Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Stany lękowe i ucisk w klatce piersiowej powodem problemów ze snem

Mam 29 lat! Od ponad roku mam dziwne objawy, których nie potrafię sklasyfikować. Objawy pojawiają się tylko (!) w nocy, podczas snu. Budzę się nagle, tak jakby ktoś defibrylatorem ucisnął moją klatkę piersiową, co powoduje nagłe wyrwanie ze snu. Dodatkowo...

Mam 29 lat! Od ponad roku mam dziwne objawy, których nie potrafię sklasyfikować. Objawy pojawiają się tylko (!) w nocy, podczas snu. Budzę się nagle, tak jakby ktoś defibrylatorem ucisnął moją klatkę piersiową, co powoduje nagłe wyrwanie ze snu. Dodatkowo mam stany lękowe, gdzie myślę, że to już koniec, utratę rzeczywistości, stan przedomdleniowy, gdzie w ogóle nie mdleję. Trwa to około 10-15 sekund, po czym kładę się spać ponownie. Jest to na tyle uciążliwe, iż nieraz mam te ataki dzień po dniu, a nieraz raz-dwa razy w tygodniu. W żaden inny sposób ataki te się nie objawiają... Nie mam żadnych skurczy, utraty przytomności, co najważniejsze nigdy nie objawiały się w ciągu dnia, tylko w nocy podczas snu. Przejawia się to jeszcze po wybudzeniu szybszym biciem serca (tak jak w przypadku nadmiernego wysiłku, np: podczas biegu).

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak

Ciągłe lęki i złe myśli

Witam serdecznie! Mam b. poważny problem, chciałam zasięgnąć porady. Szukam dobrego psychoterapeuty w Krakowie lub kogoś, kto wyciągnie mnie z nerwicy natręctw! Ta choroba jest okropna, ledwo żyję, jestem bardzo zmęczona walką z tą paskudną chorobą! Mam niesamowity natłok złych...

Witam serdecznie! Mam b. poważny problem, chciałam zasięgnąć porady. Szukam dobrego psychoterapeuty w Krakowie lub kogoś, kto wyciągnie mnie z nerwicy natręctw! Ta choroba jest okropna, ledwo żyję, jestem bardzo zmęczona walką z tą paskudną chorobą! Mam niesamowity natłok złych myśli: boję się czegoś np. kąpię dziecko i jednocześnie suszę sobie włosy... Wiem, że muszę być ostrożna z suszarką, żeby nie być za blisko wody. Jest ok i nagle wstrzela mi się potworna myśl, co by się stało, gdyby ta suszarka wpadła do tej wanny, co kąpie się dziecko! Koszmar i zaczynają się myśli, mnóstwo pomysłów, które mnie przerażają, bolą, ranią - jak matka może mieć takie chore myśli i płakać mi się chce! Wszystkie myśli dotyczą młodszego dziecka, strach żeby Jemu nie stało się nic złego i te myśli są normalne aż do momentu, gdy nagle wstrzela znowu się jakaś chora myśl i psuje moje dobre samopoczucie! Chcę mi się płakać, jestem zdenerwowana i zła na siebie, że dopuszczam do siebie takie głupstwa.

Byłam u psychiatry, powiedziałam mu wszystko co mi dolega (czasami mam wrażenie, że jestem chora psychicznie i moje miejsce jest w Kobierzynie). Przepisał lek o nazwie Pramolan, kazał zażywać 3 x dziennie oraz na noc Bellergot 1x. Brałam te leki zgodnie z zaleceniem lekarza półtora miesiąca, było ok, a nawet super, czułam się jak dawniej, zero chorych myśli. Nawet jak czasem pomyślałam o tym jak bałam się pewnych myśli, które mnie bolały potwornie, to zupełnie nic mnie nie ruszały, tak jakby ich nigdy nie było i nic nie bolało... Super, już nawet zaczęłam zapominać, że coś takiego mnie dotknęło kiedyś i nagle wieczorem miałam super humor i pyk, jest znowu, strzała zatruta prosto w serce! Myśl - uważaj na dziecko, żeby mu krzywda się nie stała i od razu interpretacja tej myśli 100 różnych złych sytuacjach. Złamało mnie to, i to bardzo, i znów wróciły chore myśli, lęk, strach! A tak już było fajnie, myślałam - wychodzę z tej paskudnej choroby. Zadzwoniłam do lekarza, powiedziałam o całym zajściu, kazał 5x dziennie brać Pramolan i ma być lepiej. Jest lepiej, ale nie mogę 5x dziennie, bo źle się czuję, jestem senna, więc zalecił 4x dziennie. Jest ok, nie myślę tyle, nie mam chorych myśli, ale boję się, że znów coś się popsuje i załamie się już, bo bardzo ciężko jest pozbierać się i nagle spaść znów na sam dół!

Mam cudowną rodzinę, kochane dzieci, kocham je strasznie, męża mam do tańca i do różańca - jak to się mówi, byłam wesołą, szczęśliwą osobą, optymistką i teraz jestem znerwicowaną kobietą bojącą sie chorych myśli. Proszę mi pomóc, pokazać, jaką drogą mam jeść, gdzie szukać pomocy, żeby znów być wesołą osobą z poczuciem humoru kochającą matką i żoną. Proszę bardzo.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Pocenie rąk, kłucie między żebrami i omdlenia

Czasem ręce mi się pocą. Mam codziennie podwyższony puls. Kiedyś miałem kłucia kilkusekundowe. A teraz po lewej stronie między żebrami czasem ukłucie, co mnie niepokoi. Do tego dochodzi uczucie tracenia kontaktu z rzeczywistością podobne do omdlenia, jakby w głowie...

Czasem ręce mi się pocą. Mam codziennie podwyższony puls. Kiedyś miałem kłucia kilkusekundowe. A teraz po lewej stronie między żebrami czasem ukłucie, co mnie niepokoi. Do tego dochodzi uczucie tracenia kontaktu z rzeczywistością podobne do omdlenia, jakby w głowie było za dużo tlenu lub za mało, taką metaforę podaję. Ostatnio po lewej stronie w połowie wysokości żeber takie poruszanie się, może migotanie fragmentu skóry, który wyczuwalnie drgnął, lecz to nie bolało i nie było to serce. Piję melisę, biorę multiwitaminę z magnezem, a to nie ustępuje. Czy te drgania skóry można zniwelować? Albo jak pozbyć się tego wrażenia, że zaraz zemdleję, bo to pogarsza koncentrację i rozprasza? Byłem u kardiologa i serce jak dzwon. Niepotrzebnie w życiu się czasem tylko denerwuję i chcę zniwelować te objawy. Dziewczyna mówi, weź sie w garść, bo facet jesteś, a mnie nie obchodzi rozżalanie się nad sobą, tylko usunięcie objawów, omdlenia, potliwości rąk i kłucia na ciele bądź żebrach.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Kołatanie serca, zawroty głowy, drżenie rąk i trudności z oddychaniem w nerwicy

Witam! Mam problem, z którym kompletnie sobie nie radzę! Mianowicie od paru lat mam silne ataki, tj. kołatanie serca, duszności (strasznie ciężko mi się oddycha), uczucie jakby serce mi stanęło, a potem dwa, trzy razy mocno uderza, zawroty głowy, rano...

Witam! Mam problem, z którym kompletnie sobie nie radzę! Mianowicie od paru lat mam silne ataki, tj. kołatanie serca, duszności (strasznie ciężko mi się oddycha), uczucie jakby serce mi stanęło, a potem dwa, trzy razy mocno uderza, zawroty głowy, rano trzęsą mi się ręce, od paru dni doszły mrowienia całego ciała, a najbardziej głowy i twarzy, no i najgorsze: bóle klatki piersiowej, które są niemal cały czas i czasami są tak silne, że zgina mnie w pół, kłucie z lewej strony pod żebrami i uczucie jakby ktoś mi wrzątek lał do klatki. Badania krwi ok, echo serca też dobre i rezonans głowy też w porządku. Lekarz patrzy na mnie z uśmiechem i mówi, że nie wyglądam na chorą - diagnoza - NERWICA. A mi się po prostu nie chce w nią uwierzyć, bo te dolegliwości mam codziennie i ciężko mi jest normalnie funkcjonować, a jak złapie mnie taki atak, to trzyma parę dni... Ciągle myślę, że to coś poważnego, jakaś zatorowość czy inne diabelstwo... Strasznie się boję! Dodam, że mam 27 lat, jestem bardzo szczupła i raczej mam niskie ciśnienie. Mam dwójkę dzieci, więc mój strach o moje zdrowie jest tym bardziej silny... Bardzo proszę o pomoc, bo już nie wiem, gdzie mam się o nią zwrócić, czuję się coraz gorzej.... Czekam z niecierpliwością na odpowiedź ;) Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Jak sobie radzić z napadami lęku?

Witam serdecznie! Aby się przedstawić chciałbym powiedzieć, że jestem 27-letnim mężczyzną, z wyższym wykształceniem, żonaty, mam roczne dziecko. Jestem przedsiębiorcą, z wykształcenia prawnikiem, działam jednak na rynku nieruchomości. Przepraszam za brak polskich liter i błędy ale pisze na tzw. Smartfonie....

Witam serdecznie! Aby się przedstawić chciałbym powiedzieć, że jestem 27-letnim mężczyzną, z wyższym wykształceniem, żonaty, mam roczne dziecko. Jestem przedsiębiorcą, z wykształcenia prawnikiem, działam jednak na rynku nieruchomości. Przepraszam za brak polskich liter i błędy ale pisze na tzw. Smartfonie. Jeśli chodzi o moje pytanie to chciałbym się dowiedzieć, czy moje objawy kwalifikują mnie do wizyty u psychiatry, psychologa czy może powinienem wziąć urlop. Zaczynając od najtrudniejszych do zniesienia, to mam wahania nastroju i lęki. Co jakiś czas wpadam w melancholię, tak głęboką że zaczynam płakać, po kryjomu, tak aby nikt nie spostrzegł. Najczęściej w samochodzie. Problem w tym, że muszę się zatrzymywać w drodze i mogę gdzieś zawinąć się na drzewie. Czasem kiedy zaczynam się bać, dostaję tak głębokiego ataku paniki, że nie mogę oddychać, zalewam się łzami. To takie uczucie jakby waliła się na Ciebie góra, a ja na czuję się bezradny.

Mam problemy ze snem, a kiedy śpię, śni mi się często śmierć najbliższych, że tracę wszystko. Ostatnio miałem sen, że byłem więźniem obozu koncentracyjnego. Do tego mamy małe dziecko, więc łatwo się domyślić, że nie chodzę wyspany. Są dni kiedy jestem optymistą, ale czuję głęboko w sercu, że ten mój humor jest niczym nieuzasadniony i nie znajduje poparcia w faktach. A bywają dni, kiedy czuje w sercu złość tak ogromną i nieufność i zrezygnowanie, ogromne. Najczęściej kończy się to straszną kłótnią z żoną. Szkoda mi jej, bo ją kocham. Ktoś może powiedzieć, że to normalne, że są lepsze i gorsze dni. Ale nie w ciągu jednego tygodnia czy nawet 3 dni. Poza tym pojawiają się u mnie myśli samobójcze, a to chyba kiepsko. Zaczynam bać się ponadto pracy, tracę umiejętność organizacji czasu. Ogólnie człowiek rozsypka. A powinienem być silny i dawać przykład.

W związku z tym że mój problem ma podłoże psychiczne dodam, że: 1. W rodzinie, dwaj dziadkowie alkoholicy, jeden popełnił samobójstwo. Mama moja ma ciężką nerwicę. 2. Miałem krótki okres dwubiegunowości kiedy miałem 16 lat. Kilkanaście wizyt u psychologa szkolnego i rodzinnego i zapomniałem o sprawie. 3. Mam opinię psychologa z tamtych lat. 4. Mam w historii kilka wydarzeń typu trauma. 5. Ostatnie dwa lata obfitowały u mnie w wydarzenia, które przypłaciłem dużym stresem. Np. ciąża żony była zagrożona, nagły poród przedwczesny. Kryzys na rynku pracy i rynku w ogóle, oblany egzamin na aplikację. Reasumując, proszę o info czy powinienem coś łykać, czy iść do lekarza, czy jest coś co mogę zrobić żeby uniknąć lekarza? Czy jest dla mnie nadzieja? Jeszcze jedna sprawa, od jakiegoś czasu zajmuję się projekcjami ekonomicznymi i na ich podstawie inwestuje na giełdzie. Okazuje się, że potrafię bardzo dobrze przewidywać zachowania rynków i nie tylko na podstawie ustalonych przeze mnie prawdopodobieństw i na ogół pesymistycznych scenariuszy. Boję się, bo zaczynam te scenariusze przekładać na inne aspekty otoczenia. Przepraszam, że tak po grafomańsku. Proszę o pomoc i pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Uczucie niewyspania i osłabienie organizmu

Witam, mój problem polega na tym, że dużo bardzo śpię - po 10 godz. i jestem niewyspany, często nie mam na nic ochoty. Gdy wykonuję jakiś wysiłek, nieraz mi się robi słabo, pocę się i muszę zaraz coś zjeść, aby...

Witam, mój problem polega na tym, że dużo bardzo śpię - po 10 godz. i jestem niewyspany, często nie mam na nic ochoty. Gdy wykonuję jakiś wysiłek, nieraz mi się robi słabo, pocę się i muszę zaraz coś zjeść, aby się lepiej poczuć i usiąść. Też mam często lęki w podświadomości, że może mi się coś stać.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Uczucie duszności i silny lęk po paleniu marihuany

Witam, mam 20 lat. Około 3 lata temu zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego. Mnie się wydaje, że to nerwica, ale napiszę objawy. Chcę dodać, że kiedyś zapaliłem marihuanę i po ty zdarzeniu to wszystko się zaczęło. Na początku...

Witam, mam 20 lat. Około 3 lata temu zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego. Mnie się wydaje, że to nerwica, ale napiszę objawy. Chcę dodać, że kiedyś zapaliłem marihuanę i po ty zdarzeniu to wszystko się zaczęło. Na początku miałem gulę w gardle. Miałem wrażenie, że coś mi tam urosło i nie mogę przełykać śliny + dziwne stany psychiczne, tak jakbym był na jakimś haju. Panikowałem, że to mnie zaraz udusi. Byłem u lekarza i powiedział, że wszystko ok. Po kilku miesiącach zostały tylko te stany psychiczne, ale doszły problemy z oddychaniem. To taki dziwny przygnębiający skurcz w klatce piersiowej, strach i lęk, ciężar i panika, że się uduszę. Oczywiście temu towarzyszy te stany psychiczne. Inny odbiór rzeczywistości- straszne dziwne uczucie. Bałem się sam zostawać w domu, bałem się wychodzić na dwór, bo miałem wrażenie, że dopadnie mnie ten napad i się uduszę.

Ten lęk przed lękiem, coś strasznego, no i oczywiście osłabienie organizmu, bóle kończyn, drgawki, kołatanie serca. To było straszne, ciągle o tym myślałem, o tym jak oddycham, byłem na tym skoncentrowany i nie moglem myśleć o czymś innym. Panikowałem, brakowało mi tchu, takiego luzu, ale z miesiąca na miesiąc było coraz lepiej, aż po 3 latach wydawało mi się, że już wszystko jest ok. Trwało to 1 rok, do momentu, gdy nie znalazłem się w pomieszczeniu, gdzie była palona marihuana i wtedy to wróciło to do mnie z podwójną siłą. Nie wiem co robić. Teraz czuję, że nie dam sobie rady. Proszę o porady. Czy są może jakieś leki na takie objawy? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Obsesyjne myślenie o seksie

Witam! Mam pewien problem. Borykam się z tym już przez pewien dłuższy czas. Dotyczy to niechcianych myśli, niezależnie od tego, gdzie bym sie znalazła. Mam 20 lat i od zawsze uważam się za lesbijkę. Czemu o tym piszę, ponieważ...

Witam! Mam pewien problem. Borykam się z tym już przez pewien dłuższy czas. Dotyczy to niechcianych myśli, niezależnie od tego, gdzie bym sie znalazła. Mam 20 lat i od zawsze uważam się za lesbijkę. Czemu o tym piszę, ponieważ myśli, jakie mi dokuczają, dotyczą seksu, bliskości ze starszymi ode mnie kobietami. Problem w tym, że pojawiają się one w każdym momencie, czy to jestem na mieście, na imprezie, na poczcie, w pracy czy szkole. Dotyczą one tylko starszych kobiet, które mnie pociągają, podobają mi się, które przykuwają moją uwagę. Dlatego uznaję to za problem, ponieważ dokucza mi to, krępuje i utrudnia nawiązywanie kontaktów, gdyż te myśli mnie onieśmielają, przez co robię się czerwona podczas jakichkolwiek rozmów czy innego rodzaju kontaktów, np. wzrokowego z kobietą na mieście. Głupie to może, ale mi doskwiera. Prosiłabym o jakąkolwiek radę, w jaki sposób uciszyć te swoje myśli. Czy właściwie ze mną jest coś nie tak? Przecież mam kobietę, więc takie myśli nie powinny występować :) Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Brak wsparcia ze strony rodziny i męża przyczyną stanów lękowych

Witam, wszystko zaczęło się w 2007 roku. Miałam 19 lat, byłam na pierwszym roku studiów, w pociągu poznałam pewnego chłopaka. Zaczęliśmy się spotykać, po miesiącu chciałam z nim zerwać, ale on był uparty, brał mnie na litość i dalej się...

Witam, wszystko zaczęło się w 2007 roku. Miałam 19 lat, byłam na pierwszym roku studiów, w pociągu poznałam pewnego chłopaka. Zaczęliśmy się spotykać, po miesiącu chciałam z nim zerwać, ale on był uparty, brał mnie na litość i dalej się z nim spotykałam. Po 3 miesiącach znajomości okazało się że jestem w ciąży. Matka z bratem urządzili mi wtedy prawdziwe piekło, na każdym kroku wyzywali mnie od dziwek, suk, szmat. Mój chłopak był wtedy w Iraku, a oni mi wmawiali, że on uciekł, grozili domem samotnej matki, opieką społeczną, brat nawet raz uderzył mnie z pięści w plecy tak mocno, że bolało mnie przez 2 dni, dodatkowo groził, że zabije mi tego ''bachora''. Matka mówiła, że nawet do szpitala nie przyjedzie dziecka zobaczyć. Na żadne wsparcie nie mogłam liczyć, nawet jak wzięłam coś lepszego do jedzenia to byłam wyzywana od najgorszych, zdarzało się że brat zrobił coś do jedzenia częstował całą rodzinę tylko nie mnie. Jak siostra mu powiedziała, że mi też powinien dać to powiedział: nie ta k*** nie ma prawa tu nic ruszać, wolę na śmietnik wyrzucić. Któregoś dnia weszłam do łazienki, żeby się wykąpać, nie zdążyłam się jeszcze rozebrać, a brat zaczął walić w drzwi i krzyczeć: otwieraj jebana k***, ja teraz się będę kąpał, wyp**** szmato teraz masz inną rodzinę, a matka powiedziała tylko: sama sobie winna jesteś.

Nie wytrzymałam, poszłam z domu, tak jak stałam wprowadziłam się do jego matki, którą ledwo znałam. Matka odezwała się dopiero po dwóch tygodniach, jak jej sąsiadka powiedziała prosto w oczy, że mnie wyrzucili z domu, kazała mi wrócić. Poszłam z nadzieją, że może będzie lepiej, ale nie było. Brat o mało się na mnie z pięściami nie rzucił i zwyzywał od najgorszych. Byłam tak zdesperowana, że szukałam nawet miejsca w domu samotnej matki, ale ostatecznie zdecydowałam się zostać z moim chłopakiem, po tym jak matka przyjechała mnie odwiedzić i pierwsze co mi zakomunikowała to, że mi zarezerwowała salę na wesele, choć jej o to nie prosiłam i zaczęła gadać, że to wstyd na kocią łapę żyć. Tak poddałam się i wzięłam ten ślub, a teraz matka, która mojego męża nienawidzi, bo okazał się bardzo nieodpowiedzialny, zwala całą winę na mnie, mówiąc, że sama tego chciałam.

Dodam, że mamy już dwójkę dzieci - 3 lata i 1,5 roku, a małżeństwem jesteśmy prawie 4 lata. Myślę o rozwodzie, ale mnie nie stać, a nawet jakby to mieszkamy w mieszkaniu, które jest mojego ojca, ale mąż jest zameldowany i nie można go wyrzucić. Jestem zdesperowana i bezradna. Dziećmi zajmuje się sama, bo mąż narobił pełno długów i musiał wyjechać do pracy za granicę. Nikt mi nie pomaga, matka stale mnie krytykuje, a to że bałagan w domu, a to że dziećmi źle się zajmuję, a ja naprawdę się staram i wiele osób, nawet obcych, to widzi. Mam już takie stany lękowe, że drzwi od domu stale zamykam na klucz i boję się ludzi. To tyle, proszę o jakąś poradę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Samotność i problemy z nawiązywaniem znajomości

Witam! Mam 21 lat. Od dłuższego czasu borykam się z samym sobą. Mam na myśli normalne sytuacje miedzy ludźmi - mi sprawiają problemy. Czasami jest tak, że robię się czerwony na twarzy i mam ochotę uciec. Teraz trochę to opanowałem...

Witam! Mam 21 lat. Od dłuższego czasu borykam się z samym sobą. Mam na myśli normalne sytuacje miedzy ludźmi - mi sprawiają problemy. Czasami jest tak, że robię się czerwony na twarzy i mam ochotę uciec. Teraz trochę to opanowałem i czując, że zaraz będę czerwienił na twarzy wychodzę do toalety, ale ileż można razy wychodzić do WC. Np. wczoraj byłem z dziewczyną w barze na bilardzie, spięty, co chwilę sięgałem po szklankę z napojem. Chcę przez to powiedzieć, że od dłuższego czasu mam problemy z kontaktami między ludźmi. Czasami jest tak, że mam wrażenie jakby wszyscy się na mnie patrzyli albo w pracy wydaje mi się, że ktoś rozmawia na mój temat.

Stresuję się w normalnych sytuacjach. Napięty brzuch (jakby ścisk wnętrzności), kłopoty z oddychaniem (czasami wstrzymuje powietrze), jeszcze temu towarzyszy lęk. Jest to bardzo dziwny stan. Choć udało mi się z niego raz wyjść i byłem spokojnym, szczęśliwym młodzieńcem tylko przez jakiś tydzień. Pracuję w Anglii, mieszkam z rodzicami i dziewczyną w osobnym budynku. Walczę z samym sobą medytując, ćwicząc, ale wciąż brak towarzystwa. Wszystkich przyjaciół zostawiłem w Polsce, tęsknię za nimi, a nawiązywanie nowych znajomości przychodzi mi z trudem z powodu tych problemów, które opisałem wyżej. Nie wiem co z tym robić. Błagam o pomoc, bo nie chcę tak dłużej żyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Zaburzenia lękowe z agorafobią

Witam, jestem 34 letnim mężczyzną. Moja przygoda z nerwicą zaczęła się ok. 11 lat temu. Były to bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, żołądka, bóle serca; robiłem dużo badań i wszystko było ok. Pamiętam, że dostałem od kardiologa...

Witam,

jestem 34 letnim mężczyzną. Moja przygoda z nerwicą zaczęła się ok. 11 lat temu. Były to bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, żołądka, bóle serca; robiłem dużo badań i wszystko było ok. Pamiętam, że dostałem od kardiologa lek lexotan i miałem go brać, żeby się wyciszyć i to, że wszystko przejdzie, i tak było. Trwało to ok 2 lat. Póżniej miałem spokój, fajne życie do czasu aż w marcu 2009 roku w kościele zrobiło mi się słabo i tak dziwnie mi się zrobiło. Za tydzień jak znowu chciałem iść do kościoła to zacząłem odczuwać taki lęk jakbym się bał tam wejść, co było dla mnie szokiem, bo nigdy takiego czegoś nie miałem. Po ok. tygodniu w nocy żona musiała mnie zawieść na pogotowie, bo miałem atak takiego silnego lęku, że nie wiedziałem, co się robi. Wysokie ciśnienie, serce mi waliło jak dzwon, nie mogłem się nawet dobrze ruszyć, bo tak się wszystkiego bałem, że chyba zaraz umrę. Dostałem tam środki na uspokojenie i do domu, bo wszystkie badania wyszły w porządku. Ale od tego czasu coraz częściej zaczęły się te lęki, bałem się nawet wyjść na ulice, a gdzie tu jechać do pracy, to po prostu był horror.

Zapisałem się do psychiatry, powiedziała mi, że są to zaburzenia lękowe i przepisała mi xanax i rexetin. Brałem te leki, ale po ok. tygodniu chyba zaczęły działać, to nie wiedziałem co się robi, bo nawet nie mogłem trafić w drzwi do łazienki, tak się wystraszyłem, że je odstawiłem i już do lekarza nie pojechałem. Lęki coraz bardziej się nasilały, myślałem, że wariuję i zaraz pojadę do psychiatryka. Znajoma mnie namówiła, żebym pojechał do psychologa. Na początku nie chciałem, ale pojechałem, naprawdę było bardzo ciężko. Pani psycholog powiedziała mi, że ja nie wariuję, tylko to są zaburzenia lękowe z agorafobią i że jest to długie leczenie, ale to wszystko minie. Jeździłem do psychologa ponad dwa lata i w tym roku pani mi powiedziała, że już jest dobrze, już za mną ta choroba. Od wiosny do dnia 1 listopada naprawdę była duża poprawa, bo zaczynało wszystko wracać do normy i znowu się zaczęło, ale teraz to ja mam odczucie ciężkie do opisania, jakbym czasami nie wiedział, gdzie jestem, co robię, a doskonale wiem.

Jestem taki nerwowy, czuję w środku organizmu jakbym zaraz miał eksplodować albo podlecieć do ściany i walnąć głową w mur, żeby przeszło. Syn ma jechać na wycieczkę, to już się denerwuję, chociaż nie wiem po co. Przejmuję się byle czym. Dodam jeszcze, bo to jest chyba najważniejsze, że dwa tygodnie przed moją komunią zmarł mój tata. Po śmierci taty nie ma co ukrywać, nie było za ciekawie, wieczny brak pieniędzy, nigdzie nie wyjeżdżałem, bo nigdy nie było na to. Dodam jeszcze, że gdy byłem ministrantem to na pogrzebie wraz z księdzem poszliśmy do kaplicy to zobaczyłem zmarłego, który umarł porażony prądem. To był dla mnie straszny widok i do dnia dzisiejszego ja nie mogę zasnąć jak jest w sypialni ciemno, bo mi się zdaje, że ktoś obok mnie stoi. Dodam jeszcze, że mieszkam teraz blisko kościoła, do którego nabrałem długiego dystansu i jak widzę czasami jak jest pogrzeb to aż mi się gorąco robi.

Boje się często, że jak ja zwariuję, to mój syn, którego kocham naprawdę mocno będzie miał takie życie jak ja, czyli dzieciństwo do bani. Bardzo bym prosił o odpowiedź czy to się da w końcu wyleczyć, żebym nie miał tych lęków, żebym mógł w końcu gdzieś pojechać bez lęków, że coś mi się zdarzy, że zwariuję, bo mamy jechać w styczniu z żoną i synem na narty. Bardzo bym chciał, ale znowu ten lęk. Proszę o poradę czy może spróbować brać leki, czy psychoterapię, bo może tamta do końca nie była wyleczona, bo opadają mi ręce z tego wszystkiego. Proszę jeszcze o odpowiedż czy w zaburzeniach lękowych są takie objawy jak opisałem 'że czasami mam wrażenie że nie wiem gdzie jestem chociaż dobrze wiem'. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak radzić sobie z czerwienieniem twarzy podczas zdenerwowania czy stresu?

Witam, mam 27 lat i podejrzenia co do erytrofobii lub nerwicy naczyniowej skóry. Mój problem polega na tym, że w sytuacjach rozmowy z kimś, trudnego pytania po prostu się czerwienię. Mało tego, czasem mnie coś leciutko zdenerwuje i to...

Witam, mam 27 lat i podejrzenia co do erytrofobii lub nerwicy naczyniowej skóry. Mój problem polega na tym, że w sytuacjach rozmowy z kimś, trudnego pytania po prostu się czerwienię. Mało tego, czasem mnie coś leciutko zdenerwuje i to samo się dzieje. Niekiedy po prostu jak ktoś się na mnie patrzy albo jak ekspedientka w sklepie się o coś zapyta. Boję się wychodzić do ludzi, chociaż jestem bardzo otwarta, tylko ten lęk przed zaczerwienieniem się. Jest to twarz, szyja i dekolt i takie raptowne gorąco... Nie pójdę do lekarza, bo wiem, że jak zacznę o tym opowiadać, to na samą myśl czuję puls na twarzy i czerwono... Czy prócz zaciskania mięśni pod pachą jest jakaś metoda? Może jakiś dobry lek, błagam...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Stres z powodu niemożności załatwienia potrzeby fizjologicznej

Witam serdecznie! Nie wiem, jak mam opisać swój problem, jest on strasznie krepujący, ale postaram się w miarę możliwości opisać to, co mi dolega. Mianowicie, nie wiem co się dzieje, ale przed każdym wyjściem z domu się denerwuję i mam...

Witam serdecznie! Nie wiem, jak mam opisać swój problem, jest on strasznie krepujący, ale postaram się w miarę możliwości opisać to, co mi dolega. Mianowicie, nie wiem co się dzieje, ale przed każdym wyjściem z domu się denerwuję i mam biegunkę, nieważne, czy idę na spacer czy do sklepu, czy do pracy. Najgorzej jest, kiedy wiem, ze gdzieś w pobliżu nie ma toalety, np. jak jestem w supermarkecie, w którym wiem, że nie mam możliwości pójścia do toalety. Denerwuję się i muszę jak najszybciej wyjść. Tak samo jest u mnie w pracy. Prowadzę sklep, w którym jeszcze nie zrobili toalety, mogę pójść do koleżanki, ale się wstydzę. Co innego, gdyby chodziło o siku :( Zawsze jak gdzieś jedziemy w daleką podróż, np. 2 godziny czy 6, boję się, że będziemy stać gdzieś w korku albo nie będzie gdzie się zatrzymać, żebym mogła załatwić swoje potrzeby, to przed każdym takim wyjazdem biorę stoperan :( Strasznie to jest kłopotliwe, nie wiem dlaczego tak mam, czym się tak denerwuję. Nie wiem, co robić, do kogo się udać. Bardzo proszę o pomoc. Jest to dla nie bardzo ważne. Chcę normalnie żyć, mam dwójkę dzieci, chcę chodzić z nimi na spacery, nie martwiąc się o to, gdzie w razie czego pójdę się załatwić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Jak złagodzić objawy nerwicy natręctw?

Mam natręctwa myśli. Od 1 klasy podstawówki (może dalej trochę, później) miałam odruchy obsesyjno kompulsywne, tiki nerwowe, odruchy powtarzające te same czynności itp. ale radziłam sobie z tym jakoś. Od połowy 2 klasy gimnazjum dostałam myśli natrętnych, szeptanie, mówienie...

Mam natręctwa myśli. Od 1 klasy podstawówki (może dalej trochę, później) miałam odruchy obsesyjno kompulsywne, tiki nerwowe, odruchy powtarzające te same czynności itp. ale radziłam sobie z tym jakoś. Od połowy 2 klasy gimnazjum dostałam myśli natrętnych, szeptanie, mówienie w myślach, nie wiem, jak to wyleczyć. Nie daję rady już, mam chłopaka, o którego się boję, tak straszne mam myśli. Boję się nawet mieć dziecko w przyszłości. Boję się o niego. Czasami nie pozwalają mi normalnie żyć te straszne myśli, a wstydzę się rodzicom powiedzieć, a tym bardziej chłopakowi, bo nie wiem, jak zareaguje. Jak chociaż je zmniejszyć samemu? Jakieś uspokajające leki może?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Napady lękowe, brak apetytu, natrętne myśli i zawroty głowy

Mam 20 lat, od miesiąca borykam się z zaburzeniami nerwicowymi - co kilka dni nagłymi atakami (trwającym ok. 1-2h): szybkim bicie serca, nagłym napadem nieuzasadnionego lęku oraz od 4 dni z czymś dosyć dziwnym z czym się nie spotkałem dotychczas...

Mam 20 lat, od miesiąca borykam się z zaburzeniami nerwicowymi - co kilka dni nagłymi atakami (trwającym ok. 1-2h): szybkim bicie serca, nagłym napadem nieuzasadnionego lęku oraz od 4 dni z czymś dosyć dziwnym z czym się nie spotkałem dotychczas (ponieważ ataki mijały i potem czułem się całkiem w porządku) i tutaj przechodzę do meritum mojego późniejszego pytania, mianowicie: 4 dni temu poczułem nagłe, choć delikatne zawroty głowy, które non stop mi towarzyszą. Od tego czasu kompletnie nie mam apetytu, jem bo muszę, towarzyszą mi bardzo natrętne myśli od rana do nocy, których nie mogę się nawet na chwilę pozbyć, że te zawroty głowy to zwiastun czegoś naprawdę niedobrego, że przez stres doszło do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, że oszaleję i trafię do szpitala psychiatrycznego, że stracę pamięć i nie będę nic pamiętać i pamięć nie powróci, że może to jakaś ciężka choroba umysłowa, której nie da się wyleczyć i będę skazany na przyjmowanie leków do końca życia i tym podobnych uciążliwych myśli... Do tego nie potrafię się na czymkolwiek skoncentrować, tzn. czuję że to taka powierzchowna koncentracja, ciągle zwracam uwagę na to co robię, czy aby na pewno nie zachowuję się dziwnie, czy nie straciłem świadomości, staram się robić cokolwiek by o tym nie myśleć.

Drugiego dnia zacząłem biegać po 1-2h dziennie, myślałem że jak fizycznie wymęczę ten stres i natrętne myśli, to te objawy stopniowo będą ustępować, nie czuję różnicy. Czuję się też tak jakbym był bardzo otępiały, jakbym reagował na coś z opóźnionym zapłonem, tak jakby część mojej świadomości była otoczona wysokim murem i została wyłączona a wszystko dookoła było odmienione, jakby inne, jakbym był marionetką i oglądał momentami film z tego co robię w danym momencie i nie potrafił wrócić do normalnego życia, a bardzo chcę żyć i mam dla kogo żyć. Co dziwne, ale w ciągu tych 4 dni nie miałem żadnego ataku. Dzisiaj było trochę lepiej, powiedziałem o wszystkim co się dzieje od 4 dni mojej dziewczynie, która jest naprawdę bardzo bliską mi osobą i jest bardzo silna psychicznie, po naszej rozmowie poczułem ulgę poprzez jej wsparcie, zawroty głowy minęły, ten mur jakby runął, zacząłem czuć się normalnie tak jakby to wszystko minęło, zacząłem się cieszyć z powrotu do normalności, tyle że nie wiem na jak długo i czy jak obudzę się jutro rano to czy znów to się nie zacznie od początku.

Byłem raz u psychiatry miesiąc temu jak te ataki się zaczęły, Pani Doktor powiedziała mi, że te ataki nerwicowe mam ze względu na to, że odbieram za mało bodźców. To jest prawdą, bo całymi dniami siedzę w domu, śpię do późna, chodzę na studia, ale zajęcia mam tylko we wtorek, a zaczynam żyć dopiero jak jadę wieczorem po moją dziewczynę do pracy i mam do kogo się odezwać przez te 2-3h... Szukam też pracy, rozesłałem chyba z 50 CV jak na razie i nie było żadnego odzewu... Pani Doktor przypisała mi Hydroksyzynę 10mg na te nagłe ataki, moja Mama też ma zaburzenia nerwicowe i jak to się wszystko zaczęło miesiąc temu to dała mi ją tyle że 50mg i dzień po zażyciu tej dawki czułem się nieco podobnie jak przez ostatnie 4 dni tj. otępiale, reagowałem z opóźnionym zapłonem, ale nie było natrętnych myśli i stresu. Na szczęście dzień po tym jak się tak czułem wszystko wracało do normy. Nie ukrywam, że bałem się ją wziąć, bo bałem się że już kompletnie stracę kontakt z otaczającym mnie światem.

Mam z tego powodu kilka pytań: Jeśli takie uczucie otępienia, opóźnionej reakcji, wyłączenia powróci, to czy jak wezmę tę hydroksyzynę w dawce 10mg to czy ona mi nie zaszkodzi (tzn. czy nie pogłębi tych doznań)? Co tak na prawdę mi dolega i jak mogę sobie z tym poradzić? Na prawdę się boję, że to koniec i nic mi nie pomoże, a tak bardzo chciałbym żyć jak normalny człowiek bez tych problemów z moją psychiką... 2 tyg. temu zapisałem się na prawo jazdy, za 2 dni mam teoretyczny egzamin upoważniający mnie do odbycia 30h jazd, boję się, że ten brak koncentracji i uczucie otępienia dyskwalifikuje mnie z możliwości prowadzenia samochodu i nie wiem co z tym fantem zrobić... Z góry przepraszam za chaotyczną wypowiedź. Bardzo proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ból krocza i potrzeba oddawania moczu

Witam! Mam 5-letnie dziecko - chłopczyka, który od jakiegoś czasu skarży się, że po oddaniu moczu dalej wydaje mu się, że chce siku. Mocz oddaje normalnie, nie częściej niż zwykle, ale po oddaniu bardzo narzeka, że dalej mu sie wydaje,...

Witam! Mam 5-letnie dziecko - chłopczyka, który od jakiegoś czasu skarży się, że po oddaniu moczu dalej wydaje mu się, że chce siku. Mocz oddaje normalnie, nie częściej niż zwykle, ale po oddaniu bardzo narzeka, że dalej mu sie wydaje, potrafi wtedy położyć się na podłodze, płacze i trzyma się za krocze. To trwa już 3 miesiące. Robiłam już wszystkie badania: moczu, na posiew, ale wyniki były dobre. Byliśmy nawet u nefrologa dziecięcego, ale stwierdził, że wszystko jest w porządku. Nie wiem, co mam robić, bo problem nie ustępuje, a nawet się nasila! Pomóżcie proszę. Furagina. No-spa, Urosept i Żurawit nie pomogły. Proszę o odpowiedź i z góry bardzo dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Kłucie w żebrach, nerwowość i osłabienie

Mam 23 lata. Codziennie mam uczucie kłucia w okolicy żeber w ich połowie. Takie ukłucie trwające czasem kilka sekund, czasem kilka minut. Do tego występują czasem objawy pocących się dłoni i uczucie, że zaraz zemdleję, które rozprasza moją uwagę. Ostatnio...

Mam 23 lata. Codziennie mam uczucie kłucia w okolicy żeber w ich połowie. Takie ukłucie trwające czasem kilka sekund, czasem kilka minut. Do tego występują czasem objawy pocących się dłoni i uczucie, że zaraz zemdleję, które rozprasza moją uwagę. Ostatnio też pojawiły się oznaki odczuwalne takie jak drgająca powierzchnia skóry też w okolicach żeber po lewej stronie u góry. Myślę, że to nerwica i chciałbym te objawy zniwelować. U kardiologa byłem i po badaniach serce w porządku. Dziewczyna mi mówi, że sie rozczulam, ale nie szukam objawowy, tylko mówię te, które występują. Kończę drugi kierunek studiów i czasem się stresuję w niektórych sytuacjach. Piję melisę i biorę witaminy, lecz objawy nie ustępują. Mam też podwyższony puls, a czasem bardzo wysoki puls i takie jakby przyspieszane mocno serce, które po kilku minutach się uspokaja. Proszę o radę, bo nie chcę mdleć ani mieć przyspieszonego pulsu lub uczucia drgającej skóry jakby kołatania i tych ucisków czasowo występujących, których czasem sie boję. Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Natrętne myśli po samobójstwie kolegi

Witam! Mam 17 lat, chodzę do technikum. Borykam się z jedną natrętną myślą, która mi uprzykrza życie. Kiedyś mój kolega popełnił samobójstwo, od jakiegoś czasu ciągle mnie to dręczy, że mnie to może spotkać i w ogóle. Już mam...

Witam! Mam 17 lat, chodzę do technikum. Borykam się z jedną natrętną myślą, która mi uprzykrza życie. Kiedyś mój kolega popełnił samobójstwo, od jakiegoś czasu ciągle mnie to dręczy, że mnie to może spotkać i w ogóle. Już mam tego dosyć. Ogólnie czuję się OK, jestem zabawny i dowcipny chłopak, lubię się pośmiać, a te myśli są przeciwstawne do mojego charakteru, lecz jakoś mi się zakodowały. Proszę o pomoc, jak się ich pozbyć i tego lęku, który przy nich występuje, aby o nich zapomnieć i wrócić do normalnego życia. Mam plany na przyszłość, chcę zostać kierowcą ciężarówki.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zaburzenia snu na tle nerwicy

Witam! Mam 35 lat. Jestem po rozwodzie, wiele przeszłam w życiu stresów i lęków. Cierpię na nadciśnienie, biorę Ebivol oraz Prestarium w dawkach minimalnych, tj. ćwiartkę 5 mg tabletek raz dzienne. Cierpię na zawroty głowy podczas kładzenia się na wznak...

Witam! Mam 35 lat. Jestem po rozwodzie, wiele przeszłam w życiu stresów i lęków. Cierpię na nadciśnienie, biorę Ebivol oraz Prestarium w dawkach minimalnych, tj. ćwiartkę 5 mg tabletek raz dzienne. Cierpię na zawroty głowy podczas kładzenia się na wznak oraz odczuwam rzucanie na bok podczas chodzenia. Boję się, że mi się coś stanie. Robiłam badania: krew, mocz, tarczycę, glukozę, nadnercza, usg jamy brzusznej, cytologię, usg dopochwowe. Wyniki dobre. Od kilku lat mam problem, który mnie niepokoi. Kilkanaście razy w ciągu kilku lat przydarzyła mi się taka oto sytuacja: zrywam się ze snu, siadam i nie wiem jak się nazywam, nie mogę nic zrobić. Za każdym razem przypominam sobie moje imię, trwa to kilka sekund, po czym nie wiem czemu ale kładę się z powrotem i zasypiam. Jestem kłębkiem nerwów, boję się o siebie. Jestem samotną matką. Proszę o radę, co mam robić i co to może być? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Natrętne myśli o zdradzie

Witam! Mam 24 lata. 3 tygodnie temu się zaręczyłem z najbliższą mi osobą na świecie. Po tygodniu od zaręczyn, kładąc się spać, wróciła do mnie nieprzyjemna sytuacja z przeszłości. Sparaliżowało mnie. Mianowicie, chodzi o zdradę, jeżeli tak można to...

Witam! Mam 24 lata. 3 tygodnie temu się zaręczyłem z najbliższą mi osobą na świecie. Po tygodniu od zaręczyn, kładąc się spać, wróciła do mnie nieprzyjemna sytuacja z przeszłości. Sparaliżowało mnie. Mianowicie, chodzi o zdradę, jeżeli tak można to nazwać. 1,5 roku wcześniej, gdy między mną a moją obecną narzeczoną działo się źle, zacząłem pisać z inną dziewczyną. Spotykaliśmy się, lecz do kontaktów seksualnych nie doszło, nie wybaczyłbym sobie. Parę razy się całowaliśmy i tyle. Skończyłem z tym i uświadomiłem sobie, że mam przy sobie kobietę na całe życie. Wracając do stresu, który odczułem. Myśl o zdradzie z przeszłości sparaliżowała mnie. Nie spałem parę nocy i biłem się z myślami, czy powiedzieć mojej ukochanej o tych wydarzeniach z nadzieją, że mi ulży. Nie mogłem pracować, ciągle odczuwałem silny stres, bóle brzucha. Płakałem i biłem się z myślami. Po paru dniach zdecydowałem się opowiedzieć o wszystkim narzeczonej. Jej reakcja, jak nie trudno sobie wyobrazić, była tragiczna. Chciała mnie zostawić i zerwać zaręczyny. Byłem spanikowany. Opowiedziałem o wszystkim mamie (mieszkam z rodzicami). Powiedziała, że niepotrzebnie mówiłem jej o tym wydarzeniu. Ja jednak z miłości chciałem mieć czyste sumienie. Dała się przekonać i wybaczyła mi. Oczywiście, straciłem zaufanie w jej oczach, ale wiem, że się ułoży.

Liczyłem, że mi ulży stres po wyżaleniu, nic bardziej mylnego. W dalszym ciągu odczuwam lżejszy już stres, nazwałbym to bardziej lękiem przed czymś, brzuch już tak nie doskwiera. Dodam, że non stop szukam sobie zajęć, żeby o tym nie myśleć, lecz złe myśli same wpadają mi do głowy. Aktualnie mogę już zasypiać samodzielnie, natomiast mój sen kończy się rano i znów męka poprzez cały dzień. Gdy jestem z narzeczoną, złe myśli odchodzą. Jestem wesoły, śmiejemy się itd. Gdy zostaję sam, wszystko wraca. Czy to rodzaj szoku? Czy przejdzie mi to? Nigdy w życiu nie przeżyłem tak stresującego wydarzenia, jak strata bliskiej osoby. W momencie poczułem, że nie mam innego sensu w życiu. Być może to również ważne, że pracuję jako sprzedawca w jednej z sieci komórkowych w centrum handlowym i męczę się z tym. Jedyne co mam, to praca-ona-dom, praca-ona-dom. Aktualnie lepiej sobie radzę z myślami w głowie, bo potrafię je zająć czymś. Wtedy nie myślę. Gdy tylko przestanę coś robić, wraca. Czuję ciągły niepokój, a powinno być przeciwnie, ulgę i siłę do walki o ukochaną. Co mi dolega? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Patronaty