Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Małżeństwo: Pytania do specjalistów

Niska samoocena po wychowywaniu się z ojcem alkoholikiem

Wychowałam się w domu gdzie ojciec pił, mam bardzo niską samoocenę nie radzę sobie z tym. Mam 35 lat i dwa nie udane małżeństwa. Teraz jestem w związku od 2 lat z partnerem o 10 lat młodszym wiem że mnie... Wychowałam się w domu gdzie ojciec pił, mam bardzo niską samoocenę nie radzę sobie z tym. Mam 35 lat i dwa nie udane małżeństwa. Teraz jestem w związku od 2 lat z partnerem o 10 lat młodszym wiem że mnie kocha ale ja ciągle mam obawy że mnie zostawi dla młodszej robię mu awantury nawet o to że spojrzy na inną.Bardzo boję się porażki że znów mi się nie uda i to ja zniszczę.Proszę o podpowiedz gdzie się udać może razem z partnerem . Agnieszka
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Trudne relacje w związku małżeńskim

Czy da się naprawić to małżeństwo? Witam! Jestem 30-letnią mężatką. W tym roku minęło 10 lat od naszego ślubu. Mamy 9-letniego syna. Niestety w ubiegłym roku wydarzyło się coś do czego nigdy nie powinnam dopuścić. Mój mąż od kilku lat...

Czy da się naprawić to małżeństwo? Witam! Jestem 30-letnią mężatką. W tym roku minęło 10 lat od naszego ślubu. Mamy 9-letniego syna. Niestety w ubiegłym roku wydarzyło się coś do czego nigdy nie powinnam dopuścić. Mój mąż od kilku lat ma problemy ze zdrowiem. Czasami on źle się czuje. Przeszedł operację. Zawsze byłam przy nim, ale gdy zaczęło się polepszać on przestał się mną interesować, traktował mnie jak współlokatora i kumpla. Trwało to ponad dwa lata. Ja wiele razy mówiłam mu, że mi to przeszkadza, że potrzebuję również wsparcia, przestałam czuć się kobietą, nie kochaliśmy się wcale. Potrzebowałam tylko rozmowy i żeby czasami mnie przytulił i się mną zainteresował. Nie wymagałam od niego nic więcej. Pomagał tylko przy zmywaniu, poza tym nic innego w domu nie robił. Nie myślał o przyszłości. Któregoś dnia powiedziałam mu, że bardzo chciałabym mieć drugie dziecko, ale jak zwykle mnie olał. A ja do tej rozmowy przygotowywałam się długo. Niestety poznałam kogoś kto mnie od razu oczarował tym, że się mną interesuje, spotkaliśmy się kilka razy, przez kilka miesięcy pisaliśmy do siebie czułe maile. Ja w głębi serca wiedziałam, że to nie będzie trwało długo bo nie chciałam innego mężczyzny. Chciałam tylko tych rozmów i adorowania mnie. Ten mężczyzna zakochał się we mnie więc ja szybko urwałam kontakt, ale zaczęłam rozmawiać z kolegą na gg, nic nie chciałam tylko rozmowy. To trwało kilka miesięcy, zawsze kiedy mąż zamykał mi drzwi przed nosem lub mnie odrzucał ja żaliłam się przez gg. Rozmowy czasami były nieprzyzwoite, ale dla mnie to było tylko zabicie łez. Wpadłam w depresję, przestałam o siebie dbać, ciągle siedziałam przed komputerem i ciągle było mi zimno. Siedziałam w kilku bluzach i trzęsłam się z zimna. Mąż nigdy się mną nie interesował, miał swój świat a ja zaczynałam mieć swój. Czasami nie wytrzymywałam i krzyczałam na niego, byłam zła, krzyczałam że jest „debilem”, że jest ślepy, że oddalam się coraz bardziej, a on ma to gdzieś. Strasznie źle czułam się w tym stanie. Próbowałam do niego dotrzeć, ale on mnie nigdy nie słuchał i zawsze była tylko jedna odpowiedź „przesadzasz!”. Doszło już do takiego stanu, że ja na gg pisałam nawet przy nim, ale on nadal nic, zero reakcji. W końcu któregoś dnia zobaczył co wyprawiam. Zakończyło to się moim płaczem i zapewnieniem, że już nigdy nie będę pisała takich rzeczy. Częściej zaglądał w moją komórkę co mi odpowiadało, czułam że mu na mnie zależy. Po 1,5 roku abstynencji kochaliśmy się. Było cudownie, w trakcie leciały mi łzy ze szczęścia. Od tego czasu zaczęłam się zmieniać, zaczęłam dbać o siebie i dom. Czułam się bardziej kochana. Niestety po kilku miesiącach czasami utrzymywałam kontakt z kolegą z gg, ale już tylko esemesem albo mailem, gdyż on musiał dokończyć projekt, który mu zleciłam i na tym miało się to skończyć. Nigdy już nie włączyłam gg. Byłam w porządku, ale niestety mąż zobaczył korespondencję z tamtym panem sprzed roku. Od tego czasu wszystko się popsuło. On stracił do mnie zaufanie, wyzywa mnie od szmat! Zapewniałam go wiele razy, że go kocham. Postanowiłam sama wszystko naprawić, chciałam być idealną żoną. Powoli zaczynało wszystko nabierać normalności, ale on zrobił się bardzo wybuchowy. Wyzywa mnie, a po chwili przytula. Czuję, że mnie kocha. Nasze wieczory zrobiły się cudowne, kochaliśmy się prawie co drugi dzień. Ja zrobiłam się idealną żoną, nie ukrywam, że bardzo dobrze czuję się w tej roli. Niestety mój mąż zalogował się na portalu społecznościowym i tam umówił się z dziewczyną, z którą się spotkał. Zrobiłam mu wielką awanturę, że nie powinien wbijać gwoździa do trumny. On twierdzi, że mnie kocha, ale musi mieć pewność, że nie jest taki ostatni. Nie wiem jak mam w takich sytuacjach postępować? Czytałam korespondencję jego z tą dziewczyną, były tam teksty, których brakowało mi od niego. Ja potrzebuję rozmowy, potrzebuję wsparcia, a on rozmawia z kimś innym, tamta dziewczyna nastawiała mnie przeciwko jemu. On ją oszukiwał, że nie mieszkamy razem i jesteśmy w separacji. Wpadam w wściekłość, bo przypominam sobie jak rok temu zamykał mi drzwi przed nosem, jak potrzebowałam go. Twierdził mi, że nie może ze mną rozmawiać, bo jego złe samopoczucie mu na to nie pozwala, że ja powinnam to rozumieć. Czuję się sama z tym wszystkich, boję się znowu popaść w depresję. Potrzebuję miłości, ale on nie chce mi jej okazywać, twierdzi że jestem szmatą i to ja zdradzałam i nie powinnam mu robić wymówek, że sobie z kimś pogada. Boli mnie to, ale ja zaciskam zęby, nie mogę się odezwać. Zapewnił mnie, że już nikogo nie szuka i z nikim nie rozmawia, ale ja straciłam do niego zaufanie, bo często mnie oszukuje i twierdzi, że mu wolno, a ja mam się zamknąć. Piszę o tych negatywnych rzeczach, ale są też miłe chwile, wychodzimy do znajomych i spędzamy więcej czasu ze sobą, ale to ja o to dbam a on korzysta. Ciągle twierdzi, że to ja mam się starać. Dla niego robię wszystko, gotuję, sprzątam. To ja jestem inicjatorką w łóżku co mu odpowiada. Od prawie roku jestem idealną żoną, ale znowu płaczę w samotności, bo nie chcę być taka nieszanowana przez niego i wyzywana od k…, kiedy ma gorszy dzień. On twierdzi, że ja nie powinnam stawiać żadnych warunków, bo to ja jestem tą złą. Moje potrzeby znowu się nie liczą, on nie umie mnie słuchać. Jak próbuje mu wytłumaczyć co się ze mną dzieje, to mi odpowiada, żebym sobie poszła do „tego” czy „tamtego” ze swoich kochanków oni mnie zrozumieją na pewno. Mój mąż zrobił się inny, czuję jakby obok mnie był obcy mężczyzna a nie przyjaciel. Zaczynam się go bać! Zaczął interesować się innymi dziewczynami, ogląda się za wszystkim co się rusza i nie przejmuję się mną. Twierdzi, że jestem najpiękniejszą kobietą, ale ja się nią nie czuję. Każdy dzień jest coraz gorszy, coraz więcej jest we mnie niepewności i lęku nie wiem jak mam postępować żeby nie popełnić błędu. Nie wiem kim jestem, czasami sobie myślę, żeby nie nasz syn to bym już nie żyła.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Zainteresowanie męża anonsami erotycznymi

Odnosnie anonsow erotycznych. Jestesmy razem od 14 lat, od 8 w malzenstwie, mamy 5 letnia corke. W naszym lozku nigdy nie panowala nuda.Po tym jak przejrzalam telefon meza i znalazlam wiadomosc do dziewczyny z ogloszenia zrobilam wielka awanture i oznajmilam... Odnosnie anonsow erotycznych. Jestesmy razem od 14 lat, od 8 w malzenstwie, mamy 5 letnia corke. W naszym lozku nigdy nie panowala nuda.Po tym jak przejrzalam telefon meza i znalazlam wiadomosc do dziewczyny z ogloszenia zrobilam wielka awanture i oznajmilam ze nastepnym razem odejde.Mam dostep do jego meila, telefonu bo nigdy nic nie ukrywal a ja nigdy go o nic nie podejzewalam.Chcialabym zrozumiec dlaczego szuka podniety gdzies indziej skoro w domu ma wszystko co chce.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Ewelina Kazieczko
Mgr Ewelina Kazieczko
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Problemy z orgazmem w małżeństwie

witam jestesmy małzenstwem od 11 od roku moze i dłuzej -ani mąz ani ja nie mamy zblizen - niewim czemy co moze byc pszyczyna -
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Wiadomości w telefonie do innej kobiety

Jestem bardzo zazdrosna o mojego męża. ostatnio w jego tel znalazłam smsy do innej kobiety, mówi że pisał z nią bo czuł się samotny że nawet jej nie zna i nigdy się nie spotkali. nie wierze mu w nic, wydaje... Jestem bardzo zazdrosna o mojego męża. ostatnio w jego tel znalazłam smsy do innej kobiety, mówi że pisał z nią bo czuł się samotny że nawet jej nie zna i nigdy się nie spotkali. nie wierze mu w nic, wydaje mi sie że mnie zdradza, wszędzie chodzi z telefonem. jeszcze jak chodziliśmy ze sobą zdradzał mnie ze swoją byłą. mówi mi że teraz tak nie jest, że mnie kocha i jestem tylko ja.Mamy dwojkę dzieci. teraz jeździ w delegacje a ja odchodzę od zmysłów. co mam zrobic. proszę o pomoc.
odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak poradzić sobie ze świadomością, że mąż współżył z prostytutkami?

Witam! Od 6 miesięcy jestem mężatką. Jesteśmy razem 3 lata. Zawsze byliśmy bardzo szczęśliwi, wszystko układało się nam jak w bajce. Czasem trochę się kłóciliśmy przez zazdrość. Zawsze byłam zazdrosna o jego byłe dziewczyny, ale jakoś sobie to tłumaczyłam,...

Witam! Od 6 miesięcy jestem mężatką. Jesteśmy razem 3 lata. Zawsze byliśmy bardzo szczęśliwi, wszystko układało się nam jak w bajce. Czasem trochę się kłóciliśmy przez zazdrość. Zawsze byłam zazdrosna o jego byłe dziewczyny, ale jakoś sobie to tłumaczyłam, że to przecież przeszłość, ja nie miałam na to wpływu, to było, minęło i ważne jest to jak jest teraz, a teraz jest przecież cudownie. I jakoś sobie dawałam z tym radę... do teraz. Ostatnio dowiedziałam się, że mój mąż uprawiał sex z dwoma prostytutkami i to mnie teraz bardzo boli, nie radzę sobie z tym, nie mogę zrozumieć, jak mógł zrobić coś takiego. Wiem, że był wtedy sam, ale w moich myślach to nic nie zmienia. Cały czas o tym myślę, wyobrażam sobie jak to robi, jak się z nimi zabawia. Przez to mieliśmy mały kryzys, ale teraz już jest dobrze. A nie jest dobrze, bo ja udaję, przytulam się do niego, a czuję niechęć i obrzydzenie, sex nie sprawia mi już tyle przyjemności co wcześniej. Mam wrażenie, że nie jestem zbyt dobra, w końcu wcześniej miał profesjonalistki. Chodzę po kryjomu, wylewam łzy, boli mnie w klatce piersiowej, ciężej mi się oddycha, kręci mi się w głowie i jest mi niedobrze, nie potrafię o tym zapomnieć. Jak mam żyć z tą świadomością, że mój mąż był z prostytutkami? Proszę pomóż.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Podejrzliwość mamy względem ojca

Martwię się o moich rodziców, od ponad roku nieustannie się kłócą. Kłótnie z tego co wnioskuję (po rozmowie z nimi osobno) wychodzą z dziwnych paranoi mojej mamy, jest zawzięta na swoje racje i święcie przekonana, że mój tata podrywa każdą...

Martwię się o moich rodziców, od ponad roku nieustannie się kłócą. Kłótnie z tego co wnioskuję (po rozmowie z nimi osobno) wychodzą z dziwnych paranoi mojej mamy, jest zawzięta na swoje racje i święcie przekonana, że mój tata podrywa każdą napotkaną kobietę, zaczynając od 14-latek a kończąc na 70-latkach. Krzyczy na niego, mówi że kompromituje ją w oczach wszystkich, wzbudza w nim poczucie winy. Ostatnio tata nawet płacze, zarzuca mu, że jest zły i ważne, żeby jemu było dobrze, że kłamie i nie szanuje jej jako kobiety. Sądzi też, że tata chce wszystko zabrać i ją zostawić. Ja jednak się z tym nie mogę zgodzić, odkąd byłam małym dzieckiem miałam wszystko z rodzeństwem, wiem też, że tata nie jest jakimś strasznie miłym mężczyzną. Często zdarza mu się warknąć bądź wyzwać kogoś, ale to przez stresującą pracę. Zawsze tak było, ja starałam się po prostu nie zwracać na to uwagi.

W tym momencie mój tata jest na skraju załamania i czuje się bezsilny. Błaga mamę, żeby przestała mieć te urojenia, ta jednak jest zawzięta i ma tyle złości i agresji w sobie, nic do niej nie przemawia żaden nawet najlepszy argument. Chciałaby adoracji i tego by mój tata nie uśmiechał się "z miłością" do każdej kobiety, chciałaby też, aby ojciec wszędzie z nią jeździł i żył. On jednak od zawsze chciał coś w życiu osiągnąć i ciągle pracował. Fakt rzadko gdzieś jeździliśmy, ale trzeba to było zrozumieć. Poza tym nie wydaje mi się, aby po roku tak strasznych kłótni on chciał w danym momencie ją adorować. Nie wiem co mam robić, obydwoje zgadzają się na terapię, ale ja nie wiem jakiego psychologa mam znaleźć i gdzie szukać, w jakiej dziedzinie? Błagam o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Bliskie relacje męża z siostrą

Jesteśmy małżeństwem od kilku miesięcy a mąż nie potrafi oddzielić się od siostry, oboje zachowują się jakby nic się nie zmieniło, siostra nigdy nie szukała kontaktu ze mną, ciągle traktuje brata jak swojego małego synka, jednocześnie wyrzuca mu wszystkie swoje... Jesteśmy małżeństwem od kilku miesięcy a mąż nie potrafi oddzielić się od siostry, oboje zachowują się jakby nic się nie zmieniło, siostra nigdy nie szukała kontaktu ze mną, ciągle traktuje brata jak swojego małego synka, jednocześnie wyrzuca mu wszystkie swoje żale. Odnoszę wrażenie, że nie potrafi uszanować mnie i moich uczuć, od początku rywalizuje ze mną. Mąż prosi mnie o wyrozumiałość dla niej, usprawiedliwia ją. Ja jestem już uprzedzona i jest mi trudno znieść całą sytuację.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Ryszard Chłopek
Mgr Ryszard Chłopek
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Czy zaufać mężowi, który przyjaźni się z młodszą kobietą?

Jestem w małżeństwie 25 lat, dużo. Bardzo szczęśliwie, dwóch dorosłych, fajnych synów, wnuk w drodze. A ja wczoraj znalazłam drugi telefon męża tylko z jednym numerem kobiety z czułym SMS. Przyznał się do przyjaźni z nią, oczywiście młodsza ode mnie...

Jestem w małżeństwie 25 lat, dużo. Bardzo szczęśliwie, dwóch dorosłych, fajnych synów, wnuk w drodze. A ja wczoraj znalazłam drugi telefon męża tylko z jednym numerem kobiety z czułym SMS. Przyznał się do przyjaźni z nią, oczywiście młodsza ode mnie o 15 lat. Wmawia mi, że to tylko przyjaźń i rozmowy telefoniczne. Twierdzi i mnie zapewnia, że seksu nie było. Rzeczywiście, był zawsze w domu na czas, nigdzie nie znikał. Dużo rozmawiamy, jesteśmy udaną parą! Mamy wspólne tematy, robimy razem zakupy, wszystko razem planujemy. A tu taki numer. Poszłam spać do drugiego pokoju, ale on na to nie pozwolił i przyszedł do mnie, tuląc się i wyznając mi miłość. Fakt, że zawsze za sobą byliśmy. Nawet nie dał mi się w poduszkę wypłakać. Ja jestem zdruzgotana. Nie wiem co robić. Boli bardzo. Jak mam zaufać? Nigdy bym nie podejrzewała.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak zmobilizować męża do działania?

Proszę o pomoc dla mojego męża i dla mnie. Jestem w małżeństwie 11 lat. Mieszkamy z dwójką dzieci u teściowej w jednym pokoju. Nie mamy bieżącej ciepłej wody, tylko zimną. Żeby się umyć czy pozmywać naczynia trzeba najpierw nagrzać wody...

Proszę o pomoc dla mojego męża i dla mnie. Jestem w małżeństwie 11 lat. Mieszkamy z dwójką dzieci u teściowej w jednym pokoju. Nie mamy bieżącej ciepłej wody, tylko zimną. Żeby się umyć czy pozmywać naczynia trzeba najpierw nagrzać wody na piecu, na którym też gotujemy obiad. Jestem do tego przyzwyczajona, ale tylko dlatego, że ciągle miałam nadzieję na wyremontowanie nowego domu, który stoi obok. Dom wybudowała teściowa, podarowała go mężowi, który nie może go dokończyć. Zauważyłam, że kompletnie nie mogę dogadać się w tej sprawie z mężem już wiele lat. Przez te 11 lat wymieniliśmy okna. Mamy pieniądze, tzn. moja wypłata idzie na życie codzienne, a jego jest odkładana. Problemem jest mój mąż, który większość rzeczy w domu chce zrobić sam. Niestety nie ma na to czasu, bo będąc jedynakiem pomaga też swojej mamie w prowadzeniu gospodarstwa przydomowego, no i pracuje w zawodzie. Wszystko chce zrobić sam, mi nie pozwala nawet kosić trawy. Musze dodać, że faktycznie robi wszystko dokładnie, niestety powoli. Ma przekonanie, że tak jak on, to nikt nie zrobi, że nie ma dobrego fachowca. Kiedyś, 5 lat temu, kiedy ostatnio był u nas fachowiec, denerwował się tak, że aż sie cały trząsł.

Mąż w szkole był bardzo dobrym uczniem, co z tego jak nie umiał, (czy nie chciał, czy ciągle miał na to czas,) pracy magisterskiej. Będąc dzieckiem cały czas miał chyba przekonanie jaki to nie jest zdolny, tak go traktowała też najbliższa rodzina. Z drugiej zaś strony, nie miał za dużo kolegów, bo szybko się obraża, pali mosty za sobą, szybko rezygnuje. Ma dobry kontakt z mamą, która go wychowywała sama, do tego stopnia, że zwierza jej się z naprawdę niepotrzebnych faktów. Ale są też momenty, że matka krzyczy na niego, prawie że się przezywają i potem jest ok. 2 tyg. ciszy między nimi. Wtedy mi zaczyna się zwierzać. Może i ja też ponoszę winę za taki stan, nie chciałam go oddzielać od matki, bo i tak nie mieliśmy gdzie mieszkać, a wydawało się, że mamy tylko zrobić wykończeniówkę domu i wyprowadzić się do niego. Ale trwa to latami. To co inni robią w rok, my robimy 10 lat. Jest maj, robię projekty łazienki i kuchni.Mąż nie chce rozmawiać na temat domu. Podpytuję o fachowców, o materiały, on twierdzi, że nie będzie robił na zimę łazienki, bo popękają mu płytki. A jest maj, moglibyśmy się tam wprowadzić na zimę, tym bardziej, że mamy pieniądze.

Sama nie wiem, co mam robić. Wiem, że troszkę ludzie się z nas podśmiewają, widząc duży murowany dom, który stoi pusty. Nie mam już siły, zaczynam często popłakiwać, nie chce mi się nigdzie wychodzić, nie zapraszam koleżanek, bo wstydzę się tego miejsca, w którym mieszkam. Mąż też się wstydzi, no i już nasz syn również, ma jednego kolegę, którego zaprasza do nas. Nie wiem, jak mam z mężem rozmawiać. Chciałabym go jakoś przekonać, że są dobrzy fachowcy, że nie musi być wszystko tak dobrze "wycyckane", ale nie chce nawet mnie wysłuchać, wybucha wtedy i jest po rozmowie. Myślę już o odejściu, bo mam dość życia z człowiekiem, któremu się nie śpieszy, który ma na wszystko czas.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co zrobić, by mąż mnie nie opuścił?

Mój mąż powiedział, że nas już nie ma, jesteśmy tylko rodzicami naszego dziecka. Mąż narobił długów zamknął firmę, wszystko pospłacałam, bo chciałam ratować rodzinę. Wyprowadziłam się z domu do rodziców, bo nie wytrzymywałam ciągłych listów od komorników i ZUS itp.,...

Mój mąż powiedział, że nas już nie ma, jesteśmy tylko rodzicami naszego dziecka. Mąż narobił długów zamknął firmę, wszystko pospłacałam, bo chciałam ratować rodzinę. Wyprowadziłam się z domu do rodziców, bo nie wytrzymywałam ciągłych listów od komorników i ZUS itp., jednak po pół roku wróciłam. Myślałam, że powoli zaczyna się układać mąż był miły przytulał, całował (seks nie wchodził w rachubę myślałam, że jest aseksualny, wzbraniał się. Moje przeczucia się sprawdziły. Zrozumiałam, że on mnie tak traktuje, bo jestem dla niego sponsorem.)

On nie ma żadnych pieniędzy. Nic jakieś 2 m-ce temu oznajmił, że jedzie do Anglii zarobić na te długi. Na początku. Mną zaczęły szarpać emocje, że pewnie jedzie bo chce kogoś poznać, niby jedzie zarobić na długi. Kiedyś zapytałam co z nami a on że nie będziemy razem, że za dużo zranień. Dowiedziałam się, że on jedzie na stałe i że tam chce życie sobie układać a ucieka przede mną, bo nie może się uwolnić. Jestem w szoku, bo jego zachowanie wskazywało, że jest coraz lepiej, ale wiem jemu chodziło aby mnie udobruchać, a ja w zamian żeby dać mu forsę na wyjazd.

Jesteśmy razem 10 lat mamy dziecko, związek burzliwy i trudny. Ja nie jestem bez winy, bo jestem cholerykiem i dużo klnę, on bardziej introwertyk. Wypaliło się. Świadomość, że będzie dotykał inną, całował i kochał się z nią doprowadza mnie o ból serca. Czuję sie jak kretynka. Zaznaczę, że przed wprowadzeniem się do jego taty (razem mieszkamy) to oznajmił mi, że nas już nie ma a ja chciałam to ratować w sumie od września tamtego roku. Czasem w nerwach mówiło się, że nas już nie ma to odejdź i takie tam, ale ja traktowałam to jak takie gadanie. Wiem, że on mi zaproponował ponowne mieszkanie u teścia, ze względu na dziecko z rodzicami moimi nie dogadywałam się. Czuję, że jest podniecony tym wyjazdem, że w końcu uwolni się ode mnie. Nie chcę być porzucona, dlatego proszę o rady co zrobić, aby nie czuć się tak podle.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Toksyczny związek z alkoholikiem

Mam 42 lata tkwi w toksyczny związku od 16 lat jest to moje drugie małżeństwo ma córkę 15 lat nie rozmawiamy z mężem bo nadużywa alkoholu i uważa że to normalne gdy my w tym czasie musimy uciekać z domu... Mam 42 lata tkwi w toksyczny związku od 16 lat jest to moje drugie małżeństwo ma córkę 15 lat nie rozmawiamy z mężem bo nadużywa alkoholu i uważa że to normalne gdy my w tym czasie musimy uciekać z domu bo ma wtedy tzw.biala gorączkę nie pomogła poradnia alkoholowa sprytnie się wywołał. Barbara.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Przemysław Mućko
Mgr Przemysław Mućko
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Mąż oddala się ode mnie

Od czterech miesięcy przeżywam z mężem złe chwile. Zaczęło się we wrześniu od spraw w pracy - przeprowadzka w firmie. Jeszcze większy nadmiar obowiązków niż dotychczas spowodował, że nagle zauważyłam, że nie chce, żebym go dotykała, nie chciał się kochać....

Od czterech miesięcy przeżywam z mężem złe chwile. Zaczęło się we wrześniu od spraw w pracy - przeprowadzka w firmie. Jeszcze większy nadmiar obowiązków niż dotychczas spowodował, że nagle zauważyłam, że nie chce, żebym go dotykała, nie chciał się kochać. Do tego doszły częste problemy gastryczne (rozwolnienia), ogólnie zły nastrój, schudł 10 kg, chociaż tu dodam, że zaczął biegać i chodzić na basen. Cały czas słyszałam, że potrzebuje spokoju i musi się ogarnąć, a ja ciągle dopytywałam o co chodzi, czy mnie jeszcze kocha, czy kogoś ma? Odpowiadał, że obecnie jest wyzuty z uczuć, sam nie wie, czego chce, drobne problemy urosły do rangi mega problemów, że to on zawsze o wszystko dbał i żeby mi było dobrze, a teraz się wypalił. Oczywiście nie chce nas opuszczać, ale mam dać mu spokój na razie. W ciągu tych 4 m-cy ja tymi ciągłymi pytaniami i atakami przegrabiłam sobie na tyle, że stwierdził ostatnio, że mnie nie może znieść. Dodatkowo przyłapał mnie raz na przegrzebywaniu jego telefonu...

W naszych relacjach na ten czas nie kochamy się od 4 m-cy, w ogóle nie pozwala się dotykać, nie śpimy nawet w jednym łóżku, bo dotyk go denerwuje. Jedyną osobą, którą przytula jest nasze dziecko. Czuję się źle, ostatnio przyjęłam zasadę - robię swoje i zostawiam go w spokoju i nie zadaję pytań, ale czasem dopadają mnie chwile zwątpienia, czy to wszystko ma sens. Zależy mi na mężu, kocham go i chce, żeby odnalazł siebie. Zawsze byliśmy zgodnym małżeństwem i nagle ta sytuacja... Nie rozumiem, jak można mieć pustkę w sobie i nie wiedzieć, czego się chce? Często mówi mi, że najchętniej wyłączyłby myślenie i spał z 3 dni. Teściowej powiedział, że wie, że ja cierpię, ale na razie nie może nic z tym robić. Proszę o radę!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak zatrzymać przy sobie żonę?

Właśnie zawalił się mój świat. Moja kochana żona Aga po 8 latach małżeństwa (11 lat wspólnego życia) oświadczyła, że odchodzi ode mnie i 5-letniego syna. Powiedziała że już mnie nie kocha. Przez ostatnie kilka lat, przez które twierdzi, że ją...

Właśnie zawalił się mój świat. Moja kochana żona Aga po 8 latach małżeństwa (11 lat wspólnego życia) oświadczyła, że odchodzi ode mnie i 5-letniego syna. Powiedziała że już mnie nie kocha. Przez ostatnie kilka lat, przez które twierdzi, że ją zaniedbywałem (zrobiłem z niej kurę domową) coś w niej pękło i nie chce już ryzykować, że się zmienię. Problem narastał od dawna, tylko ja tego nie dostrzegałem (praca, delegacje). Obarczyłem ją wszystkimi obowiązkami, przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Twierdzi, że doprowadziłem ją do depresji, z której niestety zamiast ja, wyciągnął ją ktoś inny, kto jak ona twierdzi otworzył jej oczy na to w jakim związku żyje. Podobno odwiódł ją od chęci zrobienia sobie krzywdy. Teraz to on a nie ja jest w jej życiu najważniejszy. Żadne moje prośby o danie mi szansy nie skutkują, słyszę tylko, że zawiodła się na mnie i kiedy najbardziej potrzebowała pomocy to nie ja byłem przy niej. Twierdzi, że jest w nim zakochana i to z nim chce ułożyć sobie życie (zna go zaledwie 5 miesięcy - twierdzi, że jeszcze nic między nimi nie było, ale przekroczyła już granicę od przyjaźni do miłości). Nawet syna zostawia ze mną. Twierdzi, że sama nie nadaje się na matkę, że nigdy nie chciała mieć dzieci, a decyzja była pod presją rodziny. Mały wkurza ją na każdym kroku, bo płacze, bo jest nieznośny itp. - on po po prostu czuje to wszystko.Tyle że pamiętam, że to ona podczas przeprowadzki w nowe miejsce zaproponowała dziecko zanim znajdzie w nowym miejscu pracę, że to najlepszy moment. Po poronieniu 1. ciąży to ona chciała znów próbować. Zresztą oskarża rodzinę że przeprowadzka do małej miejscowości z Warszawy to też była ich presja (tyle że sytuacja materialna jest teraz o niebo lepsza ze względu na moje zarobki - ma wszystko, zakupy, ciuchy itp. odkąd pamiętam sprawiało jej to wielką frajdę). Odcięła się od wszystkich znajomych i całej rodziny. Twierdzi, że chce zerwać definitywnie z zeszłym życiem. Rozmawia tylko ze swoją mamą i to bardzo rzadko, która nie ma już na nic wpływu (jest w wielkim szoku, bo myślała, że wszystko jest między nami w porządku - już pogodziła się z tym, że nie będziemy razem). Wiem, że zrobiłem wiele złego (rutyna dnia codziennego coś w nas zmieniła), ale kocham ją ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Ona już zdecydowała, że chce się wyprowadzić. Twierdzi, że jestem dla niej ważny ze względu na to co było kiedyś i zawsze będę ojcem jej syna, ale nie potrafi i nie chce już kochać mnie jako męża. Słowa że możemy pozostać przyjaciółmi są dla mnie jak kopanie leżącego. To mnie zabija... Nie potrafię tak żyć (bez niej). Cały czas próbuję to naprawić, ale nie wiem już jak to zrobić. Każdy dzień coraz bardziej odziera mnie ze złudzeń, że ona jeszcze do mnie wróci... Ostatnie dni są jak katorga. Twierdzi, że posmakowała już wolnego życia (przez 1,5 tygodnia mieszkała u niego po czym wróciła - on teraz nie chce jej przyjąć z powrotem, bo też ma dosyć tej huśtawki nastrojów) i to jest to co jej odpowiada. Znika wieczorami - wraca nad ranem twierdząc, że ma teraz nowych lepszych przyjaciół (towarzystwo tego człowieka), z którymi woli spędzać czas. Na każdą moją próbę zbliżenia reaguje agresywnie, a nawet wyśmiewa się z mojej miłości, kiedy mówię, że ją kocham, że będę na nią czekał. Twierdzi, że już nigdy do mnie nie wróci, a jedyne czego mogę się spodziewać to pozew z sądu. Pomóżcie - jak mam ją odzyskać. Jak mam odzyskać żonę i matkę mojego syna. Przecież ona nie ma 15 lat, żeby gonić za nową miłością. Nie potrafię zrozumieć jak można tak szybko zapomnieć o łączącej nas miłości (kocham cię ponad życie i życie bym za ciebie oddała - to jeszcze niedawno od niej słyszałem). Jak to możliwe, że mogła tak szybko się zmienić nie do poznania? Czasem podczas rozmów mam wrażenie, że to całkowicie obca osoba a nie moja Agnieszka :-(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy za wszelką ratować małżeństwo, które jest życiową pomyłką?

Wyszłam za mąż za człowieka którego nie kocham,nienawidzę jego dotyku,nie zależy mi na nim.Nadużywam alkoholu,mąż też.To jedyne co nas łączy.Boję się o dzieci.Ukrywam ilość spożywanego alkoholu a potem z nim "dopIjam się.Widzę że mąż pije codziennie,pije coraz więcej.Nie prawie mu... Wyszłam za mąż za człowieka którego nie kocham,nienawidzę jego dotyku,nie zależy mi na nim.Nadużywam alkoholu,mąż też.To jedyne co nas łączy.Boję się o dzieci.Ukrywam ilość spożywanego alkoholu a potem z nim "dopIjam się.Widzę że mąż pije codziennie,pije coraz więcej.Nie prawie mu kazań bo nie jestem lepsza.Marze by od niego odejść,ale on mówi że dzieci mnie znienawidzą.Mają2 i4lata.Czy za wszelką ratować małżeństwo które jest zyciową pomyłką?Czy dzieci mi wyBaczą?Dodam że chcę zacząć się leczyć
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Joanna Kołodziejczyk

Brak seksu między małżonkami

Dzień dobry, mam problem w związku ze swoim Mężem. Jest to wszystko tak skomplikowane (gdyż dotyczy kilku spraw jednocześnie, że nie wiem od czego zacząć. Postaram się jak najkrócej i treściwie opisać sprawę. Mam 29 lat, mój mąż ma 32...

Dzień dobry, mam problem w związku ze swoim Mężem. Jest to wszystko tak skomplikowane (gdyż dotyczy kilku spraw jednocześnie, że nie wiem od czego zacząć. Postaram się jak najkrócej i treściwie opisać sprawę. Mam 29 lat, mój mąż ma 32 lata. Jesteśmy w związku ze sobą od 3 lat, a w małżeństwie od 2,5roku. Od prawie 2 lat nie uprawiamy seksu. Byłam (i byliśmy) w tej sprawie u psychologów i jednego b. dobrego seksuologa. Każdy z psychologów oraz seksuolog zgodnie stwierdzili, że wina leży po stronie mojego męża. Ja przez ten cały czas (odkąd skończyło się współżycie) wykazywałam inicjatywę i chęć poprawienia aktualnej sytuacji. Niestety mój mąż był i nadal jest w tej kwestii bardzo bierny. Najpierw wymyślał różne dziwne powody, dla których się ze mną nie kocha, potem inne aż w końcu kiedy po wizycie u seksuologa okazało się, że on musi chodzić na psychoterapię, zaczął tłumaczyć się, że nie ma pieniędzy na badania i psychoterapię. Mimo iż był umówiony na badania w ramach wizyty i ma to do dziś darmowo, od ponad pół roku nie poszedł na te badania.

Druga sprawa to fakt, że ja zanim go poznałam, miałam bardzo dobrze ułożone życie w innym mieście. Mam specyficzny (artystyczny) zawód, który dotyczy bardzo zawężonego środowiska i spełniałam się zawodowo. Byłam szczęśliwa - miałam przed nim innego partnera, z którym byłam szczęśliwa, spełniałam się zawodowo i realizowałam swoje pasje. Tak się przedziwnie stało, że po skończeniu studiów w wieku 25 lat poznałam mojego Męża i straciłam dla niego głowę. Przeprowadziłam się dla niego z miasta, w którym się realizowałam i wszystko, dosłownie wszystko rzuciłam dla niego. Znalazłam pracę w zawodzie, ale na umowie o dzieło i dużo gorzej płatną i w zasadzie nie realizuję się tak jakbym chciała. Przez ten cały czas bardzo próbowałam, starałam się jak mogłam, poszłam na 2 kierunki podyplomowe, które aktualnie kończę. Starałam się "wciągnąć" w środowisko zawodowe w innym mieście, ale niestety nie mam mimo to tak ważnych znajomości i na stałą pracę na etacie nie mam co liczyć. Pracę mam popołudniową i niezbyt ciężką, właściwie można by powiedzieć, że się nudzę i brakuje mi wrażeń. Mój mąż z kolei bardzo dużo pracuje i robi karierę. Jest zaradny, dobrze zarabia, ale też niewiele ma dla mnie czasu. Po przyjściu z pracy gra w gry albo pracuje przed komputerem. Zdarza się, że późno wraca z pracy (22, 23), wychodzi wcześnie (6,7 rano). Jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych znajomych. Mąż też nie zabiera mnie na żadne wakacje, na dyskoteki, zabawy, do znajomych itp. W zasadzie nie mamy żadnych znajomych. Jego całe życie to praca.

Kolejna sprawa to fakt, że kupiliśmy razem dom, wzięliśmy razem kredyt w banku na ten dom. Kredyt głównie spłaca mąż, gdyż zarabia na 99% kredytu, ja zarabiam grosze i nie jestem się w stanie utrzymać z tej pensji. Mąż założył dodatkową firmę, by jeszcze więcej zarabiać i trzeba przyznać, że dobrze mu się wiedzie. Jest na pewno zaradny i zdolny w tym, co robi. Mnie natomiast często towarzyszy frustracja. Zdarzało się, że w porywach intuicji sprawdzałam telefon męża i niestety znajdywałam flirty z koleżankami z pracy. Miał ich wiele. Flirtował na gadu-gadu, w esemesach, w poczcie służbowej. Ponieważ nie kochał się ze mną, myślałam, że mnie zdradza. Nie jestem tego na 100% pewna, ale już montowałam jakieś podsłuchy itp. rzeczy i myślę, że on mnie nie zdradza. Były to podejrzewać nic nie znaczące flirty. Myślę, że mąż mnie kocha, gdyż powtarza, że dom wziął dla mnie (faktycznie dom jest jak z marzeń). Lecz on nie ma dla mnie nigdy czasu. Nie rozumiem też braku seksu i braku chęci poprawienia obecnej sytuacji. Rozmawiałam z nim setki razy. Poruszałam temat często, ale nigdy nie przynosiło to skutku. Czasami odpuszczałam, bo twierdził, iż go za bardzo przytłaczam tym tematem. Więc było kilka takich momentów, że przez 2-3miesiące nic się nie odzywałam w sprawie braku seksu z nadzieją, że on sam wykaże inicjatywę. Niestety na czekaniu się skończyło aż do momentu, aż znowu wybuchałam i z płaczem mówiłam mu, jak bardzo mnie to boli, że on mnie nie pragnie. Dlaczego piszę - gdyż aktualnie oddaliliśmy się od siebie. Dałam mu jakiś kolejny termin poprawy naszego związku (tym razem do października, jest maj...). Ale już widzę, że on sobie z tego nic nie robi.

Na samym początku kiedy podejmowałam temat braku współżycia jedyne co mówił, to że mam fochy i nie wie o co mi chodzi. Teraz przyszło jakieś zobojętnienie. Śpimy w osobnych pokojach (ja zaczęłam, gdyż obraził mnie wyzywając od głąbów i że do niczego się nie nadaję, powiedział do mnie też: "spier...aj debilu jeden"), a że nie przepraszał przez kilka kolejnych dni, nie odzywałam się do niego i spałam w innym pokoju. Teraz trochę on jakby wykazał inicjatywę, powiedział, że mnie kocha a ja z nim rozmawiam, ale nadal śpimy w innych pokojach. Np. dzisiaj powiedział mi tak nagle "dobra, idę spać, to pa", na co ja "ale przecież jutro jest sobota", on "jutro muszę wstać o 5:30" i gdy dopiero spytam, dlaczego, odpowiedział, że ma jutro inwentaryzację całą sobotę i niedzielę. I twierdził, że już mi to mówił, co jest kłamstwem.

Już wiele razy mówił mi różne rzeczy na dzień przed, twierdząc że wcześniej uprzedzał, ale tak naprawdę zawsze mówi to na ostatni dzwonek. Wiem, że jest on bierny i nawet gdybym miała z nim dziecko, on ciągle by pracował, a na mnie spoczywałoby utrzymanie domu i wszystko. Nie mogę na niego liczyć, gdyż nie zawsze podnosi telefon. Nie przejmuje się mną zbytnio. Z pracy przez cały dzień potrafi nie zadzwonić do mnie ani razu. Na imieniny, urodziny nie daje mi prezentów, nie zaprasza nigdzie, nic... Jedyne co mówi to tylko, że mnie kocha i traktuje raczej jak dziecko do przytulania, nie jak kobietę. Jestem w kropce. Nie wiem, czy od niego nie odejść... Jestem nieszczęśliwa, ale tak bardzo chciałabym, byśmy byli szczęśliwi w tym pięknym domu. Niestety z jego strony nie mam co liczyć na żadną inicjatywę, a moja inicjatywa już się wyczerpała. Jest nic. Proszę o radę, co mam robić. Jestem w totalnej rozsypce, trzęsą mi się ręce i jestem bardzo zestresowana.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak zwalczyć chorobliwą zazdrość o męża?

Witam, mam 24 lata, od roku jestem mężatką. Mamy śliczną córeczkę. Jestem okropnie zazdrosna o mojego męża, codziennie po pracy sprawdzam jego telefon, dopytuję się od czasu do czasu, a najgorsze jest to, że leci film i mnie drażnią babki,...

Witam, mam 24 lata, od roku jestem mężatką. Mamy śliczną córeczkę. Jestem okropnie zazdrosna o mojego męża, codziennie po pracy sprawdzam jego telefon, dopytuję się od czasu do czasu, a najgorsze jest to, że leci film i mnie drażnią babki, które mają fajną figurkę, piękne piersi i je pokazują. Wtedy sobie myślę, że mu się bardziej ona podoba w tej chwili niż ja, a szczególnie jak mu prawie stanął to tym bardziej jestem zdołowana. Jeszcze bardziej marudzę i jak się kochamy, to myślę, że myśli o nich. Jak włącza jakiś teledysk to od razu ciepie jakimiś głupimi słowami, nawet mi znajome przeszkadzają, które mają ubrania - jakąś koszulkę z dekoltem, bo wiem że się tam gapi. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, po prostu nie wiem.

Jestem normalną dziewczyną. Faceci patrzą na mnie jak przechodzę, ale jeśli chodzi o mojego męża to nie wiem, komplementami mnie nie obsypuje, jak powie coś słodkiego na tydzień to tyle. Rozmawiałam już o tym z nim, ale nie poskutkowało. Szczególnie mnie drażnią piersi. Zanim zaszłam w ciążę miałam A a teraz D. Odstawiam córkę i już widzę, że mi zmalały, zrobiły się takie inne, brzydkie i mam dołka i jeszcze ten cellulit, masakra. Myślę, że mój problem tkwi w samoocenie, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo od tak siebie nie zaakceptuję, a szczególnie, że wiem, że mąż i tak będzie lukał i myślał o lepszych ode mnie.

W TV pokazują więcej nagości kobiet niż facetów, nie potrafię tego olać. Zazwyczaj odwracam się w drugą stronę i płaczę albo wychodzę, jestem zdenerwowana, próbuje mnie pocieszyć, że mnie kocha. Wystarcza mi to na chwilę i znowu mam dołka. Jak coś leci jestem po prostu głupia - innego wytłumaczenia dla mnie nie ma. Nie chcę taka być. Na co dzień jestem uśmiechnięta, kocham męża, nie chcę tego zniszczyć. Niekiedy mnie tak drażni, że sama chcę od niego odejść, bo nie wytrzymuję, telefon sprawdzam mu dziennie, staram się nie pytać jak tam w pracy, bo na pewno rozmawiał z jakimiś dziewczynami, nie marudzę mu, ale swoje pomyślę znowu głupio. Proszę o jakąś radę, będę bardzo wdzięczna.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak przekonać męża do terapii małżeńskiej?

Witam, mamy kryzys w małżeństwie, jesteśmy nim od prawie 4 lat ( za kilka dni będzie rocznica), mamy 2 małych dzieci. Poznaliśmy się 5,5 roku temu, było pięknie, był taki jak mi się wyśniło i wygląd i zachowanie (oczywiście były...

Witam, mamy kryzys w małżeństwie, jesteśmy nim od prawie 4 lat ( za kilka dni będzie rocznica), mamy 2 małych dzieci. Poznaliśmy się 5,5 roku temu, było pięknie, był taki jak mi się wyśniło i wygląd i zachowanie (oczywiście były momenty zastanowienia, np. jakieś stany lękowe męża z czasów studiów), a ja dawałam mu poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Ja mam dość silny charakter, a on jest uparty. Ja też w czasie jak zaczynała się nasza znajomość szukałam mieszkania, żeby kupić na kredyt co bardzo mu się nie podobało, bo twierdził, że to będzie moje koło zapasowe, gdyby miało nam się nie udać. Mieszkanie kupiłam, bo to miejsce w którym moglibyśmy zamieszkać i oczywiście jakieś zabezpieczenie na przyszłość.

Szybko zamieszkaliśmy razem, były wycieczki gdziekolwiek na weekend, wspólne wakacje chodząc po górach - sielanka. Nigdy nie miałam ciśnienia na dzieci, on też, ale pewnego razu stwierdził, że fajnie, gdyby jakieś małe dziecię biegało po domu. Odstawiłam tabletki i próbowaliśmy. Pewnego pięknego dnia oświadczył mi się, ponad miesiąc później okazało się , że jestem w ciąży. Radość wielka, ale zaraz okazało się, że ciąża jest zagrożona i muszę leżeć, aby ją utrzymać. Leżałam a on opiekował się mną. Później było lepiej, w ciąży wzięliśmy ślub bez wesela. Przeważnie był zakaz współżycia. Długo nad tym myślał, ale jednak był ze mną przy porodzie i bardzo mi pomagał. Radość z dziecka była wielka, ale ja wiecznie zmęczona i seksu znowu było niewiele.

Druga ciąża, znowu zagrożona i znowu zakaz seksu, znowu był przy porodzie. W tej ciąży bardzo przytyłam i bardzo trudno było mi się pozbyć zbędnych kg. Poród był ciężki. Wszystko to sprawiła, że bardzo długo nie mogłam się pozbierać, czułam się nieatrakcyjna itp... Mąż wciąż chciał seksu, a ja zwykle odmawiałam, bolało mnie to, jego jeszcze bardziej. Chodziłam po lekarzach, robiłam badania, czemu jestem taka zmęczona i czuję się fatalnie, i słyszałam, że jak mam 2 dzieci i pracuję to mam prawo. Byłam u seksuologa, kolejne badania hormonalne i terapia na wzmocnienie, bo z hormonami okazało się wszystko w porządku. Po terapii byłam silniejsza, ale okazało się, że jest za późno....

Mój mąż nie chce mnie, nie ma na mnie ochoty, chce rozwodu, bo nic do mnie nie czuje. Zrzuciłam zbędne kg, zaprosiłam stylistkę, żeby lepiej się ubierać, wyleczyłam po ciążach zęby i wybieliłam je - wszystko dla niego. Ja chcę walczyć, ale nie wiem jak go przekonać, bo on nie chce próbować, nie chce dać nam szansy. Wyprowadził się do hotelu przy swojej pracy i tam spędza noce. Po pracy przychodzi do domu, zajmuje się dziećmi, a jak one idą spać to wychodzi. Wczoraj zgodził się na terapię, raczej dlatego, żebym ja się pozbierała, ale dzisiaj już twierdzi, że nie ma mowy, żeby się komuś spowiadał. Pomóżcie, jak go przekonać, kocham go cały czas i mam wrażenie, że dając mu dzieci zniszczyłam nasze małżeństwo. Jak mogę go przekonać, że warto?!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Agnieszka Jagielak
Mgr Agnieszka Jagielak

Jak zatrzymać męża?

Witam! Z moim partnerem jestem już 7 lat, z czego 4 lata po ślubie. Mamy jedno 4-letnie dziecko i drugie już w drodze. Od jakiegoś czasu zaczęło się między nami psuć, a już tak na skraju wytrzymałości jest od...

Witam! Z moim partnerem jestem już 7 lat, z czego 4 lata po ślubie. Mamy jedno 4-letnie dziecko i drugie już w drodze. Od jakiegoś czasu zaczęło się między nami psuć, a już tak na skraju wytrzymałości jest od 3 miesięcy. Nie wiem, czy to moje hormony tak buzują, że czasem w nerwach nie zastanowię się, co mówię, czy naprawdę coś między nami się popsuło. Mąż unika wszelkich kontaktów ze mną nie przytula mnie, nie kocha się ze mną, a w kłótniach mówi takie rzeczy, które nie powinny być nawet przez moment pomyślane. Bywa tak czasem, że nasza córka wkracza do akcji i przez łzy w oczach woła, żebyśmy przestali się kłócić. Wtedy i ja zaczynam płakać razem z nią, a przez męża zostaję nazwana lamenciarą.

Nie wiem, już co mam robić, do tego teraz doszło, że zaczął uciekać do kolegów i co tydzień wraca po nocach do domu. Uważam, że się z kimś spotyka, choć nie przyłapałam go na tym ani w telefonie, ani w mailach, w kurtce też nic nie znalazłam. Boję się strasznie o naszą przyszłość, choć już mam coraz mniej siły, by z tym walczyć. On uważa, że zabraniam mu wielu rzeczy, m.in wyjścia z kolegami czy w ogóle wyjścia z domu, a ja po prostu chcę, żeby w końcu dorósł, zaraz skończy 28 lat. Mąż i ojciec 2 dzieci zachowujący się jak małoletni, zupełnie nie przygotowany do życia chłopiec. Błagam, co mogę zrobić dla dobra mojego małżeństwa? Milczenie nic nie daje, kłótnie też nie, a rozmawiać ze sobą nie umiemy. Jakim sposobem mogę go przy sobie przytrzymać? Czy nie ma już ratunku? Błagam, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co zrobić, gdy mąż ciągle przebywa poza domem?

Witam! Mam 25 lat, mąż 28. Z mężem jesteśmy małżeństwem niecały rok, a prawie w ogóle się nie widzimy. Mąż wraca do domu o 22 - 23 w nocy. Pracuje do 17, ale od razu po pracy jeździ do taty,...

Witam!

Mam 25 lat, mąż 28. Z mężem jesteśmy małżeństwem niecały rok, a prawie w ogóle się nie widzimy. Mąż wraca do domu o 22 - 23 w nocy. Pracuje do 17, ale od razu po pracy jeździ do taty, bo tam u niego hoduje tzw. ślimaki. Liczą się tylko te ślimaki, a coraz bardziej widzę, że ten jego interes nie wypali. Tylko traci na to pieniądze i czas. Nieraz jeżdżę z nim, żeby mu pomóc, ale przede wszystkim, żeby z nim spędzić czas, niestety nie zawsze mogę, bo też pracuję. Już nie daję sobie rady z tym, że tak późno wraca i tak mało się widujemy. Obiecuje mi, że będzie wcześniej, ale zawsze nie dotrzymuje słowa.

Ciągle mam do niego pretensje, że tak nie może być i przez to się bardzo kłócimy. Wiem, że nie potrzeba mu aż tyle czasu na to, wystarczyłaby mu jedna godzina najwyżej dwie. Na innych ze swojej rodziny ma czas, a dla mnie... prawie wcale. Nigdzie nie wychodzimy, nawet na zakupy rzadko kiedy. Ja też ciągle siedzę sama. Nie wychodzę ze znajomymi, bo boję się, że będzie miał pretensje, że mu tak często nie pomagam, a mam czas na koleżanki. Ciągle po nocy płaczę, nie mogę spać, a jak zasnę to mam koszmary. Chyba mam depresję.

Jeszcze do tego prawie rok się staramy o dziecko i nam nie wychodzi, nie wiem czy to czasami nie jest moja wina przez moje nerwy. Bardzo się boję, że nie będziemy mogli mieć dzieci. Czy naprawdę jestem niesprawiedliwa, że wymagam od męża, aby ze mną spędzał więcej czasu sam na sam, a nie tylko noce albo jak jadę mu pomóc do taty. Coraz gorzej widzę nasze małżeństwo, ile można się kłócić? Tracę na to wszystko nadzieję. Najgorsze jest to, że on nie widzi żadnego problemu. Nie umiem już nawet z nim normalnie porozmawiać, nie umiem go przekonać. Cokolwiek o co go proszę to olewa i robi po swojemu. Przez to naprawdę czuję się jakbym zwariowała, że o to mam pretensje.

Proszę bardzo o radę, pomoc. Bo już nie daje sobie sama z tym wszystkim rady.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Patronaty