Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Czym są te objawy?

Witam. Mam 17 lat i jestem dziewczyną. Nie wiem już, co mam robić. Nie wiem, dlaczego tu piszę. Możliwe, że jestem przewrażliwiona. Możliwe, że wszystko, co się wokoło mnie dzieje, to tylko moja wyobraźnia. Już sama nie wiem, co o...

Witam. Mam 17 lat i jestem dziewczyną. Nie wiem już, co mam robić. Nie wiem, dlaczego tu piszę. Możliwe, że jestem przewrażliwiona. Możliwe, że wszystko, co się wokoło mnie dzieje, to tylko moja wyobraźnia. Już sama nie wiem, co o tym myśleć. Kiedy miałam 14 lat, zaczęłam widzieć różne dziwne rzeczy, słyszeć, a zdarzało mi się nawet czuć (czym najbardziej byłam zmartwiona). Często, a praktycznie cały czas byłam sama w domu. Czułam dotyk na swoich plecach, oddech na twarzy, słyszałam dziwne dźwięki, czasami jakieś słowa, moje imię. Panicznie bałam się zamknąć oczy pod prysznicem. Bałam się zamknąć oczy w nocy. Widziałam zniekształcone twarze zbyt blisko mojej. Wszystko naokoło było moim wrogiem. Czułam się osaczona. Coś ciągle mnie ścigało. Nie wiem, kiedy konkretnie się to zaczęło. Na pewno nie było to skutkiem jakiegoś konkretnego wydarzenia. Któregoś dnia przyznałam się do tego mojej mamie. Zaprowadziła mnie do psychologa. Niewiele mi pomógł, jednak udawałam, że wszystko jest w porządku. Psycholog stwierdził szczęśliwe zakończenie i tyle go widziałam. Po jakimś czasie moje objawy zaczęły zanikać. Stopniowo ich częstotliwość malała, aż w końcu zniknęła. Miałam nadzieje, że to koniec i wmawiałam sobie, że wszystko jest w porządku. Później rozpoczęłam naukę w liceum, w Krakowie (dodam, że mieszkam w okolicach Krakowa), przez co byłam ciągle zabiegana. Od niedawna moje objawy znów się pojawiły, co gorsza, zaczynają się powiększać. Siedząc na lekcji, odniosłam wrażenie, że ktoś lub coś wbija mi swoje półmetrowe metalowe paznokcie w ramię, przebijając je na wylot. Ból był chwilowy, ale niesamowicie mocny, przez co wydałam z siebie okrzyk, po czym zaczęłam płakać, nie będąc w stanie się kontrolować. Ktoś mnie dotyka, łazi za mną, śmieje się szyderczo ze mnie. Nie wiem, jak to mogę opisać. Coś jest ciągle ze mną. Chciałabym się dowiedzieć, z czym mam do czynienia, czy jest to choroba i jeżeli tak, jak się ją leczy. Boję się wizyty u psychiatry, bo nie wiem, co może zdiagnozować. Chciałabym być choć w najmniejszym stopniu przygotowana.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Moja mama jest bardzo nerwowa, nie możemy się dogadać - co robić?

Witam, jestem młoda... mam 17 lat i wątpię, by przyczyną braku porozumienia z mamą był "okres dojrzewania". Moja mama jest bardzo nerwowa i nigdy nie potrafi przyznać się do błędu. Według niej każdy powinien się wszystkiego domyślać (nie chodzi o...

Witam, jestem młoda... mam 17 lat i wątpię, by przyczyną braku porozumienia z mamą był "okres dojrzewania". Moja mama jest bardzo nerwowa i nigdy nie potrafi przyznać się do błędu. Według niej każdy powinien się wszystkiego domyślać (nie chodzi o porządki domowe, tylko o jej samopoczucie). Nie potrafię się z nią w ogóle dogadać... Czasami jest naprawdę fajnie, nie kłócimy się ani nie obrażamy na siebie, ale wystarczy mały szczegół, żeby zaraz w domu wybuchła wojna. Mój tato pracuje za granicą, jest kierowcą i mama wychowywała mnie i mojego brata praktycznie sama, i rozumiem, że może być tym już wszystkim zmęczona, ale robi z igły widły. Kłócę się z nią odkąd pamiętam, od najmłodszych lat, zawsze do mnie o coś miała pretensje, a kiedy przychodził mój brat, specjalnie dla niego była miła. Rozmawiałyśmy o tym, co nam się w sobie nie podoba, ale to nic nie dało. Mama chce, żebym się do niej przytulała, ale ja nie potrafię, stworzyła między nami barierę, której nie mogę przekroczyć... Mówią, że mama jest najlepszą przyjaciółką, ale ja szczerze wątpię w to stwierdzenie. Jak mogę jeszcze próbować dojść do porozumienia z mamą? To naprawdę boli... Powinnam mamę kochać, darzyć szacunkiem i zaufaniem, a jest wręcz odwrotnie... Czuję nienawiść... Co mogę na to poradzić? Jak jej pomóc z nerwicą? Może trochę chaotyczna jest moja wypowiedź, ale naprawdę potrzebuję pomocy...

Gdy nastąpił spokój, zaczął się lęk, strach, negatywne myślenie

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu....

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu. Pracuję fizycznie, ale nigdy nie miałam problemów w pracy. Jednak kilka miesięcy temu miałam poważny problem i przeszłam dużo stresów związanych z życiem osobistym i zawarciem związku małżeńskiego. Kiedy przyszła jesień, wszystko się uciszyło i zaczęło układać. Było tak cicho i spokojnie, aż do czasu tego ataku. Nie wiem, czy dawniejszy stres tak zaczął się na mnie odbijać, czy po prostu coś mi jest. Najpierw musiałam przestać pić kawę, bo ręce trzęsły mi się jak oszalałe, potem wystąpiły problemy z żołądkiem, związane z helicobakter (podobno może mieć to związek ze stresem). Zaczęłam chodzić do lekarza, robić po kolei wszystkie badania, wciąż myślą, że coś mi się stanie, że może jestem chora i umrę, że to, co przeszłam pójdzie na marne. Moje życie dopiero zaczęło się układać. Zaczęłam wyczytywać różne rzeczy na temat raka żołądka i innych poważnych chorób. Byłam marudna, płaczliwa i wciąż mówiłam sobie, a co, jeśli mnie to spodka, boję się śmierci, nie chcę zostawiać ukochanej osoby. Coraz częściej boli mnie głowa i znów boję się, że może mam guza albo co. Ból jest średnio silny, miewam zawroty głowy, nie chodzę do pracy od miesiąca, bo jak tylko pomyślę o tym, dostaję dreszczy, nie mogę się opanować. Czy to, co przeszłam parę miesięcy temu, może aż tak odbić się na moim zdrowiu teraz? Nie chcę pisać o tym, co się stało, ale była to kłótnia, nagła przeprowadzka do miejsca jeszcze bardziej stresującego, a potem ciągły stres, czy wszystko się ułoży. Gdy nastąpił spokój, zaczęło się to: lęki, strach, negatywne myśli.

Choruję na depresję, mam zaburzenia hormonalne i myśli samobójcze... Czy mam też nerwicę? Co dalej?

Witam! Choruję na depresję od września. Mam 21 lat. Przez miesiąc brałam lek przeciwdepresyjny, jednakże musiałam przestać go przyjmować ze względu na pobyt na oddziale endokrynologii. Od tego czasu nie pojawiłam się u psychiatry. To, co jest moją codziennością, to:...

Witam! Choruję na depresję od września. Mam 21 lat. Przez miesiąc brałam lek przeciwdepresyjny, jednakże musiałam przestać go przyjmować ze względu na pobyt na oddziale endokrynologii. Od tego czasu nie pojawiłam się u psychiatry. To, co jest moją codziennością, to: apatia, zmęczenie, drżenie rąk, niskie poczucie wartości, poczucie bezsensu i beznadziejności, ciągły smutek, nie jestem w stanie czytać ani oglądać czegokolwiek. Nie potrafię wstać z łóżka, nie mówiąc już o wyjściu poza cztery ściany, przez co zawalam studia. Dodatkowo bezsenność i tachykardia od momentu zachorowania na depresję. Mam również zaburzenia hormonalne, torbiele na piersi i niedoczynność tarczycy. Jednocześnie jestem strzępkiem nerwów, obgryzam nieustannie skórki u palców, jestem płaczliwa i drażliwa, wszystko mi przeszkadza. Czy można mieć depresję równocześnie z nerwicą? Plus myśli samobójcze, nieraz obmyślam już cały plan skończenia ze sobą, gdyż ten ból jest nie do zniesienia. Wyjechałam na studia daleko od domu. Jednakże teraz zastanawiam się, czy nie zostawić wszystkiego i nie wrócić do domu, gdyż tutaj nie ma nikogo, kto przypilnowałby, czy rzeczywiście uczęszczam na psychoterapię. Moje pytanie brzmi: czy powrót do domu nie będzie formą cofania się? Dodam, że z rodzicami i rodzeństwem mam bardzo dobre relacje. Do tej pory decydowałam się od czasu do czasu na pierwsze wizyty, po czym na kolejne już nie chodziłam. Mam taki mętlik w głowie, że nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji, co dopiero tak poważnej jak powrót na czas leczenia do domu. Na co zresztą nalegają rodzice. Cały czas też szukam przyczyn mojej depresji, gdyż nie wydarzyło się nic, co zmieniłoby mnie tak diametralnie. Zawsze byłam twarda, odporna, skupiona na pracy. Podejmuję od czasu do czasu działania, mające zmienić mój stan ze względu na rodzinę, jednakże za każdym razem zaprzestaję ich realizacji, gdyż w nie nie wierzę, nie mam na nie siły. Z góry dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Choroba psychiczna czy inny problem zdrowotny?

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i...

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i że czepiam się, a z mojej strony wyglądało to jakby robili mi na złość. Miesiąc temu (dodam, że zaczęło się to od chwili, gdy pierwszy i ostatni raz zażyłam marihuanę) zaczęłam się bać najbardziej tego, że umrę na zawał albo wylew, serducho momentami wali, jakby miało wyskoczyć, puls mam od 90-120. EKG w miarę okej, z lekko przyspieszoną pracą serca. Najlepiej się czuję, leżąc w łóżku sama, a z drugiej strony boję się być sama, bo w razie jak by mi się coś stało, nikt nie zadzwoni na pogotowie. Boję się, że umrę albo że mnie ktoś zabije. Jak wychodzę z domu, mam wrażenie, że zaraz zemdleję, robi mi się gorąco i muszę zatrzymać się z wrażeniem, że za sekundę zemdleję. Prawie ciągle mam uczucie, jakby wszystko, co się dzieje, było nierealne, jakby we śnie. Najgorsze jest jak z kimś rozmawiam, jak ktoś coś mówi do mnie, wtedy mam uczucie jak przy déja vu, tylko bez uczucia, że to słyszałam, natomiast jakby te słowa za głęboko trafiały mi do mózgu, z lekkimi zawrotami głowy. Odczuwam to jakby ktoś do mnie mówił, gdy tracę przytomność (oczywiście nie tracę przytomności i nie mdleję, kilka lat temu zemdlałam, stad znam to uczucie). Podejrzewam, że może to być nerwica lub inna choroba psychiczna, natomiast boję się, że marihuana "popsuła" mi coś w mózgu i że to uczucie będę miała już zawsze. Bardzo proszę o jakąś odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nerwica a schizofrenia

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że...

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że to zmieni się w schizofrenię. Czy lekarze mogą się mylić z diagnozą?

Czy stany odrealnienia są normalne przy nerwicy lękowej i natręctw?

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że...

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że moją natrętną myślą było pytanie: Po co żyję ? Czy żyję ? I wystraszyłam się tych myśli, gdyż poczułam chwilowe odrealnienie. Boję się ponieważ słyszałam, że jest to objaw schizofrenii, której się strasznie boję. Na ogół miałam tak tylko jeden raz i to było takie chwilowe, ale do teraz prześladuje mnie myśl czy to schizofrenia.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy dreszcze, duszności i strach to nerwica?

Witam, mam dziwne nagłe objawy. Ni z tego, ni z owego zaczynam się dziwnie czuć, robi mi się gorąco, w głowie nie wiadomo co, drętwienie pośladków, dreszcze, do tego strach, że zaraz umrę albo zemdleję w kościele. Mam różne napady. Czy to na pewno nerwica?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z wszechogarniającym odczuciem, że jest się do niczego?

Witam. Sama nie wiem, jak zacząć, bo dokładnie nie wiem, kiedy to się zaczęło. Nie potrafię określić właściwie, co mi jest, bo wysłuchałam już wielu najróżniejszych opinii. Aktualnie mam 18 lat. Pierwszy raz pocięłam się 2 lata temu... Nie potrafię...

Witam. Sama nie wiem, jak zacząć, bo dokładnie nie wiem, kiedy to się zaczęło. Nie potrafię określić właściwie, co mi jest, bo wysłuchałam już wielu najróżniejszych opinii. Aktualnie mam 18 lat. Pierwszy raz pocięłam się 2 lata temu... Nie potrafię opisać tego, co się wtedy ze mną działo. Po pewnym czasie, milionach rozmów, które przeprowadziłam i wielu nieprzespanych nocach, mój stan zaczął się poprawiać. Sądziłam, że się od tego uwolniłam. Lecz niestety powróciło i to ze zdwojoną siłą, i to w dzień wigilii. Podczas gdy moja rodzina poszła na pasterkę, ja, leżąc w łóżku i dosłownie wyjąc z bólu, nie wytrzymałam i wstałam. Ciąć się - myślałam tylko o tym, żeby ból, który zadaje mi stalowe ostrze noża, zagłuszył ten okropny... No właśnie, nie potrafię tego nazwać. To zupełnie coś innego niż ból brzucha. Coś o wiele gorszego. Zawsze kiedy mam ,,ataki", zwijam się, obejmując za brzuch, wbijam paznokcie w skórę, zaciskam mocno powieki i wstrzymuję oddech... Kiedy minie pierwsza fala, zanoszę się płaczem. Jeżeli miałam dobry dzień, to wyczerpana płaczem zasypiam, a jeżeli nie, to zawsze znajdę jakiś sposób, żeby się ukarać. Rozmawiając z przyjaciółmi, żartobliwie mówię, że ,,siedzi we mnie taki mały potworek, który rozrywa mnie od środka", bo tak właśnie momentami czuję. Przyjaciele mówią, weź się w garść, będzie lepiej, a ja głupia chcę im wierzyć, a potem karzę się, że miałam nadzieję, bo znów mi się nie udało i tak w kółko. Cały czas chodzę rozdrażniona. Miewam lepsze i gorsze dni. Jak każdy. Czasami, gdy jestem poza domem i dopadają mnie ,,czarne myśli", nie mam siły iść dalej. Mam niesamowitą ochotę położyć się w tym miejscu, w którym właśnie się znajduję, i ryczeć. Raz, kiedy pokłóciłam się z przyjacielem, wybiegłam z domu, na oślep. Nogi same powiodły mnie na jakieś odludzie. Nie wytrzymałam. Położyłam się na drodze, w śniegu i zaczęłam krzyczeć, wrzeszczeć i szlochać. Bezsilna położyłam się na śniegu i otępiała patrzyłam w gwiazdy. Wiem, że nie powinnam tak reagować. To nie jest normalne. Nie wiem, co z sobą zrobić. Praktycznie codziennie dopadają mnie myśli w stylu: ,,gdyby mnie nie było, innym żyłoby się lepiej", codziennie walczę sama ze sobą o każdą chwilę szczęścia. Z pozoru jestem pogodna, w środku panuje we mnie potężna burza. Byle błahostka sprawia, że mój humor zmienia się radykalnie. Potrafię zaśmiewać się do rozpuku z jakiegoś dennego kawału, a za chwilę ryczeć, ,,bo jestem beznadziejna...". Sama nie wiem, co ze sobą zrobić. Potrzebuję pomocy. Ale nie wiem, gdzie ją uzyskać. Rodzice??? Próbowałam. Z marnym skutkiem. Zostałam wyzwana od wariatek, usłyszałam, że mam nie wymyślać i lepiej wziąć się za coś pożytecznego, niż tylko użalanie się nad sobą. Przyjaciele? ,,Weź się w garść!". Nauczyciele? Szkoła??? Nie chcę. Nasz szkolny psycholog widzi tylko to, co chce. Chciałabym znów spojrzeć na świat przez różowe okulary, tylko nie wiem od czego zacząć???

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Pogorszenie się stanu psychicznego

Od kilku tygodni mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. Nie mam powodów do zmartwień - mam wpaniałego męża, pracę, udane życie. Mimo wszystko coraz mniej się uśmiecham bez powodu, mało rzeczy mnie cieszy, nie jestem taka spontaniczna, jak zawsze byłam,...

Od kilku tygodni mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. Nie mam powodów do zmartwień - mam wpaniałego męża, pracę, udane życie. Mimo wszystko coraz mniej się uśmiecham bez powodu, mało rzeczy mnie cieszy, nie jestem taka spontaniczna, jak zawsze byłam, sama dziwię się sobie, że jestem taka okropnie wybuchowa, nerwowa. Nie podoba mi się własne odbicie w lustrze, czuję się brzydka, tłusta, mimo że tak naprawdę nie jest aż tak tragicznie... wszystko to ma chyba podłoże zdrowotne. W minionym roku przeszłam dwie poważne operacje, w tym jedną pozamaciczną ciążę, która zagrażała mojemu życiu. Staramy się z mężem o dzidzię już przeszło 3 lata. Leki, zabiegi, trudne rozmowy i wizyty lekarskie, drogie badanie, bezowocne cykle, pomiary, testy, igły, gabinety... kolejne porażki i kolejne zawody. Życie z testem w ręku, bez czasu dla siebie. Trochę mnie to przygniotło. Mąż namawia mnie na wizytę u lekarza psychiatry lub psychologa, ale nie jestem przekonana. Powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy wracać do tego, co się stało, ale nie da się tak. Wieczorami płaczę w poduchę, kiedy wyobrażę sobie, że byłby to już 5 miesiąc, czy byłby to chłopak, czy diewczynka, jaki duży byłby już brzuszek... Na widok dzieci płaczę i nie mogę wytrzymać, gdy widzę matkę z dzieckiem. Zobojętniałam na wszystko. Nie daję z siebie w pracy tyle co zawsze, nie chce mi się umalować tak jak zwykle, w jednym sweterku przechodzę tydzień, a dawniej było to nie do pomyślenia. Czy dopadła mnie depresja? Proszę o radę i szczerą odpowiedź, co zrobić, gdzie się udać i czy jeszcze kiedyś będę taką szaloną dziewczyną, spontaniczną i uśmiechniętą? Proszę o pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Strach przed straceniem kontroli nad sobą

A czy strach, że mogę stracić nad sobą kontrolę i zrobić sobie krzywdę, jest objawem nerwicy? Mam zaburzenia lękowe z napadami lęku.

Jak sobie poradzić ze strachem przed przyszłością?

Witam. Nie potrafię rozmawiać i nie wiem, jak zacząć. Może od tego, że chcę żyć normalnie. Przeżywam kryzys życiowy, nie radzę sobie w życiu i w społeczeństwie, nie radzę sobie ze stresem. Jestem człowiekiem bardzo wrażliwym, uczuciowym, jestem romantykiem,...

Witam. Nie potrafię rozmawiać i nie wiem, jak zacząć. Może od tego, że chcę żyć normalnie. Przeżywam kryzys życiowy, nie radzę sobie w życiu i w społeczeństwie, nie radzę sobie ze stresem. Jestem człowiekiem bardzo wrażliwym, uczuciowym, jestem romantykiem, ale staram się mocno chodzić po ziemi, choć mam też marzenia, myślę, by skończyć szkołę, by założyć rodzinę, o własnym ślubie i o dziecku, myślę, by mieć dziewczynę. Ostatnio męczy mnie takie życie - wielka wegetacja - co to za życie. Rano wychodzę do pracy, po pracy wracam do domu, tak codziennie. Taka monotonia i rutyna. Jestem nieśmiały i nie potrafię nawiązać znajomości i kontaktu z innymi ludźmi, a tym bardziej z rówieśnikami. Dziwnie się moje życie potoczyło, czuję samotność i pustkę. I zastanawiam się, co jest nie tak, dlaczego nic mi się w życiu nie udaje, zastanawiam się dlaczego tak jest, że jestem samotny. Czuję potrzebę miłości i bliskości, a nie mam nic. Czuję brak dziewczyny, a chciałbym mieć dziewczynę. Lubię spacery, uwielbiam pocałunki i wspólne chwile - tego mi brak. Brak mi rodziny, ponieważ sam nie mam rodziny. Tata się mną nie interesuje, inna rodzina nie ma dla mnie czasu, a rodzina od strony wujka nie chce mnie znać, bo jestem biedny, a nie bogaty. Podobno z rodziną dobrze się wychodzi tylko na zdjęciu. Brak mi przyjaciela. Nigdy nie miałem prawdziwego przyjaciela, któremu mogę się zwierzyć, takiego od serca, choć też jest takie przysłowie, że dobrych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nie mam kolegów i koleżanek, żyję jak pustelnik. Nie cieszę się z życia, nie daje mi ono satysfakcji, nie jestem szczęśliwy, choć jeden dzień tryskam optymizmem, a na drugi - pełny pesymizm, ale ogólnie jestem pesymistą. Nie widzę sensu życia, myślałem o samobójstwie, o tym, że jestem niepotrzebny. Chciałem się nawet zabić, no ale bezskutecznie. Myślałem o stałym związku, nawet dawałem ogłoszenia typu chłopak pozna dziewczynę. Poznałem dziewczynę właśnie przez Internet, byłem z nią prawie pół roku, ale nic z tego nie wyszło i zawsze mi nie wychodzi. Może jestem do niczego. Dziewczyna mnie oszukiwała, okłamała mnie kilka razy - że była w Stanach, a jej tam nie było, okłamała mnie, że ślub jej brata był odwołany. Później napisała do mnie SMS-a, że to nie ma sensu, że powinniśmy się rozstać, że zasługuję na lepszą i się miłość zakończyła. Kochałem ją i pragnąłem jej. Poznałem też wiele innych dziewczyn. Z jedną się spotykałem, a i tak nic z tego nie było. Napisała do mnie, że byłem cudowny, że słodko całuję i miło podrywam, ale dzięki mnie zrozumiała, że ktoś inny nią się zainteresuje. O innych dziewczynach szkoda już pisać, bo czasu za mało, żeby opowiadać, aż brak mi słów, zawiodłem się. Jak już doszliśmy do związków, powinienem dodać, że jestem uzależniony od seksu i też jestem uzależniony od masturbacji. Ostatnio się zastanawiam, co jestem wart, co ja mogę zaoferować dziewczynie, czy mogę być dobrym partnerem, czy mogę być dobrym tatą. Zastanawiam się też nad sensem swojego życia, czy coś w życiu osiągnę, czy sobie w życiu poradzę. Zastanawiam się, czy znajdę dziewczynę. Nie jestem przystojny i bogaty, a i wykształcony też nie jestem. Czy dziewczyna będzie mnie chciała? Zastanawiam się nad tym, że żadna dziewczyna nie chce mnie na jedną noc, a co mówić o całym życiu. Ja szukam dziewczyny na stałe, nie interesują mnie przelotne znajomości. Nie mam szczęścia i powodzenia u dziewczyn. Jestem nudziarz - przecież dziewczyna przy mnie się będzie nudziła, nie potrafię z dziewczynami rozmawiać. Miałem tylko jedną dziewczynę i nie jestem za bardzo doświadczony. Boję się odrzucenia. Nie mam szczęścia w miłości. Praca nie daje mi satysfakcji i szczęścia, bo pracuję w serwisie sprzątającym. Z czego mam być dumny? Nie potrafię znaleźć innej pracy, może się boję, że gdzieś w innej pracy nie dam rady. W szkole też za bardzo mi nie idzie, nie jestem asem. Moim jedynym przyjacielem jest komputer, cały dzień siedzę przed nim, nie wychodzę nigdzie z domu, chyba że do pracy. W przeszłości inni się ze mnie śmiali i mnie wyzywali od Mongoł, Goryl, Królik, Małpa itp., itd. Nie panuję nad swoimi uczuciami i nie panuję nad swoimi emocjami. Często się denerwuję i często wybucham, kiedyś potrafiłem uderzyć mamę, choć teraz z tym walczę, mam problem z nerwami, nie panuję nad nimi. Ostatnio nawet mam problemy ze zdrowiem. Mam niską samoocenę, mało doświadczenia w relacjach międzyludzkich, jestem osobą bardzo wrażliwą oraz bardzo uczuciową i emocjonalną. W moim życiu emocje odgrywają główną rolę. Nie jestem zadowolony ze swojego wyglądu, w pracy doświadczam wielu stresów, mam nawyki, których nie potrafię zmienić, czuję się sfrustrowany, gdy sprawy nie idą po mojej myśli, mam trudności z kontrolowaniem swojej złości, nie kontroluję swoich uczuć, gdy popełnię błąd, potrafię się z siebie śmiać, nienawidzę popełniać błędów. Mam skłonności do porównywania siebie z innymi, do złego nastroju, do pozostawania w tyle. Mam trudności z powiedzeniem nie, nie oceniam zbyt wysoko siebie, ale raczej krytycznie, zamartwiam się, jestem niespokojny, niecierpliwy, nie czuję się tak szczęśliwy i spełniony, jak chciałbym się czuć. Chcę znaleźć dziewczynę, chcę znaleźć przyjaciół. Cały czas myślę o przeszłości i boję się przyszłości. Mam mętlik w głowie. Dziś znów siedzę w tych czterech ścianach, z których chciałbym się uwolnić, jestem niewolnikiem własnego domu. Już tak dłużej nie mogę, duszę się w nim. Chcę gdzieś iść, a nie mam gdzie. Tak dłużej nie mogę, mam tego wszystkiego dość, chciałbym się nie obudzić i się nie męczyć. Sam nie potrafię się zabić. Co to życie jest warte? Jest mi ciężko i nie wiem jak to wszystko zmienić. Chcę znów zacząć żyć, chcę się zmienić i chcę zmienić swoje życie. Ale się rozpisałem. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Silne lęki mimo brania leków - co robić?

Witam, choruję na nerwicę lękową już ponad 6 lat z przerwami (poród). Leczę się lekiem przeciwlękowym i lekiem z grupy benzodiazepin doraźnie na dzień i na noc. Mam jednak problem, bo lęki wciąż ze mną są, codziennie, raz...

Witam, choruję na nerwicę lękową już ponad 6 lat z przerwami (poród). Leczę się lekiem przeciwlękowym i lekiem z grupy benzodiazepin doraźnie na dzień i na noc. Mam jednak problem, bo lęki wciąż ze mną są, codziennie, raz mniejsze, raz bardziej nasilone, z objawami somatycznymi. Nie da się w ten sposób żyć!!! Mimo brania tylu leków, nadal nie czuję się dobrze. Dlaczego tak jest? Dodam, iż lek biorę już prawie drugi rok i jestem pewnie uzależniona. Jak mam go odstawić? Męczarnia straszna...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak pokonać lęk?

Mam 15 lat. Z moim problemem borykam się już od paru lat. Wszystko zaczęło się w podstawówce, kiedy moi rówieśnicy zaczęli zauważać między mną a nimi różnicę. Miałam jeszcze nie do końca wyleczonego zeza i lekką nadwagę, wytykali mi...

Mam 15 lat. Z moim problemem borykam się już od paru lat. Wszystko zaczęło się w podstawówce, kiedy moi rówieśnicy zaczęli zauważać między mną a nimi różnicę. Miałam jeszcze nie do końca wyleczonego zeza i lekką nadwagę, wytykali mi to, a ja sama jestem osobą, która jest wrazliwa i bierze wszystko do siebie, zresztą rodzice ciągle mi to powtarzają. Ale to nie było jeszcze na tyle przykre, żebym mogła się załamać. Po paru latach podstawówki zmieniłam szkołę, a tam trafiłam na nauczyciela wf., który robił wszystko, żeby upokorzyć mnie przed całą szkołą. Wyśmiewał, kazał robić ćwiczenia, których robić nie potrafiłam. Nigdy nie byłam dobra z tego przedmiotu, bałam się przebierać w szatni przy wszystkich, bałam się upokorzenia. Codziennie w nocy czułam lęk i niepokój przed kolejną lekcją wyśmiewania mnie. Zaczęłam cierpieć na bezsenność, zaczęły wypadać mi włosy (te objawy mam też do dzisiaj). Najgorsze jest to, że moim ratunkiem na to była masturbacja, z którą także mam problem do dzisiaj ... To mój sposób na stres... Teraz jestem w gimnazjum, lecz mój problem nadal pozostał. Boję się wyśmiania mnie na wf. Próbuję załatwiać zwolnienia i inne rzeczy, ale to już mnie przerasta. Na początku pierwszej klasy zaczęłam się ciąć. To zastępowało onanizowanie się. Jednak skończyłam z tym, a teraz tamto znowu wróciło ;( z jeszcze gorszą mocą, bo czuję, że źle robię, że to jest grzechem. Proszę o pomoc, bo już nie wiem, jak mam sobie z tym radzić. Dodam, że jak od czasu do czasu zasnę, to budzę się ok. 3 w nocy i dalej nie śpię. Chodzę jak cień człowieka... Proszę z całego serca o pomoc... ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Duszności, szybsze bicie serca, lęk o zdrowie. Czy to nerwica?

Od pewnego czasu, konkretnie od świąt Bożego Narodzenia, zdarzają mi się napady duszności, szybsze bicie serca - szczególnie wieczorami, kiedy kładę się spać, wprawdzie w nocy (jak już uda mi się zasnąć) śpię spokojnie i się nie budzę, ale ostatnio...

Od pewnego czasu, konkretnie od świąt Bożego Narodzenia, zdarzają mi się napady duszności, szybsze bicie serca - szczególnie wieczorami, kiedy kładę się spać, wprawdzie w nocy (jak już uda mi się zasnąć) śpię spokojnie i się nie budzę, ale ostatnio jeszcze doszły do tego lęki, że umrę, że jestem ciężko chora itp. Czy to może być nerwica? Od kilku dni piję melisę i magnez. Duszności jakby chwilowo ustały, ale reszta objawów nie. Czy coś jeszcze mogę zrobić we własnym zakresie? Czy niezbędna jest wizyta u lekarza?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Zazdrość o partnera zawładnęła moim życiem - co robić?

Mam 35 lat, jestem matką 10-letniej dziewczynki. Od ponad 5 lat jestem w stałym związku i tu jest problem. Jestem chorobliwie zazdrosna o partnera. Chcę być przy nim całą dobę, czuję się okropnie, mam dziwny ścisk w żołądku, nie...

Mam 35 lat, jestem matką 10-letniej dziewczynki. Od ponad 5 lat jestem w stałym związku i tu jest problem. Jestem chorobliwie zazdrosna o partnera. Chcę być przy nim całą dobę, czuję się okropnie, mam dziwny ścisk w żołądku, nie mogę jeść, zrobiłam się bardzo wrażliwa, płaczę bez powodu, nie śpię od lat, kładę się zmęczona, wstaję zmęczona, kilkanaście razy budzę się w nocy, mam koszmary. Schudłam 15 kilo, wyglądam jak wrak człowieka. Kontroluję go na każdym kroku. Idzie do sklepu, patrzę na zegarek, jak nie ma go parę minut dłużej, odchodzę od zmysłów. Mam paranoję, że mnie zdradza, ja to widzę w myślach, myślę na okrągło, co bardzo mnie męczy. Nie potrafię zapanować nad myślami - są one na okrągło, opętały mnie. Nie interesują mnie koleżanki, zaniedbuję córkę, liczy się tylko on. Doszły mi problemy z pamięcią. Nieraz nie pamiętam, co robiłam wczoraj, zapominam o posiłku na gazie, czuję się, jakby mnie coś opętało. Mam myśli samobójcze, ale wiem, że mam córkę i muszę żyć. Mam chore myśli, żeby partnera uwięzić, ale co dalej? Jak wychodzi z bratem na miasto, proszę Boga, by brat umarł, ktokolwiek mi go zabiera choć na chwilę, jest przeze mnie wyklinany, życzę i proszę Boga o śmierć dla tej osoby, nawet dla jego matki. Wiem, że źle robię, walczę z tym, wmawiam sobie, że jest dobrze, ale to działa tylko na chwilę. Nie radzę sobie już z tym, pisząc to, też płaczę. Wiem, że mogę przez to stracić partnera, ale nie umiem z tym walczyć. Zaniedbuję dziecko, rodzinę i znajomych, nic mi się nie chce, dla mnie jest już koniec świata. Rozumiem swoje błędy, ale co z tego? Wiem, że jestem chora, leczyłam się u 3 psychiatrów i psychologa, uczęszczałam na terapię dzienną - nic nie pomogło, jest coraz gorzej. Jestem kobietą atrakcyjną i nie mam niskiej samooceny, jestem inteligentną osobą, a raczej byłam, bo mam coraz większe problemy np. z wysławianiem się, wydaje mi się, że głupieję. Nie potrafię sobie zorganizować czasu, wszystko co chcę robić, to tylko z nim, bez niego nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Błagam o pomoc, bo już nie mam siły.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaburzenia lękowe z napadami lęku- mimo leczenia nawrócą?

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać....

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać. Czy zażywając ten lek i czując się dobrze objawy mogą zacząć wracać w czasie stosowania leku?  

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy mam schizofrenię?

Witam. Jąkam się od dzieciństwa i wiem, że objawem schizofrenii może być wada wymowy. Mam także stwierdzoną dysleksję i dysgrafię. Jest możliwe, że mam schizofrenię? Do kogo powinienem się zgłosić? Proszę o pomoc. Mam 18 lat.

Paniczny strach przed ciążą, który nie pozwala funkcjonować

Witam! Mam 29 lat i paniczny strach przed ciążą. Wszystko zaczęło się już w liceum, kiedy to na jednej z imprez koleżanka wmówiła mi, że przespałam się z jakimś chłopakiem. Początkowo nie chciałam w to wierzyć, ale powiedziała, że...

Witam! Mam 29 lat i paniczny strach przed ciążą. Wszystko zaczęło się już w liceum, kiedy to na jednej z imprez koleżanka wmówiła mi, że przespałam się z jakimś chłopakiem. Początkowo nie chciałam w to wierzyć, ale powiedziała, że strasznie się upiłam i pewnie nic nie pamiętam. Wtedy wmówiłam sobie, że z pewnością tak się stało i że jestem z nim w ciąży, że zmarnuję sobie życie... Do pierwszego razu czekałam do 25 roku życia. Zanim jednak to nastąpiło, "uzbroiłam" się przed ciążą (tabletki, globulki i prezerwatywa). Ale właściwie po każdym stosunku myślę, że wszystko zawiodło, że jestem w ciąży. Dziś jestem zaręczona, od października nie uprawiamy seksu... ze względu na moje lęki (ciągle płaczę, histeria). Doszło do tego, że boję się, że przez petting zajdę w ciążę... W tym miesiącu spóźnia mi się okres... już tydzień... w tym czasie zdążyłam zrobić dwa badania na obecność hcg i pójść do lekarza na usg... Najgorsze jest to, że ja już sobie wmówiłam, że jestem w ciąży i nawet ujemny wynik hcg i zapewnienia lekarza, że to na bank nie ciąża mi nie wystarczają.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty