Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Jak mogę sprawdzić, czy mój chłopak dalej mnie kocha?

Witam :) Jestem z moim chłopakiem od 2 lat :) Dziś wyjechał na wakacje w góry - mieliśmy jechać razem, lecz moi rodzice się nie zgodzili :( Chciał mnie zapoznać ze swoimi znajomymi, gdyż jeździ tam od małego. Jest tam...

Witam :) Jestem z moim chłopakiem od 2 lat :) Dziś wyjechał na wakacje w góry - mieliśmy jechać razem, lecz moi rodzice się nie zgodzili :( Chciał mnie zapoznać ze swoimi znajomymi, gdyż jeździ tam od małego. Jest tam pewna dziewczyna, z którą coś kiedyś miał, a wiem, bo w tamtym roku, po jego przyjeździe, zobaczyłam sms-a od jakiegoś kolegi, który brzmiał: "Coś ty jej zrobił? Czemu ona tak szybko wybiegła, a ty za nią?". On tłumaczył, że ona była pijana i coś jej odbiło, że się rozpłakała, a on pobiegł za nią, bo chciał ją pocieszyć. Nie uwierzyłam mu.

Dziś w ogóle nie pisał, długo nie odbierał, a jak odebrał, to była dziwna cisza, a mówił, że jest z kolegami. Boję się, że mnie zdradzi, nie ufam mu, gdy tam jest - dzisiaj chciałam z nim już zerwać i mu napisałam, że to nie ma sensu, że mu nie ufam i że lepiej będzie, jak się rozstaniemy, a on mi napisał: "Misiu, proszę, przestań - ja ciebie i tylko ciebie kocham. Jesteś jakaś dziwna dzisiaj, pogadamy jutro". Nie wiem co mam robić, żeby mu zaufać. Nie chę w domu siedzieć i myśleć, co on teraz robi itd., nie wiem co mam robić i jak sobie z tym poradzić, jak to rozwiazać. Moja złość i nieufność zaczęła się, gdy babcia weszła do pokoju i powiedziała, że dziadek umarł - od tego mometu cała "chodzę", nie mogę się odnaleźć, cały czas muszę coś robić, żeby nie płakać, nie myśleć o tym wszystkim :(

Chciałabym się po prostu do niego przytulić. Chciałabym zasnąć i obudzić się, jak wszystko będzie dobrze, ale wiem, że tak się nie da :( Co mam robić? Czy lepiej będzie jak z nim zerwę na te parę dni? Proszę o jakąś radę, żeby się uspokoić czy cokolwiek, bo ja nie chcę tak cierpieć ani zadręczać go glupimi sms-ami. Da się jakoś sprawdzić, czy on mnie kocha i nie zdradza? Proszę o odpisanie i z góry dziękuję :*

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać uzależnienie emocjonalne od partnera? Boję się, że nie dam sobie rady i zrobię sobie krzywdę...

Jestem uzależniona od swojego partnera. Jesteśmy razem od prawie 3 lat i już nie mogę wytrzymać ani jednego dnia bez smsa na dobranoc, rozmów jak on się czuje i co u niego i bez opowiedzenia, co się dzieje u...

Jestem uzależniona od swojego partnera. Jesteśmy razem od prawie 3 lat i już nie mogę wytrzymać ani jednego dnia bez smsa na dobranoc, rozmów jak on się czuje i co u niego i bez opowiedzenia, co się dzieje u mnie, bez spotkań co kilka dni chociaż. A teraz on ma kryzys w domu i przez jedną małą pierdołę się na mnie napawdę mocno wkurzył.

Nie pomagało przepraszanie, powiedział mi, że mam przez tydzień zostawić go samego. A ja nie umiem... Jestem chora (zaburzenia osobowości borderline, depresja) i po prostu nie umiem sobie poradzić sama tyle czasu. Jestem uzależniona od niego... Potrzebuję pomocy: krótkoterminowej - jak wytrzymać cały tydzień bez kogoś, kto był moim całym życiem i wokół kogo się ono kręciło, koncentrowalo i długoterminowej - jak uniezależnić się od takiej miłości?

Jak kochać, ale móc bez tej miłości kilka dni wytrzymać, jeśli coś się dzieje? Nie mogę poradzić sobie z myślą, że po tym tygodniu może mu się spodobać i ode mnie odejdzie... I boję się, że nie dam sobie rady i zrobię sobie krzywdę...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż mi nie chce dać rozwodu. Co mam robić?

Nie kocham męża i chcę się z nim rozwieść, ale on mi nie chce dać rozwodu. Mamy dwie córki. Ja chciałabym się związać z kimś, kogo kocham, a nie żyć bez miłości. Już dłużej tak nie mogę. Proszę, pomóżcie mi. Co mam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak zwalczyć bezpodstawny brak zaufania?

Witam, chciałbym podzielić się moją historią i poprosić o radę. Na początku chciałbym zaznaczyć, iż jestem osobą homoseksulaną, bo to z pewnością ma wpływ na ciąg dalszy. Pozostaję w stałym związku z partnerem. Jesteśmy ponad rok ze sobą. Wszystko zaczęło...

Witam, chciałbym podzielić się moją historią i poprosić o radę. Na początku chciałbym zaznaczyć, iż jestem osobą homoseksulaną, bo to z pewnością ma wpływ na ciąg dalszy. Pozostaję w stałym związku z partnerem. Jesteśmy ponad rok ze sobą. Wszystko zaczęło się pięknie, było trwałe, cudowne i nie przeszkadzało nam nawet to, że mieszkaliśmy w różnych miastach, co powodowało, że spotkania były rzadkie... Ale wiedziałem, że zawsze na mnie czeka, ja zawsze czekałem na niego... Pokochaliśmy się i kochamy do dnia dzisiejszego, tylko że... właśnie :(

Ja od jakiegoś czasu nie mam już takiego pełnego zaufania do mojego partnera. Wymyślam, że jak się nie odzywa, to pewnie z kimś spędza czas, że jeśli na sieci nie odpowiada, to pewnei rozmawia z jakiś chłopakiem, jak mówi mi, że na siłowni widział dobrze zbudowanego chłopaka, o jakiejś ładnej sylwetce, to już sobie wyobrażam, że on się mnie brzydzi, że nie podobam mu się... Wiem, że jest inaczej - widzę jak na mnie patrzy, czuję tę miłość, no i co najgorsze - on ZAWSZE miał do mnie 100% zaufania! ZAWSZE! Ja niekoniecznie... :( Tyle, że on nigdy, przenigdy nie dał mi ku temu powodów - nie zdradził, nie odszedł, nie zostawił mnie nawet na moment, zawsze dawał wsparcie...

Kilka razy w ciągu ostatniego pół roku, odkąd zauważyłem u siebie zmiany w zachowaniu, sprowokowałem sytuację, która mogła go wiele, wiele kosztować - zacząłem wydzwaniać na jego służbowy numer w czasie naprawdę nieodpowiednim. Wiedziałem o tym, ale z głupiej zazdrości podchodziłem do prób kontaktu. Dwa pierwsze razy upiekło mi się - był zły, rozżalony, wiem, że było mu przykro, ale teraz ostatnio to już przesadziłem - zacząłem wydzwaniać wiedząc, że nie powinienem. Do tego jakieś smsy o głupiej treści - niestety zrobiłem to pod wpływem alkoholu, bez kontroli. Żałuję jak niczego innego w życiu!

On powiedział, że nie ma siły na wieczną kontrolę, że on zawsze mi ufał, ale teraz już sam nie wie, że boi się mojej miłości, bo od dłuższego czasu kieruje się to w złą stronę :( Nie chcę go stracić! Kocham go i wiem, że mimo wszystko on kocha mnie, ale muszę popracować nad zaufaniem do niego! Przecież on nigdy nie dał mi powodów do zazdrości! A ja czasami robię sceny o byle co, piszę jakieś smsy z cyklu: jeśli masz czas to się odezwij, chyba, że właśnie rwiesz kogoś na sieci - takie totalne bzdury!!!! To żałosne i chore - chcę się zmienić, chcę nad tym popracować! Wiem, że z takim zachowaniem nic z tego nie będzie, a zapewniam, że i dla mnie i dla niego to był chyba najpiękniejszy rok w życiu.

Długo szukaliśmy się na świecie, to środowisko bywa różne, a nam się udało tak wiele przezwyciężyć, sprostać tak wielu przeciwnościom, do tego było kilka ciężkich chwil i zawsze mocno się wspieraliśmy, wiedzieliśmy, że możemy na siebie liczyć. Jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, tylko, że ten mój chory brak zaufania i ta głupia zazdrość to niszczy. Jak to możliwe? Mam świadomośc, że robię źle, a robię! Czy to depresja czy jakaś schizofrenia? Błagam, pomóżcie mi Państwo i doradźcie jak udowodnić, że zależy mi na odbudowaniu zaufania, jak pokazać, że chcę zmian, jak się skutecznie zmienić.

Czy powinienem mojego partnera zaangażować w tę pracę nad sobą, czy wszystko robić samemu, samemu nad sobą pracować i czekać na to, aż zauważy tę poprawę? Aaha, pragnę jeszcze dodać, że zawsze miałem okropne kompleksy! Nadwaga, okulary, brak stylu - po tym jak się poznaliśmy zmieniłem się nie do poznania :D Dzięki niemu właśnie! Teraz zero nadwagi, atrakcyjny wygląd, zdrowa cera - rzuciłem palenie dzięki jego wsparciu! Naprawdę wiele zmeiniłem w swoim życiu. Pomógł mi bardzo stać się taką osobą jaką teraz jestem - pomógł wydobyć ze mnie to co było przykryte "warstewką tłuszczu".

No i jeszcze jedno o czym nie napisałem - jest między nami troszkę różnicy wieku, ale rozumiemy się bez słów, to mój pierwszy poważny partner, natomiast ja jego poważniejszym jestem 3, może 4 z kolei i sporo było przypadkowych znajomości w jego życiu. Na początku mi wszystko powiedział, nie ukrywał niczego, powiedział z kim był, na jakich zasadach, powiedział wszystko od razu, bo wiedział, że i tak będze musiał mi powiedzieć, bo czułby się źle z tym, że nie wiem o jego przeszłości, a wiedział już, że bardzo mu na mnie zależy i mi na nim i powiedzał otwarcie: nie chcę przed Tobą mieć żadnych tajemnic! I tak zawsze było.

Ostatnio o kilku rzeczach powiedział mi po fakcie - jak mu to wypomniałem, to powiedział, że nie musi mi się spowiadać i widzi, że ja mu nie ufam, a to nie tak :( Ja po prostu dziwię się, że nie chciał mi powiedzieć o kilku sprawach. Wytłumaczył się tym, że zrobiłbym mu scenę zazdrości, a na pewno nie było o co, bo jego na razie nikt inny nie interesuje, ale jednocześnie dodał, że jest troszkę zmęczony brakiem tego zaufania i chorą zazdrością. Błagam! Radźcie ile wlezie, bo stracę tę miłość :(((( a nie chce tego... I on też nie. Razem, obaj wiemy, że mamy o co walczyć i chcemy tego, tylko jak na to zapracować? :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak naprawić relacje w związku?

Jestem 30-letnią kobietą i żyję w związku partnerskim, w którym relacje sprawiają wiele przykrości. Mamy 1,5-roczną córeczkę i chciałabym, żeby rosła w normalnej, domwej atmosferze. Niestety nie potrafimy z partnerem dojść do porozumienia. Od kiedy zaszłam w ciążę zaczęły sie...

Jestem 30-letnią kobietą i żyję w związku partnerskim, w którym relacje sprawiają wiele przykrości. Mamy 1,5-roczną córeczkę i chciałabym, żeby rosła w normalnej, domwej atmosferze. Niestety nie potrafimy z partnerem dojść do porozumienia.

Od kiedy zaszłam w ciążę zaczęły sie problemy. Nie mogliśmy współżyc (ciąża zagrożona) i według partnera to ja go wówczas zostawiłam. Partner od tamtej pory potrafi się do mnnie nie odzywać przez kilka dni, nie chce rozmawiać, czasami używa wobec mnie wulgaryzmów, jest nerwowy i obwinia mnie o wszystko. Ja z kolei po takich jego reakcjach zupełnie straciłam ochotę na seks i robię to tylko dlatego, żeby po raz kolejny nie miał do mnie pretensji.

Jestem załamana, nie umiem w sobie odnaleźć chęci bycia z nim blisko. A on wciąż ma o to pretensje. Do tego jeszcze dochodzi to, że nigdy nie potrafi mi powiedzieć nic miłego, przytulić bezinteresownie, jest nieprzewidywalny w swoich humorach i czasem nawet sie go boję.

Kolejnym problemem jest to, że on zupełnie nie akceptuje mojej rodziny i nie potrafi podać powodu, po prostu ich nie lubi i już, w ich obecności zawsze milczy i jest zdenerwowany, nie chce do nich jeździć i próbuje ograniczyć kontakt córki z moją rodziną. Sytuacja jest bardzo ciężka, ja jestem już wyczerpana tym wszystkim, a jak rozmawiamy, żeby się ewentualnie rozstać to grozi mi, że sie wyprowadzi z dzieckiem.

Od dawna próbuje namówić go na wspólną terapię i wkońcu idziemy, ale on nadal twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nie ma potrzeby tam iść i idzie tylko dlatego, że ja chcę. Boję się, że nie będzie chciał rozmawiać. Proszę o pomoc. Czy taki związek ma w ogóle jeszcze szanse?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy wszystko ze mną dobrze?

Znamy się z dziewczyną 2 lata. Przez pierwszy rok mieszkaliśmy razem za granicą - wszystko było extra. Od 8 miesięcy jesteśmy w związku na odległość (zaczęła studia w innym mieście) - to był dla mnie niesamowicie ciężki okres w życiu,...

Znamy się z dziewczyną 2 lata. Przez pierwszy rok mieszkaliśmy razem za granicą - wszystko było extra. Od 8 miesięcy jesteśmy w związku na odległość (zaczęła studia w innym mieście) - to był dla mnie niesamowicie ciężki okres w życiu, śmierć bliskiej osoby, studia, praca - horror.

Spotykaliśmy się raz na 1,5 tyg i właściwie non stop się kłóciliśmy o jej brak czasu. Zapisała się na wszystkie możliwe rozrywki, kursy tańca, grupy rozwoju,warsztaty - jest tego tak dużo, że brakuje jej czasu na wszystko. Przez cały ten okres bardzo cierpiałem, rozmawialiśmy do 10 min, i nie pisaliśmy smsów, bo twierdziła, że na smsy za dużo czasu się marnuje, a ona musi się uczyć.

Teraz zaczęły się wakacje, na które bardzo czekałem i cały czas dążyłem do tego punktu. Ona jednak zapytała, czy może jechać na obóz taneczny, który zaczyna się w pierwszym dniu wakacji - zgodziłem się. Rozmawialiśmy wczoraj gdzie pojedziemy na wakacje - okazało się, że ona ma w planach kontynuować kurs tańca, warsztaty, ma mnóstwo spraw organizacyjnych do załatwienia i chce, żebysmy zamieszkali razem - i żebym ją wspierał. Teraz będe już liczył się tylko ja.

Jak będziemy razem mieszakać będzie super - ale czuję, że to jest układ - są znajomi nie ma Ciebie,  nie ma znajomych - uciekam do Ciebie... Czy takie zachowanie z jej strony jest w porządku? Czy to jest egoizm z jej strony? Czy ona jestem w stanie się zmienić? Jak powinienem się zachować?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak naprawić relacje w związku z partnerem?

Mam problem, lecz mój partner uważa, że coś ze mną jest nie tak i że powinnam iść z tym do lekarza, ale ja uważam, że jest ze mną dobrze, tylko potrzebuję bliskości i zainteresowania patrnera. Jestem po bardzo burzliwym związku,...

Mam problem, lecz mój partner uważa, że coś ze mną jest nie tak i że powinnam iść z tym do lekarza, ale ja uważam, że jest ze mną dobrze, tylko potrzebuję bliskości i zainteresowania patrnera. Jestem po bardzo burzliwym związku, w trakcie rozwodu, i w tym czasie związałam się z kimś innym.

Byłam przeszczęśliwa do czasu, gdy zamieszkaliśmy razem - po pewnym czasie zrobił się obojętny, nie chce ze mną rozmawiać, a ja rozmowy potrzebuję, rzadko się ze mną kocha, a tego też porzebuję. On uparcie twierdzi, że jest coś ze mną nie tak. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Boję się o mojego chłopaka. Co mu jest?

Zacznę od tego, że od 7 lat mam wspaniałego chłopaka, ale od jakiegoś roku przeżywam koszmar - on faszeruje się witaminami: potas, magnez, dużo magnezu. Uważa, że musi go brać, bo ma niedobór - ma szybkie bicie serca, pocenie...

Zacznę od tego, że od 7 lat mam wspaniałego chłopaka, ale od jakiegoś roku przeżywam koszmar - on faszeruje się witaminami: potas, magnez, dużo magnezu. Uważa, że musi go brać, bo ma niedobór - ma szybkie bicie serca, pocenie dłoni, kłucie w mostku.

Przerasta mnie to, bo wkręca sobie różne choroby, a robił wszystkie możliwe badania i jest zdrowy jak ryba. Wiem, że na pewno mnie nie okłamuje i ma takie objawy, jakie wcześniej wymienił, ale on wyczytuje różne rzeczy na internecie i potem ma objawy wszystkich tych chorób, a za chwilę uważa, że to jednak niedobór magnezu, bo w młodości dużo pił, co oczywiście jest nieprawdą.

To wszytko jest bardzo uciążliwe. Dodam, że do pracy zabiera wodę z rozpuszczonym koncentratem, bo ponoć ma dużo potasu. Jak mam mu pomóc? Obawiam się, że niedługo to i ja sfiksuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bije mnie. Być z nim czy odejść?

Witam. Mam na imię Martyna i mam 16 lat. Piszę tu aby uzyskać jakąkolwiek pomoc, ponieważ bardzo jest mi ciężko. Jeszcze 3 lata temu byłam trudnym dzieckiem - mama miała ze mną problemy wychowawcze. Przychodziłam pijana do domu, ogólnie źle...

Witam. Mam na imię Martyna i mam 16 lat. Piszę tu aby uzyskać jakąkolwiek pomoc, ponieważ bardzo jest mi ciężko. Jeszcze 3 lata temu byłam trudnym dzieckiem - mama miała ze mną problemy wychowawcze. Przychodziłam pijana do domu, ogólnie źle się zachowywałam, ponieważ popadłam w nieodpowiednie towarzystwo.

Znalazłam sobie chłopaka, który był na początku świetny - układało się nam, ja odizolowałam się od złego towarzystwa. Z czasem zaczęłam spotykać się tylko i wyłącznie z nim. Koleżanki się odwróciły. Zaczęłam być spokojna i opanowana, z czasem załatwiłam sobie nauczanie indywidualne, aby podciągnąć oceny w szkole, poduczyć się, iż była to moja ostatnia klasa gimnazjum. W naszym związku zaczęło się psuć. Mój chłopak zniechęcił się do wychodzenia na dwór, nie chciał nigdzie wyjść, gdy był już przymus to zamawiał taksówkę. Ja nie jestem z bogatej rodziny, choć powodzi się nam, ale mój chłopak ma bogatych rodziców.

Zaczęliśmy się kłócić - niekiedy mnie pobił, wyzywał, ale ja mu wybaczałam, bo go tak kocham. Każda koleżanka mówiła mi abym go zostawiła, bo mnie nie szanuje, nawet mówiła mi to matka. Kiedyś pojechałam do niego na kilka dni. Pokłóciliśmy się - kazał mi się spakować i jechać do domu (powiedział to inaczej lecz nie będę cytowała). Wyzywał mnie, kopał - w tę noc byłam tak załamana, że sięgnęłam po narkotyki. Zaczęłam ich tyle brać, że na drugi dzień koleżanka pomagała mi wstać i iść do wc. Powiedziałam mu o tym, to znów mnie pobił.

Kiedyś też płakałam, bo nie chciałam, żeby brał narkotyki - podszedł i zaczął mnie szarpać, ja złapałam go za ubranie, bo chciałam się bronić - strzeliła mu nitka w nowym swetrze, uderzył mnie z pięści, upadłam na podłogę i zaczęła lecieć mi ciurkiem krew :( Jeszcze bym mogła tak opowiadać, ale dużo tego. Nie wiem dlaczego z nim jestem. Wyrządził mi tyle krzywdy, a ja dalej za nim jestem. Dostałam ciuchy od jego mamy, ponieważ nie miałam w czym chodzić, bo rodziców nie było stać na to, żeby kupować mi ciuchy takie jakbym chciała - za to, że je dostałam musiałam cały czas sprzątać mu w domu i potrafił powiedzieć, że jestem niewdzięczną szmatą.

Dodam, że jest bardzo zazdrosny o mnie. Gdy wychodziłam gdzieś z koleżankami dzwonił do mnie i mnie wyzywał, że mam wracać do domu, że jestem taka i owaka, że się puszczam. Ja zawsze główkę chyliłam i szłam do domu. Koleżanki mówiły, żebym została i się śmiały, że jest on nienormalny. Jak wróciłam do domu musiałam zrobić sobie zdjęcie z napisaną godziną w domu na tle wzorów na ścianie. Przez to wszystko odechciało mi się wychodzić. W poprzednie wakacje pojechaliśmy tylko z 3 razy nad jezioro i całe wakacje siedzieliśmy w domu - te wakacje zapowiadają się takie same.

Boję się wyjść gdziekolwiek sama, bo boję się, że mnie uderzy :( Przytyłam już prawie 10 kg. Przez to wszystko nie chce mi się żyć - kilka razy chciałam się zabić, ale boję się bólu i tego co będzie dalej. Mieliśmy jechać nad morze, ale w nim jest zero organizacji. Nic nie robi w tym kierunku, żebym była szczęśliwa. Zawsze mówił: po co ci koleżanki - masz mnie, a gdy przychodziłam, mówiłam mu, że czuję się samotna, że nie chce mi się żyć, to się śmiał i mówił, że mam "małolackie fazy".

Ja nie wiem co mam już robić. To jest śmieszne, bo nie potrafię się z nim rozejść - kilka razy próbowałam, lecz dzwonił do mojej mamy, mówił, żeby przywiozła mu jego rzeczy, że ja pijana z koleżankami chodzę, albo pisał sms z internetu, aby był anonimowy, i pisał w imieniu jakiś koleżanki czy idę pić i czy wzięłam spod łóżka tę wódkę, co one chowały jak były u mnie. Wymyślał niestworzone rzeczy puszczał głuche telefony na domowy.

Ja już po prostu nie wiem. Nie chce mi się nic, co chwila płaczę z byle powodu, chodzę załamana, nie czuję sensu życia, ponieważ i tak kiedyś w końcu będę musiała umrzeć - a więc po co mam żyć? Mam nadzieję, że eksperci mi pomogą. Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać, a nie chcę zamartwiać mamy :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć z mamisynkiem?

Witam. Mam 22 lata i jestem kobietą. Od ponad roku jestem w związku z 24-letnim mężczyzną. Spotykamy się bardzo często, prawie codziennie. Znamy swoje rodziny, jesteśmy lubiani. Oboje studiujemy, pracujemy. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że ciągle się kłócimy...

Witam. Mam 22 lata i jestem kobietą. Od ponad roku jestem w związku z 24-letnim mężczyzną. Spotykamy się bardzo często, prawie codziennie. Znamy swoje rodziny, jesteśmy lubiani. Oboje studiujemy, pracujemy.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że ciągle się kłócimy. O wszystko, a raczej o nic. Oboje chcemy postawić na swoim, musi być po mojemu lub po jego myśli. Nie potrafimy znaleźć kompromisu ani nie potrafimy przestać się kłócić. Mój chłopak jest trochę rozpieszczony, ciągle wydzwania do swojej mamy i praktycznie nie potrafi bez niej przeżyć kilku dni. Ona za to dolewa oliwy do ognia chcąc wszystko wiedzieć i być ciągle na bieżąco. Mnie to strasznie denerwuje, czasem nie mogę wytrzymać.

Moje życie nie należało do najłatwiejszych, od kilku lat mieszkam sama i się sama utrzymuję i chciałabym, żeby mój chłopak też stanął na nogi i oderwał się od maminej spódnicy. Na tym tle ciągle się kłócimy. Ja chciałabym, żeby mój chłopak stał się samodzielny i dorósł wreszcie, a nie myślał w ten sposób: jak mnie wkurzasz to się pakuję i idę do mamy. Jak zwrócę mu uwagę, żeby tyle nie lał wody do wanny, bo szkoda pieniędzy to odpowiada: ja nie muszę się myć, mogę jechać do domu i tam mi nikt wody nie wypomina.

I tak jest ze wszystkim. Czasem mam już dosyć, wieczne kłótnie i zero perspektyw na to, żeby miało być inaczej. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy jestem uzależniona od mojego chłopaka?

Znamy się z moim chłopakiem 2,5 roku, poznaliśmy się w liceum, teraz oboje jesteśmy na studiach w innych miastach. Widujemy się rzadko, ze względu na to, że mieszkamy też w innych miejscowościach, a poza tym on teraz ma praktyki wakacyjne...

Znamy się z moim chłopakiem 2,5 roku, poznaliśmy się w liceum, teraz oboje jesteśmy na studiach w innych miastach. Widujemy się rzadko, ze względu na to, że mieszkamy też w innych miejscowościach, a poza tym on teraz ma praktyki wakacyjne i chyba po prostu jest zmęczony i nie ma ochoty się ze mną widywać.

Natomiast dla mnie jest to bardzo ciężkie - od pewnego czas zauważyłam, że tylko nasze spotkana nadają jakiś sens mojemu życiu, że tylko z nich tak naprawdę się cieszę. Nie planuję innych spotkań z koleżankami, których już i tak mam mało, bo w ciągu roku nie miałam czasu aby utrzymywać z nimi kontakt, najważniejsze było, żeby spotkać się z chłopakiem gdy znajdzie się odrobinę czasu miedzy nauką na studiach - teraz boję się, że on po prostu powoli się mną nudzi, że oddalamy się od siebie nie mając często kontaktu. Jestem smutna bardzo często, rozdrażniona, zła. Nic mi się nie chce i nie mam zainteresowań. Czekam tylko na jego telefon albo sms, bo może uda nam się spotkać...

Co jest ze mną nie tak? Czy histeryzuję? Nie mam pasji, studia mi się średnio podobają, natomiast on jest zachwycony swoimi studiami, nauką. Nie piszę do mnie tak często jak kiedyś, również częściej się kłócimy. Ostatnio gdy się pokłóciliśmy miałam myśli samobójcze, bo nie chcę żyć bez niego. Co ja mam ze sobą zrobić? Co to wszystko znaczy? Co jest nie tak?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

Witam. Mam pewien problem. Poznałam kiedyś chłopaka. Poznaliśmy się przez wspólnego kolegę. Rozmawialiśmy tylko na Gadu Gadu. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Doradzaliśmy sobie w różnych sprawach i zaufałam mu. Wtedy on...

Witam. Mam pewien problem. Poznałam kiedyś chłopaka. Poznaliśmy się przez wspólnego kolegę. Rozmawialiśmy tylko na Gadu Gadu. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Doradzaliśmy sobie w różnych sprawach i zaufałam mu. Wtedy on zaproponował spotkanie. Po spotkaniu stwierdziłam, że jestem w nim zakochana.

Minęły wakacje i on już nie miał tyle czasu by siedzieć na gg i rozmawiać. Tęskniłam za nim. Rozmawialiśmy bardzo rzadko. W ogóle nie rozmawialiśmy o miłości. Było mi przykro. Dowiedziałam się, że to typ chłopaka, który podrywa kilka dziewczyn na raz. Byłam załamana i ciągle płakałam. Po nocach nie mogłam spać, myślałam o nim. Kochałam go i nie wyobrażałam sobie życia bez niego. W myślach snułam plany nawet o małżeństwie i dzieciach! Śniłam jak mnie całuje i przytula. Chciałam tego, ale wiedziałam, że on nigdy mi tego nie da...

Wtedy napisał do mnie. Po paru rozmowach wyznał mi, że mnie kocha. Napisał też, że on mnie kocha i sam nie wie czy tylko jak przyjaciółkę. Potem swierdził, że wolałby jako przyjaciółkę, bo nie mieszkamy w tych samych miastach i nie mielibyśmy się jak spotykać, a on by tęsknił i szalał. Byłam załamana. Kolejny raz. Ale na tym się nie skończyło. On pisał mi coraz częściej miłosne teksty i wyznania miłosne. Pisał, że chciałby być przy mnie. Zaczął dzwonić. Byłam szczęśliwa. Ale potem znowu przestał się odzywać i to już na parę miesięcy.

Postanowiłam go olać i znaleźć innego. Kiedy już zapominałam, on napisał, że jest w szpitalu. Zmartwiłam się. Znowu zaczęliśmy pisać, rozmawiać przez telefon i tak dalej. Troszczyłam się o niego. Wtedy powiedział, że mnie kocha - byłam zaskoczona! Jednak ja wtedy znalazłam innego chłopaka, więc mu o tym napisałam, a on na to, że nie da za wygraną i będzie walczył o mnie. I ta walka mu się udała. Stwiedziłam, że nie mogę bez niego żyć. I jesteśmy ze sobą.

Ostatnio znowu się spotkaliśmy i było miło. Ale coraz częsciej krążą mi po głowie myśli niepewności. Kocham go, ale przez jakiś czas nie chcę się z nim spotykać i go widzieć. Dlaczego tak jest? Dlaczego rano budzę się i go kocham, a wieczorami chciałabym być wolna? Raz go kocham nad życie, a raz pragnę wolności. Co ze mną nie tak? Proszę o pomoc. Ja nie chcę go zranić, ani nie chcę ranić siebie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Sięgnąłem dna. Co teraz?

Nie wiem jak zacząć... Ogólnie moje życie ostatnimi czasy pikowało w dół. Nic nie układało się po mojej myśli, wszystko było trudne, jakby zawsze pod górkę, ale od początku... Dwa lata temu niespodziewanie zmarł mój tata. Uderzyło to we...

Nie wiem jak zacząć... Ogólnie moje życie ostatnimi czasy pikowało w dół. Nic nie układało się po mojej myśli, wszystko było trudne, jakby zawsze pod górkę, ale od początku...

Dwa lata temu niespodziewanie zmarł mój tata. Uderzyło to we mnie, ale mam taki charakter, że emocje duszę w sobie, nie umiem płakać. Żyłem z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Żyłem po to, żeby wspierać mamę, choć to nie było łatwe widzieć jak płacze i nie wiedzieć jak ją pocieszyć. Mogłem tylko być... Jakoś to razem przeszliśmy. Rok temu śmierć znów zebrała żniwo w mojej rodzinie. Po pięciu latach walki z rakiem odszedł mój brat. Kolejny dramat dla mamy, dla mnie nieco mniejszy, bo brat był dużo starszy ode mnie i utrzymywaliśmy kontakt rzadko.

We wrześniu zacząłem trzecią klasę technikum i wtedy ją poznałem. Tzn. znaliśmy się już wcześniej, bo razem jesteśmy członkami pewnej organizacji, ale we wrześniu między nami zaiskrzyło. Pojawiła się, jak wtedy myślałem, Miłość, taka przez duże M. Bardzo mi na niej zależało i tak naprawdę mogłem dla niej zrobić wszystko. Byłem na każde jej zawołanie, na każde skinienie palcem. Była jednak jedna sprawa, która nie dawała mi spokoju.. Ona nie chciała ze mną być. - To zniszczy przyjaźń - mówiła. Starałem się to zrozumieć, ale nie dawało mi spokoju też to, że wokół niej kręci się tak wielu chłopaków. Spotykała się na przemian ze mną, a potem z trzema innymi. Kiedy ją o to pytałem zazwyczaj się denerwowała i wpadała w furię. - Nie jestem Twoją własnością! Nie jesteśmy razem! Mogę robić to co chcę! - ble, ble, ble - ale mnie to zamykało usta.

W końcówce minionego roku jakoś się to wszystko ułożyło. Zbliżyliśmy się do siebie, inni jakby zeszli na boczny tor. Ale jak było dobrze, pojawił się on... Ma na imię tak samo jak ja i wtedy się wszystko zaczęło. Wierzyłem, że to kolega. - Ufaj mi - mówiła, a ja ufałem. Zaślepiony patrzyłem w nią jak w obrazek. Zrozumiałem nawet, że ona ma prawo pisać mu kochanie, misiu itd., czy jechać z nim na weekend do domku w górach. Kazała ufać, więc ufałem i milczałem. Nie umiałem zrozumieć tylko dlaczego kiedy ona jest z nim, mój kontakt z nią jest ograniczony, a kiedy jest ze mną może z nim pisać esa za esem i nie widzi w tym nic złego, ale z czasem i to jakoś przełknąłem.

Wtedy przyszedł maj. Nie wiem co mnie podkusiło, ale kiedy ona poszła do toalety wziąłem do ręki jej telefon, przeczytałem esy.. Pisała mu, że kocha, że on jest dla niej wszystkim, że nie umie przestać o nim myśleć. Jeszcze tego samego dnia ją o to zapytałem. W pierwszej fazie się wyparła, ale po chwili przyznała, że tak jest. - Piszę mu to dla zabawy. Żeby nauczyć go szacunku do kobiet - mówiła mi. Rzeczywiście szacunku do kobiet on nie miał, bo rozgadywał wszystkim, że ona jest jego dziewczyną, a kiedy to do niej doszło sama była zdziwiona. Znowu jej uwierzyłem, ale poprosiłem, żeby dla naszego dobra jak najszybciej to skończyła. Obiecywała, że tak zrobi.

Zbliżał się koniec roku szkolnego. Już nie wspomnę o tym, że przez moje zaślepienie nią zawaliłem I semestr w szkole i miałem siedem jedynek na półrocze. Poprawiłem to wszystko w końcówce maja. Niestety, zagrożeń z II semestru nie dałem rady. Zostałem w trzeciej klasie. Musiałem wymyślać co powiem mamie, co powiem jej. Wymyśliłem, że mam jedną poprawkę. Potem powiem, że ją oblałem i przeniosę się do wieczorówki. Super to wymyśliłem, co? Czego się zresztą nie robi dla Miłości, tej przez duże M?

Przyszły wakacje. Początek był już nieudany, bo znowu pojawił się temat tego kolesia. Mijają miesiące, a ona nadal to ciągnie. Kiedy ostatnio zasugerowałem jej, że będzie musiała niebawem dokonać wyboru odparła, że nie wybierze żadnego z nas. Ostatnio stała się oschła, nie pisze już, że kocha, nie mówi tego. Nawet przytulić się nie chce. Przed tygodniem znowu pojechała z nim do domku w góry. Nie odzywała się przez tydzień, choć obiecywała, że będzie pisać eski, dzwonić. - Nie miałam telefonu. Dopiero dzień przed wyjazdem pożyczyłam, ale nie miałam skąd wziąć twojego numeru - tłumaczyła. Nie umiałem w to uwierzyć. Znowu się pokłóciliśmy, co ostatnio było normą.

Przyjechała w piątek, pobyła w domu do środy i znowu z nim wyjechała. Wiem, że tam razem śpią. Ona przysięga się, że pod dwiema kołdrami, ale mnie wystarcza to, że na jednym łóżku. Wiem, że zaraz pojawią się porady, że mam to skończyć, że się mną bawi. Może to i prawda, ale ja nie umiem tego skończyć. Zbyt wiele jej poświęciłem. Tej Miłości przez duże M. Poświęciłem rok w szkole, wiele kłótni z mamą o to, że późno wracam do domu. Dla mnie kobieta, którą kocham jest całym światem. Nigdy bym żadnej nie zostawił. Poprzednie zdradzały, ja wybaczałem, znów zdradzały i mnie zostawiały. Ona nie chce mnie zostawić. Jak jej mówię, że nie czuję, że kocham - odpowiada, że ona też nie czuje, a kiedy ma dobry humor puszcza hasło: "skoro wiesz lepiej". Kiedy jej mówię, że nie czuję, że jej zależy - odpowiada, że ona również nie czuje tego z mojej strony.

Naprawdę nie wiem co mam robić. Nie wiem co się ze mną dzieje i co się dzieje z moim życiem. Ostatnio zauważam, że nic mnie nie cieszy, że nie widzę sensu dalszego życia. Najchętniej bym się rozryczał, ale ja nie umiem płakać, a na to żeby popełnić samobójstwo jestem zbyt słaby i nigdy się na to nie zdobędę. To co teraz przeżywam to agonia. Każdy dzień jest cierpieniem. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Moje życie sięgnęło dna. Ja sięgnąłem dna. Mam 20 lat, ona niebawem skończy 18. Może to duża różnica i ona nie postrzega tego tak jak ja?

Błagam, pomóżcie mi!!! Wskażcie kierunek, w którym mam iść, co mam zrobić?! Ja jestem normalnym chłopakiem, który chce kochać i być kochanym. Który poświęcił już tyle dla Miłości. Tej przez duże M..

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem w zaawansowanej ciąży, a mąż mi oświadczył, że zakochał się w innej. Co mam robić?

Jestem w 38 tyg. ciąży i 3 dni temu dowiedziałam się, że mój mąż zakochał się w innej kobiecie. Mówi, że mnie nie zdradził, że to jakoś tak przyszło samo, bo oni razem pracują i mają dużo wspólnych tematow,...

Jestem w 38 tyg. ciąży i 3 dni temu dowiedziałam się, że mój mąż zakochał się w innej kobiecie. Mówi, że mnie nie zdradził, że to jakoś tak przyszło samo, bo oni razem pracują i mają dużo wspólnych tematow, i że bardzo dobrze się z nią dogaduje.

Powiedział mi, że go zauroczyła i nie może sobie z tym poradzć, że on nadal mnie kocha, tylko ta nasza miłość jest już taka inna, nie taka jak kiedyś. Mówi, że sam nie wie, czego chce, że mnie i dziecka nie zostawi, ale ja się boję, że on będzie ze mną z litości i dla dziecka. Ja bardzo mocno go kocham i on o tym wie, a o dzidzię staraliśmy się bardzo długo, bo już raz poroniłam i ta ciąża jest taka wyczekana. Widzę, że on nie może sobie z tym poradzią, a ja non stop płaczę i nie mogę spać, jeść - a przecież muszę być silna dla naszego dziecka, bo już za parę dni będzie z nami.

Nie wiem co mam robić: przeczekać sytuację i zobaczyć, jak będzie, czy dać mu odejść? Ja nie wyobrażam sobie zostać sama, kocham go nad życie i wiem, że on też mnie kocha, tylko nie tak, jak ja bym tego chciala. Jak mamy sobie pomóc? Jak mamy przez to przebrnąć? Czy nasz związek ma jeszcze jakieś szanse? Proszę o jakąś poradę, dziekuję z góry.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie wiem co czuję i co się dzieje z moim chłopakiem. Czy ja go jeszcze kocham?

Witam. Mam problem, o którym często myślę :( Jestem z chłopakiem od 2 lat. Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że on już nic do mnie nie czuje. Już nie całuje tak czule na pożegnanie, jak sie kłócimy - on...

Witam. Mam problem, o którym często myślę :( Jestem z chłopakiem od 2 lat. Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że on już nic do mnie nie czuje. Już nie całuje tak czule na pożegnanie, jak sie kłócimy - on poprostu wychodzi zdenerwowany z domu na papierosa i potem przychodzi jak gdyby niby nic i nie chce wracać do tych spraw, a mnie to męczy, bo chcę te spraw wyjaśnić. Czasem nie wiem jak mam z nim rozmawiać.

Często wydaje mi się, że jest ze mną tylko dla seksu, bo byłam jego pierwszą itd... Gdy mu odmawiam - on strzela głupie fochy. Często robi wszystko, żeby do tego doszło, a ja już później ulegam i to robię :( Czasem mam wyzuty po tym wszystkim :( Gdy jestem z nim i się nie kłócimy ani nic, to jestem pewna, że go kocham, ale gdy tylko się pokłócimy i on wyjdzie - mam wrażenie, że go nienawidzę, jestem strasznie wściekła i mam ochotę wyjść, wjechać na jakiś czas. A gdy mnie nie przytuli na pożegnanie, gdy już idzie do domu, to mam wrażenie, że mnie nie kocha, że się mną bawi, albo nie chce ze mną zerwać, żeby mnie nie zranić :(

Dlaczego nie jest tak pięknie jak było kiedyś? Czemu pewnego dnia przyszły problemy i kłótnie? Co mogę zrobić, żeby było dobrze? Czy lepiej będzie, jak z nim zerwę? Co zrobić, żeby nie czuć bólu? Czy może lepiej odejść z tego świata? Często nachodzą mnie takie pytania. Płacz po nocach. Czy może mi ktoś pomóc? Coś poradzić? Proszę! Ps. Z góry dziękuję. Starałam się opisać krótko tę sytułację, mam nadzieję, że mi się udalo.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odbierać zachowanie chłopaka?

Witam. Zrobiłam tak, jak Panie mi kazałyście - spotkałam się, porozmawialiśmy. Ale wszystko wyglądało inaczej. Za każdym spotkaniem jest to samo, ta bliskość, widzę jak na mnie patrzy, mówi do mnie pieszczotliwie. Najbardziej bolą jego słowa, kiedy mówi: "ale nie...

Witam. Zrobiłam tak, jak Panie mi kazałyście - spotkałam się, porozmawialiśmy. Ale wszystko wyglądało inaczej. Za każdym spotkaniem jest to samo, ta bliskość, widzę jak na mnie patrzy, mówi do mnie pieszczotliwie.

Najbardziej bolą jego słowa, kiedy mówi: "ale nie jesteśmy razem". Czuję jak by mi ktoś wbijał nóż w plecy. Nawet dziś powiedział do mnie kilka razy "kocham cię", on był w szoku i ja. Patrzył na mnie i tak po prostu to powiedział, ale ciągle mi mówi, że mnie nie kocha, że już nic nie będzie, że nie możemy dawać sobie takiej bliskości, ale to on pocałował mnie na dzień dobry, to on mnie przytulał. Ja już nie rozumiem jego postępowania, czy on mnie kocha, czy po prostu potrzebuje mnie przytulić? Powiedziałam mu dziś co czuję, niestety się rozpłakałam, ale Karol nie stchórzył, powiedział, że będzie przy mnie.

Jak mam z nim porozmawiać? Bardzo mi na nim zależy. Powiedział mi, że jeszcze kiedyś będziemy razem, ale ja, jeśli w to uwierzę, to będę żyła normalnie, a jeśli za jakiś czas okaże się, że jednak nie, to załamię się całkiem. Co ja mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić, żeby ze mną nie zerwał i był szczęśliwy?

Witam, mam prawie 18 lat, jestem z chłopakiem od 5 miesięcy. Bardzo mi na nim zależy i strasznie go kocham. Problem polega na tym, że w naszym związku zaczęły się kłótnie - nie do końca wiem czy z mojej winy....

Witam, mam prawie 18 lat, jestem z chłopakiem od 5 miesięcy. Bardzo mi na nim zależy i strasznie go kocham. Problem polega na tym, że w naszym związku zaczęły się kłótnie - nie do końca wiem czy z mojej winy.

Na początku naszej znajomości przyjaźniliśmy się, ale przerodziło się to w miłość, było nam ciężko ze sobą być, ponieważ moja mama nie akceptowała go dlatego, że wcześniej byłam z innym chłopakiem i uważała, że to przez niego nie jestem z moim byłym. Walczyłam o tą miłość, bo wiedziałam, że jest dla mnie kimś wyjątkowym. Z początku układało się świetnie, potem zaczęły się drobne kłótnie o głupstwa, ja często się na niego obrażałam z byle powodu - dzisiaj tego żałuję.

Niedawno byłam z koleżankami na spacerze, a on na urodzinach u kolegi - wszystko było dobrze, ale potem, po urodzinach i moim spotkaniu z koleżankami, postanowiliśmy się zobaczyć - niestety, kiedy mnie zobaczył zrobił się agresywny, zaczął mną szarpać i kazał iść do domu, ja tego nie zrobiłam, po czym nazwał mnie "dziwką". Jego znajomi to usłyszeli i się wściekli, stanęli w mojej obronie, ale mu się to nie spodobało i zaczęła się bijatyka. Mój chłopak uważa, że to wszystko moja wina, tylko że ja mam znajomych po swojej stronie - wszyscy uważają, że nie mam go za co przepraszać, że to on jest winny.

W końcu wszystko sobie wyjaśniliśmy i tym razem poszliśmy razem na imprezę. Całą imprezę było cudownie - zapewniał, że mnie kocha, że nie umie wytrzymać beze mnie dnia i że chciałby, żebym była jego żoną w przyszłości, czułam się bardzo szcześliwa, taka wyjątkowa :) Niestety pod koniec tej imprezy ktoś wspomniał coś o poprzedniej imprezie i mój chłopak zaczął mówić, że mi tego nie wybaczy, że nie zapomni - znowu się pokłóciliśmy i zerwaliśmy.

Poszłam dzień później do niego, rozmowa była ciężka, ale wróciliśmy do siebie. Dzień później było wszystko dobrze, był czuły, uprzejmy, kochaliśmy się, lecz następnego dnia miał jakiś zły humor, mówił, że to ze zmęcznia, ale mimo to było dobrze - znowu przytulaliśmy się i kochaliśmy, jednak kiedy wróciłam do domu zmienił nastawienie do mnie. Napisał, że on tak nie potrafi, że nie umie zapomnieć tego co zrobiłam, mówił, że było tego za dużo, że za dużo złego mu zrobiłam, że chciał, żebym była za nim, a nie przeciwko niemy, chce żebym odkupiła mu bluzkę, którą mu stargali, jak sie bili... Skąd nagle wróciło to co było złe i dlaczego?

Pisze mi, że potrzebuje czasu na przemyślenia, że się nie spotkamy, przepraszałam go za moje "fochy" mówiłam, że żałuję to mi odpowiedział, że mogłam wcześniej myśleć co robię. Jestem bezradna. Mówi mi, że kocha albo że kocha jeszcze… Ja kocham go strasznie i nie chce go stracić, chce się zmienić dla niego, tylko nie wiem co mam zrobić, żeby nie zrywał ze mną i kochał nadal… Proszę o pomoc. Naprawdę na nikim nigdy mi tak nie zależało. Rozmowa z nim nie pomogła, dlatego proszę was o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jestem uzależniona od chłopaka. Co robić?

Mam 21 lat. Od ponad 5 lat jestem związana z tym samym chłopakiem. Gdy zaczęliśmy się spotykać byłam bardzo młoda. Szybko stał się dla mnie wszystkim. Zmieniłam swoje życie i otoczenie. Zerwałam stare znajomości, tak naprawdę przestałam się spotykać. On...

Mam 21 lat. Od ponad 5 lat jestem związana z tym samym chłopakiem. Gdy zaczęliśmy się spotykać byłam bardzo młoda. Szybko stał się dla mnie wszystkim. Zmieniłam swoje życie i otoczenie. Zerwałam stare znajomości, tak naprawdę przestałam się spotykać. On jest starszy 5 lat i zdążył się "wyszumieć", dlatego nie spędzamy razem czasu w jakiś aktywny sposób, nigdzie nie wychodzimy. Wcześniej nie widziałam w tym problemu. Ale coraz bardziej mi to przeszkadza.

Zauważyłam, że nie mam własnego życia. Nie mam własnych znajomych ani przyjaciółki, choć bardzo bym chciała. Całe swoje życie i każdy dzień uzależniam od chłopaka (już narzeczonego). Chcę z nim spędzać każdą wolną chwilę, choc to niemożliwe. Czuję, że go osaczam i wiem, że jemu to pewnie przeszkadza. Sama nie spotykam się z przyjaciółmi, bo ich nie mam, a gdy on czasem spotyka się ze swoimi, to mam mu to za zle i jestem zazdrosna. Potrzebuję kogoś bliskiego, przyjaciółki, z którą będę mogła porozmawiać na babskie tematy, a przez to przestanę zadręczać chłopaka. Jednak nie potrafię się z kimś zaprzyjaźnić. A może nie daję sobie takiej możliwości, bo nigdzie nie wychodzę, nie utrzymuję z nikim kontaktu?

Każdą wolną chwilę wolę spędzać z nim, o co on ma czasem pretensje. Nie mieszkamy razem, więc bez przerwy noszę przy sobie telefon i zerkam, czy czasem nie zadzwonił lub nie napisał. Gdy nie ma czasu i nie odzywa się parę godzin to jest mi strasznie ciężko. Ciągle czuję, że mnie zaniedbuje. Czuję, że to uzależnienie. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. Nie wiem czy jasno się wyraziłam i wystarczająco opisałam swój problem. Jednak proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwny sms od chłopaka - o co w tym chodzi?

Mojej kumpeli chłopak napisał takiego sms-a: "Kocham cię szczerze, ale tu też się tli PRZEPRASZAM. Przepraszam, że nie umiem kochać naprawdę, jednak jestem do niczego". Nie wiem o co w tym sms-ie chodzi. Ona jest załamana, nie wie co...

Mojej kumpeli chłopak napisał takiego sms-a: "Kocham cię szczerze, ale tu też się tli PRZEPRASZAM. Przepraszam, że nie umiem kochać naprawdę, jednak jestem do niczego".

Nie wiem o co w tym sms-ie chodzi. Ona jest załamana, nie wie co ma zrobić. Już tylu osób się pytała i nikt nic nie wie. Postanowiłam jej pomóc. Dlatego napisałam. Możecie mi pomóc? Proszę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój facet to naprawdę ten jedyny?

Witam;)  Tego, co do siebie czujemy, nie da się opisać żadnymi słowami. On mnie kocha całym swoim sercem i ja jego. Ale ;( ostatnio zauważyłam, że on często mówi o swoich kuzynkach i że z nimi często pisze. Nie wiem...

Witam;)  Tego, co do siebie czujemy, nie da się opisać żadnymi słowami. On mnie kocha całym swoim sercem i ja jego. Ale ;( ostatnio zauważyłam, że on często mówi o swoich kuzynkach i że z nimi często pisze.

Nie wiem dlaczego, ale najbardziej mnie zabolało jak byliśmy się przejść, a on zobaczył już z bardzo daleka swoją kuzynkę i jak już byliśmy jakieś 20 m od niej zaczął z nią gadać, źrenice miał poszerzone. Poczułam się jakby mnie przy nim w ogóle nie było. Gadał z nią któtko, ale nie odwracał od niej wzroku;(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty