mimo tego te dziwaczne dolegliwości mnie niepokoją, rozstrajają... Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy leki ziołowe są skuteczne w leczeniu wspomagającym nerwicy?

Moja 41-letnia córka od ósmego roku życia cierpi na nerwicę natręctw. Początkowo zdiagnozowano to jako zespół depresyjno-lękowy, następnie jako depresję, a od kilkunastu lat jako zespół natręctw, a niektórzy lekarze uważają, że to schizofrenia. (Nie wiem, co gorsze). 6 razy...

Moja 41-letnia córka od ósmego roku życia cierpi na nerwicę natręctw. Początkowo zdiagnozowano to jako zespół depresyjno-lękowy, następnie jako depresję, a od kilkunastu lat jako zespół natręctw, a niektórzy lekarze uważają, że to schizofrenia. (Nie wiem, co gorsze). 6 razy przebywała na oddziale psychiatrycznym. Od dłuższego czasu bardzo nasilają się stany lękowe; córka każdą niewielką zmianę na skórze uważa za symptom raka. Każdą informację z telewizji o groźnej chorobie przypisuje sobie lub mnie. W czasie mrozów nie pozwalała mi wychodzić z domu, abym się nie przeziębiła. Miałam możliwość iść na zastępstwo do szkoły (jestem emerytowaną nauczycielką) - też nie pozwoliła, ponieważ zaraziłabym się od dzieci itd., itp.

Córka bardzo izoluje się od ludzi. Chodzi wprawdzie po zakupy, ale głównie dlatego, aby jak najtaniej kupować. Zresztą wszyscy ludzie ją denerwują. W domu nieustannie sprząta albo rozwiązuje krzyżówki. Ma też przymus pozbywania się rzeczy, które mają nawet minimalną skazę. Przed kilkoma miesiącami zdiagnozowano u niej również niedoczynność tarczycy. Zażywa obecnie pernazinum, anafranil i spamilan (ten ostatni lek zastąpił hydroxizinum) oraz eutyroks 125. Moje pytanie dotyczy leków ziołowych jako wspomagających. Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy uczucie pustki i omamy wzrokowe oznaczają schizofrenię?

Zastanawiam się nad schizofrenią. Mam omamy wzrokowe. Widzę pełzające cienie i światła po przedmiotach. Niektóre zamieniają się czasem nawet w postaci jakby wielkich oślizgłych macek. Zawsze uważałam, że to wynik zmęczenia, ale ostatnio przestało mi ono dokuczać, a cienie nie...

Zastanawiam się nad schizofrenią. Mam omamy wzrokowe. Widzę pełzające cienie i światła po przedmiotach. Niektóre zamieniają się czasem nawet w postaci jakby wielkich oślizgłych macek. Zawsze uważałam, że to wynik zmęczenia, ale ostatnio przestało mi ono dokuczać, a cienie nie znikają. Gdy z kimś staram się rozmawiać, to mam takie uczucie, że się wyłączam, mam pustkę w głowie. Natomiast w oddali wyłapuję wszystkie dźwięki i na nich koncentruje się moja uwaga. Nie jestem też pewna, czy niektóre wydarzenia się rzeczywiście wydarzyły, czy tylko mi się tak wydaje. Mogę także dodać, że mam też ogólne problemy z koncentracją, nie słucham, gdy ktoś coś do mnie mówi, czasami nie mogę zrozumieć, o co chodzi i trzeba mi kilka razy powtarzać tę samą rzecz, bo ciągle zapominam.

Mam też dużo wyobrażeń na temat przyszłości i przeszłości, natomiast rzeczywistość jest dla mnie obca, nie myślę o tym, co jest tu i teraz. Dźwięki też mnie denerwują. Hałas na przykład w szkolnym korytarzu zamienia się w okropne buczenie. Mam wrażenie jakby próbował mnie oblepić całą i udusić. Martwi mnie też fakt, że nie pamiętam co powiedziałam sekundę po zakończeniu mówienia. Do napisania skłonił mnie dzisiaj przypadek, po raz kolejny się powtarzający, kiedy dałabym sobie ręce i głowę uciąć, że zniosłam pościel do prania. Mogła bym opowiedzieć każdy szczegół tej czynności. A pościel wciąż leżała na moim łóżku. Dodam, że ojciec miał problemy psychiczne, ale nigdy nie poddał się żadnym testom, więc pewności nie ma. Na dodatek zaczęła mi się bardzo nasilać arytmia serca połączona z drażliwym bólem pod mostkiem, bardzo silnymi mdłościami oraz bezdechem. To wszystko bardzo mnie martwi. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zamglenie wzroku i drętwienie palców u rąk

Witam! 3 lata temu działy mi się dziwne rzeczy. Zaczynało się od bólu oczu, po chwili nachodziła mi jakby czarna mgła na oczy, przechodziło i zaczynały drętwieć mi palce u ręki (raz od lewej, raz od prawej) i szło tak...

Witam!

3 lata temu działy mi się dziwne rzeczy. Zaczynało się od bólu oczu, po chwili nachodziła mi jakby czarna mgła na oczy, przechodziło i zaczynały drętwieć mi palce u ręki (raz od lewej, raz od prawej) i szło tak do łokcia. Potem drętwiał mi język i usta po czym przechodziło. Znikły te objawy, a zaczęło mnie kłuć w prawej piersi. Te kłucia przenikają aż pod łopatkę. Pojawiają się wtedy jak przestaję się denerwować. Czy jest to na tle nerwowym? Jestem bardzo nerwową osobą. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy te objawy wskazują na schizofrenię?

Witam, jestem 34-letnim mężczyzną i od co najmniej 17 lat borykam się z dolegliwościami, które trochę trudno mi opisać (ale się postaram). Mniej więcej w wieku 17 lat odwiedziłem psychiatrę i otrzymałem diagnozę nerwicy lękowej. Związane to było z obawą...

Witam, jestem 34-letnim mężczyzną i od co najmniej 17 lat borykam się z dolegliwościami, które trochę trudno mi opisać (ale się postaram). Mniej więcej w wieku 17 lat odwiedziłem psychiatrę i otrzymałem diagnozę nerwicy lękowej. Związane to było z obawą przed zawałem serca, kilkoma atakami paniki, kłopotami z oddychaniem itp. Przechodziłem potem przez różne lęki i obawy, bałem się nowotworów, wylewu, tętniaków, astmy (a więc uduszenia) itp. itd. Leków żadnych nie dostałem ani wtedy, ani później, nie miałbym też ochoty ich brać póki nie muszę. Psychiatrę odwiedziłem też jeszcze później, w wieku 25 lat i zaproponował mi tylko terapię grupową, z czego wtedy nie skorzystałem.

Niezależnie od kłopotów skończyłem studia, podjąłem pracę. Nie założyłem niestety rodziny, a to głównie dlatego, że czuję się nie dość dojrzały i, szczerze mówiąc, zdrowy. Ponadto, niezależnie od wszystkiego, jestem chyba dość drażliwym człowiekiem, potrafią mnie irytować naprawdę drobiazgi, jak to że ktoś zostawi zapalone światło w łazience itp. Nie ułatwia to związków i jest czymś nad czym muszę pewnie popracować. Nie wiem jak się odnieść do diagnozy nerwicy, ale na pewno jestem hipochondrykiem i przechodzę przez cykle, które zaraz opiszę. Zwykle zaczyna się od dolegliwości fizycznych, np. kłopotów z oddychaniem, żołądkowych i innych, a potem rozpoczynam wędrówkę po stronach internetowych i po lekarzach, próbując znaleźć przyczynę złego samopoczucia. Potrafię wpaść w panikę, gdy obudzę się ze zdrętwiałą nogą w momencie gdy np. obawiam się wylewu. :)

W każdym razie, gdy w końcu dochodzę do wniosku, że moje kłopoty są na tle psychicznym, zaczynam przeglądać strony o psychiatrii i ląduję tam gdzie teraz jestem: w lęku przed zachorowaniem na poważną chorobę psychiczną. Ta ostatnia kojarzy mi się z utratą kontroli nad sobą, z obawą że stracę kontakt z rzeczywistością, nie będę mógł pracować (jestem inżynierem). Każda wiadomość o tym, że chory psychicznie popełnił jakąś zbrodnię mnie przeraża. Moją główną obawą jest właśnie w tej chwili strach przed zachorowaniem na schizofrenię. Przechodziłem już przez to wiele razy, ostatnio 3 lata temu, i zwykle wygląda to chyba bardzo podobnie. Spędzam dużo czasu przeglądając publikacje n/t tej choroby, odwiedzam fora dla ludzi chorych. Po części robię to chyba kompulsywnie, bo raczej nie dowiaduję się już niczego nowego.

Praktycznie cały czas mojemu życiu towarzyszy autoobserwacja. Odkąd znajomy psycholog powiedział, że głosy u ludzi chorych zaczynają się często od szumów, często wsłuchuję się w szum wentylatora, silnika itp. w strachu że coś do mnie stamtąd zagada i będzie to początek choroby. Inna obawa, to to że usłyszę jak ktoś woła moje imię, gdy nikogo nie będzie w pobliżu (kolejna rzecz o której przeczytałem w sieci). Moje wyczulenie na ciche dźwięki, takie na granicy słyszalności, bardzo mnie w tej chwili wyczerpuje. Przechodziłem już coś podobnego kiedyś, ale związane to było z obawą przed halucynacjami wzrokowymi, które ponoć często zaczynają się w krawędzi pola widzenia. Ponadto wszelkie pytania natury egzystencjalnej budzą mój silny niepokój, głównie dlatego, że wiem że schizofrenicy mają tendencję do nadmiernego filozofowania. Pamiętam, że w lęku bywałem odrealniony, ale nie wiem czy aż tak jak piszą ludzie, którzy cierpią na derealizację.

Zauważyłem, że przeglądanie sieci i czytanie o schizofrenii działa tak, że najpierw trochę mnie uspokaja (bardzo się koncentruję), ale potem wyciąga ze mnie siły, jak jakieś uzależnienie. Niezależnie od tego pracuję, wydaje mi się że dość dobrze, odnoszę nawet jakieś sukcesy, od dawna sporo trenuję (rower, boks). Nie ukrywam też, że gdy jestem na czymś mocno skupiony, nie mam żadnych problemów. Zapisałem się na terapię psychodynamiczną, ale jestem dopiero na początku i nie potrafię jeszcze powiedzieć czy mi pomaga, czy nie. Moim postanowieniem na ten rok było doprowadzenie się do porządku albo przynajmniej początek tego.

Moje pytania: 1. Co mi właściwie dolega i skąd to się mogło wziąć, na podstawie tego opisu? Wiem, że schizofrenia może mieć początek pseudonerwicowy, ale nie wiem za bardzo jak to ma wyglądać i jak długo trwać. 2. Czy istnieje moment, w którym będę mógł powiedzieć, że jeśli miałaby mi się rozwinąć poważna choroba psychiczna, to już by to nastąpiło? 3. Jakie są moje szanse na powrót do normalności i jak to robić? 4. Trafiały mi się miesiące, nawet lata, gdy nie miałem takich kłopotów - jak to możliwe? Niekoniecznie były to bezstresowe lata, ale i tak nic mi nie dolegało. Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Duszności, ból w klatce piersiowej i lęk

Witam! Długo się zastanawiałam czy napisać do Państwa. Jednak postanowiłam to zrobić, bo już dłużej nie dam rady. Mam 22 lata, moje dzieciństwo było bardzo nerwowe i napięte. Mój tata alkoholik znęcał się psychicznie nad nami. To wszystko wpłynęło na...

Witam! Długo się zastanawiałam czy napisać do Państwa. Jednak postanowiłam to zrobić, bo już dłużej nie dam rady. Mam 22 lata, moje dzieciństwo było bardzo nerwowe i napięte. Mój tata alkoholik znęcał się psychicznie nad nami. To wszystko wpłynęło na moją psychikę, byłam zamknięta, często chorowałam, panicznie bałam się o jego zdrowie. Często mówił, że idzie się zabić, a ja jako dziecko nie umiałam mu pomóc. W czerwcu tamtego roku tato trafił do szpitala z udarem mózgu i zawałem serca, jest sparaliżowany. Myśleliśmy, że to koniec. Miesiąc potem mama dołączyła do niego, ponieważ miała operację na kamienie. Zostałam sama i tak musiałam chodzić i opiekować się obojgiem rodziców.

W międzyczasie miałam zatrzymanie miesiączki wynikające z dużego stresu. Zaczęłam zażywać tabletki wywołujące, a mianowicie Luteinę i Progesteron. Jednak postanowiłam poradzić się innego lekarza w mojej sprawie i poszłam do znajomego mojej mamy, który przepisał mi na uregulowanie okresu tabletki antykoncepcyjne i wszystko byłoby ok, ale w sierpniu tamtego roku, najpierw podczas kąpieli dostałam jakby skurczu drętwienia ciała i nie mogłam oddychać, jednak zbagatelizowałam objaw, nie biorąc pod uwagę, że może coś być nie tak. Dopiero tydzień później - 05 sierpnia zaczęło dziać się coś okropnego - nagłe drętwienie ciała, nie mogłam chodzić, duszności, ciśnienie 170/110, puls 100, oczywiście panika. Zadzwoniłam na pogotowie. Tam powiedziano, że nie przyjadą po mnie, bo to nie zagrożenie życia, żeby zadzwonić na dyżur. Zadzwoniłam na dyżur, tam doktor też nie przyjedzie, bo nie ma samochodu, a ja sama. Ten czas wydawał się dla mnie wiecznością, tym bardziej że nie chorowałam na nic. Dobrze, że mój brat miał służbę i nas zawiózł. Zostałam w szpitalu na obserwacji, bo nic mi nie pomagało. Czułam, że umieram. Bardzo się bałam. Wróciłam do domu i nie mogłam się pozbierać. Najpierw przez pierwszy tydzień nic nie jadłam, bardzo schudłam, codziennie jeździłam do lekarzy, bo wydawało mi się, że coś jest nie tak - to mi duszno, to mi słabo, wszystko mi było, a jednak lekarze nic nie widzieli, dawali tylko leki na uspokojenie.

12 sierpnia poszłam do kardiologa, który stwierdził, że mam nadciśnienie i od tamtej pory leczę się na nad ciśnienie. Biorę Diuver, Atocand i Lokren po pół tabletki dziennie. Jednak moje objawy i tak się nie polepszają, raz jest dobrze potem jest coraz to gorzej. Na początku nie chciałam się z nikim spotykać, bałam się że umrę. Każdy ból w klatce piersiowej, każde duszności już były objawem. Codzienne mierzenie ciśnienia, czy na pewno nie mam podwyższonego. Panika, drętwienie rąk, nóg. Zrobiłam wszystkie wszelkie badania. Badania krwi, OB, morfologią, żelazo, TSH oraz inne, cholesterol, wszystko bardzo dobrze. Poszłam na echo serca, również bardzo dobre. Lekarz nawet powiedział, że chciałby takie serca tylko oglądać i że długo będę żyć, jednak to mnie nie uspokoiło. Byłam także na USG piersi, USG brzucha oraz tarczycy. Miałam parokrotnie robione EKG serca, na którym nic nie wyszło.

Lęk i strach przed tym, że mogę umrzeć i przed tym, że wtedy nikt mi nie pomógł oraz to że wszystko mnie przerasta jest straszny. Boję się brać dodatkowe jakieś leki, żeby przypadkiem nic mi się nie stało. Nie ufam wszystkim lekarzom, bo zawiodłam się na tamtym ginekologu. Moja lekarka pierwszego kontaktu zapisała mi na uspokojenie XanaX SR całodniowy, brałam 2 tygodnie, ale odłożyłam, ponieważ znowu mam zatrzymanie okresu i biorę Luteinę. Wcześniej na uspokojenie brałam Zomiren 0,5. Jeden raz dziennie na wieczór. Muszę powiedzieć, że czułam się dość dobrze. Wczoraj miałam znowu atak w nocy, nie mogłam zasnąć, czułam, że coś mnie piecze, jakby zgaga, że muszę zwymiotować, bo inaczej nie dam rady. Duszno mi było jak leżałam, dopiero jak wstałam mogłam w miarę funkcjonować. Zwymiotowałam parokrotnie, poprosiłam mamę, żeby położyła się koło mnie i usnęłam. Wstałam rano i dalej czuję się niezbyt dobrze.

Czy to jest nerwica? Pomóżcie jak mogę z nią walczyć? Zapomniałam powiedzieć, że byłam u psychiatry, ale przepisał mi od razu Depresolet, po którym czułam się fatalnie, zasypiałam na stojąco, nie mogli mnie dobudzić i już tam nie poszłam. Chodzę do psychologa i pomagają rozmowy, ale lęki dalej zostają. Czuję że nikt tego nie rozumie. Czasami nawet każdy mówi - ty tylko chodzisz po lekarzach, wyszukujesz sobie chorobę, ale przecież tak nie jest. Może jestem przewrażliwiona, ale chcę żyć, boję się o swoje życie. Proszę pomóżcie i odpiszcie, coś doradźcie.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy ojciec potrzebuje leczenia psychiatrycznego?

Witam, szukam porady lekarskiej, psychologicznej lub psychiatrycznej w kwestii, którą samej jest mi trudno zrozumieć. Chodzi o mojego ojca. Ma on ok. 60 lat. 20 lat temu matka rozwiodła się z nim i od tamtej pory nasze kontakty nie były...

Witam, szukam porady lekarskiej, psychologicznej lub psychiatrycznej w kwestii, którą samej jest mi trudno zrozumieć. Chodzi o mojego ojca. Ma on ok. 60 lat. 20 lat temu matka rozwiodła się z nim i od tamtej pory nasze kontakty nie były nigdy zażyłe. Po rozwodzie miał on bardzo burzliwe życie - kilka razy był bezrobotny, czasem nawet nie miał gdzie mieszkać. Na własne życzenie zerwał kontakty rodzinne, nie miał też wielu przyjaciół. Teraz, kiedy trochę stanął na nogi staramy się odbudować nasze kontakty, ale tu pojawia się coś, czego nie rozumiem w jego zachowaniach. Ojciec opowiadając o faktach z czasów, gdy ja byłam małym dzieckiem, o małżeństwie z matką, przebiegu rozwodu przedstawia fakty zupełnie inaczej niż ona to pamięta. Ufam matce i jestem pewna, że to co opowiada jest prawdą i nie rozumiem zaistniałej sytuacji. Nie sądzę, żeby specjalnie przeinaczał lub wymyślał pewne zdarzenia - widać, że naprawdę wierzy w to co mówi. Jednak są to zupełnie różne historie, a niektóre elementy opowieści ojca wydają się bardzo mało prawdopodobne lub zwyczajnie dziwne. Wszystkie sytuacje, o których opowiada sprowadzają się do tego jak inni go źle traktowali, a on był niewinnie pokrzywdzony albo że był jedyną osobą, która miała rację.

Wydaje się też, że myli daty i osoby. Ma również tendencję do przypisywania niektórych zaistniałych swoim specjalnym mocom sprawczym, dobrej energii, a inne złym mocom, którymi inni ludzie mu szkodzili. Zaczynam się zastanawiać, czy mogą to być oznaki choroby psychicznej? Czy to zaburzenia pamięci czy bardziej poważna sprawa. Dodam jeszcze, że zanim przyszłam na świat, około 30 lat temu i więcej ojciec zażywał narkotyki (kompot z makowin), a później zamienił je na alkohol w dużych ilościach. Od 20 lat jest jednak abstynentem. (Rzucił bez przejścia przez terapię czy fachową pomoc, po prostu podjął taką decyzję.) Zastanawiam się, czy taka przeszłość mogła spowodować zmiany w jego mózgu i w pamięci. Czy zalecane byłoby żeby mój ojciec podjął leczenie? Ciężko mi być jednak obiektywną, gdyż sprawa dotyczy mnie osobiście. Proszę o Państwa opinię w tej sprawie. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jak przekonać matkę, by poddała się leczeniu?

Witam, obawiam się o zdrowie psychiczne swojej mamy. Jest osobą samotną, mało towarzyską, od 5 lat nie pracuje zawodowo. Przez długi okres życia cierpiała na nerwicę i - według mnie - także na depresję, której nigdy nie leczyła regularnie. Ponieważ...

Witam, obawiam się o zdrowie psychiczne swojej mamy. Jest osobą samotną, mało towarzyską, od 5 lat nie pracuje zawodowo. Przez długi okres życia cierpiała na nerwicę i - według mnie - także na depresję, której nigdy nie leczyła regularnie. Ponieważ jestem jej jedynym dzieckiem, nasza relacja była zawsze trudna i labilna, niemniej jakiś czas temu (mam 30 lat) udało mi się nabrać do tych spraw dystansu, zająć się sobą oraz swoim życiem i unikać konfliktów, które - odkąd pamiętam - wpędzały mnie w emocjonalne rozterki.

Blisko rok temu wyszłam za mąż, wkrótce przeprowadzam się do swojego nowego mieszkania, mam ambitną, satysfakcjonującą pracę i mimo że dla mojej mamy powinien być to czas szczęśliwy, mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Kilka miesięcy temu zaczęła mi wmawiać, że biorę narkotyki. Stworzyła teorię, że mam jakiś ogromny problem, z którym nie potrafię sobie poradzić, dlatego uciekam w używki i środki psychoaktywne. Nigdy nie słyszałam na swój temat równie niedorzecznej opinii. Ponieważ prowadzę dosyć aktywny tryb życia, otaczam się masą ludzi, nie wyobrażam sobie jak mogłabym realizować wszystkie zadania, będąc uzależnioną od narkotyków. Jako dowody mojego rzekomego ćpania matka uznaje fakt, że czasem bardzo źle wyglądam - cokolwiek to znaczy (zwykle somatycznie reaguję na stres, być może widać to także na moim ciele - czasem bywam zmęczona i boli mnie głowa, ale to chyba się zdarza każdemu) i moje oczy wyglądają jak oczy narkomana. Matka nie potrafi bardziej dokładnie tego uzasadnić, nie wskazuje na konkrety. Często też powołuje się na swoją potężną intuicję, która - jak mniemam - pomaga jej określić co się ze mną dzieje. Niestety, moje zapewnienia o braku jakiegokolwiek problemu nie przekonują jej. Niewystarczające są także rekomendacje co do mojej niewinności autorstwa mojego męża. Matka ma swoją prawdę.

Myślałam już nawet, aby zrobić testy na obecność narkotyków w krwi, ale obawiam się, że przy swoim przekonaniu i tak pomyśli, że sfałszowałam wyniki albo za jakiś czas zacznie wmawiać mi kolejny problem. I gdyby te jej absurdalne podejrzenia dotyczyły jednorazowego nieporozumienia, pewnie nie podejrzewałabym jej o zaburzenia psychiczne. Niestety, mama wraca do tematu i stosując techniki detektywa Rutkowskiego próbuje nakłonić mnie, abym przyznała się do prawdy. Używa argumentów, że cyt. może ma krótki wzrok, ale nie jest ślepa i wie co się ze mną dzieje lub napomina mnie słowami dziecko pozwól sobie pomóc, całe życie przed Tobą. To wszystko z jednej strony mnie zwyczajnie przeraża, bo trochę trąci mi to urojeniami, z drugiej strony okropnie boli. Wiem, że to nie jest rozwiązanie, ale zaczęłam unikać matki, nie potrafię z nią rozmawiać, odrzuciło mnie od jakichkolwiek kontaktów, bo jej zarzuty - jeśli nie podyktowane chorobą, są po prostu bardzo krzywdzące. Jest mi tak po ludzku przykro, że zamiast cieszyć się, że mam naprawdę fajne życie, mama zachowuje się tak, jakby czekała na jakąś tragedię... I właściwie nie wiem co robić.

Boję się, że kiedy wyprowadzę się z domu na dobre, jej wyobraźnia zacznie płatać nam kolejne figle. Boję się, że jeśli nie zacznie korzystać z fachowej pomocy, za kilka lat ten problem będzie znacznie większy. Chciałabym aby była aktywna i zdrowa, bym mogła zająć się samorealizacją, rodziną, urodzić dziecko, a nie zamartwiać się o mamę, która nie chce sobie pomóc, nie próbuje skorzystać z porady specjalisty, wziąć życia w swoje ręce. Proszę poradzić mi co mogę w tej sprawie zrobić. Jak sprawdzić czy abstrakcyjne pomysły mojej mamy są początkiem jakiejś poważnej choroby, czy bardziej świadczą o problemach emocjonalnych lub początkach demencji? (Choć bardzo w to wątpię, bo mama ma zaledwie 60 lat). Jak nakłonić ją, aby skorzystała z fachowej pomocy? Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Lęk i problemy ze snem

Witam! Mój problem polega na tym, że boję się. Przez kilka lat (a dokładniej - gimnazjum i liceum) prawie cały czas żyłam w stresie. Lęk brał się stąd, że ojciec choruje na padaczkę alkoholową, a po każdym jego...

Witam! Mój problem polega na tym, że boję się. Przez kilka lat (a dokładniej - gimnazjum i liceum) prawie cały czas żyłam w stresie. Lęk brał się stąd, że ojciec choruje na padaczkę alkoholową, a po każdym jego ataku zostawałam z tym sama, nikt się mną odpowiednio nie zajął, a i ja nie wiedziałam, że takiej opieki potrzebuję. Prawie ciągle się bałam, że następnym razem dostanie ataku tylko przy mnie. Na tym tle zachorowałam na refluks.

Teraz jestem na pierwszy roku studiów, razem z koleżanką i narzeczonym wynajmujemy mieszkanie. Ale lęk nie minął. Nadal boję się zostać sama, przeraża mnie zwłaszcza pokój współlokatorki, najbardziej nocą. Nie potrafię tego wytłumaczyć, wynajmujemy najzwyczajniejsze 2-pokojowe mieszkanko we W. Co więcej, lęki nasiliły się. Gdy idę w nocy np. do łazienki, zapalam po drodze wszystkie możliwe światła i robię wszystko, byle nie patrzeć na jej drzwi. Wydaje mi się, że coś zza nich gapi się na mnie. Coś, czego wolę nie widzieć. Czasami zdarza się to także przed lustrem, boję się w nie spojrzeć, żeby czegoś nie zobaczyć. W miarę bezpiecznie czuję się tylko w swoim pokoju.

Ostatnio, gdy miałam zostać w mieszkaniu sama na noc z piątku na sobotę, późnym wieczorem spakowałam się i wróciłam do rodziców. Przez to nie mogę zasnąć, budzę się w nocy i nad ranem. Co dziwniejsze, nie boję się np. samotnych spacerów wieczorem, to pomieszczenia mnie przerażają. Dodam, że mam niecałe 20 lat.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Jak wyleczyć się z nerwicy lękowej?

Witam serdecznie! Mam 21 lat. Cierpię na nerwicę lękową od października 2011 roku. Ja już nie wiem, jak mam z tym walczyć. Są dni, że czuję się OK, śmieję się itd., ale większość dni jest takich, że nic mi się...

Witam serdecznie! Mam 21 lat. Cierpię na nerwicę lękową od października 2011 roku. Ja już nie wiem, jak mam z tym walczyć. Są dni, że czuję się OK, śmieję się itd., ale większość dni jest takich, że nic mi się nie chce, czuję mocny ból w klatce piersiowej albo ścisk w gardle, miewam również częste bóle głowy i suchość w śluzówce nosowej. Mam 3-letnią córeczkę i dla niej chce walczyć z tą straszną chorobą. W pracy myślę tylko o tym, żeby czasami nie zemdleć, a w domu czy na ulicy ciągle się boję, że zemdleję, a nikt mi nie pomoże.

Mój problem tkwi w tym, że boję się śmierci. Czy to od tego mam nerwicę lękową? Lekarz rodzinny przepisał mi Hydroxsyziunim 25 mg. Te tabletki biorę po jednej dziennie, ale już od dłuższego czasu. Strasznie mnie otumaniają, nie chcę ich brać, a do psychologa nie mam, szczerze mówiąc, czasu pójść, bo pracuję po 11 godzin, a gdy mam wolne, to boję się nawet wstać z łóżka. Moja rodzina uważa mnie za wariatkę. A ja sama się z tym męczę. Jest tak, że ja potrafię nad tym zapanować, a jest tak, że nie daję sobie z tym kompletnie rady, przecież to jest niedorzeczne, bo ja zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko moja psychika, no ale nie potrafię z nią walczyć.

Przeglądam różne fora w internecie i na żadnym nie uzyskałam jednoznacznej odpowiedzi, jak sobie radzić z nerwicą. Wiem też również, że na nerwicę się nie umiera, ale ja się boję tych częstych duszności. Co prawda wiem, że to tylko psychika (jak już wcześniej wspomniałam). Nie wiem od czego się to wzięło. Pamiętam z dzieciństwa jeszcze, że strasznie się bałam spać sama w pokoju po śmierci mojego dziadka (miałam wtedy 10 lat) i nie ukrywam, że i teraz czasami się boję, mimo tego, że jestem dorosłą kobietą i mam swoje dziecko, często w nocy budzę się i boję się iść do łazienki lub otworzyć oczy. Często proszę mamę, aby ze mną spała, gdyż dziecko wychowuję sama. Jestem po paru nieudanych związkach, każdy z nich przeżyłam tak samo, czyli bardzo boleśnie. Przez 20 lat nie chorowałam na nic, a tu nagle coś takiego mnie spotkało.

Wyniki wszystkie mam bardzo dobre, ale nie potrafię jednoznacznie powiedzieć od czego mam tę cholerną (przepraszam za wyrażanie) nerwicę. Mogę liczyć na jakąś pomoc? Z góry dziękuję i z niecierpliwością czekam na odpowiedź. Od jakiegoś czasu ciężko złapać mi oddech, w nocy np. dzisiaj obudziłam się i nie mogłam złapać oddechu. Bardzo się bałam, cała się trzęsłam. Wypiłam melisę i usnęłam, a dzisiaj od samego rana czuję się taka nikomu niepotrzebna. Przez chwilę myślałam nawet o śmierci (samobójstwie). :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Suchość w gardle i przeskakiwanie krtani

Witam doktorze! Mam suchość w gardle i przeskakuje mi krtań przy dotyku. Jak poruszam krtanią w prawo i lewo, to przeskakują mi chrząstki w krtani. Czy takie objawy są niepokojące, czy jest to normalny objaw u zdrowego człowieka? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czym jest symulacja?

Witam! W związku z odpowiedzią na moje poprzednie pytanie o nr 6667, mam kolejne odnośnie tego, na czym dokładnie polega symulacja - czy to się dzieje na drodze lęku i co to znaczy? Czy w momencie odczuwania silnego lęku można mieć omamy, urojenia, wrażenie przyspieszania otoczenia lub natężenia dźwięków? Dziękuję, pozdrawiam!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy sterydy mogą spowodować powrót objawów nerwicy?

Mam zdiagnozowaną nerwicę lęku napadowego przez lekarza psychiatrę. Ponad dwa lata biorę Mozarin w mniejszych lub większych dawkach, obecnie 7,5 na dobę. Było całkiem dobrze, wykonywałam wszystkie obowiązki, chodziłam do pracy, prowadziłam dom. W międzyczasie pojawiły się bóle stawów....

Mam zdiagnozowaną nerwicę lęku napadowego przez lekarza psychiatrę. Ponad dwa lata biorę Mozarin w mniejszych lub większych dawkach, obecnie 7,5 na dobę. Było całkiem dobrze, wykonywałam wszystkie obowiązki, chodziłam do pracy, prowadziłam dom. W międzyczasie pojawiły się bóle stawów. Badania wykazały chorobę autoimunologiczną - nie określono dokładnie jaką. Reumatolog zalecił Metypred, 8 mg przez tydzień, potem 8 na 4. Czy sterydy mogły spowodować powrót ataków lękowych: nie mogę spać, jeść, mam kołatania serca, towarzyszy mi lęk przed lękiem. Co mam robić? Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak

Duszności i uczucie ściskania w gardle

Witam, mam 23 lata. Od sierpnia mam jakieś dziwne objawy, tzn. duszności, ściskanie w gardle, uczucie ciężkości głowy, tzn. (jakby ktoś mnie złapał za głowę i wpychał w podłogę i przy tym czuję jakieś rozpieranie w nosie), punktowe bóle...

Witam, mam 23 lata. Od sierpnia mam jakieś dziwne objawy, tzn. duszności, ściskanie w gardle, uczucie ciężkości głowy, tzn. (jakby ktoś mnie złapał za głowę i wpychał w podłogę i przy tym czuję jakieś rozpieranie w nosie), punktowe bóle głowy, nogi mam jak z waty i mam tik trzymania się za kark, co bardzo mi pomaga. Miałem robione EKG - wynik 90ud/min, spirometria wyszła dobrze i RTG klatki piersiowej ok.

Czy to są objawy nerwicy? Te dolegliwości doprowadziły do tego, że stałem się hipochondrykiem, jak tylko coś mnie zaboli, od razu panikuję. Raz wylądowałem w szpitalu, gdzie podano mi relanium i było dobrze, ale po 3 dniach to wróciło i się trzyma do tej pory. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Niepokojące objawy w chwilach skupienia

Witam! Mój problem polega na tym, że w chwilach np. zaczytania, zainteresowania czymkolwiek czy też zamyślenia pojawiają się wrażenia skurczy łydek, mrowienia w okolicy nóg, kłucia nerek, bóle stawów lub delikatne pobolewanie głowy. Wrażenia te zazwyczaj występują osobno, czasami mam...

Witam!

Mój problem polega na tym, że w chwilach np. zaczytania, zainteresowania czymkolwiek czy też zamyślenia pojawiają się wrażenia skurczy łydek, mrowienia w okolicy nóg, kłucia nerek, bóle stawów lub delikatne pobolewanie głowy. Wrażenia te zazwyczaj występują osobno, czasami mam wrażenie jakby zapadała mi się świadomość, zaczyna kręcić mi się w głowie, są to takie impulsy. Wystarczy, że się ocknę, tzn. przywrócę do czuwania- przestanę coś czytać czy oglądać, i to ustaje. Jest to od kilku dni dość męczące bo nie mogę się na niczym skupić, tylko myślę żeby ewentualnie nie zemdleć. Czy jest możliwe że sobie coś wmówiłam podświadomie, jakieś lęki czy coś? W przyszłym tygodniu jestem już umówiona na wizytę u psychiatry, ale chciałabym już teraz poznać ewentualne sugestie i rady co do przyczyn.

Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Patronaty