Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Mój mąż mnie zdradza z miłością z przeszłości. Co z tym zrobić?

Mam problem i nie mogę sobie z nim poradzić. Jestem w związku od 9 lat, 5 lat po ślubie, mamy 5-letnia córkę. Od jakiegoś czasu wali mi się świat na głowę. W zeszłym roku złapałam mojego męża na wymianie...

Mam problem i nie mogę sobie z nim poradzić. Jestem w związku od 9 lat, 5 lat po ślubie, mamy 5-letnia córkę. Od jakiegoś czasu wali mi się świat na głowę.

W zeszłym roku złapałam mojego męża na wymianie zdjęć pornograficznych z koleżanką przez komórkę i internet - tłumaczył się, że to taka fantazja. Wybaczyłam, ale w lutym oznajmił mi, że mnie nie kocha, że kocha inną, że chce z nią być i że chce, aby ona była drugą mamą naszej córki. Wyjaśniliśmy sobie i tą kwestię - powiedział mi, że mnie kocha i że zrobił to aby mi dowalić - to jego słowa. Nie mogę o tym zapomnieć.

Wczoraj zapomniał wyłączyć pocztę - znalazłam w niej to, czego nie powinnam widzieć: nagie zdjęcia tej dziewczyny i jego, linki  hoteli, listy, od których włosy mi się jeżą… Przyznał się, że spotkał się z nią 2 czy 3 razy. Kiedy poruszam ten temat wmawia mi, że mam jakąś obsesję, że jestem nienormalna i powinnam iść się leczyć, a kiedy próbuję żyć normalnie i o tym nie myśleć - on chodzi zdołowany i zamyślony, jakby był gdzie indziej, tel z ręki nie wypuszcza. Twierdzi, że Anna to temat już zamknięty, a go wciąż wałkuje i wraca do przeszłości, a ja wiem, że wciaż kłamie, cały czas utrzymuje z nią kontakt przez maila i facebooka.

Kocham go bardzo i naszą córkę. Jak z tym żyć i co mam robić? Boję się zostać sama. Nie mam dokąd iść. Co będzie z naszą córką? Jaką będzie przyszłość? Porszę o pomoc. FRANN

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż i mieszkanie z teściami - czy coś się jeszcze da zrobić?

Po powrocie męża z zagranicy zamieszkaliśmy u jego rodziców. Moja rodzina jest 200 km ode mnie. Mamy 5 letniego synka. Mieszkamy już 2 lata u teściów, w miejscu, gdzie bardzo ciężko znaleźć pracę. Planowaliśmy mieszkać do momentu gdy...

Po powrocie męża z zagranicy zamieszkaliśmy u jego rodziców. Moja rodzina jest 200 km ode mnie. Mamy 5 letniego synka. Mieszkamy już 2 lata u teściów, w miejscu, gdzie bardzo ciężko znaleźć pracę. Planowaliśmy mieszkać do momentu gdy znajdziemy jakieś mieszkanie. Mąż jednak podjął sam decyzję i nie chce się wyprowadzić.

Zaczął pracować z przyjaciółką i oszukiwać mnie. Miał kilka romansów w pracy. Podrywał również moją siostrę. Nie mogłam się z tym pogodzić i zaczęłam psychoterapię. W trakcie chciałam rozwodu, ale mąż zgodził się na terapię małżeńską. Pół roku minęło jak powiedział, że porozumienie to on sam może ze mną znaleźć. Jednak porozumienia nie ma. On nie chce słyszeć o wyprowadzce. Obwinia mnie o wszystko, np. zwyczajne zgubienie się w tłumie podczas zwiedzania nazywa robieniem z niego idioty. To się powtarza coraz częściej. Przy każdej rozmowie, kiedy mówię o swoich uczuciach, mąż albo im zaprzecza, albo mówi, że jak mi się nie podoba to mam się wyprowadzić.

Mąż cały czas podkreśla jacy jego znajomi w pracy są wspaniali (głównie to koleżanki). Mnie zalicza do ludzi, którzy chcą mu zrobić krzywdę i ja jestem najgorsza - nie daję mu wychowywać syna wg niego, co jest bzdurą. Mówi, że jest fajnie, gdy on się nim zajmuje, a gdy ja przychodzę z pracy zaraz syn jest niegrzeczny i to jest moja wina. Chcę znaleźć z nim porozumienie i wspólne rozwiązanie.

Najbardziej cierpi nasz syn. Mąż stwierdził na terapii, że to dziadkowie powinni wychowywać naszego syna, tak jak on był wychowywany. Jest taki bałagan, że nie potrafię utrzymać granic, mam wrażenie, że to ja i teść wychowujemy syna, z tym, że sposoby teścia w ogóle mi się nie podobają (krzyki i nieprawdziwe uzasadnienia, a także podważanie mojego autorytetu wobec syna). Syn kocha dziadka, a babcie traktował z rezerwą, bo babcia często szantażuje. Nie chce ograniczać kontaktu z dziadkiem i babcią, ale jednak to nie są jego rodzice i obawiam się, że brak granic, których ja sama nie potrafię utrzymać, może mieć opłakane skutki dla synka. Nie mam wsparcia u męża. Mąż robi wszystko dla rodziców, żeby tylko go chwalili. Ciągle potrzebuje ich uznania i pochwał. Mnie odstawił na bok i jakiekolwiek rozmowy kończą się nierozwiązaniem.

Do tego dwa razy w roku przyjeżdża szwagierka, która dyktuje mi każdy krok w wychowaniu syna, a mój sprzeciw traktuje jako moją złośliwość. Powiedziała, że zabierze mi syna. Ma trójkę swoich dzieci. Mąż uznał to jako żart. Szwagierka jednak przymila się do mojego syna za bardzo. Całuje go po główce, pokazuje jaka ona jest wspaniała i dyktuje mu jak się ma zachowywać. Boli mnie to. Mam głęboką nadzieję, że mąż się będzie chciał wyprowadzić. Nie chcę rozdzielać nas przez rozwód. Nie wiem jednak co mogłabym jeszcze zrobić, by móc emocjonalnie dobrze przygotować synka do życia. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak mam dalej żyć z zazdrosnym i despotycznym mężem?

Witam! Mam 31 lat, od siedmiu lat jestem mężatką i mamy dwójkę dzieci. Skończyłam studia, nie mogę znaleźć pracy. Jestem chudą kobietą. W związku z mężem jestem od 11 lat. Na początku było super, aż do momentu kiedy się...

Witam! Mam 31 lat, od siedmiu lat jestem mężatką i mamy dwójkę dzieci. Skończyłam studia, nie mogę znaleźć pracy. Jestem chudą kobietą. W związku z mężem jestem od 11 lat.

Na początku było super, aż do momentu kiedy się naprawdę w nim zakochałam i świata po za nim nie widziałam. Zaczął mnie oszukiwać, zdradzał mnie, ze zdrady "wyszło" dziecko. Niestety wybaczyłam mu, ale zapomnieć nie umiem. Wykręca się od alimentów.

Nie akceptuję swojego wyglądu i czuję, że też mu sie nie podobam, jednak ciągle mnie posądza o zdrady. Podam przykład: mąż był na wsi i tam nocował z dziećmi, przyjechał i zobaczył dwa stojące kufle do piwa. Zaczął donośnym głosem pytać kto u mnie był, a ja że nikt. A to było tak, że któregoś razu robiłam rybę w occie i po prostu kufle posłużyły mi jako miarka. Nie wiem co o tym myśleć, to jest chore.

Jest despotyczny, wszystko ma być tak jak on myśli, tak jak u jego mamy. Boję sie mu cokolwiek powiedzieć, nie akceptuje mojej rodziny, bo wszystko co u nas się dzieje - mówię. Są jedyną moją podporą. Po za tym nie mam wielu znajomych, rzadko ktokolwiek mnie odwiedza, moi znajomi są tymi złymi - wymyśla na ich temat różne historie, np. ta pijaczka itp.

Nie umiem i nigdy nie umiałam z nim rozmawiać o naszej przyszłości, nie mieliśmy nigdy planów, dla niego liczy się tylko samochód - jak najładniejszy, najlepszy, a ja chcę, żeby mnieszkanie doprowadzić do porządku, bo córka idzie do pierwszej klasy i nie ma swojego kącika. To tyle. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć z obsesyjną zazdrością męża?

Wydaje mi się, że od dłuższego czasu jestem w stanie, który mogę określić jako apatię, zniechęcenie, ciągły smutek albo rozdrażnienie. Przez jakiś czas było bardzo dobrze, tzn. kiedy poznałam mojego męża, wtedy chłopaka. Był pierwszym moim chłopkaiem, chociaż miałam 21...

Wydaje mi się, że od dłuższego czasu jestem w stanie, który mogę określić jako apatię, zniechęcenie, ciągły smutek albo rozdrażnienie. Przez jakiś czas było bardzo dobrze, tzn. kiedy poznałam mojego męża, wtedy chłopaka. Był pierwszym moim chłopkaiem, chociaż miałam 21 lat. Przeprowadziłam się do niego, był dla mnie bardzo dobry.

Wszystko zaczęło się psuć po ok. 8 miesiącach, kiedy zobaczył moje zdjęcia (zrobione 3 lata przed tym, kiedy go poznałam) z festiwalu, z bardzo dużym dekoltem. Zabrzmi to śmiesznie, ale dostał drgawek, płakał, nie chciał ze mną rozmawiać. Długo trwało, zanim doszliśmy do normalnego stanu.

Potem z kolei ja znalazłam filmik na jego komputerze, na którym on przeżywał, że kocha dziewczynę, z którą pracował i dużo o niej mówił - pytałam, czy coś go z nią łączy albo łaczyło - zaprzeczał. Byłam wściekła, ponieważ mój ojciec zdradzał mamę, przestałam mojemu mężczyźnie ufać. Ja robiłam sceny zazdrości, on też.

On poprosił, żebym nie nosiła bluzek z dekoltem do pracy. Obiecałam tego nie robić. Z czasem tak mu się nasiliło, że teraz już dekolt oznacza, że kiedy się schylę i widać choćby kreseczkę między piersiami - jeśli się nie przebiorę, robi mi karę - milczy, jest wściekły, wypisuje do mnie smsy, że szukam sobie kogoś, ze całemu światu chcę pokazywać moje ciało. Nie marzę nawet o tym, żeby pójść na plażę albo na basen

Kiedyś mnie szanował, dzielił się ze mną wszystkim, a teraz - kiedy jesteśmy małżeństwem prawie 2 lata - ma swoje oszczędności, a wspólną mamy tylko część jego wypłaty i całą moją (on zarabia sporo więcej niż ja). Kiedyś był radosny, pomagał mi, moje zdanie się liczyło, wychodziliśmy - teraz cały czas pracuje przy komputerze i nasze wyjścia ograniczają się do zakupów, czasami spaceru.

Przez życie w takim napięciu (normalnie ludzie nie muszą się martwić, że kiedy się schylą, będzie obraza partnera przez kilka dni) jestem bardzo znerwicowana, nie uśmiecham się prawie, rzeczy, które wcześniej mnie cieszyły, moje pasje - nie chce mi się w ogóle tego robić, nie mam ochoty kontynuować szkoły.

Od 4 tygodni mieszkamy w jednym mieszkaniu, ale w oddzielnych pokojach. On się stara, chce, żebyśmy coś razem robili, ale ja popadłam w taką apatię, że na nic nie mam ochoty. Jakby tego było mało, pogłębiły się moje kompleksy, które zawsze miałam.

Od roku proponowałam mu pójście do psychologa. Obiecywał, ale to wszystko. Teraz, miesiąc temu zgodził się, że pójdziemy, pod warunkiem, że nie będę go ośmieszać - dla niego ośmieszanie znaczy, że np. powiem, co myślę o jego wyczynach jeśli chodzi o moje ubieranie (w upale chodzę ubrana od szyjki po kostki) po pieniądze i zaniedbanie.

To tylko krótki opis dramatu, który się toczy. Ludzie mają poważniejsze problemy, ale żyjąc w takim napięciu już 2 lata przestaję dawać radę. Wychodząc na ulicę wydaje mi się, że ludzie mi się przyglądają, bo jestem tak beznadziejna i zaniedbana.

Wracam do domu i nie mam siły zabrać się za rzeczy, do których się zobowiązałam i co najważniejsze - które uwielbiałam robić i sprawiały mi szczęście. Nie mam planów na przyszłość (zawsze je miałam), bo i tak nie umiem sobie wyobrazić, żeby cokolwiek było inaczej. I ciągle mam wrażenie, że życie mi ucieka...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W jaki sposób pomóc osobie, która ma niebezpieczną obsesję na punkcie drugiej osoby?

Witam. Zwracam się z do Państwa o pomoc, ponieważ znalazłam się w sytuacji, która mnie przerasta. Mam, a raczej mamy z chłopakiem duży problem z jego byłą dziewczyną. Półtora roku temu mój chłopak rozstał się ze swoją byłą dziewczyną po...

Witam. Zwracam się z do Państwa o pomoc, ponieważ znalazłam się w sytuacji, która mnie przerasta. Mam, a raczej mamy z chłopakiem duży problem z jego byłą dziewczyną. Półtora roku temu mój chłopak rozstał się ze swoją byłą dziewczyną po 3 latach związku. Ponieważ jest to sprawa bardzo delikatna, rzadko rozmawialiśmy na jej temat. W tej chwili sytuacja zmienia się i wiem, że czekają nas nieprzyjemne rozmowy na ten temat. Po krótce przedstawię problem i bardzo proszę o radę jak powinnam postępować i jak pomóc naszemu związkowi, jemu i jej.

Sprawa tej dziewczyny jest bardzo trudna. Nie potrafi zrozumieć, że to już koniec i że powinna na nowo układać sobie życie. Obecnie minęło jakieś 1,5 roku od ich rozstania. Wiem również, że leczyła się ona na depresję przez jakiś czas przyjmując leki psychotropowe. NIe jestem w stanie powiedzieć jak długo. Poza tym próbowała za wszelką cenę nakłonić go do powrotu, poprzez prośby, poniżanie się, groźby samobójcze, itp. Jestem z moim chłopakiem od pół roku, z tego co mi mówił to poinformował ją, iż układa sobie na nowo życie. Wszystko wydawało się w porządku aż do momentu kiedy zobaczyła nasze wspólne zdjęcie.

W tej chwili sytuacja jest na tyle poważna, że dziewczyna zaczęła mi grozić (groźby karalne) twierdząc uparcie, że marnuję jej życie, jestem wszystkiemu winna itp. Póki co nie miałam z nią jeszcze kontaktu, ale zaczęłam obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Na dodatek tego wszystkiego mam wrażenie, że mój chłopak czuje się winny, że to przez niego ona jest w tak złym stanie. Bo może gdyby z nią nie był… W efekcie sam nie potrafi sobie poradzić z tą sytuacją. Bardzo proszę o pomoc.

Jak mamy postępować aby wreszcie ona zniknęła z naszego życia? Co powinien zrobić mój chłopak? I jak jej pomóc, ponieważ jest ona osobą, która praktycznie nie ma znajomych - jest antyspołeczna, jest w niej mnóstwo bólu i nienawiści (obawiam się, że jeżeli w porę nie podejmie się jakiś kroków, cała złość może skupić się na mnie i pewnego dnia może dojść do jakiegość nieszczęścia) no i przede wszystkim obsesyjnie twierdzi, że jedynym jej celem jest ON. Z tego co mi wiadomo, nie chce korzystać z fachowej pomocy. Będę wdzieczna za każdą wskazówkę i radę. Z wyrazami szacunku, k.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągle się kłócimy. Czy jest sens kontynuować ten związek?

Mam 17 lat. Chodzę już z chłopakiem 11 miesięcy, ale od kilku tygodni ciągle się kłócimy. Przez chwilę jest dobrze, ale zaraz znowu mnie denerwuje. Jak nie widzę się z nim jeden dzień to wkurzam się na wszystko,...

Mam 17 lat. Chodzę już z chłopakiem 11 miesięcy, ale od kilku tygodni ciągle się kłócimy. Przez chwilę jest dobrze, ale zaraz znowu mnie denerwuje. Jak nie widzę się z nim jeden dzień to wkurzam się na wszystko, wszystko mnie denerwuje - chciałabym żeby cały czas mi pisał co robi i gdzie jest. Nie lubię jak godzinami późnymi stoi pod blokiem albo się szlaja gdzieś, bo lubi zaczepki.

Od tych kilku dni wydaje mi się, przez te kłótnie, że to nie ma sensu. Nawet on już tak mi pisze, że mi nie zależy chyba, że to tylko z przyzwyczajenia, że wydaje mu się, że kocham go pół na pół, że jeżeli mi zależy, to że będę wiedzieć co mam zrobić, ale ja się sama już gubię i nie umiem sobie poradzić. Proszę o pomoc. Paulina

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pozbyć się jej ze swojego życia?

Kiedyś pisałem już z pytaniem do pani. Miałem problemy z dziewczyną, która mnie wykorzystywała, kręciła na boku z innym i kazała mi to tolerować. Poleciła mi pani zostawić ją i spróbować ułożyć sobie życie na nowo. Tak zrobiłem. W połowie...

Kiedyś pisałem już z pytaniem do pani. Miałem problemy z dziewczyną, która mnie wykorzystywała, kręciła na boku z innym i kazała mi to tolerować. Poleciła mi pani zostawić ją i spróbować ułożyć sobie życie na nowo. Tak zrobiłem.

W połowie lipca, kiedy ona wróciła z kolejnego romantycznego weekendu z "kolegą" sam na sam w jego domku letniskowym - postawiłem wszystko na jedną kartę i kazałem jej wybierać między mną, a nim. Nasłuchałem się, że jestem chu..., gnojem i jak bardzo się na mnie zawiodła. Zerwaliśmy wszelkie kontakty. Nie tęskniłem specjalnie, nie korciło mnie żeby nawiązać z nią rozmowę.

Po 3 tygodniach ona zadzwoniła w sprawie organizacji, w której razem działamy. Od słowa do słowa, zaczęliśmy klikać, tydzień później spotkaliśmy się po miesięcznej przerwie. Fajnie to wszystko wyglądało, ale tylko na pierwszym spotkaniu. Każde kolejne było już gorsze i gorsze. Niestety znowu dałem się wkręcić w tą grę i nie wiem jak się z tego wyrwać. Ona coraz bliżej jest z tamtym, a ja wiem, że nic nie mogę zrobić, ale nie umiem jej na nowo zostawić. Nic mnie nie cieszy, nawet płakać już nie umiem.

Jak mam się odciąć od tego wszystkiego? Pozbyć się jej ze swojego życia?! Wiem, że jak będzie tak dalej jak jest to na pewno nie będę szczęśliwy… Marzę o tym żeby wyjechać gdzieś daleko i o wszystkim zapomnieć. Mam jednak 20 lat, szkołę i obowiązki na miejscu. Sam nawet nie zarabiam na tyle żeby móc się utrzymać. Poradziła mi pani już raz i wtedy znalazłem namiastkę szczęścia. Jak teraz je odnaleźć powtórnie? Błagam, niech mi pani pomoże, bo ja czuję, że umieram gdzieś w środku..

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie chcę być i żyć bez niej, ale czy ciągle mogę jej wybaczać?

Dobry wieczór. Od dłuższego czasu jestem nieszczęśliwa. Jestem w związku na odległość, który się nie sprawdza. Jestem bardzo zazdrosną i zaborczą osobą, chociaż staram się ufać. Nic mi innego nie zostaje. Choć z jednej strony zdaję sobie sprawę, że...

Dobry wieczór. Od dłuższego czasu jestem nieszczęśliwa. Jestem w związku na odległość, który się nie sprawdza. Jestem bardzo zazdrosną i zaborczą osobą, chociaż staram się ufać. Nic mi innego nie zostaje. Choć z jednej strony zdaję sobie sprawę, że sama zepsułam swoją psychikę zdradzając w poprzednim związku, czuję też, że mam szósty zmysł i szczerze - bardzo rzadko zdarzają mi się pomyłki w ocenie człowieka lub sytuacji. Ale chyba nie o tym tu pisać.

Zawody ze strony mojej dziewczyny powodują u mnie stany takiego załamania nerwowego, że nie chce mi się żyć, aczkolwiek myśli samobójcze oddalają się ode mnie kiedykolwiek wyobrażę sobie mój ból fizyczny oraz ból fizyczny moich bliskich, w szczególności rodziców, tym bardziej, że jestem jedynym ich dzieckiem. Może podam przykład, aby nakreślić sytuację: w styczniu nie przyjechała, bo koleżanka z pracy zabukowała sobie miesięczny urlop i jej nie puścili. W czerwcu też nie wyszło, z innych względów związanych z pracą. Teraz nie przyjedzie, bo pomyliły jej się daty wylotu, o czym zorientowała się kilka godzin po wylocie samolotu. W między czasie ja leciałam do niej, byłam zawsze. Dodam tylko też, że nie jestem bardzo bogatą osobą, choć romantyczną, i wszelkie pieniądze wydam na to, żeby z nią spędzić czas. Już dwokrotnie straciłam kupę kasy za zarezerwowane hotele nad morzem, z których nie dane było nam skorzystać.

Wybaczam znowu. Nie mam apetytu i ryczę jak głupia. Gdyby nie tchórzostwo to już bym sobie dała spokój z moim jestestwem. Gdyby nie miłość do rodziców... A ona? Chyba by się średnio przejęła. Chociaż ja ją tak bardzo kocham. Nie chcę być i żyć bez niej. Dlatego wybaczam. Nie wiem ile razy jeszcze dam radę. Ale tylko to trzyma mnie przy życiu. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Walczyć o rodzinę, czy wracać do Polski?

Proszę o pomoc. Mieszkamy z żoną od 5 lat w UK. Na początku było fajnie - odkładaliśmy pieniądze, prowdziliśmy bogate życie towrzyskie, planowaliśmy nawet kupno domu. W pewnym momencie wszystko się posypało. Znajomi odeszli, a żona poznała sobie kolegę, nie...

Proszę o pomoc. Mieszkamy z żoną od 5 lat w UK. Na początku było fajnie - odkładaliśmy pieniądze, prowdziliśmy bogate życie towrzyskie, planowaliśmy nawet kupno domu. W pewnym momencie wszystko się posypało. Znajomi odeszli, a żona poznała sobie kolegę, nie kochanka, po prosu kolegę, o którego ja jestem zazdrosny. Wszystcy dookola tylko gadają i wymyślają historie na ich temat. Została nam garstka znajomych, do których mamy ograniczone zaufanie. Mamy oboje po 30 lat i super córkę, 5-letnią. Od roku czasu tylko się żremy, ranimy, nie potrafimy ze sobą rozmaiać. Żona obwinia mnie o wszystko - seks do niczego, życie, zachowanie, egoizm, po prosu wszystko, do tego chce wracać do Polski, gdzie nie mamy nic - pracy, domu. Nie wiem co mam robić: czy wracać z nią, czy nie. Ja już nie wiem czy ją kocham… W jednej chwili wydaje mi się, że tak, a po chwili jej nie nawidzę, bo się wydziera na mnie. Ratunku ludzie!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mąż nie zwraca na mnie uwagi i ucieka z domu. Czy jest jeszcze dla nas jakaś szansa?

Witam, proszę o pomoc, ponieważ sama sobie nie radzę. Ja i mąż oczekujemy przyjścia na świat naszego pierwszego dziecka. Tak bardzo boję się, że on już nie kocha mnie ani nie interesuje go moja ciąża, że ciągle robiłam mu...

Witam, proszę o pomoc, ponieważ sama sobie nie radzę. Ja i mąż oczekujemy przyjścia na świat naszego pierwszego dziecka. Tak bardzo boję się, że on już nie kocha mnie ani nie interesuje go moja ciąża, że ciągle robiłam mu o to wyrzuty (np. że nie pyta kiedy mam lekarza, jak sie czuję, że nie ma czasu dla mnie).

Od jakiegoś czasu mąż przestał po pracy wracać prosto do domu, tylko ciągle gdzieś z kolegami wychodzi, zostawia mnie na całe dnie samą, nie odbiera ode mnie telefonów, tylko jeśli już to napisze sms: "co chciałaś?". Czuję się rozczarowana i nieszczęśliwa, jakby ktoś mnie oszukał, bo ciąża to miałbyć czas dla nas, a ja jestem kompletnie sama. Kiedy mówię mu o tym to on twierdzi, że ma dosyć mojego zrzędzenia i nie będzie się ze mną użerał. Dodam, że mąż ma bardzo stresującą pracę, a w domu po prostu milczy i tylko siedzi przed telewizorem.

Nie czuję się już atrakcyjna dla niego, niestety czuję się jak zbędny ciężar. Mam wrażenie, że mnie już nie kocha, a jak mu to mówię to się wścieka, zamyka w sobie i się nie odzywa… Proszę o poradę: czy jest jeszcze szansa dla mojego małżeństwa?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy dalej z nim być czy zaryzykować z innym?

Może wyda się to błaha sprawa, jednak dla mnie (jestem osobą uczciową, czasem targają mną emocje) jest to sprawa ważna. Mam chłopaka już dwa lata. Ostatnio układało się między nami paskudnie. Jesteśmy zupełnymi przeciwnościami: ja nie usiedzę na miejscu,...

Może wyda się to błaha sprawa, jednak dla mnie (jestem osobą uczciową, czasem targają mną emocje) jest to sprawa ważna. Mam chłopaka już dwa lata. Ostatnio układało się między nami paskudnie. Jesteśmy zupełnymi przeciwnościami: ja nie usiedzę na miejscu, chcę wychodzić do ludzi, jestem otwarta na świata - on domownik. Często ranił mnie swoim zachowaniem, płakałam po nocach, nie mogłam sobie poradzić ze swoimi i, na dodatek, z jego problemami. Niejednokrotnie czułam, że to jego rodzice są ważniejsi niż ja. Nie umiał się im sprzeciwić.

Wyjechałam na wakacje, poznałam nowych ludzi i znowu poczułam się sobą. Znalazłam tą dziewczynę, którą byłam dwa lata temu - przez nikogo nietłamszoną, po prostu znalazłam siebie. Pewien chłopak (10 lat starszy ode mnie) bardzo porzypadł mi do gustu. Nie powiem, że lekko mi namieszał w głowie. Mamy kontakt do dziś, poznajemy się coraz lepiej, nikt mnie tak nie rozumie jak on. I wiem, że nie kłamie mnie czy oszukuje, to jest szczere. Po przyjeździe chciałam skończyć mój dwuletni związek. I wtedy się zaczęło: nie umiem!

Chłopak cały czas mnie prosi o szansę, obiecuje poprawę i zmianę, nie wiem czy powinnam mu jeszcze raz uwierzyć… Boje się, że znowu będzie to samo, że znowu stanę się inna, nie będę sobą. Nie chcę też tracić kontaktu z nowopoznanym chłopakiem, który staje mi się coraz bliższy. Z drugiej strony czuję, że z nowej znajomości coś się rozwija, a gdy rodzina dowie się o tym, to nie dadzą mi spokoju - będą przeciwni tej różnicy wieku. Tym bardziej, że bardzo polubuli mojego dotychczasowego chłopaka.

Od dwóch tygodni siedzę całymi dniami i płaczę, nie mogę się na niczym skupić, nie wiem co robić… Spotykam się z chłopakiem, rozmawiam, czuję, że brakuje mo go jak go nie ma, ale gdy jest - nie umiem się przytulić, bo mam wrażenie, że robię coś złego. Myślę o innym gdy jest ze mną, a gdy go nie ma - myślę i jestestem zazdrosna o niego. Mam już rożne myśli, nie wiem jak rozwiązać tę sytuację, czuje lęk przed samotnością, a także martwię się o chłopaka.

Jak zakonczę tę znajomość nie chce tracić z nim kontaktu, boje się, że on może sobie coś zrobić - z drugiej strony czy to ja mam cały czas się męczyć? Nie umiem sobie poradzić, nie wiem jak to rozwiązać. Proszę o radę. Może to zupełnie normalna sytuacja, ale dla mnie ważna. Boli mnie moja bezradność i bezsilność. Sama teraz zmieniam szkołę, wejdę w nowe towarzystwo, poznam innych, może bardziej wartościowych ludzi? Pomocy, proszę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Chorobliwa zazdrość - czy można ja pokonać?

Jestem chorobliwie zazdrosna o mojego męża, doprowadzam go tym do szału, siebie również:( Nie wierzę w żadne jego pozytywne słowo, ponieważ moja samoocena jest bardzo niska:( Wydzieram się na nasze córki, które są bardzo małe, nie radzę sobie w codziennym... Jestem chorobliwie zazdrosna o mojego męża, doprowadzam go tym do szału, siebie również:( Nie wierzę w żadne jego pozytywne słowo, ponieważ moja samoocena jest bardzo niska:( Wydzieram się na nasze córki, które są bardzo małe, nie radzę sobie w codziennym życiu, wszystko mnie irytuje, potrzebuję pomocy, ale nikt nie chce mi jej dać… Życie zwyczajnie mnie przerosło, nie daję rady, często myślę o samobójstwie, boję się, że mąż mnie zaostawi, bo nie widzę powodów, dla których mogłby chcieć ze mna być. Czuję się jak śmieć, czuję, że jestem brzydka, mało inteligentna i żałosna gdy kolejny raz robię mu wyrzuty, bo obejrzał jakąś kobietę w mini w tv - wiem, że mam problem, wiem, że powinnam się leczyć, ale nie wiem co mam robić. Poszłam do lekarza tu, w Anglii, ale on zapisał mi lek z grupy SSRI, czyli psychotropy, i kazał mi przyjść za dwa miesiące - chyba nawet troszkę mi te tabletki pomagały, ale nie chcę się uzależnić od psychotropów. Odstawiłam je i teraz piję alkohol, który z pewnościa mi nie pomoże. Czasami marzę o tym, że ktoś się mną w końcu zaopiekuje, poprowadzi mnie. Chciałabym być dobrą matką i żoną, ale teraz nie potrafię. Jeśli nie pomogę sobie, to stracę moją rodzinę, bo nikt dłygo ze mną nie wytrzyma. Ratujcie mnie, bo się zabiję! Tak mi źle, wciąż płaczę, na nic nie mam siły, moje dzieci - obojetnie, co by robiły - strasznie mnie denerwują, nie mam ochoty sie nimi zajmować, na nic nie mam właściwie ochoty, każde wspólne wyjscie kończy się awanturą. Nie wiem, kim jestem. Zatraciłam się w tym życiu, mam już dość. Wolałabym położyć się spać i już się nie obudzić. Proszę, pomóżcie mi! Kocham moje dzieci i męża, a wyzywam się na nich niemiłosiernie. Jesteście ostatnią deską ratunku. Czy kilkanaście lat znęcania się fizycznego i psychicznego mogło mieć na mnie aż taki wpływ? Zawsze myślałam, że byłam silna - teraz uważam, że musiałam być słaba. Ale ja jestem okropna - sama sobie zgotowalam taki los. Proszę pomóżcie mi, proszę!!! Nie wiem co robić, nie wiem jak długo wytrzymam.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinnam się wreszcie rozstać z chłopakiem, którego chyba nigdy nie kochałam?

Mam 22 lata, od 4 lat jestem z chłopakiem, ktorego, tak mi się teraz wydaje, nigdy nie kochałam. Dużo razy próbowałam go zostawić, ale jednak przekonywał mnie, żebym wróciła. Bardzo jest zazdrosny, nie pozwalal mi spotykać się z nikim,...

Mam 22 lata, od 4 lat jestem z chłopakiem, ktorego, tak mi się teraz wydaje, nigdy nie kochałam. Dużo razy próbowałam go zostawić, ale jednak przekonywał mnie, żebym wróciła.

Bardzo jest zazdrosny, nie pozwalal mi spotykać się z nikim, rozmawiać z kolegami. Gdy dostałam sms-a od kolegi nie odzywał się do mnie 2 dni, ciągle podejrzewa mnie o zdradę, grzebał w moim pamiętniku. Ciągle myślę jak go zostawić, wiele razy już próbowałam, ale 4 lata to nie jest mało, więc trochę mi było ciężko. Chciałabym się spotykać z ludźmi, brakuje mi tego bardzo, chodzić na dyskoteki. Puszczam sobie muzykę i myślę np., że jestem na dyskotece ze znajomymi, cały czas myślę o sytacjach, które w ogóle nie mają miejsca w moim życiu. Nie wiem jak to skończyć. Wydaje mi się, że jestem za słaba, że nie będę miała do kogo iść jak stanie się coś złego - tak to zawsze mogę się jemu wyżalić. Nie lubię się z nim całować - obrzydza mnie. Nie daję już rady. Wszysko mnie denerwuje, krzyczę na wszyskich, wpadam w szał, boli mnie glowa, wpadam w dołki, płaczę.

Kiedyś byłam osobą dosyć przebojową, a dziś boję się ludzi, nie umiem z nimi rozmawiać - ktoś do mnie mówi, a ja nie umiem odpowiedzieć, nic mi do głowy nie przychodzi. Notorycznie myślę też o tym, że muszę schudnąć i wtedy może się zacznie mi układać. Nie daję już rady, nie mam pojęcia co mam zrobić, jestem bardzo niezdecydowana.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nienawidzę swojego męża. Co ja mam zrobić?

Od 24 lat jestem mężatka, ale nie szczęśliwą. Nie wiem co mam ze sobą robić, jak się zachowywać, nie rozumiem mojego męża coraz bardziej - zawsze myślałam, że czym dłużej jesteśmy tym bardziej go znam, ale to nie prawda. Problem...

Od 24 lat jestem mężatka, ale nie szczęśliwą. Nie wiem co mam ze sobą robić, jak się zachowywać, nie rozumiem mojego męża coraz bardziej - zawsze myślałam, że czym dłużej jesteśmy tym bardziej go znam, ale to nie prawda. Problem tkwi w tym, że ciągle jestem obarczana winą przez niego.

Mamy 5 dzieci - wini mnie, że to z mojej winy jest ich tyle, że powinnnam się zabezpieczyć itp., że przez to musi sam pracować, a wie o tym, że jestem osobą chorą - mam dyskopatię, nerwobóle mięśni, doszła mi cukrzyca - twierdzi, że to lenistwo, bo nie chce mi się iść do pracy. Na domiar tego on krzykiem wszystko wymusza, nigdy mu się nic nie podoba - mam dość jego ciągłego krzyku na mnie i dzieci. Jestem szczęśliwa gdy go nie ma, gdy go nie słyszę. Nie mogę stawać w obronie dzieci nawet jeśli one mają rację, bo zaraz zaczyna krzyczeć, że mam iść do mamusi, że jestem niepotrzebna w tym domu, że nic nie robię tylko leżę itp., a to nie prawda - dzieci i on mają wszystko podane do ręki, ciągle słyszę podaj to, daj to, idź tam, a gdy chcę powiedzieć co mnie boli, że też bym chciała tak, jak oni mieć podane - nieraz zwykłe "dziękuję" by wystarczylo - to nie, bo ja zraz jestem problemowa, tylko bym krzyczała itp.

Jemu wolno wszystko, a mi nic. Gdy dzieciom zwracam uwagę, że tak czy tak źle robią on mnie nie poprze - dzieci mogą chamsko się odzywać, przeklinać itp. - jemu to nie przeszkadza, a gdy go proszę aby choć raz potwierdził, że mam rację, że tak powinno być jak ja mówie to nie, ale gdy on wyje na nie to ja musze potwierdzac że tatuś ma rację. Szlag mnie trafia. Nie mam ochoty na nic, nie umiem się śmiać, cieszyć, jestem zrezygnowana, nienawidzę męża. Jego słowa mnie nieraz przygniatają, bolą tak mocno, że nie chce mi się żyć, że wolałabym umrzeć i być na tamtym świecie, aby nie słyszeć tego co potrafi powiedzieć. Nigdy nie słyszę słów, że mnie kocha, że potrzebuje itp. - ciągle zła, niedobra, do niczego, ale inne ładne, zgrabne, powabne, a ja to oziębła baba jestem - do niczego się nie nadaję, tylko na szrot. Ludzie mają go za wspaniałego człowieka - on potrafi się maskować, ma chyba 2 oblicza.

Poznalam kogoś 2 lata temu. Ta osoba jest dobra dla mnie, miła itp., ale boję się, że z czasem będzie taki sam jak on, że to samo przechodzić będę. Wolę być sama z dziećmi, ale wiadomo - dzieci rosną, trójka jest pelnoletnia, mają swoje życie. Nie wiem jak mam dalej żyć, co mam robić. Proszę o pomoc, gdyż jestem bezsliną osobą - brak mi wiary w siebie, brak poczucia bezpieczeństwa. Nawet tej osobie, ktorą poznałam nie wierzę, gdyż jestem nieufna. Proszę o poradę. Z poważaniem, Serafina.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja żona chce ode mnie odejść. Co mam zrobić?

Witam, mam na imię Tomek. Proszę o pomoc w odzyskaniu zaufania mojej żony, która doszła do wniosku, że nasze wspólne życie nie ma już sensu. Po ślubie jesteśmy już 16 lat, mamy córkę, która ma 14 lat. Kocham je obie...

Witam, mam na imię Tomek. Proszę o pomoc w odzyskaniu zaufania mojej żony, która doszła do wniosku, że nasze wspólne życie nie ma już sensu. Po ślubie jesteśmy już 16 lat, mamy córkę, która ma 14 lat. Kocham je obie najbardziej na świecie. Bardzo ciężko mi jest o tym pisać, bo dużo mam sobie do zarzucenia.

Powodem decyzji jaką podjęła moja żona jest moje niezbyt przyjemne zachowanie, z którego nie jestem dumny i bardzo, ale to bardzo się tego wstydzę. Nie wiem jak mam to opisać, ale postaram się jak najbardziej szczerze. Ze względu na moje zachowanie, które się powtarzało kilkakrotnie, a mianowicie - jak prawie każdy mężczyzna - lubiłem sobie wypić. Były czasy, że wypiłem i sobie poszedłem spać, ale ostatnie dwa lata, jak zaczęło się przebywanie mojej osoby w pobliskim barze na przysłowiowym piwie (na którym niekiedy się nie kończyło) już nie były tak kolorowe dla mojej żony.

Muszę powiedzieć, że nie uderzyłem jej nigdy, broń Panie Boże, ale to i tak nie tłumaczy tego co robiłem, a mianowicie byłem podły, gdy przychodziłem już tak mocno wstawiony niekiedy (zdarzyło się to aż kilka razy przez te dwa lata - piszę, że aż, bo i jeden raz to jest za dużo i nie pochwalam się za to) przesadzałem z wyzwiskami, krzyczałem, że ją wyrzucę z domu, że to mieszkanie jest moje, używałem wyrazów, których się teraz bardzo wstydzę, nawet łapałem za gardło i to mnie to mnie boli najbardziej, że byłem aż tak głupi. Nie raz mi to wybaczyła.

Niestety od początku roku, bo wtedy ostatni raz tak się zachowałem (styczeń) życie moje się zmieniło - żona zdecydowała, że to już koniec, że nie może ze mną żyć, bo ją zawiodłem, zawiodłem jej zaufanie, że nie kocha mnie i nigdy mnie nie kochała, czuje do mnie obrzydzenie. Ja wiem, że ma rację, że zachowanie osoby kochającej nie powinno tak wyglądać - wiem o tym bardzo dobrze, niestety prośby, błagania żeby jednak się jeszcze zastanowiła - nic nie pomagają. Muszę powiedzieć, że przestałem po ostatniej sytuacji z początku roku chodzić gdziekolwiek, przestałem pić co jest najważniejsze, robię rzeczy, które robiłem rzadko. Kiedyś jak przychodziłem z pracy praktycznie nic mnie nie interesowało.

Żona twierdzi, że to jest już jej ostateczna decyzja, że jej nie zmieni, że kiedyś jej zależało, ale teraz już przestało. Mieszkamy jeszcze razem, lecz żona szuka mieszkania i chce się wyprowadzić - wiem, że jak to zrobi nigdy nie zdołam odzyskać jej zaufania i wiary nie w moje słowa, tylko we mnie. Teraz wiem, że wszystko czego nie robiłem dobrze było złe. Nawet sprzątanie w domu, które robiłem kiedyś bardzo sporadycznie teraz sprawia mi przyjemność, cieszę się, że ona nie musi przychodząc z pracy sprzątać lub zmywać naczynia.

Naprawdę nie wiem co mam teraz robić, jak naprawić to co zniszczyłem swoim niedojrzałym i głupim zachowaniem - czy można to jeszcze zmienić? Co mam robić? Mam ogromny żal do samego siebie i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Wiem też że nie mogę żądać wybaczenia od niej, bo na to muszę sobie teraz zasłużyć. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż chce ode mnie odejść. Jak go zatrzymać?

W 2009 roku wyszłam za mąż po 6 latach związku i 3 latach wspólnego mieszkania. 3 tygodnie po ślubie odkryłam, że mąż flirtuje z moją koleżanką z pracy (która 4 miesiące przed naszym ślubem poznała mojego męża). Ona wyznała, że...

W 2009 roku wyszłam za mąż po 6 latach związku i 3 latach wspólnego mieszkania. 3 tygodnie po ślubie odkryłam, że mąż flirtuje z moją koleżanką z pracy (która 4 miesiące przed naszym ślubem poznała mojego męża). Ona wyznała, że go kocha nad życie, a on tylko podsycał jej emocje. Rozmawiałam o tym z mężem i powiedział, że przestanie się z nią kontaktować. Po kilku miesiącach okazało się, że nie zerwał z nią kontaktu. Wybuchła kolejna awantura. I znowu obietnica z jego strony, że to koniec.

Takie sytuacje powtarzały się aż do końca maja 2010, kiedy powiedziałam mu, że odchodzę. Wtedy podjął decyzję, że nie będzie już się z nią kontaktował. Zostałam. Od dnia złożenia tej obietnicy i po rozmowie z nia, że to już koniec sms-owania. Obiecał mi, że zrobi wszystko, żeby ratować nasze małżeństwo. Nie zrobił nic. Nie chciał się ze mną kochać, nie inicjował żadnych wspólnych przyjemności (kino, tenis, wycieczki rowerowe) był osowiały i przygnębiony.

W końcu tego nie zniosłam i porozmawiałam z nim. Powiedział, że tęskni do tamtej. Na pytanie, czy mnie kocha odpowiadał: nie wiem. Czy chce być z tamtą kobietą też odpowiadał: nie wiem. Wyprowadził się do swojej matki, ale spotyka się z tą kobietą co jakiś czas. Mówi mi, że mu mnie żal i przez wzgląd na mnie i naszą miłość nie wprowadza się do niej do domu. Ale mówi też, że do naszego domu nie wróci. Mówi, że musi "sprawdzić" jak będzie z nią. Bo póki będzie trwał w takim zawieszeniu, że nie spróbuje z nią, to będzie zawsze między nami (nim i mną) tak źle, jak było przez te ostatnie 2 miesiące.

Nie wiem co zrobić. Bardzo go kocham, bardzo nie chcę, żeby mnie zostawiał. Wiem też, że jest niedojrzały emocjonalnie i nie potrafi podjąć decyzji. Czeka aż ja go zostawię i dam mu "wolną rękę" żeby bez wyrzutów sumienia mógł rozpocząć nowy związek. Jestem załamana. Ta sytuacja trwa miesiąc już. Płaczę co dzień, nie mogę jeść, nic mnie nie cieszy, nie mogę spać. Widząc tą kobietę w pracy nie jestem w stanie wytrzymać emocji i chodzę płakać do toalety, żeby współpracownicy nie widzieli moich łez.

Chodzę do psychologa, ale wizyty mi nie pomagają. Mam zająć się sobą i przyjemnymi rzeczami. Nie mogę. Staram się podtrzymywać codzienną rutynę chodząc do pracy, ale mam straszną apatię. Jestem zrozpaczona i nie wiem co robić. Proszę powiedzieć, co mogę zrobić w tej sytuacji.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż odszedł do innej. Czy to może być skutek choroby? Jak go odzyskać?

Z mężem mamy po 50 lat. Jestem jego drugą żona. Mieszkaliśmy przed ślubem 7 lat w szczęśliwym związku Po 7 latach rozstaliśmy się na 1 rok ze względu na inna kobietę. Po roku wrócił, poprosił, błagał o ślub, który wzięliśmy....

Z mężem mamy po 50 lat. Jestem jego drugą żona. Mieszkaliśmy przed ślubem 7 lat w szczęśliwym związku Po 7 latach rozstaliśmy się na 1 rok ze względu na inna kobietę. Po roku wrócił, poprosił, błagał o ślub, który wzięliśmy. Po ślubie znowu ta kobieta wtargnęła w nasze życie i rozstaliśmy się na miesiąc. Mąż wyprowadził się do niej. Po miesiącu wrócił zapewniając o swojej miłości do mnie (dziecka nie mamy). Przez 4 miesiące był przykładnym mężem. Chciał to wszystko wynagrodzić. Kobieta znowu zaczęła pisać, wydzwaniać. Nie wytrzymałam. Przeprowadziłam rozmowę na temat naszego małżeństwa, w której nie potrafił się określić. Spakowałam męża. Wprowadził się do tamtej kobiety. Tak teraz jak i za każdym razem gdy się rozstawaliśmy pisze, jak bardzo to przezywa jak cierpi, że ból za krzywdę jaką mi wyrządził nie daje mu żyć spokojnie. Jest wszystkiego niby świadomy. Mąż jest już po jednym rozwodzie. Bardzo go przeżył, przez 10 lat nie był trzeźwy. Miał wypadek samochodowy, poważny uraz głowy, mózgu, ma padaczkę, przyjmuje psychotropowe tabletki. Od jakiegoś czasu przechodzi jakieś dziwne zachowania - od uczucia pustki w sobie, bezczynność, po wybuchy gniewu, przekleństwa, rozrzutność finansową. Sobie nigdy nie potrafi nic zarzucić, nie przyjmuje krytyki. Odsunął mnie i siebie od znajomych, ma poważne zaniki świeżej pamięci. Zastanawiam się czy to jest normalne zachowanie, czy tez popadł w jakąś chorobę. Kocham męża, chciałabym by wrócił, chciałabym mu pomóc. Sama nie potrafię też myślami się od niego oderwać. Proszę o pomoc. Co mam dalej robić?  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jak mam postąpić? Uwierzyć mężowi, że jednak mnie nie zdradza?

Mam 43 lata, 2 dzieci i 20-letni staż małżeński. Kiedy ktoś patrzy na nas pewnie zazdrości jaki to dobry mąż, jak o mnie dba - i jest w tym wiele prawdy. Mogę powiedzieć, że nie brakuje mi nic poza miłością...

Mam 43 lata, 2 dzieci i 20-letni staż małżeński. Kiedy ktoś patrzy na nas pewnie zazdrości jaki to dobry mąż, jak o mnie dba - i jest w tym wiele prawdy. Mogę powiedzieć, że nie brakuje mi nic poza miłością - prawdziwą szczerą, bez kłamstw, oszustw, krętactwa. On twierdzi to dlatego, że chce mnie chronić, bo wie, że jestem zazdrosna.

Zdradził mnie fizycznie, mimo że twierdzi, że to nie to co myślę. Wiele lat tylko podejrzenia, kontrolowanie, zatruwanie życia sobie i jemu. Były rozmowy o rozwodzie. On zawsze mówi, że to przyjaciółki, dobre koleżanki, bo ze mną nie daje się czasami spokojnie rozmawiać. Zawsze robi im prezenty, ciągle ze sobą piszą, pracują razem. On mi zawsze mówi, że łatwiej mu się pracuje z kobietami niż z mężczyznami (pracuje w mieszanym środowisku, ale więcej jest kobiet). Kiedy odkrywałam te zażyłości były oczywiście awantury, płacz, kłótnie. On ciągle mówi, że nic złego nie robi.

Zmienił miejsce pracy dojeżdża - znowu "przyjaciółka"… odkryłam grzebiąc w jego rzeczach. Nagranie, że ją kocha, wspólne zdjęcia, ciągle gdzieś ją wozi, robi jej zakupy, mnie mówi, że idzie uprawiać swoje hobby, a spotyka się z nią. Powiedziałam, że o wszystkim wiem, pokazałam nagranie kiedy mówi jej, że ją kocha. Zaczął być wówczas rozmowny - to bardzo bliska przyjaciółka, świetnie się rozumieją, dogadują bez słów. Pomaga jej, nawet mieszkanie remontował - wszystko to robi w czasie godzin pracy, jak mówi, by nie kosztem naszego małżeństwa. Znają go jej dzieci. Powiedział, że traktuje ją jak siostrę, o jej mamie mi mówił, że ją poznał. Opowiedział, że ona po wielu negatywnych przejściach z mężczyznami nie chciałaby uchodzić za taką, która rozbija małżeństwa.

On rzekomo też jej powiedział, że małżeństwa nie narazi na kryzys. Powiedział, że ma wiele ciepłych uczuć do niej i jest tylko jej przyjacielem, ale czy przyjaciel wyznaje miłość nawet mms-em? Jak się nie spotykają, to ciągłe sms-y i siedzenie na komunikatorach. Ja mu dogryzam - powiedziałam mu, że zmarnował mi życie, że nie chce mi się żyć, że nic do niego nie czuję, że skrzywdził mnie. On tylko mnie uspokaja i mówi, że chronił mnie i nie potrzebnie grzebałam w jego rzeczach, bo teraz się zadręczam, a on ze mną się zestarzeje i że to ja jestem jego kobietą życia, że nic złego się nie dzieje z nami, seks też jest satysfakcjonujący, że mnie kocha i dlatego ze mną jest, a nie z przyzwyczajenia. Ona spotyka się z mężczyzną, już kolejnym, który też jej wykręca jakieś numery.

Ja ciągle płaczę, zadręczam się, nie umiem myśleć o niczym innym. Jestem zła i ciągle zadaję sobie pytanie, dlaczego on mi to robi. Powiedziałam mu, byśmy się rozeszli, bo też bym jeszcze chciała być kochana, a on tylko jedną śpiewkę: "zaufaj mi, proszę". Jak mam nie myśleć o jego życiu i zacząć cieszyć się własnym?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to normalne, że zadręczam męża i siebie podejrzeniami, że pije podczas wyjazdów w delegację?

Witam. Piszę w pewnej na pozór dziwnej sprawie, aczkolwiek mnie i męża bardzo wykańczającej - chodzi o to, że nie lubię jak mąż na delegacjach pije alkohol z kolegami. Wyjazdy są dość częste, choć prawdą jest, że nie pije za...

Witam. Piszę w pewnej na pozór dziwnej sprawie, aczkolwiek mnie i męża bardzo wykańczającej - chodzi o to, że nie lubię jak mąż na delegacjach pije alkohol z kolegami.

Wyjazdy są dość częste, choć prawdą jest, że nie pije za każdym razem, ale gdy na wyjazdach śpią po hotelach to się zdarza i ja o tym wiem (przypadkowo dowiedziałam się o tym, choć ja szłam w domu spokojnie spać z myślą, że jednak nie pije). Teraz, za każdym razem gdy mi nie odpisuje sms-a, albo odpisze jakoś "zdawkowo" zaczynam siebie i jego dręczyć, dociekając czy pił. Ja mam nerwy zszarpane przez to i mój mąż też.

Myślę, że może mieć to związek z zaufaniem - ufam mu, ale i tak jakoś czasem coś mi mówi, że jednak "wyrwał się z domu i używa sobie". Najgorsze jest to, że jesteśmy młodym małżeństwem i do tego spodziewamy się dziecka (20 tydzień). Po wszystkim, jak już wychodzi, że nie miała powodów się denerwować i mogłam spokojnie przespać noc - mam wtedy straszne wyrzuty sumienia:(

Jak sobie z tym poradzić? Bardzo proszę o jakąkolwiek wskazówkę. Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pomóc narzeczonemu i naszemu związkowi?

Mam problem, bo nie wiem już jak pomóc mojemu narzeczonemu. Problem w tym, że on często popada w stany depresyjne i mimo iż go wspieram - on się oddala ode mnie, staje się nieobecny, myślami błądzi gdzieś, izoluje mnie od...

Mam problem, bo nie wiem już jak pomóc mojemu narzeczonemu. Problem w tym, że on często popada w stany depresyjne i mimo iż go wspieram - on się oddala ode mnie, staje się nieobecny, myślami błądzi gdzieś, izoluje mnie od swoich problemów, przestał być wylewny w uczuciach, czego mi brakuje.

Mam wrażenie, że on przestał mnie już kochać, że jest ze mną z przyzwyczajenia, że brakuje mu czegoś innego, nie wiem - może zmiany partnerki (o ile już jej nie poznał) i popada w stany emocjonalne związane z depresją, bo nie wie jak zakonczyć jedno aby zacząć drugie i gryzie się z tym sam w sobie?

Nie wiem już co myśleć - martwię się o niego, ale sama już opadam z sił ponieważ dbanie o niego i o związek poprzez częste jego zachwianie emocjonalne daje i mnie się we znaki i sama później mam dosyć wszystkiego. W ogóle nie chce ze mną rozmawiać na temat tego, co go gnębi. Parę dni temu powiedział mi, że jest zmęczony już życiem, ludzmi i ogólnie wszystkim. Zauważyłam, że tak się dzieje, gdy on za dużo bierze na siebie pracy, albo jak czegoś mu brakuje, np. pieniędzy.

Jesteśmy ze soba 3 lata, ale nie mieszkamy razem, tak więc nie mam możliwości aby pomóc mu osobiście, bo dzieli nas 100 km. Jestem bezradna. Nie chcę, aby on sobie czegoś nie zrobił i nie chcę, aby związek się rozsypał przez to. Co mam zrobić? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty