Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Po antydepresantach przytyłam i boję się, że się uzależnię. Co robić?

Witam, przez sześc miesięcy brałam V***, ponieważ stwierdzono u mnie lęk społeczny (40.1) i depresję (32.1). Terapię zakończyłam dwa miesiące temu i od paru dni nie czuję się najlepiej. Przychodzą dni, że chce mi się tylko płakać, niepokój, kłucie z...

Witam, przez sześc miesięcy brałam V***, ponieważ stwierdzono u mnie lęk społeczny (40.1) i depresję (32.1). Terapię zakończyłam dwa miesiące temu i od paru dni nie czuję się najlepiej. Przychodzą dni, że chce mi się tylko płakać, niepokój, kłucie z lewej strony głowy, bezsenność i lęki. Nie mam pojęcia czym to możne być spowodowane. Czy powodem możne być odstawienie leku, czy po porostu powróciła choroba? Czy ten lek uzależnia? Boję się, że będę musiała przez resztę życia funkcjonować na V***, po której przytyłam już 10 kg, już nie wspomnę o dziwnych snach. Proszę o odpowiedź, co powinnam dalej robić? Dziękuję, z poważaniem, Małgorzata Stencel.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mogę przewidywać przyszłość?

Witam, mam pytanie: czy to zbieg okoliczności, że rok przed powstaniem rurociągu mówiłem o tym swoim znajomym i wykładowcom? Po roku powstaje rurociąg na dnie bałtyckim. Kolejna akcja już wydążyła się jak wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym, po tym jak...

Witam, mam pytanie: czy to zbieg okoliczności, że rok przed powstaniem rurociągu mówiłem o tym swoim znajomym i wykładowcom? Po roku powstaje rurociąg na dnie bałtyckim.

Kolejna akcja już wydążyła się jak wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym, po tym jak dziewczyna zdradziła mnie z Arabem, określono zaburzenia psychotyczne w szpitalu, miałem jazdy na temat p. Kaczyńskiego. Konkretnie polegało to na tym, iż był on czarnym krukiem i ma go zastąpić biały orzeł, który zrzuci go z gniazda. Kolejna akcja dotyczy wykradnięcia projektów rakiet - nie wiem czy nie chodzi o projekty tarczy antyrakietowej, jazdy niezłe, wiem, ale dlaczego się sprawdziły?

Dziś już nie biorę leków po 3 latach leczenia. Czy ktoś mi powie, czy ktoś notuje to co mówią ludzie chorzy psychicznie? I jak to się ma do tego co widziałem w urojeniach i co się wydarzyło - możne to być zbieg okoliczności?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

To depresja czy jakaś inna choroba?

Witam, 27. 09. 2010 ok godz 20. 00 zaczęło boleć mnie serce, myślałam, że mi przejdzie, ale po godzinie zabrało mnie pogotowie, miałem ciśnienie 200 na 165, puls nie wykryty. Parę dni było dobrze, ale 30. 09. 2010 było to...

Witam, 27. 09. 2010 ok godz 20. 00 zaczęło boleć mnie serce, myślałam, że mi przejdzie, ale po godzinie zabrało mnie pogotowie, miałem ciśnienie 200 na 165, puls nie wykryty. Parę dni było dobrze, ale 30. 09. 2010 było to samo, następnego dnia poszedłem do lekarza, stwierdził, że mam nerwicę lękową, przepisał mi X*** i R***, mam brać przez 2 tygodnie. Sam nie wiem czy te leki pomagają, co 5 minut czuję się inaczej, objawy mam takie, że przez moment przychodzi jakiś strach, tak jakbym się bał, ale nie wiem czego, i wtedy serce zaczyna mocno bić, ciśnienie się podnosi i nie wiem co ze sobą zrobić - tak było bez tabletek, po tabletkach jest trochę lepiej, ale czuję się nieswojo, trochę mam dziwne objawy. Może to depresja?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Biorę leki, chodzę na terapię - co jeszcze robić, by pokonać newricę?

Rozpoznanie zaburzenia lękowe z napadami lęku, zaczęłam terapię psychodynamiczną, bo innej z NFZ-u nie ma u mnie - czy to jest dobra terapia na nerwicę? Biorę antydepresanty starej generacji od 6 tygodni, odstawiam lek uzależniający, dokucza mi silne napięcie...

Rozpoznanie zaburzenia lękowe z napadami lęku, zaczęłam terapię psychodynamiczną, bo innej z NFZ-u nie ma u mnie - czy to jest dobra terapia na nerwicę? Biorę antydepresanty starej generacji od 6 tygodni, odstawiam lek uzależniający, dokucza mi silne napięcie i ciągle mam natrętne myśli samobójcze - co robić? Dodam, że jest to mój 8 lek w tym roku, bo nie działały, a na leku uzależniając byłam 4 miesiące, był o przedłożonym działaniu - co dalej robić? Depresji lekarz mi nie rozpoznał. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dolegliwości bólowe o niejasnym pochodzeniu - co to może być?

Mam 18 lat, od 13 lat choruję na chorobę, której nikt nie potrafi mi stwierdzić. Co mi jest? Objawy to ból karku pod kolanami, czasami omdlenia. Jeśli potrafisz mi pomóc proszę o kontakt, więcej informacji o chorobie dostaniecie w wiadomościach prywatnych. Z góry dziękuję za wysłuchanie.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak się pozbyć tego bezpodstawnego lęku?

Cały czas boję się że spotka mnie coś złego, jakieś niepowodzenie. Jestem studentką, mam bardzo dobre oceny a mimo to całymi dniami myślę, że na pewno wkrótce przestanę sobie radzić i odpadnę ze studiów. Równie dobrze wiedzie mi się w...

Cały czas boję się że spotka mnie coś złego, jakieś niepowodzenie. Jestem studentką, mam bardzo dobre oceny a mimo to całymi dniami myślę, że na pewno wkrótce przestanę sobie radzić i odpadnę ze studiów. Równie dobrze wiedzie mi się w pracy, a mimo to całymi dniami drżę, że zaraz zadzwoni do mnie szef i mnie zwolni. Boję się też, że właścicielka mieszkania, które wynajmuje, nagle się rozmyśli i wyrzuci mnie na ulicę, mimo że wiem, że bardzo mnie lubi i jest związana umową. Boje się też np. że nie otrzymam stypendium z uczelni, mimo że mam je przyznane i zagwarantowane na 100%. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Co to za lęk i jak się go pozbyć? Biorę leki przeciwlękowe, ale ostatnio lekarz zmniejszył mi dawkę. Może powinnam wrócić do tej większej dawki?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To nerwica czy obłęd?

Witam i bardzo proszę o pomoc i odp. Od bardzo długiego czasu cierpię na lęki i napady natłoku myśli, przy tym wszystkim mam wrażenie jakbym miał zwariować, ale jakoś na tyle sobie z tym wszystkim radziłem, bo wmawiałem sobie, ze...

Witam i bardzo proszę o pomoc i odp. Od bardzo długiego czasu cierpię na lęki i napady natłoku myśli, przy tym wszystkim mam wrażenie jakbym miał zwariować, ale jakoś na tyle sobie z tym wszystkim radziłem, bo wmawiałem sobie, ze to tylko nerwica, bo moja mama cierpi na depresje lękową stąd miałem jakąś wiedzę i takie wsparcie psychiczne, że nigdy nie poszedłem z tym do lekarza. Ale ostatnio to wszystko mnie przerosło. Od jakiegoś czasu pracuję w nowej firmie, przemysłowej, a dawniej jako instruktor nauk jazdy więc znacznie spokojniejsza praca. W tej właściwie tez nie pracuję jakoś tak ciężko bym był po niej zmęczony, jest to bardziej praca umysłowa, bo jako automatyk, ale mam tak wielki teraz problem - nie wiem czy przez hałas czy co się ze mną dzieje, ale od niedawna zaczął mi przeszkadzać robot, który jeździ w pobliżu mojego stanowiska i rozwozi materiał przy czym wydaje bardzo charakterystyczny dźwięk, a właściwie jest to melodia. Jeździ on nieustannie, a ja, nawet będąc dość daleko od miejsca, w którym przejeżdża, non stop go słyszę i wsłuchuję się nawet gdy on nie jedzie i doszukuję się wśród tego hałasu jaki wydają inne maszyny czy klimatyzacja nieustannie jego dźwięku. Mam wrażenie, że oszaleję, bo to trwa cały mój dzień roboczy i potrafię lecieć do ubikacji zwymiotować z tego stresu jaki mi się dzieje . Skąd w człowieku takie natręctwa i jako sobie z tym radzić? Podkreślam, że nie ma możliwości bym go nie słyszał, ponieważ to bardzo mała fabryka. Za odp. z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy biorąc antydepresanty mogę palić i chodzić do pracy?

Jestem 32-letnią kobietą, właśnie następne 24 godziny nieprzespane prawie mam za sobą, mam powoli tego dosyć, wszystko mam rozregulowane. Leczę depresję od dwóch miesięcy, biorę już trzeci lek i mam za sobą trzy wizyty u innego psychiatry za każdym razem....

Jestem 32-letnią kobietą, właśnie następne 24 godziny nieprzespane prawie mam za sobą, mam powoli tego dosyć, wszystko mam rozregulowane. Leczę depresję od dwóch miesięcy, biorę już trzeci lek i mam za sobą trzy wizyty u innego psychiatry za każdym razem. Co do lekarzy mam mieszane odczucia, ale ten ostatni może być, bo za kasę, ale niestety takie są realia naszej służby zdrowia, wiem coś o tym bo sama pracuję w szpitalu.

A depresja atakowała mnie już od może pół roku, podstępnie i zdradziecko, przestraszyłam się na dobre dopiero wtedy, gdy zaczęłam mieć myśli samobójcze, tylko na szczęście nie mam na tyle odwagi, żeby to zrobić, zresztą nie mogłabym zrobić tego rodzince, za bardzo mnie kochają. Zawsze uchodziłam za osobę lubianą, towarzyską i nigdy nie bałam się poznawać nowych ludzi, byłam pewna siebie i w pełni samodzielna i odpowiedzialna, a teraz zupełne przeciwieństwo, wszystkiego się boję, nic robić mi się nie chce, na samą myśl ręce mi opadają, rano nie chce się wstać, mogę leżeć i cały dzień, nigdzie najlepiej nie wychodzić, z nikim się nie spotkać.

W pracy też porażka konkretna, jestem niezorganizowana, niesamodzielna, wszystkiego się boję, ostatnio nawet w połowie dyżuru odstąpiłam od pracy, bo poczułam ogromną niemoc i bezsilność, sama siebie nie poznaję po prostu. Co dokładnie jest przyczyną tego stanu dokładnie nie wiem. Fakt jest taki, że w LO miałam incydent próby samobójczej, ale na szczęście wymiotami i biegunką się zakończyła i wtedy obiecałam sobie, że nigdy więcej, choćby nie wiem co.

A tu teraz leżąc na izolatce w szpitalu, miałam chęć rzucić się z 7 piętra, na szczęście mam kochane koleżanki, które zabrały mnie do domu. Bo tak na co dzień mieszkam sama, mąż na wyjeździe cały tydzień, rodzice daleko - to jedna z przyczyn myślę, wraca się z pracy do pustego domu i nie ma z kim zamienić słowa. A mąż chociaż i wróci, to nie jest gadułą, więc mała różnica. Po za tym rok temu poroniłam pierwsze dziecko, itp, itd.

Więc taka ta moja historia, obecnie męczę się okropnie i chcę już być zdrowa, bo oszaleję całkowicie, tylko niestety to ponoć długotrwały proces i praca nad sobą. Chciałabym wiedzieć, czy palenie mi może szkodzić w tym stanie i czy mogę pracować na zmiany, bo nie chciałabym nikomu zrobić krzywdy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim owocnej walki z tym niełatwym stanem. Papa.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam depresję maniakalną czy jakieś zaburzenia osobowości?

Witam wszystkich, jestem tu nowy może to forum stanie się dla mnie wybawieniem, może będę wiedział co mi jest. Od długiego czasu w głowie mam chaos, cały czas neguję czy ja składam się z kilku osobowości czy mam rozczepienia osobowości...

Witam wszystkich, jestem tu nowy może to forum stanie się dla mnie wybawieniem, może będę wiedział co mi jest. Od długiego czasu w głowie mam chaos, cały czas neguję czy ja składam się z kilku osobowości czy mam rozczepienia osobowości czy może borderline (może na forum jest jakiś bordelińczyk, który ma to samo?).

Oto moje problemy: dopada mnie duża huśtawka nastroju, od totalnego przymulenia do mani - czasami mam dobry humor jestem komikiem, potrafię po kimś pojechać jak z "jajem", a czasem w ogóle tracę humor nie umiem nic wypowiedzieć zabawnego; mam jakby podwójną osobowość, bo czasem jestem duszą towarzystwa, a czasem nie wiem co powiedzieć, jakbym miał jakąś blokadę; bywam pewny siebie, nic mi w tedy nie zaszkodzi, a czasem tracę całą pewność siebie; przy gorszym nastroju nie wiem co powiedzieć, przy lepszym jest odwrotnie. W swojej pewniejszej wersji samego siebie lepiej mi idzie, chodzi o to, że mam lepsze stosunki interpersonalne z ludźmi, a przy gorszej wersji czuje się fatalnie, jestem lękliwy, wstydliwy niepewny siebie, przymulony.

Może się czegoś dowiem, to może być ChAD, borderline, rozpad osobowości czy może osobowość wieloraka? Ps. Mam 18 lat. Z góry dziękuję za odpowiedź :D

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pokonać przerażający lęk, który prześladuje mnie od dzieciństwa?

Witam. Mam bardzo poważny problem, który postaram się przedstawić najlepiej jak potrafię. Jako dziecko miałem czasami lęk, którego do dziś do końca nie potrafię wyjaśnić tzn. np. siedziałem sobie myślałem o czymś i nagle przychodziła mi myśl do głowy czy...

Witam. Mam bardzo poważny problem, który postaram się przedstawić najlepiej jak potrafię.

Jako dziecko miałem czasami lęk, którego do dziś do końca nie potrafię wyjaśnić tzn. np. siedziałem sobie myślałem o czymś i nagle przychodziła mi myśl do głowy czy to wszystko jest prawdziwe, czy ja jestem prawdziwy itp. i nagle czułem się tak bardzo przerażony faktem, że mogę być nieprawdziwy, albo, że to nie ja tylko ktoś inny siedzi w moim ciele i umyśle, że zaczynałem piekielnie płakać i biec do mamy aby się w nią wtulić i przy okazji krzyczałem, że chyba umieram. Ten stan był tak straszny, że nawet nie potrafię tego opisać. Lekarz stwierdził, że to jest na tle nerwowym, ale ja mu nigdy nie uwierzyłem.

Temat zacząłem poruszać, choć te napady czasami miałem, ale je tłumiłem w sobie aby nikt o tym nie wiedział. Starałem się o tym uczuciu nie myśleć, a gdy czułem, że nadchodzi to automatycznie zajmowałem myśl czymś innym aby to od siebie oddalić. Czasem jak już mnie dopadało to panikowałem i nawet musiałem się uderzyć w twarz, aby to odgonić (nigdy nie miałem żadnych okaleczeń, nigdy też nie próbowałem się skrzywdzić itp). Jeżeli mama bądź ktoś z bliskich starał się poruszać ten temat to unikałem go tylko po to, aby sobie tego uczucia nie przypominać i oby przypadkiem nie powróciło. Trwało to latami. Nieczęsto się zdarzało, ale miałem takie lęki momentami. Nadmienię, że mógłbym mieć je codziennie gdyby nie to, że oddalałem zawsze od siebie te myśli.

Minęło od tego czasu 14 lat.Obecnie mam 29. Lęk uderzył ponownie kilka dni temu z potężną siłą. Pierwszy dzień był tragiczny. Podpowiem tylko, że nie miałem żadnej paniki jak wcześniej, ale silny niepokój i fakt, że to wszystko może być nieprawdziwe, że może to być jeden wielki sen i że jestem nieprawdziwy - to było tak przerażające uczucie, że wręcz mnie zniewoliło. Optymistyczną rzeczą jest to, że powiedziałem sobie dość - muszę z tym walczyć (co zawsze wydawało mi się to absolutnie niemożliwe i wręcz byłem pewien, że tego problemu nigdy nie wyeliminuje). Okazało się, że nie jest tak tragicznie jak zawsze myślałem. Na silę staram się wywołać znowu to uczucie i ono albo nie przychodzi albo jeżeli już jest to bardzo słabe. Czuje, że chyba trochę je przezwyciężyłem, a może nawet i bardzo. Być może była to jakaś fobia itp. Mam ciągle dziwny stan (trwa to około5 dni), tzn. nadal czuję czasami, że może to jest sen itp., ale nie boję się tego i nie powoduje to paniki.

Mam za to inny teraz problem: ciągle płaczę obwiniając się za wiele rzeczy z mojego życia, za to, że słowami i czynami skrzywdziłem osoby, które mnie kochają itp. Raz potrafię czuć się dobrze, a za chwilę płakać i mieć wyrzuty sumienia i brak sensu życia. Nie myślałem, żeby popełnić samobójstwo. Przyszło mi to na myśl, ale tą myśl wyrzucam z siebie bo wierze, że nic nie trwa wiecznie i że nawet ten tragiczny stan musi w końcu ustąpić. Poza tym kocham wielu ludzi i wiem, że to im bym wyrządził największą krzywdę. Jestem katolikiem i wiem, że jeszcze bardziej bym cierpiał gdybym targnął na swoje życie i nigdy nie ujrzał najbliższych. Kiedyś czytałem, że samobójca pielęgnuje myśl o zabiciu się, a człowiek, który chce żyć też ma tą myśl czasem, ale ją od siebie oddala (ja tak robię) i to mnie podtrzymuje na duchu, że tego tak naprawdę nie chcę zrobić i chcę żyć.

Nie chcę mi się z domu wychodzić, bo nie mam na nic ochoty. Jestem przygnębiony i nie cieszę się niczym.Jedyną osobą, która dodaje mi otuchy jest moja żona na, którą czekam z utęsknieniem jak wraca z pracy, bo wtedy czuję się lepiej. Czuję, że każdy dzień jest lepszy od tego pierwszego i to mnie napawa optymizmem, że w przyszłości będę mógł normalnie funkcjonować. Ale tak jak napisałem wcześniej mam kilka razy dziennie dziwne nastroje tzn. płaczu, śmiechu, smutku, żalu, nadziei, beznadziejności, optymizmu, a wszystko to przez większość czasu otoczone jest tym moim lękiem, który prześladuje mnie przez wieki, lecz w minimalnym wydaniu, który kontroluje i jest on tylko wtedy, gdy o nim pomyślę. Dziwnie się z nim czasem czuję, tzn. tak jakbym był nieprawdziwy, ale to trwa chwilkę, bo później cieszę się, że nie odczuwam paniki i mogę z nim żyć w nadziei, że kiedyś o nim zapomnę.

I teraz mam pytanko do państwa: czy to są objawy głębokiej depresji? Czy to może jakaś fobia? Czy może po prostu jestem chory psychicznie i powinienem się poddać leczeniu? Starałem się przedstawić problem najlepiej jak potrafiłem, dlatego ten post jest taki długi. Przepraszam za błędy i czekam na odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Nerwica - lekarz ogólny, psycholog, psychiatria i co dalej?

Drodzy odpowiadający! Dostarczacie kilku praktycznych porad i jak trochę poczytać to wszędzie jest ciągle tak samo. Problemy z oddychaniem, stany lękowe, depresja, bóle brzucha potem wizyty u lekarzy nastu i naście badań, które wykluczają inne choroby. Wizyta u psychologa i...

Drodzy odpowiadający! Dostarczacie kilku praktycznych porad i jak trochę poczytać to wszędzie jest ciągle tak samo. Problemy z oddychaniem, stany lękowe, depresja, bóle brzucha potem wizyty u lekarzy nastu i naście badań, które wykluczają inne choroby. Wizyta u psychologa i psychiatry, a na koniec – psychoterapeuta. Ze mną jest tak samo. Trwa to od 1 stycznia. Chcę zwrócić uwagę na dwa tematy: po pierwsze to nikt nie tłumaczy pacjentowi dlaczego jest w takim stanie, do tego stopnia żeby takowy mógł pojąć czego ma nie robić w teraźniejszości, żeby za krótszy lub dłuższy czas nie było gorzej. Tu liczę na Waszą pomoc (może być konkretny lekarz w Polsce, ale niech to będzie profesjonalista z powołaniem). Drugi temat to sposób leczenia. Psychoterapia, jaką mi zaproponowano, miła trwać co najmniej 3 miesiące, pięć dni w tygodniu po 8 godzin… Ludzie, kto ma na to czas?! Nawet proponowano L-4 na cały okres, czyli miałem się leczyć odcinając się od codzienności, zostawić wszystko - takie leczenie wg mnie jest chore! Druga opcja to pół roku, dwa razy w tygodniu, po 2 godz., ale to też za długa zabawa. Nie mam na to czasu. Finał jest taki, że jem minimalna dawkę psychotropu, a pomaga kiedy chce... No i co dalej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Schizofrenia - i co dalej?

Witam. Nie wiem czy to dobry dział. Pisałam niegdyś o tym problemie, ale gdyż stwierdzono u mnie schizofrenię, sytuacja się zmieniła. Mam już dość, ta ciągła monotonia i bezsensowne szukanie sensu w NICZYM. Dziś byłam na wizycie u psychiatry, to...

Witam. Nie wiem czy to dobry dział. Pisałam niegdyś o tym problemie, ale gdyż stwierdzono u mnie schizofrenię, sytuacja się zmieniła. Mam już dość, ta ciągła monotonia i bezsensowne szukanie sensu w NICZYM.

Dziś byłam na wizycie u psychiatry, to jest już chore mówić stale o tym samym i jednym - nic się nie zmieniło, ciągle to samo. Ponowna zmiana leków nie przynosi żadnych korzyści. Mam 14 lat, jestem młoda a już mam pół życia zmarnowanego, koszmar dopiero się zaczyna, bo w przyszłości sobie kompletnie nie poradzę. Dziś zaproponowano mi pójście na oddział, lecz to jest zbędne moim zdaniem. Wyjdę, znów będzie to samo. 5-ty raz w tym samym miejscu i żadnych rezultatów. Skoro szpital nie pomaga, ja w tym siebie już nie widzę. Słyszałam, że ludzie z tą chorobą spędzają w domach opieki/szpitalach całe życie jeśli to konieczne. Nie chcę zmarnować całego życia, chciałabym być normalną nastolatką, a w przyszłości założyć rodzinę, lecz nie chcę pozbawić życia dziecka, jak ma przechodzić to samo co ja.

Słyszałam, że schizofrenia jest dziedziczna, nie wiem czy to prawda, ale ta wiadomość mnie przeraziła, teraz już kompletnie nie widzę przyszłości wraz z tą podłą "przyjaciółką" która rujnuje wszystko - schizofrenią.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój lęk jest moim koszmarem! Od czego zacząć leczenie?

Witam. Mam 29 lat i od 6 lat cierpię na nerwice lękową z napadami panicznego strachu. Uznałam, że moim najbezpieczniejszym miejscem jest mój dom (i to był mój błąd) - prawie w ogóle z niego nie wychodziłam ani też...

Witam. Mam 29 lat i od 6 lat cierpię na nerwice lękową z napadami panicznego strachu. Uznałam, że moim najbezpieczniejszym miejscem jest mój dom (i to był mój błąd) - prawie w ogóle z niego nie wychodziłam ani też nie zostawałam w nim sama.

Nigdy nie przyjmowałam żadnych leków ani nie chodziłam do lekarza - uznałam, że to jest tylko strach, przyjdzie i sobie tak samo szybko pójdzie. Kiedy dostawałam napadów paniki i już myślałam, że to koniec i umieram cały czas sobie powtarzałam: to tylko moja wyobraźnia, nic się nie dzieje, to przejdzie i rzeczywiście przechodziło! Małymi kroczkami dużo sama zrobiłam (nawet wyszłam za mąż i urodziłam cudowną córeczkę!), ale teraz znowu wszystko wróciło. Mam wrażenie, że znowu strach jest silniejszy o de mnie i przestałam nad nim panować, znowu ogranicza mi życie i nie wiem co mam zrobić - czuję się jak w błędnym kole, bo niby nie boję się wychodzić z domu, ale boję się, że dostanę napadu lęku. To jest taki lęk przed lękiem - nie boję się niby zostać sama w domu, ale co zrobię jak mnie dopadnie ten paniczny strach, a będę wtedy sama?

Dlatego chciałam zapytać o to, jak wyjść z tej spirali strachu, z tego błędnego koła lęku przed lękiem, bo już się w tym pogubiłam i naprawdę nie wiem jak się za to znowu zabrać, a chcę być zdrowa dla mojej kochanej córeczki, która ma już 3 latka i chce chodzić ze mną na spacery, a nie tylko z tatą, a przede wszystkim chcę być zdrowa dla samej siebie, bo cały czas jestem uzależniona od mojej rodziny :-((. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Źle się czuję po dopalaczu - co mi jest?

Witam! Jakieś 5 miesięcy temu zapaliłem małą ilość dopalacza i trochę alkoholu. Objawy były takie, jak wszyscy mieli. Wziąłem to tylko raz w moim życiu. Na drugi dzień objawy mi nie przeszły, takie jak problemy z koncentracją, czasami słabiej widzę - mam to do tej pory. Proszę o pomoc!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Pożera mnie stres. Co mam z tym zrobić?

Dzień dobry! Mam 24 lata i jestem mężczyzną. Moja sytuacja wygląda tak: od dłuższego czasu miewam stany lękowe, tzn. czuje się dziwnie nieswojo, boję się kontaktów z innymi ludźmi.Wszystko dookoła mnie irytuje i drażni, jestem agresywny i wybuchowy, nie panuje...

Dzień dobry! Mam 24 lata i jestem mężczyzną. Moja sytuacja wygląda tak: od dłuższego czasu miewam stany lękowe, tzn. czuje się dziwnie nieswojo, boję się kontaktów z innymi ludźmi.Wszystko dookoła mnie irytuje i drażni, jestem agresywny i wybuchowy, nie panuje nad swoimi emocjami, potrafię nakrzyczeć na kogoś a za chwilę się popłakać, czuję się niedoceniony i niedowartościowany, miewam coraz częstsze bóle w klatce piersiowej oraz w brzuchu, bóle głowy.

2 lata temu rozpocząłem studia zaoczne na kierunku wychowanie fizyczne, jak się okazało, był to dla mnie jeden wielki stres:(, każda konfrontacja ze studentami na zajęciach fizycznych to była kompromitacja myślałem, że mam lepsze predyspozycje niż w rzeczywistości było. Każda moja porażka na basenie, zajęciach z ręcznej czy siatkówki kończyła się śmiechem ze mnie, przez co wpadałem w jeszcze większa nerwicę i stan przygnębienia, nie chodziłem do szkoły i wynikiem czego nie zaliczyłem semestru.

Kolejne pół roku w domu i brak pracy doprowadziły do tego, że teraz jest jak jest :( i nadal nie wiem czy wrócić do tej szkoły:( Chciałbym jeszcze wspomnieć, że trwam (jeszcze) w związku z kobietą, która jest młodsza ode mnie, wszystko jest pięknie i fajnie, ale do momentu kiedy się nie pokłócimy - nie panuje w tedy nad sobą, używam słów, których później się wstydzę, dochodzi do przepychanek, ta kobieta jest również bardzo nerwowa, rzekł bym ze mamy podobne charaktery - wszystko się nasila, a dla mnie jest to kolejny stres:(. Gdy jadę samochodem to dzieje się tak samo, mam dni, kiedy boję się jeździć samochodem, boję się otoczenia. Przeklinam wtedy i mam napady takiej agresji, że nie potrafię złapać oddechu, trzęsie mnie:(

Czuję, że coś mnie zżera od środka, chudnę i nie mam w sobie żadnej pozytywnej energii:( Jak ma sobie z Tym poradzić, co mi dolega? Z góry dziękuje i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie daję sobie rady, nie mam na kogo liczyć - co robić?

Bardzo proszę o pomoc chyba mam depresję albo nerwicę - nie mam pojęcia... Całe życie miałam pod górkę: dom dziecka, rodzina zastępcza, gwałt, w sumie na rodziców nie mam co liczyć do tej pory. Mam bardzo dużo problemów, z...

Bardzo proszę o pomoc chyba mam depresję albo nerwicę - nie mam pojęcia... Całe życie miałam pod górkę: dom dziecka, rodzina zastępcza, gwałt, w sumie na rodziców nie mam co liczyć do tej pory. Mam bardzo dużo problemów, z którymi sobie nie radzę, nie mam na kogo liczyć. Żeby zapomnieć chociaż na chwilę o problemach ćpałam, aż w końcu trafiłam do szpitala przed stanem zawałowym, wyszłam i w sumie było dobrze, ale po jakimś czasie pojawiły się duszności, ciężko złapać oddech, przełknąć ślinę. Nie potrafię myśleć o niczym innym tylko o tym, że coś możne mi się stać. Trzęsą mi się ręce, jestem niespokojna, nie wiem co mam robić - proszę o pomoc :(. Boję się, że w końcu się załamię...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zapach spalenizny, zawroty głowy - co to może być?

Czuję czasem dziwne zapachy spalenizny itp. Często boli mnie głowa. Szybkie bicie serca. Gdy rano wstałam zrobiło mi się strasznie slabo i niedobrze i miałam zawroty głowy. Musiałam na chwilę się położyć, żeby to minęło, ale na drugi dzień miałam to samo. I tak przez 3 dni.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Borderline i problem z podejmowaniem decyzji. Co robić?

Witam, mam problem. Całe moje życie mam problem z podejmowaniem decyzji, często wpadam w depresję i mam zmienne nastroje, wybuchy złości i wręcz uzależnienie od martwienia się, lęki przed zmianą i brak asertywności. Teraz to mi przeszkadza w karierze....

Witam, mam problem. Całe moje życie mam problem z podejmowaniem decyzji, często wpadam w depresję i mam zmienne nastroje, wybuchy złości i wręcz uzależnienie od martwienia się, lęki przed zmianą i brak asertywności. Teraz to mi przeszkadza w karierze.

Pracuję w firmie, która zmienia mi warunki i nie wypłaca prowizji. Dostałam propozycje przejścia do innej firmy i nic - nie przeszłam, bo się bałam, że tam będzie tak samo i że sobie nie poradzę. Teraz kolejna propozycja, ciężkie wyzwanie, wszyscy to podkreślają, ale szansa na zarobienie większych pieniędzy i znowu wolę zostać w tym co mam, żeby tylko być bezpieczną. Narzekam na firmę w której pracuje, a nie potrafię jej zostawić. Tak było też z moim byłym facetem, strasznie toksyczny związek, a ja nie umiałam go zostawić, aż on mnie tak skrzywdził, że dochodziłam do siebie latami.

Nie wiem, co to jest - jak pojawia się jakaś zmiana wpadam w panikę, pytam wszystkich, chcę żeby ktoś za mnie podjął decyzję. Proszę o pomoc, bo nie potrafię tego zrozumieć. Pozdrawiam, Lena Ps. Dodatkowo mam przeniesienia z przeszłości. Obarczam mojego obecnego chłopaka brakiem zaufania i panicznie boje się być skrzywdzona.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać lęk i strach przed prowadzeniem auta?

Witam serdecznie. Mam prawo jazdy od roku, ale unikam prowadzenia auta jak tylko się da - jeżdżę jak muszę i z wielkim strachem lękiem, tak się boję, że muszę się ciepło ubrać do jazdy, bo trzęsę się jak galareta z...

Witam serdecznie. Mam prawo jazdy od roku, ale unikam prowadzenia auta jak tylko się da - jeżdżę jak muszę i z wielkim strachem lękiem, tak się boję, że muszę się ciepło ubrać do jazdy, bo trzęsę się jak galareta z zimna. Nie wiem czemu tak mi się zimno robi, panicznie boję się jeździć po mieście, wręcz nawet nie jeżdżę do miasta - jeżdżę po okolicach wsi, jest mi trochę łatwiej, mam straszne lęki, strach i panikę, której się boję, bo wiem, że w panice mogę coś niekontrolowanego zrobić. Tak już było wiele razy. Czy dać sobie spokój z jazdą? Może po prostu się nie nadaję, może lepiej się nie zmuszać do jazdy? Ja do tej pory się przymuszam, chciałabym bardzo jeździć, ale bez paniki, nerwów i strachu. Nie chcę żadnych leków brać. Jak można samemu sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty