Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Czy to mogą być objawy nerwicy albo depresji?

Jestem kobietą i mam 23 lata. Problem zaczął się jakieś dwa lata temu odkąd powiesił się mój tata. Zaraz zaszłam w ciążę. W trakcie ciąży nie miałam wsparcia od partnera, siedziałam w domu a on spędzał czas że znajomymi... Jestem kobietą i mam 23 lata. Problem zaczął się jakieś dwa lata temu odkąd powiesił się mój tata. Zaraz zaszłam w ciążę. W trakcie ciąży nie miałam wsparcia od partnera, siedziałam w domu a on spędzał czas że znajomymi doszły kłótnie, kazał mi się wyprowadzić. Po 2 miesiącach wróciłam że względu na dzidziusia. Dowiedziałam się że zażywa narkotyki. Synek ma już 7 miesięcy a my nadal się o wszystko kłócimy. Nie ma dnia bez kłótni. Nie chcę spędzać z nami czasu, nie współżyjemy ze sobą. Jeżeli wspominam o narkotykach to wysyła mnie do psychiatry mówi że jestem chora ze mu wmawiam wszystko. Cały czas mi mówi że jestem beznadziejna i chora psychicznie. Ukrywa wszystko przedemna a ja sobie dopowiadam co mógł robić gdy nie było go w domu. Całymi dniami boli mnie głowa, jestem nerwowa, wszystko mnie denerwuje, a jeżeli zdenerwuje się już mocno to zaczynam się cała trzęsć i nie mogę opanować tego. Nadodatego na tle nerwowym strasznie boli mnie brzuch i mam biegunkę. Potrafię też raz dziennie płakać bez powodu. Nic mnie nie cieszy. Codziennie wstaje bo jest synek i dla niego staram się być silna ale nie potrafię bo zaraz chce mi się płakać. Nie mogę wogole spać. Biorę różne tabletki na uspokojenie ale nie pomagają. Co to może być? Czy jest to depresja albo nerwica? Czy to jest uleczalne?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Jak poradzić sobie z trudnym charakterem partnerki?

Witam temat trudny jak dla mnie, mieszkam z dziewczyna ponad 11 miesiecy kocham ja. Jednak od jakiegos czasu zauwazylem ze ona chce mnie ustawic pod siebie, zabrania mi praktycznie wszystkiego. Ja pracuje jako kierowca międzynarodowy nie ma mnie max 3... Witam temat trudny jak dla mnie, mieszkam z dziewczyna ponad 11 miesiecy kocham ja. Jednak od jakiegos czasu zauwazylem ze ona chce mnie ustawic pod siebie, zabrania mi praktycznie wszystkiego. Ja pracuje jako kierowca międzynarodowy nie ma mnie max 3 dni w tygodniu kazdy wieczor poświęcam jej. Ona pracuje od poniedzialku do piatku, jestem osoba ktora lubi sobie pograc nakonsoli jednak nie robie tego jak ona jest w domu, gram tylko jak ona jest w pracy i ona robi o to wieczne awantury, ostatnio skonczylo soe na tym gdy znowu sie awanaturowala i powiedzialem jej ze ma aie ogarnac i pomyslec nad swoim, achowanie rzucila we mnie talerzem z goraca zupą.... Teraz dala mi ultimatum ze albo spzedam swoja konsole(na ktorej gram tylko jak ona jest w pracy) albo ona sie wyprowadza bo mieszkamy w moim mieszkaniu. Nie wiem co robic bo kocham ja jednak wiem ze nie moge ulwctakim szantazom. Prosze o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego relacje z moją dziewczyną się popsuły?

Przerwa w związku, Pytanie do lekarzy, dla mnie to zagadka. Byłem przez 4 lata z dziewczyną, 3 lata temu przeprowadziliśmy się do większego miasta, jesteśmy zdani na siebie, nie mamy tu rodziny, dom nasz jest oddalony o 300 km. przez... Przerwa w związku, Pytanie do lekarzy, dla mnie to zagadka. Byłem przez 4 lata z dziewczyną, 3 lata temu przeprowadziliśmy się do większego miasta, jesteśmy zdani na siebie, nie mamy tu rodziny, dom nasz jest oddalony o 300 km. przez ostanie 2 miesiące zaczęliśmy się kłócić, tak mocno ze stwierdziliśmy, że potrzebna nam jest przerwa, moja dziewczyna reaguje płaczem na to w, mówi że mnie kochana itp, dodatku krzyczała, że nie chce nikogo innego, a nagle, że rozwiązania nie ma jak przerwa, bo stwierdziła, że się pozabijamy, mimo rozmów jednak któreś musiało się wyprowadzić, ona ma ciężko zanim to wszystko się wydarzyło zdecydowaliśmy, że będzie szukała mniej płatnej pracy ale spokojniejszej, teraz dalej wdraża ten plan w życie mimo tego, że nie mieszkamy razem ale jesteśmy w kontakcie. o co tutaj chodzi?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co powinnam zrobić ze swoim związkiem?

Dzień dobry, Początkiem roku przeprowadziłam się do Hiszpanii, skąd pochodzi mój partner, aby zamieszkać razem. Jesteśmy parą ponad rok, ale znamy się znacznie dłużej (ponad 10 lat). Od początku mojej przeprowadzki nie układało się nam dobrze, podczas trwania kwarantanny było... Dzień dobry, Początkiem roku przeprowadziłam się do Hiszpanii, skąd pochodzi mój partner, aby zamieszkać razem. Jesteśmy parą ponad rok, ale znamy się znacznie dłużej (ponad 10 lat). Od początku mojej przeprowadzki nie układało się nam dobrze, podczas trwania kwarantanny było jeszcze gorzej. Aktualnie sytuacja się trochę poprawiła, ponieważ zaczęliśmy wychodzić z domu. Wcześniej podobnie jak wiele innych osób w tej sytuacji czułam się bardzo przygnębiona. Rozważam zakończenie tego związku, jednak nieustannie boję się niepewności o przyszłość, czy jeszcze założę rodzinę z inną osobą (mam 29 lat a bardzo mi na tym zależy), czy będę jeszcze kiedyś szczęśliwa. W pewnym stopniu czuję też przywiązanie, ale już nie miłość. Mój partner często narzuca mi co mam robić w danej sytuacji, zdarza się mu mnie kontrolować, mimo że mieszkamy razem ciągle chce być blisko mnie, natomiast ja potrzebuję więcej przestrzeni prywatnej i bardzo mnie to wszystko męczy. Z drugiej strony czuję stabilność, ponieważ wiem, że traktuje mnie poważnie. Nie potrafię zdecydować co mam robić. Aktualnie jestem na etapie poszukiwania pracy i zastanawiam się czy wtedy powinnam poszukać sobie pokoju na wynajem i "złapać oddech" lub związać się z inną osobą. Bardzo proszę o poradę w tej kwestii.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy w związku - co powinnam zrobić w takiej sytuacji?

Witam. Mam 23 lata i mam problem sama ze sobą i z moim związkiem. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat. Od roku mieszkamy razem. Mam wrażenie, że od początku nie byłam w nim jakoś bardzo zakochana Jest moim pierwszym... Witam. Mam 23 lata i mam problem sama ze sobą i z moim związkiem. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat. Od roku mieszkamy razem. Mam wrażenie, że od początku nie byłam w nim jakoś bardzo zakochana Jest moim pierwszym chłopakiem i cieszył mnie sam fakt, że go mam. Od mniej więcej roku mam poważne wątpliwości czy chce z nim być i nie mam odwagi żeby odejsc. Mój chłopak kilka razy zdradzał mnie mentalnie. Pisał z innymi kobietami i może się to wydać błahe ale mnie to bardzo zraniło. Mimo to zostałam z nim. Dodam również, że wypowiadał się o sobie w wiadomościach do tych kobiet jako o singlu a ze mnie robil swoją ex. Nie chciał mi się przyznać do tego sam i sama odkryłam te wiadomości. On uparcie twierdził, że robił to dla zabawy. Ja sama również poznałam mężczyznę z którym nie łączy mnie nic oprócz przyjaźni ale widzę, że on na coś liczy z mojej strony i namawia mnie żebym odeszła od mojego chłopaka. Co mam robić? Boję się, że finalnie zostanę sama i będę żałować tego, że odeszłam. Motywację do odejścia daje mi również znajomość z mężczyzna którego poznałam ale tak na dobrą sprawę nie wiem czy on by chciał ze mną być. Jestem załamana psychicznie ponieważ owy mężczyzna jest na mnie zły, że nadal jestem z moim facetem a ja się bardzo boję odejść. Mam dokąd wrócić ale obecnie nie pracuje i utrzymuje mnie mój chłopak. Mam ogromne wyrzuty sumienia bo mój chłopak wiele dla mnie zrobił. We mnie coś się wypaliło i nie chce za kilka lat płakać, że byłam tchórzem. Bardzo proszę o poradę co mam zrobić. Nie chcę zostać sama ale jednocześnie nie chce tkwić w moim związku. Boję się, że będę żałować swoich decyzji. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak zinterpretować zachowanie partnera po rozstaniu?

Witam 6mcy temu rozstalam sie z facetem. Wielokrotnie w bardzo glupi sposob prowokowal bym sie odezwala nie reagowalam. Na walentynki wyslał mi kwiaty i misia mojej 12 letniej corce tez wyslal misia i czekoladki.Podziekowalam mu.Nawiazalismy rozmowe.Zapytalam go czemu nigdy nie... Witam 6mcy temu rozstalam sie z facetem. Wielokrotnie w bardzo glupi sposob prowokowal bym sie odezwala nie reagowalam. Na walentynki wyslał mi kwiaty i misia mojej 12 letniej corce tez wyslal misia i czekoladki.Podziekowalam mu.Nawiazalismy rozmowe.Zapytalam go czemu nigdy nie zadzwonisz i na jakiej podstawie wiesz ze ja nie bede rozmawiac òdp ze dalam poznac ze go nie lubie. To smieszne.Pisal ze probowal ale nienie moze o nas zapomniec i ze gdyby nie bylo uczucia nie bylo by nic.Napisal ze boi sie mojego odrzucenia.Napisalam mu ze prawdziwy facet ktory chce zmienic swoje zycie i jak kocha walczy. On ze walczy jak czuje ze moze to zrobic.Stwierdzil ze oboje cos do siebie czujemy tak to prawda ale on nic nie zrobi.Na drugi dzien pisalismy chwile o zwyklych rzeczach. Pozegnalam sie i od 2 dni sie juz nie odzywa. Prosze mi pomoc zrozumiec jego zachowanie po co ta walentynka niby pisal ze cos czuje a teraz cisza.Czy on sam noe wie czego chce ? Czy to z jego str moze manipulacja?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy nasz związek jeszcze się ułoży?

Witam. Spotykalam sie z mezczyzna ktory byl w zwiazku. Na poczatku byla to tylko zbajomosc rozmowy potem coraz wiecej. On twierdzil I opowiadal ze jest tylko z ta kobieta ze wzgledu na dziecko na obowiazek. Mowil ze jestem kobieta jego... Witam. Spotykalam sie z mezczyzna ktory byl w zwiazku. Na poczatku byla to tylko zbajomosc rozmowy potem coraz wiecej. On twierdzil I opowiadal ze jest tylko z ta kobieta ze wzgledu na dziecko na obowiazek. Mowil ze jestem kobieta jego zycia ze chce ze mna tworzyc przyszlosc. I tylko czeka na dobry moment. Bardzo czesto konczylam z Nim zbajomosc. Ale potem wracali I Tak w kolko. Biorac pod uwage zycie to Nie mozna kogos skreslac bo takie ma zycie. Uwierzylam mu ze jest nieszczesliwy. Ale w ktoryms momemcie postawilam wszystko na szali albo ja albo ona. Byc dobrym ojcem to Nie trzeba byc z Kims w nieszczesliwy zwiazku. Wstepnie powiedzial ze nie moze tego zrobic I sie odcielam. Natomiast Po miesiacu skontaktowal sie ze mna z informacja ze sie wyprowadzal. Ze chce byc ze mna I chce byc dobrym Tata. Bo bedac z tamta kobieta niszczy jej zycie swoje zycie I moje. Salam mu szanse ale teraz Nie wiem zmienilo sie wszystko. Czuje Tak jak by zalowal decyzji ze zakonczyla tamten etap. Jest caly czas zly, niezadowolony, Nie spedza ze mna tyle czasu co wczesniej. Ja tez czuje sie zle Nie czuje jego zaangarzowania, omija mnie Nie odczytuje wiadomosci. Moze to powod tych wszystkich rzeczy na okolo. Reakcja znsjomych, opieka nad synem , wynajem mieszkania, problemy w pracy, caly czas pisanie tej poprzedniej partnerki. Daze go uczuciem staram sie byc wyrozumiala ale juz mi brak sil. Czy jest mozliwosc ze sie ulozy. Juz bylam Tak rozzalona I smutna ze zaoytalam czy chce wrocic do tego co bylo . Bo Jezeli Tak to Niech to zrobi. Moze to go wszystko przeroslo. Moze to Nie byla milosc do mnie. Jest mi z tym zle.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co mam myśleć o naszej relacji z mężem?

Dzień dobry. Jestem z mężem 8 lat po ślubie i 20 przed( z kilkoma przerwami w okresie mlodosci). Mam problem w związku z tym człowiekiem. Nawet nie wiem od czego zacząć.... Maż jest osobą despotyczną. Człowiek z rodzaju- wszystko musi... Dzień dobry. Jestem z mężem 8 lat po ślubie i 20 przed( z kilkoma przerwami w okresie mlodosci). Mam problem w związku z tym człowiekiem. Nawet nie wiem od czego zacząć.... Maż jest osobą despotyczną. Człowiek z rodzaju- wszystko musi być jak on chce, albo odchodzi bo ma dość. Ciągle mu nie pasuje- że w domu nie posprzątane, mimo że robilam to rano a na wieczor bałagan. Przygotowujemy się do odebrania nowego mieszkania. Nie mogę z nim nawet porozmawiać o umeblowaniu czy wyposażeniu bo on twierdzi że zawracam mu głowę głupotami i sama mam sobie wybrać i dać mu spokój. Z tego powodu wohole się tak wkurzył że pojechał wieczorem na ryby i nie wrocil na noc zachaczając o kolegę. Ogólnie wiecznie wychodzi na noc albo pol nocy- wiecznie szuka wymówki do takich wyjść albo bardziej usprawiedliwienia zwalając winę na mnie- " bo przez ciebie...., ja juz mam dosyć ględzenia, daj mi spokój "- powiada. Wychodzi nie informując mnie ani gdzie idzie ani o której wraca. Kłutnie są na porządku dziennym. Wiecznie podnosi głos, świadkiem kłutni jest nasz 6- letni syn. Czasami w kłutni demonstruje swoją siłę- wali mocno ręką w kanapę trzaska drzwiami lub raz złapał mnie mocno za rękę aż zabolało. Takie jego wyjścia lub picie ponocach jest zawsze wtedy kiedy na drugi dzień mamy jakieś rodzinne plany, wyjścia, uroczystości. Na drugi dzień na kacu zazwyczaj się przymila, chce się kochać i robi ze mnie idiotkę że jestem okropna, że go nie kocham itp. Czesto przechodzi ze skrajności w skrajność udając ze te jego wybuchy nie mają prawa mnie wkurzać po czym żartuje, smieje się i przytula. Prowadzi swoją firmę- jest z tego powodu bardzo zestresowany ale jak juz ma wolne to niestety woli jechac do kolegi niz byc z nami. I wiecznie powtarza że on ciężko pracuje, a ja co robię? W domu nawet nie umiem posprzątać! Jesli on raz na pol roku cos posprzata to się przy tym nagada... wychwalając siebie pod niebiosa, i mówiąc zawsze że:posprzątał mi albo włożył mi do zmywarki talerze, czy wyprał mi jakbym ja sama tylko żyła w tym mieszkaniu. To irytujące! Mam juz dosc tego szczeniackiego zachowania. Do pracy kanapek sam sobie nie zrobi, twierdząc ze czasu nie ma, ze moje lepsze. A kiedy ja przestałam mu robic to wzudza poczucie winy ze głodno chodzi w fizycznej pracy. Ja pracuje- jestem nauczycielem- czesto drwi z mojej pracy,zaznacza ze powinnam rzucić. Ale nie chce być zależna od niego bo byl taki okres i ciężko było. W kłutniach potrafił straszyć ze mnie na ulicę wywali, że kluczyk od samochodu zabierze i będę autobusem jeździć.... Żyjemy dobrze, niczego nam nie brakuje, on zarabia dużo, ale demonstrowanie tego faktu jest slabe. Były rozmowy ale z nim sie nie da dojść do kompromisu bo on ma rację i tyle! Chciałabym z nim być ale juz czasami sama się zastanawiam po co, skoro nie mamw nim żadnego wsparcia oprócz finansowego i nie spełnia potrzeb naszej rodziny oprócz potrzeby ekonomicznej. Potrzeba akceptacji, uznania, miłości, szacunku, spędzania czasu z rodziną, wspólnego podejmowania decyzji i wiele innych niestety leży. A najlepsze jest to ze według niego ja się zachowuje jak dziecko... bo chce rozmawiać czy prosze o pomoc w podjęciu decyzji np. O wybieraniu materiałów do wspólnego mieszkania.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Partner zachorował i zaczął mnie odtrącać - jak do niego dotrzeć?

Co mam zrobic?Moj facet z ktorym mi sie dobrze układało,poza małym incydentem w sylwestra.Okazało sie,ze powaznie zachorował i zaczał mnie odtracac,w sumie to zostawił. Nie chce w ogole rozmawiac. Jak do niego dotrzec?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak poradzić sobie z takim zachowaniem męża?

Dzień dobry , jesteśmy z mężem po " ogromnej burzy " małżeńskiej . Trochę już uspokojonej ale nie umiem sobie poradzic z Jego kłamstwami . Wiem że kiedy na trzy mce się rozstaliśmy miła konto na.portalu randko.seks.. wiem że proponował... Dzień dobry , jesteśmy z mężem po " ogromnej burzy " małżeńskiej . Trochę już uspokojonej ale nie umiem sobie poradzic z Jego kłamstwami . Wiem że kiedy na trzy mce się rozstaliśmy miła konto na.portalu randko.seks.. wiem że proponował kobietom seks . Nie wiem czy do tego doszło . On nie potrafił powiedzieć mi prawdy . Nawet gdy powiedziałam mu że wiem o tym to nadal się wypierał i twierdził ze to bylo i się nie liczy i on nie wiedział czy ja chcę z nim być ! . To bardzo boli bo ja zawsze o nas walczyłam bo.mamy dwoje dzieci . Mówił że był moment kiedy chciał zamknąć rozdział i rozpocząć kolejny . Dziwnie się czuję z tym że mu na.nas nie.zalezy i jesteśmy tylko rozdziałem ,.że szukał innej kobiety a.mowil.mi że mnie kocha . Czuje się czasami jak naiwna idiotka . To zresztą kolejny raz kiedy on coś " nabroi " a ja walczę . Ostatnio nie umiem sobie z.tym poradzić . Proszę o pomoc . 

Jak mogę mu pomóc, żeby uratować nasz związek?

Mam 22 lata, od 6 lat jestem z chłopakiem ( on aktualnie 27 lat ). Ostatnio postanowił mnie zostawić, bardzo to przeżywam. Okazało się że odrzuca mnie, ponieważ jest chory o czym nie chciał wcześniej mi powiedzieć. Ma chore nerki... Mam 22 lata, od 6 lat jestem z chłopakiem ( on aktualnie 27 lat ). Ostatnio postanowił mnie zostawić, bardzo to przeżywam. Okazało się że odrzuca mnie, ponieważ jest chory o czym nie chciał wcześniej mi powiedzieć. Ma chore nerki, widzę jak krzywił się z bólu gdy przyjechałam po swoje rzeczy. Co chwile chodzi wymiotować. Bardzo chciałabym mu pomóc ale on naciska że chce być sam, nie chce niczyjej pomocy. Twierdzi że mogę mieć lepsze życie niż bycie z kimś kto będzie dla mnie ciężarem więc krzywdzi mnie na każdym korku tylko po to żebym odeszła. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, bardzo się martwię .
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Agnieszka Fiszer

Czy powinnam podać się terapii?

Dzien dobry, Jestem w małżeństwie od 6 lat. Mamy dwójkę dzieci. Mąż w małym stopniu angażuje się w nasze życie. Ostatnio trochę więcej, ale tylko wtedy kiedy jemu to odpowiada. Zaczęło się przy pierwszym dziecku, ale wyglądało niewinnie. Późne powroty... Dzien dobry, Jestem w małżeństwie od 6 lat. Mamy dwójkę dzieci. Mąż w małym stopniu angażuje się w nasze życie. Ostatnio trochę więcej, ale tylko wtedy kiedy jemu to odpowiada. Zaczęło się przy pierwszym dziecku, ale wyglądało niewinnie. Późne powroty z pracy, zawsze jakieś obowiązki które musi wykonać, jako wymówka żeby mi w niczym nie pomoc. Przez lata do tego przywykłam, nie chciałam też ciągłych awantur w temacie wspólnych obowiązków. Mąż uważa, że kobieta jest od wszystkiego. Mamy dziecko niepełnosprawne więc obowiązków jest bardzo dużo, 90% na mojej głowie. Z roku na rok u męża narastaja niemiłe zachowania wobec mnie. Traktuje mnie jak tanią siłę robocza, robi to w sposob niemiły. Nie potrafi normalnie zwrócić uwagi że coś mu nie odpowiada, tylko zawsze krzykiem. Jak jest w domu nie mogę nawet na chwilę usiąść bo zawsze ma pretensje, że jest dużo do zrobienia, a ja usiadłam. Chociaż sam może odpoczywać, usiąść przy kawie. Jego praca w domu, po godzinach w weekend, święta polega na siedzeniu na komputerze. Uważa, że musi ja widzę że większość czasu zajmuje mu przygotowywanie się do wykonania jakiegoś zadania albo stanowiska pracy, zanim coś zrobi to już musi kończyć. Jego zachowania są dla mnie stresujące, stresuje się jak wraca do domu, zaczynam być zła na dzieci że robią bałagan, nie pomagają sprzątać. Starsza ma 6 lat. Poganiam córkę żeby sprzątała robię to że strachu. Odbija się to na moich relacjach z dziećmi. Najgorsze jest to, że jego zachowania zaczynają wywoływać u mnie agresję wobec niego. Gdy wpiera mi, że nic nie robię, podważa to ze gotuję obiady, sprzątam, mówi mi w twarz że nic nie potrafię i jestem leniem, używa przy tym przekleństw. Statam się tłumaczyć że to wszystko co mam do zrobienia to za dużo dla jednej osoby. On to tylko wyśmiewa. Wtedy dochodzi u mnie do ataków agresji. Zaczynam go bić, wręcz okładać piesciami. Wstydzę się tego, za każdym razem czuje się bezradna i zawodzę sama siebie. Na szczęście dzieci tego nie widzą, bo zazwyczaj jest to nocą. W takich sytuacjach mój mąż tylko się śmieje mi w twarz, wyśmiewa moje uczucia albo zaczyna mnie agresywnie pasyfikować. Z natury jestem energiczna, mam swoje zdanie, ale nie jestem agresywna. Nikt we mnie nie wywołał nigdy takich emocji. Nie wiem co robić. Chodzimy na terapię (teraz musieliśmy ją przerwać), ale mąż zawsze przy wszystkich wychodzi na anioła, robi ze mnie potwora. Jak mówię komuś że na mnie krzyczy nikt nie wierzy ze jest do tego zdolny. Na zewnątrz wyglądamy na normalna rodzinę an poziomie, mąż ma firmę, ja zajmuje się domem, dziecmi. Zastanawiam się co mogę zrobić? Może jakaś terapia dla mnie, może jakieś leki które mnie wyciszą, albo dadzą sił na to żeby zadowolić jego wszystkie potrzeby... Jestem bezradna, boję się że kiedyś nie opanuje się i coś mu zrobię.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Czy rozstanie będzie dobrym rozwiązaniem?

Dlaczego on nie traktuje poważnie tego co do niego mówię ? Jesteśmy ze sobą prawie 4 lata ale od paru miesięcy jest coraz gorzej , kiedy z nim rozmawiam o rozstaniu i chce aby się ode mnie wyprowadził to on... Dlaczego on nie traktuje poważnie tego co do niego mówię ? Jesteśmy ze sobą prawie 4 lata ale od paru miesięcy jest coraz gorzej , kiedy z nim rozmawiam o rozstaniu i chce aby się ode mnie wyprowadził to on mi odpowiada, że "już się do tego przyzwyczaił" . Mam 25 lat i jestem w ciąży ale nie zamierzam być z nim tylko dla dziecka , poinformowałam go że nie zabronię mu kontaktu z dzieckiem bo chcę aby dziecko miało ojca . Kilka krotnie już go spakowałam ale on i tak został , próbowałam już ratować nasz związek wcześniej ale on już nie więc nie widzę sensu dalej tego ciągnąć , on mnie niszczy psychicznie , jego ciągłe zmiany chumoru ze względu na jego nerwice nie pomagają mi w tym . Sama choruje na padaczkę i mam co jakiś czas ataki na tle nerwowym a w ciąży to nie pomaga . Co mogę jeszcze zrobić ? Nie chcę burzliwego rozstania ale powoli nie widzę innego rozwiązania.

Czy słusznie tkwię w tej relacji?

Dzień dobry, od kilku miesięcy jestem w związku, na początku wszystko było dobrze, do momentu wspólnego zamieszkania, zaczęły się kłótnie, poważne awantury, powroty i rozstania i trwa to już ponad 6 miesięcy, na chwilę jest dobrze, a potem znowu... Dzień dobry, od kilku miesięcy jestem w związku, na początku wszystko było dobrze, do momentu wspólnego zamieszkania, zaczęły się kłótnie, poważne awantury, powroty i rozstania i trwa to już ponad 6 miesięcy, na chwilę jest dobrze, a potem znowu wielka kłótnia, głównie o uczucia i kwestię przeszłości i błędów, które każdy z Nas popełnił raniąc nimi siebie. Zdecydowaliśmy się na terapię, ale ja już nie do końca czuję, żeby to wszystko miało sens, mimo wszystko tkwię w tej relacji.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak poprawić komunikację w związku?

Witam! Mam 28 lat. Poznałem dziewczynę  32 lata która sama wychowuje synka 6 lat. Spotykamy się już kilka miesięcy. Mam problem z nią, gdyż ona stwierdziła, że nie potrafi kochać gdy mówimy o uczuciach, zakochałem się w niej i ona... Witam! Mam 28 lat. Poznałem dziewczynę  32 lata która sama wychowuje synka 6 lat. Spotykamy się już kilka miesięcy. Mam problem z nią, gdyż ona stwierdziła, że nie potrafi kochać gdy mówimy o uczuciach, zakochałem się w niej i ona o tym wie. Bo z jej relacji wynika że miała złe przeżycia i doswiadczenia z poprzednimi partnerami a szczególnie z ostatnim z nich w którymś się zakochała a on oszukiwał ją i zdradzał minął od ich rozstania jakiś rok a ona bardzo to przeżyła ufajac mu i wierząc że on też kocha. I nieraz wobec mnie potrafi być  bardzo oziębła nie miła i zmienna  uczuciowo bo bywa tak że jest  uczuciowa kochana i potrafi okazać mi to co ja jej . I stwierdziła, że czuje się bezpiecznie przy mnie i jest jej dobrze ze mną. Ale bywa tak że bez powodu lub jak ma zły dzień to bez zdania racji widzi we mnie wroga tak odczówam lub jest tak że wieczorem wszystko ok nocą się przytulamy wzajemnie a rano gdy pora do pracy potrafi nie myśląc przyczepić się o coś gdy zostaje czasem na noc. Nieraz potrafimy się pokłucić gdy próbuję jej powiedzieć o tym że nieładnie robi i źle się z tym czuję ona twierdzi że wie że źle robi ale za każdym razem to się powtarza i jest tak samo i  klucimy się przy czym padają niepotrzebne  i przykre słowa. Próbowałem z nią porozmawiać szczerze nie raz i powiedzieć jej gdzie widzę problem z tym że się kłucimy i żeby coś zmieniła w zachowaniu bo ja się staram  zmienić i wychodzi mi to bo sama przyznała, wiedząc co robię nie tak lecz ona unika szczerej rozmowy o co ja ciągle proszę. A gdy dojdzie już do rozmowy, to ja się produkuje mówiąc ciągle o co mi chodzi i że miała czego oczekuje co mogę zaoferować, a ona prawie wgl się nie odzywa, a jak już coś powie to  mówi mi że wie o tym co robi źle i przeprasza ale nie wie dlaczego tak robi itd, itp i że nie jestem jej obojętny bo coś jednak czuje  i nie wie co to jest, i aż po którejś kłutni mówiła że że zraziła się tym jaki jestem gdy dojdzie do kłutni bo denerwuje się odrazu i krzyczę, ale ona nie widzi tego że się staram i dochodzi do tych kłutni kiedy ona mnie tak traktuje albo doszukuje się dziury w całym i mi prubuje coś zarzucić na siłę a jestem od początku do końca zawsze szczery i mówię jej prawdę i wszystko co chce wiedzieć i jest tego świadoma. Ale nie dając jej powodu do kłutni obwinia najczęściej mnie gdy mowie jej że niepotrzebna była ta kłutnia i szukanie dziwnych powodów do niej jej zaczynania. Czuje wtedy że bawi się moimi uczuciami, bo wie co czuje i że zależy mi na niej, i czuję się zawiedziany i oszukany a gdy mówię jej jak się czuje i co czuje, i że źle mi z tym, dążąc do tego żeby zrobiła coś wreszcie z tym jak mnie traktuje ona ma już nerwy że jej coś wytykam i jej nie rozumie. Jeśli chodzi o sprawy seksu, kochamy się ze wzajemnością i próbujemy dawać sobie wzajemnie radość i przyjemność z tego. Proszę o pomoc!!! Co mam robić?? Jak z nią rozmawiać?? Bo już mi brak sił na walkę z dotarciem do niej by to zrozumiała że mnie rani i sprawia przykrość
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Monika Opszalska
Mgr Monika Opszalska

Co mogę zrobić by uratować nasz związek?

Witam , proszę o poradę , od roku czasu jestem w związku z moim chłopakiem, on jest marynarzem a ja mieszkałam w innym mieście , to też przed większość czasu spotykaliśmy się raz na tydzień . W Grudniu zeszłego roku... Witam , proszę o poradę , od roku czasu jestem w związku z moim chłopakiem, on jest marynarzem a ja mieszkałam w innym mieście , to też przed większość czasu spotykaliśmy się raz na tydzień . W Grudniu zeszłego roku zdecydowałam się przeprowadzić do jego miasta i wynająć mieszkanie , aczkolwiek od przeprowadzki spałam w swoim nowym mieszkaniu tylko 10 razy , bo cały czas jestem z nim . Przez ostatnie 3 tygodnie ja pracuję z domu ( jego domu) on nie pracuje wcale , nie mamy wspólnych finansów, dzieci , ja nadal mam swoje mieszkanie . Pewnego dnia w czasie rozmowy on powiedział że nie jest gotowy na mieszkanie razem ale chcę mieć kiedyś rodzinę i dzieci . on ma dwójkę z poprzedniego związku , gdzie miałam możliwość poznać i spędzić z nimi czas ... Przez ostatnie 3 tygodnie Aczkolwiek kłócimy się o wszystko, on się bardzo oddemnie odsunął do tego stopnia że kochamy się raz na tydzień bądź 2 . Wiedzą że o nie jest gotowy na zamieszkanie razem ja zdecydowałam się na powrót do mojego mieszkania na tydzień , ale on nie rozumiem, pyta dlaczego? Jak mam mu wyjaśnić że nie chce się ciągle awanturować, że brakuje mi jego ciepła , że moja mnie w korytarzu jak obcego, za każdym razem gdy próbuje rozmawiać dostaje ciężki komentarz albo wychodzi. Co mogę zrobić by ratować nas , bo sama nie rozumiem. Dziękuję
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Czy mogę jeszcze uratować swoje małżeństwo?

Witam, mam 37 lat a moja żona 28, nasze małżeństwo po siedmiu latach stanęło na skraju rozpadu. A może nawet już się rozpada, w dodatku z mojej winy zaniedbałem to co było dla mnie ważne. Nie dawałem żonie tyle czułości... Witam, mam 37 lat a moja żona 28, nasze małżeństwo po siedmiu latach stanęło na skraju rozpadu. A może nawet już się rozpada, w dodatku z mojej winy zaniedbałem to co było dla mnie ważne. Nie dawałem żonie tyle czułości ile potrzebowała, nie poświęcałem jej wystarczająco czasu, nie pomagałem jej w zajęciach domowych, nie było mnie w ważnych momentach. Rano szedłem do pracy żeby zarobić na utrzymanie rodziny, bo mamy jeszcze dwie córki w wieku 7 i 4 lata. Jednak po powrocie cały swój wolny czas spędzałem przy komputerze. Żona często mówiła żebym się zmienił a ja nie reagowałem. Niedawno żona zaczęła flirtować z moim przyjacielem. Kiedy się o tym dowiedziałem dopiero do mnie dotarło że źle robiłem. Zmieniłem teraz podejście do życia, próbuję uratować nasze małżeństwo, bo naprawdę Kocham moją żonę i nasze dzieci. Jednak ona mówi że nie jest w stanie określić swoich uczuć do mnie. Dodatkowo często teraz się kłócimy, ona mi wypomina moje zaniedbania a ja ciągle nie mam pewności że zakończyła ten flirt. Jednak ja nie chcę jej stracić, bo może tego jej nie okazywałem ale Kochałem Ją i Kocham. Czy nasze małżeństwo da się jeszcze uratować co mam robić?

W kim właściwie jest problem?

Dzień dobry. Jestem w kilkumiesięcznym związku z partnerem. Od samego początku wiedział, że mam starszą suczkę, która podczas mocnego snu siusia pod siebie. Wówczas nie było tego dużo, nie tak często i przede wszystkim bezzapachowo. Suczka śpi ze mną -... Dzień dobry. Jestem w kilkumiesięcznym związku z partnerem. Od samego początku wiedział, że mam starszą suczkę, która podczas mocnego snu siusia pod siebie. Wówczas nie było tego dużo, nie tak często i przede wszystkim bezzapachowo. Suczka śpi ze mną - jest po udarze, ma jakieś swoje lęki, jest po prostu wiekowa. Od jakiegoś czasu problem się pogłębił - moczu było coraz więcej, a zapach stał się bardzo uciążliwy. Oczywiście, sprzątam po suczce, myję ją. Partner którejś nocy zrobił mi awanturę, że pies w takim stanie jest ze mną i że on jej się brzydzi. Kazał mi ją zamknąć w innym pokoju. Tak zrobiłam, lecz suczka przez pół nocy skrobała do drzwi. Kiedy zabrałam ją do weterynarza, okazało się, że ma nowotwór pęcherza, raczej nieoperacyjny i jedyne co, to można dać jej odpowiednie leki, aby zabić stan zapalny. A problem moczu i siusiania i tak nie wiadomo czy zniknie. Partner zażądał, aby suczka była zamykana na czas jego przyjścia. Nie chciałam tego robić, bo jak wspomniałam pies jest stary, schorowany i bardzo do mnie przywiązany. Przecież regularnie sprzątam po nim i go myję, pokój się wietrzy, są świeczki zapachowe. Po iluś kłótniach stwierdziłam, że skoro, aż tak mu to przeszkadza to dopóki leki nie zadziałają możemy nie widywać się u mnie tylko u niego lub jeszcze gdzie indziej. Wpadł w szał, że wolę psa niż jego, że suczka jest ważniejsza niż spotkania z nim. Zaczął gdybać co będzie jak nie zadziałają leki i czy wtedy zamknę ją - bo wtedy udowodnię, że jest dla mnie ważniejszy niż pies. Dla mnie to jest chora kategoryzacja. Partner prawie, że rozstał się ze mną o to. Potem uznał, że nie będzie przychodził. Przez cały czas dzwonił i kpił ,,masz sikającego psa zamiast mnie'', ,,oo, przyszedłbym, ale się brzydzę''. Ja zamówiłam środki niwelujące zapach, podkłady nieprzemakalne i obiecałam mu, że zamknę suczkę na czas jego wizyty. Wtedy stwierdził, że pies ma w ogóle nie wchodzić do mojej sypialni, mam go tego oduczyć. Nawet gdy jestem sama. I że mycie, podkłady to nie jest wyjście tylko sama siebie okłamuję i że nie robię nic, aby on chciał do mnie przyjść. W końcu w tym też mu ustąpiłam, tylko zaznaczyłam, że chcę suczkę stopniowo od siebie odzwyczajać, nie od razu, bo to będzie szok dla niej. Powiedział, że odchodzi, bo pies jest dla mnie ważniejszy i że jestem nienormalna, bo pies ma być od razu zamknięty. Co ja mam zrobić? Uważam, że on po prostu nie potrafi iść na kompromis (bo ja przecież chciałam) i nie ma dla mnie zrozumienia. Przecież gdyby nie jego awantury i podejście widywalibyśmy się cały czas. Boję się, że skoro brzydko pachnący pokój jest dla niego powodem do rozstania, to nie przetrwamy prawdziwych problemów. A może to ja nie mam racji?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Jak poradzić sobie z poczuciem lęku? [PORADA EKSPERTA]

Jak poradzić sobie z poczuciem lęku? Boję się przyszłości. Zostawiłam chłopaka, który jak miał problem to łapał za butelkę, po 5 latach związku on ożenił się z inną i będą mieli dziecko mimo że ja chciałam mieć z nim dzieci... Jak poradzić sobie z poczuciem lęku? Boję się przyszłości. Zostawiłam chłopaka, który jak miał problem to łapał za butelkę, po 5 latach związku on ożenił się z inną i będą mieli dziecko mimo że ja chciałam mieć z nim dzieci i rodzinę, tylko nie czułam instyntktu macierzyńskiego i bałam się porodu. Jak mam się pogodzić z tym, że ludzie zakładają rodziny, a ja nie, że rodzice się starzeją, że wszystko płynie a ja czuję jakbym stała w miejscu, z wewnętrznym bólem, który mnie rozrywa od środka i pustka. Mam myśli samobójcze. Miałam wizję, zebysmy mieszkali u mnie w domu, teraz straciłam ta wizję przyszłości, nie wiem co ze mną będzie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Jak poradzić sobie z rozstaniem z mężem?

Jesteśmy z mężem razem od 10 lat. Mamy dwójkę dzieci (6 i 8 lat). Kiedyś nie było różowo, były zdrady, kłótnie. Jednak od pewnego czasu było dużo lepiej, w końcu czułam, że już wszystko będzie dobrze. Jednak mąż postanowił się... Jesteśmy z mężem razem od 10 lat. Mamy dwójkę dzieci (6 i 8 lat). Kiedyś nie było różowo, były zdrady, kłótnie. Jednak od pewnego czasu było dużo lepiej, w końcu czułam, że już wszystko będzie dobrze. Jednak mąż postanowił się rozstać, ma już napisany pozew rozwodowy, wynajął mieszkanie. Wszystko na spokojnie, bez kłótni, chce się rozstać "po ludzku". Próbowałam go prosić, przekonywałam do terapii małżeńskiej, ale mąż stanowczo odmawia. Nie miałam więc innego wyjścia jak zgodzić się na rozwód i wyprowadzkę. Jednak bardzo nie chcę tego rozwodu, kocham męża i dałabym wszystko, żeby z nami został. Dociera jednak do mnie, że tak się nie stanie. Jestem załamana. Przy dzieciach się trzymam (wiedzą juz, że tata się wyprowadzi i przyjęły to w miarę spokojnie, bo chyba dobrze im to wyjaśniliśmy), jednak gdy tylko jestem sama emocje biorą górę i nie potrafię powstrzymać łez. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez męża. Bardzo proszę o jakąkolwiek radę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty