Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Jak pomóc mojej mamie?

Moja Mama często mówi i myśli o samobójstwie. Ma 54 lata, w rozmowach ma żal do męża, który nie ma do niej szacunku. Wracając z pracy, nie rozmawia z nią lub zwraca się do niej tonem służbowym....

Moja Mama często mówi i myśli o samobójstwie. Ma 54 lata, w rozmowach ma żal do męża, który nie ma do niej szacunku. Wracając z pracy, nie rozmawia z nią lub zwraca się do niej tonem służbowym. Oboje pracują, ale na mamy głowie jest cały dom plus działka, a ojciec po pracy siada i pije. Nie ma mowy, żeby ojca zaprowadzić do AA, a mamę do psychologa. Moje pytanie: jak rozmawiać z Mamą, żeby przestała myśleć o tym?

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Depresja? Chandra? Jak się z tym uporać?

Mam depresję lub chandrę, tego nie wiem. Jestem pełnym życia człowiekiem, ale niestety moje dotychczasowe czyny sprawiły, że zostałem zupełnie sam. Miałem kochającą dziewczynę, z którą byłem 2,5 roku, niestety odeszła ode mnie, głównie dlatego mam takie stany, że czuję...

Mam depresję lub chandrę, tego nie wiem. Jestem pełnym życia człowiekiem, ale niestety moje dotychczasowe czyny sprawiły, że zostałem zupełnie sam. Miałem kochającą dziewczynę, z którą byłem 2,5 roku, niestety odeszła ode mnie, głównie dlatego mam takie stany, że czuję się strasznie. Nie mam potrzeby leżeć w łóżku, czuję, że muszę coś robić, mam olbrzymie chęci, ale niestety jestem zagubiony, myślę ciągle o tym, ale nie mogę się zebrać w sobie, non stop siedzę w domu, a w weekend gdzieś wyjdę ze znajomymi jak się uda.

Moi rodzice obydwoje są alkoholikami. Mimo że pracują i zarabiają, nie jest wcale ciężko z utrzymaniem, mam prawie wszystko, jednak przez to, że oni mają problem nie mogą pomóc mi w moich problemach i często właśnie zbywają mnie słowami weź się w garść itp. Mama też choruje na depresję, już od dłuższego czasu pracuje, ale nie czuje satysfakcji ze swojej pracy. Myślę, że to dziedziczne, bo moja siostra też przeżywała straszne chwile, kiedy odszedł od niej chłopak, a ja wtedy nie zauważałem, że coś jej jest, owszem, płakała czasem, ale nie myślałem, że może czuć się tak jak ja teraz. Dzisiaj akurat czuję się dobrze, mam ochotę gdzieś wyjść ze znajomymi, napić sie piwa, myślę, że jestem stworzony tak, że mój umysł wypiera te złe myśli z czasem i nie mogę długo siedzieć w domu, bo wariuję.

Jeszcze jedno pytanie. Czy lepiej spotykać się z byłą dziewczyną, w której zawsze miałem oparcie i nawet teraz dobrze nam się rozmawia po rozstaniu, ja ją nadal kocham, ona niestety już nie; mówi, że kocha mnie na swój sposób, ale wiem, że bardzo mnie nadal lubi. Ja jednak nie potrafię zapomnieć o niej i wszystkich przeżytych razem chwilach, ponieważ był to najlepszy okres w moim życiu, teraz to stracilem i wiem, że mam prawo czuć się gorzej, jednak nie pozwolę, żeby depresja zniszczyła mnie jako człowieka. Na razie jest nie najlepiej. Co robić dalej??

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Jak leczyć się z depresji i alkoholizmu?

Ja na pewno mam depresję i w dodatku jeszcze jestem alkoholikiem i to już od dawna, smutki próbowałem topić w alkoholu ale zawsze na drugi dzień czułem się jeszcze gorzej. Zbyt wiele w życiu przeszedłem straciłem wiele bliskich mi osób...

Ja na pewno mam depresję i w dodatku jeszcze jestem alkoholikiem i to już od dawna, smutki próbowałem topić w alkoholu ale zawsze na drugi dzień czułem się jeszcze gorzej. Zbyt wiele w życiu przeszedłem straciłem wiele bliskich mi osób w tym ojca dwóch braci dwie kuzynki itd. niedawno też próbowałem ratować szwagra z wypadku niestety nie udało się umarł na moich rękach. Spadłem na samo dno nie widzę sensu życia tylko mój syn mnie przy nim trzyma a i to nie wiem jak długo bo ja mu chyba już dobrej przyszłości nie zapewnię. Jestem zdesperowany próbowałem się leczyć prywatnie ale niestety brakło funduszy wolę coś synowi kupić na kasę chorych nie mam jak bo lekarz przyjmuje w tych godzinach w których ja pracuję. Nie mam już więcej pomysłów na swoje życie jestem już za słaby na to żeby walczyć i boję się bo nie wiem co mam robić.......

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

DDA - co to oznacza?

Od wielu lat mam trudności w kontaktach społecznych. Boję się ludzi, każdy mój związek to niepowodzenie. Lekarka powiedziała, że to DDA. Co to oznacza?
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

DDA czy może depresja?

Witam! Jakiś czas temu mąż zwrócił mi uwagę, że stałam się bardziej nerwowa, z byle powodu dochodzi do kłótni między nami. Poza tym zauważył on, że jestem coraz bardziej marudna i nie potrafię się z niczego cieszyć. Mój zły nastrój...

Witam! Jakiś czas temu mąż zwrócił mi uwagę, że stałam się bardziej nerwowa, z byle powodu dochodzi do kłótni między nami. Poza tym zauważył on, że jestem coraz bardziej marudna i nie potrafię się z niczego cieszyć. Mój zły nastrój i brak entuzjazmu sprawia, że zaczynają nas unikać znajomi. Poza tym zaczęłam być bardzo zazdrosna o męża. Wynika to z mojego przeświadczenia, że inne są ładniejsze, mądrzejsze etc.

Do tego wszystkiego dochodzi moje przekonanie, że nie jestem kompetentna, żeby wykonywać swój zawód, mimo iż ukończyłam stosowne studia. I totalny brak chęci robienia czegokolwiek (także jeśli chodzi o pracę zawodową). W czasie wolnym siedzę przy komputerze i rzadko kiedy podejmuję jakąkolwiek aktywność. Byłam na jednym spotkaniu z psychologiem, który stwierdził, że to syndrom DDA. Nie jestem jednak co do tego przekonana, ponieważ kilka lat temu nie miałam takich objawów. A z rodzicami nie mieszkam prawie 9 lat. Proszę o poradę.

W jakim stopniu są to objawy DDA, a w jakim stopniu depresji?

Od dłuższego czasu - od 1,5 roku z przerwami, mam objawy obniżenia nastroju i nagłego wzrostu (pobudzenia). Mam 27 lat, jestem kobietą, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie pójść do lekarza psychiatry po poradę. Moje objawy to podwyższenie nastroju...

Od dłuższego czasu - od 1,5 roku z przerwami, mam objawy obniżenia nastroju i nagłego wzrostu (pobudzenia). Mam 27 lat, jestem kobietą, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie pójść do lekarza psychiatry po poradę. Moje objawy to podwyższenie nastroju w ciągu tygodnia oraz spadek w wolnym czasie. Obniżenie nastroju charakteryzuje się płaczliwością, czasami "histerią", wycofaniem, sennością, negatywnym nastawieniem do partnera - pretensjonalnym, rozpoczynaniem konfliktów z partnerem.

Zastanawiałam się, czy te objawy są wynikiem tego, że jestem DDA. Konsultowałam się kiedyś z psychiatrą (znajomym), od którego dowiedziałam się, że to obniżenie nastroju w weekend może mieć przyczynę właśnie w dzieciństwie (napięcie występujące w rodzinie w wyniku nadużywania alkoholu przez ojca - teraz oczekiwanie, aż coś się stanie, w wyniku braku napięcia). Ale coraz bardziej mam obawy, że jednak to nie jest jedyna przyczyna, że mogę mieć depresję. Mam myśli dotyczące mojej wartości, sensu życia ("nie chce mi się żyć"), zastanawiałam się nad samobójstwem. Z jednej strony mam przekonanie, że nic sobie nie zrobię , ale z drugiej strony boję się o siebie. Gdy miałam 15-16 lat, miałam próbę samobójczą - stąd moje obawy.

Drugą przyczyną mojego samopoczucia jest brak bliskiego kontaktu emocjonalnego i duchowego z narzeczonym, małe wsparcie z jego strony powoduje, że zastanawiam się nad naszą przyszłością. Wiem, że mam duże potrzeby dotyczące bliskości i czuję, że nie są one zaspokajane. Oczywiście rozmawiałam na ten temat z partnerem, jednakże on tego nie rozumie. Proszę o radę - czy udać się do psychiatry? Czy moje potrzeby psychiczne są znacząco różne od osób wychowujących się w "normalnej" rodzinie? W jakim stopniu są to objawy DDA, a w jakim stopniu depresji?

Czy należy pić, jak się ma depresję lękową?

Mój syn leczy się na depresję ponad 2 lata, brał perazin, xetanor, seronil, chlorotopixen, fluanxol, teraz bierze citabax 60 mg oraz velafax 75 mg. Przez cały ten okres leczenia i wcześniej nadużywał alkoholu, a w ostatnim czasie wydaje mi się,...

Mój syn leczy się na depresję ponad 2 lata, brał perazin, xetanor, seronil, chlorotopixen, fluanxol, teraz bierze citabax 60 mg oraz velafax 75 mg. Przez cały ten okres leczenia i wcześniej nadużywał alkoholu, a w ostatnim czasie wydaje mi się, że już nie trzeźwieje. Na prośby, żeby przestał pić, bo leczenie będzie mało skuteczne odpowiada, że "alkohol mu ratuje życie, bo gdyby nie pił, to by zwariował". Po wypiciu mówi, że "odchodzą dręczące myśli". Przebywał w ośrodku leczenia uzależnień, ale po 2 tygodniach przyjechali koledzy w odwiedziny i go przywieźli. Mówił, że w ośrodku go nie rozumieli, nie łączyli choroby psychicznej z alkoholem, a syn jest przekonany, że gdyby był zdrowy, to alkoholu może w ogóle nie pić i to nie jest dla niego problem.

Leczenie w ośrodku uzależnień nie powiodło się, jakie ma szanse powodzenia leczenie w szpitalu psychiatrycznym - czy tam uzależnią depresję i alkoholizm, czy leczenie może polegać na podawaniu tych samych leków plus izolacja od społeczeństwa, czy w szpitalu można zastosować inne leczenie, jakie? Jeżeli syn wyłudza ode mnie pieniądze, jak mam dać, skoro przychodzi potem na pół przytomny i mam wyrzuty, że to przeze mnie, ale jak mam mu nie dać, skoro robi awanturę.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Alkohol i fluoksetyna...

Praktycznie nic mnie nie cieszy. Nic mi sie nie chce, od dluzszego czasu nie mam checi do zycia. Od czasu kiedy rozsypal mi sie zwiazek z moim bylym chlopakiem (odszedl ode mnie) mam napady obzarstwa. Pije również czesto dużo alkoholu...

Praktycznie nic mnie nie cieszy. Nic mi sie nie chce, od dluzszego czasu nie mam checi do zycia. Od czasu kiedy rozsypal mi sie zwiazek z moim bylym chlopakiem (odszedl ode mnie) mam napady obzarstwa. Pije również czesto dużo alkoholu (od bardzo dawna). Mam zdiagnozowany alkoholizm. Od kiedy dowiedziałam się, że jestem już uzależniona przestałam miec chęci do życia Każdy dzień jest dla mnie ciężki. Nie chce mi się wstawać z łóżka, kompletnie nie mam na nic ochoty. Dodam, że studiuję dziennie i pracuję.Nie widzę sensu życia. Jedyne co bym robila jadła piła alkohol i spała. Lekarz psychiatra zapisał mi fluoksetyne na miesiąc, ale nic nie pomogła. Czy to juz depresja? Co ze sobą zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Paweł Gosek
Dr n. med. Paweł Gosek

Czy znów brać leki?

Witam. Mam 22 lata. Pół roku temu zdecydowałam się udać do psychiatry, ponieważ czułam, że sama nie jestem w stanie już sobie więcej pomóc (mając 11 lat, mój ojciec popełnił samobójstwo, zawalił mi się świat; moja mama, mając wtedy...

Witam. Mam 22 lata. Pół roku temu zdecydowałam się udać do psychiatry, ponieważ czułam, że sama nie jestem w stanie już sobie więcej pomóc (mając 11 lat, mój ojciec popełnił samobójstwo, zawalił mi się świat; moja mama, mając wtedy 34 lata, borykała się z masą problemów, na które byłam za młoda, by je zrozumieć, teraz przy różnych sytuacjach uświadamiam sobie, że w moim domu nie było jednak tak kolorowo). Zostałyśmy same, mama pracowała jakiś czas na dwie zmiany, więc mi przypadało sprzątanie, gotowanie, prasowanie, zimą palenie w piecu węglowym, i do tego nauka, na którą zawsze brakowało czasu.

Miałam sporo problemów emocjonalnych, w środku byłam małą, kruchą, delikatną osobą, a na zewnątrz byłam wiecznie niezadowolonym z życia rozdartym dzieckiem, z którym nikt sobie nie mógł poradzić. Ale uważano, że wkraczam w wiek buntu i "normalnie" mi przejdzie. Przeszło, z osoby otwartej, uwielbiającej ludzi stałam się cicha i zamknęłam się w swoim małym światku, do którego nie każdy miał dostęp. Długo walczyłam z depresją sama i stwierdziłam, że dłużej już nie mogę. Przecudowna Pani Psychiatra stwierdziła, że to DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Ta diagnoza mnie zaszokowała, bo na tamten czas, kiedy zgłosiłam się na wizytę, borykałam się z problemami na studiach, byłam przygotowana na diagnozę "niezdolnej do nauki", bo uważałam się za gorszą, głupią, nic niewartą.

Dostałam słabe leki, po których przesypiałam całe dnie i tygodnie, nie widziałam żadnych zmian na lepsze, psychicznie męczyłam mamę, bo chciałam już mieć to za sobą, "chciałam nie żyć" albo być "szczęśliwa", ulgę w leczeniu przyniósł lek Sertagen. Z czasem udało mi się porozmawiać szczerze o tym, co było 10 lat temu, że Tato był alkoholikiem, który nie chciał sobie pomóc. Nie sądziłam, że depresja może mieć tak przewlekły wpływ na dalsze życie. Teraz już wiem, że to choroba i że miałam problem... problem, którego objawy wczoraj znów o sobie dały znać, była to mała panika, miałam sporo spraw na głowie i wiedziałam, że mogę się nie wyrobić, mimo to wpadłam w panikę, która mnie sparaliżowała 30 minut, bo nie mogłam zebrać myśli, myślałam tylko, że nie mam czasu, a panikuję...

Zastanawiam się, czy znów udać się do psychiatry po leki? Czy jest jakaś technika i metoda na to, by radzić sobie z paniką? Bez farmakologii? Nie chcę więcej czuć się źle, ale nie chce też brać leków, a boję się nawrotu choroby bardziej niż śmierci. Dodatkowym problemem jest fakt, że pochodzę z małego miasta koło Łodzi, gdzie każdy każdego zna, nie wytrzymam więcej pytań z serii "co się z Tobą dzieje?", pomocy. A.Mała.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Jak się wyleczyć z trudnych doświadczeń rodziny alkoholowej?

Mam 40 lat. Wychowywałam się w rodzinie, gdzie dominował alkohol, często były awantury i przemoc domowa. Lęk, który odczuwam do dzisiaj wystąpił u mnie, już będąc nastolatką. Nie rozumiałam jeszcze wtedy, co dzieje się ze mną, choć mówiłam o tym...

Mam 40 lat. Wychowywałam się w rodzinie, gdzie dominował alkohol, często były awantury i przemoc domowa. Lęk, który odczuwam do dzisiaj wystąpił u mnie, już będąc nastolatką. Nie rozumiałam jeszcze wtedy, co dzieje się ze mną, choć mówiłam o tym mamie, jednak ona to lekceważyła. Wyszłam za mąż za człowieka, który znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie. Mój lęk nasilił się do tego stopnia, że byłam zmuszona udać się do poradnii psychiatrycznej. Lekarz stwierdził u mnie zespół depresyjno-lękowy. Przez około rok byłam leczona lekiem Anafranil oraz przyjmowałam Propranolol z powodu częstego kołatania serca.

Niezbyt dobrze znosiłam początki leczenia, choć po pewnym czasie zaczęłam odczuwać poprawę. Ataki paniki zaczęły zmniejszać swą częstotliwość i z czasem zanikły, choć czasem jeszcze odczuwałam lęk. Kołatanie serca jednak nie ustało i dlatego Propranolol zażywam po pewnej przerwie do dziś, bo czuję się po nim dobrze. Po około dwóch latach po odstawieniu Anafranilu mój lęk zaczął narastać i czasami zdarzały mi się ataki paniki, choć nie tak silne jak kiedyś. Wiedziałam już co to jest (wcześniej miałam wrażenie, że umieram), więc starałam się opanować to w sobie. Na nowo mój nastrój zaczął się pogarszać, wiedziałam, że depresja znowu wróciła.

Udałam się więc znowu do poradni. Mój lekarz powiedział mi, że jeśli nie rozwiążę swoich problemów małżeńskich, to raczej nie mam szans na wyleczenie się. Proponował mi wyjazd do ośrodka, abym mogła na wszystko spojrzeć z innej perspektywy. Niestety nie skorzystałam, bo nie chciałam zostawić dzieci na 3 miesiące. I nie mogłam rzucić pracy (jestem pielęgniarką). Od tej chwili nie brałam już leków, zdawałam sobie sprawę z mojego położenia.

Od tego czasu minęło już ok. 5 lat. Po 18 latach małżeństwa postanowiłam odejść od męża. Od roku jestem w separacji. Zostawiłam wszystko i zaczynam życie od nowa. Niestety nowe miasto (jestem ponad 300 km od rodzinnego miasta), nowa praca, wielkie problemy finansowe, brak mieszkania, to wszystko spowodowało nowy wielki stres. Choć wydaje mi się, że wychodzę pomału na prostą, to mój nastrój od wielu miesięcy nie poprawia się. Najgorsze jest to, że moje roztargnienie jest widoczne przez personel w mojej pracy, boję się, że przez to mogę ją stracić lub mogę popełnić jakiś błąd.

Nie opuszcza mnie uczucie lęku, mam wielki problem ze wstawaniem rano do pracy, w wolnych chwilach najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Mam wielkie problemy ze spaniem. Budzę się po godzinie snu i do rana prawie nie zasypiam. W ciągu dnia najchętniej bym spała. Często płaczę z byle powodu. Praca jest dla mnie katorgą. Bardzo chciałabym podjąć leczenie, ale w taki sposób, abym mogła pracować. Nie mogę pozwolić sobie na to, aby nie pracować. Czy są leki, które pozwoliłyby mi wyjść z depresji i biorąc je, mogłabym pracować? Bardzo proszę o szybką odpowiedź. Z góry dziękuję.

Nie potrafię sama ze sobą wytrzymać

Bardzo proszę o pomoc bo jest to dla mnie bardzo ważne. Jestem młodą 20-letnią kobietą. Z moim problemem zmagam się od kilku ładnych lat. Wszystko zaczęło się w dzieciństwie kiedy ojciec na moich oczach znęcał się psychicznie i fizycznie nad...

Bardzo proszę o pomoc bo jest to dla mnie bardzo ważne. Jestem młodą 20-letnią kobietą. Z moim problemem zmagam się od kilku ładnych lat. Wszystko zaczęło się w dzieciństwie kiedy ojciec na moich oczach znęcał się psychicznie i fizycznie nad mamą a później nas zostawił. I wszystko zapewne było by dobrze gdyby nie to, że mama zaczęła wpadac w alkoholizm i leczyc wszystkie smutki (związane z depresją) alkoholem. Nie ma nic gorszego niż codzienny widok mamy staczającej się na dno i niemoc zrobienia czegokolwiek. Sama musiałam byc dla siebie i matką i ojcem. A w dodatku opiekowac się bezradną mamą, która dwukrotnie próbowała popełnic samobójstwo. Ojciec nadal istniał w moim życiu jako weekendowy rodzic ale jego zachowanie również odbijało się na mojej psychice. Zawsze był bardzo wymagający, surowy, karał mnie krzykiem. Nigdy nie potrafiłam mu się sprzeciwic. Nawet teraz jako dorosła kobieta nie potrafie przekazac mu swojego zdania. Od kiedy tylko pamiętam miałam mysli samobójcze (jednak nigdy nie znalazłam w sobie tyle odwagi), miałam i mam w sobie tyle negatywnych emocji, że codziennie płakałam i nie widziałam sensu życia. Kiedy już dorosłam poznałam mężczyne o 13lat starszego od siebie. Na początku nawet mi się nie podobał ale później potrzebowałam go do życia jak tlenu. Opiekował się mną, dawał poczucie bezpieczeństwa, uczył ( był dla mnie jak ojciec, którego tak niewiele było w moim życiu). Byłam bardzo szczęśliwa i taka bezpieczna. Zniszczyłam wszystko swoim zachowaniem, napadami złości, zmiennymi nastrojami, ciągłym płaczem. I w ten własnie sposób zostałam sama. Samotna do granic możliwości, bezradna, wiecznie smutna. Nie widzę sensu życia. Nie potrafie wytrzymac sama z sobą. Ciagłe zmiany nastrojów mnie zabijają. Proszę o pomoc :(

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Patronaty