Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Czy mąż ma depresję?

Zwracam się do Państwa o pomoc, ponieważ od dwóch tygodni moje życie diametralnie się zmieniło. Biję się z myślami i nie wiem, co robić. Potrzebuję rady specjalisty. Mam 30 lat. Od 6 lat jestem w związku małżeńskim. Jesteśmy z mężem...

Zwracam się do Państwa o pomoc, ponieważ od dwóch tygodni moje życie diametralnie się zmieniło. Biję się z myślami i nie wiem, co robić. Potrzebuję rady specjalisty. Mam 30 lat. Od 6 lat jestem w związku małżeńskim. Jesteśmy z mężem razem od 9 i pół roku. Nasz związek był bardzo udany, zbudowaliśmy go na kanwie podobnego systemu wartości, zaufania i szacunku. Dla mnie najważniejsza jest miłość i rodzina, na tym skupiałam swoje zachowanie. Mąż jest człowiekiem skomplikowanym, zamkniętym w sobie, w pewien sposób trudnym i bardzo wrażliwym. Ma tak zwany sztywny kręgosłup moralny. Przez wszystkie lata skupialiśmy się głównie na sobie, nie szukaliśmy często towarzystwa innych, szliśmy przez życie razem. Zawsze mówiliśmy, że ludzie nie są w stanie popsuć tego, co nas łączy, jeśli wszystko runie, to tylko i wyłącznie z naszej winy.

Dwa lata temu wyjechaliśmy za granicę i tu układamy życie. Nie jest to łatwe, ale dajemy radę. Ja nie pracowałam, uczyłam się języka po to, żeby pracować w swoim zawodzie. Mąż pracuje od początku. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy się oddalać od siebie, coraz mniej rozmawialiśmy, dopadła nas monotonia i zwykła nuda. Od jakiegoś czasu zauważyłam nasilenie picia alkoholu u męża. Widziałam, że zabija jakieś problemy, kłopoty. Próbowałam z nim rozmawiać, ale nie dochodziliśmy do żadnych wniosków. Pewnego dnia, kiedy zaczął pić po raz kolejny, spakowałam się i pojechałam do koleżanki. Powiedziałam mu, że jadę tu i tu i że jak będzie miał ochotę porozmawiać, to wie, gdzie mnie szukać. Zrobiłam coś takiego pierwszy raz w życiu, chciałam zwrócić uwagę na problem i sprawdzić, jak się zachowa. To był piątek. W niedzielę mąż po mnie przyjechał. Zaczęliśmy rozmawiać, a on powiedział, że myślał ostatnio o innej kobiecie. Powiedział, że nie wie, co do niej czuje, po prostu myśli o niej i to nie daje mu spokoju. Wie, że to złe i stąd ostatnie zachowania. Zapewnił, że jej nie kocha, że kocha mnie, ale niepokoi go jego stan.

Rozmawialiśmy dużo na ten temat. Ja zauważyłam, że to nie jest tylko taki problem. Mąż mówi, że nie wie, co robić, że chciałby pobyć trochę sam, z dala od innych ludzi, że nic go nie cieszy. Na moje pytanie, czy chce się ze mną rozstać, ale być może odpowiedzialność go przed tym powstrzymuje, odpowiedział, że nie chce, że przeczekamy, poukładamy wszystko. Powiedział też, że teraz jest w takim stanie psychicznym, że nie wie, czego chce, ale wie, że jeśli pod wpływem emocji czy dla świętego spokoju powie, że chce być sam, rozstać się ze mną, będzie tego żałował do końca życia. Powiedział też, że od jakiegoś czasu zmienia się w nim forma miłości do mnie, że nie jest ona taka, jaka była na początku, jest w innej formie.

Nie wiem, co robić. Staram się żyć normalnie, nie być zbyt nachalną, być przy nim. Wiem, że potrzebuje mojej pomocy, ale nie wiem, jak jej udzielić. Dręczę się, czy mąż mnie kocha, czy nie. Czy to dobrze, że powiedział mi o swoich myślach, czy raczej jest to oznaka tego, że chce się rozstać? Mnóstwo pytań, żadnej odpowiedzi. Zaczęłam podejrzewać, że mąż ma depresję i stąd ten stan, niepewność. Powinnam jeszcze napisać, że wiem, że mąż potrzebuje odrobiny wolności, czasu, którego nie będzie spędzał ze mną. W pewnym sensie go osaczyłam, cały czas spędzaliśmy razem. Chciałby mieć swój czas i swoje zainteresowania. Czy to także mogło wpłynąć na sytuację? Czy powinniśmy spróbować żyć trochę inaczej? Co mam robić? Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy możliwe, że mówi, że kocha, a odchodzi?

Witam, zostawił mnie chłopak po trzech latach... dodam, że to już drugie nasze rozstanie... zostawił mnie, bo powiedział, że nie może wytrzymać wiecznych pytań, zadręczania nimi... wiem, zrobiłam źle... na moje słowa, że się poprawię, powiedział, że już w...

Witam, zostawił mnie chłopak po trzech latach... dodam, że to już drugie nasze rozstanie... zostawił mnie, bo powiedział, że nie może wytrzymać wiecznych pytań, zadręczania nimi... wiem, zrobiłam źle... na moje słowa, że się poprawię, powiedział, że już w to nie wierzy... że nie może tego dłużej wytrzymać... powiedział, że mnie kocha, ale nie chce już ze mną być... zapewniał mnie, że mnie kocha... ale jak mu uwierzyć? Czy jest to możliwe, że opuszcza mnie, a jednak kocha? W kwestii uczuć nigdy mnie nie okłamał. Zawsze wiedziałam, co tak naprawdę czuje... ale teraz nie wiem, co mam myśleć... po tygodniu od rozstania rozmawialiśmy, ale za pomocą e-maili, niby miło itd., ale z rozmowy wywnioskowałam, że trochę z dystansem podchodzi, tak jakby nie wiedział, czego chce. Powiedziałam mu, że będę walczyła, ale jest to ciężkie, z każdym dniem boli coraz bardziej. Jak go zapytałam, czy mam o nim zapomnieć, to powiedział, że nie wie... Nie wiem, co o tym myśleć... nie wiem, co mam robić... czy jest możliwe, że jednak wróci? że mimo że odszedł, to jednak kocha mnie tak, jak zapewniał...? Przepraszam, że chaotycznie jest to napisane, ale jest mi ciężko skupić się na czymkolwiek. Z góry dziękuję za odpowiedź i radę. Pozdrawiam, kaśka

Jak odciąć się od byłego chłopaka?

Witam. Jestem młodą osobą, weszłam tu, gdyż poszukuję pomocy. Byłam z chłopakiem 9 miesięcy. W lipcu wyjechał do Anglii. Pod jego nieobecność spotykałam się z przyjaciółmi. Miał do mnie o to żal i był to powód do kłótni. Kiedy...

Witam. Jestem młodą osobą, weszłam tu, gdyż poszukuję pomocy. Byłam z chłopakiem 9 miesięcy. W lipcu wyjechał do Anglii. Pod jego nieobecność spotykałam się z przyjaciółmi. Miał do mnie o to żal i był to powód do kłótni. Kiedy po miesiącu przyjechał, zerwał ze mną, argumentując, że go zdradzam z każdym napotkanym facetem. Przyjaciel chciał mnie pocieszyć, zabierając mnie na imprezę. Kiedy przyjechał po mnie przyjaciel, ten 'były' wjechał przyjacielowi w auto. I wtedy zaczęli się bić. Po interwencji moich rodziców miałam zakaz spotykania się z tym chłopakiem. Ale że był on moją tą pierwszą miłością, pisałam z nim SMS-y. Wiem, że wtedy zrobiłam błąd, który odczuwam do dziś. Nie umiem się od niego uwolnić. Spotykamy się czasem na imprezach itp. On mnie kocha, ale ja wątpię, żebym go darzyła takim uczuciem jak on mnie. Chciałabym być z tamtym przyjacielem. Ale były pisze, że go zabije, że się spotyka ze mną itp. Przeze mnie się pociął na ręce. Mamy wspólnych znajomych i ciągle oni mi wypominają, że powinnam być z nim, a nie z tym przyjacielem. Boję się, że jak podejmę jakąś decyzję, że będę z tym przyjacielem, to 'były' naprawdę zrobi sobie krzywdę. Wiele razy próbowałam przestać do niego pisać, ale później mam wyrzuty sumienia... :( Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie wiem, jaki jest do końca mój problem - alkoholizm, depresja?

Witam, postaram się pokrótce opisać swój problem. Mam 22 lata. Jestem osobą bardzo żywiołową, mam sporo znajomych, przyjaciół. Niestety, wewnętrznie czuję się bardzo osamotniona. Wiele jest czynników, które na to wpłynęły. Problemy z ojcem, przeciw któremu teraz toczy się rozprawa...

Witam, postaram się pokrótce opisać swój problem. Mam 22 lata. Jestem osobą bardzo żywiołową, mam sporo znajomych, przyjaciół. Niestety, wewnętrznie czuję się bardzo osamotniona. Wiele jest czynników, które na to wpłynęły. Problemy z ojcem, przeciw któremu teraz toczy się rozprawa o znęcanie się, problemy finansowe, szkolne... Jednak mój największy problem dotyczy tego, że od 4,5 roku jestem w związku z mężczyzną, który na początku, przez ok. 2 lata, był ze mną, jak również z inną kobietą. Zdradzał mnie z nią, alba ją ze mną. Z tamtą był już wcześniej, potem poznał mnie i przez jakiś czas był z nami obiema. Teraz ciągle bardzo się stara, ja mu wybaczyłam. Jak jesteśmy razem, to jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Ale... Ja studiuję filologię rosyjską. I to nie na jakiejś najbardziej renomowanej uczelni, wprawdzie to jest uniwersytet, ale nie z tych lepszych, a była kobieta mojego mężczyzny właśnie skończyła weterynarię we Wrocławiu. Ja nie mogę z tym żyć, że jestem marnym studentem filologii, która nikomu na nic nie jest przydatna w życiu, a ona skończyła medycynę, po której ma dobrą pracę, kontakty, poważanie u ludzi. Ja takich perspektyw nie mam. I tak mi z tym źle. Nocami szukam w internecie informacji, jak dostać się na jakiś medyczny czy ścisły kierunek, choć wiem, że ścisłego umysłu nie mam. I przez to od ok. 2 lat dużo piję.

Teraz zapaliła się we mnie czerwona lampka, dlatego że nie mogę sobie poradzić z tym, żeby nie pić rzadziej niż co drugi dzień. Jestem bardzo nerwowa, najwięcej krzyczę na mamę, jak do niej zadzwonię to ciągle na nią wybucham. W domu ja przejęłam rolę takiej bohaterki, jeśli coś się działo, to brat dzwonił do mnie, a potem ja na policję, żeby interweniowała. To ja musiałam mamę prawie na siłę zaprowadzić na policję, żeby złożyła zeznania przeciw ojcu. Ojej, wiem, że dużo się rozpisałam. Dlatego teraz tylko proszę o radę, co ze sobą zrobić, bo tak strasznie mi się żyć nie chce, moja wiara katolicka nie pozwala mi popełnić samobójstwa, ale w głębi serca tak chciałabym umrzeć. Do psychologa nie pójdę, bo nie chce mi się całego mojego życia wyciągać przed obcą osobą, która słucha mnie tylko za pieniądze. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Niespełnione pragnienie miłości przyczyną depresji?

Mam 28 lat. Jeszcze tego lata byłem wesołym, pełnym energii, humoru i wiary w siebie facetem. Kończyłem studia z niezłymi wynikami, z optymizmem patrzyłem w przyszłość. Tym bardziej, że poznałem też dziewczynę - przemiłą, inteligentną, kulturalną i ładną. Była...

Mam 28 lat. Jeszcze tego lata byłem wesołym, pełnym energii, humoru i wiary w siebie facetem. Kończyłem studia z niezłymi wynikami, z optymizmem patrzyłem w przyszłość. Tym bardziej, że poznałem też dziewczynę - przemiłą, inteligentną, kulturalną i ładną. Była tym, czego brakowało mi do pełni szczęścia. Od pewnego czasu bowiem nikogo nie miałem, nieco mi to doskwierało. Przez parę zaledwie miesięcy zdążyłem się do niej bardzo przywiązać, wiązałem z nią poważne plany, cieszyłem się wielką sympatią jej rodziny (nasze rodziny się znały). Uwierzyłem, że to jest właśnie ona. Ale niestety nie wyszło nam, mimo iż w moim odczuciu świetnie do siebie pasowaliśmy. Zrezygnowała, nie podając istotnych powodów, zerwała poprzez e-mail.

Nie napisałbym na tej stronie, gdyby od czasu rozstania (miesiąc temu) nie zaczęły się ze mną dziać niepokojące rzeczy. Okropnie wychudłem, w ogóle nie mam apetytu, ciągle myślę o tej dziewczynie, szukam własnych błędów, które doprowadziły do rozstania. Kiepsko śpię, w sercu i żołądku czuję jakby ciągłe wiercenie lub pieczenie. Rozczarowanie przerodziło się w permanentny smutek, z którym nie mogę sobie poradzić. Pojawił się strach, że utraciłem swoją niepowtarzalną szansę. Brakuje mi miłości własnej kobiety. To niepowodzenie odebrało mi kompletnie chęć i radość funkcjonowania, mimo iż nie był to długotrwały związek. Czy jeśli ten stan trwa miesiąc, to jest już zbyt długo i może być to depresja? A może właściwe rozstanie należałoby liczyć dopiero od teraz, kiedy faktycznie urwał się kontakt? Wcześniej żyłem jeszcze nadzieją, która pochłaniała całą moją energię.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Mówi, że kocha, a odchodzi

Witam. Zostawił mnie chłopak po ponad 2 latach związku... wiem, że jest to tu dość rozwinięty temat, ale odpowiedzi na moje pytanie nie znalazłam... otóż, hm, przez ostatnie parę dni bardzo dałam mu w kość (dodam, że to nie...

Witam. Zostawił mnie chłopak po ponad 2 latach związku... wiem, że jest to tu dość rozwinięty temat, ale odpowiedzi na moje pytanie nie znalazłam... otóż, hm, przez ostatnie parę dni bardzo dałam mu w kość (dodam, że to nie dwa lata, a parę dni)... swoimi pytaniami. Potrafiłam go bardzo zdenerwować... wiem o tym, że przesadziłam. Moje wręcz dziecinne pytania były bezpodstawne... dziś normalnie spotkaliśmy się na uczelni... i nic by nie wskazywało, że tak to się zakończy... owszem, stwierdził, że już nie mógł wytrzymać, no ale nic... powiedział to w żartach. Potem zaczęliśmy normalnie rozmawiać, po czym stwierdził, że on już nie może ze mną wytrzymać... tych ciągłych pretensji, szukania problemów... powiedział, że nie chce ze mną już być, że na dzień dzisiejszy ma dość i nie widzi dla nas przyszłości... stwierdził, że nie wierzy, że się zmienię, a on więcej nie wytrzyma tego..., nie chciał dać nam żadnej szansy na to, żeby spróbować to naprawić.

Właśnie o to chciałam zapytać... powiedział, że mnie kocha... ale że ma dość tych wiecznych pytań... i że na dzień dzisiejszy... nie widzi dla nas przyszłości... czy możliwe jest to, co mówi, że odchodzi, ale że mnie kocha...? Czy jest szansa, że będzie chciał zawalczyć o nas...? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam, K... PS Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale nie potrafię sobie poradzić, jest mi bardzo ciężko... Chociaż jest to już nasze drugie rozstanie, za pierwszym razem też to bardziej od niego wyszło... w każdym razie proszę o odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Tylko on jest w mojej głowie

Witam! Mam 17 lat i nie widzę sensu życia. Poznałam chłopaka jakieś półtora roku temu. Bardzo mnie w sobie rozkochał. Niedawno potraktował mnie dosłownie jak "szmatę". Nie byliśmy ze sobą 2 miesiące. Po tym czasie poprosił o spotkanie. Przeprosił, powiedział,...

Witam! Mam 17 lat i nie widzę sensu życia. Poznałam chłopaka jakieś półtora roku temu. Bardzo mnie w sobie rozkochał. Niedawno potraktował mnie dosłownie jak "szmatę". Nie byliśmy ze sobą 2 miesiące. Po tym czasie poprosił o spotkanie. Przeprosił, powiedział, że kocha, że mu zależy i że dalej chce ze mną być. Zgodziłam się, przecież tak bardzo, pomimo wszystko, go kochałam. Było OK. Później znowu kłótnie, problemy. I znów traktował mnie jak przedmiot, który może przesunąć, gdzie tylko chce. Wymagał ode mnie, żebym go rozumiała, ale on nawet w najmniejszym stopniu nie próbował zrozumieć mnie. I znów rozstaliśmy się. Ja już nie widzę sensu życia. Coraz częściej myślę o śmierci. Nie potrafię o nim zapomnieć. Nie potrafię za nim nie tęsknić. Pomimo tego jak mnie traktował, nie potrafię go nie kochać. Wiem, że mam dopiero 17 lat. Ale to była prawdziwa miłość. Wiem, że kocham go bardzo mocno, że teraz, gdyby przyszedł, przeprosił i powiedział, że kocha, to wróciłabym do niego. Chcę się w końcu od niego uwolnić. Chcę patrzeć na niego teraz z taką pogardą, z jaką on patrzy na mnie. Ale nie potrafię. Nie mam już siły na życie. Walczyłam o niego tak długo. Jestem już zmęczona tym życiem. Najchętniej odeszłabym z tego świata.

Zdaję sobie sprawę, że jest tu wiele ludzi, którzy mnie kochają i wspierają. Ale tak naprawdę, jak przychodzi co do czego, ja nie mam się nawet komu wygadać. Każdy mówi zapomnij, nie przejmuj się. Ale nikt nie bierze tego pod uwagę, że ja go kocham. Niby najlepszym lekiem na miłość jest kolejna miłość, ale ja nie chcę ranić tego nowego chłopaka, będąc z nim, a kochając byłego. A zresztą inni chłopacy nawet mnie za bardzo nie interesują. Widzę tylko jego. On jest moim ideałem. Cały czas myślę o tym, jak to było kiedyś z nim. Jak mnie kochał. Jak potrafił się zaopiekować. A teraz jestem dla niego tylko rzeczą, z którą robi, co chce. Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona. Życie potrafi zmęczyć. Choć prawie nic nie robię. Siedzę w domu przed komputerem. Nawet nie mogę się skupić na nauce. Nie potrafię nic zrobić, bo ciągle w głowie siedzi mi on. Pomóżcie ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z pustką po rozstaniu?

Witam, mam na imię Ola (21 l.). Dwa miesiące temu zostałam porzucona przez faceta, z którym byłam 6 lat i wiązałam swoją przyszłość. Nie umiem sobie poradzić z myślami, a przede wszystkim ze swoim "nowym" życiem. Wszystko mnie przytłacza, próbuję...

Witam, mam na imię Ola (21 l.). Dwa miesiące temu zostałam porzucona przez faceta, z którym byłam 6 lat i wiązałam swoją przyszłość. Nie umiem sobie poradzić z myślami, a przede wszystkim ze swoim "nowym" życiem. Wszystko mnie przytłacza, próbuję wychodzić ze znajomymi, ale czuję, że robię to wbrew sobie. Wyglądam okropnie, nic nie jem, w ciągu tych 2 miesięcy schudłam 6 kg, a waga wciąż spada, mimo tego, że staram się już normalnie jeść. Codziennie wchodzę na skrzynkę e-mailową z nadzieją, że bedzie tam wiadomość od mojego eks. To tylko złudzenie. Nie wiem, czy wybrać się do psychologa po pomoc, czy to za wcześnie? Nocy nie potrafię przespać, przez co zawalam pracę, ponieważ jestem zmęczona. Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Bolesne rozstanie - czuję, że potrzebuję pomocy

Rozstałam się z kimś kilka miesięcy temu. Jestem sama, ala on ma kogoś i sypia z nią. Za każdym razem, kiedy z nim rozmawiam, czuję, że on mnie rani. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czasami mam różne myśli, że...

Rozstałam się z kimś kilka miesięcy temu. Jestem sama, ala on ma kogoś i sypia z nią. Za każdym razem, kiedy z nim rozmawiam, czuję, że on mnie rani. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czasami mam różne myśli, że nie jestem w stanie normalnie żyć. On mnie skrzywdził, zranił, zostawił w środku niczego. Miesiąc po rozstaniu wzięłam za dużo tabletek antydepresyjnych i nasennych. Nic się nie stało, ale czasami znowu mam takie myśli. Nie nie jestem w stanie bez niego żyć. Wiem, że nigdy nie będziemy razem. Czuję się niedowartościowana i że nie zasługuję na nic, a tym bardziej na nowy związek. Nie umiem nikomu zaufać. Chcę w końcu normalnie żyć, ale nie mam na to wystarczającej siły. Czuję, że potrzebuję pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Bezradność i chłopak. Co mam zrobić?

Mam problem. Od pół roku podoba mi się jeden chłopak ze szkoły, który jest dwa lata starszy. Jest bardzo nieśmiały, zresztą tak jak ja. Ostatecznie mogłabym do niego podejść, ale nie ma pretekstu, a ot tak, nie potrafię i...

Mam problem. Od pół roku podoba mi się jeden chłopak ze szkoły, który jest dwa lata starszy. Jest bardzo nieśmiały, zresztą tak jak ja. Ostatecznie mogłabym do niego podejść, ale nie ma pretekstu, a ot tak, nie potrafię i wydaje mi się to beznadziejne podejść bez żadnego celu, bo będzie to dziwnie wyglądać - jak dla mnie, a w dodatku nie miałabym na początku o czym z nim gadać, a nie chcę z siebie zrobić idiotki. Mam już dość tego stanu. Ten chłopak jest moim ideałem. Cichy, brak dziewczyn wokół niego. I nie ma dziewczyny. Właściwie to w ogóle z dziewczynami nie gada. Chciałabym go poznać, ale wiem, że nic się raczej nie zmieni oprócz tego, że może będzie mi odpowiadał cześć na przerwach i tyle.

Z jednej strony bardzo chciałabym, żeby mi przeszło, bo nie widzę innych chłopaków oprócz niego. Niestety nie potrafi mi przejść, łudzę się jeszcze, że może jak go poznam to coś się zmieni, lecz jest to raczej niemożliwe. Nie wiem co zrobić, żeby mi przeszło. Nawet gdy o nim nie myślę i stwierdzam, że już mniej mi się podoba, to gdy go widzę, to wszystko wraca. Co mam zrobić? W dodatku nie mamy wspólnych znajomych, żeby ktoś mógłby mnie z nim poznać. Dodam jeszcze, że ten chłopak wygląda na niezaradnego i jest bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn i ciągle widzę go z jednym kolegą, z którym się właściwie nie rozstaje, ten jego kolega ma dziewczynę.

Jak pomóc siostrze po rozstaniu z chłopakiem?

Moja siostra, mająca 16 lat, ostatnio rozstała się z chłopakiem, który miał 20 lat... Zawsze było między nimi dziwnie. On ją w szkole olewał, udawał, że jej nie znał. Kiedy szła koło niego, to potrafił w ogóle się do niej...

Moja siostra, mająca 16 lat, ostatnio rozstała się z chłopakiem, który miał 20 lat... Zawsze było między nimi dziwnie. On ją w szkole olewał, udawał, że jej nie znał. Kiedy szła koło niego, to potrafił w ogóle się do niej nie odezwać i rozmawiać z koleżanką w jego wieku. Kiedy byli sami, wszystko było OK, wiadomo. Ale jak szli gdzieś na spacer, on specjalnie unikał miejsc, gdzie mogliby być jego STARSI znajomi. Przed jej urodzinami mówił, że musi jej coś dać. Nie dał jej nic. A potem robił z siebie męczennika i udawał, że cierpi, że zapomniał. Mówił, że już coś ma. To było miesiąc temu. Jakoś nic z jego obietnic nie wyszło. Oczywiście nie chodzi o sam prezent, ale o to, że ją olewa. Kiedy mówiła mu, że jest smutna, on odpowiadał: "To ja nie będę przeszkadzać". W ogóle się nią nie interesował. Rozstali się, bo ten samolubny jedynak powiedział, że już ma jej dosyć. Znudziła mu się. Dziewczyna go kocha i nie potrafi sobie z tym rozstaniem poradzić. Co robić? Cały czas, kiedy ze mną jest na osobności płacze, przy ludziach jest uśmiechnięta, ale widzę, że jej się zbiera na płacz. Nie wiem już, co mam jej mówić! Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Przemoc w rodzinie a problemy w związku

Witam, postaram się pokrótce opisać swój problem. Mam 22 lata. Jestem osobą bardzo żywiołową, mam sporo znajomych, przyjaciół. Niestety, wewnętrznie czuję się bardzo osamotniona. Wiele jest czynników, które na to wpłynęły. Problemy z ojcem, przeciw któremu teraz toczy się rozprawa...

Witam, postaram się pokrótce opisać swój problem. Mam 22 lata. Jestem osobą bardzo żywiołową, mam sporo znajomych, przyjaciół. Niestety, wewnętrznie czuję się bardzo osamotniona. Wiele jest czynników, które na to wpłynęły. Problemy z ojcem, przeciw któremu teraz toczy się rozprawa o znęcanie się, problemy finansowe, szkolne... Jednak mój największy problem dotyczy tego, że od 4,5 roku jestem w związku z mężczyzną, który na początku, przez ok. 2 lata, był ze mną, jak również z inną kobietą. Zdradzał mnie z nią, alba ją ze mną. Z tamtą był już wcześniej, potem poznał mnie i przez jakiś czas był z nami obiema. Teraz ciągle bardzo się stara, ja mu wybaczyłam. Jak jesteśmy razem, to jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Ale... Ja studiuję filologię rosyjską. I to nie na jakiejś najbardziej renomowanej uczelni, wprawdzie to jest uniwersytet, ale nie z tych lepszych, a była kobieta mojego mężczyzny właśnie skończyła weterynarię we Wrocławiu. Ja nie mogę z tym żyć, że jestem marnym studentem filologii, która nikomu na nic nie jest przydatna w życiu, a ona skończyła medycynę, po której ma dobrą pracę, kontakty, poważanie u ludzi. Ja takich perspektyw nie mam. I tak mi z tym źle. Nocami szukam w internecie informacji, jak dostać się na jakiś medyczny czy ścisły kierunek, choć wiem, że ścisłego umysłu nie mam. I przez to od ok. 2 lat dużo piję.

Teraz zapaliła się we mnie czerwona lampka, dlatego że nie mogę sobie poradzić z tym, żeby nie pić rzadziej niż co drugi dzień. Jestem bardzo nerwowa, najwięcej krzyczę na mamę, jak do niej zadzwonię to ciągle na nią wybucham. W domu ja przejęłam rolę takiej bohaterki, jeśli coś się działo, to brat dzwonił do mnie, a potem ja na policję, żeby interweniowała. To ja musiałam mamę prawie na siłę zaprowadzić na policję, żeby złożyła zeznania przeciw ojcu. Ojej, wiem, że dużo się rozpisałam. Dlatego teraz tylko proszę o radę, co ze sobą zrobić, bo tak strasznie mi się żyć nie chce, moja wiara katolicka nie pozwala mi popełnić samobójstwa, ale w głębi serca tak chciałabym umrzeć. Do psychologa nie pójdę, bo nie chce mi się całego mojego życia wyciągać przed obcą osobą, która słucha mnie tylko za pieniądze. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to depresja po rozstaniu?

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... w szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę...

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... w szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę w łazienkach... Gdy go widzę w szkole, łzy napływają mi do oczu... miałam myśli samobójcze, użyłam parę razy żyletki... Cały czas czuję senność i zmęczenie... nie chcę nikogo widywać... Co ja mam robić?

Rozstanie rodziców odbija się na moim związku

Witam! Nie wiem, od czego zacząć. Mam 21 lat i studiuję pedagogikę. Moja wypowiedź może wydawać się dość niespójna, ale ciężko mi o tym mówić... Od pewnego czasu nie wiem, co się ze mną dzieje... Ale zacznę od poczatku... Ponad...

Witam! Nie wiem, od czego zacząć. Mam 21 lat i studiuję pedagogikę. Moja wypowiedź może wydawać się dość niespójna, ale ciężko mi o tym mówić... Od pewnego czasu nie wiem, co się ze mną dzieje... Ale zacznę od poczatku... Ponad rok temu dowiedziałam się, że moja mama ma innego faceta... Poznałam go wcześniej, przedstawiła go jako kolegę z pracy... W życiu nie przypuszczałam, że mama może zdradzić tatę. Byli razem ponad 20 lat... Wzorowe małżeństwo, mogło się wydawać... Jednak prawda wszystkich "zabiła"... Wydało się, że mama ma romans z tym facetem... Przeżyłam to okropnie, patrząć na cierpienia taty i mojego brata... Mama się wyprowadziła... Tata miał myśli samobójcze... Zdążyłam na szczęście na czas... Widziałam to... Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje... Później jeszcze rozprawa w sądzie i wszystko wróciło...

Teraz jest już troszkę lepiej, "niby" wszystko jakoś się ułożyło... Ale ja cały czas myślę... Wszystko zostało na mojej głowie... Najgorsze jest to, że oddziałuje to na mój związek... Jestem strasznie zazdrosna o mojego faceta, nie pozwalam mu wychodzić nigdzie... Nie porafię mu zaufać... Przez to są kłótnie, myślimy o rozstaniu, choć to bardzo trudne, bo się kochamy... Mój tata go nie akceptuje... Boję się, że mnie zdradzi, zostawi... Nie wiem... Nie potrafię sama sobie pomóc... Kocham go, ale wiem, że tak dalej się nie da... Ostatnio postawił mi warunek, że muszę mu zaufać, bo inaczej nie ma to sensu... A ja nie potrafię... Nie wiem, czym to jest spowodowane... Może tą sytuacją domową? Proszę o radę... Powinnam iść do lekarza? Boję się tego, że nie dam rady się otworzyć... Pomóżcie...

Jestem rozczarowana moim życiem. Nie wiem, co dalej...

Mam na imię Marta i mam 28 lat. Jestem mężatką i mam dwójkę dzieci. Mimo to samotność wypełnia moje serce... Ciągłe kłótnie i awantury z mężem doprowadziły do tego, że moje dzieci nie mają szczęśliwego dzieciństwa. Nie chcę tu oskarżać...

Mam na imię Marta i mam 28 lat. Jestem mężatką i mam dwójkę dzieci. Mimo to samotność wypełnia moje serce... Ciągłe kłótnie i awantury z mężem doprowadziły do tego, że moje dzieci nie mają szczęśliwego dzieciństwa. Nie chcę tu oskarżać mojego męża, bo wiem, że wina zawsze leży pośrodku... ale nie rozmawialiśmy od tygodni. Myślę, że coś między nami się wypaliło, przechodziliśmy kryzys... I w tym momencie kogoś poznałam, przeżyłam najcudowniejsze kilka miesięcy, które nie były oparte w ogóle na seksie, a jedynie na byciu razem, spędzaniu wspólnie czasu, rozmowach... dużo zrozumiałam... ta osoba, kiedy zauważyła, że rodzi się uczucie między nami odeszła, zostawiła mnie dla naszego dobra, choć spotęgowało to mój ból... Straciłam przyjaciela, tak mogę to nazwać. Może tak musiało być, bo zbliżyliśmy się z mężem, troszkę inaczej zaczęłam patrzeć na nasz związek... ale minęło kilka tygodni i znów się kłócimy....

Staram się być silna dla moich dzieci, ale wiem, że to wszystko nie ma sensu, nie chce mi się żyć, nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. Mieszkam za granicą i zawiodłam się kilka razy na ludzich, których tu poznałam... Od kilku tygodni nie mogę znaleźć sobie miejsca, płaczę bez przerwy. Jestem kłębkiem nerwów, nie umiem się cieszyć. Myślę o samobójstwie, choć tak naprawdę nie wiem, czy bym się zdecydowała, nie jestem egoistką, a dzieci są moim światem... chcę je wychować, ale nie tak wyobrażałam sobie swoje życie. Nie mogę pokazać dziecku ważnych wartości, jak np. miłość, bo jej nie czuję. Jestem z mężem, ale czuję, że oboje nie jesteśmy ze sobą szczęśliwi... Boję się, że krzywdzę swoje dzieci, nie chcę, żeby widziały matkę ciągle zapłakaną...

Czuję się podle, próbowałam rozmawiać z mężem kilka razy. Czasem przez kilka dni jest dobrze, a później wszystko wraca do normy, czyli ciągle jestem sama. Mąż nie ma czasu dla nas, zachowuje się jak duży chłopiec, nieodpowiedzialny i niezainteresowany rodziną... Nie umiem go zostawić, próbowałam, ale on wtedy przeprasza i kilka miesięcy się stara... A ja już nie mam siły. Jestem 7 lat po ślubie i dziś mogę powiedzieć, że żałuję tego dnia, kiedy powiedzialam: TAK... Sama nie wiem, czego oczekuję. Nie jestem pewna, czy ktokolwiek może mi pomóc. Biję się z myślami. Nie wiem, co robić. Czuję się rozczarowana moim życiem... nie chcę marnować życia moich dzieci, więc może najlepszym rozwiązaniem jest odejść z tego świata, tak po cichu, na zawsze... to moja pierwsza próba szukania pomocy i chyba ostatnia......

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zacząć wszystko od nowa? Czy to w ogóle możliwe?

Od pewnego czasu w moim życiu zachodzą duże zmiany. Mam 20 lat i niedawno rozstałam się z moim chłopakiem. Byliśmy razem przez 5 lat. On był ciągle zazdrosny, krytykował mnie. Ja natomiast mimo tego, że go kocham, nie zawsze miałam... Od pewnego czasu w moim życiu zachodzą duże zmiany. Mam 20 lat i niedawno rozstałam się z moim chłopakiem. Byliśmy razem przez 5 lat. On był ciągle zazdrosny, krytykował mnie. Ja natomiast mimo tego, że go kocham, nie zawsze miałam ochotę na spotkania z nim. Pomyślałam, że potrzebna nam przerwa i może wtedy moje uczucie wróci. Powiedziałam chłopakowi o moich wątpliwościach, doszło do tego, że zaczęliśmy się kłócić coraz częściej i podjęliśmy decyzję o rozstaniu. Myślałam, że po pewnym czasie zaczniemy tęsknić i z powrotem będziemy razem. Ja wyprowadziłam się z domu. Moja przyjaciółka natomiast podjęła studia w innym mieście, gdzie ma już chłopaka. Cieszę się razem z nią, ale nie chcę jej obarczać swoimi kłopotami, podczas gdy ona czuje się szczęśliwa. Od jakichś kilku tygodni nic nie sprawia mi przyjemności, cały czas rozmyślam o moich byłym chłopaku, który wcale do mnie się nie odzywa. Rodzina mojego byłego chłopaka obwinia mnie o całą sytuację, nikt z nich nie uważa, że możemy do siebie wrócić. Na uczelni zupełnie nie potrafię się skupić, ani nawiązać kontaktu z ludźmi. Nawet przy okazji wspólnych wyjść zupełnie się nie odzywam. Nie mam z kim porozmawiać. Osoby, o których myślałam, że są moimi przyjaciółmi, odwrócili się ode mnie. Mogłabym cały czas płakać, moje plany spalają na panewce. Nie potrafię pogodzić się z naszym rozstaniem. Tym gorzej, że mój były uważa, że jemu jest teraz lepiej. Nie mogę o nim zapomnieć, a przecież jestem młoda... Jak mam zmienić moje życie? Czy mam szansę zacząć od nowa?

Jak zapomnieć? Jak zacząć od nowa?

Od dłuższego czasu w moim życiu nieustannie coś się zmienia. Mam 20 lat, studiuję, do niedawna miałam chłopaka. Byłam z nim 5 lat. Między nami zaczęło się psuć, on był zawsze zazdrosny, krytykował mnie na każdym kroku. Kocham go,...

Od dłuższego czasu w moim życiu nieustannie coś się zmienia. Mam 20 lat, studiuję, do niedawna miałam chłopaka. Byłam z nim 5 lat. Między nami zaczęło się psuć, on był zawsze zazdrosny, krytykował mnie na każdym kroku. Kocham go, ale nie byłam lepsza, nie dawałam mu nic, czasami nawet wolałam się z nim nie spotykać, nie czułam takiej potrzeby. Doszłam do wniosku, że aby moje uczucie powróciło, przyda nam się przerwa. Odważyłam się powiedzieć mu o moich wątpliwościach i napięcie między nami stało się nie do wytrzymania. Ciągle się kłóciliśmy, aż w końcu doszliśmy do wniosku, że musimy się rozstać. Miałam nadzieję, że po jakimś czasie zatęsknimy i wrócimy do siebie. Wyprowadziłam się z domu. Moja przyjaciółka zaczęła studia w innym mieście, tam znalazła chłopaka, cieszę się z tego powodu, ale zeszłam na drugi plan. Nie chcę jej teraz obarczać swoimi problemami, wiedząc, że jest szczęśliwa...

Od kilku tygodni nie mam ochoty na nic, nic nie sprawia mi przyjemności. Ciągle myślę o moim byłym. Zerwał ze mną kontakt całkowicie po 5 latach bycia ze sobą. Jego rodzina obwinia mnie za wszystko, nawet nie zakładają, że możemy do siebie wrócić. Nienawidzą mnie, za całą tę sytuację obwinają mnie... Na studiach mi się nie układa, nie potrafię się skupić, nie potrafię nawet dogadać się z ludźmi... Jeśli się gdzieś spotykamy, zostaję z boku, nie odzywam się, nie mam o czym mówić. Ciągle leżę w łóżku, zaniedbując przez to szkołę... Nie mam do kogo się zwrócić, bo na obecną chwilę nie mam nikogo. Ludzie, którzy wydawali się tylko pozornie przyjaciółmi, odwrócili się. Może to przez moje huśtawki nastroju... Ciągle chce mi się płakać, planuję coś, po czym i tak tego nie robię.

Teraz, kiedy wiem, że ta przerwa była bez sensu, nie mogę tego cofnąć... Nie potrafiłabym stawić czoła temu wszystkiemu. Poza tym mój były mówi teraz, że jest mu lepiej, niż jak się ciągle kłóciliśmy... Niestety, nie dla mnie. Postanowiłam czekać, ale nie wiem, czy dam radę, nie potrafię myśleć o niczym innym! Nie mam na nic ochoty, siły, nie ruszam się z domu, najchętniej to spałabym cały czas... Chcę zapomnieć, zacząć od nowa. W końcu jestem jeszcze młoda, ale sama nawet nie mogę zwrócić się do rodziny. Jak zacząć wszystko od nowa? Czy to w ogóle możliwe?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Niespokojne myśli. Co się dzieje? Co dalej?

Otóż mój problem wygląda następująco: tydzień temu chłopak powiedział mi, że mnie kocha, ale chce pobyć sam. Bardzo mnie to zasmuciło, gdyż jestem osobą, która nie lubi niejasnych sytuacji, źle się czuję, gdy się z kimś pokłócę i zaraz nie pogodzę....

Otóż mój problem wygląda następująco: tydzień temu chłopak powiedział mi, że mnie kocha, ale chce pobyć sam. Bardzo mnie to zasmuciło, gdyż jestem osobą, która nie lubi niejasnych sytuacji, źle się czuję, gdy się z kimś pokłócę i zaraz nie pogodzę. Wpadłam wtedy w wielki smutek i przygnębienie, zwłaszcza że rozpoczęłam studia i jestem 400 km od domu, czuję się samotna i zdana tylko na siebie... Na stancji mieszkam ze starszymi o 5 lat dziewczynami, które mają "swój świat", swoje życie i problemy, nie rozmawiamy ze sobą zbyt wiele, tylko cześć, cześć, jak tam. Aby ratować sytuację, wróciłam do domu i postanowiliśmy dać sobie szansę. Piszemy ze sobą, rozmawiamy, ale mnie to wciąż martwi, bo chciałabym, żeby było tak jak kiedyś. I analizuję każde jego słowo w myślach, które nie wypowiedział jakbym sobie tego życzyła, bo chciałabym, żeby mnie bardziej wspierał, doceniał, tak milutko się odnosił jak kiedyś, i w tej sytuacji rozmyślam, sama snuję zgubne domysły.

Jestem smutna, każdego dnia mam tak, że funkcjonuję normalnie, ale przychodzi taki czas, kiedy zaczynam myśleć lub tak nagle czuję się gorzej, taka przytłoczona, smutna. Zawsze byłam ślepą optymistką, a teraz dostrzegam wiele nieuroków życia i czasem w mych myślach szczęście dla mnie jest odległe, czuję, że sobie nie radzę, czuję się samotnie i bezsilnie. Nie mam myśli samobójczych, wiem, że trzeba się wziąć w garść i żyć, tylko nie zawsze udaje mi się to realizować. Kiedy mama zadzwoni, zawsze mnie pocieszy, humor mi się poprawi, ale cóż z tego, jak na drugi dzień znów to samo. Pragnę dodać, że to niby rozstanie z moim chłopakiem przeżyłam ciężko. Myślałam wtedy o przyszłości, że sama nie dam rady, że jak to mogło się stać, dlaczego ja, że sobie nie poradzę, że nie będę już szcześliwa i mimo że jest w porządku, nadal się boję bardzo, i moje myśli są niespokojne, takie jak już wspomniałam. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Rozstanie i zniechęcenie do życia - co robić?

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... Nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... W szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę...

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... Nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... W szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę w łazienkach... Gdy go widzę w szkole, łzy napływają mi do oczu... Miałam myśli samobójcze, użyłam parę razy żyletki... Cały czas czuję senność i zmęczenie... Nie chcę nikogo widywać... Co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nadal go kocham, ale nie wiem, jak mam poradzić sobie z samą sobą?

Witam, mam 17 lat i nie widzę sensu życia. Poznałam chłopaka jakieś półtora roku temu. Bardzo mnie w sobie rozkochał. Niedawno potraktował mnie dosłownie jak "szmatę". Nie byliśmy ze sobą 2 miesiące. Po tym czasie poprosił o spotkanie. Przeprosił, powiedział,...

Witam, mam 17 lat i nie widzę sensu życia. Poznałam chłopaka jakieś półtora roku temu. Bardzo mnie w sobie rozkochał. Niedawno potraktował mnie dosłownie jak "szmatę". Nie byliśmy ze sobą 2 miesiące. Po tym czasie poprosił o spotkanie. Przeprosił, powiedział, że kocha, że mu zależy i że dalej chce ze mną być. Zgodziłam się, przecież tak bardzo, pomimo wszystko, go kochałam. Było okej. Później znowu kłótnie, problemy. I znów traktował mnie jak przedmiot, który może przesunąć, gdzie tylko chce. Wymagał ode mnie, żebym go zrozumiała, ale on nawet w najmniejszym stopniu nie próbował zrozumieć mnie. I znów rozstaliśmy się. Ja już nie widzę sensu życia. Coraz częściej myślę o śmierci. Nie potrafię o nim zapomnieć. Nie potrafię za nim nie tęsknić. Pomimo tego jak mnie traktował, nie potrafię go nie kochać. Wiem, że mam dopiero 17 lat. Ale to była prawdziwa miłość. Wiem, że kocham go bardzo mocno, że teraz gdyby przyszedł, przeprosił i powiedział, że kocha, to wróciłabym do niego. Chcę się w końcu od niego uwolnić. Chcę patrzeć na niego teraz z taką pogardą, z jaką on patrzy na mnie. Ale nie potrafię. Nie mam już siły na życie. Walczyłam o niego tak długo. Jestem już zmęczona tym życiem. Najchętniej odeszłabym z tego świata.

Zdaję sobie sprawę, że jest tu wiele ludzi, którzy mnie kochają i wspierają. Ale tak naprawdę, jak przychodzi co do czego, ja nie mam się nawet komu wygadać. Każdy mówi zapomnij, nie przejmuj się. Ale nikt nie bierze tego pod uwagę, że ja go kocham. Niby najlepszym lekiem na miłość jest kolejna miłość, ale ja nie chcę ranić tego nowego chłopaka, będąc z nim, a kochając byłego. A zresztą, inni chłopacy nawet mnie za bardzo nie interesują. Widzę tylko jego. On jest moim ideałem. Cały czas myślę o tym, jak to było kiedyś z nim. Jak mnie kochał. Jak potrafił się zaopiekować. A teraz jestem dla niego tylko rzeczą, z którą robi, co chce. Jestem zmęczona... Bardzo zmęczona. Życie potrafi zmęczyć. Choć prawie nic nie robię. Siedzę w domu przed komputerem. Nawet nie mogę się skupić na nauce. Nie potrafię nic zrobić, bo ciągle w głowie siedzi mi on. Pomóżcie ;(

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty