Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Autyzm u osoby dorosłej

Mam pytanie dotyczące autyzmu u osoby dorosłej - 30 lat, mężczyzna. Poznałam bowiem człowieka trzy lata temu i nawiązała się między nami nić przyjaźni i jakieś niewerbalne porozumienie. Bardzo zapadł mi ten człowiek w serce, natomiast ostatnio zaniepokoiły mnie pewne...

Mam pytanie dotyczące autyzmu u osoby dorosłej - 30 lat, mężczyzna. Poznałam bowiem człowieka trzy lata temu i nawiązała się między nami nić przyjaźni i jakieś niewerbalne porozumienie. Bardzo zapadł mi ten człowiek w serce, natomiast ostatnio zaniepokoiły mnie pewne dziwne zachowania, których wcześniej nie było. Dotyczą one jakiejś obsesji na punkcie telefonów komórkowych i czipów do paszportów i bycia kontrolowanym. Nigdy wcześniej o tym nie mówił. Zaniepokoiło mnie to. Od jego siostry dowiedziałam się, że brat dotknięty jest autyzmem. Jestem zdziwiona jako, że on uczy się bardzo intensywnie, pracuje i zawsze pracował, da się z nim nawiązać normalną rozmowę, utrzymuje kontakt wzrokowy, powiedziałabym, że jest bardzo inteligentny, jedyna rzecz, która niepokoi to te dziwne wizje o byciu śledzonym, jak również cisza w kontaktach, której nie chce tłumaczyć. Kiedy podejmuję próbę rozmowy na ten temat, denerwuje się i zmienia temat. Będę bardzo wdzięczna za udzielenie mi odpowiedzi na pytanie czy można być w związku z człowiekiem autystycznym? Czy jest to dobre dla tej osoby, czy też nie?

Będę wdzięczna za pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak ja mam leczyć swoją depresję?

Witam. Nazywam się Daria mam 16 lat i jest to aż 16... bo czuję się bardzo wykończona życiem choć sądząc po wieku dużo go nie przeżyłam. Moja depresja rozwijała się już w dzieciństwie, mój ojciec jest alkoholikiem. Po dotarciu...

Witam. Nazywam się Daria mam 16 lat i jest to aż 16... bo czuję się bardzo wykończona życiem choć sądząc po wieku dużo go nie przeżyłam. Moja depresja rozwijała się już w dzieciństwie, mój ojciec jest alkoholikiem. Po dotarciu do 1 gimnazjum depresja wyszła na wierzch, nie chciałam chodzić do szkoły,płakałam prawie całe dnie, parę razy podejmowałam próby samobójcze.. w czasie 3,5 lat jeździłam do psychiatry która przepisywała mi masę różnych leków i bez skutku, raz byłam w zakładzie psychiatrycznym "tam oznajmili że nie trzeba mi leków" .. po 3 latach takiej tułaczki bez celu odmówiłam przyjmowania dalej leków,i jeżdżenia po lekarzach po prostu nie mam już na to siły i chęci nie widzę już żadnej szansy na normalne życie na powrót do zdrowia. Moja depresja jest teraz w dziwnym stanie.. nic mi się nie chce robić,myślę tylko o tym jak popełnić samobójstwo i gdzie.. boję się tych myśli ale widzę w śmierci jedyne rozwiązanie, nie wychodzę z domu, boję się ludzi, mam straszne kompleksy, nienawidzę siebie.. i czuję się ciężarem dla wszystkich, nie wiem co mam już robić ... prosiłabym o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jakie objawy świadczą już o depresji?

Wiem, że takich pytań była już masa... ale... może od początku. Mam 22 lata. Wychowuję 2-letniego, cudownego synka. Pomaga mi w tym rodzina. Ja pracuję i studiuję. Z opisu może wynikać, że radzę sobie itp... ale radzę sobie, bo wiem,...

Wiem, że takich pytań była już masa... ale... może od początku. Mam 22 lata. Wychowuję 2-letniego, cudownego synka. Pomaga mi w tym rodzina. Ja pracuję i studiuję. Z opisu może wynikać, że radzę sobie itp... ale radzę sobie, bo wiem, że muszę. Udaję, ciągle udaję, że jest okej, że jestem zwykłą, radosną, optymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. Ale tak naprawdę, gdy zostaję sama... czuję się okropnie. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, czuję się niepotrzebna, czuję się złą matką, złym człowiekiem... mimo że nie robię nic złego. Nic co dawałoby mi powody do takich rozmyślań. Spotykam się z przyjaciółmi, ale to wszystko na pokaz... Ciągle się boję, wszystko widzę na czarno... zaczęłam studia... szło mi nieźle, ale teraz? Nie umiem się uczyć, nie potrafię skoncentrować. Mam ochotę uciec... Od ok. 2 tygodni ten stan utrzymuje się non stop... czuję się jakby... skrępowana w środku, czymś związana. Budząc się rano, marzę, by nie musieć wstawać, by być sama... płaczę, wymyślając sobie różne problemy i powody. Czuję się beznadziejnie, jakbym nie miała w sobie żadnej wartości... od 6 do 21 muszę być miła, mądra, rozważna i odpowiedzialna... ale tak naprawdę mam dość... mam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że mam dość... lubię wieczory, bo mogę zdjąć udawany uśmiech z twarzy... położyć się i płakać... tylko, że nie czuję po tym oczyszczenia, wręcz odwrotnie... nakręcam się i dołuję jeszcze bardziej. Wściekam się i wybucham z błahych powodów, wszystko mnie drażni... nie umiem nawet się bawić z synem... mimo że tak bardzo go kocham... powinien mieć lepszą matkę... Czasem przychodzą momenty radosne... ale nikną tak szybko... jakby mój umysł specjalnie je niszczył... nie umiem się cieszyć... A w sumie powinnam... mimo że zostałam sama, daję w miarę radę... mam rodzinę, synka, przyjaciół... a mimo to czuję się nijaka... zanim pojawił się mój syn, miałam myśli samobójcze... ale chyba to płynęło z okresu dojrzewania i rozterek typowych dla nastolatki, z pytań o sens istnienia... teraz nie myślę o własnej śmierci... ale czasem chciałabym, żeby mnie nie było... jestem okropnym człowiekiem. Zamiast cieszyć się z tego, co mam, ciągle zadręczam się... Może to istotne, obgryzam, wręcz zjadam sobie policzki od środka... do krwi, do bólu...to chyba na tle nerwowym. Wiem, że powinnam iść do specjalisty, ale tego też się boję... boję się, że pójdę, opowiem co mnie gryzie i usłyszę to, co zawsze: "o co ci chodzi, masz dziecko, nigdy nie będziesz sama, ciesz się"... boję się, że nie będę umiała przedstawić mojego problemu, bo zakorzenione we mnie udawanie, że jest dobrze, weźmie górę... Proszę o pomoc... Z poważaniem, M.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przyczyny zgrzytania zębami

Od dziecka zgrzytam w nocy (mam 24 lata), niedawno mam na górnej dwójce koronę i dziś w nocy tak zgrzytałam, że obudziłam się z bólem tego zęba. Jakie są przyczyny takich zgrzytów i najważniejsze - jak mogę się z...

Od dziecka zgrzytam w nocy (mam 24 lata), niedawno mam na górnej dwójce koronę i dziś w nocy tak zgrzytałam, że obudziłam się z bólem tego zęba. Jakie są przyczyny takich zgrzytów i najważniejsze - jak mogę się z tego wyleczyć? Boję się o tę koronkę, żebym jej czasem nie złamała przez to zgrzytanie, bo dużo za to zapłaciłam.

odpowiada 4 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. dent. Krystyna Pikała
Lek. dent. Krystyna Pikała
Lek. dent. Piotr Puchała
Lek. dent. Piotr Puchała
Dr n. med. Stefan Sobaniec
Dr n. med. Stefan Sobaniec

Bardzo źle ze mną; nie wiem, co robić...

Mam na imię Jacek i mam 24 lata. Jestem osobą z natury zamkniętą w sobie i nieśmiałą. Pochodzę z biednej rodziny. Zawsze byłem dobrym dzieckiem. W szkole nie miałem problemów z nauką. Wszyscy bardzo mnie lubili i mieli o mnie...

Mam na imię Jacek i mam 24 lata. Jestem osobą z natury zamkniętą w sobie i nieśmiałą. Pochodzę z biednej rodziny. Zawsze byłem dobrym dzieckiem. W szkole nie miałem problemów z nauką. Wszyscy bardzo mnie lubili i mieli o mnie dobre zdanie. Niestety, od ponad roku choruję na ciężką depresję. Spowodowana była ona niską samooceną i poczuciem niższości. W wakacje poznałem dziewczynę i się w niej zakochałem. Niestety zostawiła mnie. Tak naprawdę nic do mnie nie czuła. Na domiar złego 3 miesiące temu straciłem pracę, która tak naprawdę była dla mnie jedyną rzeczą, dla której żyłem. Teraz jestem załamany. Czuję się beznadziejny, niepotrzebny. Straciłem chęć do życia. Mój stan się bardzo pogorszył. Mam lęki - nie wiem, czy dam radę pracować znowu. Potrzebuję bardzo kogoś kto mnie pokocha bo jestem wartościową osobą tylko nieszczęśliwą i załamaną. Chcę znowu zacząć żyć - moje gg 3731402.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Niechciana ciąża u chorej na depresję i anoreksję

Witam, mam 32 lata, od 14 lat leczę się na depresję, dodatkowo od około 8 na anoreksję. Nawet częściowe wyleczenie nie jest wg mnie możliwe, bo przyczyn tych chorób nie da się usunąć. Obecnie wstaję z łóżka tylko dzięki lekowi...

Witam, mam 32 lata, od 14 lat leczę się na depresję, dodatkowo od około 8 na anoreksję. Nawet częściowe wyleczenie nie jest wg mnie możliwe, bo przyczyn tych chorób nie da się usunąć. Obecnie wstaję z łóżka tylko dzięki lekowi przeciwdepresyjnemu z grupy SNRI. Parę dni temu potwierdził się najczarniejszy scenariusz, jaki mógłby mieć w moim przypadku miejsce: jestem w ciąży (mimo stałego zażywania tabletek!!!). Nie zniosę tego piekła dłużej, fizycznie i psychicznie jestem od dawna wrakiem, na domiar złego już zaczynam wyglądać jak świnia, ubrania mam już w większości za małe i absolutnie żadnego wsparcia od nikogo! Wręcz przeciwnie: ojciec dziecka mnie maltretuje psychicznie, a rodzice tolerują, jeśli spełniam określone kryteria i wymagania (gdy spełnię wszystkie, zawsze pojawiają się następne i tak bez końca). Co mi pozostaje? Zimowy płyn do spryskiwaczy? Wolę szybką i bezbolesną śmierć, a to wymaga starannego przygotowania.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Do kogo się udać- psychologa czy psychiatry?

Witam, mam taki problem. Jestem małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuje kontakty z ludźmi, od zawsze taka byłam. W towarzystwie zazwyczaj milczę, nie umiem nawiązać rozmowy. Często nie wiem co powiedzieć, a nawet jak wiem to i tak nic nie...

Witam, mam taki problem. Jestem małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuje kontakty z ludźmi, od zawsze taka byłam. W towarzystwie zazwyczaj milczę, nie umiem nawiązać rozmowy. Często nie wiem co powiedzieć, a nawet jak wiem to i tak nic nie mówię. Jakaś blokada mi to uniemożliwia, przy tym bardzo się stresuje, podobno u mnie to dziedziczne, po dziadku. Zaczęłam chodzić do psychologa, ale postępów jak na razie nie ma. Jaka psychoterapia byłaby najskuteczniejsza, a może wizyta u psychiatry? Prosiłabym o diagnozę, z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam pomóc bratu, który ma depresję, a nie chce jej leczyć?

Mam na imię Kasia. Mam 35 lat. Mój brat jest w wieku 24 lat. Ja już mam własną rodzinę, natomiast brat mieszka sam w domu rodzinnym. Niedawno zmarli nam rodzice. Ja jakoś daję radę w tej sytuacji, bo mam dla...

Mam na imię Kasia. Mam 35 lat. Mój brat jest w wieku 24 lat. Ja już mam własną rodzinę, natomiast brat mieszka sam w domu rodzinnym. Niedawno zmarli nam rodzice. Ja jakoś daję radę w tej sytuacji, bo mam dla kogo żyć, natomiast brat bardzo się załamał. Nie chce niczyjej pomocy. Ma myśli samobójcze. Chodzi do psychologa, ale nie leczy się farmaceutycznie. Ma lęki przed braniem leków. Czasami zachowuje się w dziwny sposób. Boję się, że zrobi sobie coś, a ja tak bardzo czuję się za niego odpowiedzialna. Boję się, że w pewnym momencie i ja popadnę w jakąś depresję. Nie mam już siły. Nie mogę liczyć na niczyją pomoc, bo nie mamy żadnej rodziny. Czuję, jak coś mnie ściska w gardle z żalu. Proszę, pomóżcie mi, a szczególnie mojemu bratu. Nie mogę go na siłę do niczego zmusić. To bardzo trudne. Chciałabym normalnie żyć i cieszyć się życiem, ale nie potrafię, bo ciągle myślę o moim bracie i się o niego bardzo boję. Proszę, pomóżcie mi. Dajcie mi jakąś wskazówkę, bo naprawdę nie wiem, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zastanawiająca sprawa.

Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie... Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie mnie opuściły te dziwactwa, nawet przytyłam... bo byłam strasznie chuda. Podejrzewam, iż spowodowane było to zmianą zamieszkania, gdyż mieszkałam w internacie. Aż tu nagle w klasie maturalnej schudłam 15 kilo... i od około 5 lat ciągle się z tym borykam... Wróciło natręctwo z spaniem po kątach, spaniem w kontrowersyjnych rzeczach (starych, paskudnych rzeczach), których nienawidzę, ale w nich śpię... i najgorsze - to podświadomie wywołuje sytuacje nerwowe, kłótnie w domu, krzyki, a jeśli mam naprawdę powody do nerwów, to mam taki talizman przy sobie, o którym zapomniałam wcześniej wspomnieć (jest to mały ozdobny kamyczek)... mam go od zawsze i bardzo mocno zaciskam go, aż do ran (potrafię tak całymi dniami)... mam rany, bolą, są okropne..., ale nie mogę przestać! Jak mam więcej zajęć, to wyciszam się na jakiś czas i spokojnie daję sobie z tym radę..., ale kiedy zbliżają się napady, to niestety nie mogę wytrzymać i dopuszczam się tych dziwactw. Piszę to i sama nie wierzę, że to robię i iż to w ogóle o mojej osobie, no ale, niestety, tak jest. Jedyne czego pragnę, to dotrzeć do tego głównego problemu, od którego moje ciało tak strasznie się wzbrania przez tyle lat. Nie wątpię, iż jest to zakorzenione we wczesnym dzieciństwie, tylko jak tam samemu dotrzeć??? Może jakaś rada? Może jakieś publikacje na ten temat?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to możliwe, że ten stan, w którym się znajduję, to depresja?

Zawsze chodziłam uśmiechnięta, teraz nie mam siły na śmiech, patrzę na ludzi w autobusie, jak na inne stworzenia nie z tej planety, nie mam nastroju na żarty, czuję się w swoim ciele obco, jakbym nie była tą osobą, którą...

Zawsze chodziłam uśmiechnięta, teraz nie mam siły na śmiech, patrzę na ludzi w autobusie, jak na inne stworzenia nie z tej planety, nie mam nastroju na żarty, czuję się w swoim ciele obco, jakbym nie była tą osobą, którą jestem, nigdy wcześniej tak nie było, cała jestem obolała, nic mnie nie cieszy, nie mam zapału do nauki, a najważniejsze, moja samoocena spadła do zera. W sumie to i tak mało tutaj napisałam, po prostu czuję się jak nie ja, i fizycznie, i psychicznie... Coraz częściej nie mogę patrzeć na siebie w lusterku, jednym słowem masakra.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Proszę o interpretację wyników badania płynu mózgowo-rdzeniowego

W badaniu pmr i surowicy metodą izoelektroogniskowania stwierdzono występowanie prążków oliglokonalnych IgG w pmr i surowicy, wyłącznie identycznych - bierna dyfuzja IgG z krwi do płynu. Typ IV, wg standardów Charcot Foundation. Profil immunoglobina G 6.81, immunoglebina G w pmr... W badaniu pmr i surowicy metodą izoelektroogniskowania stwierdzono występowanie prążków oliglokonalnych IgG w pmr i surowicy, wyłącznie identycznych - bierna dyfuzja IgG z krwi do płynu. Typ IV, wg standardów Charcot Foundation. Profil immunoglobina G 6.81, immunoglebina G w pmr 15.8. MR głowy dwufazowe bez zmian ogniskowych. Autoprzeciwciała jądrowe 1:80 II/III. Autoprzeciwciała - profil tarczycowy: p/peroksydazie tarczycowej \(TPO-Ab) 638,3, p/tyreoglobulinie(TG-Ag)2.5, p/receptorom TSH (TSHr-Ab) 0.38. Autoprzeciwciała profil zakażeń p/Borrelia sp metoda Western-Blot (IgM) - (+) dodatni. Obecna reakcja z antygenami: Flagellini b.afzelii. Ospc b.afzelii Ospc b.burgdorferi. P/Borrelia sp metoda Western-Blot (IgG) (-) ujemny. Morfologia krwi w normie, oprocz WBC 11.0, HGB 11.9, RDW 16.5, #LYM 3.8. Występujące objawy: zaniki równowagi, chwilowe problemy ze wzrokiem, przemijający niedowład nogi.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Rozwód rodziców

Od małego dziecka mam problemy rodzinne, moi rodzice nie są razem odkąd tylko pamiętam. Jak miałam 10 lat, wyprowadziłam się z mamą od taty, ale po 3 latach chciałam wrócić, by mieć normalną rodzinę. Okazało się, że jest jeszcze...

Od małego dziecka mam problemy rodzinne, moi rodzice nie są razem odkąd tylko pamiętam. Jak miałam 10 lat, wyprowadziłam się z mamą od taty, ale po 3 latach chciałam wrócić, by mieć normalną rodzinę. Okazało się, że jest jeszcze gorzej niż kiedykolwiek. Jak chodziłam do 1-2 klasy gimnazjum, w domu była okropna atmosfera, kłótnie rodziców, ale zero rozmowy. Teraz mam 16 lat i chodzę do 3 klasy gimnazjum. Rodzice się rozwodzą, a z mamą widzę się z 2 razy w tygodniu i to tylko przelotnie. Zostawia mnie i tatę i jedzie do swojej koleżanki. Praktycznie to ona już tam mieszka. Ma do mnie pretensje i mówi, że tato to mój pupilek. Ale ja przecież nic na to nie poradzę, że zżyłam się bardziej z tatą. Mam do niej ogromny żal. Ale do taty też, bo gdyby się inaczej zachowywał, wszystko byłoby dobrze. Gdyby zrobił coś, jak dziadek pobił moją siostrę, to też byłoby inaczej. A teraz siostra wyjechała na studia i jest w domu może z 3 razy w roku. Nigdy tacie tego nie wybaczy, że nie stanął w jej obronie. Ogólnie to moje całe dzieciństwo jest okropne, dziadek chciał podpalić nam dom, jego bójki z ojcem, moje kłótnie z babcią, bez powodu wyzywanie mnie od kurew i dziwek i cytuję 'idź pod latarnię', pamiętam to dokładnie, choć było to, gdy miałam 13 lat. Nie zapomnę też nigdy jak dziadek chciał zabić tatę. To wszystko jest straszne. Gdy jest dobrze, babcia mi mówi 'to Twój dom, masz swój kąt', a gdy tylko ją coś napadnie, mówi mi 'wypier... stąd, to nie Twój dom!'. Ciężko mi z tym wszystkim, działo się tyle złych rzeczy odkąd tylko pamiętam. Przejmuję się też przyjaciółmi. Czasem czuje się odrzucana, nikomu niepotrzebna, choć to teraz oni są moją jedyną rodziną. Martwię się też przyszłą szkołą, czy się dostanę tam, gdzie chcę. Smutno mi, gdy słyszę jak mamy koleżanek pocieszają swoje córki, że będzie dobrze, że się dostaną. A ja słyszę jedynie 'było się uczyć, co, ja Ci zabraniałam?'. Tylko tyle, że moja mam nic o mnie nie wie, nie wie, jak się staram w szkole, chociaż ostatnio to było ciężko. To wszystko sprawiło, że moje zachowanie zmieniło się na gorsze. Pyskowałam, byłam wulgarna, biłam się. Zaczęłam palić. Wiem, że przez to wszystko popsułam, grozi mi naganne zachowanie i popsucie zdrowia. Czasem też popijałam sobie, sama nie wiem dlaczego, może chciałam się lepiej poczuć. Po opisaniu mojej całej sytuacji, mojej tragedii, chcę zapytać, czy mam depresję? Bo teraz, ale i wcześniej, bo to nie pierwszy raz, chodzę przygnębiona, mam wrażenie, że nikt nie zwraca na mnie uwagi, że moje zdanie się nie liczy. Nie umiem się nawet uśmiechnąć. A gdy jestem w gronie przyjaciół, jestem wesołą, to zaraz ktoś mi zwraca uwagę i mówi 'weź się, Marta, uspokój'. Czy ze mną jest coś nie tak? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy wyjdę z tego?

Mam 19 lat. Leczę się od półtora roku. Na początku doktor przepisała mi lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI i lek uspokajający, później zmieniła mi na lek uspokajający i przeciwlękowy. Byłam w bardzo złym stanie, teraz już jest trochę lepiej, ale...

Mam 19 lat. Leczę się od półtora roku. Na początku doktor przepisała mi lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI i lek uspokajający, później zmieniła mi na lek uspokajający i przeciwlękowy. Byłam w bardzo złym stanie, teraz już jest trochę lepiej, ale nie do końca. Odczuwam lęk, smutek i przygnębienie. Doktor zmieniła mi lek przeciwdepresyjny z grupy SNRI. Biorę go półtora tygodnia, ale nie widzę na razie poprawy. Nie czuję się za dobrze, nie mam ochoty chodzić do szkoły i spotykać się ze znajomymi. Mam wrażenie, że wszyscy się ode mnie odwracają. Jestem nudna, płaczliwa i na nic nie mam ochoty. Nie czuję się sobą, mam natrętne myśli. Boję się, że już nie będę umiała normalnie żyć, że nie będę już taka jak wcześniej. Boję się o swoją przyszłość, nie wyobrażam sobie jej. Mam wrażenie, że coś się skończyło, wygasło i że już zawsze tak będzie. Bardzo się boję. Wszyscy mają mnie dosyć i mojego zachowania. Chcę być taka jak wcześniej, uśmiechnięta, żeby znowu wszędzie mnie było pełno, ale boję się, że już tak nie będzie. Proszę mi powiedzieć, czy z tego da się wyjść? Czy będę taka jak wcześniej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Brak sensu życia

Mam na imię Jacek i mam 23 lata. Od ponad roku choruję na depresję. Jestem osobą z natury spokojną, zamkniętą w sobie i nieśmiałą. Pochodzę z biednej rodziny i mam czworo rodzeństwa. Jestem w trudnej sytuacji finansowej. W grudniu 2008...

Mam na imię Jacek i mam 23 lata. Od ponad roku choruję na depresję. Jestem osobą z natury spokojną, zamkniętą w sobie i nieśmiałą. Pochodzę z biednej rodziny i mam czworo rodzeństwa. Jestem w trudnej sytuacji finansowej. W grudniu 2008 roku rozpocząłem swoją pierwszą pracę w banku. W lutym 2009 roku doznałem załamania. Zacząłem płakać, że jestem beznadziejny, samotny, biedny. Nie mogłem spać i budziłem się z bólami brzucha. W pracy chciało mi się płakać. Moja mama postanowiła udać się ze mną do psychiatry. Zacząłem przyjmować leki. Lekarz po zdiagnozowaniu moich objawów przepisał mi silne leki przeciwdepresyjne, które powodowały to, że pół dnia spałem (przyjmowałem benzodiazepiny). Udałem się do innego specjalisty, który zalecił mi łagodniejsze leki. Samopoczucie poprawiło się. W lipcu było już bardzo dobrze. Odstawiłem leki (niepotrzebnie). Dodatkowo od sierpnia zacząłem spotykać się z dziewczyną. Byłem nią zafascynowany, dobrze mi się rozmawiało, spędzało czas. Pojechaliśmy razem w góry. Zakochałem się. Niestety, nasza znajomość trwała krótko. Zaledwie 1,5 miesiąca. Po powrocie z wymarzonych wakacji zostawiła mnie. Wtedy to uświadomiłem sobie, że to nie była dla mnie dziewczyna, ponieważ rozstała się ona wcześniej z narzeczonym po długim związku, a ja byłem dla niej tylko zabawką. Mówię, trudno - skończyło się. Niestety, w połowie października znowu ogarnął mnie zły nastrój. Zacząłem płakać, że znów jestem sam, że jestem beznadziejny. Pojawiły mi się natrętne myśli natury agresywno-seksualnej. Nie mogłem się na niczym skupić. Oglądałem film i nie wiedziałem, o co w nim chodzi. W listopadzie udałem się do trzeciego specjalisty i zalecił mi lek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy. Biorę go do dziś, już 5 miesiąc. Natrętne myśli zaczęły ustępować. Niestety, strasznie zacząłem się pocić i pojawił się jakiś niedowład ruchowy. Na nieszczęście w styczniu 2010 roku straciłem pracę (czyli jedyną rzecz, która tak naprawdę dawała mi sens życia), że miałem zajęcie i byłem wśród inteligentnych i fajnych ludzi. Teraz siedzę w domu i jestem załamany że życie jest bardzo trudne i że ja jestem nieszczęśliwy. Leżę do południa w łóżku, nie chce mi się rozmawiać. Nie potrafię żyć dla siebie - jakbym się poddał i zaczął nienawidzić siebie i cały świat. Ogarnęła mnie jakaś bezradność, obojętność. Czuję się niepotrzebny na tym świecie, nie potrafię postawić sobie żadnych celów. Powtarzam sobie w myślach że nie chce mi się żyć. Czuję, że zrujnowałem sobie życie i nie da się nic zrobić, że to psychika zaważyła na wszystkim, że się poddałem i teraz cierpię. Psychiatra stwierdziła, że po prostu jestem nieszczęśliwy.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Proszę o interpretację wyników EEG u mojego 8-letniego syna

Ponieważ moj 8-letni syn mrugał oczami, neurolog skierował go na EEG głowy. W międzyczasie okazało się, że ma zapalenie spojówek na tle alergicznym. Jest uczulony na pleśń i wilgoć. Opis badania EEG: W zapisie spoczynkowym dominuje czynność podstawowa ok....

Ponieważ moj 8-letni syn mrugał oczami, neurolog skierował go na EEG głowy. W międzyczasie okazało się, że ma zapalenie spojówek na tle alergicznym. Jest uczulony na pleśń i wilgoć. Opis badania EEG: W zapisie spoczynkowym dominuje czynność podstawowa ok. 8 Hz o ampl. do 70 uV przemieszana z czynnością szybką beta. Dwukrotnie wystąpiło uogólnione wyładowanie wysokonapięciowych fal ostrych, trwające do kilki sekund. Fs i Hv nie zmieniają zapisu. Rz obecna. Orzeczenie: zapis z uogólnioną czynnością napadową. Czy są jakieś powody do niepokoju? Lekarz powiedzial, że należy powtórzyć badanie, dla sprawdzenia. Proszę o interpretację.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Myśli o krzywdzeniu innych osób a nerwica

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni...

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni smutne, ale to raczej normalne. Mam mętlik w głowie!!! Oglądam jakiś dany program o tematyce złej, że matka zabiła dzieci, bo była chora psychicznie, i ja w tej danej chwili myślę, czy ja też tak zrobię? Boję się, że mogę kogoś skrzywdzić!!! Chodziłam na wizyty do pani psycholog 1,5 roku temu i powiedziała, że już potrafię radzić sobie sama, że jest dobrze, raz było lepiej, raz gorzej  Nie wiem, co mam robić. Gdy myślę, że potrafię kogoś skrzywdzić, myślę, że tracę rozum. Boję się, że nie dam sobie rady!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustępujące objawy

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami...

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi zaraz po przebudzeniu i trwającymi przez pierwszą połowę dnia. Drugą przeszkadzającą mi normalnie funkcjonować dolegliwością było od zawsze złe samopoczucie, lęk przy rozmowie z innym człowiekiem, lęk przed miejscem publicznym i bardzo złe w nim samopoczucie (autobus, restauracja itd.). Ponieważ dolegliwości żołądkowe w ostatnim czasie bardzo się nasiliły, postanowiłem podjąć kolejną próbę leczenia (wcześniej leczono mnie farmakologicznie, jednak po odstawieniu leków objawy wracały). Poszedłem więc do kolejnego lekarza, u którego byłem kilka miesięcy temu. Lekarz zaproponował pobyt w szpitalu specjalizującym się w leczeniu nerwic. Umówiłem się, że położę się w lipcu. Od tej wizyty wiele się zmieniło. Zaopatrzyłem się w stos książek o nerwicy, leczeniu, psychoterapii, leczeniu lęku, wykładów audio o zaburzeniach. Zacząłem regularnie ćwiczyć (2x dziennie) trening autogenny Schulza. I od tego momentu coś się poprzestawiało. Zaczynam się dobrze czuć, objawy somatyczne występują sporadycznie. Jednakże mam dziwne huśtawki nastrojów, których wcześniej nie miałem, w moim związku, w którym od 5 lat (od początku znajomości z żoną) było cudownie, teraz jest trochę problemów natury emocjonalnej z mojej winy. Po raz pierwszy w życiu odwołałem swój publiczny występ, tak jakby stałem się mniej odpowiedzialny, przestałem utrzymywać kontakt z najbliższą mi wcześniej osobą, ponieważ doszedłem do wniosku, że za bardzo "wtrącała" się w moje życie. Polubiłem ludzi, zwolniłem tempo życia itd. Mam pytanie: czy to możliwe, żebym się sam wyleczył, poprawił tak znacząco swój stan zdrowia? Aż nie chce mi się wierzyć, przeżyłem większość swojego życia ze sporymi dolegliwościami, które miałyby tak teraz po prostu ustąpić w przededniu pójścia do szpitala? Bardzo proszę o wskazówkę jak dalej postąpić?

Prośba o pomoc - czy to już depresja?

Witam. Jestem 30-letnią kobietą, można powiedzieć, że spełnioną pod każdym względem. Mam męża, cudowne dziecko, fajną pracę, którą lubię, ale... coś jest nie tak. Od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, nie umiem cieszyć się swoim małym dzieckiem, nie umiem...

Witam. Jestem 30-letnią kobietą, można powiedzieć, że spełnioną pod każdym względem. Mam męża, cudowne dziecko, fajną pracę, którą lubię, ale... coś jest nie tak. Od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, nie umiem cieszyć się swoim małym dzieckiem, nie umiem cieszyć się każdym nachodzącym dniem, nie akceptuję swojej osoby. Wszystko mnie denerwuje - wieczorami tylko łzy i łzy. Na dodatek coraz gorzej dogaduję się z mężem - tylko kłótnie - nie umiemy dojść do porozumienia - niby wszystko już jest okej - ale znów jedna iskra i w domu jest piekło. Najgorzej denerwuje mnie to, że na to wszystko patrzy moje małe dziecko. Powiem, że już wszystkiego mam dość - nie umiem sama sobie z tym wszystkim poradzić, nie umiem znaleźć rozwiązania. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc. Jestem już załamana tym wszystkim.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak podnieść samoocenę i nabrać chęci do życia?

Mam 21 lat i trzyletnią córeczkę. Od 3 miesięcy nie mam chęci do życia i zajmowania się dzieckiem. Mam bardzo niską samoocenę. Ciągle mi się wydaje, że chłopak już mnie nie kocha i zdradza. Wiem, że tak nie jest,...

Mam 21 lat i trzyletnią córeczkę. Od 3 miesięcy nie mam chęci do życia i zajmowania się dzieckiem. Mam bardzo niską samoocenę. Ciągle mi się wydaje, że chłopak już mnie nie kocha i zdradza. Wiem, że tak nie jest, lecz mimo to sprawdzam, kontroluję go. Płaczę bez powodu. Ciągle śpię. Każdy dzień to dla mnie męczarnia, gdy w tygodniu zostaję sama z małą, a narzeczony jest w pracy. Mam myśli samobójcze. Pati

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Parcie na stolec

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem...

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem mam jakiś lęk i odczucia, że chce mi się do toalety, jak jestem na imprezie tego nie odczuwam, bo nie myślę wtedy o tym. W szkole na lekcji, gdy się nudzę odczuwam taki ból. Nie wiem co mam robić. Są na to jakieś lekarstwa? Proszę o pomoc.

Patronaty