Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Małżeństwo: Pytania do specjalistów

Jak pozbyć się zazdrości w małżeństwie?

Witam! Mam 30 lat i mam 3 dzieci. Od 5 lat jestem w związku, a od kilku miesięcy jestem po ślubie. Mam problem z zazdrością. Jestem zazdrosna o obce kobiety lub seksistowskie reklamy. Wcześniej nie byłam zazdrosna...

Witam! Mam 30 lat i mam 3 dzieci. Od 5 lat jestem w związku, a od kilku miesięcy jestem po ślubie. Mam problem z zazdrością. Jestem zazdrosna o obce kobiety lub seksistowskie reklamy. Wcześniej nie byłam zazdrosna o innych partnerów, dziś jest inaczej. Byłam wielokrotnie pobita przez obecnego męża, bił mnie nawet za to, co robiłam, kiedy z nim się jeszcze nie znałam, za przeszłość. Wyobrażał sobie mnie z innymi, za co potem mną gardził i mówił, że się mnie brzydzi. Nie byłam zazdrosna do momentu, kiedy po raz pierwszy mnie pobił, od tego czasu walczę z demonami w mojej głowie i mam koszmary, w których widzę go z innymi kobietami. Z tego co się orientuję to mnie nie zdradził, ale on sam jest po rozwodzie z kobietą, którą zdradzał, bo jak twierdzi, zaniedbywała go bardzo w łóżku. Nasz sex jest rewelacyjny, potrafimy wspólnie robić bardzo wiele rzeczy, za co go kocham. Jest dobrym ojcem i widzę, że się stara dbać o dzieci. Ja mam do niego żal o wyrządzone mi krzywdy, a najbardziej o to, że po pijanemu pobił mnie w 5 miesiącu ciąży. Trudno mi o tym zapomnieć, choć bardzo się staram. Pracuję nad sobą poprzez czytanie odpowiedniej literatury, rozmowę z koleżankami czy czytanie o konkretnych problemach w Internecie.

On sam pochodzi z domu, gdzie ojciec go dosłownie katował i w wieku 12 lat odepchnął na rzecz nowo narodzonej siostry. Ja nigdy nie miałam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, miałam wiele koleżanek i kolegów. Jestem otwartą i uczynną osobą, bo mam wewnętrzną potrzebę niesienia pomocy innym. Jestem opiekunem osób starszych, chorych i niepełnosprawnych i kocham opiekować się innymi, a szczególnie naszymi dziećmi i moim mężem, pomimo wyrządzonych mi krzywd. Ale kiedy najdą mnie zmory to nie daję sobie rady i się czepiam męża, czego jak on sam to mówi, ma dość. Mam żal do niego o to, że tak mało się stara zadośćuczynić. Mało mi okazuje współczucia, kiedy dorwą mnie zmory z przeszłości. Co mam zrobić, by ta zazdrość minęła, bo sama mam jej już dość. Pomóżcie, proszę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Problemy z jedzeniem - czy powinnam się leczyć?

Witam. Od około pół roku żyję ciągle w stresie, przez co mam problemy z jedzeniem. Nie mogę jeść, nie mam apetytu i nie potrafię się zmusić. Ważę 45 kg przy wzroście 159 cm. Powodem moich stresów jest ciągłe dręczenie mnie...

Witam. Od około pół roku żyję ciągle w stresie, przez co mam problemy z jedzeniem. Nie mogę jeść, nie mam apetytu i nie potrafię się zmusić. Ważę 45 kg przy wzroście 159 cm. Powodem moich stresów jest ciągłe dręczenie mnie przez męża. Mam roczne dziecko i duży dom do utrzymania. Nie pracuję, zajmuję się tylko dzieckiem i domem. Niestety mąż mnie ciągle o coś nęka. Opadam przez to z sił. Często wstaję rano z okropnym nastrojem i tylko płaczę. Nie potrafię przez to żyć normalnie.

Dawniej tak nie było. Nigdy nie byłam gruba, ale apetyt miałam dobry. Teraz nie przełknę nawet tego, czym przed ciążą się zajadałam. Wiem, że powinnam się wziąć za siebie i zacząć normalnie żyć i funkcjonować, ale to dla mnie trudne. Zawsze w pierwszej kolejności myślę o dziecku, które też jest niejadkiem, potem o mężu, który mnie wykańcza. Mam mnóstwo stresów. Rozmowa z mężem nie pomaga, próbowałam wielokrotnie. Mąż nawet nie chce rozmawiać. Ma mnie dość, a ja jego. Mamy kryzys, a on nie chce nic z tym zrobić. Wiem, że żeby wyzdrowieć i odzyskać siły on mi jest potrzebny - bo tylko on może mnie uszczęśliwić poprzez miłe gesty, przytulanie, zwykłe wsparcie i zrozumienie. Niestety mąż mnie nie szanuje i nie docenia. To przez niego wpadam w ten coraz większy dół.

Myślę, że może poza tym mam też problemy emocjonalne, bo potrzebuję bliskości i ciepła drugiej osoby cały czas. Nie wiem, czy "normalni" ludzie, czyli zdrowi i bez takich problemów, też cierpią z takich powodów, jak brak miłości? Może powinnam udać się do psychologa z tym problemem? Czy może zacząć brać jakieś leki na łaknienie albo coś na poprawienie nastroju? Skoro mąż nie jest w stanie mi pomóc, muszę sama sobie pomóc, tylko jak? Dodam, że mój mąż ma twardy, bezwzględny charakter, czyli przeciwny do mojego - delikatnego, uczuciowego i wrażliwego. Niestety pod tym względem nie dobraliśmy się w ogóle. On nie potrzebuje tyle ciepła, co ja. Poza tym jest pracoholikiem, a ja lubię odpocząć i spędzić miło czas z rodziną. Nie mogę liczyć na wsparcie rodziny. Nie mam już przyjaciół, ani znajomych. Mąż powiedział, że z chwilą, kiedy wychodzi się za mąż, to kończą się znajomości z koleżankami. Mam 20 lat i jestem 1,5 roku po ślubie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Pytania do koleżanki męża

Problemem jest zazdrość i pytania do koleżanki. Nie o zdradę fizyczną - bo do takiej (jak jeszcze chyba wierzę) nie doszło. O czas poświęcany osobie, którą uważa za dobrą koleżankę i o pytania do koleżanki. O udzielną jej pomoc o... Problemem jest zazdrość i pytania do koleżanki. Nie o zdradę fizyczną - bo do takiej (jak jeszcze chyba wierzę) nie doszło. O czas poświęcany osobie, którą uważa za dobrą koleżankę i o pytania do koleżanki. O udzielną jej pomoc o cokolwiek poprosi - pomoc komputerowa, drobne naprawy; o długie rozmowy o wszystkim; o przejmowanie jej sugestii w naszej rzeczywistości. Według męża chorobliwa i nieuzasadniona zazdrość o pytania do koleżanki, bo przecież jak komuś pomaga, to nic złego nie robi; jak mu się z kimś dobrze rozmawia, to dlaczego ja mam pretensje o pytania do koleżanki?! Przecież małżeństwo to nie kajdany - ten argument słyszę za każdym razem, kiedy proszę o wytłumaczenie dlaczego. Być może jest to moja fobia, ale niestety zawsze na punkcie jednej osoby. Przez 20 lat związku nie miałam podstaw do żadnych podejrzeń o nic, więc co mi się teraz stało? Wiem, że małżeństwo to nie kajdany, więc dlaczego popadam w histerię z powodu że pojawiają się pytania do koleżanki? Dlaczego stawiam na szali 20 lat? Nie umiem opanować emocji i nie wiem co robić i jak rozumieć pytania do koleżanki?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chorobliwa zazdrość o żonę po jej powrocie do pracy

Witam, mam problem od pewnego czasu, tj. od 3 miesięcy mam wielki problem z żoną. W ogóle się nie umiemy dogadać odkąd poszła do pracy po 3 latach przerwy, to jestem o nią bardzo zazdrosny, myślę o tym cały czas....

Witam, mam problem od pewnego czasu, tj. od 3 miesięcy mam wielki problem z żoną. W ogóle się nie umiemy dogadać odkąd poszła do pracy po 3 latach przerwy, to jestem o nią bardzo zazdrosny, myślę o tym cały czas. Mamy 2-letnią córeczkę, kocham ją najmocniej, tak jak i żonę. Kłócimy się coraz bardziej, ja już nie mogę normalnie żyć, ręce mi się trzęsą, nie mogę spać, nie mogę się na niczym skupić. Czuję się odrzucony przez żonę. Ona nie okazuje żadnej czułości, co mnie jeszcze bardziej denerwuje. Najgorzej jest jak wypiję, to robię jej wielkie awantury o nic. Nie wiem jak z tym wszystkim walczyć. W środę byłem na spotkaniu i wypiłem za dużo po powrocie do domu, obudziłem żonę i zrobiłem jej po raz kolejny wielką awanturę o nic, aż zadzwoniła po moich rodziców, bo nie dawała sobie ze mną rady. Dodam, że jesteśmy po ślubie 4 lata, ja mam 30 lat, ona 28. Od dwóch dni mieszkam u rodziców, ale zrobię wszystko, żeby do mnie wróciła. Powiedziała mi dzisiaj, że jedyną szansą na to, żeby jeszcze raz spróbować to jest to żebym się leczył. Zapisałem się dzisiaj na wizytę u psychiatry, ale teraz siedzę w pracy i nie mogę się na niczym skupić, mógłbym ją błagać na kolanach, żeby mi wybaczyła, ale nie wiem czy dam sobie radę i nie wiem, czy jest jeszcze nadzieja na uratowanie tego związku. Bardzo proszę o jakąś radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak zainteresowania męża seksem po dwóch latach od ślubu

Jestem 2 lata po ślubie. Od pewnego czasu mój mąż nie zwraca uwagi na mnie. Nasze pożycie małżeńskie też wygląda kiepsko - kochamy się raz na 2 tygodnie, w dodatku mąż ogląda dużo filmów erotycznych. Pracuje z dużą ilością...

Jestem 2 lata po ślubie. Od pewnego czasu mój mąż nie zwraca uwagi na mnie. Nasze pożycie małżeńskie też wygląda kiepsko - kochamy się raz na 2 tygodnie, w dodatku mąż ogląda dużo filmów erotycznych. Pracuje z dużą ilością kobiet, gdy próbuję z nim porozmawiać, mówi, że się czepiam i że nie ma problemu, że mu nie ufam itd. W dodatku zaczepia koleżanki i też uważa, że to nie problem. Twierdzi, że mnie kocha. Nie wiem, co mam myśleć o tym przez tą sytuację. Dochodzi między nami do kłótni. Nie wiem, co mam robić. Czy czepiam sie bezpodstawnie? Proszę o pomoc. Co to może oznaczać? Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Szantaż emocjonalny męża

Witam! Bardzo proszę o pomoc, bo już jestem na skraju załamania. Od trzech lat jestem mężatką i od samego początku nam się nie układa, mąż cały czas mi zarzuca, że jestem głupia, że myślę jak małe dziecko i przede wszystkim,...

Witam! Bardzo proszę o pomoc, bo już jestem na skraju załamania. Od trzech lat jestem mężatką i od samego początku nam się nie układa, mąż cały czas mi zarzuca, że jestem głupia, że myślę jak małe dziecko i przede wszystkim, że mi na nim nie zależy. Cały czas chce, żebym mu pokazała i udowodniła, że go kocham i mi na nim zależy. Już od pół roku się do mnie nie odzywa i powiedział, że zacznie się odzywać, jak zobaczy moje starania. Ja nie wiem, jak mam mu to pokazać, on jest dla mnie całym moim życiem i nie chcę go stracić. W jaki sposób ja mam mu to pokazać? Bardzo proszę o pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Problemy w związku: dlaczego mąż się masturbuje?

Witam. Jestem kobietą, mam 25 lat. Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata. Mamy dziecko, które ma 2 latka. Po urodzeniu dziecka przytyłam 25 kilo. Niestety do tej pory mam nadwagę. Wcześniej, jeszcze przed ciążą, kochaliśmy się kilka razy... Witam. Jestem kobietą, mam 25 lat. Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata. Mamy dziecko, które ma 2 latka. Po urodzeniu dziecka przytyłam 25 kilo. Niestety do tej pory mam nadwagę. Wcześniej, jeszcze przed ciążą, kochaliśmy się kilka razy w tygodniu, a teraz odkąd jestem gruba kochamy się raz w miesiącu, albo rzadziej. Doszło do tego, że śpimy osobno. Poza tym zauważyłam już 2 razy, że się onanizuje. Boję się, że go nie podniecam. Nie chce ze mną rozmawiać. Mąż odpowiada, że sobie coś wmawiam. Na codzień zawsze się kłócimy, o głupoty. Wykrzyczał mi, że nie może na mnie patrzeć, dlatego się onanizuje i że pójdzie na prostytutki. Co mam o tym myśleć? Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Porno w naszym życiu

Długo myślałam i rozmawiałam z mężem, i oboje stwierdziliśmy, że moja obsesja bycia gorszą zaczęła się od czasu, gdy oboje obejrzeliśmy film porno, tylko nie zdawaliśmy sobie sprawy, że mamy problem. Oglądaliśmy filmy 2 razy do roku. Raz znalazłam gazetę,... Długo myślałam i rozmawiałam z mężem, i oboje stwierdziliśmy, że moja obsesja bycia gorszą zaczęła się od czasu, gdy oboje obejrzeliśmy film porno, tylko nie zdawaliśmy sobie sprawy, że mamy problem. Oglądaliśmy filmy 2 razy do roku. Raz znalazłam gazetę, a raz w nocy przyłapałam męża, jak chciał oglądać film, lecz mu przerwałam. Ostatnio oglądaliśmy taki film 6 miesięcy temu i zrobiła się awantura. Ja wpadłam w obsesję porno i erotyki i codziennie przez to się kłócimy. Najgorsze jest to, że mój mąż i ja ustaliliśmy, że nie ma i nigdy nie będzie tego w naszym życiu, ale ja nie wierzę. Przez te awantury mąż prawie dostał zawał, a ja jestem wykończona psychicznie. Nie mam podstaw, by nie ufać mężowi, ale nie potrafię. Ja mu mówię, że wiem, że te filmy są dla niego ważne, a on mi odpowiada, że te filmy dla niego już nie istnieją. Pytałam, czy nie ogląda ich ze względu na mnie, to odpowiada, że nie ze względu na siebie, bo on tak samo jak ja, nie chce tego w naszym życiu!!! Boję się zaufać, mu ale jeżeli tego nie zrobię, to jak mam się przekonać, że mówi prawdę. Postanowiłam, że czas pokaże i rzeczywiście przekonam się, czy warto było. Jedno jest pewne, jeżeli go kiedyś przyłapię, to będziemy musieli się rozstać. Przez to wszystko cierpią dzieci, ja nie mogę się na niczym skupić, bo myślę tylko o tym, co mój facet ogląda. Dość tego, mam nadzieję, że dobrze robię próbując mu zaufać, zanim nasze uczucie wygaśnie całkiem!!!

Kocham i chce być kochana. Czy coś robię nie tak?

Mam 28 lat jestem mężatką, do niedawna szczęśliwą - wszystko się popsuło gdy wprowadziliśmy się do teściów, lecz nie w tym sens. Mąż uważa, że bardzo się zmieniłam, poniekąd się zgadzam - zrobiłam się nerwowa czepiam się wszystkiego, wielu rzeczy...

Mam 28 lat jestem mężatką, do niedawna szczęśliwą - wszystko się popsuło gdy wprowadziliśmy się do teściów, lecz nie w tym sens. Mąż uważa, że bardzo się zmieniłam, poniekąd się zgadzam - zrobiłam się nerwowa czepiam się wszystkiego, wielu rzeczy nie akceptuję... Mąż za każde nasze niepowodzenie obwiana mnie choć nie zawsze ja jestem winna. Niedawno mąż powiedział mi, że nie wie czy mnie jeszcze kocha i ze pomału przestaje mu zależeć na naszym małżeństwie, oczywiście z mojej winy. Od tamtej pory nie jadam, wiecznie płaczę, nie potrafię się na niczym skupić, najchętniej nie wychodziła bym z łóżka. Zaniedbałam się oraz naszego syna, nawet na spacer z nim nie wychodzę. Nie chce tak żyć, ale nie mam tez siły się pozbierać, mąż mi w niczym nie pomaga. Po tygodniowej harówce w pracy mąż idzie na piwo z kolegami lub załatwia coś teściowej, a gdzie ja, czas poświęcony dla mnie i syna? Nie chcę wiele, chcę usłyszeć czasem coś miłego, chcę być przytulana - po prostu kocham i chce być kochana.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Ochłodzenie relacji, wyprowadzka i dziwne zachowanie męża

Witam, jeszcze dwa miesiące temu byłam szczęśliwą mężatką z 3-letnim dzieckiem. Dwa miesiące temu, siedząc na kolanach, rozmawiałam z mężem, że nasze relacje się ochłodziły i trzeba coś z tym zrobić. Oboje deklarowaliśmy starania. Pojechaliśmy na wakacje. Kryzys się pogłębiał....

Witam, jeszcze dwa miesiące temu byłam szczęśliwą mężatką z 3-letnim dzieckiem. Dwa miesiące temu, siedząc na kolanach, rozmawiałam z mężem, że nasze relacje się ochłodziły i trzeba coś z tym zrobić. Oboje deklarowaliśmy starania. Pojechaliśmy na wakacje. Kryzys się pogłębiał. Mąż się odsunął, przycichł, nie chciał rozmawiać, ba nawet spać ze mną jak dotąd. Po powrocie z urlopu stwierdził, że już mnie nie kocha i że nigdy mnie nie kochał (dodam, że rodzina i znajomi uważają nas za parę wzorową - o super przyjacielskich relacjach, wymieniającą się czułościami, dająca sobie wiele swobody na realizację indywidualnych zainteresowań). Po miesiącu od momentu, kiedy mąż stwierdził, że mnie nie kocha, wyprowadził się. Na szczęście wytrzymał tylko 3 dni bez nas.

W dniu poprzedzającym wyprowadzkę rozmawialiśmy jakby się nic nie stało, w dniu wyprowadzki piliśmy kawę i gadaliśmy jak dawniej. Po 3 dniach samotnego mieszkania maż wrócił, twierdząc, że nie może żyć bez naszego dziecka. Wobec mnie nadal jest zimny, nieczuły, służbowy. Te zachowania przeplatają się z normalnym zachowaniem, stąd moja dezorientacja. Mąż jest człowiekiem sukcesu, ma swoją firmę, żadnych problemów finansowych. Żyjemy jak na gigantycznej huśtawce emocjonalnej. Sytuacja staje się nie do zniesienia także dla mnie, bo przecież chodzi o moją miłość, wspólne życie, dobro naszego dziecka.... Nie wiem, jak mogę mu pomóc. Na prośbę, byśmy poszli do terapeuty, twierdzi, że ze swoimi problemami radzi sobie sam. Wszelkie dyskusje ucina. Po prostu nie wiem, jak do niego dotrzeć i jak mu pomóc. Zaczynam sądzić, że coś mu dolega...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Mąż każe mi się wyprowadzić. Nie wiem, co się ze mną dzieje...

Od pół roku nie biorę leków, ponieważ było już dobrze. 2 lata leczyłam się na nerwicę lękowa i depresję. Brałam lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI 2 raz dziennie i na noc lęk czteropierścieniowy. Od jakiś 4 miesięcy moje życie przewróciło...

Od pół roku nie biorę leków, ponieważ było już dobrze. 2 lata leczyłam się na nerwicę lękowa i depresję. Brałam lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI 2 raz dziennie i na noc lęk czteropierścieniowy. Od jakiś 4 miesięcy moje życie przewróciło się o 180 stopni. Po 12 latach małżeństwa mój mąż stwierdził, że już nie chce być ze mną i do 18 czerwca mam się wyprowadzić z mieszkania jego matki, u której obecnie mieszkam, a mój kochany mąż na moich oczach i naszych dzieci kokietuje naszą sąsiadkę, do niedawna moją przyjaciółkę. Własne dzieci odstawił na dalszy plan, a mamy ich dwoje, 6-letniego synka i 12-letnią córkę, a odgrywa tatusia 4 dzieci naszej sąsiadki. Od tego czasu ja stałam się bardzo nerwowa i mam myśli, że wariuję, stałam się bardzo zazdrosna. Nie wiem, co robić, pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc mężowi po załamaniu?

Witam! Od niedawna jestem mężatką... tuż po ślubie zaczęły się problemy. Mój mąż uczestniczył w wypadku samochodowym na początku tego roku, w którym zginął jego kolega (kierowca), po tym się załamał. Następne wydarzenie to zdiagnozowanie raka, ale co się okazało... Witam! Od niedawna jestem mężatką... tuż po ślubie zaczęły się problemy. Mój mąż uczestniczył w wypadku samochodowym na początku tego roku, w którym zginął jego kolega (kierowca), po tym się załamał. Następne wydarzenie to zdiagnozowanie raka, ale co się okazało - raka wcale nie ma, lekarz dał błędną diagnozę bez badań, które też trwały wiele, wiele czasu... Na domiar złego jeszcze brak pracy. Mąż nie czuje we mnie oparcia... Nie potrafię mu pomóc w żaden sposób, mówi, że wręcz doprowadzam go do szału obecnością swoją. W tym tygodniu ma się wybrać do lekarza, ale co ja mogę dla niego zrobić, by poczuł i zobaczył, że i mnie jest ciężko z tą sytuacją i chcę mu pomóc? Pozdrawiam, ŻonaMęża
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można zapomieć o zdradzie? Jak pomóc osobie zdradzonej?

No więc tak mam 20 lat. Kilka miesięcy temu poznałam miłą koleżankę. Jest zamożną osobą, ma 2 dzieci (córka 18 lat i 8 lat ). Beata ma 42, a jej mąż 45. Wszystkim w naszej miejscowości się wydaje, że wiodą... No więc tak mam 20 lat. Kilka miesięcy temu poznałam miłą koleżankę. Jest zamożną osobą, ma 2 dzieci (córka 18 lat i 8 lat ). Beata ma 42, a jej mąż 45. Wszystkim w naszej miejscowości się wydaje, że wiodą oni cudowne i luksusowe życie. Jednak w ostatnim czasie dowiedziałam się, że Darek około 10 lat temu zdradził Beatę ze swoją sekretarką (był to długotrwały romans). Cała miejscowość o tym huczała. Zastanawiam się nad jednym: dlaczego ona mu wybaczyła? Jest to bardzo atrakcyjna kobieta (nauczycielka), on wielki biznesmen niezbyt przystojny (pracuje w rodzinnej firmie). Od jakiegoś czasu, kiedy z nią rozmawiam, czuję w sercu wielkie współczucie i nie wyobrażam sobie z jakiego on powodu ją zdradził, taką wspaniałą kobietę. Chciałam zacząć ten temat, ale nie znamy się zbyt dobrze na tyle, by o tym rozmawiać. Wiem tyle, że było jej bardzo ciężko i na pewno nie chciała by do tego wracać. Myślę cały czas nad jednym: dlaczego ona mu wybaczyła? Czy zapomniała o tej zdradzie po 10 latach (małżeństwem są już około 20 lat)? Gdy rozmawiam z Beatą to chwali męża, ale czy czuje ten ból w trakcie kłótni itp? Jak rozpoznać jej złe dni, by ją wesprzeć?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Kłócimy się z mężem cały czas...

Witam, mam problem, który mnie już przerasta, bo nie mogę sobie z nim poradzić... Mam 20 lat, jestem dopiero 9 miesięcy po ślubie, mam dziecko pięciomiesięczne... Nie umiem się dogadać z mężem, nie umiem mu dużo rzeczy powiedzieć, które bolą,...

Witam, mam problem, który mnie już przerasta, bo nie mogę sobie z nim poradzić... Mam 20 lat, jestem dopiero 9 miesięcy po ślubie, mam dziecko pięciomiesięczne... Nie umiem się dogadać z mężem, nie umiem mu dużo rzeczy powiedzieć, które bolą, w ogóle kłócimy się prawie co dziennie o byle bzdury, bo ja zawsze mam pretensje o byle co... Jak już się poklecimy, to nie odzywamy się do siebie nawet po dwa tygodnie i żadne nie wyciągnie pierwszy ręki do siebie. Mój mąż pracuje i dorabia po pracy, to całymi dniami go nie ma. Ja jestem w domu, dzieckiem się zajmuję. Wraca z pracy, pije piwo, od razu zje, wykąpie się, weźmie drugie i idzie spać. I to jest cała taka monotonia, dzień w dzień. Dzieckiem się mało zajmie, a nie mówiąc, żeby posiedział z żoną i pogadał o pierdołach czy przytulił się. O to się kłócimy, że nie ma dla mnie nigdy czasu, że tylko śpi, ja się denerwuję o głupoty, powiem dużo słów w nerwach, faktycznie nie zawsze mam rację, ale taka jestem i nie radzę sobie z tym... Brakuje mi bliskości. Pomóżcie mi, proszę, co ja mam zrobić i co w moim zachowaniu zmienić?

Codzienne kłótnie w małżeństwie i myśli nad rozwodem

Witam, mam problem natury małżeńskiej i dodatkowo problem ze sobą - stałam się niezmiernie nerwową osobą i nie radzę już sobie sama z racjonalnym podejmowaniem decyzji i osiągnięciem spokoju wewnętrznego. Dlatego proszę o pomoc. Z moim mężem znamy się 8,5...

Witam, mam problem natury małżeńskiej i dodatkowo problem ze sobą - stałam się niezmiernie nerwową osobą i nie radzę już sobie sama z racjonalnym podejmowaniem decyzji i osiągnięciem spokoju wewnętrznego. Dlatego proszę o pomoc. Z moim mężem znamy się 8,5 roku od 3,5 jesteśmy małżeństwem, mamy 2 małych dzieci (syn 3 lata i córka 1 rok). Dogadywaliśmy się jako para przez 5 lat (z tego 4 prowadziłam mu firmę, a on siedział w domu i w ogóle mi nie pomagał), po czym po 5 latach mój mąż oświadczył mi się budując nasze małżeństwo na domniemanej mojej zdradzie i strachu przed utratą mnie. I po 8 miesiącach kłótni dochodzenia do prawdy i udowadniania mojej wierności pojawił się nasz syn. Kolejny rok wszystko kręciło się wokół syna, a ja zaczęłam się czepiać o wszystko, jak mawia mój mąż (tylko zapomina dodać, że wówczas nie pracował, siedział z nami w domu, a wokół syna skakałam tylko ja, mimo że 8 miesięcy po porodzie miałam komplikacje i nie potrafiłam ani siedzieć ani chodzić).

Najgorsze zaczęło się jednak wiosną zeszłego roku, kiedy dowiedziałam się że jestem w 8 tyg. ciąży zagrożonej 95 % poronieniem. Mimo tego że wszyscy lekarze twierdzili, że nasza córka nie przeżyje, ja w to wierzyłam od początku. Po 7 miesiącach w szpitalu, gdzie byłam z tym sama, nawet syna 4 razy tylko widziałam (mąż mnie nie odwiedzał, a jak już odwiedził to tylko wkurzył mnie i wychodził), gdyż on jak mówił zajmuje się naszym 1,5 wówczas synem (nie musiał wówczas pracować, nie musiał, bo nie umiał gotować, bo robiła to moja mama, nie musiał prać, a nawet sprzątać, bo robili to za niego inni, jedynie musiał przypilnować, aby syn zjadł i sobie krzywdy nie zrobił, a i na spacery to gdyby nie moja mama, to syn w ogóle by nie chodził - ale jak patrzę na jego brata to mój mąż przynajmniej w tym się sprawdził, i od tego czasu zaczął pomagać przy dzieciach).

W zeszłym roku po powrocie po 7 miesiącach ze szpitala, wydawało mi się, że odsunęliśmy się od siebie nieodwracalnie, ale oboje uradowani cudem jaki spotkał nas z córką, chcieliśmy spróbować poukładać to wszystko dla dzieci. Niestety ten rok był jeszcze gorszy i staje się z każdym dniem. Mój mąż postanowił otworzyć drugą firmę (szkoda, że dopiero teraz, kiedy ja znów zostałam sama nie tylko z 2 małych dzieci, ale w tym z wcześniakiem z 30 tyg, rehabilitowanym 3 razy w tygodniu). Cały ten rok przeleciał mi na jeżdżeniu po 11 przychodniach z córą i na rehabilitację z 2 latkiem u boku. Wiosną na dodatek nieoczekiwanie zmarł mój ojciec. Kłócę się z mężem średnio 2 razy dziennie, a w październiku jakby tego było mało, znalazłam bilingi z tel. mojego męża, gdzie okazało się, że z pracownicą z firmy, którą mu otworzyłam telefonował i esemesował od roku po nocach, dwa dni po tym jak urodziła się nasza córka (nie wiem czy było tam coś więcej, a i do tego się nie przyznawał dopóki mu bilingów z zakreślonymi rozmowami nie przedstawiłam).

I choć jeszcze do pół roku wstecz myślałam, że nasze ciągłe kłótnie są normalne w młodym małżeństwie z 2 dzieci, gdzie oboje już od prawie 2 lat działamy pod silnym stresem. Coś co brałam za najzwyklejsze docieranie się przerodziło się w równię pochyłą w dół. Z każdym dniem coraz bardziej się oddalamy od siebie, z każdą kłótnią stajemy się coraz bardziej agresywni w stosunku do siebie. Dlatego też mimo iż kocham męża i powoli już nienawidzę; uważam że najlepsze w naszym przypadku będzie rozwód, gdyż wtedy będziemy lepszymi rodzicami dla naszych dzieci. Codzienne kłótnie i rękoczyny do których się od jakiegoś czasu się posuwamy są toksycznym środowiskiem i dla nas samych, ale przede wszystkim dla naszych dzieci. Żadne z nas tak na prawdę nie chce się rozwieść, ale sądzę, że jest to jedyne racjonalne wyjście z sytuacji zanim się niechcący w ataku furii pozabijamy. Proszę o pomoc, bo przez to wszystko już tracę zdrowie, z nerwów nic nie jem i mam już 19 kg niedowagi i jak tak dalej pójdzie to się wykończę, a moim dzieciom braknie matki.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy ja mogę zwariować?

Witam. Chciałabym zapytać, czy od nerwów i stresu można zwariować? Stale się ostatnio stresuję i denerwuję odkąd wyszłam za mąż, często się z mężem kłócimy i nie możemy dojść do porozumienia, ja to wszystko strasznie przeżywam i biorę do siebie......

Witam. Chciałabym zapytać, czy od nerwów i stresu można zwariować? Stale się ostatnio stresuję i denerwuję odkąd wyszłam za mąż, często się z mężem kłócimy i nie możemy dojść do porozumienia, ja to wszystko strasznie przeżywam i biorę do siebie... Bardzo to się odbija na mojej psychice:( strasznie się boje, żebym nie zwariowała po kolejnym stresie, czy zdenerwowaniu lub nie dostała w przyszłości przez to schizofrenii. :(:(

Jak uratować małżeństwo?

Jestem w małżeństwie od 7 lat. Mamy 2 wspaniałych synów - 4 i 8 lat. Od dłuższego czasu w naszym małżeństwie jest źle i zrozumiałem, że to moja wina. Ostatnio wspominałem nasze całe małżeństwo i nie mogę sobie przypomnieć naprawdę...

Jestem w małżeństwie od 7 lat. Mamy 2 wspaniałych synów - 4 i 8 lat. Od dłuższego czasu w naszym małżeństwie jest źle i zrozumiałem, że to moja wina. Ostatnio wspominałem nasze całe małżeństwo i nie mogę sobie przypomnieć naprawdę szczęśliwych chwil. Jedyne dobre wspomnienia kojarzą mi się z dziećmi, np. narodziny, pierwsze kroki, pierwsze słowa „tata” itp. Co do związku, zrozumiałem, że nie dawałem żonie tego czego chciała, nie mogła się wygadać, nie było spontaniczności, nie wychodziliśmy za dużo, ponieważ jestem strasznie zazdrosny, a moja żona jest naprawdę piękną kobietą. Przeze mnie straciła najpiękniejsze lata swego życia. Przez to wszystko nie była szczęśliwa, a przy jej braku szczęścia i ja nie byłem, a kryzys się pogłębiał. Mówiła mi o tym, ale ja tego nie rozumiałem (to były tylko słowa). Teraz, gdy oddaliła się ode mnie do granic możliwości, zmusiło mnie to do przemyśleń i dostrzegłem swoją głupotę, bezmyślność, egoizm i brak zrozumienia dla jej potrzeb. Gdy teraz jej to wszystko mówię, że zrozumiałem swoje błędy, odpowiada, że: „w końcu mam czego chciałem”, że już nie ma sił, że już tego wszystkiego nie potrzebuje.

Strasznie ją kocham, tak jak i dzieci i nie wiem już, co zrobić, by uratować tę rodzinę, by byli szczęśliwi. Może już za późno dla nas, ale chcę wierzyć, że jest jeszcze jakaś szansa. Nie chcę żyć obok siebie, bez radości, uczuć itp. Nie chcę na starość (jeśli jej dożyję) nie mieć żadnych szczęśliwych wspomnień, tylko myśl, że to wszystko zepsułem. Jedynym moim marzeniem życiowym było mieć szczęśliwą rodzinę, teraz przez swoją głupotę ją tracę, a z nią sens życia. Parę razy rozmawialiśmy o rozstaniu (rozwodzie), może tak by było lepiej dla niej, ale utrata jej to śmierć. Po rozwodzie dzieci zostają z mamą, to tracę i ich. Myślę również o samobójstwie, ponieważ żona byłaby wolna i może znalazłaby lepszego partnera i ojca dla dzieci, który dałby im szczęście. Dzieci z racji wieku wydaje mi się, że dałyby sobie radę, ponieważ nie będą mnie pamiętać za dużo. Myślałem również o rodzicach i bliskich, których nie mam zbyt wielu. Po moim samobójstwie na pewno by rozpaczali i byli załamani, ale dla mnie najważniejsze jest dobro mej rodziny (żony) i jej szansa na prawdziwe szczęście. Proszę o jakąś radę. PS. Przepraszam za formę i składnię. Przelewałem po prostu myśli na papier.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak szczerości i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie

Witam, jestem z mężem od 15 lat. Rok temu zmarł mój teść i od tego czasu mam problemy w małżeństwie. Poprzednio mój mąż był za mną i dzieckiem, teraz jest inaczej. Zauważyłam, że zakazał mi pytać się o sprawy...

Witam, jestem z mężem od 15 lat. Rok temu zmarł mój teść i od tego czasu mam problemy w małżeństwie. Poprzednio mój mąż był za mną i dzieckiem, teraz jest inaczej. Zauważyłam, że zakazał mi pytać się o sprawy teściowej - co słychać, co słychać u siostry. Odpowiada zdawkowo bez zmian, tak też odpowiada teściowa. Mąż dzwoni do niej codziennie, a potem kasuje rozmowy. Zauważyłam, że jak się zapytam o jakieś plany to odpowie, ale nigdy sam nic nie powie. Wszelkie sprawy związane z mamusią skrycie ukrywa. Wydaje mi się, że chce przejąć rolę po ojcu, bo matka ma emeryturę i na głowie mało zaradną córkę z synem - zresztą małego wychowuje od urodzenia, bo córka chciała mieć dziecko i ma. Przedtem wiedział, że matka z ojcem robią źle, że całkowicie wychowują wnuka i nawet zapożyczają się dla córki i matka zaszantażowała męża emocjonalnie, że musi pomagać. W konsekwencji tego ja nie mam poczucia bezpieczeństwa od strony męża. Wiem, że dla męża ważna jest jego mamusia. Może to wyolbrzymiam, ale straciłam poczucie bezpieczeństwa i wiem, że nie mogę liczyć na męża.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Patronaty