Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy próby samobójcze to objawy depresji?

Mam 17 lat mój problem polega na tym że od jakichś 4 lub 5 miesięcy nie mam na nic ochoty, zaczęłam nową szkołę i mam fajną klasę i wszyscy mnie tam lubią, zawsze byłam pełna radości, energii. Byłam ambitna, teraz...

Mam 17 lat mój problem polega na tym że od jakichś 4 lub 5 miesięcy nie mam na nic ochoty, zaczęłam nową szkołę i mam fajną klasę i wszyscy mnie tam lubią, zawsze byłam pełna radości, energii. Byłam ambitna, teraz mi to obojętne. Dostane jedynkę i mi to że tak powiem "wisi", kiedyś byłam bardziej spanikowana. Często czuję się samotna, smutna, nie mam ochoty żyć, mówię sobie "po co żyję?" Mam myśli samobójcze, cięłam się żyletką, zaczęłam brać jakieś leki, aby się zabić. Pomóżcie mi.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Psychoza maniakalno-depresyjna...?

Jestem nastolatką. Nigdy nie miałam wyjątkowo zawiłych, jak i rozległych problemów natury psychologicznej, za wyjątkiem występującej w dzieciństwie ablutomanii. Był to wyjątkowo ciężki okres w moim życiu, połączony z wieloma fobiami i lękami, zupełnie bezpodstawnymi. Teraz, mając lat 18, mam...

Jestem nastolatką. Nigdy nie miałam wyjątkowo zawiłych, jak i rozległych problemów natury psychologicznej, za wyjątkiem występującej w dzieciństwie ablutomanii. Był to wyjątkowo ciężki okres w moim życiu, połączony z wieloma fobiami i lękami, zupełnie bezpodstawnymi. Teraz, mając lat 18, mam problemy osobowościowe. Częste zmiany nastroju: od euforii, ekstazy, satysfakcji, szaleńczej radości i spełnienia, aż do okresu przejściowego - nienaturalnego spokoju i melancholii, następnie poczucia żałości, myśli samobójczych, braku apetytu lub wręcz przeciwnie, bezsenności, izolacji społecznej, depresji, bezgranicznego smutku i uczucia osamotnienia i braku wsparcia, co staje się wyjątkowo ciężkie dla młodej osoby, w szczególności w okresie przedmaturalnym, co często owocuje afektem, wybuchami wściekłości, impulsywnym usposobieniem i agresją. Nigdy nie konsultowałam się w tej sprawie z żadnym specjalistą, nigdy nie szukałam jakiejkolwiek pomocy czy rady, jednak dziś po prostu nie widzę innego wyjścia. Jak mogę temu zaradzić? Czy jest potrzebna konsultacja z psychiatrą, czy wpierw z psychologiem? Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na odpowiedź. ~ Opheliac.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Coraz bardziej żałuję, że mnie uratowano. Co powinnam zrobić?

Witam. Bardzo prosiłabym o pomoc... Mam niespełna 17 lat, do niedawno wszystko było okej. Byłam dobrą uczennicą, z wzorową frekwencją, dużo udzielałam się na rzecz szkoły, chciałam po uzyskaniu pełnoletniości zacząć rozkręcać własną firmę, chciałam się uczyć, miałam duże ambicje,...

Witam. Bardzo prosiłabym o pomoc... Mam niespełna 17 lat, do niedawno wszystko było okej. Byłam dobrą uczennicą, z wzorową frekwencją, dużo udzielałam się na rzecz szkoły, chciałam po uzyskaniu pełnoletniości zacząć rozkręcać własną firmę, chciałam się uczyć, miałam duże ambicje, każdą wolną chwilę poświęcałam fotografii. Jakieś 3 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam bardzo długo, po tym nie potrafię sobie poradzić z życiem, od tego momentu zmieniłam trzy razy szkołę, zaczęłam wagarować, potrafiłam opuścić cały tydzień, przestało mi zależeć na ocenach, na mojej wymarzonej firmie, a aparat przestałam brać do ręki. Próbowałam popełnić samobójstwo, wylądowałam w szpitalu, psychiatra po krótkiej rozmowie ze mną (trwała może niecałe 5 minut) stwierdził, że nie potrzebuję żadnej terapii. Jednak po powrocie do domu zaczęłam się zamykać w pokoju, opuściłam 3 tygodnie szkoły, cały czas spałam, nawet najmniejsza rzecz wymaga ode mnie największego wysiłku, prawie każdą noc spędzam, płacząc w poduszkę, coraz częściej zaczynam płakać w dzień. Przestało mnie obchodzić wszystko, nie chcę rozmawiać z ludźmi, nie chcę słuchać ludzi (przyjaciół, rodziny), gdy starają się ze mną rozmawiać, irytuje mnie to. Nie odpowiadałam na wiadomości przyjaciół, którzy teraz przestali się interesować. Mam wrażenie, że życie przesypuje mi się między palcami, a ja nie potrafię nic z tym zrobić. Coraz częściej żałuję, że mnie uratowali.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy powinienem zgłosić się do lekarza?

Wiek 28 lat, mężczyzna. Mam takie objawy już ponad 2 tygodnie. Nic mi się nie chce, cały czas jestem przygnębiony, smutny, czasami się popłaczę bez powodu, nie mam apetytu na nic, problemy z zaśnięciem, nie mogę zasnąć. Jak mam iść...

Wiek 28 lat, mężczyzna. Mam takie objawy już ponad 2 tygodnie. Nic mi się nie chce, cały czas jestem przygnębiony, smutny, czasami się popłaczę bez powodu, nie mam apetytu na nic, problemy z zaśnięciem, nie mogę zasnąć. Jak mam iść do pracy, to mnie trzęsie od środka, zaraz głowa mnie zaczyna boleć. W pracy wszystko mnie denerwuje, ból żołądka, biegunka, nic mnie nie cieszy jak dawniej, omijam spotkania z z kolegami, jak ktoś dzwoni domofonem, to nawet go nie odbieram. Ze swoją dziewczyną nie mam o czym rozmawiać, ona mówi, a ja prawie cały czas milczę i myślę o wszystkim. Miałem wcześniej myśli samobójcze, że byłoby lepiej, jakby mnie nie było. Teraz w pracy wziąłem urlop na żądanie, bo nie chce mi się tam wracać. Nie wiem, co mam robić i do jakiego lekarza się zgłosić. Coś się dzieje ze mną i nie wiem co.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co może być przyczyną zasłabnięć przy takich wynikach?

Moja córka ma 27 lat, wzrost 167, waga 57 kg. Ostatnio często ma zasłabnięcia, ostatnia zemdlała, robią jej się mroczki przed oczami. Jak kładzie się do łózka, to jest jej bardzo zimno, ma niskie ciśnienie, 90/50. Zrobiła badania krwi,... Moja córka ma 27 lat, wzrost 167, waga 57 kg. Ostatnio często ma zasłabnięcia, ostatnia zemdlała, robią jej się mroczki przed oczami. Jak kładzie się do łózka, to jest jej bardzo zimno, ma niskie ciśnienie, 90/50. Zrobiła badania krwi, z których wynika, że ma podwyższone płytki krwi MPV 13,8; rozmaz LYMPH 46,4%; biochemia - żelazo 147,5. Pozostałe wyniki: OB po 1 h 2; APTT 33,2; glukoza 89; cholesterol 140,86 HDL 77,9; LDL 54; trójglicerydy 45; ALAT 18; ASPat 20; HCT 38,6; RBC 4,47; HGB 13, 7; WBC 5,4; MCV 86,4; MCHC 35,5; MCH 30,6; RDW 13; PLT 174; MPV 13,8; NEUT 2,5 NEUT 45,9; LYMOH 2,5; MXD 0,4 MXD 7,7. Pozostałe wyniki są dobre, mocz w normie, pasożytów brak. Robiła już badania na tarczycę, też w normie. Jaka może być przyczyna tych zasłabnięć. Bardzo proszę o jakaś podpowiedź, co jeszcze zrobić za badania. Z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy będę kiedyś mogła normalnie żyć?

Jestem 38-letnią żoną i matką. Wszystko zaczęło się gdy urodziłam pierwsze dziecko - 16 lat temu. Mieszkaliśmy wtedy z moimi rodzicami. Ciąg awantur wszczynanych przez moją matkę, potem mieszkaliśmy u teściów - lepiej nie było. I w tedy - czyli...

Jestem 38-letnią żoną i matką. Wszystko zaczęło się gdy urodziłam pierwsze dziecko - 16 lat temu. Mieszkaliśmy wtedy z moimi rodzicami. Ciąg awantur wszczynanych przez moją matkę, potem mieszkaliśmy u teściów - lepiej nie było. I w tedy - czyli około 2000 roku po raz pierwszy wezwano do mnie pogotowie, bo miałam powtarzające się duszności. Usłyszałam diagnozę - nerwica. Pod koniec 2002 roku wyprowadziliśmy się, dostałam dobrą pracę (mili i przyjaźni ludzie) i o nerwicy omalże zapomniałam. Omalże, ponieważ jedyne co było ze mną nie tak, to strach przed jazdą komunikacją publiczną. A dokładnie ból brzucha i częste biegunki. Wiedziałam, gdzie znajdują się toalety publiczne i jakoś dawałam sobie radę. W 2006 roku zaszłam w ciążę i wydaje mi się, że byłam wtedy w świetnej formie. Ciąża była zagrożona, dlatego lekarz zalecił mi siedzenie w domu - i tak do tej pory. Urodziłam długo oczekiwanego dzidziusia, byłam bardzo szczęśliwa. Niestety z biegiem czasu, moje zdrowie psychiczne podupadło. Zrobiłam się apatyczna i zalękniona (kiedyś byłam bardzo wesołą i uśmiechniętą dziewczyną, odważną i z tupetem - chciałabym wrócić do tych czasów). Doszło już do tego, że nie chodzę z dzieckiem na spacery, bo mam rozwolnienie jak tylko gdzieś wyjdę, a jak nie, to się boję, że będę miała - błędne koło! Gdy jestem w domu lub na podwórku, to nie mam takich dolegliwości. Nie byłam jeszcze u lekarza, czasem wezmę P*** lub herbatkę z melisą. Jak z tym walczyć? Czuję się jak w więzieniu. Na razie nie mogę wrócić do pracy. Czy można to cholerstwo wyleczyć? Jestem już tym bardzo zmęczona, czasami nie chce mi się żyć... Jak i czy w ogóle mogę sobie pomóc? Dziękuję i pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Depresja w wieku 12 lat?

Mam 12 lat, moi rodzice często się kłócą, tata mówi mi, że chodzę jak naćpany. A dokładniej mój problem polegana na tym, że od jakichś 5-6 miesięcy mam problemy z zasypianiem. Gdy zasypiam, cały czas myślę o tym, że...

Mam 12 lat, moi rodzice często się kłócą, tata mówi mi, że chodzę jak naćpany. A dokładniej mój problem polegana na tym, że od jakichś 5-6 miesięcy mam problemy z zasypianiem. Gdy zasypiam, cały czas myślę o tym, że ktoś z mojej rodziny umrze, cały czas sprawdzam, czy mój mały brat oddycha, płacze, a gdy rano się obudzę, wszystko jest okej. Przez dzień nie myślę o teraźniejszości, tylko o przyszłości. Straciłem zainteresowania, często wymiguję się przed pomaganiem tacie, często myślę o końcu świata i o śmierci, nie mogę sobie tego wyobraźić. Wypełniłem 2 testy na depresję i wszystkie wyszły pozytywnie, czyli że mam depresję. W ogóle życie mnie nie cieszy. Czy jest jakiś ratunek dla mnie? Jak mogę wyleczyć się z tej choroby? Jak długo potrwa leczenie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy to, co się ze mną dzieje, to depresja?

Zawsze chodziłam uśmiechnięta. Teraz nie mam siły na śmiech, patrzę na ludzi w autobusie jak na inne stworzenia nie z tej planety, nie mam nastroju na żarty, czuję sie w swoim ciele obco, jakbym nie była tą osobą, którą...

Zawsze chodziłam uśmiechnięta. Teraz nie mam siły na śmiech, patrzę na ludzi w autobusie jak na inne stworzenia nie z tej planety, nie mam nastroju na żarty, czuję sie w swoim ciele obco, jakbym nie była tą osobą, którą jestem. Nigdy wcześniej tak nie było, cała jestem obolała, nic mnie nie cieszy, nie mam zapału do nauki, a co najważniejsze - moja samoocena spadła do zera. W sumie to i tak mało tutaj napisałam, po prostu czuję się jak nie ja, i fizycznie i psychicznie. Co raz częściej nie mogę patrzeć na siebie w lusterku, jednym słowem - masakra.

Czy to jest depresja? Jak mam się z tym uporać?

Jestem nastolatką. Mam 17 lat. Od jakiegoś czasu moje życie jest bez sensu. Wydaje mi się szare, smutne. Nic mnie nie cieszy. Na nic nie mam ochoty. Wszystko jest dla mnie ciężarem. Nawet najlepsze koleżanki mnie drażnią. Nie mam ochoty...

Jestem nastolatką. Mam 17 lat. Od jakiegoś czasu moje życie jest bez sensu. Wydaje mi się szare, smutne. Nic mnie nie cieszy. Na nic nie mam ochoty. Wszystko jest dla mnie ciężarem. Nawet najlepsze koleżanki mnie drażnią. Nie mam ochoty na spotkania z nikim. Najchętniej siedziałabym w domu. Mam problemy z koncentracją i pamięcią. Mam przeświadczenie o tym, iż nic mi nie trzeba. Mam na myśli np. nowe ciuchy czy też kosmetyki. Do tej pory zależało mi na modzie. Starałam się co jakiś czas kupować nowe ubrania. Teraz nie mam na to głowy. Jednego dnia snuję plany na dalsze dni, a gdy przychodzi co do tego zaplanowanego dnia, to plany te nie są realizowane, ponieważ brakuje mi na to siły.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy ona ma jeszcze depresję? Jak z nią rozmawiać?

Moja koleżanka (13 lat) 2 lata temu miała depresję. Przestała chodzić do szkoły z dnia na dzień. Rok później zdarzało się jeszcze tak, że płakała z szkole i ogólnie była dziwna (ale tak z nią było od zawsze). Teraz...

Moja koleżanka (13 lat) 2 lata temu miała depresję. Przestała chodzić do szkoły z dnia na dzień. Rok później zdarzało się jeszcze tak, że płakała z szkole i ogólnie była dziwna (ale tak z nią było od zawsze). Teraz zdarzało jej się do szkoły nie chodzić. Wydaje mi się, że miała depresję dlatego, że jej mama pracowała za granicą. Nie wiem, co mogę o niej napisać, bo nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Chciałabym się dowiedzieć, jak rozpozać, czy jeszcze jest chora i jak się wobec niej zachowywać.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mój mąż może mieć depresję?

Witam. Jeszcze trzy tygodnie temu napisałabym, że jestem szczęśliwą żoną i dumną mamą. Teraz już tylko dumną mamą. Jesteśmy z mężem 9 lat po ślubie, różnie bywało, jak w życiu. Zawsze jednak czułam, że jesteśmy w stanie przetrwać wszystko, bo...

Witam. Jeszcze trzy tygodnie temu napisałabym, że jestem szczęśliwą żoną i dumną mamą. Teraz już tylko dumną mamą. Jesteśmy z mężem 9 lat po ślubie, różnie bywało, jak w życiu. Zawsze jednak czułam, że jesteśmy w stanie przetrwać wszystko, bo najważniejsze, że się kochamy, lubimy, przyjaźnimy... Dwa tygodnie temu kilka słów i upadłam na kolana. "Nie kocham Cię, wszystko się we mnie wypaliło. Nie ma nic, rozumiesz? Jesteśmy wystarczająco dorośli, żeby widzieć gówno w życiu". Od dwóch tygodni żyję nastrojami męża, początkowo na lekach, teraz już zasypiam sama, ale myślę... Od listopada się psuło, mąż uciekał w komputer, nie wychodził z domu, nie chodził z dziećmi na spacery. Apatia. Kładł się na kanapie, był nieobecny. Miałam wrażenie, że mu z dziećmi przeszkadzamy. Że irytuje go nasza obecność. Obwiniałam tym stanem pracę i stresy. Od marca zauważyłam, że schudł, nie jada śniadań i właściwie cały dzień może być bez jedzenia. Ewentualnie piwo. Zaczął znowu palić. Na moje pytania co? jak? dlaczego? jedyną odpowiedzią było i jest - nie wiem. Wpatruje się w jeden punkt w ścianie, nie uśmiecha się, dziećmi nie zajmuje się zupełnie, chyba, że go o to poproszę. Jednocześnie twierdzi, że jestem wspaniałą żoną i matką. Raz mówi, że powinien mi dawać szczęście, za chwilę, że tylko dzieci są ważne. Sama nie wiem, co myśleć. Jak żyć z "tą" okrutną wiedzą? Będę wdzięczna za pomoc.

Co się dzieje - zawroty głowy?

Od 3 dni mam zawroty głowy, ale tylko jak się położę czy wstanę, a nawet jak przewrócę się na drugi bok. Z tymi zawrotami głowy pojawił się wzmożony głód, czyli w 30 min po posiłku jestem głodna. Mam bóle głowy...

Od 3 dni mam zawroty głowy, ale tylko jak się położę czy wstanę, a nawet jak przewrócę się na drugi bok. Z tymi zawrotami głowy pojawił się wzmożony głód, czyli w 30 min po posiłku jestem głodna. Mam bóle głowy od tego czasu i one się wzmacniają, jak mam te zwroty głowy. Wszystkie inne sprawy i układy działają dobrze, bo nic oprócz tego się nie dzieje i dojrzewanie też jest normalne (regularne okresy), więc co jest nie tak? Pozdrawiam, dziewczyna lat 16 w potrzebie... =(

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mam stwierdzoną depresję, ale nie wiem, co mam robić...

Byłam u dwóch psychiatrów i dwóch psychologów. Problem pojawił się w styczniu, więc udałam się do psychologa. Tam jedynie zostałam uspokojona i mogłam się wygadać. Pomogło mi to na kilka dni, a później znów histerie, lęki no i najgorsze...

Byłam u dwóch psychiatrów i dwóch psychologów. Problem pojawił się w styczniu, więc udałam się do psychologa. Tam jedynie zostałam uspokojona i mogłam się wygadać. Pomogło mi to na kilka dni, a później znów histerie, lęki no i najgorsze - poczucie rozdwojenia jaźni, odrealnienia. Opuściłam się w szkole, a obecnie jestem zagrożona z 3 przedmiotów i usłyszałam, że mogę być niesklasyfikowana z wf. z racji na to, że często się zwalniam. Nie wyobrażam sobie powtarzania klasy, to w ogóle nie wchodzi u mnie w grę. Zostały zaledwie dwa miesiące szkoły, a ja nadal mam te same problemy... Nie potrafię się skupić, szybko zapominam materiał, który udało mi się w jakiś sposób opanować. Każdego dnia wychodzę z domu pół świadoma tego, co się dookoła mnie dzieje. Jestem już wyczerpana ciągłym wrażeniem, że wszystko co się dzieje, jest jakimś snem, z którego nie mogę się wybudzić. Boję się podejmowania jakichkolwiek decyzji, nie jestem pewna tego, co robię. Ciągle kontroluję czy zdarzenia, które miały miejsce w przeszłości, pokrywają się jakoś z tym, co jest teraz. Bez przerwy kontroluję każdą swoją czynność, ponieważ boje się, że stracę panowanie nad tym, co robię i zacznę się gubić. Jeden psychiatra powiedział mi, że mogę mieć nerwicę i przepisał mi tabletki psychotropowe A***, jednak one nic mi nie dawały. Znalazłam prywatnego psychiatrę, ponieważ zależy mi, aby jak najszybciej rozwiązać owy problem. Tam bez wahania psychiatra powiedział mi, że mam depresję. Dostałam zaświadczenie o potrzebie indywidualnego nauczania i mocniejsze tabletki psychotropowe C***. Wzięłam ją raz, ale jeszcze dziwniej się czułam. Nie mam teraz czasu, żeby eksperymentować z tabletkami, bo chcę za wszelką cenę zdać 1 kl. liceum. Pozbierałam się psychicznie na tyle, ile potrafię i ciągle z tym walczę. Wydaje mi się, że zaświadczenie na indywidualne nauczanie dostane jakoś w połowie maja lub później, co za wiele mi nie pomoże... Nie mam już pomysłów jak dopingować siebie do nauki, wychodzenia z domu. Każde spotkanie ze znajomymi kosztuje mnie wiele nerwów. Praktycznie do każdego spotkania z chłopakiem muszę się zmuszać. Czuję się strasznie ograniczona, bo nie mogę rozwijać moich zainteresować i relacji ze znajomymi. Stoję ze wszystkim w miejscu, a może nawet się cofam. Na dodatek dręczą mnie ciągłe myśli (dosłownie!) czy faktycznie żyję i wszystko to, co widzę ma miejsce. Ciągle też nasuwają mi się myśli, że mogę być na coś chora i umieram... Mam jeden wielki mętlik w głowie i nie wiem już, jak wiązać koniec z końcem, chociaż do końca tego roku szkolnego.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Brak chęci do życia, bardzo niska samoocena. Co zrobić?

Witam. Jestem 14-letnią dziewczyną. Mój problem tkwi w tym, że czuję niechęć do życia. Wszystko jest mi obojętne. Sądzę, że całe moje życie jest bez sensu. Codziennie zadaję sobie pytanie "po co się urodziłam?". Uważam się za kogoś beznadziejnego, nie...

Witam. Jestem 14-letnią dziewczyną. Mój problem tkwi w tym, że czuję niechęć do życia. Wszystko jest mi obojętne. Sądzę, że całe moje życie jest bez sensu. Codziennie zadaję sobie pytanie "po co się urodziłam?". Uważam się za kogoś beznadziejnego, nie widzę w sobie żadnych pozytywnych cech. Zdarzały mi się już samobójcze myśli. Nie mówię nikomu o tym, gdyż uważam, że zostanę wyśmiana. Do psychologa też niechętnie bym się udała, ponieważ chcę uniknąć jakichkolwiek pytań. Taki oto stan trwa we mnie już od kilku lub nawet kilkunastu miesięcy. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Możliwe to jest, że to wszystko jest przez okres dojrzewania? Co zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy drgawki, kołatanie serca i utrata równowagi to objawy nerwicy?

Pocenie się rąk, drgawki, kołatanie serca, nagłe zmiany temperatury rąk, nagłe słabości, utrata równowagi. Obgryzam paznokcie, podgryzam wargi, ucisk klatki piersiowej, trzęsie mi się głowa.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak to w końcu wyleczyć?

Witam. Mam 19 lat i od 13 roku życia zmagam się z depresją i nerwicą. Chodziłam przez jakis czas do psychologa, brałam tabletki psychotropowe, ale zrezygnowałam z wizyt. Miałam wiele prób samobójczych. Wyszłam rownież z uzależnienia od psychotropów. Od...

Witam. Mam 19 lat i od 13 roku życia zmagam się z depresją i nerwicą. Chodziłam przez jakis czas do psychologa, brałam tabletki psychotropowe, ale zrezygnowałam z wizyt. Miałam wiele prób samobójczych. Wyszłam rownież z uzależnienia od psychotropów. Od kilku miesięcy czuję, że mam 'nawrót' . Mam dość wszystkiego, siebie, ludzi, związku z chłopakiem, wszystkiego. Nie potrafię się cieszyć życiem, cennymi chwilami. Zastanawiałam się nad powrotem na sesję z psychologiem, ale nie jestem pewna... może dlatego, że poprzednia pani psycholog, delikatnie mowiąc, nie chciała mi pomóc. Proszę o jakąś poradę, bo już naprawdę nie mogę wytrzymać, ciągle płaczę, nie śpię, mam cały czas natłok myśli i dość życia...

Nawrót depresji

Witam! Chciałabym zaczerpnąć Państwa opinii na temat mojego przypadku. Od niespełna dwóch lat borykałam się ze stanami depresyjnymi. Początkowo leczone były lekiem antydepresyjnym z grupy wybiórczych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Brałam niewielką dawkę przez około 5 miesięcy. Ponownie do...

Witam! Chciałabym zaczerpnąć Państwa opinii na temat mojego przypadku. Od niespełna dwóch lat borykałam się ze stanami depresyjnymi. Początkowo leczone były lekiem antydepresyjnym z grupy wybiórczych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Brałam niewielką dawkę przez około 5 miesięcy. Ponownie do lekarza zgłosiłam się po 4 miesiącach, dostałam receptę na lek na z grupy SSRI. Wzięłam jedno opakowanie, a potem dostałam receptę na lek o innym mechanizmie działania. Dodam, że kilka razy spotykałam się z psychologiem i psychoterapeutą w przychodni, jednak uznawali oni, że terapia farmakologiczna jest w moim przypadku wystarczająca. Przerwałam całkowicie kurację 8 miesięcy temu - nie miałam objawów, a ignorancja lekarza prowadzącego była ogromna. Objawy wracają teraz - najpierw przez dwa tygodnie czułam stan permanentnego napięcia, braku apetytu, stanów lękowych i bezsenności. Brałam wtedy małą dawkę leku, który ostatnio zażywałam i odstawiłam, gdy objawy ustąpiły. Dobrze się czułam przez ok. 10 dni, a od dwóch dni znów odczuwam rosnące napięcie, przygnębienie, lęki. W najbliższym czasie zgłoszę się do lekarza, planuję też ponownie wybrać się do psychologa. Moje pytanie brzmi - czy dłuższa i konsekwentna terapia farmakologiczna i wsparcie psychoterapeuty dałaby w moim przypadku zwiększenie szansy na całkowite wyleczenie lub też na wydłużenie okresu pomiędzy nawrotami depresji? Dodam, że nie mam trudnej sytuacji życiowej, jest dość stabilna, właśnie zaczęłam nową pracę (z pewnością stres temu towarzyszący przyczynił się do nawrotu depresji). Dzieciństwo miałam szczęśliwe, nie mam za sobą bolesnych traum. Będę wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Straciłam chęć do życia...

Jestem kobietą i mam 19 lat. Od jakiegoś roku, od kiedy zaczęłam drastycznie się odchudzać, straciłam chęć do życia. W sumie dalej się odchudzam, nie mając nadwagi (54 kg przy 168 cm). Potrafię nie jeść nic całymi dniami. Przestałam wierzyć...

Jestem kobietą i mam 19 lat. Od jakiegoś roku, od kiedy zaczęłam drastycznie się odchudzać, straciłam chęć do życia. W sumie dalej się odchudzam, nie mając nadwagi (54 kg przy 168 cm). Potrafię nie jeść nic całymi dniami. Przestałam wierzyć w Boga, nie widzę sensu w tym, żeby rano wstawać, w ogóle w niczym nie widzę sensu. Mam chłopaka już ok. 1,5 roku. Kiedy on jest blisko i jest dla mnie dobry, to chce mi się żyć. Wiem, że mam po co i że będę szczęśliwa. Rodzice nigdy nie byli dla mnie za mili – z matką nigdy nie mogłam porozmawiać, nigdy nie powiedziała mi, że mnie kocha. Generalnie sytuacja w domu jest bardzo napięta. Mam wrażenie, że mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, dlatego wymagam od chłopaka dużo ciepła i z tym jest problem. (Potrzebuję, żeby ktoś mi mówił, że jestem dla niego ważna, że mnie kocha, potrzebuje itp.). Tymczasem mój chłopak uwielbia w żartach mi dokuczać. Mówi, że mam brzydkie włosy, małe piersi, nie mówi mi za wiele miłych i ciepłych słów. Płaczę przez to, jestem nieszczęśliwa, czuję się nikim. Ludzie postrzegają mnie za smutasa. Rzadko kiedy się uśmiecham, jestem poważna, uszczypliwa. Mam za sobą jedną próbę samobójczą. Zastanawiam się, czy ze mną jest coś nie tak, czy po prostu nie pasujemy do siebie z chłopakiem. Nie chcę podejmować jakichś złych decyzji, a potem bardzo, bardzo żałować, bo bardzo go kocham. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak motywacji ukrywany przed światem...

Witam serdecznie. Zdecydowałam się na zamieszczenie poniższej wypowiedzi ze względu na niepokojący stan mojej psychiki. Aby zobrazować i lepiej przedstawić sytuację w jakiej się znalazłam, napiszę kilka słów odnośnie mojej osoby. Aktualnie jestem młodą osobą (20 lat), którą zawsze cechował...

Witam serdecznie. Zdecydowałam się na zamieszczenie poniższej wypowiedzi ze względu na niepokojący stan mojej psychiki. Aby zobrazować i lepiej przedstawić sytuację w jakiej się znalazłam, napiszę kilka słów odnośnie mojej osoby. Aktualnie jestem młodą osobą (20 lat), którą zawsze cechował nieograniczony optymizm, wiara w przyszłość, pewność siebie i wyznaczonych sobie celów. Nie jestem podatna na wpływy innych ludzi, posiadam własne zdanie, którego nie obawiam się szerzyć. Życie nauczyło mnie wielu istotnych rzeczy i poprzez obserwację i doświadczenie różnych sytuacji w mojej psychice zostało przyjęte jako sprawa trywialna, że nigdy nie należy się poddawać. Moje dotychczasowe życie wygląda teoretycznie na bardzo udane. Studiuję kierunek, który zawsze sprawiał mi przyjemność; w wolnym czasie pracuję, gdyż zawsze chciałam być samodzielna; posiadam liczną grupę osób/przyjaciół, z którymi często miło spędzamy czas na imprezowaniu i innych rozrywkach. Wydawałoby się, że nie potrzeba w życiu niczego więcej, a jednak... Od pewnego czasu (konkretnie ok. 2 miesięcy) straciłam motywację, mobilizację i wiarę w to, co robię. Tych objawów nie okazuję w kontaktach ze społeczeństwem, wiem, że jestem silna i sobie z tym poradzę, minie z czasem, jednakże jestem zmęczona obecnym stanem, wyzbyłam się chęci do nauki, a dziedzina IT zawsze była dla mnie ważną częścią, ponadto od dziecka miałam skłonności do sztuki, konkretnie malarstwa, fotografii i architektury. Pasjonowałam się wypełnianiem czasu zajęciami związanymi z wyżej wymienionymi dziedzinami. Teraz czuję bezgraniczną pustkę... Jestem osobą wierzącą, wychowaną w katolickiej rodzinie, toteż jeśli mam możliwość, to chodzę w niedzielę do kościoła. Nie czuję jakiegoś zabłąkania w kwestii wiary, pomimo faktu, iż mam kontakt z ateistami. Doskonale wiem, że do kościoła chodzę dla siebie i Boga, a poglądy, z jakimi czasami spotykamy się, wygłaszane przez kapłanów, są nie do końca właściwe, lecz to nie powód, aby wypierać się wiary. Często miewam refleksyjne nastroje, dotyczące spraw związanych z egzystencją, zastanawiam się kim tak naprawdę jesteśmy, dokąd dążymy i w jakim celu. Społeczeństwo z jakim mam kontakt jest bardzo zróżnicowane – są osoby, z którymi mogę wymienić zapatrywania w tej kwestii, ale i istnieją osoby, które nie są w stanie zrozumieć mojego stanu ducha. Dlaczego tu piszę – podstawowe pytanie... Prawdopodobnie czuję potrzebę uzyskania pomocy, staram się zdiagnozować mój stan, ale ciężko jest mi samej to zrobić, ciągle próbuję powrócić do siebie, czyli kobiety pewnej tego, co robi i czego chce w życiu, nie chcę marnować swojego czasu tak, jak robię to w tej chwili (nie potrafię się zmobilizować do jakiegokolwiek działania). Jeśli znalazłaby się osobą, która w jakiś sposób podjęłaby się próby udzielania mi nawet jakiejś wskazówki, byłabym bardzo wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie, Pani Cogito

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Kto ma zdiagnozować autyzm?

Mój syn ma 4 i pół roku, jest zdiagnozowany - opóźniony rozwój psycho-ruchowy. Miał robione: EEG - pojedyncze fale napadowe,TK-prawidłowy, psycholog-opóźnienie ok 1,5 roku, neurolog-opóź. rozwój psych.-ruch., genetyk - badanie kariotypu i DNA prawidłowe, foniatra -prawidłowe, audiolog - badanie...

Mój syn ma 4 i pół roku, jest zdiagnozowany - opóźniony rozwój psycho-ruchowy. Miał robione: EEG - pojedyncze fale napadowe,TK-prawidłowy, psycholog-opóźnienie ok 1,5 roku, neurolog-opóź. rozwój psych.-ruch., genetyk - badanie kariotypu i DNA prawidłowe, foniatra -prawidłowe, audiolog - badanie BERA prawidłowe, laryngolog - prawidłowe. U logopedy ładnie pracuje, choć dalej nie mówi, nauczył się jedynie: tata, baba, papa, ta, sss, am, hau, auu.U pani pedagog chętnie robi wszystko o co go poprosi, razem malują, wyklejają pani ćwiczy z nim manualnie. Nie chce jeździć na rowerku, nie chce rysować. Ale jest dzieckiem bardzo pogodnym, radosnym, lubi dzieci, chodzi do przedszkola publicznego, wykonuje wszystkie polecenia, rozumie wszystko co do niego się mówi, lubi jak czytam mu książki, lubi też oglądać bajki. Nie boi się obcych, jest zawsze uśmiechniętym dzieckiem. Jakie badania mogłabym jeszcze zrobić? Do kogo się zwrócić o pomoc, kto może go zdiagnozować?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Patronaty