Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Ludzie mówią, że jestem ospała - jak odzyskać witalność?

Wydaje mi się, że zachowuję się normalnie, a jednak wiele osób uważa, że jestem albo zaspana, albo powolna... Lekarz rodzinny podejrzewał u mnie depresję, chciałabym ją zwalczyć sama. Fakt, miałam w życiu trochę przejść, ale sądzę, że gdybym chciała, to...

Wydaje mi się, że zachowuję się normalnie, a jednak wiele osób uważa, że jestem albo zaspana, albo powolna... Lekarz rodzinny podejrzewał u mnie depresję, chciałabym ją zwalczyć sama. Fakt, miałam w życiu trochę przejść, ale sądzę, że gdybym chciała, to byłabym w stanie zwalczyć te dziwne objawy, tym bardziej że mam dziecko i chciałabym być szczęśliwa i uśmiechnięta, a nie smutna i przygnębiona... Proszę o pomoc i poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Natręctwa o samobójstwie - czy mogą się zrealizować?

Witam, czy natręctwa o samobójstwie mogą doprowadzić do jego realizacji? Cierpię na nerwicę depresyjno-lękową... mój psychoterapeuta i psychiatra twierdzą, że to moje lęki i że nie dojdzie do realizacji, ale jakoś nie mogę się przełamać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Czy to depresja? - jeśli tak, to co powinnam zrobić?

Witam ;] Dopiero założyłam konto, więc zbytnio nie wiem jak mam się do tego zabrać... Mam 15 lat i potrzebuję z kimś o tym porozmawiać, kto mnie wysłucha i pomoże szczerze...a nie wyśmieje lub powie, że jestem głupia.. hmmm.. nie...

Witam ;] Dopiero założyłam konto, więc zbytnio nie wiem jak mam się do tego zabrać... Mam 15 lat i potrzebuję z kimś o tym porozmawiać, kto mnie wysłucha i pomoże szczerze...a nie wyśmieje lub powie, że jestem głupia.. hmmm.. nie jestem pewna, ale często myślę czy jestem chora na depresję czy psychicznie... już od co najmniej 3 lat... Różne kłopoty mnie osłabiają i płaczę...a jak nie wychodzi mi z chłopakiem czy kłócę się ze znajomymi to jest po prostu totalna katastrofa... Kiedyś było gorzej, bo się cięłam i to nie tak jak niektórzy przeżywają jak mają trzy kreski...ja potrafiłam dziennie zrobić kilkanaście...i jak popatrzyłam to miałam całą rękę...później przeszło na nogę...Później ktoś ze znajomych odkrył (który dowiedział się po jakimś czasie, że ma depresję), że drapanie daje większy efekt i ból...i to praktykowałam na własnej ręce aż trzy razy do skóry...i to tak, że powstawało zakażenie i ropa ciekła... Raz jak byłam pocięta, moja mama to zobaczyła i rozmawiała ze mną, ale ja nie chciałam...jakoś nie mam odwagi z nią o tym rozmawiać, bo wydaje mi się, że skrzywdzę ją tym...wydaje mi się, że jak się dowie tego, to zacznie siebie obwiniać, a ja tego nie chcę... Kilka razy próbowałam też popełnić samobójstwo...przygotowywałam listy pożegnalne, wszystko sobie obmyślałam jak to będzie...byłam już blisko jednego samobójstwa, ale mnie ktoś odwiódł... Ale często też miałam myśli...po prostu kłopoty mnie osłabiały..nie miałam ochoty wstawać i nawet wieczorami kłaść się spać, tylko miałam ochotę płakać...nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ani widzieć nikogo..odechciewało mi się nawet jeść, po prostu odechciewało mi się normalnie prowadzić tryb życia... Rozmawiałam o tym z najbliższymi (ok. 4 osobami), ale uważały, że przesadzam albo tak olały to...później rozmawiałam z kuzynką, która chciała mi pomóc, ale po prostu nie umiała...aż w końcu stwierdziłam, że zacznę to dusić w sobie i zaczęło się robić pod górkę...po prostu teraz wśród znajomych, jeśli jestem z nimi, to się śmieję, udaję szczęśliwą, choć tak nie jest, a kiedy przekroczę próg domu to mam ochotę zapaść się pod ziemię i nie wrócić...i zaczyna się płakanie i w ogóle... Proszę o pomoc... Z góry dziękuję :(:(:(:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy warto próbować jeszcze coś działać, skoro wiem, że jest już bardzo źle?

Od ponad roku cierpię na depresję. U psychologa byłam tylko raz, skierował mnie najpierw do psychiatry, ten stwierdził depresję i przepisał tabletki. Brałam je przez miesiąc, potem już nie odwiedziłam lekarza, a z tabletek zrezygnowałam. Wcześniej te wszystkie odczucia jeszcze...

Od ponad roku cierpię na depresję. U psychologa byłam tylko raz, skierował mnie najpierw do psychiatry, ten stwierdził depresję i przepisał tabletki. Brałam je przez miesiąc, potem już nie odwiedziłam lekarza, a z tabletek zrezygnowałam. Wcześniej te wszystkie odczucia jeszcze znosiłam, teraz mam chwile, gdy czuję, że już nie wytrzymam, że muszę coś zrobić, jak najszybciej odebrać sobie życie, bo nie dam rady. Przestałam już płakać, użalać się nad sobą, udaję przed innymi i przed sobą, że jest już dobrze, ale nie jest. Czuję, że to cisza przed burzą, że tym razem, kiedy przyjdzie ta chwila słabości, nie wytrzymam i to zakończę. Tak długo mnie to wszystko zabijało, że wreszcie zabiło moje wnętrze, czuję tylko ogromną pustkę. Nie mogę z nikim o tym porozmawiać, bo nie potrafię, nie chcę, zresztą oni maja tak wiele swoich problemów, więc do czasu, aż tego nie zakończę, chcę im pomóc. Przerażam już samą siebie. Potrafię się śmiać, a w środku czuć dalej tę pustkę. Tak jak już bym czekała na tę ostatnią chwilę. Czy warto próbować jeszcze coś działać, skoro wiem, że jest już bardzo źle?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niechęć do świata, myśli samobójcze - proszę o pomoc

Płeć: kobieta Wiek: 16lat. Moim głównym problemem jest chyba niechęć do świata. Nienawidzę go za wszystkie złudzenia jakie stwarza. Są chwile kiedy w jakiś sposób odczuwam szczęście a zaraz potem zostając sama ze swoją psychiką nie daję rady. Jestem takim...

Płeć: kobieta Wiek: 16lat. Moim głównym problemem jest chyba niechęć do świata. Nienawidzę go za wszystkie złudzenia jakie stwarza. Są chwile kiedy w jakiś sposób odczuwam szczęście a zaraz potem zostając sama ze swoją psychiką nie daję rady. Jestem takim wyrzutkiem. Mało komu potrafię zaufać. Mam wrażeniem że dla nich wszystkich jestem śmieciem. Mam myśli samobójcze. Jest za mną taka jedna żałosna próba o której nawet nikt nie wie. Taka zabawa z prądem. Gdy ktoś się do mnie uśmiechnie potrafię zinterpretować to jako ironiczny uśmieszek mówiący: "Ty kretynko" Nic mi się nie chce. Szkołę totalnie olałam. Dziś siedzę w domu... Nie miałam siły by tam iść. Czasem chciałabym się czegoś nauczyć tak dla świętego spokoju żeby oni wszyscy się odczepili. Tylko coś mnie powstrzymuje. Nie mam siły nawet patrzeć na książkę. Durny schemat do którego każą mi przynależeć. Nie chcę się dostosować i przez co cierpię. Bywa że nie potrafię znieść tego smutku i żalu do całego świata jaki we mnie siedzi. Innym razem cieszę się z byle powodu. Choć to pseudo szczęście występuje bardzo rzadko. Kiedy jestem z ludźmi którym w jakiś sposób ufam czuję się lepiej, zapominam na chwileczkę o tym jak mi bardzo źle. Dobrze że jeszcze są tacy... Na dziś zaplanowałam samobójstwo. Miałam kupić sobie jakieś piguły i popić tanim winem. Chyba chciałam tylko zamanifestować swoją depresję całemu światu. O ile to depresja. Może chce żyć i dlatego błagam o pomoc. Czasami się tnę. Nie wiem po co. Po prostu mi lepiej. Kłócąc się z matką często krzyczę informując ją o tym że mam ochotę się zabić... Że ten cały świat jest bezsensu. W odpowiedzi słyszę tylko że usprawiedliwiam tym swoje lenistwo. A ja po prostu nie mam ochoty na wykonywanie czynności w których nie widzę sensu. Właściwie wszystko sprowadza się do bezsensu. Choć jeszcze czasem bywam szczęśliwa...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy powinnam iść do psychologa, psychiatry?

Witam, mam 18 lat. Od jakiś 3 lat przelotnie mam myśli samobójcze, z tym że z miesiąca na miesiąc coraz częściej. Rozmawiałam dzisiaj z mamą, że chcę iść do psychologa, ale ona mówi, że nie ma takiej potrzeby, bo...

Witam, mam 18 lat. Od jakiś 3 lat przelotnie mam myśli samobójcze, z tym że z miesiąca na miesiąc coraz częściej. Rozmawiałam dzisiaj z mamą, że chcę iść do psychologa, ale ona mówi, że nie ma takiej potrzeby, bo ja jestem za bardzo wrażliwa, ale przecież mi to przejdzie. Wiem, że piszę chaotycznie. Od zawsze miałam mało znajomych, ale zaufanych, a od pewnego czasu więcej czasu spędzam w domu, nie umiem już "wyjść" do ludzi jak kiedyś. Dziczeję! Chodzę do technikum, 2 klasa. Zawsze byłam ambitna, czerwony pasek itp., a z roku na rok coraz gorzej. Teraz na półrocze miałam średnią 3,0, gdzie zawsze miałam 4,7- 5,0. Nie jestem już ambitna, nie chce mi się, bo nie jestem przekonana, zresztą sama nie wiem o co mi chodzi. Chciałabym się cieszyć z każdego dnia tak jak kiedyś. Nie chcę siedzieć w domu, zamykać się w sobie, ale nie umiem też przełamać to coś co we mnie siedzi i wyjść do ludzi. Proszę o jakąś radę.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jestem niezadowolony z życia - jak sobie z tym poradzić?

Wszystko się zaczęło, gdy miałem 16 lat. Poznałem dziewczynę, niby się zakochałem, ona mnie olała i była pierwsza próba samobójcza. Później była nowa szkoła. Cieszyłem się... Na początku nowej szkoły poznałem dziewczynę, która mi się bardzo podobała, ale olała mnie....

Wszystko się zaczęło, gdy miałem 16 lat. Poznałem dziewczynę, niby się zakochałem, ona mnie olała i była pierwsza próba samobójcza. Później była nowa szkoła. Cieszyłem się... Na początku nowej szkoły poznałem dziewczynę, która mi się bardzo podobała, ale olała mnie. Później była następna, ale po pierwszym spotkaniu stwierdziła, że... nie wiem do dzisiaj... nie odezwała się... tzn. odezwała się, ale powiedziała, że lepiej, jak się znać nie będziemy. Następna dziewczyna mi się spodobała rok temu. Powiedziałem jej na przerwie, że mi się podoba i chciałbym ją poznać. Zwodziła mnie 2 tygodnie, po czym powiadomiła, że kogoś poznała. (Po 3 miesiącach wylądowałem w szpitalu po kolejnej próbie). Teraz na studniówce - na próbach poloneza - poznałem dziewczynę, która nie odpisuje (pisałem do niej na portalu społecznościowym). Tyle, jeśli chodzi o kobiety. Znajomych nie mam za dużo. Są, jak czegoś potrzeba albo czegoś nie wiedzą. Ogólnie ludzie za mną nie przepadają. Dzisiaj napisałem do człowieka z tego forum, czy by ze mną nie popisał, ale chyba się mnie wystraszył. Szkoła mnie nie bawi. Jestem ostatni rok, ale wszystko mnie dołuje i nic mi się nie chce robić do szkoły. Rodzina zmusza mnie do nauki. Kiedyś mi się chciało uczyć, jak byłem w gimnazjum, bo myślałem, że pójdę do dobrej szkoły itd., a teraz... może zdam maturę... Lubię rowery, jeździć rowerem. Czasem czytam książki. Często nie mogę usnąć i przeglądam byle co w Internecie. Leczę się psychiatrycznie, ale to nic nie pomaga. Mam leki za 100 zł, ale... Teraz mam zmieniane i nie mogę spać, a dodatkowo kręci mi się w głowie... Chciałbym, żeby ktoś kiedyś chciał mnie poznać (a nie odwrotnie).

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ściskanie w gardle

Po porodzie dopadła mnie depresja. Obecnie jestem w trakcie leczenia, biorę lek przeciwdepresyjny już 5 miesięcy w dawce leczniczej. Ustąpiły mi wszystkie objawy depresji, poprawił się sen, apetyt, humor, natomiast zostało mi uczucie ściskania w gardle.... Po porodzie dopadła mnie depresja. Obecnie jestem w trakcie leczenia, biorę lek przeciwdepresyjny już 5 miesięcy w dawce leczniczej. Ustąpiły mi wszystkie objawy depresji, poprawił się sen, apetyt, humor, natomiast zostało mi uczucie ściskania w gardle. Moja pani doktor mówi, że to powinno mi już minąć. Zasugerowała chorobę reflektusową. Proszę o radę jak pozbyć się tego ściskania w gardle. Czy można jeszcze ewentualnie włączyć jakiś lek, gdyby okazało się, że nie mam tej choroby reflektusowej? Kaja
odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Depresja z napadami lękowymi - nie chcę stracić dziewczyny, co robić?

Witam. Wiek: 17, w tym roku 18, płeć: mężczyzna. Moja choroba - "depresja wraz z napadami lękowymi" - rozpoczęła się jakieś 6 lat temu. Na początku wszyscy myśleli, że po prostu jest to chandra, przeżycie po chorobie matki. Przez dłuższy...

Witam. Wiek: 17, w tym roku 18, płeć: mężczyzna. Moja choroba - "depresja wraz z napadami lękowymi" - rozpoczęła się jakieś 6 lat temu. Na początku wszyscy myśleli, że po prostu jest to chandra, przeżycie po chorobie matki. Przez dłuższy czas walczyliśmy z tym sami, jednak było to tak silne, że musieliśmy sięgnąć po radę specjalistki i tak zrobiliśmy - pojechaliśmy do psychiatry. Rozmowa z panią doktor to najszczęśliwsza rozmowa jaką przeżyłem - rozpoznała od razu, że to depresja i powiedziała, że to przejdzie, lecz nie od razu. Pierwszy raz brałem tabletki, był to dla mnie szok - gadałem, że jestem inny niż wszyscy, że jestem nienormalny, że biorę takie tabletki i że korzystam z psychiatry. Po niecałych 4 tygodniach przeszło mi, zaczynałem znów cieszyć się z życia, śmiać się, spędzać czas ze znajomymi. Od pierwszej klasy podstawowej uprawiam sport i chcę wybić się dalej, po prostu kocham to, co robię i mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości. W domu tata pije, jest dobrym człowiekiem, pracuje, ale jego wadą jest alkohol. Po pewnym czasie dowiaduję się od pani doktor, że to jest choroba rodzinna, prawdopodobnie tata też to ma i dlatego sięga po alkohol. Mama od zawsze była nadopiekuńcza, czytam wiele książek na temat tej choroby i wiem że przez nadopiekuńczość człowiek traci na swojej wartości. Miałem spokój na jakiś rok i znów choroba wróciła, byłem w niej pogrążony, wystraszony, pociłem się, przy mocnym lęku miałem chęć, żeby zaraz krzyczeć. Wmawiałem sobie, że to nie przejdzie, że już zawsze tak będzie - po prostu natrętne myśli. Znów się uwolniłem, dałem radę i byłem zdrowy, niestety po pięknym tym okresie (tzn. 4 latach) znów to wróciło. Nie byłem już na to przygotowany, tym bardziej że przerwałem zażywanie tabletek i nie brałem ich z rok. Jak zawsze cios w serce i wmawianie sobie, że to nigdy nie było tak silne, że to jest najmocniejszy atak - doprowadzało mnie do szału. Dokładnie było to w październiku 2010 r., pojechałem do pani doktor, jak zawsze pomogła mi i podniosła na duchu. Choroba zwalczona, cieszyłem się aż do lutego, do dnia, kiedy to babcia, z którą mieszkałem w jednym domu, umarła w drugim pokoju. Byłem przestraszony, rozstrzęsiony, a lęki były dziwne. Mam dziewczynę od 2 miesięcy - boję się, że przez tę chorobę mogę ją stracić, kocham ją bardzo i ona mnie też, ale dla niej może wydawać się to dziwne. Moje lęki jak i depresja są dziwne, nie wiem czy są początkiem na przygotowanie do tych mocnych objawów czy ja po prostu zapanowałem nad lękami i to mnie tak bardzo dręczy. Czytam książki, z których dowiaduję się jak sobie pomóc i wtedy mi pomogło, a teraz?? to mnie najbardziej gryzie. DLA MNIE TA CHOROBA JEST WYLECZALNA!!!!! Wiem, że jest straszna, ale wystarczy ją zaakceptować, a będzie słabsza od nas, parę razy już się "wyleczyłem", ale sytuacje życiowe przywracają ją. Bardzo mnie to męczy :(((  Moje pytanie w skrócie:  co zrobić z dziewczyną? Czy jest to jakby początek tego, żebym się przygotował na mocniejsze fazy, czy po prostu nad tym zapanowałem? P.S. Zapomniałem dodać, że od 4 lat palę papierosy. Wiem, że to nie jest dobre dla mojej choroby i dla dalszego rozwijania się w sporcie, ale tak już się stało. Może i na temat papierosów też dostanę radę. POZDRAWIAM I PROSZĘ O JAK NAJSZYBSZĄ ODPOWIEDŹ, JEST TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój przyjaciel planuje samobójstwo - jak odwieść go od tego zamiaru?

Mój przyjaciel ma depresję, zerwała z nim dziewczyna. Mówi, że nie chce żyć, że musi odejść. Boję się, że coś sobie zrobi, on jest do tego zdolny. Nie wiem, jak mogę mu pomóc, nic nie działa. Proszę go, żeby nic sobie nie zrobił, ale on mówi, że musi. Co robić?!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Apatia i brak sensu życia - jak z tym walczyć?

Mam 17 lat i chodzę do szkoły średniej. Od roku walczę ze straszną depresją (sama stwierdziłam, że ją mam). Brak sensu życia, bezsensowność, próby samobójcze itp., a do tego apatia, która pojawiła się jakieś 2 miesiące temu... kompletny bezruch...

Mam 17 lat i chodzę do szkoły średniej. Od roku walczę ze straszną depresją (sama stwierdziłam, że ją mam). Brak sensu życia, bezsensowność, próby samobójcze itp., a do tego apatia, która pojawiła się jakieś 2 miesiące temu... kompletny bezruch uczuć, nic, spokój i cisza, nawet się nie denerwuję gdy powinnam, jakiś mur... Byłam raz u psychologa szkolnego, na początku roku szkolnego... ale uznałam, że mi i tak nie pomoże, bo jak? Do tego doszło uzależnienie od leków...żeby czasem przespać cały dzień, bo czasami nie mogę zasnąć, choć jestem bardzo zmęczona. Ciągle myślę o tym, żeby zniknąć. W domu jak w domu... dom-szkoła, dom-szkoła, rodziców widuję tylko po południu, przez "chwilę", bo większość czasu spędzam w pokoju, w ogóle z nimi nie gadam, bo rozmowa kończy się kłótnią, nie mogę wyrazić swojego zdania, nie mogę nic. W szkole natomiast jestem bardziej otwarta i miła, w domu agresywna... Czy to ma jakiś związek z moim stanem...?? Jak mam pozbyć się apatii? Jest mi bardzo ciężko, ponieważ mam chłopaka, a nie czuję nawet tego, że go kocham - muszę myśleć ponad zmysły...muszę sobie wyobrażać uczucia... Z ojcem mam surowe kontakty... znaczy, hm, w ogóle z nim nie rozmawiam, bo chyba nie ma o czym, jest bardzo oziębły i nie okazuje miłości tylko 'nie możesz tego i tamtego też nie i koniec bez dyskusji' - proszę, żeby poszedł na konfrontację... 'nie'. Z moją mamą gadam, bo muszę... nienawidzę jej, kłamliwa... ale tu nie chodzi o nich tylko o mnie, ja mam problem... Odkąd pamiętam mam problem na tym podłożu, chociaż jestem optymistką i chyba to właśnie mnie ratuje, bo ciągle powtarzam, że będzie dobrze...ale wiem że nie... bo jak mam z tym żyć?? Już w wieku 12 lat chciałam się powiesić... Gdy miałam 7 lat, mój brat mnie molestował, ale pamiętam to jak przez mgłę... wydaje się jakby to był sen... może dlatego, że nie chcę pamiętać, lecz wiem że coś takiego miało miejsce... Nie udziela mi się to chyba za bardzo, bo nawet nie czuję do niego żalu o to, przecież on już ma swoją rodzinę i co ja mam zrobić??

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przestać myśleć o samobójstwie?

Dzień Dobry, długo się zastanawiałem czy tutaj napisać, ale coraz częściej myślę, że potrzebuje pomocy, bo to ostatnio co dzieje się w mojej głowie nie daje mi spokoju i ciągle mnie przytłacza, chodzi mianowicie że często myślę o samobójstwie w...

Dzień Dobry, długo się zastanawiałem czy tutaj napisać, ale coraz częściej myślę, że potrzebuje pomocy, bo to ostatnio co dzieje się w mojej głowie nie daje mi spokoju i ciągle mnie przytłacza, chodzi mianowicie że często myślę o samobójstwie w sumie myśli samobójcze mam od 10lat, może nawet ponad 10lat ale tak od 2lat się bardzo nasiliły aż do tego stopnia że myślę o tym od południa aż do samego wieczoru może nawet nocy, niestety co z tym idzie mam także bezsenność mogę przesiadywać do 2,3 w nocy a jak jestem bardzo zmęczony i chce się położyć spać to mecze się jeszcze godzinę zanim zasnę, najgorsze jest to że te myśli nasiliły się do tego stopnia, że ostatnio nawet idąc po mieście łapie się na tym że  o tym myślę w głowie już planuje swoją śmierć, chodź tak naprawdę bałbym się popełnić samobójstwo, ale często myślę że najlepszym wyjściem było by się powiesić gdzieś w lesie albo teraz póki jest zima, pójść kupić tabletki na sen i położyć się gdzieś w śniegu i odejść, czuje taką w sobie beznadziejność, ciągle mnie wszystko dołuje nic nie cieszy, a nawet jeśli cieszy to na krótką chwile a potem znowu jest dół, w sumie nie wiem czy to wszystko nie zaczęło się w gimnazjum już wtedy miałem pierwsze myśli samobójcze niestety byłem i nadal jestem, nieśmiały małomówny zamknięty w sobie i spokojny, niestety mam też taki szkopuł z oczami, chodź na 1 rzut oka się go nie widzi, to gdy się go zauważy to zaczyna się nabijanie w szkole stanowiło to dla mnie duży problem bo musiałem przebywać dzień z ludźmi. Pamiętam zaczepki i wyśmiewanie się z tego pamiętam takie  zaczepki niestety nie umiałem się odgryźć niestety ze spokojny jestem całe życie to i do bójek mi daleko, przez ten szkopuł nigdy nie mogłem sobie pograć w piłkę czy kosza, trochę sprecyzuje to jest taki trik nerwowy z oczami, jak coś leci w moim kierunku piłka czy coś nawet jak się nie boje, to zaczyna się ten trik i nie umiem go opanować a wtedy to wygląda jakbym się bał odbić tej piłki czy coś takiego, po gimnazjum troszkę się poprawiło jakoś się odbiło wyprostowało, chodź nadal te myśli powracały, po gimnazjum była jakaś szkoła, tam na jakiś czas wszystkie problemy zniknęły, chodź czasami jeszcze te myśli powracały może nie były już tak natarczywe to jednak były, potem jakaś praca itp. Chodź nie boję się pracować i wole coś robić, bo jak coś robie to nie myślę wtedy ciągle o samobójstwie, to niestety tu też jest jeden szkopuł mam problemy z małymi rzeczami niektórymi by się wydawały prostymi to nawet w szkole miałem z nimi problemy, większe chodź też ciężko jest ocenić co jest większe a co mniejsza rzeczą dla kogo wiec takie rzeczy dla większości społeczeństwa proste sprawiają mi ogromne problemy w życiu co mnie na dodatek dołuje, ciężko mi kogoś poznać jestem małomówny i nieśmiały czasami nawet kogoś bardzo znając nie mam tematu żeby z nim o czymś porozmawiać, mając 20pare lat nie było w moim życiu nikogo co mnie już całkiem dobija, w sumie próbuje się poprawić próbuje się przełamać ale to nie jest wcale proste, póki mam jeszcze jaki cel w życiu to próbuje do niego chociaż dożyć, ale czuje w sobie tylko beznadzieje pustki i nic więcej, no to chyba by było na tyle może coś pominąłem sam nie wiem, pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy depresja wróciła?

Witam, Mam 37 lat. prawie 2 lata temu przestałam brać leki, to była moja decyzja. Wcześniej przez kilka lat leczyłam się u psychiatry. 2 razy byłam w szpitalu. Pierwszy raz lekarz siłą mnie tam umieścił, bo bał się, że chcę...

Witam, Mam 37 lat. prawie 2 lata temu przestałam brać leki, to była moja decyzja. Wcześniej przez kilka lat leczyłam się u psychiatry. 2 razy byłam w szpitalu. Pierwszy raz lekarz siłą mnie tam umieścił, bo bał się, że chcę się zabić. 2 raz dałam się zawieźć, bo było mi wszystko jedno. Ostatni raz byłam w szpitalu w 2004 roku, przez 2 m-ce. Na wypisie mam diagnozę f33.3. Potem było rożnie, raz gorzej raz lepiej. Raz mania. Lekarz, który mnie leczył nic nie mówił o diagnozie. Od jakichś 2 m-cy pojawiły się rzeczy, które mnie martwią. Mam problemy z koncentracją, z pamięcią, sama widzie, że mam dość ludzi, nie mam ochoty z nikim się spotykać, wolę siedzieć w domu, najlepiej sama. Wymyślam rożne powody żeby nie musieć spotykać się z koleżankami, czasem udaję, że nie ma mnie w domu, nie odbieram od nich telefonów. Mam problemy ze snem, ciężko zasypiam, wybudzam się kilka razy w nocy, budzę się kolo 5 rano i nie mogę zasnąć. Przeważnie zasypiam koło 6, ale zaraz muszę wstawać. Jestem zmęczona i wiele rzeczy mnie drażni. Mam też problemy z żołądkiem. Często posiłek kończy się biegunką. Czasem pojawia się niepokój, nie wiem przed czym, nic mnie nie cieszy. Potrafię siedzieć godzinę i patrzeć się przed siebie bez ruchu. Od jakichś 3 lat leczyłam się na niedoczynność tarczycy, która pojawiła się po probie leczenia litem. 2 miesiące temu robiłam badania i lekarz ogólny stwierdził, że nie muszę już brać hormonu tarczycy. Powtarzałam wyniki po miesiącu od przestania brania tego hormonu i wyniki są prawidłowe. Jeszcze wcześniej leczyłam się na hiperprolaktynemię, ale to też już niby nie jest problem, chociaż nadal pojawia się czasami mleko w piersiach. Boje się, że to nawrot depresji. Miałam nadzieję, że to niedoczynność tarczycy, ale okazało się, że nie. Boję się iść do psychiatry. Mój przyjmuje jakieś 100 km od mojej miejscowości, a nie wiem czy jestem w stanie powiedzieć wszystko nowemu lekarzowi. Czy możliwe, że to nawrót? Czy to minie samo?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to depresja? Jak pomóc?

Witam, mój tata (45 lat) niedawno dowiedział się że musi przejść zabieg serca. Załamał się, nie da się z nim rozmawiać ponieważ on ma tak jakby swój świat i ucieka od rozmów. Bardzo często przesiaduje w drugim pokoju gdzie nikogo...

Witam, mój tata (45 lat) niedawno dowiedział się że musi przejść zabieg serca. Załamał się, nie da się z nim rozmawiać ponieważ on ma tak jakby swój świat i ucieka od rozmów. Bardzo często przesiaduje w drugim pokoju gdzie nikogo nie ma oraz na spacerach w samotności. Czy to może być początek depresji?? Proszę o odpowiedź

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zmęczenie, senność, problemy z sercem! Co to może być!?

Witam! Mam 20 lat i od prawie roku zmagam się z poważnymi problemami zdrowotnymi. To znaczy jestem sportowcem i pewnego dnia, dokładnie w czasie matur zacząłem się robić slaby, miałem ciągle zawroty głowy, omdlenia. Aż pewnego dnia, tak...

Witam! Mam 20 lat i od prawie roku zmagam się z poważnymi problemami zdrowotnymi. To znaczy jestem sportowcem i pewnego dnia, dokładnie w czasie matur zacząłem się robić slaby, miałem ciągle zawroty głowy, omdlenia. Aż pewnego dnia, tak mocno zaczęło mi się kręcić w głowie, gdy bylem ze znajomymi w lokalu, że kolega odprowadził mnie do domu i przez cala noc tak strasznie waliło mi serce że nie moglem spać. Od tego dnia zaczęły się moje problemy. Gdy wstałem rano miałem dziwne uczucie niepokoju, które w ogóle nie przechodziło i zacząłem czytać w internecie rożne rzeczy na ten temat. Przypisywałem sobie praktycznie każda chorobę, a w nocy moje serce tak biło, że nie mogłem zasnąć. Biło w normalnym tempie, lecz strasznie mocno. I tak robiłem przez jakiś miesiąc. Przez ten czas uczucie niepokoju nie przechodziło, do tego doszła jeszcze straszna senność. W końcu udałem się do kardiologa, który stwierdził u mnie wadę zastawki mitralnej i powiedział, że nie mogę uprawiać sportu wyczynowo, ale powiedział, że mogę to robić jeszcze przez 2, 3 lata Jednak lekarz powiedział mi, że od serca nie mogę być śpiący cały czas i że to mogą być objawy nerwicy. Udałem się do psychiatry, tam stwierdzono u mnie depresję. Zacząłem brać psychotropy, stopniowo mi one pomogły. Jednak teraz nie możną dostać ich w żadnej aptece i przestałem brać całkowicie. Czuję się trochę lepiej, jednak senność występuje u mnie niemal cały czas. Śpię około 8 godzin. Wstanę rano, pochodzę 10 min po domu i oczy mi się zamykają, odczuwam zmęczenie i niechęć do czegokolwiek. Od tego czasu też się znacznie szybciej męczę i teraz nie wiem, czy to jest objaw wady mojego serca, czy też depresji, u kardiologa również powiedziano mi, że wszystko ogólnie jest w normie, dlatego lekarz pozwoli mi jeszcze przez jakiś czas uprawiać sport. Odczuwam też bóle w okolicach serca, a serce przecież nie może bolec. Do tych wszystkich objawów dochodzi jeszcze odczuwanie pulsu prawie w każdym miejscu ciała. Nie mogę założyć nogi na nogę, bo już czuje puls, lub jak na szyi mam strasznie mocno wyczuwalny puls! Proszę o pomoc, bo naprawdę nie wiem już co mam z tym robić.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Przygnębienie i apatia - pomocy

Dzień dobry, mam problem mianowicie nie wiem co mi jest, miewam okres że jest wszystko w porządku ale często dopada mnie smutek przygnębienie, nawet myśli samobójcze nie chce popełniać samobójstwa bo po 1 mam nadzieje że to minie ża jakiś czas i nie chce robić problemu rodzicom i chłopakowi
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Podejrzewam u siebie depresję - proszę o radę

Witam!!! Od paru miesięcy zacząłem odczuwać częste zmęczenie fizyczne jak i psychiczne (najbardziej), jestem za granicą od paru dobrych lat, wcześniej byłem sam, teraz mam swoją wymarzoną kobietę, Z KTÓRĄ JEST MI WSPANIALE... natomiast zastanawia mnie co jest takiego nie...

Witam!!! Od paru miesięcy zacząłem odczuwać częste zmęczenie fizyczne jak i psychiczne (najbardziej), jestem za granicą od paru dobrych lat, wcześniej byłem sam, teraz mam swoją wymarzoną kobietę, Z KTÓRĄ JEST MI WSPANIALE... natomiast zastanawia mnie co jest takiego nie tak - po pierwsze mam dużo pytań i niejasnych odpowiedzi... I PROSIŁBYM o wyczerpujący opis dla mnie. Obawiam się, że depresja mnie dopada albo nawet juz dopadła i to nawet dawno temu - mam na myśli rok lub dwa, tylko że była to depresja sezonowa (tak przeczytałem wcześniej, że jest taki rodzaj depresji). Zacząłem się zastanawiać nad sobą i nad swoim zachowaniem - mam na myśli wybuchy agresji i po kilku minutach jest ok. Szukam przyczyn, moja narzeczona cierpi przez to, gdyż nie wie co się ze mną dzieje. Nie wiem czy jej mówić o tym, gdyż zawsze byłem facetem w pełni odpowiedzialnym, nie chcę, aby ona straciła poczucie bezpieczeństwa u mego boku! Nigdy nie przypuszczałem albo może do końca nie wiedziałem czym jest depresja i dlatego nie wiedziałem też, że mnie ONA DOPADA. Myślałem na początku, w zeszłe wakacje, że powodem jest to, że przestałem palić i tłumaczyłem sobie moje wybuchy właśnie tym itp. - co na pewno też było przyczyną, no ale zaczęło się to nasilać coraz mocniej. Pewnego razu mieliśmy księdza w domu po kolędzie, jak to przystało zimową porą, i rozmawialiśmy na różne tematy - jak się nam mieszka, gdzie pracujemy itp. itd... natomiast ja tylko narzekałem na wszystko (mając bardzo dobrą pracę w obcym kraju (kobieta moja również), wspaniałe mieszkanie i samochód itp. itd., życie na luzie... Po chwili ksiądz zapytał mnie - może ty masz DEPRESJĘ? Szczerze, to bałem się takiego stwierdzenia i uciekałem od tego - nawet jeśli cokolwiek przypuszczałem wcześniej, że to może jednak TO - nie wiedziałem co odpowiedzieć i powiedziałem, że "noooo na pewno jakiś taki lekki stan poddepresyjny jak to zimową porą za granicą" i od tego momentu zacząłem sie głębiej zastanawiać nad sobą i kleić fakty, czytać na ten temat...na temat DEPRESJI. Jakie mam objawy? - od listopada 2010 r. bardzo często, a nawet codziennie poczucie zmęczenia, przemęczenia, niezadowolenie z życia...różne wahania nastrojów, narzekanie na wszystko i wszystkich, bez codziennego uśmiechu na twarzy, niezadowolenie z pracy i do tego jeszcze dochodzą nerwy, kawa, stres w pracy i tak w kółko, codziennie spieszno mi do domu, do łóżka na leniuchowanie i nicnierobienie! Zimowa pora w krajach skandynawskich daje się we znaki i to też jest na pewno współczynnik tychże objawów, długie noce, brak promieni słonecznych, znajomych, towarzystwa, rodziny i codzienna monotonia, dużo pracy - a grosz potrzebny, tym bardziej, że planujemy ślub i mamy dalsze ambitne plany. Tłumaczyłem sobie na wszystkie strony co jest przyczyną - czy mam depresję czy nie? i odpowiedziałem sobie na pytanie dzisiaj, że TAK!! MAM!! Co jest w tym najciekawsze - jak sam stwierdziłem, że mam depresję (co sam stwierdzać nie powinienem), uśmiechnąłem się i byłem zadowolony, i teraz się zastanawiam dlaczego - czy dlatego, że bałem się czegoś gorszego, jakiejś gorszej wewnętrznej choroby (bo myślałem o tym) czy coś w tym stylu czy po prostu było to tylko chwilowe zadowolenie?? A może depresji jednak też nie mam?? i co wtedy...? NIE WIEM kogo się poradzić, nie chcę iść do lekarzy, gdyż nie słyszałem dobrych opinii na ten temat w tym kraju gdzie teraz jestem, następnie nie chcę brać leków, gdyż mają na pewno skutki uboczne (gdzie już czytałem na ten temat), a nie chcę też, aby ktoś pomyślał, że mi odbiło czy też że jestem nienormalny, gdyż funkcjonuję normalnie jak wcześniej, tylko bez ZAPAŁU DO ŻYCIA, BEZ MOTYWACJI, a przecież przede mną same piękne chwile: pobieramy się niebawem, planujemy dziecko, wszystko idzie pozytywną ścieżką, dlatego szukam RADY, szukam momentu, gdzie się to zaczęło - w którym momencie dokładnie i dlaczego? Wiem, że dużo ludzi boryka sie z tym problemem i nawet o tym nie wiedzą i nie mają pojęcia co ich dopada, tłumacząc swoje zachowanie zmęczeniem, brakiem energii itp. Chcę jeszcze podkreślić dlaczego sam stwierdziłem, że mam DEPRESJĘ - dlatego, iż po przeczytaniu kilku opinii na ten temat i po "przewinięciu taśmy" i połączeniu faktów wszystko się zgadzało, normalnie dokładnie - tak jakby ktoś opisał moją historię. Nie zgadzało się tylko to, że nie miałem myśli samobójczych, jak to w niektórych przypadkach bywa... Może najlepszym lekarstwem jest: "weź się chłopie w garść i do dzieła" - można i tak, ale czy się uda? Czekam na odpowiedź i rady od eksperta. DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam 21 lat i myśli samobójcze - gdzie mam szukać pomocy?

Witam, mam na imię Marcin i mam 21 lat. Od pewnego czasu nękają mnie myśli samobójcze, gdyż uważam, że moja sytuacja życiowa jest beznadziejna. Skończyłem technikum, pracowałem 3 miesiące, po czym mnie zwolniono. Siedzę w domu, szukając pracy już 5....

Witam, mam na imię Marcin i mam 21 lat. Od pewnego czasu nękają mnie myśli samobójcze, gdyż uważam, że moja sytuacja życiowa jest beznadziejna. Skończyłem technikum, pracowałem 3 miesiące, po czym mnie zwolniono. Siedzę w domu, szukając pracy już 5. miesiąc, na garnuszku rodziców, bez perspektyw na przyszłość. Ojciec na każdym kroku mnie krytykuję, że to moja wina i że nie będzie na mnie pracował, w wyniku czego w domu sytuacja jest dość napięta i niekorzystna. Nigdy nie miałem dziewczyny, sam nie wiem dlaczego, gdyż raczej byłem lubiany, ale większość kontaktów ze znajomymi po prostu zerwałem. Czytałem już trochę o różnych depresjach i zauważyłem, że pasują do mnie wszystkie objawy tego: "osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline". Nie wiem, co mam robić, nie mam prawdziwych przyjaciół, tylko kolegów, z którymi piję lub ćpam (tak, uciekam się do ćpania i alkoholu, żeby zapomnieć o problemach). Z rodzicami nie chcę o tym rozmawiać, bo po prostu powiedzą, że jestem głupi, że wymyślam sobie jakieś urojone problemy. Jedyne, co mnie powstrzymuje od popełnienia samobójstwa, to fakt, że moja Mama bardzo by to przeżyła, a nie chcę jej ranić. Raz powiedziałem jej, że chcę się zabić, gdyż mam problemy - po prostu stwierdziła, że robię sobie głupie żarty. Jak nie jestem "na haju", to wybucham gniewem, którego nie jestem w stanie opanować, raniąc niestety bliskich. Gdy chciałem z tymi kolegami porozmawiać, też mnie wyśmiali i nawet zaczęli doradzać sposoby, by ze sobą skończyć. Nie wiem, jak długo jeszcze zniosę coś takiego. Co powinienem zrobić? Pomoże mi ktoś? Z góry dziękuję za telefony zaufania, które nic mi nie dadzą - jak przez telefon ma mi ktoś niby pomóc? Również z góry dziękuję za poradę, by iść do psychologa/psychiatry. Dlaczego? Może i chciałbym pójść na taką wizytę, lecz niestety mnie na to nie stać, a tanie to zapewne nie jest. Liczę więc na jakąś alternatywną poradę. Pozdrawiam Marcin

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to objawy depresji? - jak mogę pomóc?

Witam serdecznie. Chciałbym prosić o pomoc w zdiagnozowaniu, czy są to objawy depresji bądź stanów depresyjnych. Jestem studentem, tak samo moja Dziewczyna. Studiujemy na tej samej uczelni, lecz na innych wydziałach. Od połowy zeszłego semestru zauważyłem u mojej Dziewczyny niepokojące...

Witam serdecznie. Chciałbym prosić o pomoc w zdiagnozowaniu, czy są to objawy depresji bądź stanów depresyjnych. Jestem studentem, tak samo moja Dziewczyna. Studiujemy na tej samej uczelni, lecz na innych wydziałach. Od połowy zeszłego semestru zauważyłem u mojej Dziewczyny niepokojące stany emocjonalne. Wszystko najprawdopodobniej zaczęło się w momencie, gdy pojawiły się pewne problemy zaliczeniowe, nawał pracy, presja ze strony wykładowców. Moja Dziewczyna od pewnego czasu miewa bardzo zmienne nastroje, kiedy spotykamy się rano wszystko jest dobrze - często jest tak, że wszystko zmienia się po paru godzinach. Objawia się to tym, że zamyka się w sobie, nie chce rozmawiać, najlepiej wolałaby się położyć, zamknąć w pokoju i płakać. Nie ma na nic ochoty... Nie chce rozmawiać z rodzicami o swoich problemach, bo uważa, że to wyłącznie jej wina. Ze mną więcej rozmawia, jednak nie tak dużo jak wcześniej. W zasadzie przez cały czas wini siebie samą za sytuacje, które mają miejsce na uczelni, co wg mnie jej nie pomaga, wręcz szkodzi. Często jest tak, że jednego dnia ma strasznego doła, na drugi dzień wszystko jest pięknie. Śmieje się, rozmawia ze mną bardzo dużo. Wszystko się zaczyna psuć kolejnego dnia, kiedy Ją coś dopadnie. Są również dłuższe okresy, kiedy się mniej przejmuje... Staram się z Nią rozmawiać, próbuję wyciągnąć z Niej co się stało, chociaż nie jestem do końca pewny czy to dobry sposób. Staram się Ją wspierać na każdy sposób, jednak kiedy dopadnie Ją 'dołek' nic nie pomaga... Powoli zaczynam się martwić, nie chcę żeby wpadła w coś 'głębszego', chciałbym zadziałać, aby Jej pomóc, lecz nie wiem jak... Jest Ona dla mnie Wszystkim, więc zrobię wszytko, by Jej pomóc. Proszę o sugestie. Pozdrawiam

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Niechciana ciąża a odzyskanie kontroli nad życiem

Mam 30 lat, do zeszłego roku wszystko układało się dobrze, mam męża, dwójkę dzieci w wieku szkolnym, ale w zeszłym roku zaszłam w nieplanowaną ciążę mimo stosowania antykoncepcji. Od samego początku nie chciałam tego dziecka, to była niechciana ciąża. Miałam... Mam 30 lat, do zeszłego roku wszystko układało się dobrze, mam męża, dwójkę dzieci w wieku szkolnym, ale w zeszłym roku zaszłam w nieplanowaną ciążę mimo stosowania antykoncepcji. Od samego początku nie chciałam tego dziecka, to była niechciana ciąża. Miałam plany odnośnie swojej osoby, chciałam rozwijać się zawodowo, robić karierę - poświęciłam 7 lat swojego życia na urodzenie i wychowanie dzieci i nie chciałam do tego wracać. Mój mąż szybko się otrząsnął z niechcianej ciąży i zaczął się cieszyć - ja nie, bo wiedziałam co mnie czeka. Przez dziewięć miesięcy płakałam, zrywałam wszystkie kontakty z osobami, które dopytywały się o moje samopoczucie. Nigdy nie używałam brzydkich słów - od tamtego czasu zaczęłam. Czułam, jak narasta we mnie złość, z którą nie umiem sobie poradzić. Każdy dzień niechcianej ciąży zaczynałam i kończyłam modlitwą, żeby to dziecko umarło. Mój mąż nie zgodził się na aborcję ani na adopcję. Teraz moje dziecko ma 5 miesięcy, każdego dnia budzę się i nasłuchuję czy jeszcze oddycha, nie chcę go. Zajmuję się nim, bo wiem, że muszę. Są momenty, że je lubię - gdy się śmieje, baraszkuje na podłodze, ale przez większość czasu nie czuję nic jak na nie patrzę. Idę na spacer i myślę sobie: jak to było fajnie, jak go nie było i jakby mogło być fajnie dalej, bez jego istnienia. Jestem strasznie nerwowa, straciłam cierpliwość nawet do starszych dzieci, które do tej pory były miłością mojego życia. Nie umiem się cieszyć z rodzinnych chwil, w ciągu kilku sekund potrafię wywołać awanturę w zasadzie o nic, ciągle płaczę i wiem, że jestem złą matką. Chciałabym, żeby moje dzieci wyrosły na porządnych ludzi, ale wiem, że z matką wariatką to się im nie uda. Boję się, że tworzę im środowisko patologiczne. Do tej pory bylam niezależna finansowo, bo miałam dobrą pracę na pół etatu, teraz każdy dzień przeżywam ze zgrozą, bo nie wiem co z nami będzie jak coś się stanie mojemu mężowi. Zostanę sama z trójką dzieci, w tym jedno niemowlę. Awanturuję się, jak mój mąż chce gdzieś pojechać sam, a coraz częściej się to zdarza - bo albo dziecko śpi albo będzie pora karmienia i ja muszę zostawać w domu... i mnie trafia, że to przez tego bachora oddalam sie od mojego męża i od moich dzieci, bo cały czas na ręce, bo cały czas jedzenie, nieprzespane noce. Jak mam chwilę wolnego to nawet mi się nie chce myśleć, sprzatać - do tej pory to było niewyobrażalne - dom to był dla mnie cichy zakątek, o który dbałam i w którym lubiłam przebywać - teraz to więzienie, z którego nie mogę się wydostać. Nie umiem odzyskać kontroli nad życiem, nad dawną "ja", nie chce mi się myć, czesać - a robię to tylko dlatego, że muszę dzieci zaprowadzić do szkoły i żeby nikt nie widział, że sobie nie radzę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty