Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Poczucie bezsilności i myśli samobójcze - co powinnam zrobić?

Witam. Mam 14 lat i jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu mam niskie poczucie własnej wartości, chce mi się płakać, ale nie potrafię, mam myśli samobójcze (ale nie dojdą do skutku, bo się boję i nie potrafię, może nie chcę; myślę...

Witam. Mam 14 lat i jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu mam niskie poczucie własnej wartości, chce mi się płakać, ale nie potrafię, mam myśli samobójcze (ale nie dojdą do skutku, bo się boję i nie potrafię, może nie chcę; myślę o tym, co by było gdyby). Długo śpię i najchętniej tylko bym spała. Jestem w pierwszej gimnazjum, wcześniej miałam dobre oceny, ale w tym roku strasznie spadłam, nie potrafię się już skupić na nauce tak jak kiedyś i przybieram na wadze. Nie potrafię się już cieszyć i nie myśleć, co inni sądzą o moim zachowaniu i wyglądzie. Mój tata zdradził moją mamę, znaczy są razem i nic się w sumie nie zmieniło, i jak się dowiedziałam, to dobrze to przyjęłam, ale chyba nie powinnam. Nie przeszkadzało mi to i dalej nie przeszkadza. Ale zastanawiam się, czy to może mieć jakiś wpływ na to, jak się teraz czuję. Od roku chodzę po szpitalach i klinikach, badam się, bo mam podejrzenie kłębuszkowego zapalenia nerek. Nie okazuję smutku przy bliskich, bo się boję, tylko nie wiem dlaczego.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie odczuwam zadowolenia z życia - czy to depresja?

Cześć, mam 16 (za kilka dni 17) lat. Mam pewne problemy od września 2010. Najpierw wydawało mi się, że to fobia szkolna, ale psychiatra stwierdził mi natręctwa. Biorę *** już ze 3-4 miesiące albo może więcej - nie wiem, nie...

Cześć, mam 16 (za kilka dni 17) lat. Mam pewne problemy od września 2010. Najpierw wydawało mi się, że to fobia szkolna, ale psychiatra stwierdził mi natręctwa. Biorę *** już ze 3-4 miesiące albo może więcej - nie wiem, nie przywiązuję do tego wagi. Raz było lepiej, raz gorzej. We wrześniu i przez pewien okres nie miałem ochoty wychodzić do szkoły, do tego dochodziły wymioty itp. Mam troszkę godzin nieusprawiedliwionych, ale oceny mam ok, gorzej z wypowiedziami ustnymi, ale jak trzeba, to dam radę! Od dość długiego czasu rozważam o sensie życia, o wierze... Zawsze są to takie krótkie okresy i od dość dawna nie dumałem nad tym. Ale dzisiaj znowu zacząłem, i to bardzo intensywnie - czy to ma sens to życie? Po co żyć? Nie mówię, że chcę popełnić samobójstwo, bo nie chcę, tylko myślę, co by było, jakbym sobie napisał jakieś notatki (jak w pamiętniku) i opisywał wszystko po kolei, co sądzę o ludziach, o życiu itp., aż w końcu skończył ze sobą i żeby to ludzie przeczytali i te ich gały wyszły na wierzch, i by im się włosy jeżyły na głowie albo obojętnie czym!... Są to tylko moje rozważania, a nie jakieś moje cele! Mam praktycznie wszystkie objawy depresji: jestem przybity, mało zadowolony, zamknięty, dużo robię sam, raz jestem bardzo społeczny, a raz aspołeczny, częste zmiany nastrojów, nic mi się nie chce, czasem jestem bardzo senny.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój chłopak chciał popełnić samobójstwo - jak powinnam mu pomóc?

Dzień dobry. Wczoraj miałam dziwną sytuację. Jestem młodą dziewczyną, która wiele przeszła. Nie mam wsparcia w rodzinie, nawet w mamie. Jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham. Mam depresję, a on obiecał mi wsparcie. Patryk - mój chłopak - ma 22...

Dzień dobry. Wczoraj miałam dziwną sytuację. Jestem młodą dziewczyną, która wiele przeszła. Nie mam wsparcia w rodzinie, nawet w mamie. Jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham. Mam depresję, a on obiecał mi wsparcie. Patryk - mój chłopak - ma 22 lata. Miał problem z narkotykami i alkoholem, ale cudem udało mi się go z tego wyciągnąć. Wczoraj znowu się upił i był pod wpływem amfetaminy. Zostawiłam go na 5 minut w pokoju, a gdy wróciłam, znalazłam go w drugim pomieszczeniu z ładowarką na szyi, gdy próbował się powiesić. Był strasznie blady, ale nic mu się nie stało. Nie chcę się z nim rozstawać, chcę mu pomóc, ale nie wiem, jak to zrobić, jak z nim rozmawiać. On nie chce iść do psychiatry, a ja nie mam już sił... Co robić? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.  

Depresja czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne - co mi dolega?

Mam 20 lat, studiuję filologię angielską, radzę sobie tam fantastycznie. Mam chłopaka od 4 lat, zawsze było nam cudownie, nigdy nie mialam wątpliwości, że to ten jedyny, aż do teraz. Od jakiegoś tygodnia ciągle się zastanawiam czy ja go naprawdę...

Mam 20 lat, studiuję filologię angielską, radzę sobie tam fantastycznie. Mam chłopaka od 4 lat, zawsze było nam cudownie, nigdy nie mialam wątpliwości, że to ten jedyny, aż do teraz. Od jakiegoś tygodnia ciągle się zastanawiam czy ja go naprawdę kocham, czy aby się nie oszukuję, czy to miłość itd. Bardzo się tym martwię. bo nie chciałabym się z nim rozstawać. Pochodzę z rodziny patologicznej (rodzice piją, fatalne warunki mieszkalne). Byłam u psychiatry, stwierdził u mnie depresję, zapisał lek z grupy SSRIl i kazał przyjść za miesiąc po kolejną receptę. Takie dziwne myśli pojawiły się u mnie już wcześniej. Wtedy też brałam ten lek i wszystko przeszło. Miałam spokój przez ponad rok, później również ten lek okazał się skuteczny (dodam, że bez wizyt u psychoterapeuty). Błagam o pomoc, bo tak naprawdę nie wiem co mi dolega i jak to leczyć? I jeszcze jedno pytanie: psychoterapeuta to psychiatra czy psycholog? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Płaczliwość - czy to może byc objaw depresji?

Witam. Od ok. 4-5 miesięcy zauważyłam u siebie niepohamowane, bezpodstawne wybuchy płaczu. Czasem wystarczy błahostka, a do oczu już napływają mi łzy. Nie potrafię ich opanować, muszę się wypłakać i wtedy się wyciszam. Od października mieszkam w innym mieście, przeprowadziłam...

Witam. Od ok. 4-5 miesięcy zauważyłam u siebie niepohamowane, bezpodstawne wybuchy płaczu. Czasem wystarczy błahostka, a do oczu już napływają mi łzy. Nie potrafię ich opanować, muszę się wypłakać i wtedy się wyciszam. Od października mieszkam w innym mieście, przeprowadziłam się ze względu na studia, trudno więc było mi się odciąć od rodziców, odnaleźć w nowym miejscu. Wyjeżdzając  z powrotem z rodzinnego domu do miasta gdzie studiuję, chodziłam ztruta, przygnębiona, również płakałam. Czy to może być oznaką depresji? A może przesilenie zimowe tak na mnie działa lub zmiana otoczenia? Z góry dziękuję za wskazówki co robić. Ps. dodatkowo, od miesiąca biorę tabletki (zmieniłam lek antykoncepcyjny), ponieważ po nich głównie zauważyłam wahania nastroju.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja - jak sobie z nią radzić?

Witam! Mam 43 lata i niedawno po 22 latach straciłam pracę. Nigdy nie byłam zbyt pewna siebie, ale to mnie całkowicie zdołowało. Jest źle. Bardzo krytycznie patrzę na siebie, na zasadzie: po co ja żyję, nie ma ze mnie żadnego...

Witam! Mam 43 lata i niedawno po 22 latach straciłam pracę. Nigdy nie byłam zbyt pewna siebie, ale to mnie całkowicie zdołowało. Jest źle. Bardzo krytycznie patrzę na siebie, na zasadzie: po co ja żyję, nie ma ze mnie żadnego pożytku. Każdego ranka zastanawiam się czy wstać z łóżka, bo po co? Chodzić szukać pracy? Tego też nie umiem. Moje CV jest bardzo krótkie - szkoła średnia i jeden zakład pracy, wręcz wstydzę się je pokazywać. Nie umiem się odnaleźć w tych realiach. Boję się o siebie. Pojawiają się wręcz myśli samobójcze, to mnie przeraża. Jestem na tyle racjonalną osobą, że je odsuwam, ale jak długo jeszcze mi się to będzie udawało? Chciałam szukać pomocy u psychiatry, ale w moim mieście nie ma lekarza tej specjalizacji. Nie wiem, co robić.J ak mam sobie z tym poradzić? Czy jest to możliwe bez pomocy specjalisty?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zaburzenia depresyjne - jak pomóc mężowi?

Zastanawiam nad stanem psychicznym mojego męża. Od ok. 2 tygodni chodzi przybity, momentami wygląda jakby miał płacz na końcu nosa. Twierdzi, że mu praca nie idzie, jest rozdrażniony, wiecznie niewyspany (sypia około 7 godzin na dobę). Cały czas widzi...

Zastanawiam nad stanem psychicznym mojego męża. Od ok. 2 tygodni chodzi przybity, momentami wygląda jakby miał płacz na końcu nosa. Twierdzi, że mu praca nie idzie, jest rozdrażniony, wiecznie niewyspany (sypia około 7 godzin na dobę). Cały czas widzi wszystko w czarnych barwach, nie potrafi się skupić na pozytywach i pomimo, że tak naprawdę nie ma powodów do niezadowolenia - chodzi przybity. Bierze standardowe suplementy diety, takie jak tabletki musujące z witaminami, dodatkowo lecytynę, witaminy z grupy B oraz wit D. Dietę ma bogatą w różnorodne składniki odżywcze. Owoce, ryby, mięso i ryż, ziemniaki i makarony jemy raz lub 2 w tygodniu. 2 razy w tygodniu kupujemy pizzę lub tego typu jedzenie. Zastanawiałam się czy może któraś witamina lub coś innego może oddziaływać negatywnie na samopoczucie. Co powinnam zrobić? Czy potrzebuje specjalisty??

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mój chłopak chciał popełnić samobójstwo - jak mu pomóc?

Witam. Jestem kobietą, mój wiek to 18 lat. Mam depresję, jestem z tym całkiem sama... Rodzina mi nie pomaga i nie mam wsparcia u bliskich. Jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham i który miał problemy z alkoholem oraz narkotykami......

Witam. Jestem kobietą, mój wiek to 18 lat. Mam depresję, jestem z tym całkiem sama... Rodzina mi nie pomaga i nie mam wsparcia u bliskich. Jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham i który miał problemy z alkoholem oraz narkotykami... Można powiedzieć, że dopiero gdy się ze mną związał, postanowił z tym skończyć... Wczoraj znowu był pod wpływem alkoholu, a także pod wpływem narkotyków. Wyszłam na chwilę z pokoju, a gdy wracałam, znalazłam go w drugim z kablem na szyi... Był cały blady i prawie tracił przytomność... Zawołałam o pomoc i szybko kabel został zdjęty. Na szczęście nic się nie stało, ale zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym rozmawiała ze znajomym dłużej, to już nigdy nie byłoby dobrze... Przez tę całą sytuację nie mogłam spać, nie mogę się skupić oraz zebrać myśli. Sama mam myśli samobójcze... Czy to moja wina? Czy zrobił to z zazdrości? Chciałabym jakoś pomóc mojemu chłopakowi, tylko że nie wiem jak. Nie wiem nawet, jak z nim rozmawiać. Uważam, że sama też potrzebuję pomocy. Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Poczucie beznadziejności życia - jak sobie z nim poradzić?

Witam, mam ogromny problem. Mam chyba silną depresję. Miałem myśli samobójcze, ale nie na tyle "ostre", że byłem gotowy to zrobić. Takie, że rozmyślałem, jak bym to zrobił. Nie mam pracy, dobrych znajomych, nie jestem też finansowo rozwinięty,...

Witam, mam ogromny problem. Mam chyba silną depresję. Miałem myśli samobójcze, ale nie na tyle "ostre", że byłem gotowy to zrobić. Takie, że rozmyślałem, jak bym to zrobił. Nie mam pracy, dobrych znajomych, nie jestem też finansowo rozwinięty, wręcz odwrotnie - jestem bez pracy, a mam już 23 lata i na znalezienie zatrudnienia na chwilę obecną się nie zapowiada. To wszystko mnie "DOBIJA", a zwłaszcza to, że nie mam swojego kąta w domu, w którym mógłbym być sam przez dłuższy okres (patologiczne mieszkanie). Nie wiem, co mam robić, a na profesjonalne badanie mnie nie stać.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Próba samobójcza, nie chcę tego więcej przeżywać

Mam 14 lat i chciałabym się dowiedzieć jak na zawsze pozbyć się depresji, bez żadnych leków, bez chodzenia do psychiatry... Wszystko zaczęło się w 1 klasie gimnazjum, zaczęłam błagać mamę o jeszcze jeden dzień wolnego, z niechęcią, ale się zgadzała....

Mam 14 lat i chciałabym się dowiedzieć jak na zawsze pozbyć się depresji, bez żadnych leków, bez chodzenia do psychiatry... Wszystko zaczęło się w 1 klasie gimnazjum, zaczęłam błagać mamę o jeszcze jeden dzień wolnego, z niechęcią, ale się zgadzała. Wiedziałam, że jeżeli tak dalej pójdzie to sprawa rozpocznie się w sądzie i dostanę kuratora, ale nic na to nie mogłam poradzić. To było ode mnie silniejsze. Płakałam po nocach, przeryczałam prawie całe lato, bo wiedziałam, co mnie czeka w szkole: niechciane odpytywanie. Wiem, że codziennie by mnie nie odpytywali, ale już zakładałam wszystko na przód... Przeprowadziliśmy się z Chodzieży do Ryczywołu (straszna wiocha) i tutaj sprawa zaczęła przybierać na sile. Zostawiłam swoją szkołę, swoje koleżanki; prawie w ogóle nie mam z nimi kontaktu, widzimy się co 2-4 tygodnie, ale mi to nie wystarcza. W Chodzieży przeżywałam jakoś te lekcje, lecz tutaj to się staje niemożliwe. Nie mogą mnie wspierać, a nie umiem się zmusić (prawdopodobnie nigdy się nie zmuszę),by mieć nowych przyjaciół. 3-4 miesiące temu byłam w psychiatryku -przedawkowałam tabletki, ale nie żeby się zabić. Rzeczywiście w tym dniu nie poszłam do szkoły; błagałam mamę. Cały dzień płakałam, miałam myśli samobójcze, na początku chciałam się zabić, lecz gdy tylko połknęłam tabletki zaczęłam tego żałować. Uspokoiłam się nieco, poszłam sobie zrobić herbatę, mając nadzieję, że przez nią tabletki się szybciej rozpuszczą. Zaczęły działać dopiero o 7.00 wieczorem. Poszłam do swojego pokoju i przytuliłam do swojego psa (św. p. Maxa).Wystraszyłam się, bo serducho zaczęło mi bić jak szalone, myślałam, że dostanę zawału. Mama zaczęła szukać tabletek w szafie, ale ich nie znalazła w szafie, więc sobie pomyślała, że je wyrzuciłam.(Z dużo to ich nie było, najwyżej 20-parę tabletek czy coś tam. Brałam je przez tydzień, ale potem zaczęły dawać odwrotny efekt).Powiedziałam jej prawdę. Zadzwoniła do kolegi i zawieźli mnie do szpitala. Po dwóch dniach znalazłam się w psychiatryku. Szpital jak szpital: kawkujące piguły i kilka "walniętych" pacjentów. Większość z nich była normalna. Przez 5 tygodni szprycowali mnie tabletkami uspokajającymi i na depresję. Nic nie dawało, ale postanowiłam udawać, że czuję się świetnie. W końcu mnie wypuścili. Mama była radosna przez miesiąc, a potem znowu zaczęła być gburowata i darła się na wszystkich. I mówi, że to ja stałam się nerwowa i powinnam znowu tam wrócić. Grozi mi też psychiatrykiem (wstrzymuję się, by jej nie przyłożyć, bo jest w ciąży),bo robię sobie kiełki i zamierzam nie jeść mięsa. Mówi, że zabroni mi jeździć do ojca, bo niby "ryje mi mózg". Od dwóch miesięcy depresja znowu zaczyna mnie ogarniać. Zaczynam opuszczać lekcje (dzisiaj zeszłam z 2 ostatnich),bo boję się. Nie wiem czego. (Pani od chemii, Boże co to za wredna baba). Mogłabym chodzić do szkoły gdyby wymagali ode mnie tylko prac pisemnych i nie krytykowali mnie przy innych. A myślą, że jak nakrzyczą to nas zmobilizuje, a wcale, że to nie prawda. Chcę wrócić do mojej szkoły, ale dyrektor nie przyjmie mnie z powrotem, bo boi się, że popełnię samobójstwo. Nie jestem taka głupia. Nie chcę znowu TAM trafić i być traktowana jak 5 koło u wozu. Ja tu nie wytrzymam i boję się, że niedługo i tak dojdzie do nieuniknionego. POMOCY!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam wątpliwości, czy dalej go kocham - depresja czy obojętność?

Witam! Spotykam się z chłopakiem od 4 miesięcy, znamy się od 5. Na początku miałam wrażenie, że trochę mnie ignoruje, więc robiłam wszystko, żeby nie zaprzątać sobie nim za bardzo głowy, bo wiem, jak niefajnie jest być zauroczonym/zakochanym i zostawionym....

Witam! Spotykam się z chłopakiem od 4 miesięcy, znamy się od 5. Na początku miałam wrażenie, że trochę mnie ignoruje, więc robiłam wszystko, żeby nie zaprzątać sobie nim za bardzo głowy, bo wiem, jak niefajnie jest być zauroczonym/zakochanym i zostawionym. Brałam to na dystans mimo tego, że zależało mi na tym związku. Stawaliśmy się sobie coraz bardziej bliscy, ja zrobiłam się straszną zazdrośnicą, bo on należy do typu chłopaków "niezależnych". Ma swoją pasję, mnóstwo znajomych, przyjaciół, no i oczywiście koleżanek. Oczywiście moja zazdrość go wkurzała, a ja nie potrafiłam tego zmienić, strasznie się bałam, że mnie zostawi czy zdradzi. Teraz niestety już tak nie jest. Widziałam, jak coraz bardziej mu zależy, jak się dla mnie poświęca i stara. A ja zaczęłam się odsuwać. Stał mi się obojętny. Nie przeszkadzało mi to, czy pójdzie na imprezę, czy do koleżanki lub cokolwiek innego. Ja zaś stałam się nieobecna, starałam się unikać go, wszystko miałam gdzieś, zresztą nie tylko jego, nie zależało mi na zdaniu sesji, czułam się tak, że nawet gdyby ktoś koło mnie umarł, to miałabym to gdzieś. Widziałam, że go to strasznie boli, że go krzywdzę, ale nie potrafiłam okazać empatii, nie czułam jej "w środku", chociaż wiedziałam, że normalnie to już dawno bym wymiękła, gdyż jestem wrażliwą osobą (jednak tego po sobie nie pokazuję, gdyż boję się być zraniona). Myślałam, że to przejdzie, więc próbowałam przywrócić wszystko do normalności, ale robiłam to na siłę. Mój stan trwał około 2 tygodni, a wychodzenie z niego około tygodnia. Znów zaczęłam się śmiać i cieszyć życiem, znów byłam zazdrosna i poczułam, że go kocham. Miesiąc było w porządku, teraz znów czuję, że robię się egoistyczna i nie mam ochoty się starać, nie mam ochoty na seks, jestem jak kukła, nic nie sprawia mi satysfakcji. Znów go strasznie ranię. Teraz moje pytanie brzmi: 1) Czy ja go po prostu nie kocham (chociaż moim zdaniem to najlepszy chłopak na świecie, dojrzały, godny zaufania itd.)? 2) Czy może jest to stan przejściowy, bo spędzamy ze sobą za dużo czasu (razem studiujemy, widujemy się popołudniami, wieczorami rozmawiamy na GG)? 3) Czy może ja mam depresję, skoro przejawia się moja niechęć na różnych płaszczyznach (uczelnia, dom itd., nie mam ochoty na imprezy ani na słuchanie muzyki, po prostu egzystuję, dodam, że nie jestem ani smutna, ani szczęśliwa, dlatego wykluczam depresję, bo kojarzy mi się ona ze smutkiem, z dołem psychicznym)? Proszę o odpowiedź, bo już nie wiem, co robić, wybrałabym się do psychologa, ale czuję, że mój problem to sprawa niższej rangi i nie warto zawracać nią głowy innym ludziom - psycholog pomaga w poważniejszych sprawach.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Powracające myśli o śmierci - jak pomóc?

Mam przyjaciółkę, która od co najmniej 2 lat mówi, że chciałaby umrzeć. Zawsze uważała jednak, że samobójstwo jest niedopuszczalne ze względu na jej przekonania religijne. Problem w tym, że ostatnio zaczęła mówić, że jej stosunek do samobójstwa się zmienia. Faktycznie...

Mam przyjaciółkę, która od co najmniej 2 lat mówi, że chciałaby umrzeć. Zawsze uważała jednak, że samobójstwo jest niedopuszczalne ze względu na jej przekonania religijne. Problem w tym, że ostatnio zaczęła mówić, że jej stosunek do samobójstwa się zmienia. Faktycznie ma też większe problemy - cierpi na bóle głowy (których przyczyny lekarze nie potrafią wyjaśnić) i ma kłopoty ze studiami, w dodatku ma duże kompleksy, tak na punkcie swojego wyglądu, jak i (a może przede wszystkim) na punkcie swojej inteligencji. Ani ja, ani nasi wspólni przyjaciele nie jesteśmy w stanie jej pomóc - próbowaliśmy rozmawiać, ale nie potrafimy tak dobrać słów, żeby ona nie odebrała ich jako negatywne - wszystkie nasze starania jak dotąd tylko pogarszają sytuację. Każde słowa teraz odbiera tylko jako atak na nią. Dodam, że to jest osoba chronicznie nieszczęśliwa, jeśli mogę to tak określić - chyba nigdy nie bywa naprawdę szczęśliwa, nie potrafi czerpać radości z niczego. Zdaję sobie sprawę, że powinniśmy ją namówić na kontakt z psychologiem, ale tu pojawia się kolejny kłopot - nasza przyjaciółka ma poważny uraz do psychologów (wyniesiony z dzieciństwa) i na jakiekolwiek wzmianki o fachowej pomocy natychmiast reaguje negatywnie. Co możemy zrobić w takiej sytuacji? Zdaję sobie sprawę, że mówimy o dorosłej osobie, która świadomie podejmuje decyzje i która nie planuje samobójstwa, jednak wysyłane przez nią sygnały wydają mi się niepokojące.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Depresja z powodu nadwagi - co robić?

Mam 14 lat i od 4 klasy podstawówki nie czuję się zbyt dobrze. Często płaczę, boję się o swoją przyszłość, ciągle mam myśli samobójcze. W skali Becka mam 41 punktów. Głównym powodem mojej depresji jest nadwaga, mam duże zaburzenia odżywiania...

Mam 14 lat i od 4 klasy podstawówki nie czuję się zbyt dobrze. Często płaczę, boję się o swoją przyszłość, ciągle mam myśli samobójcze. W skali Becka mam 41 punktów. Głównym powodem mojej depresji jest nadwaga, mam duże zaburzenia odżywiania (ciągłe głodówki). Mam wszystkie objawy depresji. Nie byłam u psychologa. Męczy mnie ten stan.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dystymia - proszę o radę

Witam, Czy jest możliwe wyleczenie dystymii? Biorę lek z grupy SSRI od około 3 lat i niestety sam nie zauważam poprawy. Czy jest konieczna zmiana leku czy dawki? Proszę o odpowiedź Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ciągle jestem poirytowana - czy to objaw nerwicy?

Jestem kobietą. Mam na imię Ania i mam 19 lat. Od pewnego czasu zrobiłam się strasznie nerwowa, wszystko mnie drażni, gdy zaczynam się denerwować moje ciało drży, wieczorem gdy zasypiam słyszę dziwny szum w uszach i również rano jak wstaję, w ciągu dnia rzadko się zdarza. Czy to objawy nerwicy?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bardzo złożona sytuacja życiowa - jak pokonać trudności?

Jestem kobietą po 40. Moje życie od dziecka było przeplatane raz dobrze, raz źle. Tych złych dni było więcej. Już jako dziecko myślałam o samobójstwie, bo szykanowania i bezpodstawne oskarżenia matki doprowadzały mnie do silnej niechęci w życiu codziennym. Po...

Jestem kobietą po 40. Moje życie od dziecka było przeplatane raz dobrze, raz źle. Tych złych dni było więcej. Już jako dziecko myślałam o samobójstwie, bo szykanowania i bezpodstawne oskarżenia matki doprowadzały mnie do silnej niechęci w życiu codziennym. Po latach wszystkie emocje wróciły. Otóż pracowałam w jednym zakładzie i doszło do zbliżenia z pracodawcą, on jednak powiedział o tym pracownikom, na dodatek zwierzyłam się jednej osobie o moich problemach w pracy, jak mi wszyscy dokuczają itp., a ona pod tym pretekstem korzystała z mojej komórki, wkładając swoją kartę, pisała anonimy. Wszyscy posądzali mnie. W ten sposób chciała mi pomóc i jednocześnie wrobiła mnie w piekło. Nie miałam szansy na wytłumaczenie, nie myślałam, że ludzie mogą być tak bezwzględni. Zdarzało się, że nie byłam obsługiwana w sklepie. Patrzą na mnie, jakbym popełniła przestępstwo. Próbowałam 2 razy popełnić samobójstwo, ale nie wyszło. Ten zamiar się nie skończył, ciągle jest w mojej głowie. Odizolowałam się od wszystkich, utraciłam wszystkie czynniki chęci do życia. Psycholog i psychiatra mi nie pomogli.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mechanizm mrowienia: jaki jest na tle nerwowym?

Witam. Wielu specjalistów już nie raz mówiło mi, że mam nerwicę i sama to czuję. Około 3 lata temu zrobilam szereg badan: TK mózgu, rezosnans rdzenia kręgowego (mam zwężenie przestrzeni C5/C6 i osteofity), potencjały wywołane, wizyty u neurologa....

Witam. Wielu specjalistów już nie raz mówiło mi, że mam nerwicę i sama to czuję. Około 3 lata temu zrobilam szereg badan: TK mózgu, rezosnans rdzenia kręgowego (mam zwężenie przestrzeni C5/C6 i osteofity), potencjały wywołane, wizyty u neurologa. Wszystkie te badania wykluczyły choroby somatyczne. Wyniki w normie. Niektóre z licznych moich objawów powróciło, a mianowice: mrowią mnie opuszki palców (w jeden dzień opuszek jednego palca, w drugi kolejny, potem kilka dni prawie wcale i potem znowu). Mrowienie jest delikatne, ale zauważalne i pulsujące. Ponadto wydawało mi się, że około 2 dni mrowił mnie mały kawalek stopy. Zdarza mi się, że drży mi warga, powieka, pulsują mi różne mięśnie. Budzę się w nocy z przerażeniem, tak, jakby prąd mnie przeszył. Czy to są objawy nerwicowe? Szczególnie zastanawiają mnie mrowienia opuszków palców. Nie mogę w to uwierzyć i ciągle zadręczam się, że to jest poważne. Czy powinnam powtarzać jakieś badania sprzed 3 lat? Co mam robić? O czym mogą świadczyć te mrowienia? Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Depresja i alkoholizm: czy mogę starać się o rentę?

Choruję na depresję, alkoholizm. Czy mogę dostać rentę? Mam 48 lat.
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam coraz gorsze samopoczucie - co się ze mną dzieje?

Od jakiegoś czasu nie mam ochoty na nic, najchętniej w ogóle nie wstawałabym z łóżka, nie widzę sensu życia. Jestem poza granicami kraju, nie mam możliwości uzyskania fachowej pomocy, nie chcę, aby ktokolwiek z mojego środowiska się o tym dowiedział....

Od jakiegoś czasu nie mam ochoty na nic, najchętniej w ogóle nie wstawałabym z łóżka, nie widzę sensu życia. Jestem poza granicami kraju, nie mam możliwości uzyskania fachowej pomocy, nie chcę, aby ktokolwiek z mojego środowiska się o tym dowiedział. Czuję, że przestałam myśleć racjonalnie, ba! czasami mam wrażenie, że nie rozumiem, co ludzie do mnie mówią! Czuję się ograniczona umysłowo i jest coraz gorzej. Śpię bardzo długo, a mogłabym w ogóle nie wstawać i spać cały czas, mam zaniki pamięci, straciłam rachubę czasu. Chcę się wyleczyć sama i wierzę, że jest to możliwe, bo jak wspomniałam wcześniej, nie mam nawet możliwości jakiegokolwiek fachowego leczenia. A byłam osobą bardzo energiczną i zawsze uśmiechniętą, a teraz nie wiem, co się dzieje. Pomocy!  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam myśli samobójcze po kłótni z mamą - jak można mi pomóc?

Mam 22 lata. Mam problem - boję się chwilami samej siebie. Ostatnio dość poważnie pokłóciłam się z mamą. Powiedziała mi takie rzeczy, że nie mogę sobie nawet tego wyobrazić, że to wyszło z jej ust. Cała się trzęsę, mam ogromna...

Mam 22 lata. Mam problem - boję się chwilami samej siebie. Ostatnio dość poważnie pokłóciłam się z mamą. Powiedziała mi takie rzeczy, że nie mogę sobie nawet tego wyobrazić, że to wyszło z jej ust. Cała się trzęsę, mam ogromna ochotę coś sobie zrobić. Boję się, że kiedyś owa silna wola życia mnie zawiedzie i coś naprawdę sobie zrobię. Kiedyś próbowałam się okaleczać, jednak narzeczony ze mną rozmawiał i odwiódł mnie od tego. Proszę o pomoc, bo nie mam pojęcia, co dalej z tym robić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty