Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 0 6 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Nerwica i lęk przed AIDS

Witam, mam bardzo niepokojące objawy, nie wiem czy to nerwica czy to coś groźniejszego, podejrzewam u siebie AIDS, ale nie jestem co do tego pewna. Do zakażenia mogło dojść pod koniec listopada. Od tamtej pory ciągle mam podwyższoną temperaturę ciała,...

Witam, mam bardzo niepokojące objawy, nie wiem czy to nerwica czy to coś groźniejszego, podejrzewam u siebie AIDS, ale nie jestem co do tego pewna. Do zakażenia mogło dojść pod koniec listopada. Od tamtej pory ciągle mam podwyższoną temperaturę ciała, czasem do 36,8 miałam zapalenie oskrzeli, zapalenie gardła. Teraz na chwilę obecną mam dziwne bóle kości i stawów, czasem tak silne, że nie mogę spać, nie wiem czy to nerwica czy faktycznie ta straszna choroba. Bardzo proszę o pomoc lub jakąś radę, bo sama już sobie z tym nie radzę, boję się, że w końcu zwariuję i wyląduję u psychiatry. :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duszności i dodatkowe skurcze serca u trzydziestolatka

Witam! Mój problem polega na nazwijmy to atakach, których coraz bardziej się boję i które są co raz mocniejsze. Miałem robione EKG, ECHO serca, 24h Holter i nosiłem jakiś monitor coś jak Holter, ale na 5 dni. Stwierdzono u mnie...

Witam! Mój problem polega na nazwijmy to atakach, których coraz bardziej się boję i które są co raz mocniejsze. Miałem robione EKG, ECHO serca, 24h Holter i nosiłem jakiś monitor coś jak Holter, ale na 5 dni. Stwierdzono u mnie tylko dodatkowe skurcze, którymi cyt. "nie mam się przejmować" i tak zrobiłem. Te dodatkowe skurcze były zawsze nieprzyjemne pojawiają sie sporadycznie w różnych sytuacjach, ale ostatnio doszło do tego dławienie się, po prostu nie mogę złapać oddechu przez jakieś 3 sekundy, jakby coś zablokowało mi dopływ tlenu.

Miałem właśnie taki kolejny atak dzisiaj rano i bardzo mnie wystraszył i nie chcę już iść do lekarza, bo będą myśleć, że coś sobie ubzdurałem i dlatego proszę o jakąś poradę. To uczucie jest straszne. Podczas tego ataku siedziałem na łóżku i oglądałem coś na komputerze. Usiadłem jakieś 3 minuty przed atakiem prędzej byłem w sklepie mieszkam na parterze. Czasem mam też duszności takie bez kołatania serca. Uczucie ciężaru na klatce piersiowej, ale chyba bardziej w górnej części.

Od kilku lat mam katar sienny. Miałem nie dawno robione testy alergiczne, które pokazały zawyżony wynik na kurz. Cały czas od kiedy tylko sięgam pamięcią mam powiększony lewy migdał i kiedy mam atak tego dławienia to bardziej go odczuwam z lewej strony szyi jakby lewa tętnica blokowała się na chwilę. Miałem robione usg tętnic szyjnych wszystko ok. Myślałem o astmie oskrzelowej, ale czy takie objawy mają coś z nią wspólnego?

Proszę bardzo o pomoc, bo boję się nawet ćwiczyć na siłowni czy iść pobiegać. Tak nie da się po prostu żyć. Mam 29 lat, 187 cm wzrostu, waga 95 kg. Ogólnie ważyłem zazwyczaj pomiędzy 105-110kg, ale ostatnio schudłem, bo miałem problemy żołądkowe. Miałem robione mnóstwo badań krwi, które nic nie wykazały.

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lekooporne zaburzenia psychiczne

Witam, od kilkunastu lat cierpię na zaburzenia psychiczne, w dodatku lekooporne. Początkowo zdiagnozowano u mnie ciężką nerwicę, podjęłam leczenie psychoterapeutyczne - pierwsza terapia grupowa bardzo mi pomogła. Niestety następna, indywidualna trwająca 6 lat (psychodynamiczna) nie przyniosła poprawy. Dodatkowo uzyskałam diagnozę...

Witam, od kilkunastu lat cierpię na zaburzenia psychiczne, w dodatku lekooporne. Początkowo zdiagnozowano u mnie ciężką nerwicę, podjęłam leczenie psychoterapeutyczne - pierwsza terapia grupowa bardzo mi pomogła. Niestety następna, indywidualna trwająca 6 lat (psychodynamiczna) nie przyniosła poprawy. Dodatkowo uzyskałam diagnozę - zaburzenia depresyjno-lękowe. Kiedy prosiłam o interpretację jeden lekarz porównał ją do zaburzeń nerwicowych, inny zaś określił to jako rodzaj depresji. Moje wątpliwości wzbudził też fakt, że czytając o ww. zaburzeniach dowiedziałam się, że charakteryzują się one niezbyt dużym nasileniem, podczas gdy moje dolegliwości (np. lęki, napięcia, somatyzacje) są bardzo silne. Lekarz zasugerował mi inny rodzaj terapii, poznawczo-behawioralną. Kiedy udałam się do psychoterapeuty, ten stwierdził, że tego typu terapia jest absolutnie niewskazana w przypadku depresji. Teraz nie dość, że nie wiem co mam sądzić o rozpoznaniu, to nie orientuję się nawet we właściwym sposobie leczenia. Proszę bardzo o poradę, gdyż jestem bardzo zagubiona, nie wiem gdzie szukać pomocy a cały czas bardzo cierpię.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jak pozbyć się lęków, duszności i potliwości?

Ja mam problem z lękiem, napadowym panicznym. Od trzech lat leczę się u psychiatry, co chwilę zmienia mi leki. Mam takie objawy jak: potliwość, duszności, słabo mi się robi, wrażenie mam jakbym miała utracić wzrok, sztywnieje mi szyja. W...

Ja mam problem z lękiem, napadowym panicznym. Od trzech lat leczę się u psychiatry, co chwilę zmienia mi leki. Mam takie objawy jak: potliwość, duszności, słabo mi się robi, wrażenie mam jakbym miała utracić wzrok, sztywnieje mi szyja. W większym otoczeniu np. w kościele robi mi się słabo, wychodzą poty, jestem nerwowa. Mam trójkę dzieci, bardzo mi to przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Co mam robić, czy na to nie ma lekarstwa? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy powinnam pójść do lekarza, skoro stale odczuwam napięcie psychiczne?

Witam! Nieraz zastanawiam się czy nie powinnam iść do lekarza, bo od dłuższego czasu coś się ze mną dzieje, ale nie za bardzo wiem co. Np. praktycznie codziennie muszę sprawdzić, czy wszystko w pokoju leży na swoim miejscu, tak jak...

Witam! Nieraz zastanawiam się czy nie powinnam iść do lekarza, bo od dłuższego czasu coś się ze mną dzieje, ale nie za bardzo wiem co. Np. praktycznie codziennie muszę sprawdzić, czy wszystko w pokoju leży na swoim miejscu, tak jak to ustaliłam, bałagan w pokoju mojego narzeczonego doprowadza mnie do szalu - nim spokojnie usiądę muszę ogarnąć rzeczy i nadać im miejsce. Również jak biorę prysznic to zawszę myję się w ten sam sposób w danej kolejności. Trudno jest mi to opisać dokładnie.

Poza tym mam tak, że gdy coś pójdzie nie tak jak sobie zaplanowałam (chodzi nawet o błahe sprawy, które można załatwić kiedy indziej), wtedy od razu jestem zła, wściekła, mam zły humor i wyżywam się na wszystkich, czuję się wtedy strasznie i nie potrafię poradzić sobie z emocjami, które w danej chwili odczuwam. Gdy tylko coś zaczyna iść nie tak jak sobie to zaplanowałam to wtedy mam zły humor albo na parę godzin, albo na cały dzień. Poza tym mam wahania nastroju. Raz mam zły humor, a po np. 30 min. jestem uśmiechnięta.

Dodam, że bardzo przejmuję się pracą, bardziej niż inni na moim stanowisku. Czuję ogromny strach przed tym, żeby kogoś nie zawieść, żeby tylko nie zremocjiobić czegoś źle. Dlatego często mam chęć po prostu zwolnić się, pomimo tego że jestem dobrym pracownikiem. Ostatnio nawet boję się chodzić do pracy (boję się jak będzie, czy będzie ciężki dzień czy lekki). Jak mam wolne i wiem, że mam jutro iść do pracy to od razu mam zły humor, a na samą myśl boli mnie brzuch. Znajomi mówią mi, że kiedyś byłam inna, uśmiechałam się, byłam zadowolona i bardziej odważna, a teraz wszystkiego się boję zwłaszcza nowych rzeczy. Znajomi pytają, kiedy się w końcu uśmiechnę, a chłopak pyta, dlaczego się na nim wiecznie wyżywam za mój zły humor. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Boję się, że zrobię krzywdę ukochanej kobiecie

Witam serdecznie! Mam 33 lata, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Nie jestem w stanie określić dokładnie ile to już trwa, ale na pewno narasta już od blisko 3 lat, czasem jest lepiej a czasem jestem u...

Witam serdecznie! Mam 33 lata, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Nie jestem w stanie określić dokładnie ile to już trwa, ale na pewno narasta już od blisko 3 lat, czasem jest lepiej a czasem jestem u kresu wytrzymałości. Jakiś czas temu wyjechałem za granicę, w Polsce czekała na mnie dziewczyna, jednak miłość na odległość nie zawsze wychodzi, tak było w moim przypadku. Po 3 latach rozstaliśmy się, zacząłem się upijać i na siłę spotykać z innymi kobietami. Szło mi całkiem "nieźle "w tych spotkaniach, tyle że nie mogłem znaleźć tej jedynej. Udało się, jest ona, dobra piękna mądra, bardzo spokojna, zamieszkaliśmy razem no i się zaczęło. Czasem kiedy siedzimy na kanapie, ona ogląda film, a ja biję się z chorymi myślami, chodzę po mieszkaniu starając się czymś zająć by przestać myśleć. Czasem przychodzi mi na myśl, żeby zrobić jej krzywdę i jestem bardzo blisko, ale całymi siłami się hamuję. Nie raz myślałem, aby poprosić ją by wyszła z domu, bo coś ze mną nie tak.

Kiedyś rozmawialiśmy o tym, ale ona tak bardzo mnie kocha i ufa mi, że nie wierzy by coś jej groziło z mojej strony. Ja jednak boję się strasznie, że kiedyś coś się stanie bardzo często zamykam się w łazience czy też wychodzę na spacer, złapać oddech, poza tym jest jeszcze inny problem, który też narasta. Czasem kiedy coś opowiadam, czy to jednej osobie czy też w większym towarzystwie nie kończę tego co chciałem powiedzieć. Mówię, mówię i nagle zaczynam się plątać, a następne już całkiem nie potrafię się wysłowić, mam wtedy ochotę uciec, co już raz zrobiłem na urodzinach mojego brata, nagle w trakcie opowiadania wstałem i wybiegłem zapłakany do łazienki, wszyscy pytali mojej dziewczyny "co mu jest"?

Proszę mi powiedzieć, co mi jest? Wstydzę się opowiadać o tym, nawet mojej dziewczynie, ale nie to mnie tak martwi, zwyczajnie boję się o nią, boję się mieć dziecko, no bo jak, jeśli nie jestem odpowiedzialny. Bardzo proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęki, nerwica i problemy ze snem

Od trzech tygodni mam nogi jak z waty, zawroty głowy. Poszłam do lekarza dostałam tabletki na spanie. Następnie na wiotkie nogi i zawroty głowy. Po nich dostałam palpitacji serca, nie spałam całej nocy. Miałam wrażenie, jakby mi serce się...

Od trzech tygodni mam nogi jak z waty, zawroty głowy. Poszłam do lekarza dostałam tabletki na spanie. Następnie na wiotkie nogi i zawroty głowy. Po nich dostałam palpitacji serca, nie spałam całej nocy. Miałam wrażenie, jakby mi serce się zatrzymywało i przyspieszało. Robiłam badania krew14, mocz, ECHO, EKG. Wszystko dobrze. Raz wzywałam pogotowie, drugi byłam na pogotowiu dostałam zastrzyk. Lekarz stwierdził nerwicę, kazał mi wyrównywać oddech. Boję się sama spać, co chwilę sprawdzam sobie puls w nocy, mam wrażenie, że zaraz przestanę oddychać, ucisk w klatce, mam lęki. A od dwóch dni mam znowu słabe nogi, jakbym miała zemdleć. Piję 5 razy dziennie melisę i biorę magnez, nawet wzięłam dziś 5 kropli Mentolu, ale jestem taka senna. Kazali mi kupić sobie nerwosol. Już sama nie wiem co mam brać. Nie chcę być taka otępiała. Jutro wracam do pracy. Co zrobić, żeby nie paść i tak nie myśleć. Staram się odgonić te myśli, ale co dalej. Chcę być zdrowa, co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Skuteczne leczenie choroby afektywnej dwubiegunowej

Czym najlepiej leczyć chorobą dwubiegunową, gdyż od 4 lat leczona jestem Depakiną 500 i Zotaraxsem. Niestety nie czuję się komfortowo i chciałabym się dowiedzieć, czy to można leczyć innymi lekami.
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Lęki o złe samopoczucie, pomimo że życie układa się dobrze

Witam! Jestem kobietą, która ma 3 dzieci, pracę i niedługo wyprowadzamy sie do swojego mieszkanka (bo do tej pory mieszkaliśmy z teściami). Niestety cały ten stan zostaje zburzony przez mój stan. Około 2 tyg. temu miałam natrętne myśli, czasami się...

Witam! Jestem kobietą, która ma 3 dzieci, pracę i niedługo wyprowadzamy sie do swojego mieszkanka (bo do tej pory mieszkaliśmy z teściami). Niestety cały ten stan zostaje zburzony przez mój stan. Około 2 tyg. temu miałam natrętne myśli, czasami się mi wcześniej zdarzały, ale sobie z nimi radziłam teraz nabrały na sile. Lęki okropne. Nie patrzę na siebie w lustrze, bo nie mogę się poznać, poza tym mam w sobie taki jakiś smutek. Dzisiaj np. z samego rana po przebudzeniu nie mogłam sie odnaleźć, jakby dzieci i mąż nie byli moi, wzięłam się w garść. Kiedyś na lekcji filozofii Pan wykładowca zaczął mówić, czy świat jest realny, czy my jesteśmy, tak sobie to do głowy wbiłam, że czasami się tymi myślami truję i mam lęk. Nie czuję siebie tak ja do tej pory - żony, matki, pracownicy, samej dbającej o wszystko dobrej i uczciwej. Albo za bardzo wbiłam sobie do głowy słowa wykładowcy albo mam chorą psychikę. Ok. 2 tyg. temu byłam z córką i synem na basenie i córcia mi się topiła przeze mnie. Miałam do siebie okropny żal jak mogłam do tego dopuścić. Ostatnio zastanawiam się, jaki ja mam cel w życiu, czego oczekuję? Obwiniam się za wszystko, zarzucam sobie lenistwo i brak chęci do zabaw z dziećmi. Kiedy miałam 20 lat urodziłam syna i miałam potworne lęki, że nie dotknę go, bo może jestem pedofilem i zrobię mu krzywdę, byłam w tedy u psychiatry i wyszły mi zaburzenia emocjonalne. Nie leczyłam tego, samo przeszło. Miałam okropne kłopoty z teściową, straszne, nawet biłyśmy się. Ciężko mi było, ale dawał radę, a teraz przez myśli, które sama wymyślam mam teraz kłopoty. Chcę cieszyć się życiem. Jak urodziłam córkę najmłodszą, już w ciąży miałam lęki. A taki dla mnie szczęśliwy był czas. Rehabilitowałam ją i przestałam o sobie myśleć, a teraz to czy to realne, czy ja jestem realna, nic mnie nie cieszy. Może mam schizofrenię. Od dziecka miałam lęki, bałam sie nocy, ciemności, przedszkola. Jak miałam 5 lat napadł na mnie mężczyzna w windzie i oddał mocz na mnie. Okres dojrzewania kolidował z mamy menopauzą, zaczęłam brać narkotyki lekkie, po grzybach halucynogennych dostałam ataku paniki i nigdy więcej nie brałam narkotyków. Zawsze jestem zaradna a teraz do kitu. Nie mogę jeść, ale zmuszam się, muszę zając sie dziećmi. Ostatnio 3 razy myślałam, że zrobię sobie coś złego albo dzieciom. Jak oglądnę coś w telewizji, że np. kobieta zabiła siebie i dziecko to zaraz myślę, a jak ja tak zrobię i się boję. Mam dość siebie, nienawidzę siebie takiej słabej. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Leczenie nerwicy natręctw

Witam! Mam 26 lat, jestem mężczyzną i od 12 lat choruję na nerwicę natręctw. Na początku brałem Zoloft, potem Anafranil SR75 (trochę mi pomogły) potem przez jakiś czas byłem bez leków. Około 4,5 roku temu (nie brałem żadnych leków wtedy)...

Witam! Mam 26 lat, jestem mężczyzną i od 12 lat choruję na nerwicę natręctw. Na początku brałem Zoloft, potem Anafranil SR75 (trochę mi pomogły) potem przez jakiś czas byłem bez leków. Około 4,5 roku temu (nie brałem żadnych leków wtedy) zaczęły się stany zmęczenia i senności, które trwają do dziś. Obecnie biorę Setaloft 200mg na dobę (odpowiednik Zoloftu), Spamilan 15mg na dobę oraz Rispolept 1mg na dobę. Problemów z zaśnięciem raczej nie mam, rzadko budzę się w nocy (przynajmniej tak mi się wydaje), ale mam problemy ze wstawaniem (jestem śpiący). Staram się spać ok. 8 godzin, ale nawet wtedy nie jestem całkiem wyspany. Natręctwa są umiarkowane, chodzę na psychoterapię, ale dokucza mi bardzo częsta senność i uczucie zmęczenia. Byłem u lekarza rodzinnego, miałem robione badania krwi i moczu, wyszły dobrze (tylko dość niski poziom żelaza albo hemoglobiny, jeśli dobrze pamiętam). Lekarz stwierdził, że zmęczenie to prawdopodobnie wskutek nerwicy, polecił brać doraźnie (czasami) Biotropil. Chciałbym się jednak wybrać jeszcze do innego lekarza, może uda się coś więcej na to poradzić. Mam pytanie do jakiego lekarza powinienem się udać (chodzi mi o diagnozę i leczenie zmęczenia a nie nerwicy, gdyż do psychiatry chodzę)? Internista, neurolog, psychiatra? I czy da się na to coś poradzić, jeśli powodem jest nerwica? Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Pojawienie się lęków i choroby afektywnej dwubiegunowej po zapaleniu marihuany

Witam! Mam 17 lat. W maju zapaliłem marihuanę, miałem " złą fazę". Dodam, że nie była też ona spowodowana sama w sobie zapaleniem marihuany, tylko wydarzeniem, które miało przy tym miejsce. Na drugi dzień dostałem nerwicy lękowej. Objawy same stopniowo...

Witam! Mam 17 lat. W maju zapaliłem marihuanę, miałem " złą fazę". Dodam, że nie była też ona spowodowana sama w sobie zapaleniem marihuany, tylko wydarzeniem, które miało przy tym miejsce. Na drugi dzień dostałem nerwicy lękowej. Objawy same stopniowo ustępowały. Minęły 3 miesiące i nie mam już raczej żadnych objawów nerwicy. Moja mama ma chad. Przeczytałem praktycznie wszystko o chad, co jest w Internecie. Wiem o mojej podatności na tę chorobę. Nie potrafię żyć z myślą o tym. Straciłem poczucie wartości własnego życia i szacunek go niego. Moje życie w jak najbardziej negatywnym znaczeniu tego słowa zmieniło się o 180 stopni. Porzuciłem wszystkie marzenia i plany na przyszłość, o której jeszcze niedawno uwielbiałem myśleć. Wciąż codziennie czytam różne fora i strony o tej tematyce. Wiem jak wygląda życie z tą chorobą, szczególnie bez większego wsparcia. Historie ludzi z tym zaburzeniem są delikatnie mówiąc nieciekawe. Nie potrafię z tym żyć, czuję się jakbym siedział na bombie, która może w każdej chwili wybuchnąć. Straciłem zupełnie ochotę do życia i nie wiem jak dalej z tym żyć. Nie potrafię "po prostu żyć i nie przejmować się tym" i nie wiem jak z tym żyć. Do tematu mam kilka dodatkowych pytań:

1. Czy genetyczny chad jest cięższy? Czy typ i przebieg chadu, który ma źródło genetyczne jest nieco podobny do przebiegu chad u rodzica (czy jeśli u mojej mamy występują, np. pełne manie to u mnie będzie podobnie?)

2. Wiem że marihuana "wyciąga" ukryte zaburzenia. Dlaczego, więc u mnie wyciągnęła właśnie nerwicę?

3. Czy jest szansa, że nie będę miał w przyszłości żadnych zaburzeń? Jeśli tak, to na ile jest to prawdopodobne?

4. Czy jest możliwe że w przyszłości nie będę miał chad, tylko np. nerwicę?

5. Szukam wiele informacji o badaniach nad nowymi lekami, nowinkach psychiatrycznych itd. (w moim położeniu nie muszę mówić dlaczego), ale jest o tym bardzo niewiele. Czy może istnieją jakieś strony o tej tematyce? Czy rzeczywiście psychiatria jest szybko rozwijającą się teraz dziedziną? Bardzo interesuje mnie czy istnieje szansa na poprawę w leczeniu w najbliższej przyszłości.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęk przed rozmową z nieznajomymi

Witam, mam 24 lata. Mój problem polega na tym, iż wydaje mi się, że od 3 lat zachowuję się dziwnie. Mam trudności z poznawaniem nowych ludzi, z relacjami, ciągle myślę, że oni knują przeciwko mnie, wszystko o mnie wiedzą....

Witam, mam 24 lata. Mój problem polega na tym, iż wydaje mi się, że od 3 lat zachowuję się dziwnie. Mam trudności z poznawaniem nowych ludzi, z relacjami, ciągle myślę, że oni knują przeciwko mnie, wszystko o mnie wiedzą. Nieraz jak jadę np. autobusem to wydaje mi się, że się na mnie patrzą, że się śmieją ze mnie, chociaż wiem że to nieprawda, ogarnia mnie lęk i najchętniej to bym wyskoczył z autobusu w czasie jazdy. Mam problemy z koncentracją, mam strasznie niską samoocenę, kiedy przebywam ze znajomymi dają mi odczuć, że się zmieniłem, że już nie jestem taki jak kiedyś wesoły i sympatyczny, a to pogarsza moja sytuację. Nie mam problemów ze snem, niekiedy zaczynam zdanie i w połowie zapominam o czym mówiłem, mam trudności z wyrażaniem swoich uczuć, śmieję się sztucznie, nic mnie nie cieszy, mówię coś bez sensu, tylko żeby mówić. Dużo razy myślałem, żeby z sobą skończyć, w ogóle mam takie założenie, że jak sie pogorszy to jeszcze została mi ucieczka na tamten świat. Problemem jest nawet utrzymywanie kontaktu wzrokowego przez 5 sekund. Biję się ciągle z myślami, nic mi się nie chce. Kiedyś wyrywałem laski na porządku dziennym teraz jestem jakiś nieśmiały zamknięty w sobie i w ogóle mam trudności z prowadzeniem konwersacji, tak jak już pisałem, unikam kontaktu wzrokowego. Strasznie się denerwuję, ogarnia mnie lęk i to wszystko utrudnia mi myślenie o tym, o czym rozmawiam z daną osobą. W danej chwili izoluję się od ludzi, wolę siedzieć sam w domu, grać na komputerze niż iść gdziekolwiek, bo wiem, że się źle będę czuł. Nieraz mam dobre dni, że się śmieję szczerze i ogólnie zachowuje sie normalnie, ale to się zdarza sporadycznie bardzo rzadko. A teraz mój życiorys. Do 17 roku życia mieszkałem z babcią, mamą, dziadziem tatem oraz siostrą i właśnie wtedy się wszystko zaczęło. Przeprowadziliśmy się, zbuntowałem się mamie, zacząłem uciekać z domu, wpadłem w towarzystwo, które piło alkohol, zażywało różne narkotyki, między innymi (extazy, MDMA, amfetaminę, marihuanę, Mefedron) i można powiedzieć, że była to zorganizowana grupa przestępcza nieletnich. Trafiłem na rok do kryminału, po połowie wyszedłem, najadłem się tam tonę stresu. Marihuanę palę 8 lat, można powiedzieć, że co 3 dzień paliłem inne używki, zażywałem sporadycznie i do tego alkohol - wszystko mieszałem razem. Dodam, że byłem u psychiatry, zapisał mi sedam i chloropotixen, czy jakoś tak, ale to kompletnie mi nie pomagało. Zaproponował, żebym poszedł do szpitala na 2 tyg., w celu zdiagnozowania choroby, ale się nie zgodziłem, myślałem że tabletki pomogą, ale nic z tego. Proszę napisać, co mam robić, na jaką chorobę to wygląda.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Nerwica i podejrzenie alergii

Drodzy Państwo! Bardzo proszę o poradę w mojej sprawie. Od kilku tygodni mam "napady", które powodują uczucie, iż jest mi słabo, mam wrażenie jakby gardło mi się zatykało i miała się zaraz udusić. Zacznę od początku: Nastąpiła u mnie jeszcze...

Drodzy Państwo! Bardzo proszę o poradę w mojej sprawie. Od kilku tygodni mam "napady", które powodują uczucie, iż jest mi słabo, mam wrażenie jakby gardło mi się zatykało i miała się zaraz udusić. Zacznę od początku: Nastąpiła u mnie jeszcze zimą tzw. pokrzywka, która przeleczyłam lekami. Nie mniej jednak warto o tym wspomnieć, gdyż Pani dermatolog powiedziała mi wtedy, że jak leki nie pomogą muszę natychmiast udać się do szpitala, bo mogę się udusić. W lutym byłam w szpitalu (zupełnie inny temat) jednego wieczora dostałam jakieś uczulenie na ciele, (to było wieczorem, ale rano zjadłam owsiankę na śniadanie, mimo, że w dzieciństwie byłam na nią uczulona) od razu mi się skojarzyło z tą pokrzywką/reakcją uczuleniową na owsiankę dlatego poszłam do dyżurki po lek antyalergiczny, po którym niestety dostałam atak ściśniętego gardła, miałam wrażenie, że język mi puchnie, całą twarz miałam bardzo purpurową - "odratowano" mnie silnymi lekami. Wszystko było w porządku przez jakiś czas, dopóki nie zaczęłam dostawać podobnego uczucia jak w szpitalu jak tylko widziałam, że moja skóra się robi lekko czerwona itp. Jestem alergikiem, pomyślałam, że to może w mojej głowie tylko i po wzięciu leków antyalergicznych jakby przechodziło. Niestety objawy zaczęły się nasilać po pewnych posiłkach np. po zjedzeniu ciastek, których wcześniej nigdy nie jadłam, sorbetu ananasowego u teściowej po obiedzie, teraz mam uczucie, że jestem na wszystko uczulona i boję się już cokolwiek jeść poza chlebem z szynką... Zakupiłam testy na alergię, w tej chwili nie biorę żadnych leków, żeby wyszły prawidłowe, zrobię je we wtorek. Przy każdym "ataku" biorę Calcium, czasem kilka razy dziennie, żeby jakoś to przetrwać. Moje pytanie do Państwa - czy to może być nerwica lękowa spowodowana uszczerbkiem na psychice wywołaną przez Panią dermatolog i sytuacją ze szpitala? Czy może powinnam się zgłosić do specjalisty? Dodam, że palę papierosy, ale nie sądzę, żeby one były przyczyną, ponieważ są dni, że palę kilka papierosów i nic mi nie jest. W celu opisania bardziej problemu również dodam, że mimo iż sytuacja się powtarza od kilku tygodni to od kilku dni też przed tymi "atakami" (choć chyba, nie zawsze) czerwone place na ciele - nie jakaś duża ilość, ale swędzą. Może pokrzywka mi wróciła, a duszności są niezależną sprawą? Pozdrawiam Marta

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy lęki są spowodowane problemami z sercem?

Dzień dobry. Jakiś rok temu miałam bardzo dużo stresu. Mam 35 lat. Wychodząc popołudniu z psem na spacer zrobiło mi sie bardzo gorąco, zaczęło mnie zalewać potem. Nogi, miałam dziwne uczucie, jak z waty, ledwo doszłam do domu. Do tego...

Dzień dobry. Jakiś rok temu miałam bardzo dużo stresu. Mam 35 lat. Wychodząc popołudniu z psem na spacer zrobiło mi sie bardzo gorąco, zaczęło mnie zalewać potem. Nogi, miałam dziwne uczucie, jak z waty, ledwo doszłam do domu. Do tego dostałam nagle biegunki i wszystko zrobiło się rozmazane przed oczami. Trwało to ok. 10 min. zażyłam lek ziołowy uspokajający, położyłam się i ustąpiło, czy można wiedzieć, czy to mogło być związane z sercem? Byłam u lekarza rodzinnego, po opowiedzeniu mu wszystkiego dostałam tabletki Letoxan, których nie zażywam, możliwe że lekarz rodzinny przepisał mi je z powodu tego, że od tamtej pory, kiedy się to wydarzyło zaczęłam się bać, że miałam zawał. Doszły do tego lęki z wyjściem z domu, czego wcześniej w ogóle nie miałam.

Mam też bardzo złe samopoczucie przed miesiączką, wtedy najsilniej czuję jakąś obawę o swoje zdrowie i to wszystko przez ten jeden wypadek, który mi się przytrafił. Jakieś dwa dni temu w nocy, kiedy się położyłam zaczęło bardzo szybko mi bić serce, kiedy otworzyłam oczy poczułam, że kręci mi się w głowie. Nie wiem już co myśleć o tym, czy to problemy z sercem? Muszę dodać, że żyję teraz bardzo spokojnie, nie mam większego stresu, myślę że odżywiam się też dobrze, palę papierosy. Proszę o szybką odpowiedź i z góry dziękuję za pomoc oraz poradę, co z tym mam zrobić, ponieważ komplikuje mi to bardzo życie. Ta obawa, że to był zawał i ze może się powtórzyć nie pozwala mi normalnie funkcjonować, wychodzić z domu itd.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Temat podejścia terapeuty do człowieka o charakterze autorytatywnym

W temacie relacji interpersonalnych. Przeglądam strony internetowe w poszukiwaniu opisu podejścia terapeuty do człowieka o charakterze autorytatywnym. Znalazłem artykuł, który jedynie nakreśla kierunek myślenia na temat tego zagadnienia (Joanna Szeliga-Lewińska Klinika Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Ogólny...

W temacie relacji interpersonalnych. Przeglądam strony internetowe w poszukiwaniu opisu podejścia terapeuty do człowieka o charakterze autorytatywnym. Znalazłem artykuł, który jedynie nakreśla kierunek myślenia na temat tego zagadnienia (Joanna Szeliga-Lewińska Klinika Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Ogólny model terapii grupowej). Chodzi mi jednak o szczegółowy opis metod jakie się stosuje podczas terapii. Rozumiem, że może być ciężko udzielić Państwu wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie w mailu, proszę więc o polecenie jakiejś publikacji bądź książki na ten temat. Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy objawy chorobowe są wynikiem nerwicy?

Witam serdecznie! Od grudnia ubiegłego roku leczę się na nerwicę. Objawia się ona somatycznie, przebadana jestem od stóp do głów, EKG miałam w tym roku niezliczoną ilość razy. Echo serca robiłam w styczniu. Wszystko bardzo dobrze EF 79%. dodam, iż...

Witam serdecznie! Od grudnia ubiegłego roku leczę się na nerwicę. Objawia się ona somatycznie, przebadana jestem od stóp do głów, EKG miałam w tym roku niezliczoną ilość razy. Echo serca robiłam w styczniu. Wszystko bardzo dobrze EF 79%. dodam, iż objawy biegają po całym ciele. Mam takie pytanie. Od piątku pojawia się u mnie co jakiś czas bardzo krótki ból w klatce piersiowej zlokalizowany między piersiami. Nie promieniuje nigdzie, jednak robię się wtedy nerwowa, boli mnie brzuch, serce bije miarowo. Jestem zdrowa, wszystkie badania idealne, ciśnienie książkowe. Mam 25 lat. Nie piję, nie palę. W miarę zdrowo się odżywiam. Do tej pory odczuwałam kłucia i ucisk w klatce piersiowej. To co jest od piątku niepokoi mnie, jest to bardzo chwilowe, promieniuje na tył pleców i za chwilkę przechodzi. Może być od żołądka? Ostatnio zaszalałam z colą i chipsami. Muszę dodać, iż cholesterol całkowity mam 212 a tego dobrego 102. Czy jest to po prostu silniejszy objaw nerwicy. Kardiolog uspokoił mnie iż nie grozą mi żadne choroby serca ani zawał, więc nie mam się czym martwić, bo jestem zdrowa. Od stycznia chyba nic się nie zmieniło, prawda? Serdecznie proszę o odpowiedź. Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i nieszczęśliwa miłość

Mój problem jest dość skomplikowany, a moje pytanie nie dotyczy jednej rzeczy. Myślę, że należy zacząć od tego, że podejrzewam u siebie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Już w młodości (mniej więcej podstawówce) miałam natrętne myśli, które jednak z czasem udało mi...

Mój problem jest dość skomplikowany, a moje pytanie nie dotyczy jednej rzeczy. Myślę, że należy zacząć od tego, że podejrzewam u siebie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Już w młodości (mniej więcej podstawówce) miałam natrętne myśli, które jednak z czasem udało mi się zwalczyć. Pojawiały się jednak później co jakiś czas (np. myśli o śmierci). Stałam się zamknięta w sobie, skryta, niepewna siebie, raczej źle czułam się w otoczeniu ludzi. Okres liceum wspominam nieco lepiej - w szkole szło mi dobrze, zyskałam wspaniałą przyjaciółkę, która jest zdecydowanie moją bratnią duszą. Nasze podobieństwo wciąż mnie zadziwia. Mimo to, dalej czułam się najlepiej sama, z niecierpliwością wyczekiwałam możliwości powrotu do domu, byłam raczej milcząca, a niechęć (jeśli to nie za mocne słowo) do ludzi i moją aspołeczność obracałam w żart. Natrętne myśli powróciły kilka dni temu. Przez pierwsze dwa dni były tak silne, że miałam trudności z zaśnięciem, a gdy już udało mi się zasnąć, budziłam się wcześnie, chodziłam zamyślona, nieobecna, ze łzami w oczach, czując bezsilność i bezsens. Nie mogłam odgonić natrętnych myśli choć starałam się z całej siły. Próbowałam przemówić sobie do rozsądku, ale to nie skutkowało. Nie wiedziałam co robić - jakby coś kazało mi myśleć o tym samym wciąż i wciąż. Gdy udało mi się choć trochę się uspokoić, myśli wracały i "musiałam" przemyśleć wszystko od początku, wytłumaczyć sobie, że moje myśli są absurdalne, wyliczyć na palcach wytłumaczenia i tak w kółko. Jakiś czas wcześniej miałam "obsesję" na punkcie sprawdzania, czy kurki od gazu są zakręcone. Dokręcałam po kolei każdy z nich, nie raz kilka razy. Wzbudzało to śmiech u mojego brata i ja sama zauważyłam niedorzeczność swoich działań i udało mi się przestać to robić. Obsesyjnie sprawdzałam (i nieraz dalej to robię) czy mam telefon w torebce. Kilka razy naprzemiennie otwierałam i zamykałam torebkę aby upewnić się, czy telefon jest w środku, a nawet pytałam o to kogoś, choć sama widziałam, że telefon tam był. Do tego zauważyłam, że zaczęłam bardzo często myć ręce lub na przykład liczyć, ile rzeczy zjadłam danego dnia lub/i ile miały kalorii. Natrętne myśli nie pozwalają mi się skupić na niczym innym, czuję się jak w amoku, odcięta od otaczającego mnie świata. Myślę jednak, że to moje lęki mnie "zżerają", czy mam rację? A może to stres? W końcu zdałam ostatnio maturę, musiałam wybrać studia (wybrałam uczelnie bardzo oddaloną od mojego domu, co jest dla mnie wielkim przeżyciem, bo jestem bardzo związana ze swoją rodziną), teraz czeka mnie złożenie dokumentów i oczekiwanie na wyniki i kilka innych czynników raczej mniej ważnych, ale też bardzo mnie stresujących (jestem niesamowicie wrażliwą osobą). W każdym razie zwierzyłam się ostatnio mamie, że mam natrętne myśli i czego dotyczą, ponieważ już nie radziłam sobie z nimi. Trochę mi to pomogło, lecz na następny dzień wszystko wróciło (choć chyba mniej nasilone). Przejdźmy jednak do sedna i tego, co jest dla mnie problemem obecnie. Jak już wspomniałam jestem bardzo wrażliwą osobą, denerwuję się i stresuję sto razy bardziej niż powinnam, obmyślam wszystko, doszukuję się itd. Razem z moją przyjaciółką jesteśmy raczej romantyczkami. Nasze rozmowy dotyczą uczuć, miłości - tej jednej, wielkiej, na całe życie. Oglądamy i czytamy romanse. I tu chyba pojawił się mój lęk - że będę sama, że nigdy nie spotkam tej jedynej osoby lub wręcz przeciwnie - że już ją poznałam. I tu zaczyna się cała historia. Postaram się opisać ją jak najzwięźlej. Około 4(?) lata temu poznałam chłopaka (w zasadzie kojarzyłam go wcześniej, ale to wtedy jakby "należeliśmy do jednej paczki"). Ja miałam 15 lat, on był o 2 lata młodszy(!). I wtedy zaczęły się jego zaloty, jednak ja go odtrącałam. On jednak nie dawał za wygraną, a ja zaczęłam mięknąć (bo ile można się opędzać, jeszcze gdy ktoś powtarza, że mu zależy i wyznaje miłość, obejmuje, okazuje czułość?). Wciąż twierdziłam, że nie chcę być z nim - przecież był ode mnie młodszy, było mi głupio przed innymi, ale też nie czułam fascynacji jego osobą. Jednak jego objęcia sprawiały mi przyjemność - i może właśnie tu chodziło o bliskość, która była tak przyjemna i akceptację, której tak mi brakowało. Jednak nie do końca wierze, że jego uczucie do mnie było prawdziwe. Na początku pisaliśmy esemesy, spotykaliśmy w gronie znajomych i chyba wtedy zaczęłam się przywiązywać. W wakacje on wyjechał, później wrócił i nie odzywał się do mnie jakiś czas, co mnie zabolało, było dziwne, bo przecież podobno tyle dla niego znaczyłam. Następnie sytuacja się powtarzała. Gdy spotykaliśmy się w gronie znajomych, byliśmy blisko, on twierdził, że żywi do mnie uczucie, ale później, potrafił się długo nie odzywać, jakbym na co dzień nie istniała w jego świecie. Może też dlatego, że wciąż go odtrącałam (choć w jego obecności miękłam i pozwalałam mu być blisko). W ciągu roku szkolnego potrafiliśmy się do siebie praktycznie nie odzywać, może raz czy dwa, a gdy już myślałam, że wszystko między nami skończone i udawało mi się wszystko uporządkować, on burzył to, co budowałam do tej pory i znów zapewniał mnie, że mnie kocha. Później jednak było troszkę inaczej. Nie pisaliśmy ze sobą na co dzień, może raz, dwa w roku szkolnym, a w wakacje, gdy gdzieś się spotykaliśmy (nigdy sami, zawsze ze znajomymi), było nam dobrze w swojej obecności, w sumie raczej nie rozmawialiśmy wiele - może po prostu chodziło nam o bliskość i zainteresowanie, których nam brakowało. Gdy w tamtym roku myślałam, że wszystko między nami skończone i czułam się z tą świadomością lepiej (choć on pojawiał się dość często w moich myślach, spotykaliśmy się czasem przypadkiem to w autobusie, to na ulicy), on znów sprawił, że runęło to, co sobie ułożyłam w głowie. Znów zapewnił mnie o swojej miłości, był czuły, a ja się temu poddałam. Stwierdziłam, że jeśli wciąż, po tak długim czasie, on o mnie myśli w ten sposób, może naprawdę mnie kocha i biorąc pod uwagę to, że ja też o nim myślę, może warto jest spróbować. Odważyłam się więc i poprosiłam go o rozmowę. On oczywiście się zgodził, lecz wciąż "nie miał czasu", choć miał go dla kolegów. Pewnego dnia nie wytrzymałam i wymusiłam na nim tą rozmowę. Twierdził, że bał się tego, co mu powiem. Ale ja nie potrafiłam mu powiedzieć nic poza tym, że nie jest mi obojętny, nie nazwałam swoich uczuć wprost (bo sama chyba nie byłam pewna tego, co czuję, ale też bałam się tego, co powiedzą inni). On mnie pocałował, stwierdził, że straciliśmy tak dużo czasu, umówiliśmy się na następny dzień. Jednak następnego dnia jemu coś wypadło, a potem już się nie odezwał. Nie rozmawialiśmy o tym. Niedługo potem po jakiejś imprezie odprowadził mnie do domu, gdy się żegnaliśmy próbował mnie pocałować, nie chciał mnie puścić, przeprosił mnie, ale był wtedy pod wpływem alkoholu. Powiedziałam mu, że miał swoją szansę i ją zmarnował. Do tej pory nigdy więcej o tym nie rozmawialiśmy. Wiem, że nasza relacja była skomplikowana. Czy jest możliwe, żebyśmy w tak młodym wieku żywili do siebie prawdziwe uczucie? Czy on naprawdę mógł mnie kochać? A może mam wyrzuty sumienia, że przez ten cały czas go odtrącałam, a z drugiej strony dawałam nadzieję? Myślę, że to, co mogło trzymać nas przy sobie to chęć poczucia bliskości drugiej osoby, zainteresowania, czego nam brakowało, a także jak już wspomniałam - akceptacji - której potrzebowałam. Nie czułam się nigdy duszą towarzystwa, nie byłam specjalnie rozmowna, nie miałam wielu koleżanek, może nawet czułam się samotna. Gdy patrzę na to z perspektywy czasu myślę, że gdy byłam pod ręką lub czuł się samotny wiedział, że wystarczy parę słodkich słówek, a ja szybko zmięknę, dając mu poczucie bliskości. Może po prostu mną manipulował, jego zapewnienia nie były szczere, po prostu jest typem uwodziciela? Czy to moja wrażliwość i poczucie winy nie pozwalają mi o tym zapomnieć i każą rozpamiętywać to od nowa? Może była to po prostu bardziej młodzieńcza fascynacja drugą osobą, pierwsze odczuwanie czyjejś bliskości, które było tak ekscytujące? Może nie chodziło nam o siebie, bo przecież mimo tego, ile czasu minęło mam wrażenie, że wcale się nie znamy, a o czyjąś obecność? Może wytworzyła się między nami chemia, pierwszy raz odczuwaliśmy coś takiego i dlatego wydawało się to takie intensywne, wyjątkowe i głębokie? Nie mogę przestać o tym myśleć, choć teraz, gdy to z siebie wyrzuciłam, czuję się o niebo lepiej... Jednak dalej męczy mnie myśl: "dlaczego znów zaczęłam o tym, o nim myśleć?" Myślę, że przyczyną może być film o nieszczęśliwej miłości i wielkich emocjach, który oglądałam wcześniej z przyjaciółką. I może to on wywarł na mnie takie wrażenie... Bo to z nim związane były moje pierwsze silniejsze emocje tego typu... I tu narodził się lęk, że to było to jedyne, wielkie uczucie i że już nigdy nie poczuję czegoś takiego do nikogo. Będąc beznadziejną romantyczką dręczą mnie pytania wciąż tkwiące w mojej głowie: Co jeśli on mnie naprawdę kochał? Co jeśli już nigdy czegoś takiego nie poczuję? Co jeśli go skrzywdziłam? Co jeśli nigdy się w nikim nie zakocham, a jaki sens ma życie bez miłości? Wiem, że to prawdopodobnie była ta "pierwsza miłość", którą przeżywa się tak intensywnie, bo pierwszy raz czuje się czyjąś bliskość i chemię... I mam nadzieję, że ta następna będzie dojrzalsza, ale może będzie już mniej ekscytująca. Chcę aby mój związek kiedyś nie opierał się tylko na takim pociągu ale na głębszych relacjach - chcę znaleźć kogoś, przy którym będę umiała się otworzyć (co zdarza mi się rzadko) i z kim będę potrafiła rozmawiać. Czy to ma jakiś sens? Czy moja sytuacja jest naprawdę tak beznadziejna jak mi się wydaje? Jak sobie z tym poradzić gdy nie potrafię uspokoić sama siebie, a moje myśli sprawiają, że chcę rwać włosy z głowy? Teraz, gdy to wszystko opisałam czuję się lżej... Czuję absurdalność mojego lęku... Wiem, że nie jestem pierwszą i nie ostatnią dziewczyną, która przeżyła intensywnie pierwszą miłość, ale oddałabym wszystko za zapewnienie, że to nie był ten jedyny i że będę z kimś szczęśliwa nie myśląc o nim... Ale jak mam o nim nie myśleć, gdy mieszka niedaleko mnie i w każdej chwili mogę go spotkać... Myślę, że gdyby udało mi się wyjechać na studia, może złapałabym dystans do całej sytuacji... Przepraszam za milion pytań, ale kłębią się one w mojej głowie nie dając się odgonić i sprawiają, że chce mi się wyć z bezsilności...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Drżenie rąk i uczucie chłodu podczas zdenerwowania

Czego mogą dotyczyć moje objawy? Przy najmniejszym zdenerwowaniu, a nawet podekscytowaniu występuje drżenie rąk i całego ciała oraz przyspieszone bicie serca, nie mogę się skupić. Poza tym jest mi ciągle zimno, ubieram się grubiej niż wszyscy i ciągle marznę, i...

Czego mogą dotyczyć moje objawy? Przy najmniejszym zdenerwowaniu, a nawet podekscytowaniu występuje drżenie rąk i całego ciała oraz przyspieszone bicie serca, nie mogę się skupić. Poza tym jest mi ciągle zimno, ubieram się grubiej niż wszyscy i ciągle marznę, i bardzo dużo piję wody, bo mam częste uczucie pragnienia. Jeśli to ma jakiś związek to pół roku temu okazało się, że mam łysienie plackowate, ale objawy opisane wyżej występowały już przed tą chorobą. Zawsze byłam osobą dającą się łatwo wyprowadzić z równowagi, ale ostatnio to najdrobniejszy szczegół mało istotny sprawia, że wpadam w furię. Jestem ciągle poddenerwowana i "nabuzowana", mało co mnie cieszy, wszystko postrzegam negatywnie. Jak nigdy dotąd. Szczerze to tylko dzięki dziecku się jakoś trzymam i dzięki niemu jeszcze zdarzy mi się odczuwać jakąś radość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęk przed przyjmowaniem leków na nerwicę

Lekarze stwierdzili u mnie nerwicę. Dostałam lekarstwa, ale boję się ich brać, bo jak wzięłam jeden lek nie przespałam całej nocy - wystąpiło zwalnianie serca i kołatanie. Robiłam EKG, ECHO, krew, cukier, mocz. Wszystko jest dobrze. Mam lęki, żeby...

Lekarze stwierdzili u mnie nerwicę. Dostałam lekarstwa, ale boję się ich brać, bo jak wzięłam jeden lek nie przespałam całej nocy - wystąpiło zwalnianie serca i kołatanie. Robiłam EKG, ECHO, krew, cukier, mocz. Wszystko jest dobrze. Mam lęki, żeby nie zostać sama, badam co chwilę swoje serce, bo mam lęk przed tym, że przestanie pracować. Czuję wtedy ucisk w klatce piersiowej i jak bym zaraz miała przestać oddychać. Nie wiem czy wybrać się do psychologa. Badam oddech, lekarz kazał mi wyrównywać oddech. Piję melisę i biorę magnez. Jak mam lęki staram się o tym nie myśleć i mówię bliskim o swoich lękach. Nie chcę mieć tych lęków, chcę być zdrowa!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ból brzucha, problemy z pamięcią i bóle w klatce piersiowej

Mam 17 lat i fizycznie jestem zdrowa, wiem ponieważ przez ostatni rok miałam robione masę badań w tym rezonans itp. Mam spore problemy z koncentracją i pamięcią. Do tego też odczuwam co jakiś czas mocne bóle w klatce piersiowej. Takiego...

Mam 17 lat i fizycznie jestem zdrowa, wiem ponieważ przez ostatni rok miałam robione masę badań w tym rezonans itp. Mam spore problemy z koncentracją i pamięcią. Do tego też odczuwam co jakiś czas mocne bóle w klatce piersiowej. Takiego rodzaju kłucie, z nerwów usilnie boli mnie brzuch. Z reguły jestem odporna na ból, lecz to trwa już koło roku i zaczyna być męczące. Całkiem niedawno miałam dużą depresję. Spotykałam się z dwoma psychologami i z psychiatrą, lecz jednak żaden mi nie pomógł. Po jakimś czasie dzięki wsparciu przyjaciół stanęłam na nogi. Aczkolwiek powyższe objawy są nadal i chciałabym się dowiedzieć jak je zmniejszyć bądź w zupełności je wyleczyć. Przy czym mam nadzieję, że nie dostane porady „idź do lekarza, do specjalisty, psychologa” bo będzie to tylko strata czasu i moich pieniędzy. Jak już wyżej wspomniałam u takowych byłam i pomocy nie otrzymałam. A ponoć przynajmniej jedno z nich miało bardzo dobrą reputację w mieście. Dlatego proszę o jakąś radę / wskazówkę. Z góry dziękuję z uwagę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty