Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Problem w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów społecznych

Witam serdecznie! Mam 20 lat i jestem studentem zmagającym się z dziwnym problemem. Zaczęło się od tego, że w poprzednie wakacje (rok temu) dość dużo czasu spędzałem przy komputerze (głównie grając w gry). Byłem osobą niesłychanie przyjazną i towarzyską. Potrafiłem...

Witam serdecznie! Mam 20 lat i jestem studentem zmagającym się z dziwnym problemem. Zaczęło się od tego, że w poprzednie wakacje (rok temu) dość dużo czasu spędzałem przy komputerze (głównie grając w gry). Byłem osobą niesłychanie przyjazną i towarzyską. Potrafiłem rozmawiać z ludźmi nawet o sprawach, o których tak naprawdę nie miałem pojęcia. Przez jeden rok w szkole średniej pełniłem nawet funkcję przewodniczącego szkoły (dość duża szkoła - 800 uczniów). Pewnego dnia poczułem ból zatok (najintensywniej odczuwałem go wtedy, kiedy kładłem się spać - próbując usnąć). Po pewnym czasie zdecydowałem wybrać się z tym problemem do specjalisty. Ten po zbadaniu mnie stwierdził, że nie widzi, aby coś zalegało w moich zatokach. Spytał się, czy nie jestem czasem przemęczony. Nie odczuwałem wtedy przemęczenia, miałem jedynie obniżony nastrój, czyli charakterystyczny dla mnie stan dla każdej przebywanej choroby. Lekarz zdecydował się przepisać mi standardowe leki na tego typu dolegliwości. Używałem ich przez kilka dni, ale potem objawy same ustąpiły.

Po jakimś czasie zauważyłem, że w trakcie już roku szkolnego co jakiś czas, najczęściej podczas lekcji robiło mi się duszno lub kręciło mi się w głowie. Zmagając się z tymi dolegliwościami, jakoś tak mniej uwagi przykładałem do nawiązywania znajomości, rozmów z przyjaciółmi, po prostu sprawy te zeszły na drugi plan. Pomyślałem więc wtedy, że to może przez to, że zbyt dużo czasu poświęcam na gry wideo i wtedy (były to już okolice nowego roku) przyjąłem postanowienie noworoczne - nigdy więcej gier komputerowych. I tak też konsekwentnie do tego dążyłem. Na początku miałem problem (tak sądzę) natury depresyjnej (nic mi się nie chciało, nie miałem ochoty na nic), ale jakoś udało mi się z czasem go przezwyciężyć i do tej pory nie uruchomiłem żadnej gry. Nie mogę powiedzieć, że nie mam ochoty na żadną grę, bo czasem mam, ale mimo to powstrzymuję się.

Niestety sprawa z pozostawieniem znajomości na drugim torze pozostała i teraz mimo tego, iż bardzo chcę rozmawiać, poznawać, po prostu powrócić do dawnego trybu życia, nie potrafię tego zrobić. Wręcz się zmuszam, aby to robić, ale nie zawsze takimi wymuszonymi rozmowami osiągam zamierzone efekty, a wręcz przeciwnie, czuję, że ludzie zaczynają brać mnie za nudziarza, osobę mało towarzyską, a to z kolei prawdopodobnie budzi we mnie dodatkowy stres i napięcie. Twierdzę tak, gdyż zauważyłem, że strasznie zaczęły wypadać mi włosy. Z biegiem czasu niestety nie było łatwiej. Zauważyłem, że mam coś w stylu fobii społecznej, gdyż bałem się na przykład ustępować miejsca starszym ludziom w metrze, bo bałem się cokolwiek do nich powiedzieć, czy drugi przykład - wybrałem się na zakupy do centrum handlowego, ale po wejściu do sklepu odczuwam jakiś lęk, boję się, że podejdzie do mnie sprzedawca i zapyta, czy w czymś pomóc. Najgorsze jest to, że to lękowe nastawienie nie utrzymuje się cały czas.

Mam chwile, że nagle się odblokowuję (tak sobie to nazwałem) i wtedy czuję tak jakbym powrócił do starego życia. Nic mnie nie stresuje, wchodząc do sklepu sam zwracam się do ekspedienta o pomoc, czy chociażby znika stres przed rozmową telefoniczną i co najważniejsze, ODCZUWAM EMOCJE, czego mi brak kiedy jestem zablokowany. Ostatnio nawet podczas takiego odblokowania prawie zapisałem się do szkoły tańca. Od tego odblokowania zależą też na przykład moje rozmowy ze znajomymi. Jeśli jestem odblokowany, normalnie rozmawiam, przychodzą mi do głowy ciekawe rzeczy, o których chciałbym porozmawiać, żartuję itp. Niestety kiedy nie jestem odblokowany, to praktycznie nie jestem w stanie prowadzić normalnej rozmowy. Polega to na tym, że gdy kończy się jakiś temat do rozmowy (oczywiście rozmowy najczęściej rozpoczętej nie przeze mnie), w mojej głowie pojawia się tak jakby pustka - tak jakbym nie chciał myśleć, o czym by sobie tu porozmawiać. Jest to strasznie dziwne i denerwujące. Niestety takie odblokowanie, kiedy już się zdarzy nie trwa wiecznie, najczęściej pojawia się w porach wieczornych i czasem trwa dopóki nie zasnę, a czasem przechodzi po np. 30 minutach.

Jest jeszcze jedna interesująca sprawa - po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu (co zresztą zdarza mi się bardzo rzadko), mam tu na myśli przykładowo jedno piwo, nagle właśnie odblokowuję się. Zupełnie odwrotny efekt uzyskuję, pijąc więcej. Na koniec chciałem dodać, że wciąż stosunkowo sporo czasu spędzam przy komputerze (~2-3 godz. dziennie). Wstyd się przyznać, ale od czasu abstynencji od gier komputerowych znacznie więcej uwagi zacząłem wkładać w oglądanie pornografii w Internecie, nad czym zresztą już pracuję, starając się ograniczyć ją do 0. W chwili obecnej utrzymuję abstynencję od tej używki około 10 dni, ale wątpię, aby to była przyczyna mojego zachowania. Dodam jeszcze, że zrobiłem sobie badanie krwi, które wyszło bardzo dobrze (jedynie troszkę, choć nieznacznie przekroczyłem limit żelaza we krwi).

I tu pojawia się moje pytanie - na czym polega mój problem? Co mi dolega? Jestem chory na fobię społeczną czy może to jakiś stan depresyjny, który od czasu do czasu na chwilkę ustępuje? Na koniec dodam, że w życiu nie przeżywałem jakiegoś większego stresu ani też nie przemęczam się, gdyż nie pracuję. Jedynie od czasu do czasu się uczę. Nie mam także problemów ze snem (czasem tylko trochę dłużej zasypiam, ale to w chwilach kiedy o czymś myślę. Na przykład jakby to fajnie było, gdybym był taki jak kiedyś). Jeśli chodzi o wagę - ważę ~60 kg i mam ~172 cm wzrostu. Zawsze byłem dość szczupły i utrzymuję ten stan. Apetyt mam taki jak zawsze, czyli jem najczęściej 3-4 razy dziennie. Zauważyłem, że koncentracja w chwilach kiedy jestem odblokowany jest na wysokim poziomie, natomiast w sytuacji kiedy odblokowany nie jestem, nie potrafię się zbytnio koncentrować, zawsze coś wybija mnie z rytmu (np. cały czas mam w głowie piosenkę, którą słuchałem rano i zaprząta mi wszystkie myśli). Dodam jeszcze, że w mojej rodzinie nikt nie chorował na schorzenia neurologiczne ani psychiczne. Sam nie biorę żadnych leków ani używek.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Drżenie rąk, stres w pracy i niejasne lęki

Proszę was, pomóżcie mi! Mam 22 lata i bardzo poważny problem. Dwa i pół roku byłam sekretarką, nie wiązałam swojej przyszłości z tą pracą, nie lubiłam jej. Z początku nie było tak źle, lecz później zaczęłam brać wszystko bardzo do...

Proszę was, pomóżcie mi! Mam 22 lata i bardzo poważny problem. Dwa i pół roku byłam sekretarką, nie wiązałam swojej przyszłości z tą pracą, nie lubiłam jej. Z początku nie było tak źle, lecz później zaczęłam brać wszystko bardzo do siebie. Przychodzili mężczyźni, którzy skupiali za bardzo swoją uwagę na mojej osobie, co bardzo mnie stresowało. Po krótkim czasie stres był już tak silny, że nie mogłam podawać kawy i herbaty, szef widział, że zaczyna się ze mną coś dziać złego, lecz zaproponował, bym poszła na urlop. Po powrocie w pracy nic się nie zmieniło. Nie byłam już w stanie zupełnie tam funkcjonować, stres był ogromny, nie byłam w stanie podać kawy ani herbaty, gdyż z filiżanek się wylewało. Ręce moje drżały jak galareta, zupełnie nie mogłam się opanować! Brałam tabletki ziołowe uspokajające, lecz po nich tylko chodziłam ospała. W domu nie byłam w stanie nic zrobić, gdyż cały czas myślałam o pracy. Tak mocno skupiłam się na tym, że trzęsą mi się ręce, że w domu nie mogłam sama dla siebie zrobić kawy, gdyż strach przez tym był tak silny, że aż w klatce mnie zaciska do tej pory.

Któregoś razu miało być spotkanie w pracy, ja tak bardzo się tym przejęłam, że będę musiała podać kawę, że straciłam przytomność, od tamtej pory zaczęłam szukać nowej pracy. Po ciężkich wojażach zmieniłam pracę, lecz moje życie zmieniło się w koszmar! Proszę pomóżcie mi, JA NIE CHCĘ TAK DALEJ ŻYĆ, PO CO MI TAKIE ŻYCIE! Mam nową pracę, w której nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, gdyż mam tak silne lęki, że czasem nie mogę się skupić na tym, co mi szef każe. Boję się każdego dnia w pracy, boję się, że ktoś przyjdzie na spotkanie i będę musiała zrobić kawę lub herbatę, powiedzieć coś, roześmiać się. Nawet w domu gościom nie jestem w stanie jej podać, bo mam takie lęki w głowie i od razu trzęsą mi się ręce tak, że nie mogę ich opanować. Zaraz po otworzeniu oczu rano mam bardzo silne lęki, kołatanie serca, zanim przyjdę do pracy to jestem już tak zestresowana, że ręce zaczynają mi się trząść od samego rana. Nie chcę stracić kolejnej pracy! Przez to, że ciągle się denerwuję i nie mogę normalnie pracować i żyć. Od czasu bycia sekretarką mam ciągle jakieś lęki, czegoś się boję...

Ciągle chce mi się płakać przez to, że nie jestem silna jak inne młode bez problemów kobiety. Mam wspaniałego narzeczonego, który również nie jest w stanie mi pomóc. Błagam was, pomóżcie mi! Przecież jestem jeszcze młoda i chcę normalnie żyć. Mój narzeczony zaproponował, abyśmy pojechali do jego rodziców, lecz niestety ja się nie chcę na to zgodzić na razie, gdyż jestem tak słaba, boję się, że strach mnie zje i nie będę mogła podnieść filiżanki do ręki ze stresu ;((( Proszę, pomóżcie mi! Jak mam zacząć żyć? Jestem tak słaba emocjonalnie, że brakuje mi siły i energii do życia. A chcę pracować i szczęśliwie żyć z moim chłopakiem i odwiedzać jego rodziców oraz czuć się normalnie na spotkaniach rodzinnych i w pracy oraz podawać kawę i herbatę jak inne kobiety. Proszę, pomóżcie mi, ja chcę żyć! Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dopalacze, halucynogeny, alkohol, problemy z sercem i lęki

Witam bardzo serdecznie! Moja przygoda z problemami zdrowotnymi zaczęła się około rok temu. Początkiem tego wszystkiego było przedawkowanie dopalaczy. Po przyjęciu kilku dawek jednego ze specyfików nagle odbiło mi, wpadłem w panikę, że serce mi się zatrzyma, jeżeli nie...

Witam bardzo serdecznie!

Moja przygoda z problemami zdrowotnymi zaczęła się około rok temu. Początkiem tego wszystkiego było przedawkowanie dopalaczy. Po przyjęciu kilku dawek jednego ze specyfików nagle odbiło mi, wpadłem w panikę, że serce mi się zatrzyma, jeżeli nie będę w ciągłym ruchu. Dodam jeszcze, że podczas eksperymentowania z tym narkotykiem, kontrolowałem co chwilę rytm i bicie mojego serca. Podziałał on na mnie w ten sposób, że nawet nie myśląc o sercu przed przyjęciem, po zażyciu tego proszku myśl, że może się coś z sercem stać nasunęła się sama. To było bardzo ciężkie dla mnie przeżycie. Wylądowałem wtedy w szpitalu, ale niby nic poważnego się ze mną nie stało. Od tej pory bałem się wziąć jakikolwiek narkotyk (może nawet lepiej).

Po kilku dniach umarł mój dziadek, a na drugi dzień prababcia. To również było dla mnie bardzo ciężkie przeżycie. Właśnie wtedy postanowiłem rzucić palenie. Trochę się udawało, ale powracałem do nałogu. Popijałem alkohol czasem. Na kacu czułem się fatalnie, o wiele gorzej niż kiedyś, przed tymi przeżyciami. Zdarzyło mi się zapalić trawkę i wciągnąć coś do nosa, ale rzadko, bo się tego bałem po przygodzie z dopalaczami. Po około trzech miesiącach po tych dopalaczach zaczęło mi przeszkadzać dziwne uczucie w klatce piersiowej, które bardziej schodziło na lewą stronę i promieniowało do lewego ramienia. Właściwie to do tej pory to mam. Zmierzyłem sobie wtedy ciśnienie i miałem ponad 140 na ponad 90. Czyli można by powiedzieć, że nadciśnienie. Zacząłem się tym kierować. Teraz to nawet bałem się napić wódki.

Pewnego razu się opiłem i na drugi dzień pod wieczór zapaliłem papierosa. Zrobiło mi się bardzo dziwnie. Zmierzyłem ciśnienie. Było 170/120, puls 130. Spanikowałem. Babcia zadzwoniła po karetkę. Zabrali mnie. W szpitalu zrobiono mi szereg badań. Holter dwa razy, krew, mocz, mocz na kwas, echo serca, usg z dopplerem, badanie dna oka. Wszystko oprócz ciśnienia było niemalże idealne. W usg z dopplerem wyszło mi podejrzenie zwężenia tętnicy nerkowej, ale tomografia komputerowa rozwiała te wątpliwości. Zacząłem brać leki na nadciśnienie, dokładnie AMLOZEK 5 mg. Zapomniałem dodać, że mniej więcej w tym samym czasie co wizyta w szpitalu (to był styczeń, dopalaczami się przećpałem we wrześniu) zacząłem odczuwać mocne bicie serca. Bardzo nieprzyjemne uderzenia odczuwałem prawie ciągle. Widziałem jak podnosi mi klatkę piersiową i trzęsie koszulką.

Chciałbym również dodać, że bardzo źle/dziwnie czuję się po wypiciu kawy lub energy drinka (między innymi mam wtedy to walenie serducha i lęk, niepokój). Dawniej piłem po kilka kaw dziennie dosyć mocnych (z 2 łyżeczek z czubkiem kawy parzonej) i nic mi nie było. Nawet nie odczuwałem, że wypiłem kawę. Dalej. Żyłem sobie z tym mocnym biciem serca, aż w końcu poszedłem do lekarza. Mówię mu o tym ciśnieniu. Zmierzył i rzeczywiście nadal było podwyższone, więc przepisał mi kolejną receptę na AMLOZEK. Powiedziałem również o mocnym waleniu serca. Przepisał mi wtedy MILOCARDIN. Brałem i na początku było tak, że wziąłem pierwszy raz i tydzień miałem spokój, ale potem znów powróciło to mocne bicie serca i MILOCARDIN musiałbym brać co chwilę, a z tego co wiem nie wolno za dużo tego łykać. Przez pewien okres jakoś się z tym zmagałem.

Chciałbym jeszcze dodać, że przez cały ten okres, który opisuję mam szumy i dzwonienie w uszach oraz uczucie pełności w nich. W ciągu dnia bardzo mi to nie przeszkadza, ponieważ zazwyczaj coś robię, ale wieczorem/w nocy jak się położę na łóżku, a wokół jest cicho i wszyscy śpią to bardzo to odczuwam i strasznie mi to przeszkadza. Teraz przeskoczę o kilka tygodni, a mianowicie do czerwca, kiedy również się opiłem tak porządnie. Piłem z kolegami całą noc, gdy wróciłem do domu przespałem się, ale miałem jeszcze 200 ml cytrynówki. Wypiliśmy to z kumplem, a potem jakoś poszliśmy zapalić. I znowu straszny niepokój, że zaraz coś się stanie. Pojechałem do lekarza. Zrobił mi EKG. Wyszło, że serce jest przeciążone (pewnie od alkoholu i podwyższonego ciśnienia z tego tytułu). Dał mi ATARAX, ALKA-PRIM, ASPARGIN. Trochę się przeczyściłem, uspokoiłem. Od tego momentu postanowiłem, że nie będę pił i palił. Udawało się ;) W tym czasie kiedy nie piłem i nie paliłem cały czas miałem te objawy mocnego bicia serca, lęku, niepokoju, dziwnego uczucia w klatce piersiowej, bólu w mostku, kłucia, złego samopoczucia po kawie, wysokiego ciśnienia...

Powiem też, że grałem w piłkę nożną (teraz nie gram, bo mam kontuzję stawu skokowego) i przed meczem bałem się, że jak zacznę biegać to coś mi się z sercem stanie, ale jak pobiegałem i się rozruszałem, jak zająłem się grą, to grałem na maksa, nie przejmowałem się i nic mi nie było. Nie piłem prawie 4 miesiące. Napiłem się na weselu i od tej pory znów zacząłem popijać. Papierosów już nie palę. Odzwyczaiłem się i nawet jak piję, to nie myślę o tym i nie palę, bo już nie odczuwam takiej potrzeby, potrafię wytrzymać bez fajek. Ale lęki po alkoholu są nadal (na kacu), w trakcie picia nie, bo wiadomo jak alkohol działa. Normalnie na trzeźwo również mam bardzo złe samopoczucie, a jak się mocno zdenerwuję, to czuję się tak beznadziejnie, że nachodzą mnie myśli samobójcze, mam wrażenie, że nic nie ma sensu.

Ostatnio po zjedzeniu grzybków halucynogennych coś mi odwaliło i musiałem jechać do szpitala karetką. Fizycznie nic mi nie było po wykonaniu badań, ale właśnie ten mój niepokój leżał w psychice. Zawieźli mnie po nocnej obserwacji do psychiatry i lekarka przepisała mi PRAMOLAN 50 mg. Kazała brać 3 tabletki dziennie. Biorę dwie. Wczoraj wieczorem jak nie wziąłem wszystko mnie denerwowało, pokłóciłem się z mamą, z babcią i z dziewczyną, miałem myśli samobójcze, po tym zdenerwowaniu czułem się beznadziejnie, szumy uszne się nasiliły, mocne bicie serca również i bez ustanku jakoś usnąłem bez leku, bo nie miałem go pod ręką, gdyż zostawiłem w drugim mieszkaniu. Nie wiem co mam robić, wyniki badań mam naprawdę dobre i lekarze mówią, że jestem zdrowy, a ja czuję się tak beznadziejnie, jakby mi coś było i mam takie wrażenie, że moje życie niedługo się skończy :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie radzić z nerwami?

Nie wiem co mam z sobą robić. Po całym ciele chodzą mi nerwy, trzęsie mi się wszystko w środku, nie mogę spać, jak się obudzę to zaraz jestem nerwowy, w dzień nie mogę usiedzieć w jednym miejscu, nie mogę nawet...

Nie wiem co mam z sobą robić. Po całym ciele chodzą mi nerwy, trzęsie mi się wszystko w środku, nie mogę spać, jak się obudzę to zaraz jestem nerwowy, w dzień nie mogę usiedzieć w jednym miejscu, nie mogę nawet płakać, a chętnie bym to zrobił, ale gdzieś wszystko się zablokowało. Byłem u psychologa i u psychiatry, ale efektów brak. Proszę o poradę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Co znaczy ból w klatce piersiowej i napady lękowe?

Witam! Pięć miesięcy temu urodziłam córeczkę i niby wszystko jest ok, ale od 2 tygodni na początku tylko czasami, a na dzień dzisiejszy non stop uciska mnie w klatce piersiowej. Czasem ten ból jest piekący, czasem duszący przy gardle,...

Witam! Pięć miesięcy temu urodziłam córeczkę i niby wszystko jest ok, ale od 2 tygodni na początku tylko czasami, a na dzień dzisiejszy non stop uciska mnie w klatce piersiowej. Czasem ten ból jest piekący, czasem duszący przy gardle, co zjem, to zaraz mi się odbija tak jakby powietrzem bezwonnie. Wieczorami się nasila, gdy jestem zajęta albo w towarzystwie znajomych ten ból jakby jest mniejszy. Ostatnio lekarz stwierdził u mnie bakterię grzybiczną w jamie ustnej. Zjadłam 3 dawki leku F*** i prawie mi przeszło. Gdy wstaję rano, czuję dziwne coś w brzuchu i muszę do toalety, gdy się zestresuję, też muszę biec. Podobną sytuację zaobserwowałam już wcześniej, gdy byłam w szpitalu po urodzeniu dziecka, tak się załamałam, że muszę zostać dłużej w szpitalu, bo mała miała żółtaczkę. Jak przychodziło późne popołudnie i wiedziałam, że nie mogę wrócić jeszcze do domu, to zaczynał boleć mnie brzuch, goniłam do toalety jak zakręcona i w ogóle czułam się źle!

Teraz w ciągu dnia czuję takie jakby mrowienie w prawej ręce i ukłucia po prawej stronie pod łopatką, najbardziej jednak denerwuje mnie to duszenie i ucisk w klatce, mostku. Nie wiem, co mam robić. Jak się zdenerwuję, to mam dreszcze i wypieki i czasem dziwnie bije, gdy jestem zgarbiona i chcę przejść do pozycji wyprostowanej, ten ból się pojawia albo gdy w nocy wstaję, a na przykład leżałam dłuższy czas na jednym boku, w ogóle nie chce mi się nic robić. Wczoraj zauważyłam, że przez byle co chce mi się płakać. Dzisiaj rano wstałam, jadłam śniadanie, patrzyłam na moją kochaną córeczkę i beczałam, w sumie nie wiem o co. Mój apetyt się pogorszył. Dodam, że ostatnio jadłam antybiotyk D*** i chyba po tym ta grzybica jamy ustnej. A oprócz tego eksperymentowałam, odchudzając się z tabletkami fit Caps. Nie wiem czy ma to jakiś związek, ale właśnie od tego czasu coś się stało, w ogóle mam jakieś dziwne lęki od momentu, kiedy mój dziadek zmarł. Gdy na przykład zapalam światło, boję się, że go gdzieś zobaczę albo jak myję włosy i zamknę oczy, to też tylko na sekundę, bo boję się, że jak je otworzę, to kogoś zobaczę. Nie wiem czy ma to jakiś związek, ale mam już tego dosyć. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wahania nastroju, uczucie przygnębienia i obawa przed przyszłością

Witam! Jestem 20-latką, od października zaczęłam drugi rok studiów. Do tego rozpoczęłam kolejny kierunek, zmieniłam mieszkanie (wcześniej mieszkałam ze znajomymi, teraz z obcymi osobami). Na początku miałam pozytywne nastawienie, zawsze podchodziłam do większości spraw optymistycznie. Jednak najpierw miałam problem z...

Witam! Jestem 20-latką, od października zaczęłam drugi rok studiów. Do tego rozpoczęłam kolejny kierunek, zmieniłam mieszkanie (wcześniej mieszkałam ze znajomymi, teraz z obcymi osobami). Na początku miałam pozytywne nastawienie, zawsze podchodziłam do większości spraw optymistycznie. Jednak najpierw miałam problem z zaklimatyzowaniem się w nowym miejscu. Czułam się samotna. Myślałam, że ten okres minie, ponieważ rok temu, przeprowadzając się do nowego miasta (wtedy właśnie rozpoczęłam nowy etap w życiu), miałam podobnie, ale stan mój minął po ok. 2 tygodniach. Teraz jest inaczej. Budzę się zdenerwowana, nie mogę długo spać, przez pewien okres nie miałam w ogóle apetytu, pod wpływem tych nerwów wszystko widzę w ciemnych barwach. Często uciekam myślami, jestem przygnębiona. Miałam okres, że nawet w domu nie mogłam się wyspać, teraz już potrafię spać, ale nie zmienia to faktu, że gdy nadchodzi czas wyjazdu, znów jestem zdenerwowana.

Oprócz tego nie wierzę w siebie, boję się przyszłości, za bardzo w nią wybiegam i wszystko rozdrabniam na czynniki pierwsze. Na przykład wspominam wspaniałe lato i nie mogę pogodzić się z tym, że przyroda właśnie zamiera, boję się starości, boję się, że kiedyś na świecie zostanę sama - nie będzie moich bliskich, rodzeństwo będzie miało swoje życie. Nie mogę pogodzić się z biegiem czasu. Uważam, że to co było dobre już jest za mną. Cały czas mam skoki nastroju, raz czuję się w miarę dobrze i wtedy nie rozumiem swojego stanu przygnębienia. Jednak gdy nerwy mnie dopadają, argumenty rozsądku nie trafiają. Nie wiem czy to wina nowego miejsca, czy tego, że jestem obarczona bardzo dużą ilością obowiązków - przejmuję się tym, że się w tym zatracę, że nie będę miała wolnego czasu, dla siebie i dla rodziny. Bardzo ciężko jest mi określić swój stan, bo jest on niedookreślony, sama do końca nie wiem, co jest przyczyną. Wiem tylko, że w stanie przygnębienia samo życie mnie przeraża, a przyszłość traktuję jak nadejście najgorszego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Kołatanie serca na tle nerwowym

Witam! Od ponad miesiąca mam problemy nerwicowe połączone z zaburzeniami serca. Nie badałam się jeszcze ani nie robiłam w tym czasie EKG. Ostatnie EKG miałam w sierpniu, jeszcze przed wystąpieniem powikłań. Badania wykazały, że wszystko jest w porządku. W połowie...

Witam! Od ponad miesiąca mam problemy nerwicowe połączone z zaburzeniami serca. Nie badałam się jeszcze ani nie robiłam w tym czasie EKG. Ostatnie EKG miałam w sierpniu, jeszcze przed wystąpieniem powikłań. Badania wykazały, że wszystko jest w porządku. W połowie października, byłam na imprezie w domu u znajomej, były tam nieznane mi osoby. Wypiłam tam tylko parę lampek wina, jednak rano stwierdziłam, że nie pamiętam większości zdarzeń, które miały miejsce. Najprawdopodobniej ktoś podał mi jakiś narkotyk pobudzający, tabletkę gwałtu lub jakiś dopalacz. Na szczęście był ze mną mój chłopak, który tylko opowiedział mi jak zachowywałam się poprzedniego wieczoru - mianowicie byłam pobudzona, miałam przekrwione oczy i zmiany nastroju. Ja natomiast miałam zupełną dziurę w pamięci.

Od tego zdarzenia nasiliły się moje objawy nerwicowe. Już wcześniej byłam nerwowym człowiekiem, zwłaszcza, że wcześniej przeszłam chorobę związana z żołądkiem, a to w jakimś stopniu się na mnie odbiło. Objawy, które rozpoczęły się po tej imprezie bardzo mi dokuczają, zwłaszcza w nocy, nie wiem czy ich podłożem jest nerwica czy dodatkowo zwiększyła je substancja podana mi na imprezie (dodaje, że była ona rozpuszczona w winie). Objawy te, to najczęściej kołatanie serca, bardzo szybkie jego bicie, czasem nierównomierne. W czasie takiego ataku, kiedy zapadam już w sen w momencie się budzę z kołataniem serca, jest to bardzo nerwowe wybudzanie się. Taki atak zdarza się najczęściej wieczorem, kiedy się czymś zdenerwuje wcześniej, martwię, różne negatywne myśli przychodzą mi do głowy.

Kiedy zaczyna się to szaleństwo serca jeszcze bardziej się denerwuję, obawiam się, że coś mi się stanie. Nie mogę długo zasnąć, najczęściej próbuje kilkanaście razy. Rano, kiedy się budzę najczęściej mi to przechodzi. Oprócz tego zawsze wieczorem piję melisę, biorę magnez i biorę neopersen noc, na uspokojenie. Czasami nawet to nie pomaga. Atak ten ma miejsce co tydzień, wcześniej występował częściej, wtedy jednak bardziej się tym denerwowałam. Czy mam zgłosić się z tym do lekarza? Czy to nerwica i da się samemu ją zwalczyć? Czy mogę pić alkohol, czy on tylko pogłębia zaburzenia? Dziękuję bardzo za pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Nerwica lękowa i obawa przed tętniakiem

Witam, mam 16 lat. Od czerwca mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Czasem jest to kołatanie serca, czasem tak, jakby przez sekundę mi się nie odbijało serce, a potem wali troszkę, ból głowy, szum w uszach i w głowie, dyskomfort, lęki, nudności,...

Witam, mam 16 lat. Od czerwca mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Czasem jest to kołatanie serca, czasem tak, jakby przez sekundę mi się nie odbijało serce, a potem wali troszkę, ból głowy, szum w uszach i w głowie, dyskomfort, lęki, nudności, ale bardzo rzadko, uczucie jakby ciśnienia wysokiego w głowie. Byłem u psychiatry i od miesiąca biorę lek na bazie serotoniny Sertagen i 2 razy dziennie magnez. Lepiej się czuję, uprawiam sport, nawet 2 tyg. temu byłem u neurologa i stwierdził, że bóle są spowodowane stresem i nerwicą, ale boję się, że mogę mieć tętniaka. Nikt w mojej rodzinie nie miał tego, ale jaką mam pewność, że ja tego nie mam, a lekarz nie chce mi dać takiego badania. Jak mam się wyzbyć tego? Proszę o pomoc. Zawsze jak myślę, że mam tętniaka, to np. boli mnie bardziej. Mam taki jakby szum w głowie i uszach i ból raz po lewej stronie, raz po prawej, raz cała głowa, raz z przodu - ból rodzaju uciskania lub czasem pulsowania. Proszę o poradę. Jak często dotyka tętniak i czy ja mogę to mieć?

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska

Napady duszności podczas ataku nerwicy

Witam! Mam 33 lata. Niedawno lekarz stwierdził u mnie nerwicę lękową. Podczas ataków paniki mam wrażenie, że zaraz się uduszę, drętwieją mi ręce, pocę się, sztywnieje mi język. Ataki zdarzają się w różnych sytuacjach, pierwszy miałam w wieku ok. 20...

Witam! Mam 33 lata. Niedawno lekarz stwierdził u mnie nerwicę lękową. Podczas ataków paniki mam wrażenie, że zaraz się uduszę, drętwieją mi ręce, pocę się, sztywnieje mi język. Ataki zdarzają się w różnych sytuacjach, pierwszy miałam w wieku ok. 20 lat, byłam wtedy w pracy i nie bardzo wiedziałam, co się ze mną dzieje - bałam się czegoś, ale nie wiedziałam czego, było mi duszno, miałam kłopoty z oddychaniem, pojechałam na pogotowie i tam lekarz stwierdził, że to atak nerwicy. Później przez wiele lat miałam spokój. Jednak 2 lata temu nastąpił kolejny atak podczas wypadu w góry, przestraszyłam się wysokości i zaczęłam się dusić. Kolejny miał miejsce w pociągu, następny, o zgrozo - w moim mieszkaniu. Za każdym razem boję się, że się uduszę. Zaczęłam unikać miejsc, w których wystąpił atak z obawy przed kolejnym. Nie jeżdżę w góry, unikam pociągów - jak muszę nim pojechać, to całą drogę trzęsę się ze strachu i tylko czekam, aż zacznę się dusić...

Ostatnio cały czas myślę obsesyjnie o miejscach, w których może wystąpić atak i jest ich coraz więcej. Boję się zamkniętych pomieszczeń, nie wsiadłabym do samolotu z obawy przed tym, że gdybym zaczęła się dusić, to nie mogłabym uciec. Wszelkie tunele napawają mnie lękiem. Mam takie myśli, że jadę metrem, jest awaria, ja jestem uwięziona w tunelu i nie mogę z niego uciec i duszę się... To jest straszne. Już sama nie wiem, czy to nerwica, czy klaustrofobia. Postanowiłam udać się do psychologa, byłam dopiero 2 razy, ale niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Najbardziej chciałabym wiedzieć, co robić w sytuacjach ataków paniki, jak sobie pomóc. Jakie są metody, które mogłyby w danej sytuacji pomóc mi się uspokoić? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Odstawienie leków na nerwicę i epizody depresyjne

Witam! 2 lata temu zachorowałam na nerwicę lękową. Mam 45 lat. Przez dwa lata brałam leki i czułam się tak dobrze, że razem z panią Doktor na moją prośbę odstawiłam leki w sierpniu. We wrześniu zaobserwowałam pierwsze objawy powracającej...

Witam! 2 lata temu zachorowałam na nerwicę lękową. Mam 45 lat. Przez dwa lata brałam leki i czułam się tak dobrze, że razem z panią Doktor na moją prośbę odstawiłam leki w sierpniu. We wrześniu zaobserwowałam pierwsze objawy powracającej choroby. Październik jakoś przetrwałam, ale listopad dla mnie jest okropny. Jednak teraz zauważam raczej depresję, napastliwe głupie myśli, smutek, ochota na płacz, niska samoocena. Pomyślałam, że potrzebna jest mi spowiedź z całego życia, gdyż stare grzechy jeszcze bardziej mnie dołowały. Trochę pomogło, ale nastrój w kratkę. Jestem zagubiona, może mam klimakterium - jak moja mama w tym wieku. Nie chcę wracać do leków, bo pomagały widać tylko jak je brałam. Żyję jak pączek w maśle, ale jestem nieszczęśliwa.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Zespół serotoninowy i złośliwy zespół neuroleptyczny jako powikłania leczenia nerwicy

Witam serdecznie! Od przeszło 2 lat leczę się na nerwicę lękową. Do czerwca tego roku brałam X*** i F***. Po poprawie mojego stanu zdrowia wspólnie z lekarzem zdecydowaliśmy o odstawieniu leków. Niestety w październiku objawy wróciły i była konieczna ponowne...

Witam serdecznie! Od przeszło 2 lat leczę się na nerwicę lękową. Do czerwca tego roku brałam X*** i F***. Po poprawie mojego stanu zdrowia wspólnie z lekarzem zdecydowaliśmy o odstawieniu leków. Niestety w październiku objawy wróciły i była konieczna ponowne zastosowanie leków. Na swoje nieszczęście za dużo się o tych lekach naczytałam i wpadłam w obsesję wystąpienia zespołu serotoninowego i złośliwego zespołu neuroleptycznego. Moje pytanie dotyczy tego, jak odróżnić objawy tych zespołów od moich nerwicowych, które są podobne? Jak mam atak nerwicy, to także skacze mi ciśnienie, serce przyspiesza i mam niepokój. Boję się, że po prostu coś kiedyś przegapię. Aha, leki biorę w następujących dawkach: X*** 10mg, a F*** 05mg na dobę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Bóle psychosomatyczne

Witam serdecznie, ostatnio czytałam w internecie na temat bóli psychosomatycznych i przeraziłam się, bo ja doświadczam wszystkie bóle w komplecie. Mam 30 lat, mam dziecko. Moje życie osobiste nie jest uregulowane i przynosi mi dużo stresu. Nie robiłam badań, bo...

Witam serdecznie, ostatnio czytałam w internecie na temat bóli psychosomatycznych i przeraziłam się, bo ja doświadczam wszystkie bóle w komplecie. Mam 30 lat, mam dziecko. Moje życie osobiste nie jest uregulowane i przynosi mi dużo stresu. Nie robiłam badań, bo stwierdziłam, że nie ma sensu. Od ponad roku odczuwam silne bóle kręgosłupa, korzonki, w zasadzie ciężko stwierdzić skąd ból pochodzi, utrudnia mi to sen. Maści nie pomagają, chodziłam na fizjoterapię, ale to też nie pomogło. Ostatnio na skórze na ramieniu mam liszaj i na palcu od dłoni, kremuje Sudokremem i też nie znika to. Kolejnym problemem jest przewlekły ból brzucha, wywołujący chęć wymiotów. Stres powoduje, że brzuch wypełnia mi się ogromną ilością gazów i rośnie jak balon.To ogromny dyskomfort, który niestety towarzyszy mi każdego dnia.

Pół roku temu męczyło mnie swędzenie odbytu, z którym poszłam do lekarza, który stwierdził, że to ma podłoże psychiczne i nie może mi pomóc. Od 2 tygodni biorę antybiotyk, myśląc że przechodzę grypę, ale teraz skończyłam antybiotyk, a meczący suchy kaszel mi pozostał i dusi mnie nieustannie. W nocy budzę się z waleniem serca i później nie mogę zasnąć. To jakiś stan lękowy. Wybudzenie nagle i podniesiona adrenalina powoduje, że z nerwów zaczyna mnie boleć brzuch i nie mogę nawet spać bezstresowo, budzę się rano z bólem żołądka. Nie umiem się zrelaksować, serce mi wali, dusze się, brzuch pęcznieje, ilość gazów zwiększa się i uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie, już nie wspominając o problemach z wypróżnianiem. Jedyny lek, który brałam i jakoś mi pomagał to Tribux na perystaltykę jelit. Całą szafę innych specyfików też posiadam, łącznie z Colonami, płesznikiem i innymi produktami z USA.

Każdy posiłek sprawia, że znowu mam gazy. Kłucia w klatce piersiowej też mi się nasilają. Czasem myślę, że jestem chyba na jakimś wykończeniu. Byłam u psychoterapeuty, który nie mógł mi pomóc. Przestałam chodzić. Czuję, że jestem bezradna, a podstawowe czynności graniczą z cudem. A już nie mam sił chodzić do lekarzy, bo nikt nie jest w stanie mi pomóc. A mnie z tego powodu już brzuch boli i napięcie mięśni mam tak silne, że mam ochotę najeść się przeciwbólowych leków, żeby choć na chwilę poczuć się dobrze. Czuję się tak źle, że miałabym ochotę od razu położyć się do szpitala. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Paniczny lęk przed śmiercią

Dzień dobry, siedzę z głową zawieszoną nad klawiaturą i zastanawiam się jak opisać to, co teraz siedzi w mojej głowie. Gdy rano się budzę, gdy wchodzę do wanny, gdy gotuję obiad, gdy staję na balkonie, gdy leżę w łóżku, a...

Dzień dobry, siedzę z głową zawieszoną nad klawiaturą i zastanawiam się jak opisać to, co teraz siedzi w mojej głowie. Gdy rano się budzę, gdy wchodzę do wanny, gdy gotuję obiad, gdy staję na balkonie, gdy leżę w łóżku, a nawet gdy śpię. Czuję niezmiernie wielki strach przed śmiercią. Czytałam dosłownie setki tematów na ten temat, w każdym mogę znaleźć trochę mnie, ale jednak zdaje mi się, że nikt nie ma tej fobii na tak zaawansowanym poziomie. Podam jeden z przykładów: Zrobiłam pyszną kolację dla mojego narzeczonego, był zadowolony i uśmiechnięty. Słowami kocham cię wywołał w mojej głowie natychmiastowy krzyk. Czułam jakby coś bądź ktoś próbował się z mojej głowy wydostać. Zaczynam mieć myśli, że go stracę, próbuję się uspokoić. Idę do łazienki, opłukuję twarz wodą i co? Czuję się jeszcze gorzej. Moja wyobraźnia, myśli bądź nie wiem jak to jeszcze opisać, zaczynają pracować w 100%, każda pojedyncza komórka działa. Wyobrażam sobie śmierć rodziców, rodzeństwa, rodziny, narzeczonego, swoją... Boże, co to będzie jak ja umrę...

Oglądałam film dokumentalny, w którym tematem przewodnim była druga wojna światowa. Zaczynam panikować, gdy dociera do mnie przesłanie filmu. Zaczynam krzyczeć i płakać na głos. Nawet teraz, pisząc ten cholerny post, plączę i się trzęsę, bo boję się, że nikt mnie nie zrozumie. Tak się boję tej śmierci, że zrobiłabym wszystko, by się z niej uwolnić. To jest straszne. Życie było jakie było. Kontakt zły z ojcem, matka kocha nad życie i wszystko wybacza. Z siostrą nie rozmawiam, brat jak przyjaciel. Cały czas, gdy zamykam oczy, widzę jak dzieje im się krzywda, widzę jak odchodzą, a ja za nimi. Nie mogę pozbyć się tych myśli... Ciężko mi jest nawet to napisać. Wybaczcie, że piszę tak chaotycznie, być może z błędami, ale w normalnym stanie bym tego nie napisała, więc piszę to w chwilach słabości, które w zasadzie od ostatnich kilkunastu tygodni mam prawie codziennie i zaczynam czuć, że naprawdę to powoli zmierza do całkowitego wyniszczenia mnie...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zdenerwowanie, bezsenność i drżenie ciała

Nie mogę spać spokojnie, wszystko mnie denerwuje, boję się pracować, trzęsie mi się wszystko w środku, trzęsę się cały. Nie mogę sobie z tym poradzić, nie wiem co mam robić, proszę o poradę.
odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Drętwienie kończyn, trudności w oddychaniu i bóle w klatce piersiowej

Witam! Mam 29 lat. Często meczą mnie bóle w klatce piersiowej, ciężko mi się czasami oddycha. Miałem robione kompletne badania krwi, moczu. Oprócz tego miałem kilka razy robione EKG, ECHO serca, EKG wysiłkowe na bieżni, Holtera i nic nie...

Witam! Mam 29 lat. Często meczą mnie bóle w klatce piersiowej, ciężko mi się czasami oddycha. Miałem robione kompletne badania krwi, moczu. Oprócz tego miałem kilka razy robione EKG, ECHO serca, EKG wysiłkowe na bieżni, Holtera i nic nie wyszło. Dostałem lekarstwo Atenolol na zwolnienie pracy serca. Pobolewa mnie czasem podbrzusze, jest mi niedobrze. Nie mam pojęcia, co mi jest. Dodam, że mam plamy na języku. Czy to sprawa sercowa, czy nie? Czasami drętwieją mi noga i ręka.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Brak czasu na psychoterapię z powodu pracy

Kilka lat temu stwierdzono u mnie nerwicę - zaburzenia adaptacyjne. Leczyłam się wówczas psychiatrycznie i uczęszczałam do psychologa. Nie skończyłam terapii psychologicznej, bo dostałam pracę i nie było czasu na psychologa. W tym roku znów trafiłam do psychiatry...

Kilka lat temu stwierdzono u mnie nerwicę - zaburzenia adaptacyjne. Leczyłam się wówczas psychiatrycznie i uczęszczałam do psychologa. Nie skończyłam terapii psychologicznej, bo dostałam pracę i nie było czasu na psychologa. W tym roku znów trafiłam do psychiatry i lekarz stwierdził reakcję depresyjną i zaordynował leczenie, które trwa po dzień dzisiejszy. Powinnam również znów chodzić do psychologa, ale pracuję i nie mogę sobie na to pozwolić. Obecna praca była i jeszcze jest momentami takim stresem, że miałam problemy żołądkowo-jelitowe. Lekarz przepisał mi neuroleptyk, który pomaga mi głównie na objawy somatyczne. Jak sobie poradzić z zaistniałą sytuacją? Są takie dni, że boję się iść do pracy.

Poza tym, mimo, iż mam 28 lat to nie mam praktycznie żadnego życia prywatnego. Nie mam praktycznie znajomych. Chłopaka również nie mam i nigdy nie miałam. Nie widzę szans na zmianę zaistniałej sytuacji, bo jak nigdy nie miałam chłopaka itd., to trudno żebym nagle go miała mieć. Za każdym razem jak idę do pracy łykam środek uspokajający, bo ma wrażenie, iż bez tego ani rusz. Łykam środek oprócz tego co przepisał mi lekarz. Nie wiem jak sobie poradzić z zaistniałą sytuacją, proszę o poradę... jak miałam pierwszy epizod nerwicowy, miałam myśli samobójcze, które czasem teraz powracają. Wtedy byłam o krok od ich zrealizowania, teraz by mi to nawet przez głowę nie przeszło, ale martwię się tym.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bóle głowy i innych części ciała na tle nerwicy

Witam! Mój problem ciągnie się od ponad miesiąca, a zaczęło się od bólu w lewej piersi, a dokładnie kłucia we wszystkich miejscach piersi, następnie ból przeszedł w prawą rękę, tak jakby uczucie trzepotania skrzydłem motyla. Po zrobieniu USG piersi ból...

Witam! Mój problem ciągnie się od ponad miesiąca, a zaczęło się od bólu w lewej piersi, a dokładnie kłucia we wszystkich miejscach piersi, następnie ból przeszedł w prawą rękę, tak jakby uczucie trzepotania skrzydłem motyla. Po zrobieniu USG piersi ból minął. Wynik USG piersi prawidłowy, natomiast pojawiły się bóle głowy. Na początku kłucie w różnych miejscach głowy, takie krótkie pojedyncze bóle, czasem chwilowe bóle raz jednego oka, raz drugiego, czasem rano jest taki delikatny tępy ból z tyłu głowy. Dwa miesiące temu robiłam morfologię, lekarz powiedział, że jest prawidłowa, ale wtedy miałam inne dolegliwości typu biegunka, co się potem okazało, była to nietolerancja białka mleka. Teraz jest odstawione. Robiłam prolaktynę - również w normie.

W ciągu tego miesiąca miałam dwa dni bez bólu głowy, natomiast ciągle bolała mnie kość na nodze, taki jak gdyby ucisk, czasem takie delikatne bóle w palcach u ręki, w nodze, czasem na szyi. W palcach u nogi tak jakby ktoś wkładał mi igłę w palca. Można powiedzieć, że ten ból czuje co chwilę w innym miejscu. Czasem ból głowy i innych części ciała pojawia się raz na godzinę, a czasem parę razy na minutę. Z dolegliwością tą byłam u neurologa. Pani doktor powiedziała, że to jej wygląda na silną nerwicę, ponieważ takie objawy jakie mam nie wskazują na jakieś poważne choroby typu guz mózgu. Dla świętego spokoju dała skierowanie na tomografię, ale po ustaleniu terminu będzie to dopiero za dwa miesiące, a do tego czasu chyba zwariuję. Dodam jeszcze, że kiedy jestem na powietrzu albo się czymś zajmę, to zdarza mi się nie odczuwać tego bólu, ogólnie jestem osobą bardzo nerwową, wybuchową.

Bardzo proszę o wyczerpującą odpowiedź, ponieważ bardzo się boję o zdrowie - mam małe dziecko, męża, rodzinę, mam dla kogo żyć, a tu przytrafiła mi się taka niespodzianka. Bóle, o których pisałam są bardzo różne, nie są raczej silne, ale jest to dla mnie bardzo denerwujące, gdyż odczuwam tę dolegliwość na całym ciele. Jednym słowem, martwię się i boję czy to nie jest właśnie guz mózgu. W rodzinie nie było zachorowania, ale mimo wszystko bardzo się boję. Pani doktor neurolog przepisała mi leki typu T***, ale nie biorę ich często, ponieważ boję się, że się uzależnię, a mam wrażenie, że po tym leku ból się osłabia. Dodam, że jestem osobą niepalącą i prawie w ogóle nie piję alkoholu. Po wizycie u pani doktor mam wrażenie, że ta pani mnie trochę zbyła. Na początku nie kazała robić tomografii, ponieważ uważała, że jest niepotrzebna, ale kiedy ją poprosiłam, zleciła mi to badanie. Chciałabym otrzymać więcej informacji na temat mojej dolegliwości, ponieważ ja ciągle myślę, że mam jakiegoś guza, a tomografia dopiero za dwa miesiące. Bardzo proszę napisać, czy takie objawy jakie mam mogą być objawem poważnej choroby.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Bóle psychosomatyczne u nastolatki

Witaj ; ( Od jakiegoś czasu mam bóle po prawej stronie brzucha (okolice pępka i wyżej). Niekiedy ten ból nasila się tak, że nie mogę stać prosto, mam zawroty głowy, bóle głowy, mdłości i trzęsę się cała. Jednakże to nie...

Witaj ; ( Od jakiegoś czasu mam bóle po prawej stronie brzucha (okolice pępka i wyżej). Niekiedy ten ból nasila się tak, że nie mogę stać prosto, mam zawroty głowy, bóle głowy, mdłości i trzęsę się cała. Jednakże to nie wszystko, od jakiegoś czasu tez mam bóle pod prawą łopatką i promieniuje mi po całych żebrach. Ból ten występuje przy oddychaniu lub poruszaniu ręką czy też poruszaniu się. Od jakiegoś czasu jestem nerwowa, krzyczę, płaczę, martwię się, nie ufam nikomu, zamykam się w sobie. Denerwuję się wszystkim, wystarczy coś niewłaściwego, a od razu płaczę i krzyczę. Wieczorami jest to bardzo często, siadam na łózko i płaczę. Zdaje mi się wszystko, że jestem strasznie chora i że co będzie, jak jednak jestem bardzo chora.

Moja mama mi nie wierzy, gdy jej mówię o moim zachowaniu w stosunku do innych, mówi mi że ''dojrzewam '', ale ja potrafię rozróżnić to wszystko i ja wiem, że jest coś nie tak. To nie jest normalne u 15-latki. Mówię mamię, że boję się, że popadnę w depresję, zamartwiam się i myślę, że chłopak mnie zdradza. Zdaje mi się, że każdy jest przeciwko mnie. Jedynie babcia mnie rozumie i każe mi iść do psychologa. Nie umiem wyrazić tego, co czuję, nawet teraz tutaj nie umiem tego opisać, co się ze mną dzieje, jest mi źle... bardzo źle... ;(( . Nikt mnie nie rozumie, każdy mówi, że sobie to wymyślam. Proszę pomóżcie mi. Wiem, że tylko Wy wszyscy tutaj mnie nie wyśmiejecie, ale pomożecie... :(

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Jak nauczyć się asertywności i przestać bać się życia?

Witam, mam 25 lat, ukochanego męża, pracę, kota, arachnofobię, lęki społeczne, komunikacyjne i nerwice. Boję się żyć, na pozór silna w środku, boję się własnego cienia. Co robić? Jak zwalczyć własny lęk przed życiem dorosłym, nie słuchając głosu zaborczych i...

Witam, mam 25 lat, ukochanego męża, pracę, kota, arachnofobię, lęki społeczne, komunikacyjne i nerwice. Boję się żyć, na pozór silna w środku, boję się własnego cienia. Co robić? Jak zwalczyć własny lęk przed życiem dorosłym, nie słuchając głosu zaborczych i wszystko wiedzących najlepiej rodziców. Jak mam nauczyć się asertywności, nie raniąc ich, czy mogę w końcu powiedzieć stanowcze nie dla ludzi i otoczenia, które sprawia mi ból? Panicznie boję się mojego szefa, jeszcze bardziej zmiany pracy, nowych wyzwań, jak temu zaradzić? Notoryczne uciekanie z problemami kończy się na wadze 120 kg i paczce wypalonych papierosów. Mam dość wymówek, chciałabym w końcu coś w życiu zrobić, coś, z czego będę dumna, ale cały czas siedzi mi na karku poczucie winy, lęk przed tym, że nie uda mi się zrobić czegoś nowego - przytłacza mnie to! Czy ciągłe pozory i próba dostosowania się do roli społecznej, jaką mi wpajano przez całe życie w końcu zacznie mnie cieszyć... Pomocy!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęk przed kontaktem z innymi ludźmi

Witam, mam spory problem. Mam 30 lat, jestem żołnierzem zawodowym, żonaty, dwójka dzieci. Kilka lat temu zacząłem dostrzegać pewne niepokojące objawy w swoim zachowaniu (huśtawka nastrojów, spadek samooceny, dziwny strach przed spotkaniem z nowymi ludźmi), przez długi czas nie...

Witam, mam spory problem. Mam 30 lat, jestem żołnierzem zawodowym, żonaty, dwójka dzieci. Kilka lat temu zacząłem dostrzegać pewne niepokojące objawy w swoim zachowaniu (huśtawka nastrojów, spadek samooceny, dziwny strach przed spotkaniem z nowymi ludźmi), przez długi czas nie zwracałem na to żadnej uwagi. Na dzień dzisiejszy moja sytuacja się bardzo pogorszyła. Przez ostatni rok ciężko mi się spotkać nawet z najbliższymi znajomymi lub wyjść z żoną do lokalu, czuję wtedy niepokój, strach i wewnętrzny paraliż, co uniemożliwia mi normalne działanie. Stan lękowy występuje u mnie głównie w momencie, kiedy mam się spotkać z innymi ludźmi, kiedyś to byli obcy ludzie, a z biegiem czasu byli to najbliżsi znajomi, nie licząc rodziny, przy której zawsze się czuję komfortowo.

Opiszę jak najlepiej potrafię to, co czuję w tym stanie, co nie jest takie proste. Stany lękowe zaczynają się od sytuacji, kiedy mam się spotkać z ludźmi (najtrudniej jest w pracy). Zaczynam wizualizować sytuację, w której się znajdę i czym dłużej o tym myślę (czym bliżej do spotkania, tym myślenie się nasila do tego stopnia, że myślę już nawet o gestach, które będę wykonywał), tym gorzej tę sytuację spostrzegam i jest dla mnie coraz trudniejsza, mimo że jeszcze do niej nie doszło. Zaczynam mieć obawy, czy dam radę. Takie stany przytrafiały mi się w sytuacjach dla mnie stresowych - przełożeni, praca. Z biegiem czasu ten stan przekładał się na spotkania towarzyskie, zacząłem stronić od znajomych, przez co pogorszyłem większość swoich układów.

Ten stan się nasilił, kiedy musiałem przejść z jednej jednostki do drugiej. Przez ostatnie 6 lat miałem specyficzną pracę, gdzie nie miałem kontaktu z wieloma osobami, praca mi odpowiadała z tego względu, że miałem ciszę i spokój. Jednak moją jednostkę zlikwidowali i musiałem się przenieść do innej. Zanim tam trafiłem, byłem względnie zadowolony, że będę pracował z ludźmi i poprawią się moje kontakty. Niestety. Przez dwa tygodnie w nowej pracy jestem tak sparaliżowany, że ciężko mi wykonywać jakiekolwiek ruchy. Na początku zaliczyłem jedną wpadkę, chwilę później kolejną, czuję jak z dnia na dzień tracę poczucie własnej wartości, mam coraz większe opory z komunikacją aż do tego stopnia, że mi się głos załamuje, nie panuję nad tym, co mnie otacza, nie patrzę ludziom w oczy, czuję lęk i przerażenie, czuję, że nie wiem, jak mam się zachować, aby nikt nie wyczytał z mojej twarzy, jak ja się czuję. Jednak wiem, że to moje zachowanie przyciąga uwagę na tyle, że wydaje mi się, że każdy już widzi, jaki jestem słaby. Faktem jest, że ludzie w pracy już zastanawiają się, co ze mną jest nie tak. Co jeszcze bardziej mnie destabilizuje.

Moim marzeniem odkąd pamiętam było to, aby zostać didżejem. Aż do momentu, kiedy zaczęły się moje stany. W dniu występu zaczynałem już wizualizować najbliższy wieczór, zaczynał się niepokój, że sobie nie poradzę, że wyjdzie coś nie tak. I zamiast czerpać z tego maksimum przyjemności, czuję tylko strach, niepokój i lęk, który mnie paraliżuje. Starałem się mimo wszystko temu przeciwdziałać, pijąc kilka drinków, lecz z mizernym skutkiem. Na dzień dzisiejszy omijam jakiekolwiek imprezy ze strachu przed własną kompromitacją. Boję się spotkań z ludźmi, paraliżuje mnie fakt spotkania, wtedy nie czerpię jakichkolwiek przyjemności i stwierdzam, że wszelkie imprezy są mi zbędne, bo się tylko męczę. Niestety, cierpią na tym moi najbliżsi, najbardziej żona, która czuje, że przeze mnie traci powoli kontakt ze społeczeństwem. Wiem, że to, co napisałem, w pełni nie odzwierciedla tego, co się ze mną dzieje, ale mam nadzieję, że da się to zdiagnozować. Co robić? Jak sobie z tym poradzić? Przecież trzeba pracować, spotykać się z ludźmi, trzeba żyć normalnie! Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty