Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

To chyba depresja. Co mam zrobić?

Dzień dobry. Nazywam się Ewelina i mam 16 lat. Czuję, że wariuję. Chodzę do najlepszego LO w mieście, ale mam coraz mniej energii i ochoty by tam chodzić. Ostatnimi czasy kompletnie nie chce mi się uczyć, zazdroszczę koleżance, że ma...

Dzień dobry. Nazywam się Ewelina i mam 16 lat. Czuję, że wariuję. Chodzę do najlepszego LO w mieście, ale mam coraz mniej energii i ochoty by tam chodzić. Ostatnimi czasy kompletnie nie chce mi się uczyć, zazdroszczę koleżance, że ma lepsze oceny od moich. Nie mam przyjaciół, nie wiem jak to określić, ale to pewnie moja wina, że ich nie mam. Nie mam nikogo tak bliskiego, żeby mu się wyżalić. Jestem jakaś zamknięta w sobie, boję się odezwać wśród ludzi. Mam trudności w nawiązywaniu przyjaźni. Co do myśli samobójczych to miewam je, chcę skończyć z tym wariowaniem. Chciałabym skończyć cierpieć, cokolwiek to znaczy, ale nie zabiję się, bo wiem, że to grzech. Staram się mieć kontakt z Bogiem. Mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata, czasem myślę o rzuceniu szkoły. Nie wiem, to chyba depresja.. Mam dość tego wszystkiego. Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przewlekłe zmęczenie

Od dwóch lat zmagam się z problemem który spędza mi sen z powiek.  Jestem nieustannie zmęczona, mimo że nie wykonuje ciężkiej pracy (jestem studentką) nie przemęczam się, chodzę spać wcześnie, nie uprawiam sportów (może to błąd, ale nie mam na... Od dwóch lat zmagam się z problemem który spędza mi sen z powiek.  Jestem nieustannie zmęczona, mimo że nie wykonuje ciężkiej pracy (jestem studentką) nie przemęczam się, chodzę spać wcześnie, nie uprawiam sportów (może to błąd, ale nie mam na to siły). Nie mam energii ani chęci do pracy, zajęć ani do spotkań ze znajomymi. Jak przypomnę sobie kilka lat temu ta pogodną i pełną życia osobę, którą byłam, to zaczynam wątpić czy to byłam ja. Byłam u lekarza, zalecił witaminki i suplementy (nie zapisał nawet konkretnych tylko wysłał do apteki- na studiach farmaceutycznych to ja akurat jestem i nie znam preparatu który z dostępnych OTC mógłby mi pomóc). Naprawdę potrzebuję pomocy i jakiejś opinii.  
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Depresja

To depresja czy po prostu taka jestem?

Mam 19 lat i w tym roku zaczęłam studia. Zawsze byłam słabo odporna na stres, mój nastrój często się zmieniał, ale ostatnio zaburzenia nastroju nasiliły się. Zdarzają się dni, kiedy nie wychodzę z domu, że płaczę, bez żadnego konkretnego...

Mam 19 lat i w tym roku zaczęłam studia. Zawsze byłam słabo odporna na stres, mój nastrój często się zmieniał, ale ostatnio zaburzenia nastroju nasiliły się. Zdarzają się dni, kiedy nie wychodzę z domu, że płaczę, bez żadnego konkretnego powodu, czuję się okropnie i nie widzę żadnego sensu w tym co robię. Staram się normalnie funkcjonować. Na zewnątrz, poza domem jestem osobą towarzyską, uśmiechniętą, pośród ludzi czuje się zupełnie inną osobą. Nie mogę się na skupić na studiach, wydaje mi się, że zaczęłam je, "bo tak teraz trzeba". Mam straszne problemy z koncentracją, wszystko mnie rozprasza. Nie umiem rozmawiać o tym co się ze mną dzieje. Wydaje mi się, że jestem ciężarem dla przyjaciół, że nie zrozumieją tego czego ja sama nie potrafię zrozumieć - dlaczego jest tak jak jest. Wstydzę się siebie, słabo jest z moją pewnością siebie, podejmowaniem decyzji. Odsunęłam się od rodziny, nie umiem rozmawiać o tym co mnie boli. Z jednej strony odczuwam potrzebę opowiedzenia o sobie, z drugiej reaguję rozdrażnieniem na każdą próbę pomocy ze strony rodziców. Cały czas wydaje mi się, że mama mnie krytykuje, rzadko akceptuje moje wybory, chociaż wiem, że często wyolbrzymiam i źle interpretuje to co o mnie mówi. Przyszłość mnie przeraża, boję się samotności, a jednocześnie odsuwam od siebie ludzi. Nie umiem sobie radzić z moimi nastrojami, często się zdarza, że zażywam tabletki uspokajające. Wydaje mi się, że moje problemy są błahe, sama sobie je stwarzam, że są ludzie z ważniejszymi kłopotami...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Stresor zniknął, a depresja trwa nadal - dlaczego?

Witam! W ostatnim poście Państwo odpisaliście mi, że aby przy podejrzeniu hiperkortyzolemii warto zrobić test hamowania deksametazonem oraz że wzrost poziomu kortyzolu zwiększa ryzyko nawrotu depresji nawet jeśli bodziec stresowy dawno już nie oddziaływuje. U mnie stresor zniknął 6 lat...

Witam! W ostatnim poście Państwo odpisaliście mi, że aby przy podejrzeniu hiperkortyzolemii warto zrobić test hamowania deksametazonem oraz że wzrost poziomu kortyzolu zwiększa ryzyko nawrotu depresji nawet jeśli bodziec stresowy dawno już nie oddziaływuje. U mnie stresor zniknął 6 lat temu, a nadal mam stany depresyjne. W mojej okolicy takich badań nie ma (deksametazon). Czy można zrobić zwykłe badanie krwi i oznaczyć poziom kortyzolu? Czy jest równie skuteczne i odzwierciedla poziom kortyzolu? Dlaczego kortyzol jest tak ważny w etiologii depresji? Większość najnowszych opracowań podaje, że hiperkortyzoleia (chroniczny stres, choroba Cushinga, zespół Cushinga, choroby nadnerczy) ma ścisły związek z depresją. 70 do 90% osób z hiperkortyzolemią ma objawy ciężkiej depresji. Czy przy depresji z hiperkortyzomeią warto leczyć taka depresję inhibitorami kortyzolu bądź całej osi stresu niż lekami przeciwdepresyjnymi? Nie tylko u Państwa (w artykule "Depresja stres") wyczytałem, że nadmiar kortyzolu lub/i CRH (tylko nie wiem, który hormon ma większe znaczenie w depresji) powoduje obniżenie poziomu serotoniny i noradreanliny oraz wpływa na receptor 5-HT1A, który jest najważniejszy w etiologii depresji i tym samym wywołując zaburzenie depresyjne. Dlaczego depresja lubi nawracać u osób, które nigdy wcześniej nie chorowały, a zaburzenie depresyjne miało ewidentnie początek po długotrwałym i ciężkim stresie i ten stresor minął (tak jak u mnie 6 lat temu) a depresja trwa nadal? Czy podczas stresu mogły wystąpić zmiany (np. w obrębie osi stresu związane z kortyzolem), które dopóki nie zostaną zaleczone to dopóty będzie depresja? To się kłóci z podstawowymi podziałami depresji na reaktywną (jest przyczyna) i jednobiegunową (na ogół bez przyczyny). Im więcej epizodów tym głębsza depresja. Ja mam chyba pomieszany typ albo zbieg mojej depresji był tylko przypadkowy ze stresem. Z góry pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jeśli to depresja, to czy ja w ogóle mam po co żyć?

Mam 17 lat, właśnie jestem w klasie maturalnej. Od trzech lat w mojej rodzinie nie układa się najlepiej. Ale zacznę od początku. Gdy miałam 7 lat mój ojciec umarł. Potem, gdy byłam w gimnazjum, moja mama poznała pewnego mężczyznę. Przez...

Mam 17 lat, właśnie jestem w klasie maturalnej. Od trzech lat w mojej rodzinie nie układa się najlepiej. Ale zacznę od początku. Gdy miałam 7 lat mój ojciec umarł. Potem, gdy byłam w gimnazjum, moja mama poznała pewnego mężczyznę. Przez 4 lata zastępował mi i bratu ojca, ale kiedy byłam w trzeciej gimnazjum zaczęły się u niego problemy z alkoholem. Moja mama i on rozstawali się, godzili i tak mniej więcej do października, kiedy rozpoczęłam naukę w liceum. Moja mama zakończyła związek, po fakcie dowiedziałyśmy się, że on zdradził moją mamę i zrobił sobie dziecko z inną. Wspierałam w tym okresie moją mamę jak tylko mogłam, bo bałam się, że popadnie w depresję, a teraz chyba sama w nią popadłam. Moja rodzina była od niego bardzo zależna finansowo i tak o 3 lat mamy problemy finansowe. Dość poważne problemy, mimo iż moja mama pracuje to i tak nie wystarcza na wszystkie opłaty. Dlatego nie chcę martwić jej moim stanem, nie chce by obarczyła się za to winą. Czuję się okropnie, często płaczę, zdarza się, że mam myśli samobójcze, jestem straszną pesymistką, drażni mnie obecność innych ludzi, czuję się bezradna, pusta. Ostatnio trochę przytyłam, zauważyłam, że jem kiedy tylko się zdenerwuję. Żyję w ciągłym stresie, potrafię położyć się do łóżka o 22, wstać o 7, a i tak jestem zmęczona. Często sypiam w ciągu dnia. Czuję się bez energii, zmęczona, z drugiej strony czuję ciągłą potrzebę ruchu, chodzenia, bawienia się czymś. Odsuwam się od ludzi. Zaczynam żyć we własnym świecie. Moi znajomi nie mogą mi pomóc, nie wiedzą jak. Mamie nie chcę o tym mówić. Myślałam czy nie iść z tym do wychowawczyni do której mam ogromne zaufanie, jednak nie pozwala mi na to duma. Nie potrafię przyznać się do porażki, poprosić o pomoc. Jedyne co jeszcze trzyma mnie przy życiu to największe marzenie mojego życia. Otóż marzę, by pojechać do Japonii, chciałabym studiować japonistykę. Oglądanie mangi i anime poprawia mi czasowo humor. Jednak boję się, że gdy stracę ten cel, to się załamię kompletnie. Zapomniałam wspomnieć, że jestem bardzo niestabilna emocjonalne, mam ochotę niszczyć, drzemie we mnie dużo agresji. Zawsze byłam agresywna, ale teraz po prostu mam ochotę czasami skrzywdzić innych. Jestem wariatką. Właściwie zadane pytanie jest głupie, bo sądzę, że to jest depresja, ale nie wiem co mam z tym zrobić. Czy jest szansa, że mogę podjąć leczenie u specjalisty, bez wiedzy mojej mamy. Czy antydepresanty są drogie? Czy ja w ogóle mam po co żyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Stałam się nie do zniesienia. Co mam zrobić?

Witam, mam 24 lata i chciałabym wiedzieć czy mam objawy depresji. Nie wiem jak zacząć, może po prostu napiszę, że jeszcze 3 lata temu byłam zupełnie inną osobą - cieszyłam się ze wszystkiego, że wychodzę na imprezkę, że mam...

Witam, mam 24 lata i chciałabym wiedzieć czy mam objawy depresji. Nie wiem jak zacząć, może po prostu napiszę, że jeszcze 3 lata temu byłam zupełnie inną osobą - cieszyłam się ze wszystkiego, że wychodzę na imprezkę, że mam chłopaka, że coś sobie kupiłam... Byłam uśmiechniętą duszą towarzystwa, miałam chęci do wszystkiego, by gdziekolwiek wyjść, coś porobić, a dziś... Dziś mam męża i roczne dziecko i wszystko się zmieniło. Kiedyś pragnęłam dostać pierścionek, wyjść za mąż – pierścionek, dostałam, ale bez emocji, ślub dla mnie nie był niczym specjalnym (do dziś nie wiem czy dobrze zrobiłam). Nie cieszy mnie prawie nic (no może widok mojego synka), nie pracuję, siedzę od 2 lat w domu i może to jest powód? Jestem zmęczona domem i robotami domowymi, na dodatek męża nie ma w tyg. w domu, tylko na weekend więc wszystko jest na mojej głowie. Nie pamiętam z czego i kiedy się naprawdę cieszyłam, ani wczasy zagraniczne, ani niespodzianki męża, prezenty – są, bo są i jest ok. Nie wspomnę o sprawach łóżkowych - dla mnie seks mógłby nie istnieć, zmuszam się dla męża, a kiedyś było cudownie. Mogłabym leżeć i nic nie robić :(. W nocy dobrze śpię (o ile dziecko pozwoli). Często kłócę się z mężem o byle głupoty i płaczę - czego wcześniej nigdy nie robiłam. Nawet teraz chce mi się beczeć… Kiedyś z mężem stwierdziłam, że to przez tabletki antykoncepcyjne taka zmiana nastroju i spadek libido, ale ja już ich nie jem od pól roku i nic, bez zmian. Ja taka po prostu się stałam nie do zniesienia. Co ja mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to były epizody hipomaniakalne?

Witam. Leczę się na zaburzenia schizoafektywne bez określonego typu czy to depresyjny czy inny. Chwilę przed wybuchem psychozy odczuwałem dziwnie znacznie podwyższony nastrój jak nigdy. Wzrosła mi znacznie samoocena. Snułem plany plany na przyszłość, wszystko widziałem jak przez różowe okulary....

Witam. Leczę się na zaburzenia schizoafektywne bez określonego typu czy to depresyjny czy inny. Chwilę przed wybuchem psychozy odczuwałem dziwnie znacznie podwyższony nastrój jak nigdy. Wzrosła mi znacznie samoocena. Snułem plany plany na przyszłość, wszystko widziałem jak przez różowe okulary. Ten stan trwał tydzień. Kilka miesięcy później znowu pojawił się ten sam stan lecz pojawił się zapał do uszczęśliwiana ludzi. Czynności, które chciałem wykonywać przypominały urojenia. Trwało to kilka dni. Miesiąc lub dwa temu pojawił się ten stan lecz był znacznie nasilony. Znacznie przeceniałem swoją wartości, czułem się potęgą i czułem się lepszy od innych. Wtedy pojawił się "szał" uszczęśliwiania ludzi i urojenia wielkościowe - chciałem stworzyć system operacyjny, który miał mi dać sławę, a ludzi uszczęśliwić. Tyle, że kompletnie nie umiem programować, dzięki mojej osobie miał przyjść Jezus na ziemię, byłem osobą, która miała uratować świat przed zagładą. Chciałem i tworzyłem nową, światową religię, która miała uszczęśliwić ludzi. Ten stan trwał kilka dni. Czy to mogła być hipomania? Brałem 2 antydepresanty, które mogły indukować manię lecz tego nie zrobiły. Poza tymd dłuższego czasu obawiam się spożywać pokarmów, które przynosi mój kolega. Obawiam się, że dodał tam płynów ustrojowych lub jakichś chemikaliów aby mnie podtruć. Czy to może być początek paranoi?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to już depresja? Co zrobić, żeby poczuć się lepiej?

Ostatnio odczuwam ciągłą niechęć do wszystkiego. Najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przespała większość życia. Jestem 20 letnią kobietą. Bardzo szybko urodziłam pierwsze dziecko, bo w wieku 18 lat, a już w lutym tego roku zostałam po raz drugi...

Ostatnio odczuwam ciągłą niechęć do wszystkiego. Najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przespała większość życia. Jestem 20 letnią kobietą. Bardzo szybko urodziłam pierwsze dziecko, bo w wieku 18 lat, a już w lutym tego roku zostałam po raz drugi mamą. Nie mam chęci dbać o siebie. Gdy wiem, że nie muszę wyjść z domu, cały dzień spędzam w piżamie - moje dzieci wtedy również. Nawet na spacer z psem wychodzę myjąc jedynie twarz, ręce i zęby. I to nie zawsze. Zajmowanie się domem to dla mnie ogromna trudność, zawsze uwielbiałam gotować, wiązałam nawet z tym pewne plany, teraz wejście do kuchni, pozmywanie naczyń i ugotowanie dwóch prostych posiłków to wyzwanie. Pod koniec ciąży odnajdywałam spokój w pisaniu poezji. Potrafiłam spłodzić po trzy wiersze na dobę. Teraz nie potrafię przelać emocji na papier. Nie potrafię zająć się dziećmi, są zdrowe i czyste, ale nudzą się, cały dzień oglądają bajki w telewizji. Z ojcem moich dzieci łączy mnie tylko wspólne mieszkanie. Nasz związek od początku był bardzo intensywny, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, szybko poszliśmy też do łóżka, teraz o seksie nie ma mowy. Mam wrażenie, że mój partner traktuje mnie przedmiotowo, mam do niego wstręt, ponieważ nie dba o siebie. W ogóle nie rozumiem, po co uprawia się sex. On twierdzi, że jestem leniwa (a sam spędza czas na pracy i graniu w gry komputerowe), nazywa mnie no lifem. Prawda jest taka, że znajomych mam kilku w internecie, a i tych znajomości nie chce mi się podtrzymywać. Przy dzieciach nie robi nic z własnej woli. O wszystko muszę go po kilka razy prosić. Ostatnio przestałam jeść mięso, po obejrzeniu filmu „Ziemianie”, nie mam serca przyczyniać się do ogólnoświatowego mordu. W ciąży przytyłam 20 kilo, stale słyszałam od partnera, że jestem tłusta.... Wróciłam do poprzedniej wagi 55 kilo przy wzroście 160 cm i i tak czuje się gruba. Nieustannie kontroluje wagę, kalorie, centymetry... 30 deko to dla mnie dużo... Od stycznia wracam do pracy. Dziewczynki będą wtedy z moją mamą, mam nadzieję, że kiedyś poczuje się lepiej, tylko, co mam zrobić, aby tak się stało? Nie wiem czy to, co napisałam ma większy sens... Przepraszam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problem w określeniu swojej orientacji seksualnej. Jak sobie z tym poradzić i gdzie szukać pomocy?

Pochodzę z małej miejscowości. Chociaż mam już 23 lata to dalej mam wątpliwości co do swojej orientacji seksualnej. Dziewczyny nie wywołują we mnie obrzydzenia, ale nie odczuwam potrzeby żeby się na nich koncentrować (nie oglądam się za nimi tak jak... Pochodzę z małej miejscowości. Chociaż mam już 23 lata to dalej mam wątpliwości co do swojej orientacji seksualnej. Dziewczyny nie wywołują we mnie obrzydzenia, ale nie odczuwam potrzeby żeby się na nich koncentrować (nie oglądam się za nimi tak jak inni faceci, nie ciągnie mnie do oglądania ich nagich wizerunków). Mając 13-14 lat spostrzegłem natomiast u siebie że zwracam uwagę na młodych przystojnych chłopaków, często mam marzenia na ich temat, a stan ten utrzymuje się do dziś. W tamtym czasie zacząłem również uprawiać masturbację często powiązaną z myślami na temat chłopaków (nieraz własnych rówieśników) oraz męskich członków, zwłaszcza po obejrzeniu pornografii. W wieku około 15-16 lat zorientowałem się, że moje myśli nie są normalne i doszedłem do wniosku, że może jestem gejem. Jednocześnie popadłem w depresję oraz odsunąłem się od rówieśników i rodziny. To był dla mnie najgorszy okres w moim życiu. Stan ten trwał jakieś 3-4 lata zanim się pozbierałem. Jednak depresja wywarła na mnie swe piętno, gdyż nie potrafię nawiązywać bliskich relacji z rówieśnikami, jestem samotny i miewam stany lękowe. Przez cały czas zastanawiałem się czy moje skłonności homoseksualne nie są urojone, że może po prostu mam obniżony popęd płciowy i dlatego kobiety mnie nie interesują. Takie myślenie mogło być uzasadnione z powodu wypadku jakiego doznałem w młodości (strata jednego z jąder). Był to kolejny czynnik, jaki mnie wpędził w tą paskudna depresję. Do tego jeszcze doszły problemy rodzinne, mój ojciec często pił, dołował mnie psychicznie (przede wszystkim naśmiewał się z mojego wyglądu i mówił, że nie jestem jego synem- po prostu nie akceptował mnie), matka zachorowała na schizofrenię paranoidalną kiedy miałem 3 lata, więc nie miałem z nią normalnego kontaktu, a były momenty, że wręcz się jej bałem. Myślę że chorobotwórcze relacje z ojcem wpędziły mnie w kompleksy co również przyczyniło się do wystąpienia doła. Szukałem pomocy u psychologów, ale nie otrzymałem od nich pomocy takiej jakiej oczekiwałem. W tej chwili chodzę na spotkania terapeutyczne w grupie, które dotyczą problemu alkoholu w rodzinie, lecz nie mają one związku z problemem seksualności i orientacji. Na pewno odnoszę pożytek z tych spotkań, ponieważ uczę się mówić o swoich uczuciach i trenuję kontakty interpersonalne. Obecnie dużo poczyniłem w swoim życiu: poprawiłem relacje z ojcem, studiuję, mam pracę, która pozwala mi na utrzymanie studiów, zacząłem normalniej funkcjonować w społeczeństwie. Jednak wiem, że dalej muszę pracować nad sobą, żeby zacząć wchodzić w głębsze relacje z innymi ludźmi. Nie jest to dla mnie łatwe. I jeszcze pozostaje sprawa mojej orientacji - staję się bardziej świadomy swoich uczuć i wiem, że jakiś potencjał seksualny we mnie drzemie, ponieważ mimo straty jądra mam jeszcze jedno i miewam poranne erekcje:), a moje wątpliwości na temat homoseksualizmu biorą się stąd, że nie wszyscy faceci podobają mi się. Starsi, łysi, otyli, mocno owłosieni wywołują wręcz we mnie obrzydzenie, ale młodzi, szczupli, przystojni chłopcy - mógłbym ich schrupać. Co jest więc z moją seksualnością i psychiką, gdyż czuję się zdezorientowany i mam mętlik w głowie. I jeszcze jedna sprawa, mam problem z masturbacją - zbyt często ją uprawiam i czuję się niewolnikiem tego nałogu. Co z tym wszystkim zrobić? Proszę o pomoc!
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to początek depresji?

Mam 16 lat. Dwa dni temu moja najlepsza przyjaciółka trafiła do szpitala z powodu wyrostka. Wszystko z nią w porządku ale ze mną wręcz przeciwnie. Płacz, smutek i złe samopoczucie, brak jakiejkolwiek motywacji do nauki oraz brak apetytu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Co mam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie czuje lęku. Po prostu nie mogę już wytrzymać - czy to depresja?

Witam, Mam 18 lat i od pewnego czasu (rok może dwa lata) czuję się strasznie. Przytłacza mnie moje otoczenie. Nie czuje lęku. Po prostu nie mogę wytrzymać. Przytłacza mnie moje miasto, mój dom wszystko co się wiąże z najbliższym...

Witam, Mam 18 lat i od pewnego czasu (rok może dwa lata) czuję się strasznie. Przytłacza mnie moje otoczenie. Nie czuje lęku. Po prostu nie mogę wytrzymać. Przytłacza mnie moje miasto, mój dom wszystko co się wiąże z najbliższym otoczeniem. Nie widzę tu żadnego urozmaicenia. To wszystko jest szare i nudne. W szkole jestem ciągle zdenerwowany. Nie chodzi tu o stres przed sprawdzianami czy innymi takimi rzeczami. Postawa moich kolegów i koleżanek wydaje mi się żałosna. Moje życie stało się nudne. Nie widzę szans na możliwość rozwijania się.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem ciąglę przygnębiony, moje życie nie ma sensu - co robić?

Mam 19 lat jestem mężczyzną. Już przez dosyć długi czasu czuję się przygnębiony, zaczęło się to z pozoru niewinnie, byłem zadowolony z życia normalny, typowy, zdrowy młody chłopak, lecz ostatnio nie odczuwam żadnej radości z życia, nie widzę jego sensu,...

Mam 19 lat jestem mężczyzną. Już przez dosyć długi czasu czuję się przygnębiony, zaczęło się to z pozoru niewinnie, byłem zadowolony z życia normalny, typowy, zdrowy młody chłopak, lecz ostatnio nie odczuwam żadnej radości z życia, nie widzę jego sensu, mam znajomych, lecz z żadnym z nich nie mam bliższej relacji, by komuś się wyżalić lub z kimś pogadać. Czuje się osamotniony i ta samotność mi doskwiera, lecz zaciskam mocno zęby i staram się o tym nie myśleć tylko spełniać swoje obowiązki jakimi jest szkoła i tak w kółko, codziennie to samo. W domu codziennie się kłócą wyzywają i na następny dzień udają, że jest wszystko w porządku, lecz ja tylko milczę i muszę tego wysłuchiwać, moje zdanie się nie liczy, ponieważ zaraz jestem wyzywany od najgorszych, że powinienem do pracy iść, bo żeruje na nich i nic w zamian nie daję - to boli bardzo boli, łzy same lecą z oczu, rodzice zapominają, że się uczę i nie mam wyjścia żadnego muszą z nimi mieszkać. Szkoły nie mogę rzucić, bo bez wykształcenia w przyszłości nic nie zarobię codziennie to same obwinianie mnie o zużycie prądu, bo niby zużywam najwięcej to samo tyczy się gazu, wody. Ja jestem wszystkiemu winien. Lecz siedzę cicho nie odzywam się, bo wiem, że może być jeszcze gorzej. Od dziecka jestem bardzo nerwowy mam tiki nerwowe do dzisiaj - kiedyś ojciec pił, wracał do domu pijany i bił matkę, ja jako młody dzieciak byłem bardzo wystraszony, miałem urojenie, bałem się pewnej postaci, która do mnie zawsze przychodziła - wydaje się to być głupie, ale tak właśnie było, wtedy bardzo płakałem i się bałem. Tiki zaczęły się od poruszania ramionami, potem głową itp., teraz mrugam oczami. Najgorsze jest to, że przechodzi i ciągle wraca po pewnym czasie. Znowu ostatnio mam głupie myśli, wizualizację dotyczące mojej śmierci - próbuję o tym nie myśleć, lecz nie daję rady. Dzisiaj wracając ze szkoły pociągiem zaczęły mi lecieć z oczu łzy tak po prostu, rozmyślając o życie nie widziałem sensu w tym wszystkim. Nie mam się z kim tym wszystkim podzielić w sumie nawet chyba bym nie chciał - po co? By ktoś miał mnie wyśmiać, że w takim wieku i chory na głowę? Prędzej usłyszał bym weź się w garść i to wszystko, próbowałem, ale bez skutku. Jestem strasznie bez życia i zmarnowany, lecz przy wszystkich udaję, że się wszystko w porządku, a mam strasznie ochotę wykrzyczeć co o nich myślę, bo nienawidzę wszystkich dokoła ludzi, którzy mnie otaczają. Wszyscy wydają się być tacy szczęśliwi i radośni ja, tylko gram jak aktor, udaję, że tam jestem szczęśliwy. Stan przygnębiania mam już od ponad 4 miesięcy i nic się nie zmienia, z każdym dniem czuję się jeszcze gorzej. Ciągle łykam leki przeciwbólowe, bo boli mnie głowa non stop - nie wiem z jakich przyczyn, u lekarza nie byłem, bo nie chcę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To depresja czy rozczarowanie?

Witam. Jestem mężczyzną, mam 21 lat, obecnie studiuję. Zauważyłem, że od jakiś 3 lat powoli traciłem znajomych. W obecnej chwili mam dosłownie 3-4 osoby, do których mogę zadzwonić aby się spotkać i pogadać. Przyczyną tego była moja dziewczyna. Zaczęliśmy się...

Witam. Jestem mężczyzną, mam 21 lat, obecnie studiuję. Zauważyłem, że od jakiś 3 lat powoli traciłem znajomych. W obecnej chwili mam dosłownie 3-4 osoby, do których mogę zadzwonić aby się spotkać i pogadać. Przyczyną tego była moja dziewczyna. Zaczęliśmy się spotykać i nie miałem czasu dla kolegów koleżanek. Do tego doszła zazdrość, że rozmawiam z ludźmi w szczególności z dziewczynami. Jestem osobą z reguły radosną, ale od jakiś 2 lat nachodzą fale smutku i niezadowolenia. Czuję się po po prostu nieszczęśliwy. Często są to naloty bez powodów. I ostatnio zdarzają mi się coraz częściej. Jak już wspomniałem studiuję, jestem na drugim roku. Idąc na studia myślałem, że spotkam tam nowych ludzi, zaprzyjaźnię się z kimś itp. Ale tak nie wyszło. Nie umiem dogadać się z ludźmi. 3 lata temu w byłem zawsze radosny,wesoły i  miałem chęć do życia. Zawsze dużo żartowałem. Teraz w nowym towarzystwie spinam się strasznie, denerwuję i w ogóle. Moja matka i dziewczyna zauważyły, że stałem się taki „co to nie ja”, w towarzystwie przyjmuję postawę takiego kozaka. Przemyślałem to i mają rację. Nie robię tego specjalnie. Myślę, że może przyjąłem taką postawę, żeby zdobyć znajomych!? Podejrzewam, że może to jest przyczyną, że nie nawiązuję nowych znajomości. Szczerze to nawet nie wiem o czym mam gadać, kiedyś było inaczej. I sam już nie wiem czy może się rozczarowałem studiami, że z nikim się nie zaprzyjaźniłem czy może jest to początek depresji. Powiem szczerze, że zawsze miałem odporną psychikę, ale z tym nie mogę sobie poradzić. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem już u kresu sił, a nie mam odwagi zakończyć tego. Co mam zrobić ze sobą?

Od jakiegoś czasu dręczy mnie poczucie życia na pustyni. Nie mam ochoty na kontakty z ludźmi i wydaje mi się, że jest ich wokół mnie coraz mniej. Wszystko jest bez sensu i bez perspektyw. Nigdy się nie leczyłam, bo nie...

Od jakiegoś czasu dręczy mnie poczucie życia na pustyni. Nie mam ochoty na kontakty z ludźmi i wydaje mi się, że jest ich wokół mnie coraz mniej. Wszystko jest bez sensu i bez perspektyw.

Nigdy się nie leczyłam, bo nie wierzę w powodzenie kuracji, poza tym obawiam się opinii chorej psychicznie. Pragnę żeby ktoś mi pomógł, ale nie mam nikogo w pobliżu. Nie ufam ludziom a tak chciałabym żeby coś w moim życiu się zmieniło na dobre :(. Często płaczę, nie sypiam w nocy, jestem smutna i bez energii i chyba tej energii i radości życia najbardziej mi brakuje. Moje życie to zwykła egzystencja i mogłaby się zakończyć bez ubytku dla otoczenia.

Proszę o wskazówkę co dalej ze sobą zrobić, bo jestem już u kresu sił, a nie mam odwagi zakończyć tego.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bulimia, depresja, myśli samobójcze

Witam pisałam już kiedyś ok. rok temu. Wymiotuję już od 3 lat. Mam 166 cm wzrostu i ważę 58 kilo, niestety... Ale oprócz tego, że staram się schudnąć za wszelką cenę (chociaż wiem, że BMI mam w normie) mam problem...

Witam pisałam już kiedyś ok. rok temu. Wymiotuję już od 3 lat. Mam 166 cm wzrostu i ważę 58 kilo, niestety... Ale oprócz tego, że staram się schudnąć za wszelką cenę (chociaż wiem, że BMI mam w normie) mam problem z nękającymi mnie myślami samobójczymi. Są dość uciążliwe. Mam problemy ze snem. Raz śpię bardzo długo i tak się nie wysypiam, a raz budzę się często zalana potem, ze strachu- mam lęki. Kiedyś dokładnie pół roku temu próbowałam się targnąć na życie (połknęłam b. dużo tabletek), ale zwymiotowałam, nic to nie dało i dobrze. No i 2 lata temu przechodziłam dość ciężką depresję, ale coś mi się wydaje, że wcale mi nie przeszła.

Najchętniej zamknęłabym się w pokoju i w ogóle bym nie wychodziła, nie stykałabym się z nikim. Mam dużo objawów somatycznych, trochę pewnie przez wymiotowanie, a trochę przez nerwicę pewnie. Ale odważyłam się w końcu powiedzieć mamie o moim problemie i jutro będziemy się rejestrować do specjalisty. Ale mam pytanie. Czy z powodu tych myśli tego samopoczucia, ciągłego zmęczenia i rezygnacji jest możliwość, że będę musiała być na oddziale?? A mam 17 lat tzn. za 2 miesiące już 18. Z góry dziękuje za odpowiedź!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak pomóc koleżance w depresji?

Moja koleżanka od 4 lat choruje na depresję. Zaczęło się od wypadku w pracy - maszyna zgniotła jej palec, pracodawca obwinił ją, że to z jej winy (chociaż tak nie było, udowodnił to sąd). Ona nie może się z...

Moja koleżanka od 4 lat choruje na depresję. Zaczęło się od wypadku w pracy - maszyna zgniotła jej palec, pracodawca obwinił ją, że to z jej winy (chociaż tak nie było, udowodnił to sąd). Ona nie może się z tym pogodzić, pomimo że palec się zagoił - ona ciągle go bandażuje, nienawidzi tej ręki, ma myśli samobójcze.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Nic mnie nie cieszy, czasami nie chce mi się wstawać z łóżka i iść do pracy. Czy to objawy depresji?

Witam, mam 23 lata, jestem mężatką. Mam stałą pracę, niedawno ukończyłam studia, wybrałam się na drugie. Mam kochanego męża, ale niestety jest kierowca tira i nie ma go cały tydzień w domu. Mamy dla siebie weekendy i sporadycznie jakieś...

Witam, mam 23 lata, jestem mężatką. Mam stałą pracę, niedawno ukończyłam studia, wybrałam się na drugie. Mam kochanego męża, ale niestety jest kierowca tira i nie ma go cały tydzień w domu. Mamy dla siebie weekendy i sporadycznie jakieś dzień w tygodniu. A teraz jak doszły zjazdy weekendowe w szkole, to jest jeszcze gorzej. Nie wiem, co robić. Nic mnie nie cieszy, czasami nie chce mi się wstawać z łóżka i iść do pracy, a potem z niej wracać do pustego mieszkania, jeść sama, siedzieć całe wieczory. Mam już tego dość. Chcę, by zmienił pracę, ale nie ma gdzie. Często jestem zła, nadpobudliwa, nie chce z nim rozmawiać przez tel. Porównuje naszą sytuacje do innych, tych co mają siebie na co dzień. Zazdroszczę im, bo czasami mam potrzebę, by się do niego przytulić, gdy jest coś nie tak w pracy czy w ogóle, a jego nie ma… Nie umiem sobie z tym poradzić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam zajęcia, jestem przygnębiony - czy to depresja?

Jestem młodym chłopakiem, mam 16 lat. Od jakiego czasu mam dziwne uczucie - nie chce mi się jeść, nie mogę spać, nie mam zajęcia tylko szwendam się po domu bez celu i myślę o szkole. Myślę, że to jest...

Jestem młodym chłopakiem, mam 16 lat. Od jakiego czasu mam dziwne uczucie - nie chce mi się jeść, nie mogę spać, nie mam zajęcia tylko szwendam się po domu bez celu i myślę o szkole. Myślę, że to jest wszystko spowodowane nowym otoczeniem. Nie znam nikogo. Codziennie jestem jakby przygnębiony mam uczucie jak miałbym zaraz się popłakać. Co można poradzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Na nic nie mam siły. Czy to depresja?

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą. Uczę się w II klasie liceum, powtarzam klasę. Od jakiegoś czasu na nic nie mam siły. Nie mam siły rano wstać, umyć się, ubrać, posprzątać czy chodzić do szkoły. Od około miesiąca do...

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą. Uczę się w II klasie liceum, powtarzam klasę. Od jakiegoś czasu na nic nie mam siły. Nie mam siły rano wstać, umyć się, ubrać, posprzątać czy chodzić do szkoły. Od około miesiąca do szkoły już w ogóle nie chodzę. Mama o tym nie wie. Najchętniej całymi dniami bym spała i nic nie robiła, najczęściej tak spędzam każdy dzień. Czuję, że marnuję swoje życie. Nie mam na niego pomysłu. W szkolę już nie daję rady. Jest bardzo ciężko i dużo nauki. Mam chłopaka o 7 lat starszego. Myślę, że go kocham, ale nie potrafię cieszyć się tą miłością. W ogóle niczym już się nie potrafię cieszyć. Ostatnio chciałam zacząć uczyć się zaocznie i pracować. Może nawet zamieszkać z chłopakiem, ale nie mam siły niczego zmieniać. Boję się, że pracować też bym nie miała siły i wstawać codziennie rano. Źle się czuję, boli mnie brzuch i głowa. Ciągle mam mdłości. Mam wrażenie, że boję się krzyku. Kiedy byłam młodsza, mój ojciec jeszcze z nami mieszkał to w domu codziennie były awantury, kiedy wracał pijany z pracy. Bił, krzyczał i rzucał czym popadnie i w kogo popadnie. Nie widziałam się już z nim pół roku. Tylko przysyła pieniądze. Nienawidzę go. Latem powiedział mi, że gdyby wiedział, że taka się urodzę, to by kazał mamie mnie usunąć… Kiedy byliśmy młodsi (ja i moje rodzeństwo) mówił nam, że utopi naszą mamę w basenie i nie będziemy mieli do kogo wracać. Nie raz interweniowała policja, uciekaliśmy do babci przed nim. Teraz kiedy słyszę jakieś głośniejsze kłótnie i krzyki boję się. Wszystko mi się przypomina. Mam tego dość. Od jakiegoś czasu towarzyszą mi myśli samobójcze. Niczego tak na świecie nie pragnę jak własnej śmierci. Jednak staram się myśleć o mojej rodzinie i chłopaku. Bardzo żałuję, że w ogóle się urodziłam. Często marzę o tym, by któregoś dnia po prostu potrącił mnie samochód i zabił. Chciałabym zacząć w końcu cieszyć się moim życiem. Czerpać z niego radość, być bardziej pewna siebie i chętniej rozmawiać z ludźmi. Proszę o pomoc i dziękuje za przeczytanie. Czy to depresja? Co z tym zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty