Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Jak dobie pomóc w poczuciu beznadziejności?

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od roku poszukuję pracy. Chciałam znaleźć jakąś pracę, która da mi satysfakcję, niestety nawet nie wiem jaka praca to miałaby być. Teraz to już się boję iść do jakiejkolwiek pracy, boję się, że nie dam...

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od roku poszukuję pracy. Chciałam znaleźć jakąś pracę, która da mi satysfakcję, niestety nawet nie wiem jaka praca to miałaby być. Teraz to już się boję iść do jakiejkolwiek pracy, boję się, że nie dam sobie rady, że jestem za głupia i mało kreatywna. Nic na dłuższą metę nie sprawia mi przyjemności, nie mam żadnej pasji. Bardzo chciałabym mieć, niestety również nie wiem co by mnie uszczęśliwiło. Ostatnio mój świat ogranicza się do mojego chłopaka. Bardzo go kocham i mamy szczęśliwy związek, niestety stałam się bardziej zazdrosna (o kobiety, o zainteresowanie innymi osobami - gdzie logicznie rzecz biorąc nie mam w ogóle powodów, wszystko to tylko jakieś moje wymysły, myśląc trzeźwo wiem, że jestem dla niego jedyna i najważniejsza, spędza ze mną każdy wolny wieczór) i zaborcza. Nie lubię gdy spotyka się z kolegami i jak ma swoje zajęcia. Generalnie to chyba zazdroszczę mu chyba pasji i tego, że jest osobą towarzyską i pomocną. Ja bym chciała mieć go tylko dla siebie. Nawet nie sprawiają mi radości spotkania z koleżankami, a bardzo mało ich mam. Szybko się nudzę. Często mam bóle głowy, poczucie beznadziei, wychodzę z założenia, że nic się nie opłaca robić. Chciałabym być dla chłopaka bardzo dobrą partnerką i nie chciałbym go ograniczać, bo na to zasługuje, ale męczę się sama ze sobą i to odbija się na wszystkich bliskich. Mam fajną rodzinę i chłopaka, ale i tak czuję się beznadziejnie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mogę pomóc mojej przyjaciółce?

Witam serdecznie, Moja przyjaciółka, bo to ona ma spory, jak sądzę, problem ma 28 lat. Od ponad roku ciągle ma problemy min. z pracą. Pracuje w jednym miejscu ok. 5 miesięcy, następnie zmienia pracę i tak już 3-4 razy w...

Witam serdecznie, Moja przyjaciółka, bo to ona ma spory, jak sądzę, problem ma 28 lat. Od ponad roku ciągle ma problemy min. z pracą. Pracuje w jednym miejscu ok. 5 miesięcy, następnie zmienia pracę i tak już 3-4 razy w ciągu 1,5 roku. Jak pytam czemu zmieniła pracę odpowiada, że atmosfera zła, że ma wrażenie iż nie spełnia wymagań, nie rozumiem czemu sobie tak wysoko stawia próg! Czemu się tak przejmuje opinią innych, niekiedy mało kompetentnych osób? Poza tym, okropnie spadła jej samoocena, nie wierzy we własne siły i tkwi w dziwnym kręgu - jest praca, rezygnuje z niej, potem się obwinia i twierdzi, że to jej wina. Kilka miesięcy temu zmarła jej mama, stan zdecydowanie się pogorszył, koleżanka zamknęła się w sobie, zaczyna wszystko widzieć w czarnych barwach, a o pracy póki co nie ma mowy. Wiem, że była u psychologa lecz chyba jej nie pomógł. Obawiam się, że oprócz braku wiary w siebie zaczyna mieć objawy depresyjne (nie chce wychodzić z domu, nic jej nie interesuje, tak prozaiczna czynność jaką jest sprzątanie mieszkania urasta do rangi mega wyczynu i jest planowane 3 dni, a później odkładane przez kolejne 2 dni ). Nie wiem jak jej pomóc, jest przesympatyczną, wrażliwą i dobrze wykształconą osobą, a zachowuje się jakby uważała iż nic dobrego jej już nie spotka w życiu. Dzień mija za dniem, jej rodzina jakby nie widziała problemu, ja widzę wyraźne zmiany w jej zachowaniu i martwię się o nią... Pozdrawiam, z góry dziękuję za poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc osobie w depresji?

Mam 22 lata, studiuję, od 5 miesięcy mieszkam z p. E. (na stancji). Ma ona 67 lat, cukrzycę, nadciśnienie, nie wychodzi i jest mało aktywna fizycznie, nie ćwiczy, choć mam wrażenie, że ma potencjał. Jej wyjścia z domu...

Mam 22 lata, studiuję, od 5 miesięcy mieszkam z p. E. (na stancji). Ma ona 67 lat, cukrzycę, nadciśnienie, nie wychodzi i jest mało aktywna fizycznie, nie ćwiczy, choć mam wrażenie, że ma potencjał. Jej wyjścia z domu ograniczają się do pojechania taksówką do szpitala, zakupów, weterynarza, gdzie trzeba ją wieźć na wózku inwalidzkim. Podobno ma chore stawy, w domu chodzi nawet bez kul. Gdy wprowadziłam się sprawiała wrażenie niesprawnej poznawczo, parę razy opowiadała mi to samo wydarzenie, teraz już poprawiło się. Mieszkanie miała zaniedbane, słoiki sprzed 10 lat, teraz jest w miarę. Powtarza, że kocha jedynie psa, i jak on umrze to i ona umrze. Opowiada wciąż o ludzkich wadach, stawia się w roli ofiary, mówi, że wiele zła doświadczyła. Jej mąż zmarł 12 lat temu, 10 lat temu wyrzuciła z domu córkę z mężem i z wnuczkami, po wielkiej awanturze, nie mają kontaktu. Jej rodzice i siostra zmarli. Jest samotna, smutna, rzadko się śmieje. Nie ma poczucia, że nadużywa dobroć znajomych - sąsiadka wyprowadza psa przez pół roku za "dziękuję", każe komuś jechać na drugi koniec miasta po drobną rzecz, dzwoni i chodzi do lekarzy z byle drobiazgami nie płacąc. Znajomych zagaduje godzinami i daje nic powiedzieć - monologi. Wyczuwam w niej negatywną postawę gdy często spotykam się ze znajomymi i gdy wyjeżdżam do domu. Wojna toczy się gdy chcę wyrzucić coś starego. Jest negatywnie nastawiona do wszystkich i do moich pomysłów na wyjście na spacer, zadzwonienie do rodziny. Myślę, że ma depresję i zastanawiam się czy bardziej jej pomogę, gdy się wyprowadzę, czy jak zostanę z nią. Czy takiej osobie bardziej pomoże dom opieki czy pozostanie w mieszkaniu (sąsiedzi itd.)? Podkreśla, że kocha psa i dla niego żyje, więc na razie nie wyprowadzi się. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy brak apetytu i wstręt do jedzenia są normalnymi objawami depresji?

Mam 26 lat i myślę, że moja depresja tak naprawdę dała mi się we znaki ok. 2 miesięcy temu. Na co dzień jestem osobą pełną radości, dającą ludziom energię, jednak teraz sama potrzebuję pomocy. Mieszkam w Islandii, lekarze stwierdzili u...

Mam 26 lat i myślę, że moja depresja tak naprawdę dała mi się we znaki ok. 2 miesięcy temu. Na co dzień jestem osobą pełną radości, dającą ludziom energię, jednak teraz sama potrzebuję pomocy. Mieszkam w Islandii, lekarze stwierdzili u mnie ostrą depresję - półtora roku temu pochowałam brata 21-letniego i po kolejnych 11 miesiącach, czyli pół roku temu, kolejnego, 18-letniego... Myślę, że po drugiej utracie załamałam się całkowicie, jednak do grudnia byłam w Polsce, przy mojej mamie, i jakoś sobie radziłam. Pękłam jak przyleciałam znów na Islandię 2 miesiące temu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że stale boli mnie głowa, mięśnie karku, a najgorsze są szyi, bo bardzo cisną i mam problem z oddychaniem. Poza tym nie mam w ogóle apetytu. Lekarz przepisał mi antydepresanty, ale czuję się po nich źle choć dawka jest mała. Jestem senna, mam stale nudności, mdłości i wymioty - pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co powoduje u mnie ataki histerii i szału, po których niczego nie pamiętam - czy to depresja?

Witam, mam 19 lat. Na początek powiem, że moje problemy zaczęły się uwidaczniać ponad rok temu. Najpierw z tygodnia na tydzień traciłem myśli. Brak jakiejkolwiek koncentracji i racjonalnego myślenia. Mógłbym tylko leżeć i spać nie odpowiadając nikomu. Przygnębienie i bezsens...

Witam, mam 19 lat. Na początek powiem, że moje problemy zaczęły się uwidaczniać ponad rok temu. Najpierw z tygodnia na tydzień traciłem myśli. Brak jakiejkolwiek koncentracji i racjonalnego myślenia. Mógłbym tylko leżeć i spać nie odpowiadając nikomu. Przygnębienie i bezsens się nasilał a ja traciłem siły. Coraz częściej i poważniej myślałem o samobójstwie, morderstwie lub innych tragediach... Po konsultacji psychiatrycznej, lekarz stwierdził, że mam silną depresję i przepisał lek. Po 1-2 miesiącach leki się skończyły, ja byłem otumaniony i nie miałem ochoty odwiedzić go ponownie. Sytuacja zaczęła się pogarszać, gdy bardzo dużych nerwach, straciłem nad sobą kontrolę, wyszedłem na ulice i chciałem podciąć sobie gardło. Byłem w jakimś transie. Rzucałem się na ziemię, krzyczałem nie wiem do czego, uderzałem pięściami w co popadnie. Moja dziewczyna wszystko to widziała i starała się załagodzić sytuację, ale ja już nie przyjmowałem jej słów do głowy. W biegu dotarłem do nowo budowanego domu bez okien i drzwi. Była 22 a mnie coś ciągnęło do tego ciemnego domu i dostawałem świra. Szedłem w ciemność mówiąc jakieś dziwne i straszne słowa do tego kręcąc się w kółko... Później uciekałem, czegoś się bałem i krzyczałem, żeby zostawili mnie w spokoju. Nikogo nie było. Gdy moja dziewczyna zapłakana i bezradna, poszła do domu po jakąś pomoc ja się schowałem pod drzewem i chyba wyłem do pnia... Pamiętam tylko urywki tych zdarzeń a byłem kompletnie trzeźwy. Chyba po jakiejś godzinie, przemarznięty pojawiłem się na ulicy mojej dziewczyny i gdy zobaczyłem moją mamę, która po mnie przyjechała zacząłem uciekać, wydając z siebie potworne dźwięki. Ryczenie, wrzask, przerażenie i brak kontroli. Uciekałem aż na pole na którym nic nie pamiętam. Miałem wrażenie, że wszyscy chcą mnie złapać i zamknąć.   Mimo że minęło od tych zdarzeń już kilka miesięcy, codziennie walczę ze sobą. O każdy ruch, słowo czy gest. Czasem widzę znaki, które rysuje na ścianie gdy padnie odpowiedni cień. To idiotyczne ,ale do tej pory wmawiałem sobie, że wszystko jest w porządku. Ale wiem, że nie jest....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam depresję, czy to tylko złe samopoczucie?

Witam, mam 17 lat i wspaniałego chłopaka. Z rodziną trochę gorzej, stała krytyka ze strony mamy połączona z nagłym docenianiem mnie (gdy widzi, że przesadziła z tym pierwszym). W domu jest postrzegana jako ktoś, kto nie pomaga i ma w...

Witam, mam 17 lat i wspaniałego chłopaka. Z rodziną trochę gorzej, stała krytyka ze strony mamy połączona z nagłym docenianiem mnie (gdy widzi, że przesadziła z tym pierwszym). W domu jest postrzegana jako ktoś, kto nie pomaga i ma w nosie rodzinę. Tak nie jest, ale oni tego nie rozumieją. Po prostu nie rozumieją moich problemów i nie chcą pomóc. Chyba tak już jest, każdy ma swoje życie. Od pewnego czasu straciłam chęć do nauki, niedawno zmuszałam się do tego. Teraz nawet to nie pomaga. Nie potrafię. To mój największy problem. Nie wiem, gdzie podziała się moja ambicja i radość z każdego przeżytego dnia. To okropne i smutne. Nie umiem nic z tym zrobić od dłuższego czasu. Dokładnie od 3 miesięcy. Chcę nadal dobrze się uczyć (mam nawet stypendium, ale obawiam się, że je stracę, nawet ono mnie nie motywuje). Wiem, że mam potencjał i jeszcze jakaś cząstka dawnej szczęśliwej i ambitnej mnie, gdzieś tam we mnie jest. Nie wiem jak to zrobić... Chcę być pełną energii dziewczyną, mądrą, oryginalną i dobrą dla innych. Dodam, że kiedyś prowadziłam różne koła zainteresowań, których byłam przewodniczącą. Może się to wydać głupie, wiem, ale mam tylko, a może aż 17 lat. Nie wiedziałam, a raczej nigdy nie pomyślałam, że taki stan mnie spotka. Umówiłam się do psychologa, idę do specjalisty za 2 tygodnie. Wolałabym od razu. Boję się, że do tego czasu całkowicie stracę ochotę do życia. Pomocy, co mam robić? :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie radzić ze stanami depresyjnymi i myślami samobójczymi?

Witam serdecznie, mam 18 lat i miewam stany depresyjne, biorę tabletki, ale na własną rękę. Ostatnio one ucichły, ale także do pewnego momentu podejrzewam, że mi się nawróciło. Miewam huśtawki nastroju często chce płakać nie mam za bardzo apetytu...

Witam serdecznie, mam 18 lat i miewam stany depresyjne, biorę tabletki, ale na własną rękę. Ostatnio one ucichły, ale także do pewnego momentu podejrzewam, że mi się nawróciło. Miewam huśtawki nastroju często chce płakać nie mam za bardzo apetytu miewam myśli samobójcze. Bardzo także odważę się powiedzieć, że moje stany depresyjne są bardzo silne, gdzie bardzo często dostawałam do głowy, bałam się o tym powiedzieć komukolwiek, ponieważ mam bardzo wredną rodzinę na którą nie można kompletnie liczyć. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc koleżance z depresją i myslami samobójczymi?

Karolina ma 19 lat od kilku tygodni zachowuje się nieswojo - nie ma apetytu, wiecznie jest podłamana i zapłakana, ma wahania nastrojów, ciągle odczuwa zmęczenie i najchętniej przespałaby całe życie, nic jej nie cieszy, a ma kochającą rodzinę, wiernych przyjaciół...

Karolina ma 19 lat od kilku tygodni zachowuje się nieswojo - nie ma apetytu, wiecznie jest podłamana i zapłakana, ma wahania nastrojów, ciągle odczuwa zmęczenie i najchętniej przespałaby całe życie, nic jej nie cieszy, a ma kochającą rodzinę, wiernych przyjaciół i chłopaka, któremu na niej zależy. Dziś, po powrocie z pracy, zauważyłam u niej na ręce ślady po cieciu się, sama przyznała mi się, że nie daje sobie sama ze sobą rady i że chciała ze sobą skończyć i że potrzebuje pomocy... Wszystkie objawy pasują do załamania psychicznego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc mamie, bo nie chcę, żeby rodzina się rozpadła?

Moja 45 mama dziwnie się zachowuje. Mam 15 lat i widzę, że jest strasznie przygnębiona, spadła jej samoocena... Strasznie kłóci się z tatą, obraża go i przez to jest straszna atmosfera w domu. Niestety mama dużo przeszła przez nas,...

Moja 45 mama dziwnie się zachowuje. Mam 15 lat i widzę, że jest strasznie przygnębiona, spadła jej samoocena... Strasznie kłóci się z tatą, obraża go i przez to jest straszna atmosfera w domu. Niestety mama dużo przeszła przez nas, dzieci i tatę, gdyż najstarszy syn nie skończył na technikum i siedział miesiąc w więzieniu. Reszcie jakoś idzie, ale co chwila są jakieś kłótnie. Mama niekiedy mówi mi, że jest niepotrzebna w domu, że tylko pierze skarpetki i tyle, ma z tego wszystkiego dość! Mówiła też, że odchodzi, że chce rozwodu. Chcę jej jakoś pomóc i nie wiem jak i nie chcę, żeby rodzina się rozpadła;(.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak przekonać mamę, żeby zabrała mnie do psychologa, bo mam myśli samobójcze, tnę się i chyba mam depresję?

Witam, Jestem na przełomie 15 a 16 lat. Jakieś 3-4 miesiące temu cięłam się, ale już tego nie robię. Jednak czasem mam bardzo wielką ochotę się pociąć. Od tego czasu też ciągle, praktycznie ciągle, mam myśli samobójcze typu nie chcę...

Witam, Jestem na przełomie 15 a 16 lat. Jakieś 3-4 miesiące temu cięłam się, ale już tego nie robię. Jednak czasem mam bardzo wielką ochotę się pociąć. Od tego czasu też ciągle, praktycznie ciągle, mam myśli samobójcze typu nie chcę żyć, nikomu jestem nie potrzebna czy nikt mnie nie kocha. Widzę same ujemne strony życia - żadnej pozytywnej. Czy coś mi dolega? Depresja czy autoagresja? Czytałam na temat autoagresji i opis całkowicie zgadza się ze mną. Nie narzucam sobie tej choroby, ale gdy przeczytałam o autoagresji mogę stwierdzić, że mam tą chorobę. Czy mogę mieć też depresję? Jeszcze jedno: jak mogę przekonać mamę,żeby zabrała mnie do psychologa? Ona nie wie o tych myślach samobójczych - wie tylko, że się cięłam. Mówię jej, żeby mnie zabrała do psychologa, ale ona mówi, że mnie nie weźmie, bo nie mam żadnych problemów.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem bulimiczką, czuję się odrzucona, mam myśli samobójcze - może to coś więcej niż depresja?

Jestem dojrzałą kobietą, matką 3 dzieci i po prostu mam dość życia. Jeśli dalej ma tak wyglądać, to ja już nie dam rady. Zastanawiałam się, czy ja jestem nienormalna czy ten świat taki jest. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam...

Jestem dojrzałą kobietą, matką 3 dzieci i po prostu mam dość życia. Jeśli dalej ma tak wyglądać, to ja już nie dam rady. Zastanawiałam się, czy ja jestem nienormalna czy ten świat taki jest. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam mała. Zawsze miałam poczucie winy, że przeze mnie, bo nie byłam wymarzonym chłopcem. Jednak byłam dzieckiem, które wzbudzało w ludziach dużo sympatii. Bardzo dobrze się uczyłam, w szkole zaliczałam wszystkie kółka zainteresowań. Starałam się być dobra, nie stanowiło to dla mnie wysiłku. Jednak moja mama, która mnie wychowywała, stosowała system autorytarny. Czyli: dostałam 4 z klasówki, to dlaczego nie 5? Miałam dużo zakazów i nakazów. Byłam też przez nią bita, np. za spóźnienie. Robiła przedstawienia przy wszystkich, aby pokazać swoją władzę, a moją uległość. Jednak wcale nie byłam taka uległa. Nie miałam problemów z przyjaźnią ludzi, wręcz na odwrót, bardzo ich przyciągałam i przyciągam do dziś. Pomimo nie najszczęśliwszego dzieciństwa jakoś dawałam sobie w życiu radę. Aż do momentu poznania mojego męża. Byłam zawsze adorowana przez mężczyzn. Może to subiektywne, ale zawsze miałam duże powodzenie. Brak miłości ze strony ojca spowodował, że z jednej strony uciekałam od miłości, bojąc się odrzucenia, a z drugiej - za bardzo jej pragnęłam. Nie będę pisać wszystkiego, ale zaufałam człowiekowi po raz pierwszy w życiu i oszukał mnie parę razy, a ja, uległa, wracałam jak zbity pies. Na zewnątrz zawsze piękna, silna kobieta, mająca władzę, w środku - mała dziewczynka, coraz częściej myśląca o samobójstwie. Nie mogłam się zwierzać rodzinie ze swoich problemów, bo zawsze słyszałam krytykę. Żadnej empatii, współczucia, tylko kij. Nie będę opisywać sytuacji, w jakich byłam. Mój związek się rozpadł po 8 latach i zostałam sama z dziećmi. NIKT mi nie pomagał przy nich. Mogłam zdychać z bólu w nocy, a nikt nie przyszedł, bo ja też nie pozwalałam na pomoc, bo ta pomoc później była wypominana. Nabawiłam się nerwicy, dzień po dniu. Zaczęłam pić i krzyczeć na dzieci. Do tego doszła fobia tuszy i w prezencie dostałam bulimię. Powiedziałam: stop i poszłam na terapię. Tam byłam najsilniejszą osobowością i każdy się dziwił, co ja tutaj robię. Reakcja rodziny była taka, że jestem wariatką, bo chodzę na terapię i biorę ***. Wróciłam do byłego męża i byliśmy 2 lata razem. Niestety, to znów się rozpadło, z tą różnicą, że zostałam sama z dziećmi w innych okolicznościach. Rozpadło się, po raz pierwszy poczułam, że nie mogę w życiu tylko dawać, powinnam też brać. Teraz zbieram się do kupy i nie mogę, bo nie mam siły już ciągle walczyć. Mój problem polega na tym, że jeden dzień, tydzień funkcjonuję jako superpogodna osoba, a są dni, że wieczorami płaczę parę godzin i szukam, co by zrobić, aby w końcu się zabić. Rozumiem ludzi, którzy chcą to zrobić, bo czasami nie da się wstawać jak feniks z popiołów. Nie mogę powiedzieć nikomu, że rozpada mi się związek, bo usłyszę: twoja wina. Nie mogę powiedzieć, że mam myśli samobójcze, że jest mi ciężko, bo usłyszę, że jestem wariatką. Nadal jestem bulimiczką. Co prawda nie objadam się, ale wymiotuję, kiedy tylko zjem więcej, aby nie tyć. Nie czuję się kobieco, chociaż mogłabym codziennie iść na randkę. Czuję się odrzucona przez cały świat. Może być tak, że za chwilę zacznę się śmiać i powiem, że życie jest piękne. Denerwują mnie te labilne stany, bo przy nich tracę dużo energii i opadam z sił. Może to coś więcej niż depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja - jakie są objawy?

Od jakiegoś czasu mam problemy. Jestem nerwowa, wszystko mnie drażni, odczuwam silny lęk i ciągle jestem zła. Płaczę bez powodu i użalam się nad sobą, od nikogo nie mam wsparcia, jestem sama ze sobą, mimo tego, że mam rodzinę i...

Od jakiegoś czasu mam problemy. Jestem nerwowa, wszystko mnie drażni, odczuwam silny lęk i ciągle jestem zła. Płaczę bez powodu i użalam się nad sobą, od nikogo nie mam wsparcia, jestem sama ze sobą, mimo tego, że mam rodzinę i męża. Gdy staram się z nimi rozmawiać bagatelizują to albo nie słuchają i zmieniają temat. Udają, że nie widzą lub nie chcą widzieć, że jest coś nie tak. Czy ja mam depresję lub nerwicę? Czasem myślę, że gdyby nie dzieci nie dałabym rady zyć :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Myśli samobójcze - jak je wyleczyć?

Mam na imię Alicja i mam 14 lat. Od pewnego czasu jak dzieje się coś złego, mam myśli samobójcze. Gdy mam takie chwile, że myślę tylko o samobójstwie, siadam w kącie płaczę i próbuję znaleźć jakieś leki, żeby...

Mam na imię Alicja i mam 14 lat. Od pewnego czasu jak dzieje się coś złego, mam myśli samobójcze. Gdy mam takie chwile, że myślę tylko o samobójstwie, siadam w kącie płaczę i próbuję znaleźć jakieś leki, żeby się nimi nafaszerować. Jak mówię o tym przyjaciółce, to ona myśli, że po prostu żartuję. Rodzicom boję się powiedzieć, bo wiem, że jak to zignorują, to mogę zrobić sobie coś złego. Często jestem emocjonalna, wszystko biorę do siebie, próbuję to zmienić, ale nie potrafię. Kłopotów z rodzicami nie mam oczywiście. Czasami się pokłócimy, ale nie aż tak często. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ale robi się coraz gorzej. Kiedyś jak coś się działo, to myślałam o samobójstwie, ale teraz to już biorę leki jak jest mi źle. Już nie wiem co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój kolega ma depresję?

Witam! Zacznę od opisania mojego problemu. Mój kolega od kilku lat zachowuje się dziwnie, rzadko się z nim widzę, ostatnio widziałam się z nim miesiąc temu, dziwnie rozmawiał ze mną, na dziwne rzeczy zwracał uwagę, poprosił mnie nawet tak bez...

Witam! Zacznę od opisania mojego problemu. Mój kolega od kilku lat zachowuje się dziwnie, rzadko się z nim widzę, ostatnio widziałam się z nim miesiąc temu, dziwnie rozmawiał ze mną, na dziwne rzeczy zwracał uwagę, poprosił mnie nawet tak bez okazji abym mu nalała kieliszka wódki, nie zrobiłam tego oczywiście, ale przyznam, że prośba jego zaskoczyła mnie, ponieważ nie jest to normalne jak ktoś prosi o alkohol tak bez okazji i w ogóle, pomyślałam że może ma problemy alkoholowe. Może mieć to w genach, ponieważ jego rodzice się rozwiedli, nie dogadywali się, ale jego ojciec był i jest alkoholikiem. Jego zachowanie ogólnie bardziej mnie śmieszyło jak przerażało, trzymałam się wersji, ja jak i moi znajomi, że on zawsze był dziwny. Jednak dowiedziałam się od jego siostry, że jest z nim co raz gorzej. Znienawidził swoją mamę, od roku zażywał leki, lecz przestał je brać. Pokój, w którym przebywa jest jego światem, do którego lepiej żeby nikt nie wchodził. Wyniósł wszystkie rzeczy z domu, kąpie się w ubraniach, wychodzi często nie wiadomo gdzie itd. Jak dowiedziałam się o tym baaardzo mnie to przeraziło. Chciałabym aby był taki jak dawniej, ale czy są szanse, czy w takiej sytuacji pozostaje tylko odział psychiatryczny? Czy to, co mu dolega to depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W jaki sposób pomóc dziewczynie w depresji?

Witam! Mieszkałem z dziewczyną przez prawie 3 lata, nagle ona stwierdziła, że nie jest pewna moich uczuć i się wyprowadziła. Przez 1 tydzień po wyprowadzce schudła ponad 5 kilo a jak do mnie przyjechała to bylem w szoku pod względem...

Witam! Mieszkałem z dziewczyną przez prawie 3 lata, nagle ona stwierdziła, że nie jest pewna moich uczuć i się wyprowadziła. Przez 1 tydzień po wyprowadzce schudła ponad 5 kilo a jak do mnie przyjechała to bylem w szoku pod względem jak tak można schudnąć, jak na oczy ja zobaczyłem. Zjedliśmy razem kolację, to źle się poczuła i wszystko zwróciła. Minęły dwa tygodnie jak nie mieszkamy ze sobą, na pytania typu chcesz być dalej ze mną lub czy wrócisz do mieszkania ze mną odpowiada, że nie wie sama czego chce i tak na wszystkie pytania. Obecnie mija 3 tydzień, a ona ciągle jest zmęczona, o co nie zapytam to wszystko ją denerwuje, jedyne co dobrze to to, że jeść zaczęła normalnie a miedzy nami powoli zaczęło się układać. Nie wiem co mam robić, jak jej pomóc, żeby wróciła do normalnej siebie. Proszę o poradę, bo z nią naprawdę jest niedobrze i martwię się o nią.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Początki depresji - czy jestem już chora?

Przez ostatnie kilka dni jestem w strasznym stanie. Czuję się jakby była to depresja. Wróciłam do domu po feriach i nie czuję się dobrze wśród rodziców i domu. W domu czuję się jakbym była w obcym miejscu i przy...

Przez ostatnie kilka dni jestem w strasznym stanie. Czuję się jakby była to depresja. Wróciłam do domu po feriach i nie czuję się dobrze wśród rodziców i domu. W domu czuję się jakbym była w obcym miejscu i przy obcych ludziach. Bardzo przyzwyczaiłam się do babci. Ludzie tutaj są strasznie niesympatyczni dla mnie w szkole. Nie mam znajomych, bo praktycznie nikt mnie nie cierpi. Nie wiem dlaczego czuje się fatalnie, co chwilę płaczę, mam jakieś zaburzenia lękowe oraz nerwowe. Nie mogę opanować złości, jestem nie raz bardzo agresywna. Naprawdę nie wiem co robić :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odzyskać sens życia?

Hej, Mam 18 lat, w tym roku piszę maturę. Już od szkoły podstawowej zawsze miałam świadectwa z czerwonym paskiem, bardzo dobrze się uczyłam. Chciałabym dostać się na studia medyczne. Problem w tym, że obecnie duże ilości nauki przytłaczają mnie. Zauważyłam...

Hej, Mam 18 lat, w tym roku piszę maturę. Już od szkoły podstawowej zawsze miałam świadectwa z czerwonym paskiem, bardzo dobrze się uczyłam. Chciałabym dostać się na studia medyczne. Problem w tym, że obecnie duże ilości nauki przytłaczają mnie. Zauważyłam u siebie, że im więcej się uczę = mam mniej czasu na inne sprawy, tym bardziej czuję bezsens życia, smutek, przygnębienie. Pod koniec 2 klasy zrezygnowałam z uczenia się biologii (jestem w liceum na profilu biologiczno-chemicznym), bo wiedziałam, że zabiera mi ona bardzo dużo czasu oraz że od tej nauki czuję się przygnębiona, nerwowa. W klasie maturalnej powróciłam do swoich marzeń, by dostać się na medycynę. Bardzo dużo czasu spędzam przy książkach, nic mnie nie cieszy. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, mam wrażenie, że jak coś powiem, to mnie wyśmieją. Nie jestem spontaniczna, żywiołowa. Mam dopiero 18 lat, a czuję się zmęczona życiem, czuję, że ludzie nie chcą ze mną rozmawiać, że ich przynudzam. Czasem mam ochotę porzucić swoje marzenia, po to, by odciążyć głowę od nauki i móc znowu cieszyć się życiem, porządnie się wysypiać, więcej czasu spędzać ze swoim chłopakiem. Również z moją osobowością jest coś nie tak, chciałabym być otwarta i uśmiechnięta, a sprawiam wrażenie osoby dziwnej, zamkniętej w sobie, z którą można porozmawiać tylko na poważne tematy, pożartować to już nie bardzo, bo czasem po prostu nie wiem co powiedzieć na jakiś temat albo powiem coś głupiego, wolę już czasem w ogóle nic nie mówić. Z podziwem patrzę na moje przyjaciółki, które umieją ze wszystkimi rozmawiać, cieszą się życiem, są żywiołowe. U mnie energia wygasa. Boję się również, że tyle nauki pójdzie na marne i nie dostanę się tam, gdzie bym chciała się dostać. Bardzo dożo myślę o tym, co będzie w przyszłości. Cały czas boję się, że nie zdążę z całym materiałem do matury (zdaję rozszerzony angielski, chemię, biologię). Jedno skończę, zaczynam drugie, a i tak się z wszystkim nie wyrabiam. A chciałabym mieć też więcej czasu dla siebie, chłopaka, koleżanek. Najgorsze jest właśnie to, że to wszystko odbija się na mojej psychice....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moje dorosłe życie to porażka, czy to mogło spowodować dystymię?

Witam serdecznie, Moje problemy zaczęły się już w dzieciństwie i ich skutki odczuwam od bardzo dawna. Jestem zamknięty w sobie, łatwo się denerwuję i czuję zniechęcenie i brak motywacji, mam stany lękowe i jedynym ukojeniem dla mnie jest uciekanie...

Witam serdecznie, Moje problemy zaczęły się już w dzieciństwie i ich skutki odczuwam od bardzo dawna. Jestem zamknięty w sobie, łatwo się denerwuję i czuję zniechęcenie i brak motywacji, mam stany lękowe i jedynym ukojeniem dla mnie jest uciekanie od problemów, najczęściej w nierealny świat, który stworzyłem już bardzo dawno temu, dzięki niemu mogę zasnąć lub poczuć się jak ktoś wyjątkowy gdy jestem sam. Nie zawsze jest źle, czasami sobie radzę gdy wszystko jest ok... Gdy zaczynają się problemy paraliżuje mnie bezradność, brak podjęcia jakiejkolwiek decyzji i jedyne co mogę wtedy zrobić to wrócić do domu, by schować się w swoim bezpiecznym świecie. Gdy rozmawiam przez telefon muszę chodzić po pokoju, odwiedzenie znajomych to dla mnie wielki problem, zmuszenie się do wykonania czegoś to wielkie wyzwanie, zresztą robię wszystko jak najszybciej i po łebkach, byleby móc znów być bezpiecznym i wtedy znów nadchodzi stałe uczucie bezsensu i marnowania czasu, nudy i wewnętrznej pustki. Mimo że jakoś sobie radzę, mam dziewczynę, samochód i rodzinę właściwie nie widzę więcej pozytywów w moim życiu, zresztą samochód jest największą pomyłką - dałem się oszukać, bo nie chciało mi się sprawdzić w jakim jest stanie. Moja dziewczyna męczy się ze mną, a jej rodzina uważa mnie za nieudacznika i wiem, że to jest moja wina, bo nie mogę znaleźć pracy, a te, które wykonywałem były porażką. Chciałbym założyć rodzinę, znaleźć dobrą pracę i cieszyć się życiem z ukochaną kobietą, ale nie wiem jak. Do tego potrzeba konsekwencji,chęci do życia i umiejętności interpersonalnych, a konsekwentnie potrafię tylko uciekać w swój świat, codziennie i po wiele razy. Pomocy...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak uratować związek z chłopakiem chorym na depresję?

Mój chłopak od ponad pięciu lat choruje na depresję (początkowo stosowane było leczenie farmakologiczne, które później zostało zaniechane). Niedawno udało mi się namówić go na wizytę u specjalisty, który stwierdził konieczność podjęcia połączonej farmakoterapii i psychoterapii. Partner wykupił leki, jednak...

Mój chłopak od ponad pięciu lat choruje na depresję (początkowo stosowane było leczenie farmakologiczne, które później zostało zaniechane). Niedawno udało mi się namówić go na wizytę u specjalisty, który stwierdził konieczność podjęcia połączonej farmakoterapii i psychoterapii. Partner wykupił leki, jednak odmawia zarówno wizyty u psychologa, jak i podjęcia psychoterapii. Walczy z uzależnieniem od pornografii, jednak nie chce szukać pomocy u specjalisty, twierdząc, że poradzi sobie sam. Ostatnio stwierdził, że przestał czuć do mnie to, co wcześniej. Kilka miesięcy temu mieliśmy jeszcze plany odnośnie założenia rodziny, mimo jego ciężkiego stanu byliśmy szczęśliwi. Nasz związek wisi na włosku, szczerze mówiąc, jestem kompletnie wyczerpana i przerażona, bo bardzo mi na nim zależy... Nie wiem, co mogę zrobić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przygnębienie - jak sobie pomóc?

Mam depresję. Od dwóch lat biorę leki i mi nie pomagają, jeszcze gorzej jest. Jestem przygnębiona jak widzę pary jak się przytulają, całują, wtedy chce mi się płakać, bo ja nie mam chłopaka. Nigdy nie będę mieć. Boję się...

Mam depresję. Od dwóch lat biorę leki i mi nie pomagają, jeszcze gorzej jest. Jestem przygnębiona jak widzę pary jak się przytulają, całują, wtedy chce mi się płakać, bo ja nie mam chłopaka. Nigdy nie będę mieć. Boję się samotności. Mam 22 lat, nawet siostra ma chłopaka, a ja nie, a jest młodsza. Jest mi smutno jak widzę jak się przytulają. Chcę normalnie z nimi rozmawiać, cieszę się, że są szczęśliwi, ale mnie strasznie to przygnębia. Już straciłam nadzieję, że wyjdę z depresji. Ciągle przygnębiona jestem, dołuje się nawet jak jakis chłopak napisze do koleżanki, że jest ładna, że się oglądają za nią. To mnie dołuje, jestem wtedy cały dzień przygnębiona, wszystko mnie denerwuje, jak ktoś je czy pije głośno. Nie wiem dlaczego tak mam. Nie mam przyjaciół i wszystko mnie nudzi . Chcę umrzeć, nie mam chłopaka, dzieci, nikogo, pracy. Nie umiem nic załatwić, żadnych spraw. Zastanawiam co powiedzieć. Mam pustkę w głowie, nie poradzę sobie w życiu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty