Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jestem zmęczona, nie chcę już żyć, chcę odpocząć. Gdzie znajdę pomoc?

Potrzebuję pomocy. Czasem czuję, że już, a czasem, że jeszcze dam radę. Mam męża, 2 cudowne córeczki. Wyjechaliśmy z rodzinnego miasta, bo tam nie wytrzymywałam biedy i widoku wiecznie pijanej matki. Teraz mieszkamy w dużym mieście, oboje mamy pracę -...

Potrzebuję pomocy. Czasem czuję, że już, a czasem, że jeszcze dam radę. Mam męża, 2 cudowne córeczki.

Wyjechaliśmy z rodzinnego miasta, bo tam nie wytrzymywałam biedy i widoku wiecznie pijanej matki. Teraz mieszkamy w dużym mieście, oboje mamy pracę - niby pięknie, ale ja już nie chcę żyć, czuję, że się męczę i mam dość. Jesteśmy normalną rodziną, nie pijemy, nie kłócimy się, ale mam dość tego, że ciągle muszę mówić dzieciom: nie ma, nie ma chleba, nie ma na chleb, nie kupię ci butów, bo nie mam, na razie dostaniesz kilka książek, bo mi nie wystarczy, dziś nie ma obiadku itd., itp.

Serce mi pęka, że nie mogę im dać tego, co powinny mieć, tego, czego pragną… Wykańcza nas czynsz, wykańczają długi, wykańczają opłaty. Znikąd nie mogę uzyskać pomocy, zobowiązania przekraczają nam dochody, codziennie się budzę i myślę: "Boże, znow dzień, znow to samo", kładę się spać i myślę o tym co zrobię jutro. Jestem zmęczona, nie chcę już żyć, chcę odpocząć. Jednocześnie trzymam się resztkami sił, bo może stanie się cud...

Potrzebuję leków, które pozwolą mi odpocząć, może nie myśleć o tym wszystkim... Potrzebuję chyba rozmowy z kimś - tutaj prawie nikogo nie znam. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bóle z tyłu głowy - co mi jest?

Witam, mam na imię Darek i mam 23 lata. Od jakiegoś miesiąca boli mnie głowa. Są to silne bóle, przeważnie z tyłu głowy, ale zdarza się, że i przy uszach. Przez kilka dni bóle występowały przy pochylaniu, podczas...

Witam, mam na imię Darek i mam 23 lata. Od jakiegoś miesiąca boli mnie głowa. Są to silne bóle, przeważnie z tyłu głowy, ale zdarza się, że i przy uszach. Przez kilka dni bóle występowały przy pochylaniu, podczas schylania miałem wrażenie, że coś mi ,,rozrywa" głowę. Czasami razem z bólem występuje taki "ucisk" w głowie, nie mogę wtedy racjonalnie pomyśleć, mam problemy z pamięcią. Ulgę w tym bólu przynosiły zimne okłady, gdyż głowa w miejscu bólu jest cieplejsza niż w innych miejscach, ale ból zmniejszał się tylko na chwilę. Dodam jeszcze, że na słońcu ból się nasila. Byłem u lekarza neurologa i miałem robione badanie EEG, które wyszło prawidłowe. Dostawałem różne leki, ale też pomagają tylko na chwilę. Nie mam nadciśnienia tętniczego. Kilka lat temu miałem niegroźny uraz głowy, tzn. stłuczenie, nie było to nic poważnego, ale czy może mieć związek z tymi bólami? Czym są spowodowane te dolegliwości? Bardzo proszę o odpowiedź, niepokoi mnie mój stan. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to jest nerwica natręctw?

Witam uprzejmie. Nie dawno skończyłem 15 lat. Z nerwicą natręctw spotykam się chyba od urodzenia. Kiedy byłem małym dzieckiem objawiała się ona np. poprzez dążenie do symetrii. Tzn. kiedy dotknąłem coś lewym łokciem to musiałem i prawym, kiedy podrapałem się...

Witam uprzejmie. Nie dawno skończyłem 15 lat. Z nerwicą natręctw spotykam się chyba od urodzenia. Kiedy byłem małym dzieckiem objawiała się ona np. poprzez dążenie do symetrii. Tzn. kiedy dotknąłem coś lewym łokciem to musiałem i prawym, kiedy podrapałem się prawą ręką to lewą musiałem zrobić tak samo, itp. Choroba raz wracała i raz odchodziła. Często objawiała się również poprzez silną potrzebę dotknięcia czegoś bez powodu. Oczywiście przy próbie sprzeciwienia się temu impulsowi pojawiał się dziwny lęk lub niekomfortowe uczucie psychiczne. Ta niemiła przypadłość dała mi spokój na jakiś czas. Aczkolwiek jakieś 3 lata temu wróciła i jest ze mną do dziś. Z dnia na dzień jest gorzej a ja się strasznie męczę. Z początku w mojej głowie pojawiały się myśli, które lekko obrażały najbliższych. Reakcją na nie była modlitwa. Modliłem się za każdym razem. Praktycznie co chwilę. Później myśli zaczęły się zmieniać "rytuały'' również. Obecnie mam praktycznie co chwilę myśli obrażające w sposób wulgarny Boga i najbliższych. Jestem osobą wierzącą i kocham swoją rodzinę, więc myśli są dla mnie dużym ciężarem. Na myśli reaguję różnie. Zazwyczaj chodzę ustaloną trasą, powtarzam różne regułki. Kiedy zajmuję się czymś lub robię coś ciekawego, myśli zazwyczaj nie ma. Ale kiedy mój mózg ma chwilę odpoczynku to zaczyna się problem. O moim problemie wie tak na prawdę tylko moja dziewczyna. Rodzice i najbliższa rodzina nie wiedzą nic. Mam dość wmawiania sobie że dam sobie radę sam. Proszę o pomoc. I powiedzcie mi, czy to na pewno są zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Cierpię na depresję i nie mogę przez to dostać pracy. Czy mam szansę na rentę?

Witam, mam 21 lat i od 3 lat choruję na depresję i stany lękowe. Mieszkam z narzeczoną, jednak od dłuższego czasu nie potrafię znaleźć żadnej pracy - stany lękowe nie pozwalają mi się ruszyć z domu, mam napady lęków i...

Witam, mam 21 lat i od 3 lat choruję na depresję i stany lękowe. Mieszkam z narzeczoną, jednak od dłuższego czasu nie potrafię znaleźć żadnej pracy - stany lękowe nie pozwalają mi się ruszyć z domu, mam napady lęków i często zdarza się, że mdleję w miejscach, gdzie jest dużo osób. Chodzę do psychiatry już 2 rok, jednak stan ciągle się pogorsza - nie potrafię normalnie funkconowac w społeczeństwie, przez co nie chce mnie zatrudnić żaden pracodawca.

Brakuje mi pieniędzy na leki, bez których nie umiem się obejść. Czy jest możliwość ubiegania się o jakiś zasiłek lub rentę od państwa? Przez calą tę sytuację jest tylko coraz ciężej i boję się, że w końcu nie wytrzymam i zrobię coś naprawdę głupiego. Dodam, że miałem już kilka prób samobójczych i boję się, że znow mi coś "odwali". Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Zamiast postarać się otworzyć - chowam się i boję się ludzi. Co mi jest?

Witam, od dłuższego czasu miewam lęki przed ludźmi. Boję się otworzyć, cokolwiek powiedzieć przy ludziach. Mam wrażenie, że wszyscy cały czas na mnie krzywo patrzą, mówią o mnie za plecami. Najgorsze jest to, że myślę sobie, żeby z kimś porozmawiać,...

Witam, od dłuższego czasu miewam lęki przed ludźmi. Boję się otworzyć, cokolwiek powiedzieć przy ludziach. Mam wrażenie, że wszyscy cały czas na mnie krzywo patrzą, mówią o mnie za plecami. Najgorsze jest to, że myślę sobie, żeby z kimś porozmawiać, a jak przyjdzie co do czego to siedzę wryta jak słupek, nogi mi się trzęsą, serce mi szybko bije i wogóle. Ostatnio miałam iść do sklepów poszukać koszuli, to bałam się wejść do sklepu i porozmawiać ze sprzedawczynią. Chowam się, w sklepach patrzę czy są ludzie w środku, żeby sklepowa nie patrzyła się tylko na mnie. Nie mogę spokojnie niczego poszukać, cały czas przejmuję się otoczeniem. Przy niektórych ludziach, których znam, także boję się odzywać, czasem nawet wyjść do nich z pokoju. Nie wiem dlaczego tak robię. Staram się wywżeć jak najlepsze wrażenie, żeby nikt nie uznał mnie za głupią, brzydką, ale zamiast postarać się otworzyć, chowam się. Później tylko żałuję tego, że nie przyszłam porozmawiać. Tak samo było jak poznawaliśmy się z moją nową klasą, bardzo trudno mi się zaklimatyzować, odezwać do kogoś, boję się, że nie będę miała o czym mówić. Miewam takie humorki, że nawet jak jest wszystko ok to chodzę smutna i przygnębiona, denerwują mnie błahe rzeczy. Źle mi z tym.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

O czym może świadczyć takie bujanie u mojego dziecka?

Mam 3-letnią córkę, która nietypowo się buja, zakłada nogę na nogę, zaczyna się bujać i przy tym ociera nogę o nogę. Może robić to na kanapie, na łóżku lub nawet na podłodze i w różnych okolicznościach. Nie wiemy co robić. Prosimy o radę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Moje życie było i będzie beznadziejne. Co ja mam robić?

Witam. Jestem Karolina i mam 15 lat. Moje kłopoty ze zdrowiem psychicznym zaczęły się jak miałam 10 lat. Zacznijmy od tego, że jak byłam mała moja mama krzyczała na mnie, biła mnie i znęcała się nade mną psychicznie, więc...

Witam. Jestem Karolina i mam 15 lat. Moje kłopoty ze zdrowiem psychicznym zaczęły się jak miałam 10 lat. Zacznijmy od tego, że jak byłam mała moja mama krzyczała na mnie, biła mnie i znęcała się nade mną psychicznie, więc babcia z dziadkiem (od strony mamy) wzięli mnie do siebie i wychowywali. Byłam dzieckiem zawsze bardzo nieśmiałym, wstydliwym, wiecznie wystraszonym. Nie mówiłam praktycznie wcale wśród ludzi. Miałam probemy z jąkaniem, które zostały mi do teraz. Otwierałam się tylko przed dziadkami. Gdy miałam dwa latka urodziła mi się siostra i rodzice się nią zajmowali, więc kontaktu z nią nie miałam.

Moja mama ma problemy psychiczne (depresja, nerwica). Zawsze mi powtarzała, że mnie bardzo kocha, a za plecami rozmawiala z dziadkami, że mnie nienawidzi dlatego, że mnie długo rodziła i strsznie ją bolało. Gdy już podrosłam kontaktowałam się z rodzicami, ale mama i tak traktowała mnie jak psa. Wyśmiewała mnie, zawstydzała, biła. Mój ojciec bał sie przeciwstawić mamie, więc nie reagował, ale wiem, że mnie bardzo kocha. Zawsze byłam gorsza niż siostra. Do teraz mama trakuje ją lepiej. Moja mama dwa lata temu wyjechała za granice i nas zostawiła. Co jakis czas pisze i przyjeżdza, ale to bardzo, bardzo rzadko.

Dwa lata temu zmarł mój dziadek, który się mną zajmował. Czuję się tak, jakbym straciła ojca. Byłam z nim bardzo związana. To on mnie wszystkiego uczył, pokazywał . Przeżywam to nadal. Jest mi strasznie źle. Pomimo tego, że wychowywali mnie dziadkowie najlepiej jak potrafili, zawsze czułam się nie do końca dopieszczona, osamotniona i że brakuje mi czegoś, czego nie umiem sprecyzować. Teraz mam wrażenie jakby całe moje dzieciństwo odbijało mi się na psychice. Od 5 lat jestem płaczliwa, nie mam ochoty żyć. Nasiliło mi się to od śmierci dziadka. Wtedy to już poczułam, że cały sens życia legł mi w gruzach. Od tego czasu mam myśli samobójcze, o których myślę codziennie i w każdej w chwili.

W czerwcu zerwał ze mną chłopak (powód był taki, że teraz idzie do LO i mówi, że nie będzie miał dla mnie czasu i nie chce mnie wtedy ranić, że lepiej skońcyć to wcześniej) z którym byłam prawie pół roku. Dopiero przy nim zobaczyłam jakie życie jest piękne. Otaczał mnie bezpieczeństwiem, był moją prawą ręką. Zawsze mi pomagał, doradzał. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Rozmawialiśmy o wszystkim. Czułam że rozumie wszystkie moje emocje. Miał podobną sytuację, ale jemu zmarł ojciec niedawno. Od tego czasu nie mogę się kompletnie pozbierać. Zobaczyłam jakie moje życie było i będzie beznadziejne.

Nie mam ochoty ani żyć, ani nic robić. Ogarneła mnie jedna wielka nostalgia i bezsilność. Rozważam samobójstwo. Najgorsze jest to, że nikt tak naprawdę nie wie co czuję. Całemu światu pokazuję jaka jestem dzielna, z nikim nie rozmawiam, zamknęłam się w sobie. Na początku chciałam iść do szkolnego psychologa, ale jednak nie poszłam, bo wiem, że na pewno musiałby powiedzieć o tym rodzicom, a takiego wstydu w ich oczach bym nie przeżyła. Moje pytanie jest takie: jak mam sobie z tym poradzić? Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale myślałam, że jak pani/pan pozna moją historię od poczatku - doradzi mi lepiej. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak wyglada realna skuteczność leczenia fobii spolecznej?

Witam. Mam 23 lata, na fobię cierpię już od około 5 lat. Jaka jest przeciętna skuteczność leczenia fobii społecznej? Jak duże jest ryzyko nawrotów po ewentualnym wyleczeniu? Od czego w ogóle zacząć leczenie? Do kogo się zgłosić, psychologa czy psychiatry? Liczę na odpowiedz, ponieważ potrzebuje rzetelnych informacji na ten temat.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Gdzie udać się najpierw, gdy zauważy się depresję?

Od jakiegoś czasu czuję się źle i nic mnie nie interesuje, jestem przygnębiona, nie mogę zasnąć, straciłam sens życia.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Mazowska
Mgr Katarzyna Mazowska

Wszystko jest bez sensu, nie mam kolegów, nie chcę żyć… Co robić?

Witam. Mam 16 lat. Chciałem napisać o tym, bo mnie to dręczy, a nawet nie mam z kim pogadać. Myślę, że wpadłem w jakąś depresję i w ogóle cieżko mi. Myślę czasem żeby się zabić, ale dochodzę do wniosku, że...

Witam. Mam 16 lat. Chciałem napisać o tym, bo mnie to dręczy, a nawet nie mam z kim pogadać. Myślę, że wpadłem w jakąś depresję i w ogóle cieżko mi. Myślę czasem żeby się zabić, ale dochodzę do wniosku, że chciałbym żyć, ale nie tak - jeśli bym sie zabił, co by zrobiła moja rodzina? Jak to jest? Bez świadomości nawet nie będę sobie zdawać sprawy, że moje problemy i ja nie istnieją, więc jaki sens w tym? Myślę, myślę i wiem, że nic nie poradzę.

Nie mam kolegów, praktycznie nigdy nie miałem. Zawsze sam. Mam jednego kumpla, ale on jest inny - nie rozumie mnie, czasem mi się wydaje, że ma mnie gdzieś, zresztą jak wszyscy. Szczerze nie miałem nawet nigdy dziewczyny, bo nie leciały na mnie, a ja się nie interesowałem - teraz gdybym chciał, nie potrafię nawet z nimi rozmawiać :/. Ciągle się boję zmian. Teraz zacząłem chodzić do nowej szkoły - boję się, że będzie tak jak w poprzednich, czyli zero kumpli, obgadywanie mnie, żarty ze mnie, np. że stoję i podpieram ścianę. Nie raz stres był tak wielki, że stałem i siedziałem w klasie, na korytarzu i nic nie gadałem. Jak słup jakiś. Nie cierpię tego! Czuję się jak śmieć. Czy coś im robię siedząc sobie cicho?! Chciałbym się nie urodzić nigdy - tylko przypał sobie robię w szkołach... Boję się ludzi, boję się, że coś palnę itd. Cicho więc jestem. Mówię, kiedy trzeba. Nie uczę się, mam same jedynki, nie wiem jak zdawałem w ogóle. Wszędzie w szkołach tylko wrogość, agresja i niezrozumienie.

Chciałbym nie chodzić do szkoły nigdy, zawsze było źle w kontaktach z innymi, ale teraz to mam ochotę się zaćpać na śmierć albo uchlać. Paliłem marihuanę, ciągle jakichś dragów szukam - nic to nie pomoże, wiem, ale co ja mam zrobić żeby sie przełamać i uśmiechnąć jak się cała klasa śmieje? Ja nie potrafię… Help :/

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Witam, jestem chyba przerażona. Mój mąż (wiek 27 lat) jest bardzo nerwową osobą , co chyba wynika ze stosunków jakie były miedzy nim, a ojcem. Lata młodzieńcze były bardzo ciężkie dla niego, ciągle awantury w domu, nerwowa atmosfera. Do tego...

Witam, jestem chyba przerażona. Mój mąż (wiek 27 lat) jest bardzo nerwową osobą , co chyba wynika ze stosunków jakie były miedzy nim, a ojcem. Lata młodzieńcze były bardzo ciężkie dla niego, ciągle awantury w domu, nerwowa atmosfera. Do tego jest osobą z dużym temperamentem, mówi co myśli i szybko się denerwuje. Wydaje mi się ze sytuacja z lat dziecięcych w domu plus jego charakter spowodowały, że ma nerwicę oraz tiki nerwowe. Jak się zdenerwuje to nic do niego nie dociera, nic nie słyszy, wpada w furię - wiem, że w młodym wieku był u psychologa, ale nie chciał rozmawiać z lekarzem więc rodzice sobie darowali wysiłki namawiania go na spotkania. Skończyło się na jednym, niestety. Co prawda takie ataki nie zdarzają się często, nie miej jednak ostatni mnie naprawdę przeraził, stad tez mój mail. Ostatnia rodzinna impreza z tatą i synkiem skończyła się czymś strasznym, całe szczęście, że nikomu się nic nie stało. Mąż wpadł w szal, wykrzyczał wszystko co mu leżało na sercu, mimo tego że od jakichś 8 lat ich stosunki są dość poprawne lub nawet pozytywne. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego, wypowiedział wszystko co złe, raniąc swoją mamę, która zawsze starała się ich godzić. Słowa potrafią być okropne, ale najgorsze było to w jakim stanie on był - w szale, amoku, sama nie wiem jak to nazwać. O mały włos a dzwonilibyśmy po pogotowie. Jak ja mogę mu pomoc? Co zauważyłam po tym ataku na następny dzień chyba był mniej zestresowany i zauważyłam brak tików nerwowych, które przed atakiem się nasiliły. Czy jest coś co ja mogę zrobić? Bardzo proszę o pomoc.  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jaka jest szansa, że mój synek będzie samodzielny?

Mój synek ma 3 lata i 7 miesięcy, ma wystawioną diagnozę - autyzm dziecięcy. Załamałam się, bo wiem, że autyzm jest ciężką chorobą! Jeździmy na terapię do ośrodka Celestyny Mikoszów dwa razy w tygodniu po godzinie czasu, także dodatkowo przedszkole...

Mój synek ma 3 lata i 7 miesięcy, ma wystawioną diagnozę - autyzm dziecięcy. Załamałam się, bo wiem, że autyzm jest ciężką chorobą! Jeździmy na terapię do ośrodka Celestyny Mikoszów dwa razy w tygodniu po godzinie czasu, także dodatkowo przedszkole i zabawa w domu. Jest wesołym dzieckiem, pełen energii z całym dobowym uśmiechem na twarzy. Reaguje na imię jak się go woła. Gdy się go prosi by podszedł, robi to! Jednak jeszcze nie nakłoniłam go do dłuższej zabawy ze mną, szybko się nudzi. Kontakt wzrokowy jest lepszy niż parę miesięcy temu. Lubi się przytulać i zaczepiać ludzi nawet obcych! Mowa jest słaba, bez żadnych konkretnych słów, tylko sylaby. Myślę że będzie dobrze, ale obawa jest zawsze.

Życzę wszystkim rodzicom nadziei i cierpliwości!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Dlaczego moja matka ma straszne bóle głowy przez ponad 20 lat?

Badanie przeprowadzono w czuwaniu. Zapis niezróżnicowany przestrzennie nad prawa półkulą, fale alfa 8 Hz o ampl. 30uV , fale alfa 10 HZ w okolicy czołowej prawej, zróżnicowanie przestrzenne nad lewą półkulą, fale ostre z falą wolną uogólniające sie, liczne fale...

Badanie przeprowadzono w czuwaniu. Zapis niezróżnicowany przestrzennie nad prawa półkulą, fale alfa 8 Hz o ampl. 30uV , fale alfa 10 HZ w okolicy czołowej prawej, zróżnicowanie przestrzenne nad lewą półkulą, fale ostre z falą wolną uogólniające sie, liczne fale tętna w okolicach czołowo-skroniowo-ciemieniowych po stronie prawej, napadowe w seriach fale ostre z falą wolną uogólniające sie , RZ obecna.HV i FS naśilają zmiany. Orzeczenie: Zapis niezróżnicowany przestrzennie nad prawą półkulą, ze zbyt wolnym rytmem dla wieku, zmiany napadowe, uogólniające sie. Moja matka ma bóle głowy już przez ponad 20 lat i nikt jakoś nie potrafi jej pomóc lub trafiała na niewykwalifikowanych lekarzy, co sie niestety często teraz zdarza. Już nie wiem co mam robić. Serce mi pęka, kiedy widzę jak moja matka wieczorami leży w łóżku z tym okropnym bólem głowy. Bardzo proszę przynajmniej troche wyjaśnić, co oznacza opis badania. Mam nadzieję, że znajdzie się doktor, który ujawni przyczynę choroby mojej mamy. Pozdrawiam serdecznie! Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy moje problemy są poważne?

Witam, mam 13 lat. Mój problem wygląda tak. Latem rok temu wydawało mi się, że mam myszy w pokoju, na szczęście okazało się, że te mysze odgłosy wydaje ćma, obijając się o ścianę. Właśnie w te letnie noce nie mogłam...

Witam, mam 13 lat. Mój problem wygląda tak. Latem rok temu wydawało mi się, że mam myszy w pokoju, na szczęście okazało się, że te mysze odgłosy wydaje ćma, obijając się o ścianę. Właśnie w te letnie noce nie mogłam zasnąć, panikowałam, że nie mogę zasnąć i bałam się wieczoru, że znów będzie to samo. Pojechałam do babci, odreagowałam, wszystko było dobrze, aż do czasu, kiedy wróciłam do domu. Co ok. tydzień nie mogłam zasnąć, panikowałam, że nie mogę zasnąć itp.

W zimie się to uspokoiło, ale wiosną znów się zaczęło, ok. raz w tyg. nie mogę zasnąć, w końcu kupiłam B***, brałam przez 5 dni codziennie i na ok. 3 tyg. miałam spokój. W to lato jest to samo, nie mogłam zasnąć, ale tylko u mnie w domu, np. jak byłam długo u babci, czułam się dobrze, byłam spokojna, nic się nie denerwowałam. Przyjechałam do domu i od razu kilka spanikowanych wieczorów. Może to dlatego, że za dużo śpię (w roku szkolnym od 22.30 do 6.30. a w wakacje od 23.30 do 10, 11.) Co mi dolega i jak mogę to zmienić? Pomocy!

Dlaczego mam takie problemy ze snem?

Witam. Mam 19 lat i od paru dni pojawiły się u mnie problemy ze snem. Kiedy się położę, bardzo długo nie mogę zasnąć. A jak zasnę, to pół godziny i już się budzę. Takie ciężkie noce występują u mnie...

Witam. Mam 19 lat i od paru dni pojawiły się u mnie problemy ze snem. Kiedy się położę, bardzo długo nie mogę zasnąć. A jak zasnę, to pół godziny i już się budzę. Takie ciężkie noce występują u mnie około 13 dni. I w ogóle się nic nie zmienia. Co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ciągłe uczucie przegranej i problemy ze snem

Witam, mam problem i chciałbym prosić o diagnozę czy to depresja i wstępnie co mam robić. Prawie cały czas jestem przygnębiony, niewiele rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność nadal to robi. Ciągle mam poczucie przegranej, mam wrażenie, że cokolwiek się...

Witam, mam problem i chciałbym prosić o diagnozę czy to depresja i wstępnie co mam robić. Prawie cały czas jestem przygnębiony, niewiele rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność nadal to robi. Ciągle mam poczucie przegranej, mam wrażenie, że cokolwiek się stanie to moja wina, mimo że prawie zawsze nie miałem na to żadnego wpływu.

Mam spore problemy ze snem, nie potrafię zasnąć nawet przez kilka godzin. Miałem/mam myśli samobójcze. Moja samoocena, która nigdy nie była wysoka teraz podupadła definitywnie. Nigdy nie myślałem, że mnie takie coś może dotyczyć i nie brałem tego pod uwagę - dopiero jak dwie przyjaciółki mi powiedziały, że coś nie tak, to się tym zainteresowałem… Jeśli to depresja to proszę o pomoc. Co mam robić, by wróciła radość życia? Dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to możliwe, że antydepresanty przestały działać?

Witam, jestem mężczyzną, mam 23 lata. Od 4 miesięcy biorę leki przeciwdepresyjne. Czy możliwe jest, że lek przestał działać? Mam od tygodnia wrażenie jakby działał dużo słabiej.   Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moja narzeczona ma depresję? Jak mogę jej pomóc?

Witam. Mam poważny problem z moją narzeczoną. Mamy po 22 lata, nasz związek trwa 5 lat. W te wakacje mieliśmy bardzo poważny kryzys. Ona powiedziała, że potrzebuje przerwy, gdyż czuje się przeze mnie ignorowana i zaniedbywana. Gdy pojechała do swojego...

Witam. Mam poważny problem z moją narzeczoną. Mamy po 22 lata, nasz związek trwa 5 lat. W te wakacje mieliśmy bardzo poważny kryzys. Ona powiedziała, że potrzebuje przerwy, gdyż czuje się przeze mnie ignorowana i zaniedbywana.

Gdy pojechała do swojego domu ja siedziałem w sieci i czytałem o "zróbmy sobie przerwę". W ocenie internautów to niemal zawsze początek końca związku. Postanowiłem walczyć, kupiłem pierścionek, kwiaty, etc. i pojechałem się oświadczyć. Zostałem zaakceptowany, ale co niepokojące - dopiero następnego dnia, po długiej i dla nas obojga płaczliwej rozmowie moja ukochana "uwierzyła mi". Następne dwa tygodnie były niezwykle kłótliwe.

Z czasem odkryłem, ze przeniosła część swoich uczuć na swojego internetowego znajomego i odmówiła zerwania z nim kontaktów, twierdząc, że to tylko przyjaciel. Potem mieliśmy 2 tygodnie wczasów (ale zero intymności - wakacje z jej rodzicami) i generalnie jakoś zaczęliśmy lizać rany wspólnie, i choć wątki które prawie doprowadziły do naszego rozstania wciąż się przewijają wydawało mi się, że wszystko idzie ku dobremu.

Zauważyłem jednak niepokojące objawy u mojej narzeczonej. Sama skarżyła się na niepokój, potem lęk. Ostatnio przyznała się, że myślała "że było by mi lepiej, gdyby coś sobie zrobiła". Dostrzegłem także jakąś lękliwość w jej zachowaniu, np. ja mówię poważnym tonem "muszę ci coś powiedzieć" z zamiarem dodania "jesteś najwspanialsza na świecie" czy coś w tym stylu i widzę przerażenie na jej twarzy. Bywa apatyczna, zmniejszyło się jej libido. Poskładałem to sobie do kupy i najpierw myślałem, że odreagowuje zmęczenie, ale jest taka już od 2 tygodni.

Jakiś czas temu skończyły się nasze kłótnie, moja narzeczona jak gdyby skapitulowała - uznała, że nasz kryzys był jej wyłączną winą i co jakiś czas mi to powtarza. Nigdy nie twierdziłem, że była to tylko jej wina i nie przyznawałem jej racji, a gdy tak mówiła - protestowałem. Jakiś czas temu wytłumiłem wszystkie żale ze swojej strony, staram się unikać drażliwych tematów, przebywam z nią tak długo każdego dnia jak to tylko możliwe. Skupiam się na wspólnym planowaniu naszej przyszłości (lubi to), oglądamy gazetki z meblami etc.

Ona ma teraz jeszcze egzaminy jakieś na studiach, gonię ją trochę do nauki, bo sama nie chce się do tego zabierać, ale podkreślam, że to nie są istotne rzeczy, że nie musi przywiązywać do tego zbyt wielkiej wagi, zapewniam, że nigdy jej nie opuszczę, że zawsze jestem pod ręką, gdy chce pomilczeć lub porozmawiać, generalnie staram się zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Jak na razie nie ma rezultatów, powiedziałbym, że jest gorzej, że rozbiła się bardziej, odkąd upewniłem ją, że przy niej będę i się o nią zatroszczę. I jeżeli to pomoże, minie jej ten stan, to nie mam nic przeciwko. Ale po małym rozpoznaniu na temat depresji i lęku obawiam się, że poprawa może nie nastąpić.

W związku z tym chciałbym zapytać kiedy powinienem porozmawiać z nią o psychologu, czy powinienem udać się tam z nią, czy jest coś co robię źle lub coś co mogę zrobić? Zrobiłem "w imieniu" narzeczonej test na depresję i uzyskałem 35 pkt., choć oczywiście opierałem się w dużej mierze na swoich ocenach i spostrzeżeniach. Ja sam uzyskałem 18 pkt.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Ból duszy. Objawy depresji

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Zawsze byłam osobą wrażliwą, płaczliwą, dobrą, niestety z niskim poczuciem własnej wartości, nie lubiłam siebie. To było w dzieciństwie. W sumie nadal tak jest, a szczególnie od ostatnich dwóch lat. Zrobiłam coś głupiego i bardzo...

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Zawsze byłam osobą wrażliwą, płaczliwą, dobrą, niestety z niskim poczuciem własnej wartości, nie lubiłam siebie. To było w dzieciństwie. W sumie nadal tak jest, a szczególnie od ostatnich dwóch lat.

Zrobiłam coś głupiego i bardzo bardzo tego żałuję, jednak z moim niskim poczuciem wartości nie mogę sobie wybaczyć tego co zrobiłam. Mówię sobie, że każdy człowiek może kiedyś zbłądzić, ma do tego absolutne prawo, że wystarczy sobie wybaczyć i iść dalej, jednak jak sobie przetłumaczę to na mój głupi mózg i jest mi już dobrze, to po dwóch miesiącach dolegliwości wracają.

Znów gnębi mnie poczucie winy, jest mi źle, boli mnie dusza, czuję niepokój i lęk, chcę płakać i trwa to od 2 tygodni do miesiąca. Potem jest mi lepiej, ale złe samopoczucie wraca i wraca. Ostatnio czułam sie dobrze przez aż pół roku i myślalam, że się wyleczyłam z tej nie wiem jak to nazwać, depresji (?), ale niestety ból powrócił. Boję się o siebie, chciałabym nie czuć się tak strasznie, chciałabym być wolna, ale jedynym dla mnie rozwiązaniem byłoby cofnąć czas i wszystko naprawić, ale się tak nie da, więc płaczę dalej.

Wiem ze to głupie, powinnam sobie przebaczyć, wyciągnąć wnioski i dalej żyć normalnie, prawda? Proszę o słowa otuchy, mam nadzieję, że to nie jest depresja, choć pewnie jest… Cały czas mam nadzieję, że ten stan duszy mi przejdzie i że znów będę szczęśliwa.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wydaje mi się, że mam dziury w świadomości. Skąd to się bierze?

Ponoć nie można o niczym nie myśleć, a mnie się chyba udaje - wbrew mojej woli. Kiedyś nienawidziłem, gdy nie potrafiłem się uwolnić od jakichś myśli, najczęściej negatywnych. Teraz w sytuacjach kryzysowych czuję pustkę w głowie, nie potrafię się skoncentrować,...

Ponoć nie można o niczym nie myśleć, a mnie się chyba udaje - wbrew mojej woli. Kiedyś nienawidziłem, gdy nie potrafiłem się uwolnić od jakichś myśli, najczęściej negatywnych. Teraz w sytuacjach kryzysowych czuję pustkę w głowie, nie potrafię się skoncentrować, żeby cokolwiek powiedzieć, nie myślę, nawet nie wiem o czym mam myśleć. Czy to jeszcze jest depresja czy już gorzej? Czy może mój jakiś mechanizm obronny przed depresją?

Skutkiem jest to, że coraz bardziej się czuję "wyczyszczony'' z jakichkolwiek uczuć i obojętny na wszystko. Boję się, że kiedyś nie będzie mi się chciało skręcić na zakręcie, jadąc samochodem. A muszę coś ze sobą zrobić, bo mam dwóch synów, których nie mogę zostawić, bo są dla mnie wszystkim... Proszę mi tylko nie pisać, że mam się udać do psychiatry, bo i tak nie będę wiedział co mu powiedzieć, z resztą kiedyś chodzilem i poza tym, że terapeutka wypytała mnie o najdrobniejsze szczegóły mojego dzieciństwa i przepisała psychotropy nie dowiedziałem, się nic ciekawego. No chyba, że zostawiłbym cały swój majątek na wizyty, bo do tego chyba dążą wszyscy lekarze.

Dla pełni obrazu mojej beznadziejnej sytuacji muszę dodać, że żyję w toksycznym związku - małżeństwie, które chyba nie miałoby racji bytu, gdyby nie dzieci - to mnie dobija. Nie mam siły podołać "temperamentnej'' żonie, która chyba potrzebuje kłótni dla własnej satysfakcji, bo ma do mnie pretensje o coraz bardziej kretyńskie sprawy. A ja nie potrafię się już bronić i czuje się jak dziecko. Boję się, że kiedyś nie wytrzymam i zrobię coś złego w afekcie. Bo nawet gdy zdobędę się i wykrzesam coś z moje pustawej głowy, mam kontratak, zanim skończę zdanie. Czy da się ratować ten związek - coraz bardziej wątpię, a zakończyć go raczej nie mam możliwości, bo nie wyrzucę przecież żony z domu nigdy - prędzej sam bym odszedł, poza tym ma w nim wkład finansowy, a ten dom jest wszystkim co mam, co więcej w tym domu prowadzę działalność gospodarczą, pozwalającą mi utrzymać rodzinę, bez luksusów, ale dzieciom niczego nie brakuje i żona nie musi pracować, co jest w tej chwili też problemem... Dzięki niej też mogę spędzać z dziećmi więcej czasu niż 99 procent ojców.

Wczoraj w końcu coś mi się odblokowało i przy kolejnej kłótni o to , że żona "musi'' gnić w domu już 6 lat z dziećmi, podczas gdy ja spełniam swoje marzenia i ambicje udało mi się bez zająknięcia wycedzić, że "cała ta moja ambicja męczy mnie od co najmniej 17 lat życia, gdy obserwowałem, jak moja matka wyniszcza się w pracy po 16 godzin po to tylko, żeby mój ojciec mógł przepić więcej pieniędzy niż zarabiał, bo praktycznie go nie widywałem trzeźwego... Gdy mając 13 lat wykrzyczałem mu przez łzy, że jak mam mieć takiego ojca to wcale nie chcę mieć - i tyle go widziałem, bo następnego dnia poszedł się powiesić gdzieś do lasu. Wtedy powiedziałem sobie, że moja żona nie będzie musiała pracować, a ja nie będę takim ojcem... i przepraszam Cię, że udało mi się tą ambicję spełnić''. Nawet nie krzyczałem, bo nie chciałem dzieci pobudzić, ale w odpowiedzi miałem wypomniane moje w sumie chyba cztery wyjścia z domu z kolegami czy do pubu, czemu towarzyszył alkohol... Taki ze mnie skur..... nieprawdaż?

Mogę liczyć na odpowiedź? Czy chociaż jestem przeciętnym przypadkiem? Bo ja chętnie pozamieniałbym się na miejsca z większością mających tutaj problemy. Proszę i czekam, Ardian.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty