Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Moja 8-letnia córeczka prawdopodobnie ma ADHD. Jak mogę jej pomóc?

Moja 8-letnia córeczka ma prawdopodobnie ADHD (jest w trakcie diagnostyki). Nie lubi chodzić do szkoły, gdyż nie potrafi zaprzyjaźnić się z żadnym z dzieci. Z jej opowiadania wynika, że jest kozłem ofiarnym grupy. Uczy się bardzo dobrze, bierze udział w...

Moja 8-letnia córeczka ma prawdopodobnie ADHD (jest w trakcie diagnostyki). Nie lubi chodzić do szkoły, gdyż nie potrafi zaprzyjaźnić się z żadnym z dzieci. Z jej opowiadania wynika, że jest kozłem ofiarnym grupy. Uczy się bardzo dobrze, bierze udział w konkursach. W pierwszej klasie był podobny problem. Często dzieci oskarżały ją o czyny, których nie zrobiła. Wychowawczyni twierdzi, że córka szybko się złości, płacze, dąsa, jest bardzo głośna i dzieci odsuwają się od niej. Rozmawiałam z nią o tym, ale nie poprawiło to relacji z rówieśnikami. Dziś płakała, że chce się przenieść do innej klasy, bo dzieci nie zapraszają jej na urodziny - wczoraj jedna z dziewczynek zaprosiła wszystkie osoby z klasy i głośno powiedziała, że nie zaprosi mojej córki. Proszę o wskazanie mi, co jeszcze mogłabym zrobić? Może faktycznie ją przenieść, skoro stała się kozłem ofiarnym? A jeśli to niczego nie zmieni?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Jak mam poradzić sobie sam ze sobą?

Już nie wiem co robić. Wszystko co robię to katastrofa. Nie wiem dlaczego tak działam na ludzi. Wszystkie problemy w domu są przeze mnie. Wszystkie kłótnie zaczynają się ode mnie. Dlaczego sprawiam tak wiele problemów? Chcę się zmienić, ale nie...

Już nie wiem co robić. Wszystko co robię to katastrofa. Nie wiem dlaczego tak działam na ludzi. Wszystkie problemy w domu są przeze mnie. Wszystkie kłótnie zaczynają się ode mnie. Dlaczego sprawiam tak wiele problemów? Chcę się zmienić, ale nie potrafię. Nie wiem już co robić. Rodzice się tak starają. Oddali by za mnie wszystko, a ja im to robię. Tylko, że Oni nawet nie wiedzą. Chyba. Jak mogę z tego wyjść? Jakie są rozwiązania? Czy tylko to najgorsze? Nie mogę im tego zrobić, a z drugiej strony i tak ich ranię. Bezwiednie...

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nieprawidłowy zapis EEG - czy to znaczy, że mam padaczkę?

Witam, proszę o pomoc w interpretacji wyniku badania EEG: Zapis nieprawidłowy: HW ujawnia obustronne, synchroniczne wyładowania ostrowierzchołkowych fal wolnych gł. znad okolic potylicznych na tle prawidłowej czynności podstawowej.  Badanie zostało wykonane z powodu osłabnięć oraz jednej, krótkotrwałej utraty przytomności...

Witam, proszę o pomoc w interpretacji wyniku badania EEG: Zapis nieprawidłowy: HW ujawnia obustronne, synchroniczne wyładowania ostrowierzchołkowych fal wolnych gł. znad okolic potylicznych na tle prawidłowej czynności podstawowej.  Badanie zostało wykonane z powodu osłabnięć oraz jednej, krótkotrwałej utraty przytomności. W trakcie tzw. ataku czuję silne ciśnienie w lewym uchu przechodzące do środka głowy, zaburzenia pola widzenia oraz zawirowania w głowie. W maju przerwałam przyjmować tabletki antykoncepcyjne, ponieważ podejrzewa się kolagenozę na podstawie obecności przeciwciał przeciwjądrowych ANA miano 1:100 oraz kapilaroskopii, stwierdzono nieliczne naczynia meandrowate. Od tego czasu przyjmuję L*** na wywołanie okresu - podejrzewa się zespół policystycznych jajników. Jeden z neurologów podejrzewa napady padaczkowe. Kolejny nakazał badania hormonalne, wizytę u endokrynologa oraz powiedział, że mogą to być bóle migrenowe. Jutro odbieram wynik tomografii głowy, robionej bez kontrastu. Dolegliwości: po ostatnich omdleniach od których mineło dwa tygodnie, nieustannie boli mnie głowa również, nie mam ochoty na jedzenie, jest mi niedobrze, czuję mulenie w żołądku. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Leki na depresję w ciąży

Witam. Niedawno psychiatra stwierdził u mnie depresję. Wkrótce po tym okazało się, że jestem w ciąży - musiałam przerwać kurację. Z dnia na dzień czuję się gorzej, z mężem w ogóle już normalnie nie rozmawiam tylko na niego krzyczę, to...

Witam. Niedawno psychiatra stwierdził u mnie depresję. Wkrótce po tym okazało się, że jestem w ciąży - musiałam przerwać kurację. Z dnia na dzień czuję się gorzej, z mężem w ogóle już normalnie nie rozmawiam tylko na niego krzyczę, to samo z synem, nie mam na nic ochoty, a na każdą próbę zmobilizowania mnie do jakieś aktywności reaguję płaczem lub krzykiem. W dodatku mam problem z zaakcpetowaniem kolejnej ciąży. Czy poza lekami istnieje jakiś skuteczny sposób walki z depresją?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja czy dystymia?

Witam. Mój ciężki stan psychiczny ciągnie się odkąd pamiętam, jestem typowym typem depresyjnym: niskie poczucie własnej wartości, kłopoty ze spaniem, ciągły spadek wagi (bez diety), brak chęci do zwyklych czynności, kiepski nastój zaraz po otwarciu oczu… Kłopot w tym,...

Witam. Mój ciężki stan psychiczny ciągnie się odkąd pamiętam, jestem typowym typem depresyjnym: niskie poczucie własnej wartości, kłopoty ze spaniem, ciągły spadek wagi (bez diety), brak chęci do zwyklych czynności, kiepski nastój zaraz po otwarciu oczu… Kłopot w tym, że od ponad 2 lat mieszkam za granica (co też nie pomaga - brak znajomych, jedynie żona) i nie mam tu się do kogo zwrócić o pomoc. Niedługo będę w Polsce na tydzień i chciałbym poprosić psychiatrę o pomoc farmaceutyczną, niestety możliwa jest jedna sesja, góra dwie i muszę wracać za granicę. Czy mogę liczyć na tego typu pomoc, czy raczej musiałbym wcześniej przejść terapię, na która po prostu nie mam czasu? Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jeśli mam depresję, czy na moje dolegliwości pomoże ziołowy lek?

Witam. Mam 15 lat i od około 2 tygodni czuję się bardzo dziwnie. Miewam ataki lęku, czuję jakby działo się ze mną coś niedobrego, jakbym chorowała na jakąś chorobę psychiczną. Potrafię się normalnie śmiać, rozmawiać ze znajomymi, jednak często...

Witam. Mam 15 lat i od około 2 tygodni czuję się bardzo dziwnie. Miewam ataki lęku, czuję jakby działo się ze mną coś niedobrego, jakbym chorowała na jakąś chorobę psychiczną.

Potrafię się normalnie śmiać, rozmawiać ze znajomymi, jednak często miewam ataki lęku, paniki, wtedy wydaje mi się jakbym była w jakimś śnie. Nieraz idąc czuję się jakbym była pijana, mam wrażenie, że zaraz upadnę. Jestem ciągle słaba i chce mi się spać, miewam ataki płaczu. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej, jednak gdy tylko o tym pomyślę, panika powraca, nie wiem wtedy co mam ze sobą zrobić, paraliżuje mnie strach.

Czy jest to depresja czy może coś innego? Od kilku dni próbuję medytacji, czy ona mi pomoże? Mam zamiar od jutra zacząć przyjmować lek ziołowy. Czy on pomoże na moje dolegliwości? Proszę o odpowiedź, ponieważ nie wiem już co o tym wszystkim myśleć.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z uczuciem pustki w głowie?

Mam 27 lat. Mam uczucie takiej pustki w głowie, jakbym nie miała żadnych myśli - przez to unikam znajomych, bo nie mogę nawet normalnie rozmawiać. Czuję się z tym okropnie, straciłam pewność siebie i boję się normalnych sytuacji, takich nawet...

Mam 27 lat. Mam uczucie takiej pustki w głowie, jakbym nie miała żadnych myśli - przez to unikam znajomych, bo nie mogę nawet normalnie rozmawiać. Czuję się z tym okropnie, straciłam pewność siebie i boję się normalnych sytuacji, takich nawet jak jazda autobusem czy wyjście do sklepu. Unikam nawet spotkań z moimi przyjaciółmi, bo boję się żeby się nie zorientowali, że coś ze mną jest źle.

Nic mi się nie chcę i nic nie robię, o niczym nie marzę i nie mam planów na przyszłość. Dodatkowo wydaje mi się, że zapomniałam wszystko czego się do tej pory nauczyłam, niczego nie mogę sobie przypomnieć, niczego nie jestem pewna, a w głowie cisza. To straszne. Nie mogę tak żyć. Nie czuję się pewnie. Nie mam teraz pracy, chcę szukać, ale wydaje mi się, że się do niczego nie nadaję w takim stanie. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pomóc nastolatce, która boi się spać?

Witam, moja czternastoletnia córka od jakiegoś czasu cierpi na bezsenność, w zasadzie boi się zasnąć, nie może. Oglądała horrory jakiś czas temu, ale twierdzi, że to nie jest przyczyną. Mówi, że boi się duchów. Byłam z nią u lekarza, dostała...

Witam, moja czternastoletnia córka od jakiegoś czasu cierpi na bezsenność, w zasadzie boi się zasnąć, nie może. Oglądała horrory jakiś czas temu, ale twierdzi, że to nie jest przyczyną. Mówi, że boi się duchów. Byłam z nią u lekarza, dostała syrop przed snem, po którym łatwo jej się zasypia, ale boję się, że jeśli przyzwyczai organizm, później będzie jeszcze gorzej. Nie wiem jak jej pomóc?    

Jak mogę pomóc mężowi, który cierpi na depresję?

Witam. Mój mąż choruje od 10 lat na… no właśnie, na co? Cały czas był leczony lekami psychotropowymi - stwierdzono schizofrenię. Mąż po próbie samobójczej trafił do szpitala z chorobami psychicznymi i tam lekarz powiedział mi, że mąż był źle...

Witam. Mój mąż choruje od 10 lat na… no właśnie, na co? Cały czas był leczony lekami psychotropowymi - stwierdzono schizofrenię. Mąż po próbie samobójczej trafił do szpitala z chorobami psychicznymi i tam lekarz powiedział mi, że mąż był źle leczony, ma depresję a nie schizofrenię!

Nie wiem jak rozmawiać z mężem, brakuje mi już argumentów, które bym mogła mówić, aby mąż odnalazł sens życia. Twierdzi że wszystko zepsuł, wszystkich krzywdzi i że jest złym człowiekiem co jest nieprawdą. Jak mu pomóc, aby uwierzył, że jest bardzo wartościowym człowiekiem i mógł walczyć o zdrowie, jak z Nim rozmawiać? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Dlaczego mam nudności, boli mnie głowa i jestem rozdrażniona?

Miesiąc temu wyjechałam do Anglii i zaczęło się. Prawie codzienne nudności, brak aktywności fizycznej, senność, apatia, płaczliwość, rozdrażnienie. W Polsce miałam problemy z głową, dosyć często mnie bolała. Od 10 lat choruję na padaczkę. EEG miałam robione...

Miesiąc temu wyjechałam do Anglii i zaczęło się. Prawie codzienne nudności, brak aktywności fizycznej, senność, apatia, płaczliwość, rozdrażnienie. W Polsce miałam problemy z głową, dosyć często mnie bolała. Od 10 lat choruję na padaczkę. EEG miałam robione 2 lata temu i wszystko jest ok. Muszę napisać jeszcze, iż jestem bardzo nerwową osobą, denerwuję się o małe błahostki, krzyczę bez powodu na dziecko, kołacze mi serce, nie mogę spać po nocach. Boję się, że mogę mieć guza mózgu :( W poniedziałek dopiero idę do lekarza.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Migrena

Czy męczy mnie depresja?

Mam 18 lat, mieszkam w małym mieście, już w podstawówce byłam dla wszystkich wsparciem, takim nadwornym psychologiem, czasem nawet psychiatrą. Moi przyjaciele i znajomi nie należą do najprostszych przypadków, są wśród nich zdiagnozowane depresje, lęki, jedna osoba cierpi na...

Mam 18 lat, mieszkam w małym mieście, już w podstawówce byłam dla wszystkich wsparciem, takim nadwornym psychologiem, czasem nawet psychiatrą. Moi przyjaciele i znajomi nie należą do najprostszych przypadków, są wśród nich zdiagnozowane depresje, lęki, jedna osoba cierpi na bulimię inna przez dłuższy czas miała problem z anoreksją, poza tym rodziny pijackie - przemoc i złamane serca.

Zawsze mówili, że mi zazdroszczą rodziny jednak mi też łatwo nie jest - wobec nich stosowana jest i była przemoc fizyczna, a ja męczyłam się z przemocą psychiczną w domu, mimo wszystko zawsze byłam tą jedyną osobą, do której wszyscy mogli się zwrócić, każdy wiedział, że na mnie może liczyć, a ja każdego ratowałam, nie zależnie od sytuacji. Jednocześnie zawsze wiedziałam, że nie mogę się poddać, załamać, muszę być silna, bo oni mnie potrzebują.

Zawsze myślałam o tym żeby iść na psychologię, zawsze to lubiłam. Lubię pomagać. To pewnie kwestia tego, że człowiek czuje się potrzebny. Już w podstawówce pomagałam znajomym, zawsze mogli przyjść, zapytać o coś, zawsze po prostu im odpowiadałam, byłam dla wszystkich kumplem, a jednocześnie człowiekiem pomijanym. Zawsze byłam typem obserwatora, filozofa, który obserwując otaczający świat dochodzi do wniosków i radzi ludziom.

Wtedy zrozumiałam czym tak naprawdę kieruje się świat, zobaczyłam o co tak naprawdę chodzi i stwierdziłam że nic nie ma sensu - wtedy zaczęłam czuć smutek. Zauważyłam, że nie czuję nic oprócz smutku, tęsknoty, a miłość to były negatywne uczucia, gdy pomyślałam, że kogoś mogę stracić. To było naprawdę dziwne. W gimnazjum miałam już lepszą pozycję - nauczyłam się bronić. Nadal byłam cichym mędrcem, do którego każdy może przyjść po radę - to był okres wzlotów i upadków, wtedy dwa razy pod wpływem silnych emocji pocharatałam się, tylko paru przyjaciół o tym wiedziało.

Ostatnio doszłam do wniosku że są dwa typy "samobójców" żyjący - potrafią się pociąć żeby oznajmić swój ból i na tym koniec oraz prawdziwi - nic nie robią nic nie udowadniają, oni zwyczajnie w odpowiedniej chwili umierają – stwierdziłam, że należę do nich. W gimnazjum zaczęłam czuć, że tak naprawdę nie jestem niezniszczalna, zaczęły towarzyszyć mi nowe uczucia, i jakby zaczęłam czuć miłość oraz tęsknotę za miłością, za samym uczuciem.

Zagłębiałam się w sobie, popadałam w ruinę, ale ludzie widzieli, że jestem wesoła i nadal pomagam - "oni mnie potrzebują muszę trwać". W tym czasie maiłam dwa napady lękowe, przerażające, na samą myśl aż mnie skręca. Przez całe życie przybieram zbroję, która pozoruje, że jestem silna i niezniszczalna, nieliczni tak naprawdę mnie poznali - teraz oni mnie wspierają tak jak kiedyś ja ich, oni wiedzą jaka jestem i że to wszystko to tylko gra. To nasz mały spisek.

W liceum zaczęła się standardowa niechęć do mnie ze strony wszystkich, zawsze byłam dziwnym człowiekiem, nie umiem gadać i żyć z tymi "normalnymi" jestem czarnym potworem, który rozkręca pogo na koncertach :), tym czarnym stworem, postrachem pozerstwa, który wygląda groźnie, cicho siedzi a i tak wszyscy za mną idą i czekają na moja decyzję. Nie wiem o co właściwie chodzi, jednak zawsze mam wysoką pozycję mimo milczenia :). Liceum - cała klasa przeciwko mnie, ludzie dziwnie patrzą, nauczyciele właściwie nie tykają, nowa szkoła, kompletnie inni ludzie - radzę sobie nawet nieźle, chociaż psychika powoli mi siada.

Wtedy znienawidziłam szkołę, śniły mi się koszmary, bałam się tam chodzić, a poza tym nastał jakiś dziwny czas - popadałam w głąb siebie, miałam dziwne wizje, czułam, że szczęście nie mogło nigdy istnieć, że pozytywne uczucia są tak odległe, że aż nierealne, nie istnieją, nie zaistnieją, po prostu pustka. Czułam tylko niechęć do świata, czułam, że najprościej jest przestać istnieć, ale i to zdaje się być banalne, więc zostaje stan nieobecności, głębszy, bardziej nieobecny, abstrakcyjny, nierealny, nieodczuwalny, niedotykalny i nieokreślony od stanu nie istnienia.

To zdaje się być tak odległe, a jednocześnie tak realne - bach! - kulka w łeb i koniec – szybkie, trwałe, nieodwracalne, wykonalne i tak kurews*o piękne, że aż staje się odległe... Otwieram oczy i widzę ponure, małe PRL-owskie miasto bez perspektyw. Ja! Artysta! Człowiek z tak wielką wyobraźnią, że można by nią obdzielić wszystkich niedowiarków, tak wielką, że pływam w jej bezkesie w każdej wolnej chwili, czasem tracąc świadomość. Budzę się i przeklinam każdą minutę, z którą popadam w przepaść. Poniosło mnie :).

Wtedy zaczęły się moje spóźnienia, nie przychodziłam na pierwsze godziny, bo nie miałam siły. Po prostu każdy ruch wydawał mi się potwornie ciężki, ciągle do wszystkiego się zmuszałam, jednocześnie byłam psychologiem dla wszystkich - to dziwne, że dawałam radę, trzeba jednak przyznać, że zawsze potrafiłam złapać dystans. Jednocześnie z czasem zaczęłam czuć nic - zero szczęścia, pełno nieszczęścia - nic kompletnie, oprócz nieszczęścia, na które nie mam siły - tak to wyglądało. Wtedy miałam dystans do wszystkiego. W międzyczasie czułam się źle ze sobą i jak zawsze - jako osoba niedoceniona - czułam się źle ze względu na fakt, iż ludzie mnie nie doceniali.

Trzeba pamiętać, że to są sprawy tylko zewnętrzno- wewnętrzne, jeszcze jest rodzina. Matka zawsze mi gadała dziwne rzeczy, potrafi rozpamiętywać z tymi samymi emocjami problem sprzed paru lat. Wiem, że wtedy było ciężko, ale czemu muszę o tym kolejny raz słuchać? Poza tym mój brat ciągle coś odwalał, a cały opieprz zbierał się mnie, a cale jej gadanie kończyło się na tym, że nie warto mieć dzieci. Ojciec właściwie to cały czas pracuje i nie umie ze mną rozmawiać.

Ostatecznie rzecz biorąc: szkoła - wszyscy przeciwko mnie, przyjaciele - wszyscy maja problemy, dom - słuchanie wyrzutów o wszystko. Ostatecznie miałam tylko jedną przyjaciółkę, której się zwierzałam, ale i tak wiedziałam, że ona nie rozumie tego, co do niej mówię - od zawsze byłam świadoma tego, że nie warto nikomu nic mówić, bo wszyscy są dużo prostsi i nie zrozumieją - do tego doszłam w podstawówce, dlatego nikomu się nie zwierzałam, byłam zamkniętym, zastraszonym dzieckiem.

Całość emocji wybuchła przed maturą. Tak jak przez te wszystkie lata byłam przekonana, że zły, gorszy humor jest dla mnie nieodpowiedni, bo przecież to słabość, a ja muszę innych ratować i dawać sobie radę z resztą świata, tak w tej chwili wszystko pękło i zrozumiałam, że to może być depresja i że jest we mnie od wielu lat… Teraz znowu powraca coś, co kiedyś nazywałam stanami depresyjnymi. To straszne, bo mam iść na studia - nie wiem, czy sobie poradzę. Dodatkowo jest jeszcze parę dziwnych opcji, o których nie chcę tu pisać.

Nie wiem czy powinnam o tym wspominać - mama kiedyś chciała mnie wysłać do psychologa, ale jak to się śmiejemy, nie chcemy, żeby stwierdził u mnie schizofrenię. Czy wierzycie w duchy i zjawiska paranormalne? Czy męczy mnie depresja? Czym to tak naprawdę jest? Co się ze mną działo/dzieje?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję się nikomu niepotrzebna, zbędna - jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mam 26 lat jestem żoną i mamą trójki dzieci. Od pół roku mój mąż pracuje 300 km od domu, widzimy się raz na 2-3 tygodnie, siedzę sama w domu całymi dniami z nikim praktycznie nie rozmawiając, poza dziećmi, bo...

Witam. Mam 26 lat jestem żoną i mamą trójki dzieci. Od pół roku mój mąż pracuje 300 km od domu, widzimy się raz na 2-3 tygodnie, siedzę sama w domu całymi dniami z nikim praktycznie nie rozmawiając, poza dziećmi, bo rok temu przeprowadziliśmy się do Niemiec, a ja niestety nie znam niemieckiego. Kontakt z mężem mam tylko esemesowy lub przez gg, wszystko jest na mojej głowie - dom, dzieci, rachunki i wszystko inne…

Jest mi strasznie ciężko, zaczynam wariować, mam ciągłe wrażenie, że mąż kogoś ma, że niedługo powie mi, że już nie chce ze mną być. Strasznie za nim tęsknię. Do tego jak ze sobą rozmawiamy to on powie dwa słowa i to tyle on się nagadał i nie ma o czym rozmawiać, gdy jest w domu spędza dnie przed telewizorem, a to tylko 2 dni jak jest w domu. Do tego jest jeszcze sprawa mojej rodziny, a konkretnie sióstr - nie utrzymujemy praktycznie żadnych kontaktów. Im byłoby łatwiej do mnie przyjechać, bo mają samochody, a ja niestety nie mam, a innego sposobu na dojazd nie ma, ale one nigdy nie mają czasu dla mnie, nawet trudno im odpisać na głupiego esemesa, mają czas na koleżanki i inne sprawy, ale nie maja czasu odwiedzić mnie, chociaż dzieli nas tylko 30 km… Strasznie mnie to boli, bo bardzo je kocham i czuję ogromną potrzebę kontaktu z rodziną. Zasadniczo to wszysko składa się w jedną całość i czuję się nikomu niepotrzebna, jak zbędny balast w rodzinie, chociaż chyba nikomu nic złego nie zrobiłam.

Całymi dniami nic tylko płaczę, nie mam na nic ochoty, zaczęłam zaniedbywać obowiązki domowe - już mi się po prostu nie chce. Mam ochotę zniknąć z tego świata, ale nie potrafię tego zrobić ze względu na dzieci. Poza tym mam już jedną próbę samobójczą za sobą (w wieku 15 lat), niestety nieudaną. Proszę, nich ktoś mi powie, co mam ze sobą zrobić. SMUTNA.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przyczyny agresji u dziecka

Witam, właśnie wróciłam ze szkoły mojego 13 letniego syna... pobił kolegę, była policja - dyrektor oświadczył, że jeszcze jedno wezwanie policji i kieruje sprawę do sądu rodzinnego. Od wielu lat poszukiwałam przyczyn jego agresji, niestety słyszałam - matka pielęgniarka się...

Witam, właśnie wróciłam ze szkoły mojego 13 letniego syna... pobił kolegę, była policja - dyrektor oświadczył, że jeszcze jedno wezwanie policji i kieruje sprawę do sądu rodzinnego. Od wielu lat poszukiwałam przyczyn jego agresji, niestety słyszałam - matka pielęgniarka się nudzi i wymyśla dziecku choroby. Od niedawna Damian bierze leki, dobrze, że trafiliśmy do doświadczonego psychiatry, nie wiem co los przyniesie - właśnie uciekł ze szkoły, wykrzykując, że nie chce mu się żyć! Nie mam juz siły!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

To nerwica czy alergia?

Od 3 lat w moim życiu pojawiło się więcej stresu, zmiana miejsca zamieszkania, nowa praca itp. Odczuwam swędzenie skóry w okolicach klatki piersiowej, łokciach i nadgarstkach, ból w klatce piersiowej i ciągły katar (zatkany nos, ciężki do opróznienia) zaraz...

Od 3 lat w moim życiu pojawiło się więcej stresu, zmiana miejsca zamieszkania, nowa praca itp. Odczuwam swędzenie skóry w okolicach klatki piersiowej, łokciach i nadgarstkach, ból w klatce piersiowej i ciągły katar (zatkany nos, ciężki do opróznienia) zaraz po przebudzeniu się, w nocy śpię normalnie i nic mi nie dolega. Objawy te są czasem napadowe np. zaczyna mnie piec, swędzić skóra i po paru minutach ustępuje, to samo z katarem. Alergia? Nie mam uczulenia na kurz ani grzyby tylko pyłki, a moje objawy są całoroczne. Tabletki przeciwalergiczne trochę hamują te objawy, ale nieznacznie. Może to po prostu nerwica? Sam już nie wiem, lekarze nie wiele mi tu pomagaja. Czy te objawy mogą wskazywać na nerwicę, czy to zupełnie coś innego?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak postępować z osobą chorą na nerwicę?

Dzień Dobry! Piszę do Państwa w dosyć mało komfortowej sytuacji. Otóż mój partner jest chory na nerwicę, a ja nie potrafię sobie poradzić z jego wybuchami. Jest pod stałą kontrolą psychiatry, leczy się farmakologicznie, dodatkowo stosuję terapię Schulza...

Dzień Dobry! Piszę do Państwa w dosyć mało komfortowej sytuacji. Otóż mój partner jest chory na nerwicę, a ja nie potrafię sobie poradzić z jego wybuchami. Jest pod stałą kontrolą psychiatry, leczy się farmakologicznie, dodatkowo stosuję terapię Schulza i chodzi do psychologa. Niestety bardzo często zdarzają się wybuchy, których nie jestem w stanie ani powstrzymać, ani załagodzić :( z normalnego nastroju, momentalnie jest w stanie się strasznie zirytować, co przeradza się w krzyk i wielkie pretensje, po 10 minutach wraca wszystko do normy, jednak mój stan psychiczny niekoniecznie. Kolejnym nietypowym zachowaniem jest brak kontaktu z moim partnerem, dokładniej zamyka się w sobie, przestaje odzywać. Najgorzej boli mnie to, że planując coś, w ostatniej chwili robi awanturę irytując się oczywiście o jakąś błahostkę i po prostu sobie idzie, zachowuje się w sposób lekceważący, nie myśli o drugiej osobie, jedynie o tym jak on się źle czuje:( Kocham swojego partnera, spodziewamy się córeczki w grudniu, jednakże zdarzają się takie sytuacje jak opisałam i boję się, że nie podołam. Bardzo proszę poradźcie mi co mam w takich sytuacjach zrobić, ponieważ nie mam pojęcia jak się zachować. Czy lekceważyć partnera, żyć dla siebie i córki i pogodzić się z tym,że będą takie huśtawki nastrojów, czy dalej walczyć o to, aby było całej rodzinie lepiej? Bardzo proszę doradźcie czy powinnam załagadzać jego wybuchy, być przy nim, czy wręcz przeciwnie - negować, oddalać się? Nie wiem, jestem zmęczona i przerażona zarazem, ponieważ sama dałabym radę, ale spodziewając się córki, sytuacja się troszkę zmienia. Proszę powiedźcie mi czy powinnam z partnerem się wybrać na wizytę do psychiatry, powiedzieć jak to z mojej strony wygląda? Do tej pory nie chciałam się wtrącać, ale skoro terapia nie pomaga tak bardzo jak bym tego oczekiwała, to może warto byłoby wspomnieć o tym jak jest w praktyce?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak zażywać dziurawiec?

Witam! Mam 2 krótkie pytania: 1. Jakie badania pod kątem somatycznym (m. in. poznać przyczyny) powinienem wykonać jeśli podejrzewam u siebie depresje z agorafobią? 2. Dziurawiec - we wszystkich źródłach (medycznych, opracowaniach naukowych, randomizowanych badaniach) jest napisane, że powinno się...

Witam! Mam 2 krótkie pytania: 1. Jakie badania pod kątem somatycznym (m. in. poznać przyczyny) powinienem wykonać jeśli podejrzewam u siebie depresje z agorafobią? 2. Dziurawiec - we wszystkich źródłach (medycznych, opracowaniach naukowych, randomizowanych badaniach) jest napisane, że powinno się leczyć dziurawcem w dawce 3 razy dziennie po 300 mg, ale nigdzie nie mogę znaleźć przelicznika ile to jest w ml. Kupiłem nalewkę i teraz nie wiem ile to jest te 300 mg w ml. Lepiej nalewkę czy kapsułki? Jak to jest z tą tyraminą? Tylko u Państwa natknąłem się na informacje, że dziurawiec działają jak Mao i nie wolno jeść niektórych produktów. W wielu źródłach pisało, że pomimo iż dziurawiec działa jak Mao (choć to tylko przypuszczenia, bo do końca nie jest poznany mechanizm działania) to jednak można jeść wszystko dowolni (dane były oparte na badaniach naukowych). A jeżeli już ktoś stosuje dziurawiec to czy są jakieś badania, które mogą stwierdzić podwyższony poziom tyraminy i uchronić przed reakcją tyraminową? I ostatnia kwestia, czy jest zagrożenie uzależniania od alkoholu bądź przekroczenia jego fizjologicznej dawki? Z góry dziękuje!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam depresję i nie mogę wyjść z domu, a muszę przecież zacząć naukę - co robić?

Dzień dobry :). Proszę o pomoc, gdyż sama już nie mogę sobie poradzić. Nazywam się Małgosia i mam 14 lat. Od maja choruję na depresję, zażywam leki o sierpnia. Są to małe dawki leku. Moimi objawami depresji są: zawroty...

Dzień dobry :). Proszę o pomoc, gdyż sama już nie mogę sobie poradzić. Nazywam się Małgosia i mam 14 lat. Od maja choruję na depresję, zażywam leki o sierpnia. Są to małe dawki leku.

Moimi objawami depresji są: zawroty głowy, drgawki, bóle głowy, wrażenie, że wyszłam z własnego ciała i wydaje mi się jakbym patrzała przez grube szkło. Gdy tylko wyjdę na dwór - od razu mdleję, całe wakacje spędziłam w domu, ale to nie jest aż dla mnie takie ważne - ważne jest dla mnie chodzenie do szkoły i nauka, lecz wrzesień już się rozpoczął, a ja ani razu nie byłam w szkole, bo się po prostu boję wyjść na dwór, boję się, że za chwilę upadnę, wszyscy mnie podrapią i nikt nie podniesie.

Nie mam wiary w siebie, brak nadziei na lepsze jutro. Leki biorę od czterech tygodni i nic mi w ogóle nie pomagają. Co robić? Przecież ja muszę zacząć naukę!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jestem ciągle senna, drażliwa i mam lęki - co z tym zrobić?

Od 5 miesięcy nie mam chęci wychodzić z domu. Żeby nie praca to nie wstwałabym z łóżka, jak mam wolne to śpię cały dzień. Krzyczę na córkę i kłócę się z mężem, nie raz mam chęć im przyłożyć tym, co...

Od 5 miesięcy nie mam chęci wychodzić z domu. Żeby nie praca to nie wstwałabym z łóżka, jak mam wolne to śpię cały dzień. Krzyczę na córkę i kłócę się z mężem, nie raz mam chęć im przyłożyć tym, co mam pod ręką. Wszystko mnie drażani.

Jak jadę do pracy to cały czas wydaje mi się, że ktoś za mną jedzie lub idzie. Mąż musi po mnie wyjść jak wracam po zmroku, bo się boję po pracy wrócić sama do domu. Nie mam siły na to wszystko i mam dość. Proszę mi powiedzieć: co mam zrobić? 2 lata temu miałam załamanie nerwowe i leczyłam się na depresję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój partner ma depresję

Witam. Mam 20 lat i starszego od siebie partnera o 10 lat. Mój chłopak ma 30 lat, stracił w wypadku przyjaciela, którego traktował jak brata, od wypadku minęło 9 miesięcy i praktycznie w ogóle nie rozmawiamy na ten temat....

Witam. Mam 20 lat i starszego od siebie partnera o 10 lat. Mój chłopak ma 30 lat, stracił w wypadku przyjaciela, którego traktował jak brata, od wypadku minęło 9 miesięcy i praktycznie w ogóle nie rozmawiamy na ten temat. Praca, pewne przedmioty, to, że mieszkał po sąsiedzku i bywał codziennie oraz msze w intencji zmarłego (nigdy nie opuścił i nie opuściłby żadnej) przypominają o tym wszystkim. Starałam się wspierać chłopaka, jesteśmy ze sobą od 4 lat, więc dostrzegam wszystkie zmiany w jego zachowaniu.

Martwią mnie pewne objawy:  spadek apetytu - partner schudł 10 kg, częste wizyty w toalecie (5 wypróżnień), izolacja od znajomych, brak chęci na jakiekolwiek wyjścia, mówi o obojętności na wszystko (koledzy, znajomi, rodzina), z nikim nie potrzebuje kontaktu i nie bardzo chce mu się spotykać. Mówi o wszystkim z humorem żeby ukryć problemy. Ucieka w pracę, chce dużo pracować, o niczym nie myśleć. Mówi, że nie chce mu się ze mną kochać, bo wydaje mu się, że to nudne, ostatnio mówi też, że nie wie czy chce być ze mną, bo zrobiłam mu się obojętna - jak jestem to fajnie, jak mnie nie ma to OK. Mówi również, że czas zatrzymał się w miejscu, że przeleciała mu wiosna i lato. Czasami mówi, że chcialby żeby brat mu powiedział co tam się stało, żeby przyszedl tak jak dawniej i powiedział o tym wypadku…

Nie wiem co robić. Próbowałam rozmawiać z partnerem o tym, żeby skorzystał z konsultacji u terapeuty, ale powiedział, że nigdzie nie pójdzie. Jesteśmy ze sobą długo, dużo poświęciliśmy, żeby być razem, przeżyliśmy wszystkie wzloty i upadki, związek na odległość… Kocham go i chcę z nim być, ale tym, że mówi, że wszystko jest mu obojętne, nawet ja, że nudne jest mówienie "kocham" i że nic mu się nie chce i nie wie czy chce być z kimkolwiek rani mnie. Boli mnie ten brak zainteresowania moją osobą, boli mnie to, że odłożył mnie na bok. Chcę mu pomóc, ale nie wiem czy nie lepiej będzie dla niego jeżeli odejdę. W końcu może doszukuję się depresji u partnera, a jego miłość do mnie po prostu się wypaliła?

Proszę, napiszcie mi co mam robić, jak mam pomóc jemu i sobie, bo ja również mam swoje problemy, a wszystko to dodatkowo mnie wyniszcza - nie śpię w nocy, myślę o nim, boli mnie brzuch… Czasami po prostu tak bardzo żałuję, że to nie ja zginęłam - on byłby szczęśliwy i ja nie czułabym tego, co czuję teraz.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mam chyba żadnych uczuć. Czy to przez depresję?

Witam! Mam 18 lat i mam pewien problem. Od pewnego czasu, od około dwóch lat (nie jestem pewien, gdyż mam drobne problemy z pamięcią) zacząłem mieć dziwne objawy: problemy z koncentracją, pamięcią, nauką. Gdy czytam, nie potrafię zrozumieć czytanego...

Witam! Mam 18 lat i mam pewien problem. Od pewnego czasu, od około dwóch lat (nie jestem pewien, gdyż mam drobne problemy z pamięcią) zacząłem mieć dziwne objawy: problemy z koncentracją, pamięcią, nauką. Gdy czytam, nie potrafię zrozumieć czytanego tekstu, muszę czytać kilka razy jedną linijkę, wydaje mi się jakby tekst mi się rozmazywał. Po przeczytaniu nie pamiętam o co w nim chodziło. Gdy słucham piosenki także nie wiem o co w niej chodzi. Po prostu nie pamiętam.

Cholernie wolno myślę, a czasem, żeby coś zrozumieć muszę się bardzo wytężać. Mam wrażenie jakby poziom mojej inteligencji drastycznie zmalał. Czasem jak rozmawiam z swoją partnerką po prostu zapominam o czym gadamy. Zapominam jakie argumenty wysuwałem, jakich argumentów muszę teraz użyć - po prostu czarna dziura. Zdarza mi się zranić ją słowem. Mówię rzeczy, których nie przemyślę i potem ich żałuję. Wcześniej nie było szans na taką sytuację. Byłem cholernie bystrym chłopakiem, inteligentnym. Przestałem logicznie myśleć, nie potrafię zrobić prostych zadań matematycznych (wcześniej wręcz kochałem matematykę). Moja wyobraźnia nie działa już jak wcześniej. Nie potrafię sobie nic wyobrazić, gdyż mam ogromny chaos w głowie. Mam także problemy ze snem. Codziennie męczę się około godziny, żeby zasnąć. Gdy wstaję nie pamiętam w ogóle snów. Gdy jakiś zapamiętam, są to zazwyczaj koszmary.

Mam także problem z uczuciami. Wydaje mi się jakbym nie potrafił kochać. Czuję coś do mojej dziewczyny, ale nie wiem co. Nie jestem pewien czy ją kocham. O rodzinie mogę zapomnieć. Wydaje mi się, że jakby umarł mi ktoś bliski, to po prostu bym się nie przejął. Gdy rok temu umarł mi dziadek (był bliską mi osobą), nie czułem nawet smutku. Nie potrafiłem wydusić z siebie ani jednej łzy. Czuję jakbym był całkowicie obdarty z ludzkich uczuć. Nie czuję także wstydu tak jak kiedyś. Nic mnie nie cieszy. Doświadczam czegoś, co kiedyś mnie ciekawiło, bawiło, cieszyło i teraz nie czuję nic. Jestem obojętny.

Ostatnio dowiedziałem się, że moja ciocia ma niewyleczalnego raka mózgu. Nie przejąłem się tym w ogóle. Nie było mi jej ani trochę szkoda. Uważam, że jestem cholernym egoistą, egocentrykiem. Nie obchodzi mnie, że w Smoleńsku zginęło 96 osób, czy np. pod Warszawą 500. Jestem po prostu w ogóle nieczuły. Męczy mnie to, bo wydaje mi się jakbym był cholernie złym człowiekiem. Kiedyś tak nie było - byłem aż za bardzo wrażliwy i wyczulony na ludzką krzywdę oraz cholernie kochliwy. Jestem trochę zniechęcony. Nie mam już aż takiego apetytu jak z 2 lata temu. Kiedyś jadłem za 50 ludzi, a teraz wszyscy mi mówią, że cholernie mało jem. Czuję obrzydzenie jak mam iść do kuchni po coś do jedzenia. Mdli mnie.

Zastanawiam się czy podłożem moich problemów nie jest kiepskie dzieciństwo. Odkąd pamiętam rodzice zawsze się awanturowali, bili i pili alkohol. Zawsze jak dochodziło do rękoczynów to cholernie się bałem. Zawsze byłem przywiązany do mamy i bałem się, że tata ją zabije. Mama z czasem popadła w alkoholizm. Wiele razy zdarzało się, że znajdowałem mamę nad kałużą krwi z żyletką w dłoni. Czasem zjadała 10 tabletek X*** popijając to piwem, kładła się do łóżka i zasypiała. Ja pilnowałem jej cały czas sprawdzając czy oddycha i czy się rusza. Było to dla mnie straszne. Zwłaszcza, że byłem z nią najbardziej związany. Do tej pory zastanawiam się jak to przeżyła. Kilka razy musiałem chodzić za nią i pilnować, by nie zawiesiła sznura na belce i się nie powiesiła.

W końcu rodzice się rozwiedli. Tata się wyprowadził. Mama zaczęła jeździć do Niemiec do pracy. Gdy wracała, zawsze była pod wpływem alkoholu. Tylko ja się buntowałem, gdyż mama zamknęła rodzeństwu buzie słodyczami i prezentami. Dla mnie to nie było najważniejsze. Ja błagałem Boga o to, by przestała pić. Pewnego dnia mama dostała zapalenia trzustki. Wylądowała w szpitalu. Była w bardzo ciężkim stanie. Lekarz powiedział, że z takiego zapalenia na 10 osób wychodzi 1. Miała cholerne szczęście. Przez pewien czas nie piła. Ten nasz dom naprawdę przypominał prawdziwy dom. Po kilku miesiącach przerwy wyjechała znów za granicę, ponieważ brakowało nam pieniędzy. Gdy wróciła, byłem cholernie wściekły. Zobaczyłem, że jest pijana, choć nie powinna dotykać alkoholu. Groziło to śmiercią. Znów zamknęła buzie rodzeństwu słodyczami.

W trakcie następnego wyjazdu do Niemiec mama poznała nowego faceta. Ja byłem w domu sam z bratem, gdyż siostra mieszkała później z tatą. Brat zaczął sprzedawać narkotyki. Sam zaczął bardzo dużo tego używać. Cholernie się zmienił, stał się bardzo agresywny. Gdy mama wróciła do Polski na przerwę od pracy codziennie piła z bratem i codziennie się awanturowali. W końcu mama postanowiła zabrać od taty moją siostrę i wyjechać do Niemiec na stałe. Mieszkały u nowo poznanego faceta. Ja z bratem zostaliśmy ponownie sami. Zdarzało się, że nie mieliśmy co jeść, bo mama nie mogła wysłać z Niemiec pieniędzy. Wstydziła się zapytać swojego faceta o pieniądze. Tata z kolei uważał, że jesteśmy na utrzymaniu mamy, więc nie dawał pieniędzy.

Potem mama wróciła z Niemiec cholernie załamana, ponieważ nie ułożyło jej się z facetem. Zaczęła więcej pić. Nie mieliśmy co jeść, więc mama znów wyjechała do pracy. Zostałem z bratem znów sam. Ja poszedłem do nowej szkoły. Zacząłem liceum. W tamtym czasie było mi naprawdę ciężko. Nie mieliśmy pieniędzy na jedzenie. Po jakimś czasie wprowadziła się do nas dziewczyna brata. Razem prawie codziennie pili i się awanturowali. Często dochodziło do rękoczynów i prób samobójczych brata. Ja musiałem codziennie jakoś się sobą zająć, uprać sobie ciuchy, uprasować, uczyć się, sprzątać dom. Codziennie tata starał się dawać mi kilka złotych na chleb, bilet do szkoły, czy pasztet. Zdarzało się, że musiałem opuścić dzień szkoły, ponieważ brat i jego dziewczyna krzyczeli, bili się do późnej nocy. Nie miałem już później siły wstać do szkoły. Czułem się cholernie samotny.

Potem wróciła mama. Znów była pijana i oczywiście tylko ja się buntowałem. Chciałem jej jakoś pomóc z tego wyjść, ale byłem przez nią za to traktowany jak obcy człowiek. Traktowała mnie jak najgorszego wroga i wyzywała. Czułem się z tym cholernie okropnie, ponieważ to była najbliższa mi osoba. W między czasie kłóciłem się z bratem. Pewnego dnia zdarzyło się tak, że dostałem z nogi w głowę od niego z byle powodu. Później pijany groził mi nożem. Cholernie się bałem. Cały się trzęsłem, bo pierwszy raz się zetknąłem z taką sytuacją. Bałem się, że mnie dźgnie i umrę. Po wakacjach tata znalazł mieszkanie i wprowadziłem się do niego i do siostry, zostawiając w domu samego brata. Od tamtej pory zaczęły się problemy z apetytem. Tego jestem pewien na sto procent. W tym samym czasie mama mieszkała niedaleko nas ze swoim nowym facetem, który wyciągnął ją z alkoholizmu.

Kilka miesięcy później poznałem swoją dziewczynę. Niedługo po tym zacząłem doszukiwać się podłoża moich problemów, bo wcześniej nie miałem na to czasu z wiadomych powodów. Męczy mnie to wszystko. Proszę o pomoc, gdyż nie daję już sobie rady. Proszę o odpowiedź co to może być. Przepraszam za ewentualne błędy, ale jak już mówiłem jestem teraz cholernie głupi i mam czarną dziurę w głowie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty