Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Uporczywe dolegliwości cielesne nieznajdujące odzwierciedlenia w wynikach badań

Czy jest możliwe, że to nerwica, jeżeli od ponad pół roku źle się czuję, a moje podejrzenia chorób wciąż przesuwają się w inne miejsca organizmu? Czy jest możliwa degradacja organizmu w przeciągu 8 miesięcy, jeżeli podejrzewam np. raka płuc?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ostatnio dziwnie się czuję...

Ostatnio czuję się dziwnie... Często kłuje mnie w klatce piersiowej po prawej stronie... Ból nie jest bardzo silny. Od czasu do czasu jest mi słabo. Np. jakiś miesiąc temu przez pierwsze 3 lekcje czułam się okej, później byłam zmęczona i...

Ostatnio czuję się dziwnie... Często kłuje mnie w klatce piersiowej po prawej stronie... Ból nie jest bardzo silny. Od czasu do czasu jest mi słabo. Np. jakiś miesiąc temu przez pierwsze 3 lekcje czułam się okej, później byłam zmęczona i zdyszana jakbym biegała... Nawet na lekcji tak się czułam. Często boli mnie głowa. Czy to coś oznacza?

Czy leki mogą już nie działać?

Czy jak mam myśli samobójcze coraz gorsze, to może być powiększenie depresji i leki też mogą już nie działać, jak byłam 5 miesięcy temu u psychiatry?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego a leczenie nerwicy

Witam, cierpię na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (ZOK) oraz fobię społeczną (FS), które mam zdiagnozowane przez lekarza psychiatrę. Nie jestem ubezpieczony w NFZ, dlatego musiałem leczyć się prywatnie jednak nie mam na to już środków finansowych i musiałem przerwać leczenie. Według Ustawy...

Witam, cierpię na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (ZOK) oraz fobię społeczną (FS), które mam zdiagnozowane przez lekarza psychiatrę. Nie jestem ubezpieczony w NFZ, dlatego musiałem leczyć się prywatnie jednak nie mam na to już środków finansowych i musiałem przerwać leczenie.

Według Ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego art. 10 pkt 1 osobą chorym psychicznie świadczenia zdrowotne udzielane są bezpłatnie, ale w zmianie ustawy z dnia 20 maja 2005 art. 10 mówi o tym, że dotyczy to osób wymienionych w art. 3 pkt 1 lit. a i b; co oznacza, że odnosi się to tylko do osób cierpiących na zaburzenia psychotyczne (lit. a) lub upośledzenia umysłowe (lit. b).

ZOK i FS nie są ani zaburzeniami psychotycznymi ani upośledzeniami umysłowymi co oznacza, że nie mogę korzystać z bezpłatnego leczenia psychiatrycznego, mimo iż nie stać mnie na prywatne leczenie, a występujące u mnie zaburzenia lękowe uniemożliwiają mi funkcjonowanie w społeczeństwie (m.in. pracę); dobrze rozumiem? Jeśli tak jest, to czy jest sposób na rozwiązanie mojego problemu czy jestem zmuszony do pozostania do końca życia w domu, będąc na utrzymaniu rodziny?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Załamanie nerwowe?

Witam. Podejrzewam u siebie załamanie nerwowe. Mam w związku z tym pytania: - jakie są objawy załamania nerwowego? Czy załamanie nerwowe jest uleczalne? I czy jest ono gorsze niż depresja? Czym się różnią te 2 choroby?

Bóle lewej półkuli i uczucie mrowienia mózgu. Co się ze mną dzieje?

Witam! Nazywam się Mateusz, mam 20 lat. Od 3 lat męczy mnie dziwne wrażenie, jakbym nie miał uczuć. Nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś, nie odczuwam emocji. Nie reaguję na zmianę pogody, zmianę miejsca. Wszystko zaczęło się 3 lata...

Witam! Nazywam się Mateusz, mam 20 lat. Od 3 lat męczy mnie dziwne wrażenie, jakbym nie miał uczuć. Nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś, nie odczuwam emocji. Nie reaguję na zmianę pogody, zmianę miejsca. Wszystko zaczęło się 3 lata temu, gdy zacząłem zadawać się z nieodpowiednimi ludźmi. Zacząłem brać amfetaminę (ok. miesiąc czasu) i wtedy to się zaczęło. Pewnej nocy na "zejściu" dostałem stanów lękowych i zapaści. Myślałem, że umrę. Przez dwa tygodnie nie wychodziłem z domu, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Miałem jakby zanik uczuć i te stany lękowe. Po miesiącu przeszło, lecz któregoś dnia w szkole zapaliłem papierosa i poczułem, że odlatuję...i wszystko znów wróciło. Poczułem zawrót głowy i od tamtej pory mam te głupie wrażenie, że straciłem uczucia. W grudniu 2009 roku po długich namowach mojej Mamy, udałem się do poradni psychiatrycznej, gdzie lekarz przepisał mi lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI na moje stany lękowe. Jest super! Stany lękowe zniknęły, obecnie jestem w końcowym etapie brania leków. Ale cały czas mam te głupie wrażenie, jakbym stracił uczucia i w dodatku częste bóle lewej półkuli i uczucie mrowienia mózgu. Lekarz nie wie, co to jest. Mam zamiar wybrać się niedługo na badania. Boję się, że to jakieś zaburzenia świadomości. Już sam nie wiem czy to się dzieje naprawdę, czy mój mózg tak sobie ubzdurał. Mam też strasznie słabą pamięć (wydaje mi się, że przez to) nie potrafię się skupić. Potrafię sobie wyobrazić jakbym się czuł w danej sytuacji, ale tego nie czuję w chwili obecnej! Wiem, że to głupie, ale wierzę, że ktoś mi pomoże. Z góry dziękuję i pozdrawiam:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Szkodliwość leków psychotropowych

Witam serdecznie! Mam kilka pytań co do szkodliwości leków. Leki biorę od dość dawna, zacząłem dużo wcześniej niż powinno się zacząć najwcześniej (zacząłem w wieku około 13 lat), obecnie mam 18. Nigdy podczas brania leków jakoś szczególnie nie odczuwałem skutków...

Witam serdecznie! Mam kilka pytań co do szkodliwości leków. Leki biorę od dość dawna, zacząłem dużo wcześniej niż powinno się zacząć najwcześniej (zacząłem w wieku około 13 lat), obecnie mam 18. Nigdy podczas brania leków jakoś szczególnie nie odczuwałem skutków ubocznych, nawet na początku brania, kiedy jest to normalne. Zawsze jakoś mój organizm dobrze je tolerował. Teraz biorę preparat escitalopramu i to pierwszy lek, po którym zacząłem czuć obniżenie moich lęków, ale nie o to mi chodzi, więc przejdę do rzeczy. 1. Słyszałem, że tego typu lek jest jednym z najmniejszą ilością i nasileniem skutków ubocznych lekiem. Czy to oznacza też, że także szkodzi mniej od innych leków? 2. Czy leki takie jak preparaty escitalopramu czy wenlafaksyny po dłuższym czasie brania ich, np. po 2, 3, 4 lub więcej latach, mogą spowodować jakieś trwałe uszkodzenia na zdrowiu, jak na przykład trwałe pogorszenie pamięci, koncentracji, uszkodzenie układu nerwowego? (Chodzi mi głównie o te dwa leki - one nie są chyba szczególnie mocne?) 3. No i właśnie - jeśli nie odczuwam skutków ubocznych brania tych leków, czy to oznacza, że tak jakby są one przeze mnie dobrze tolerowane i nie powinny mi zaszkodzić nawet po dłuższym okresie brania, czy po dłuższym czasie zacznę odczuwać, że je brałem poprzez swój stan zdrowia? Z góry ogromnie dziękuję za pomoc i jednocześnie przepraszam, że aż tyle pytań, ale pomyślałem, że można już wkleić tych kilka pytań tu, razem, niż opisywać je po kolei osobno w kolejnych wątkach... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak to leczyć?

Witam. Chciałbym opisać krótko moje dolegliwości. Od dzieciństwa, tzn. od około 5 roku życia, odczuwam niepokój, lęk oraz duże przygnębienie, smutek, ale też nieumiejętność budowania kontaktów społecznych. Najwidoczniejszy jest lęk, oraz wycofanie, uporczywe myśli, trudności budowania przyszłości. W wieku 20...

Witam. Chciałbym opisać krótko moje dolegliwości. Od dzieciństwa, tzn. od około 5 roku życia, odczuwam niepokój, lęk oraz duże przygnębienie, smutek, ale też nieumiejętność budowania kontaktów społecznych. Najwidoczniejszy jest lęk, oraz wycofanie, uporczywe myśli, trudności budowania przyszłości. W wieku 20 lat dostałem silnych atakowi paniki oraz pojawiła się depresja. Byłem z tym sam. Przez dwa lata nie wychodziłem praktycznie z domu, bałem się ludzi. Bywały okresy, że coś robiłem, że lepiej się czułem, jednak w duszy występował niepokój oraz myśli, że nie jestem wart szczęścia itd. Żyłem w wielkiej bezradności i wielkim bólu wewnętrznym, nie odczuwałem radości. Odprężenie przychodziło po piwie. Teraz mam 30 lat, czuję się okropnie zmęczony. Lęki oraz niepokój pozostały, czasami zdarzają się też ataki paniki. Jestem przygnębiony, nie potrafię zbudować przyszłości. Boję się pracować, bo boję się, że sobie nie poradzę. Gdy pojawia się jakiś plan, zaraz się z niego wycofuję, pojawia się depresja. Nie mam kontaktów z wieloma ludźmi, bo w ich towarzystwie czuję się obserwowany, oraz się po prostu duszę psychicznie. Gdy jestem sam ze sobą lęki oraz niepokój łagodnieją. Nikt mi nie wierzy w to, co mówię, co przeżywam. Czy mogę jakoś odmienić ten stan? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Uporczywe bóle głowy, bezsenność - czy mogą to być objawy nerwicy?

Witam. Mam 30 lat, męża i dziecko. Moim problemem są bóle głowy, które budzą mnie rano i trwają z różnym nasileniem przez cały dzień, czasami jest dwa-trzy dni bez bólu, a potem od nowa, tak mniej więcej od miesiąca....

Witam. Mam 30 lat, męża i dziecko. Moim problemem są bóle głowy, które budzą mnie rano i trwają z różnym nasileniem przez cały dzień, czasami jest dwa-trzy dni bez bólu, a potem od nowa, tak mniej więcej od miesiąca. Do tego problem ze snem. W nocy obudzę się np. o 3 i tak z 2-3 godziny nie mogę zasnąć, sen mam jakiś taki płytki. Wszystko by było okej, gdyby pomagały środki przeciwbólowe, ale już różne brałam, od lekkich do tych naprawdę silnych, ziółka, syropy i nic, to uciążliwe okropnie. Jestem osobą nerwową, mam skłonności do zamartwiania się na zapas, często czuję, jak mi jakoś tak serce mocno wali, i zastanawiam się, czy to mogą być objawy nerwicy, bo już sama nie wiem czego? Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Moje lęki... Proszę o diagnozę

Witam. Mam na imię Joanna, mam 26 lat. Od dawna częściej lub rzadziej miewam okropne lęki przed zostaniem sama w domu. Przychodzą do mnie, jak tylko robi się ciemno. Boję się wtedy, że ktoś czai się w innym pokoju i...

Witam. Mam na imię Joanna, mam 26 lat. Od dawna częściej lub rzadziej miewam okropne lęki przed zostaniem sama w domu. Przychodzą do mnie, jak tylko robi się ciemno. Boję się wtedy, że ktoś czai się w innym pokoju i zaraz wyjdzie i mnie zaatakuje. Nie pomaga bezustanne sprawdzanie, czy nikt się nie ukrył w ciemnym kącie lub szafie. Boję się potem zasnąć lub nawet zamknąć oczy, bo wtedy ten ktoś może się pojawić. W takich chwilach bardzo szybko i głośno bije mi serce, pocą mi się dłonie... Wiem, że brzmi to irracjonalnie... taka duża dziewczynka i boi się zostać sama w domu na noc... ale mi to sprawia ogromne problemy w codziennym życiu... Bardzo proszę powiedzieć, czy powinnam się z tym zgłosić do specjalisty?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to choroba psychiczna czy fizyczna?

Witam, obecnie mam 23 lata, 2 lata temu dostałem napadu epilepsji w pracy. Diagnoza neurologa to przemęczenie i wycieńczenie organizmu (miałem wtedy strasznie ciężką pracę, a o zdrowie nie dbałem w ogóle). Zostałem gruntownie zbadany, jednak nic to nie wykazało....

Witam, obecnie mam 23 lata, 2 lata temu dostałem napadu epilepsji w pracy. Diagnoza neurologa to przemęczenie i wycieńczenie organizmu (miałem wtedy strasznie ciężką pracę, a o zdrowie nie dbałem w ogóle). Zostałem gruntownie zbadany, jednak nic to nie wykazało. Niestety, od tego czasu zacząłem się coraz bardziej wszystkim przejmować, codziennie zastanawiam się nad sensem życia. Od jakiegoś czasu zaczęły się problemu z sercem (nieregularne i przyspieszone bicie, kłucia w klatce). Zdiagnozowano arytmię. Niestety, z dnia na dzień jest coraz gorzej, cierpię na bezsenność, przez moją głowę przechodzi setki myśli na sekundę, tych pozytywnych i tych przygnębiających. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie i tylko ja zdaję sobie sprawę, że wiele rzeczy jest po prostu bez sensu (w tym życie). Ciągle prześladują mnie myśli, że życie jest strasznie kruche i można je stracić w mgnieniu oka. Czy to może być depresja? Nerwica? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Urojenia? - strach przed wszystkim

Witam. Mam 25 lat, skończyłam studia, powoli zaczynam pracować jako architekt. Całe życie borykałam się z bardzo niską samooceną. "Jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi, wszyscy inni są lepsi ode mnie, etc." Moi rodzice są wspaniali, kochający, wspierający, wręcz -...

Witam. Mam 25 lat, skończyłam studia, powoli zaczynam pracować jako architekt. Całe życie borykałam się z bardzo niską samooceną. "Jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi, wszyscy inni są lepsi ode mnie, etc." Moi rodzice są wspaniali, kochający, wspierający, wręcz - nadopiekuńczy. Starsza siostra jest wzorem i ideałem, bardzo mnie kocha, ale ja zawsze żyłam w jej cieniu - na własne życzenie, czułam się gorsza, głupsza, ona starsza o 6 lat, pracuje, świetnie zarabia, ma rodzinę, jest piękna, wysportowana, businesswoman, jest świetnie "ustawiona". Ja zawsze byłam tą, co sprawiała rodzicom problemy - alkohol, dziwne znajomości, unikanie szkoły, etc. To jest tylko tło w skrócie. Od półtora roku mamy poważny problem w domu rodzinnym, bardzo poważny, który nie pozwala nam spać po nocach, martwimy się o naszą przyszłość, o nasz dobytek, grożą nam bandyci. Mniej więcej od pół roku mam manię. Na każdym kroku widzę zagrożenie. Boję się ludzi na ulicy wieczorem (czyli po godz. 21), gdy jadę na rowerze z chłopakiem po lesie, w środku dnia, w pobliżu miasta, na uczęszczanych trasach, każdy człowiek w oddali wydaje mi się mordercą, kimś, kto mnie/nas zaatakuje i zrobi krzywdę. Gdy widzę luźno biegającego psa, wydaje mi się, że jest wściekły lub agresywny i zaraz mi się rzuci do gardła. Nie mogę uprawiać sama joggingu, który lubię, bo mam obsesję, że mnie ktoś pobije, napadnie, zgwałci itd. Jadąc samochodem, widzę oczami wyobraźni, jak wjeżdża na mnie rozpędzona ciężarówka, wszędzie widzę zagrożenie. Gdy odjadę od domu z chłopakiem, boje się, że się zgubimy i nie wrócimy. Gdy ktoś obcy nas pyta o drogę, mi się wydaje, że chce nas zaatakować i zrobić krzywdę. Boję się LUDZI i zwierząt, na każdym kroku, w każdym momencie, żyję w strachu. Nie wiem, co robić. Ponadto przejmuję się wszystkim, z każdej błahostki robię straszny problem, który mnie nęka i gnębi, bardzo często płaczę, nie mogę spać, w mojej głowie kotłują się czarne przerażające wrogie myśli, boję się o siebie i o swoich bliskich, gdy chłopak nie odpisuje na SMS-a, umieram ze strachu, że coś mu się stało, mam cały czas czarny scenariusz w głowie... Wszystko widzę w czarnych barwach. O tragicznej samoocenie, poczucie własnej niższości nawet już nie wspominam, bo z tym walczę od czasu dojrzewania. Pytanie - czy mam iść z tym do psychiatry? Nie stać mnie na psychologów (80 zł godzina), a do psychiatry można iść z NFZ. Z góry bardzo dziękuję za słowo otuchy i odpowiedź do kogo mam się skierować po pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co zrobić, aby odczuwać szczęście z życia?

Witam. Mam na imię Ania, mam 28 lat. Zdecydowałam się tutaj zasięgnąć porady, gdyż mój obecny stan psychiczny sprawia, iż nie mam do siebie zaufania i nie potrafię zdrowo i obiektywnie ocenić swojej sytuacji. Zawsze byłam osobą pewną siebie, wysoko...

Witam. Mam na imię Ania, mam 28 lat. Zdecydowałam się tutaj zasięgnąć porady, gdyż mój obecny stan psychiczny sprawia, iż nie mam do siebie zaufania i nie potrafię zdrowo i obiektywnie ocenić swojej sytuacji. Zawsze byłam osobą pewną siebie, wysoko oceniałam swoją wartość. Byłam dojrzała psychicznie, mocno świadoma. Wbrew młodemu wiekowi, miałam w życiu wiele perypetii (śmierć ojca, krótki epizod bezdomności, rozpad 8-letniego związku), ale mądrze i odważnie stawiałam temu czoła. Zawsze byłam samodzielna, niezależna, panowałam nad swoim życiem. Własną pracą i determinacją osiągnęłam wiele sukcesów. Moje życie było dla mnie wyzwaniem, ale i samozadowoleniem i szczęściem. Byłam towarzyska, przebojowa, aktywna, z uśmiechem na twarzy, zawsze otoczona ludźmi. Nie wiem jak do tego doszło (nie było konkretnej przyczyny, nie widzę czynnika, który mógłby wywołać taki stan), ale moje problemy pojawiły się w styczniu tego roku. Zaczęło się od niewinnej chandry, spadku nastroju. Tyle, że chandra nie przechodziła, a się pogłębiała. Było coraz gorzej. Po paru tygodniach doszłam do stanu, gdzie płakałam bez powodu kilka godzin dziennie i jadłam 2-3 razy na tydzień. Miałam poważny problem ze snem - potworne lęki nocne i halucynacje. Miałam wizję, że jakaś nieokreślona postać, jakby jej cień (ale wyraźny, realny) zbliża się do mojego łóżka. Według mojego mniemania był to szatan. Spałam z Pismem Świętym w ręku i z włączonym telefonem pod uchem. Nie pamiętam z tamtego okresu, bym świadomie zamknęła oczy i zdrowo przespała choć godzinę. W końcu moje czarne myśli osiągnęły apogeum i postanowiłam się zabić. Podcięłam sobie żyły. Oczywiście omdlałam tylko i nie osiągnęłam zamierzonego celu. Mój stan psychiczny dalej był w fatalnej formie. Jednak od paru tygodni nastąpiła zmiana - występuje u mnie, bardzo dla mnie uciążliwa, labilność nastroju. Mam 4-5 dni mocnego załamania, gdzie śpię całymi popołudniami (omamy odeszły, teraz snu jest aż zanadto), mam fatalne myśli, obojętność i otępiałość uczuciową - choć ból psychiczny jest nie do zniesienia, płaczę całymi dniami. Potem nadchodzą 1-2 dni kapitalnego humoru, gdzie potrafię szczebiotać godzinami, wydaję się sobie piękna, niezwykła, inteligentna, unikatowa. Wtedy staram się dać coś z siebie innym. Ale oczywiście następnego dnia budzę się z poczuciem beznadziejności swojej osoby i z pragnieniem unicestwienia siebie. Unicestwienia nie tylko fizycznego, ale globalnego - duszy i myśli. To moja obsesja. Te huśtawki nastroju są dla mnie wykańczające nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Somatycznie czuję się fatalnie. Wciągu tych krótkich 3 miesięcy moje życie bez konkretnej przyczyny legło w gruzach. Potraciłam wszystkich przyjaciół i znajomych. Ludzie ode mnie stronią, a ja jak na złość się izoluję. Pracuję jeszcze zawodowo, ale w pracy wykonuję minimum swoich obowiązków. Nie dbam, jak kiedyś, o mój wygląd zewnętrzny, pogorszyła mi się aparycja, co w pracy zwraca uwagę. Poza tym praca jest dla mnie teraz wysiłkiem emocjonalnym ponad moje możliwości. Przedmiotem mojego zawodu są ludzie, wiec muszę sie zebrać w sobie i sprostać wymaganiom, co przychodzi mi z trudnością. Nie wiem jak długo zdołam utrzymać się zawodowo, a utrata etatu to już całkowite wykluczenie i nieprzydatność społeczna. Mieszkam sama z 7-letnim synkiem. Ta samotność mnie dobija, ale jednocześnie nie mam ochoty na kontakty towarzyskie i społeczne. Rodzina nie utrzymuje ze mną kontaktów - jesteśmy w dość trudnych relacjach. Mam tylko jednego przyjaciela, wspaniałego człowieka. Tylko Jego jednego przyjmuję do mojego świata. Bardzo mi pomaga i jest mi bliższy niż rodzony krewny. Ale mam przy Nim nawracające wyrzuty sumienia, iż go obarczam sobą, że On, taki cudowny, mądry człowiek marnuje się przy takiej bezwartościowej osobie jaką jestem. Mam marzenie uwolnić wszystkich od siebie. Mojego przyjaciela (właśnie dlatego, że mu życzę jak najlepiej), moje dziecko (gdyż uważam, że moja rola matki to żenująca sytuacja), moją rodzinę. Sama mam dość swojego towarzystwa. Tak mi ono ciąży, że fizycznie mi się ciężko oddycha. Nie mam dla kogo żyć - nikt mnie nie kocha - nawet własna matka, a dzieckiem sterują geny. Nikt w domu na mnie nie czeka. Czuję się wszędzie jak intruz, jak pomyłka losu. Poza tym wstyd mi przed samą sobą, że dopuściłam do takiego stanu u siebie. Wstydzę się i krępuję (sama przed sobą!) iść do lekarza. Boję się leków i przyznania się do porażki. Nie mam kontroli nad tym, co mi siedzi w głowie. Czuje się jak fant na cudzej loterii. Na chwilę obecną widzę u siebie tylko jedno rozwiązanie - w końcu sfinalizować swoje fantazje, a co za tym idzie, rozwiązać problem. Mam mentalność 15-latki i odczuwam z tego powodu upokarzającą konsternację. Czy jest realna szansa, abym wróciła do dawnej, doskonałej formy i odczuwania szczęścia z życia? Pozdrawiam.

Czy cierpię na nerwicę?

Witam. Od kilku miesięcy miewam dziwne napady duszności, skoki ciśnienia, uczucie słabnięcia czasem lekka derealizacja. Bardzo często myślę o swoim stanie zdrowia prawie codziennie, pierwszą myślą jaka mnie wita rano jest myśl o tym. czy czuję się dobrze czy...

Witam. Od kilku miesięcy miewam dziwne napady duszności, skoki ciśnienia, uczucie słabnięcia czasem lekka derealizacja. Bardzo często myślę o swoim stanie zdrowia prawie codziennie, pierwszą myślą jaka mnie wita rano jest myśl o tym. czy czuję się dobrze czy źle, np. jadę samochodem to cały czas prawie skupiam się na tym czy aby dobrze się czuję i nie zasłabnę za kierownica każdą drobną zmianę nastroju oraz zdrowia traktuję bardzo poważnie i doszukuję się jakiejś przyczyny. Przez krótki okres czasu miałem myśli i lęk typu, że mogę komuś bliskiemu zrobić krzywdę lub np. gdy patrzyłem na kogoś pojawiała mi się myśl, że go krzywdzę zaraz po tym lęk, że coś się ze mną dzieje nie tak, pojawia się też lęk przed chorobą psychiczną. Często mam myśli w których snuję różnego rodzaju scenariusze odnośnie jakiegoś zdarzenia. Myśli znikają jeśli jestem czymś zajęty ale musi to być coś co zaabsorbuje moja uwagę bardzo mocno. Nadmienię, że myśli odnośnie mojego zdrowia pojawiły się po tym jak jednego dnia poczułem się słabiej i zakręciło mi się w głowie z przyczyn złego odżywiania się, papierosy i kawa z rana bez śniadania przez dłuższy czas. Od tamtego czasu stopniowo narastało we mnie obawa przed utrata zdrowia. Często wszystkie te objawy mijały zaraz jak wracałem do domu i poleżałem chwilę. Mam też taki lek przed chodzeniem po mieście, boję się, że zasłabnę. Robiłem badania różnego rodzaju wychodziły dobrze lekarz po pierwszej wizycie stwierdził, że są to natręctwa ale akurat wtedy nie za bardzo w to wierzyłem i skłaniałem się na jakąś chorobę. Ciągle nurtuje mnie pytanie czy jestem chory czy to nerwica? Być może jakieś formy hipochondrii. Radzę sobie teraz lepiej i to o wiele lepiej ale chciałbym wiedzieć, czy te objawy są objawami nerwicy.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwne napady duszności i natręctwa - czy to nerwica?

Witam. Od kilku miesięcy miewam dziwne napady duszności, skoki ciśnienia, uczucie słabnięcia, czasem lekka derealizacja. Bardzo często myślę o swoim stanie zdrowia, prawie codziennie, pierwszą myślą jaka mnie wita rano, jest myśl o tym, czy czuję się dobrze, czy...

Witam. Od kilku miesięcy miewam dziwne napady duszności, skoki ciśnienia, uczucie słabnięcia, czasem lekka derealizacja. Bardzo często myślę o swoim stanie zdrowia, prawie codziennie, pierwszą myślą jaka mnie wita rano, jest myśl o tym, czy czuję się dobrze, czy źle. Na przykład jadę samochodem, to cały czas prawie skupiam się na tym, czy aby dobrze się czuję i nie zasłabnę za kierownicą. Każdą drobną zmianę nastroju oraz zdrowia traktuję bardzo poważnie i doszukuję się jakiejś przyczyny. Przez krótki okres czasu miałem myśli i lęk typu, że mogę komuś bliskiemu zrobić krzywdę lub np. gdy patrzyłem na kogoś, pojawiała mi się myśl, że go krzywdzę zaraz po tym lęk, że coś się ze mną dzieje nie tak, pojawia się też lęk przed chorobą psychiczną. Często mam myśli, w których snuję różnego rodzaju scenariusze odnośnie jakiegoś zdarzenia. Myśli znikają, jeśli jestem czymś zajęty, ale musi to być coś, co zaabsorbuje moja uwagę bardzo mocno. Nadmienię, że myśli odnośnie mojego zdrowia pojawiły się po tym, jak jednego dnia poczułem się słabiej i zakręciło mi się w głowie z przyczyn złego odżywiania się: papierosy i kawa z rana bez śniadania przez dłuższy czas. Od tamtego czasu stopniowo narastała we mnie obawa przed utratą zdrowia. Często wszystkie te objawy mijały zaraz, jak wracałem do domu i poleżałem chwilę. Mam też taki lęk przed chodzeniem po mieście, boję się, że zasłabnę. Robiłem badania różnego rodzaju, wychodziły dobrze, lekarz po pierwszej wizycie stwierdził, że są to natręctwa, ale akurat wtedy nie za bardzo w to wierzyłem i skłaniałem się w stronę jakiejś choroby. Ciągle nurtuje mnie pytanie, czy jestem chory, czy to nerwica? Być może jakieś formy hipochondrii. Radzę sobie teraz lepiej, i to o wiele lepiej, ale chciałbym wiedzieć, czy te objawy są objawami nerwicy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to za ataki? Nerwica?

Witam, mam 20 lat. Już kilka razy w życiu miałam ten atak, który zaraz opiszę. Ale wydawało mi się, że to nic takiego, że już się nie powtórzy. Ale ostatnio znowu mi się to przydarzyło (po raz 5 chyba), więc...

Witam, mam 20 lat. Już kilka razy w życiu miałam ten atak, który zaraz opiszę. Ale wydawało mi się, że to nic takiego, że już się nie powtórzy. Ale ostatnio znowu mi się to przydarzyło (po raz 5 chyba), więc postanowiłam tu napisać. Zazwyczaj zaczyna się to w chwili bardzo silnego zdenerwowania (bardzo ostrej kłótni lub jakiejś strasznej wiadomości). Mianowicie zaczynam się tak jakby dusić, nie mogę zaczerpnąć powietrza, mam chwilowy niedowład nóg i rąk oraz mrowienie. Do tego histeryczny, nie dający się powstrzymać płacz, mam wtedy wrażenie, że zaraz się uduszę, chociaż z całych sił próbuję oddychać. To wszystko trwa gdzieś ok. kilkunastu minut, potem samo przechodzi, ale potem boli mnie w okolicach serca. Przeczytałam gdzieś, że to może być atak nerwicy. Ale na co dzień jestem osobą pogodną i raczej odporną na stres, więc to chyba nie nerwica. Zatem co mi dolega? Powinnam mieć jakieś tabletki w pogotowiu na wypadek, gdyby to znów się przytrafiło? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy SSRI mogą powodować trwałe zmiany w organizmie?

Witam, proszę o pomoc... Chciałbym się dowiedzieć, jak bardzo szkodliwe może być długotrwałe zażywanie leków takich jak np. SSRI. Czy mogą one powodować trwałe zmiany w organizmie, jak np. pogorszenie koncentracji, pamięci lub uszkodzenie układu nerwowego (mam na myśli już...

Witam, proszę o pomoc... Chciałbym się dowiedzieć, jak bardzo szkodliwe może być długotrwałe zażywanie leków takich jak np. SSRI. Czy mogą one powodować trwałe zmiany w organizmie, jak np. pogorszenie koncentracji, pamięci lub uszkodzenie układu nerwowego (mam na myśli już okres po odstawieniu leków)? Czy jest to możliwe, czy raczej leki te nie są szkodliwe aż tak bardzo? Prosiłbym o odpowiedź, z góry dziękuję, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam powodów, by nie kochać życia, a mimo to od zawsze go nienawidzę!

Cześć, mam 18 lat i chodzę do liceum. Jestem zwykłą nastolatką, nie wychowuję się w patologicznej rodzinie, choć czasami mam problemy w domu jak każdy. Uczę się na poziomie przeciętnym i jestem duszą towarzystwa, ale mimo to od ZAWSZE mam...

Cześć, mam 18 lat i chodzę do liceum. Jestem zwykłą nastolatką, nie wychowuję się w patologicznej rodzinie, choć czasami mam problemy w domu jak każdy. Uczę się na poziomie przeciętnym i jestem duszą towarzystwa, ale mimo to od ZAWSZE mam myśli samobójcze. W swoim życiu znajdę zawsze jakiś powód do tego, aby się okaleczyć albo próbować się zabić, kilka razy się cięłam po nogach czy rękach. Dwa razy próbowałam wziąć tabletki po to, by skończyć życie. Raz nawet dowiedziała się o tym mama, zawiozła mnie do szpitala. Było to po rozstaniu z chłopakiem, więc mama uznała, że to okres przejściowy. Mimo to udała się ze mną do psychologa, który uznał, że mam depresję z powodu rozstania z chłopakiem i że powinnam brać tymczasowo jakieś leki. Znajomi usprawiedliwiają mój stan psychiczny tym, że zostawił mnie chłopak, którego kochałam, ale to nieprawda. Nawet gdy z nim byłam, myśli samobójcze nie opuszczały mnie ani na krok. A teraz gdy już go nie ma, tym bardziej mam ochotę skończyć tę farsę zwaną życiem. No bo niby wszystko w moim życiu jest okej. Zwykły dom, pieniądze, miłość rodziców, wspaniałe rodzeństwo, szkoła, przyjaciele. Ale mi cały czas czegoś brakuje, odczuwam pustkę i wciąż zadaję sobie pytanie, po co właściwie ja żyję. Przecież i tak kiedyś umrę, więc czemu nie umrzeć teraz. Nie odczuwam chęci życia, nie mam ochoty wstawać z łóżka, wszystko widzę w szarych kolorach. Gdy jestem wśród ludzi, udaję, że wszystko jest okej, uśmiechnięta, rozpromieniona i szalona jak zwykle, ale w głowie mam tylko jedną myśl – że chcę się zabić. Wracam do domu i myślę nad tym, jak by to zrobić. CHCĘ SIĘ ZABIĆ, TAK! Nawet gdy wszystko układa się tak, jakbym tego chciała, to ja znajduję dziurę w całym i znów chcę po prostu się powiesić albo utopić... zagazować itp. Jeszcze teraz gdy jedyna osoba, którą naprawdę kochałam, zostawiła mnie z dnia na dzień samą w tym pi**, szarym świecie, jest jeszcze gorzej. Nie chcę nic, nie chcę się uczyć, nie chcę czuć tęsknoty, nie chcę z nikim rozmawiać. NIE CHCĘ ŻYĆ, ot tak, po prostu, bez powodu, bez tragedii rodzinnej, śmierci kogoś bliskiego czy czegokolwiek dołującego. Nie chcę żyć, bo kawa jest za zimna, bo mama zwróci mi uwagę, bo źle zawiążę buty. Co mam ze sobą zrobić? Jak to zwalczyć, przecież nie mam powodów, by nie kochać życia, a mimo to od zawsze go nienawidzę!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Boję się o swoje zdrowie i życie...

Tak bardzo chciałabym wiedzieć, co mi jest. Około 4 miesięcy temu jechałam metrem i nagle myślałam, że zemdleję, zaczęły mi się trząść nogi i ręce, serce waliło mi jak oszalałe, myślałam, że umrę. Od tamtego dnia te ataki zdarzają...

Tak bardzo chciałabym wiedzieć, co mi jest. Około 4 miesięcy temu jechałam metrem i nagle myślałam, że zemdleję, zaczęły mi się trząść nogi i ręce, serce waliło mi jak oszalałe, myślałam, że umrę. Od tamtego dnia te ataki zdarzają się często, najczęściej przed godziną 12 w południe. Za każdym razem myślę, że umieram. Ogólnie jestem osoba, która łatwo się stresuje i przejmuje. Ostatnio z moim partnerem mamy dużo problemów. Dodam, że mam 29 lat, palę (sporo), mam uczucie "uderzania krwi do mózgu", zatkany nos, serce bije mi jak oszalałe, pocę się nocą. Co mi jest? W tamtym roku robiłam badania krwi i tarczycy, wszystko okej. Przepraszam, że piszę tak chaotycznie, ale od lat nie mieszkam w kraju. Co mam robić, gdzie szukać pomocy???

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty