Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jeśli to nerwica, to jak sobie z nią radzić?

Mam na imię Karina, obecnie mieszkam w UK z mężem i dzieckiem, od 6 lat mam, 28 lat. Już od dzieciństwa coś mi dolega, zaczęło się jak byłam mała i zamknęli mnie w samochodzie na chwilę, a ja mała jeszcze...

Mam na imię Karina, obecnie mieszkam w UK z mężem i dzieckiem, od 6 lat mam, 28 lat. Już od dzieciństwa coś mi dolega, zaczęło się jak byłam mała i zamknęli mnie w samochodzie na chwilę, a ja mała jeszcze nie wiedziałam jak otworzyć drzwi, darłam się w tym samochodzie, płakałam, a nikt w około przechodzących nie pomógł mi. To uczucie czuję do dziś. Potem już było podobnie - strach w małych, zamkniętych pomieszczeniach, strach w tłoku, a potem już nawet wyjście samej z domu. Starałam się walczyć. Zawsze jednak musiałam sobie wymyślać jakąś alternatywę - jakby coś się działo pójdę do znajomego na ulicy albo na pogotowie jeśli będzie blisko. Kiedy zdarzało się coś w moim życiu ekscytującego zapominałam na jakiś czas, czułam się silna, że to pokonam. Potem jednak po jakimś czasie powracało to straszne uczucie, gorące poty, kołatanie serca, drgawki np. w nocy kiedy się denerwowałam, że znów poczuję to uczucie. Myślę, że sama je podświadomie wywołuje. Nie chcę myśleć, ale samo przychodzi. Strach przed tym, że wpadnę w panikę i nie będę umiała z niej wyjść. Proszę o pomoc, co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Boję się, że zawsze będę sama. Jak temu zaradzić?

Witam. Od dłuższego czasu zmagam się z pewnym problemem. Nie wiem co dalej z tym robić, nie umiem sama sobie poradzić więc postanowiłam napisać. Myślałam już o tym aby udać się do psychologa, lecz nie wiem czy dałabym radę opowiedzieć...

Witam. Od dłuższego czasu zmagam się z pewnym problemem. Nie wiem co dalej z tym robić, nie umiem sama sobie poradzić więc postanowiłam napisać. Myślałam już o tym aby udać się do psychologa, lecz nie wiem czy dałabym radę opowiedzieć coś osobie, gdyż nie jestem osobą wylewną i nie potrafię tak od razy komuś zaufać i się zwierzać. Może dlatego też piszę gdyż jest mi łatwiej.

Przechodząc do konkretów: otóż jestem rozwrzeszczaną gadułą, ale tylko i wyłącznie wśród osób, które bardzo dobrze znam, a tych z kolei jest bardzo mało. Wśród nieznajomych "tracę język", nie wiem co powiedzieć i zastanawiam się nad każdy wypowiedzianym słowem. Staram dostosować się wtedy do innych. I w tym jest problem, że boję się strasznie odrzucenia, że ktoś mnie zrani i zostanę sama. A tego bardzo nie chcę. Dlatego też nigdzie nie wychodzę w obawie przed kompromitacją czy odrzuceniem. To jest także powód tego, że mam mało znajomych i czuję się taka samotna. Czasem mam wrażenie, a ostatnio się to nasila, że wszyscy w koło mnie obgadują. Nie mam pojęcia czemu tak jest. Nie potrafię chyba nawiązywać kontaktów z innymi. Strasznie mnie to przytłacza, gdyż czuję, że życie przemyka mi gdzieś z boku, i tracę radość z życia.

Najbardziej boję się przyszłości, że zostanę sama, a tego nie zniosę. Ostatnio ciągle chce mi się płakać, czasem nawet zastanawiam się nad samobójstwem. Może to jest chore, ale często nie widzę innego wyjścia. Nie mam pojęcia jak zrobić, by wszystko się zmieniło, bym czuła się szczęśliwa, bo naprawdę tego chcę. Proszę o pomoc, bo dłużej już nie wytrzymam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Kłucie w okolicy tarczycy - globus histericus czy chora tarczyca?

  Witam, mam 20 lat jestem mężczyzną. Mój problem polega na tym, że nie wiem którą chorobę posiadam - zapalenie tarczycy czy nerwicę. Wszystko zaczęło się podczas uprawiania sportu a konkretnie chodzenia na siłownię oraz stosowania diety redukcyjnej około...

  Witam, mam 20 lat jestem mężczyzną. Mój problem polega na tym, że nie wiem którą chorobę posiadam - zapalenie tarczycy czy nerwicę. Wszystko zaczęło się podczas uprawiania sportu a konkretnie chodzenia na siłownię oraz stosowania diety redukcyjnej około 2000 kcal. Na początku było to małe uciskanie w gardle. W późniejszym czasie doszedł do tego ból w okolicy tarczycy (kłucie,ucisk) który występował wieczorem w pozycji leżącej oraz przekrwienie gardła. Podczas jedzenia znikał całkowicie. Po 3 miesiącach pofatygowałem się do rodzinnej, która zrobiła mi badania krwi, które sam z resztą musiałem wyprosić: WBC 4.7, RBC 4.57, HGB 14.1, glukoza 76, sód 142, potas 4.48. Wyniki są w normie (jeśli byłoby to zapalenie tarczycy, byłyby podniesione białe krwinki powyżej 10mm3). Laryngolog u której byłem prywatnie, także nie widziała nic złego w mojej krtani, dała mi tylko aerozol na te przekrwione gardło. Przyczyną również mogą być przeżycia psychiczne (stresująca praca, nieprzyjęcie na studia, wypadek). Dziwny ucisk przechodzi kiedy rozmasuję gardło poniżej jabłka adama. Odstawiłem siłownię a po około tygodniu ucisk powoli ustępował. Zacząłem jeść normalnie tj. schabowy z ryżem, karkówka pieczona w folii, kebab. Po tygodniu zacząłem z rana odczuwać bóle brzucha. Po gastroskopii stwierdzono gastritis billiaris czyli żółć w żołądku, przekrwienie ścian żołądka bez zmian w budowie układu pokarmowego. Myślę, że jest to związane z tym że po stosowaniu przez 3 miesiące zdrowej lekkostrawnej diety przeszedłem na ciężkostrawne pieczone i smażone potrawy a żołądek po prostu się zestresował. Teraz stosuję dietę wątrobową i biorę leki związane z refluksem żółciowym. Bóle brzucha przeszły, ale lekki dyskomfort w gardle pozostał. Nie zauważyłem tzw. wola na szyi. Gastrolog nastraszył mnie, że to może być związane z wysiłkiem i tzw. przepukliną rozworu przełykowego. Dziś wiem, że ta przepuklina jest związana z zupełnie innym refluksem. Tak więc stawiam pytanie. Jak odróżnić globus histericus od chorej tarczycy? Czy przy chorej tarczycy odczuwa się kłucie? Pozdrawiam, Adiran

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Leczenie psychiatryczne nie daje efektów

Ratunku! Pomocy! Mam 34 lata. Myśli samobójcze i inne jeszcze gorsze. Jestem po trzech próbach samobójczych. Lekarze głównie mnie zbywają np. mówiąc, że nie jestem mocno chory, bo jestem w stanie sam zadzwonić do lekarza, albo wysyłając na bezskuteczną psychoterapie...

Ratunku! Pomocy! Mam 34 lata. Myśli samobójcze i inne jeszcze gorsze. Jestem po trzech próbach samobójczych. Lekarze głównie mnie zbywają np. mówiąc, że nie jestem mocno chory, bo jestem w stanie sam zadzwonić do lekarza, albo wysyłając na bezskuteczną psychoterapie odwlekającą wszystko w czasie. Chodzę, robię niezbędne czynności, na pozór normalnie rozmawiam, piszę to pismo, wykorzystuję internet i jakby wprowadzam otoczenie w błąd. Ale to wszystko tylko z nadzieją na polepszenie, bo od dawna moje życie to tylko cierpienie, męka, ból i piekło. Nie wyobrażam sobie przyszłości z takim samopoczuciem, jeśli ktoś mi nie pomoże albo moje katorżnicze sposoby nie poskutkują, dojdzie do okropnej tragedii. Od dziecka miałem lęki, czułem jakby rodzice mnie nie rozumieli, jak byśmy mówili innymi językami. W domu była straszna atmosfera, głównie przez alkohol ojca, ale czasami czułem się znośnie, przeważnie poza domem. Byłem chorowity, częste przeziębienia, anginy, kuracje antybiotykami. Leczę się psychiatrycznie od 13 lat, z rozpoznaniami zespołu depresyjnego, neurotycznej osobowości, zaburzeń somatyzacyjnych, zaburzeń osobowości, zaburzeń schizotypowych, schizofrenii, czyli wszystko co możliwe w psychiatrii, nikt nie potrafi mi skutecznie pomóc. Moim zdaniem to jednak przyczyny są somatyczne albo psychosomatyczne. Od początku leczenia miałem problemy z oddychaniem, ciężko było oddychać , miałem problemy z drożnością nosa. Śluzówka w nosie była obrzmiała, krwawiła, tworzyły się skrzepy przylepione mocno do ścian, nie mogłem często przez to spać. Byłem u kilku laryngologów, miałem zabieg prostowania przegrody, bez skutku. Dopiero 3 lata temu nowy laryngolog bardzo mi pomógł maścią. Nos jest dużo bardziej drożny, oddycham bezgłośnie, jednak krwawi i tworzą się skrzepy. Mam mało siły fizycznej, gdy się kładę często czuję jakbym miał za małą objętość klatki piersiowej, ucisk na klatkę piersiową, ucisk obojczyków na szyję, czuję jakby obojczyki uciskały tętnice i przez to tworzyły jakąś niewydolność krążeniową w okolicach barków, szyi , głowy. Lewy obojczyk mam bardziej wklęsły, lekarz mówił że „bark mam trochę niżej”. Lewą rękę mam dużo słabszą i mniej sprawną. Stosuję różne własne i kombinowane sposoby, kosztujące bardzo dużo wysiłku, ale tylko dzięki nim jeszcze w ogóle logicznie myślę. Głównie w pozycji leżącej nabieram oddech i jakby sztucznie powiększam objętości klatki, staram się wyswobodzić oddech mimo że jakby po prostu brakowało siły oddychać. Skupiam się na oczach, tak aby nie ruszać gałkami, czuć puls. Skupiam się też na innych częściach ciała, napinam i rozluźniam często pośladki, ramiona, rzadziej brzuch, mięśnie twarzy nawet. Czuję że to poprawia trochę krążenie, pracę nerek, uspokaja myśli. Próbuję poczuć się zupełnie swobodnie, jednak mimo ogromnych wysiłków nie mogę. Przez 13 lat brałem większość leków psychiatrycznych, czasami po kilka na raz w dużych dawkach. Aktualnie biorę: lek przeciwdepresyjny, dwa neuroleptyki, leki nasenne i uspokajające. W 2005 roku zauważone zostało wysokie tętno, do 135 na min. Na początku kwietnia br. w badaniach krwi wyszedł potas lekko poniżej normy więc lekarka rodzinna przepisała odpowiedni lek. Aktualnie tętna nie mierzę, bo nie mam jak, ale chyba jest niższe. Nic mnie nie boli jako tako, ale czuję ogólną niewydolność, nie mam siły. W grudniu 2009 byłem z wielką nadzieją u lekarza rehabilitacji ruchowej. Udało mu się chyba wytłumaczyć dolegliwości, spłycony oddech, wrażenie, że nie mogę do końca nabrać oddechu. Mówiłem, że od dziecka miałem odruch jakby wstrzymywania oddechu w sytuacjach stresowych, co na dłuższą metę zaskutkowało niewydolnością. Zlecił kilka rodzajów ćwiczeń fizycznych, ćwiczę do tej pory, czyli już 5 m-cy, myślę że pomagają, jednak nie do końca, brakuje jeszcze czegoś. Bardzo źle znoszę kontakty z rodzicami, a mieszkam z nimi i oni uważają, że z nimi mi jest najlepiej. Od początku to bardzo pogarsza mój stan. Aktualnie jestem w domku letniskowym, na około pusto i tylko dzięki temu mam siłę walczyć i pisać te słowa. Od jesieni 2009 czyli jakieś 9 m-cy miałem silne lęki. Po około tygodniu tutaj zauważyłem, mimo że czułem się bardzo źle, że same lęki jako takie osłabły, więc mogłem zacząć brać lek przeciwdepresyjny. Wcześniej lekarz zalecał, ale się bałem bo lekarze mówią że antydepresanty mogą lęki nasilać. Zacząłem brać lek przeciwdepresyjny w dużej dawce i trochę poskutkował, na tyle że pisze te słowa na przykład. Czy ktoś to jest w stanie zrozumieć, że dopiero w pewnych warunkach w ogóle mogę przyjmować leki, które mi pomagają. W domu nie mogłem, bo nasilał objawy. Ludzie mówią, że dobrze wyglądam, czasami że jestem blady. Nie zaprzeczam że, mam jakąś niedojrzałość psychiczną, lecz jest ona skutkiem niewydolności psychofizycznej. Na wspominaną na początku psychoterapię się nie kwalifikuję, chociażby z tego względu, że biorę uzależniający lek. Byłem już na trzech i tylko się namęczyłem. Od bardzo dawna mam w stolcu całe kawały niestrawionego pokarmu, zaparcia, a także przeraźliwe wzdęcia. Masy stolcowe są jakby w ogóle słabo przetrawione. Ast, alt i amylaza w normie. Skąd mam brać siłę żeby zasilić mózg, chodzić, oddychać? Czuję jakbym miał przez to straszną niewydolność. Wyniszczenie psychiczne. Gastrolog jak mu o tym powiedziałem to tylko się zdziwił, że pokarm jest w jelitach dłużej przez zaparcia, a mimo to słabo trawiony. Oto objawy streszczone: dreszcze, fale gorąca z nieznanych powodów, zmiana masy ciała (przybranie lub utrata), zmęczenie (napadowe lub stałe), ociężałość, słaba wytrzymałość fizyczna, bezsenność, płytki sen, bezdech nocny, sztywność stawów i kręgosłupa szyjnego, trzeszczenie szyi, drętwienie kończyn lub tylko palców (czasem bardzo zmienne), drętwienie języka, zwłaszcza jego czubka lub warg, zaburzenia smaku, bóle i kurcze mięśni, tiki mięśni twarzy lub innych mięśni, zapalenie wątroby, podrażniony pęcherz lub zakłócenie działania pęcherza moczowego, brak sprawności seksualnej, libido, zła tolerancja alkoholu i nasilanie się objawów po alkoholu (dawno temu piłem sporadycznie) zmiana rytmu wypróżnień (zaparcia), okropne wzdęcia, bóle bioder, zaburzenia słuchu: przeraźliwe dzwonienie w uszach, bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięk, krótki oddech, zadyszka, skoki pulsu serca, kłucia, mrowienie o zmiennym charakterze, utrata czucia, drażliwość, depresja, zaburzenia widzenia: podwójne rozmyte widzenie, czarne plamy w polu widzenia, nadwrażliwość na światło (zwykle badanie okulistyczne nie wykazuje zmian), bóle w klatce piersiowej i w żebrach, zaburzenia koncentracji i otępienie: trudności w znalezieniu potrzebnego słowa, problemy z rozumieniem tekstu czytanego, wzmożona ilość błędów ortograficznych, trudności w rozumieniu dłuższych zdań lub szybkich dialogów, liczne wypadki „z nieuwagi”, zapominalstwo, luki pamięciowe, dezorientacja, uczucie odrealnienia, brak odczuwania przyjemności, anhedonia, parkinsonowskie drżenia rąk i innych części ciała, nadwrażliwość skóry, bolesność na dotyk, nadwrażliwość na chemikalia i zapachy. Powyższe objawy wzięte ze strony o boreliozie jednak testy na boreliozę i konfekcje są ujemne, zdecydowałem się to wszystko napisać, bo podczas rozmowy z lekarzem nie jestem w stanie powiedzieć 1/3 tego, jeśli ktoś będzie chciał pomóc, wpadnie na jakiś pomysł, może jakiś lekarz, lub kontakt do lekarza, mój mail: gustav70@wp.pl

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to może być? Nerwica lękowa? Atak paniki?

Witam. Mam 16 lat i kompletnie nie wiem co mi się ostatnio stało. Siedziałam w domu, byłam trochę rozżalona, smutna i zła. Oglądałam filmy. W pewnym momencie zaczęłam płakać, głowa mnie bolała, serce mi mocno biło, czułam ataki...

Witam. Mam 16 lat i kompletnie nie wiem co mi się ostatnio stało. Siedziałam w domu, byłam trochę rozżalona, smutna i zła. Oglądałam filmy. W pewnym momencie zaczęłam płakać, głowa mnie bolała, serce mi mocno biło, czułam ataki duszności, nie mogłam złapać tchu, byłam przerażona i jednocześnie smutna. Bałam się ewidentnie. Dodam, że oglądałam horrory, ale to już nie pierwszy raz, lubię je oglądać i nigdy wcześniej mi się nie zdarzały takie rzeczy. Chociaż pól roku temu (nad moim łóżkiem wisiała szafka, na której stały głośniki od wieży) zaczęłam się bać, wpadłam w panikę, że ta wieża na mnie runie, co się potem stanie. Nie wiem co mi dolega, czy to są ataki paniki? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy nerwica natręctw jest dziedziczna?

Witam. Planuje zajść w ciąże, ale mam pewne wątpliwości co do bezpieczeństwa dzidziusia. Czy nerwica natręctw jest dziedziczna? W jakim stopniu nn u matki może zagrażać płodowi lub też rozwijaniu się płodu, szczególnie w pierwszym miesiącu, kiedy kształtują się wszystkie komórki nerwowe? Serdecznie pozdrawiam.
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Anna Bernatowska
Mgr Anna Bernatowska

Jak pokonać stres przed jazdą samochodem?

Witam, mam 29 lat i od ok. 2 lat mam prawo jazdy. Tak się składa, że przez ten czas baardzo sporadycznie miałam okazję pojeździć i to po mało uczęszczanych drogach. Już niedługo będę miała samochód na własny użytek, ale nie...

Witam, mam 29 lat i od ok. 2 lat mam prawo jazdy. Tak się składa, że przez ten czas baardzo sporadycznie miałam okazję pojeździć i to po mało uczęszczanych drogach. Już niedługo będę miała samochód na własny użytek, ale nie cieszy mnie to tak jakbym chciała, bo paraliżuje mnie strach przed samodzielną jazdą.Z jednej strony pragnę stać się niezależną od innych osób i środków lokomocji z drugiej zaś blokuje mnie strach, trzęsę się cała i jest mi strasznie zimno na samą myśl o jeździe. Bardzo zazdroszczę tym co mają z jazdy samą radość, dla mnie to spory lęk przed wypadkiem, awarią, korkami, gaśnięciem auta na środku skrzyżowania itp. Jak mam pokonać tą blokadę? A może zrezygnować całkowicie z jazdy? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy mam fobię?

Witam. Mam 17 lat. Szkoły zaczęłam unikać już w 1 gimnazjum, jednak nie było ku temu żadnego poważnego powodu. W zeszłym roku teoretycznie powinnam zacząć naukę w szkole ponadgimnazjalnej. Owszem, przez 1 miesiąc chodziłam do szkoły, ale było to dla...

Witam. Mam 17 lat. Szkoły zaczęłam unikać już w 1 gimnazjum, jednak nie było ku temu żadnego poważnego powodu. W zeszłym roku teoretycznie powinnam zacząć naukę w szkole ponadgimnazjalnej. Owszem, przez 1 miesiąc chodziłam do szkoły, ale było to dla mnie bardzo trudne i męczące.

Szkoła przyjmowała dużą liczbę uczniów. Na korytarzach zawsze był tłok... czułam się tam źle było mi duszno, często bolał mnie brzuch i zaczęłam uciekać, a na początku października zabrałam swoje dokumenty tłumacząc, iż zmieniam szkołę. Nigdzie się nie zapisałam. Przesiedziałam rok w domu. Pod wpływem silnej presji ze strony rodziny zapisałam się w tym roku do liceum. Chodziłam tam przez 1 tydzień - znowu czułam się źle... rozmawiałam tak naprawdę, tylko z jedną dziewczyną, która przeniosła się po paru dniach do innej klasy...

Rozchorowałam się, na początku nie wiadomo było co mi jest, miałam różnego rodzaju bóle, które po jakimś czasie ustały. Prawdę powiedziawszy ustały, gdy moje problemy trochę się zmniejszyły, lecz teraz, po 6 tygodniach znowu muszę wrócić do szkoły. Tak bardzo się boję... klasa pewnie już się zgrała, mnie przez miesiąc właśnie tego ''docierania'' nie było. Poszłam, tylko raz z gorączką na kiermasz z książkami, akurat spotkałam koleżanki z klasy. Nawet nie odpowiedziały mi cześć tak jakby mnie nie było. Zapytałam się jednej, gdzie dokładnie odbywa się ta sprzedaż. Odpowiedziała z łaską... w kolejce po książki stałam sama ponad godzinę. Dodam, że dzieje się tak nie tylko w szkole.

W miejscach, w których jest dużo osób czuję się strasznie skrępowana, zwykle wtedy wychodzę na kompletną ciapę, bo np. nie wiem gdzie iść mimo iż znam to miejsce doskonale. Czasem mam lęk rozmawiać nawet ze sprzedawcą, nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Dodatkowo mam problemy w domu. Mama z tatą najprawdopodobniej się rozstaną i teraz strasznie boje się tej szkoły - chciałabym po prostu zrobić tak jak w zeszłym roku, ale boję się, że mama tym razem będzie miała z tego powodu problemy.

Dziś byłam u lekarza po zwolnienie do szkoły. Zauważyła, że coś jest nie tak zaczęła delikatnie wypytywać, powiedziałam jej ogólnikowo o co chodzi, ale więcej nie mogłam. Czułam, że zaraz zacznę płakać.Pisząc to spływają mi łzy po policzkach. Myślałam o wizycie u psychologa, ale boję się tam iść - pewnie cała wizytę przeryczę. Proszę, pomóżcie mi.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to może być hipochondria i jak ją leczyć?

Wszystko zaczęło się od bólu w kręgosłupie. Cały czas zadawałam pytanie czy jak kuje pod lewą piersią czy to serce, czy jak kuje w okolicy żołądka to czy serce. Udałam się do lekarza rodzinnego, który stwierdził, że to na tle...

Wszystko zaczęło się od bólu w kręgosłupie. Cały czas zadawałam pytanie czy jak kuje pod lewą piersią czy to serce, czy jak kuje w okolicy żołądka to czy serce. Udałam się do lekarza rodzinnego, który stwierdził, że to na tle nerwowym. Ale dla mnie to nie było takie jasne. Zrobiłam wszystkie badania i wyszły ok. Udałam się do psychiatry, który stwierdził zaburzenia lękowe przechodzące w chorobę somatyczną. Teraz aby pomyślę, że coś mnie zakuje, że to poważna choroba. Często mam bóle napięciowe głowy, drżenia mięśni, uczucie guli w gardle. Proszę mi powiedzieć czy to nie jest czasem przesadne martwienie się o swój stan zdrowia? Czy to może jest nerwica hipochondryka?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego często zdarzają mi się wybuchy złości?

Witam, mam do pani pytanie, a dokładnie to potrzebuję opinii. Od jakiegoś czasu, dokładnie to od narodzin córki, czyli 2 lata temu, zaczęłam zauważać pewne niepokojące mnie i męża różnice w moim zachowaniu. Bywa tak, że czasami wybucham złością i...

Witam, mam do pani pytanie, a dokładnie to potrzebuję opinii. Od jakiegoś czasu, dokładnie to od narodzin córki, czyli 2 lata temu, zaczęłam zauważać pewne niepokojące mnie i męża różnice w moim zachowaniu. Bywa tak, że czasami wybucham złością i nie potrafię nad tym zapanować, cała się trzęsę, jakbym mogła, to rzucałabym czym popadnie i krzyczałabym, ile mam tylko siły, aż wreszcie wybucham strasznym płaczem, przy którym serce zaczyna mi bić jak oszalałe, jakby chciało wyskoczyć. Zaczyna brakować mi tchu, nie mogę się uspokoić, a mąż nie wie wtedy, co się ze mną dzieje.

Jego, podobnie jak mnie, zaczyna to przerażać, tym bardziej że zdarza mi się w takiej złości zemdleć... Boję się tego, co się ze mną dzieje, tym bardziej że jestem znowu w ciąży. Proszę o odpowiedź, bo nie wiem czy powinnam udać się z tym do lekarza.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Po co świat daje nam się narodzić, a potem zabiera bliskich?

Mam mało lat, tylko 13, lecz od dawna zaczynam myśleć o różnych rzeczach takich jak o śmierci. Zaczęłam panikować, gdy pomyślałam, że kiedyś umrę, a przede mną moja rodzina, no nie wszyscy - najbardziej boję się o moją babcię i...

Mam mało lat, tylko 13, lecz od dawna zaczynam myśleć o różnych rzeczach takich jak o śmierci. Zaczęłam panikować, gdy pomyślałam, że kiedyś umrę, a przede mną moja rodzina, no nie wszyscy - najbardziej boję się o moją babcię i mamę.

Moja babcia była ostatnio 2 razy w szpitalu, o mało co nie umarła, dwa razy na oddziale głównym, a moja mama po prostu jest dla mnie ważna i boję się tego bólu jak ona umrze - do kogo ja wtedy pójdę, gdy moja rodzina umrze? Najgorsze jest to co, będzie gdy umrę - myślę, że się odrodzę na nowo, ale ja nie chcę i myślę cały czas, że mam mało czasu i się boję o mojego brata, który jest młodszy, że go zostawię samego i że już go nie będę pamiętać tak jak mojej mamy lub babci czy innych. Miałam dość dużo przeżyć jak byłam mała, jak mój tata bił moją mamę lub jak cała moja rodzina od strony taty była pijana, jak dziadek kazał pić mi wódkę - nie wiem, może ja jestem psychicznie chora?

Jestem za granicą - możne to przez to? Po co świat daje nam się narodzić, pokochać bliskich, później męża, dzieci, a później zabiera nam rodzinę po kolei: męża, a dzieci zostawia same na tym świecie? Pomóżcie bardzo proszę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam zrobić z moją fobią?

Mam 19 lat. Zawsze byłam bardzo nieśmiała, ale teraz to się pogorszyło. Zaczęłam w tym roku studia i zaczął się duży problem. Gdy weszłam pierwszy raz do sali wszyscy się śmiali rozmawiali razem, a ja czułam się tam taka sama,...

Mam 19 lat. Zawsze byłam bardzo nieśmiała, ale teraz to się pogorszyło. Zaczęłam w tym roku studia i zaczął się duży problem. Gdy weszłam pierwszy raz do sali wszyscy się śmiali rozmawiali razem, a ja czułam się tam taka sama, taka obca. Od tamtego czasu szykuje się do szkoły, jadę autobusem i gdy idę pod szkołę na jej widok dostaje ataku - przyspieszony oddech, trzęsie mnie, ściska mnie w środku i wybucham płaczem i uciekam stamtąd jak najszybciej. Kolejnego dnia mówię sobie, że będzie lepiej, że dam radę i znów jest to samo dzień w dzień. Gdyby nie wsparcie mojego chłopaka, który jeździ ze mną codziennie pod szkołę to nawet bym nie wyszła z domu sama. Tylko on mnie rozumie bez niego nie dała bym rady. Pomóżcie nam, bo zarówno ja jak i on nie wytrzymujemy moich codziennych histerii. Nie wiem czy to normalne czy może powinnam udać się do lekarza?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wszystkiego się boję. Co mam zrobić?

Witam mam na imię Gosia, mam 12 lat. Boję się wszystkiego: gdy koleżanki mi dokuczają, gdy pokłócę się z rodzicami, gdy mam gorszą ocenę – wszystkiego! Nienawidzę siebie i nawet wstydzę się chłopaka, wszystkiego! Co tu zrobić? Proszę, niech mi ktoś pomoże!
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Zasłabłam na ulicy i boję się wychodzić z domu. Co może być tego przyczyną?

  Jakiś czas temu, gdy oprowadzałam córkę do szkoły zrobiło mi się słabo. Na początku zrobiło mi się bardzo gorąco i oblały mnie poty, po chwili przeszło. Po jakimś tygodniu miałam dziwne dolegliwości: zaczęło mi się kręcić w głowie, a...

  Jakiś czas temu, gdy oprowadzałam córkę do szkoły zrobiło mi się słabo. Na początku zrobiło mi się bardzo gorąco i oblały mnie poty, po chwili przeszło. Po jakimś tygodniu miałam dziwne dolegliwości: zaczęło mi się kręcić w głowie, a przy tym miałam widzenie za mgłą. Zgłosiłam się do lekarza neurologa, zrobiono mi badania na zapalenie błędnika i komputerowe badanie głowy - wyniki wyszły dobre. Od jakiegoś czasu mam strach gdy wychodzę z domu na zakupy, mam dziwne uczucie gdy idę po chodniku, myślę że zaraz się przewrócę. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Podejrzenie wrzodów a nerwica

Witam serdecznie, od miesiąca mam kłopot ze zdrowiem, wszyscy mówią mi ze to nerwica ale nie jestem pewna. Bolał mnie brzuch, lekarze uważali, że to wrzody, ale po ich lekach czułam się gorzej. Teraz pozostało kłucie w okolicy pępka z...

Witam serdecznie, od miesiąca mam kłopot ze zdrowiem, wszyscy mówią mi ze to nerwica ale nie jestem pewna. Bolał mnie brzuch, lekarze uważali, że to wrzody, ale po ich lekach czułam się gorzej. Teraz pozostało kłucie w okolicy pępka z lewej strony i bolą mnie plecy, tak jakby nerki:) Co to może być? Czy to faktycznie nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Wiem tylko, że jestem nieszczęśliwa. Jak poradzic sobie z natrectwami i całą resztą?

Witam, mam 23 lata, kobieta. Piszę ten list, bo już sama nie wiem jak sobie pomóc. Od kiedy pamiętam borykałam się z drobnymi natręctwami, które jednak w żaden sposób nie dezorganizowały mojego życia. Wymienić tu mogę dla przykładu wielokrotne sprawdzanie...

Witam, mam 23 lata, kobieta. Piszę ten list, bo już sama nie wiem jak sobie pomóc. Od kiedy pamiętam borykałam się z drobnymi natręctwami, które jednak w żaden sposób nie dezorganizowały mojego życia. Wymienić tu mogę dla przykładu wielokrotne sprawdzanie czy zamknęłam drzwi, czy zakręciłam gaz w kuchni itp. Z natręctwami chodziła w parze lekką fobią społeczną objawiającą się lękiem przed wystąpieniami publicznymi, poznawaniem nowych osób i tu pojawiają się już objawy w postaci plam na twarzy i dekolcie, drżenia, łamania głosu. Problemy te jednak miały niewielkie natężenie i częstotliwość. Ostatnimi czasy jednak moje dolegliwości uległy nasileniu czy też zmianie. Z tego względu szukałam pomocy w centrum zdrowia psychicznego, jednak fakt, że na psychologa musiałabym czekać miesiąc wbił mnie w ziemię. Miła pani z rejestracji jakimś czarodziejskim sposobem wpisała mnie na wizytę u psychiatry już na następy dzień. Jednak po powrocie zaczęłam analizować czy na moje dolegliwości faktycznie jedynym ratunkiem jest udanie się do psychiatry. Doszłam do wniosku, że jeszcze powinnam się wstrzymać z tak radykalnym posunięciem. Przedstawię może jak wygląda moje życie w ostatnich 6 miesiącach. Pierwsza sprawa to pojawienie się kolejnych natręctw, które zaczęły mnie bardzo męczyć. Jest to np. powtarzanie w myślach słów, całkowicie neutralnych emocjonalnie uprzednio usłyszanych, np. w telewizji. Pojawia się również silna potrzeba, że tak powiem pisania w powietrzu dłonią (dyskretnie) tych słów, co jest totalnie idiotyczne. Kolejną sprawą jest wąchanie dłoni, a jeśli o dłoniach mowa, to pojawił się również wstręt przed dotykaniem, np. poręczy, uchwytów szczególnie w środkach komunikacji miejskiej. Jednak wciąż uważam, że z tymi dolegliwościami w sumie mogłabym żyć. Najbardziej martwią mnie reakcje mojego organizmu - nie mam praktycznie w ogóle apetytu, jem chyba tylko dlatego, żeby nie burczało mi w brzuchu, np. w trakcie zajęć na studiach. Przez większość dnia odczuwam mdłości, uderzenia gorąca, zawroty głowy, powracające uczucia jakbym zaraz miała zemdleć. Strasznie pocą mi się dłonie i stopy, choć do tej pory zawsze narzekałam, na to że są wiecznie zimne. Męczy mnie również brak snu, a raczej trudności z zasypianiem, a w sytuacji gdy udaje mi się je pokonać męczą mnie sny natury apokaliptycznej, w stylu koniec świata na 100 sposobów. Gdy już mowa o sprawach okołonocnych chciałam też powiedzieć, że praktycznie od 6 miesięcy nie występuje u mnie coś takiego jak libido, mimo tego że jestem w związku. Cały czas myślę o sensie, czy też bezsensie życia, cały czas wszystko analizuję, męczy mnie gonitwa myśli, których nie sposób zatrzymać, odpocząć od tego wewnętrznego chaosu. Myśli te są chaotyczne, niepoukładane, pozbawione logiki i spójności. W dziwny sposób robię sobie na złość, mam ochotę sprawiać sobie cierpienie. 6 miesięcy temu miał miejsce impuls, który wpłynął bardzo na mój stan ducha. Relacja, którą uważałam za przyjacielską przerodziła się w coś więcej. Nie doszło do żadnych czynów, jednak w głowie coś się zmieniło. Tylko właśnie do dziś nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie co czuję do tego chłopaka, jestem wewnętrznie rozdarta, ponieważ od 7 lat jestem w związku i jeszcze do niedawna byłam pewna, że to ten jedyny. Jednak ta sytuacja wpłynęła na mój sposób myślenia, pojawiło się pytanie "co by było gdyby?". Od tego momentu zaczęłam codziennie pytać siebie co powinnam zrobić, nie potrafiąc podjąć żadnej decyzji. Czuję wielką wewnętrzną jak i zewnętrzną presję, wiem że muszę coś postanowić, że dalej nie da się tak żyć. Wiem, że decyzja którą podejmę wpłynie na całe moje życie, że mogę popełnić wielki błąd zarówno kończąc związek jak w nim zostając. Wiem, że mój chłopak bardzo mnie kocha i nie chcę go skrzywdzić. Tym bardziej, że nie potrafię powiedzieć, że go nie kocham. Jednak nie potrafię też stwierdzić czy jest to zwyczajny kryzys, czy może mój organizm daje mi znać buntując się, że popełniam błąd nie zmieniając swojego życia. Wiem, że problemem zawsze była dla mnie jego praca, on pływa, ja czekam. Tylko, że za każdym razem jak wypływał nie potrafiłam obrać środkowej drogi pomiędzy ciągłą tęsknotą, zamartwianiem się i smutkiem a wyparciem go z myśli. By funkcjonować w miarę normalnie chyba jednak częściej starałam się nie myśleć o nim, co oddalało mnie od niego jeszcze bardziej. Już sama nie wiem co jest efektem a co przyczyną moich dolegliwości... Wiem tylko, że jestem nieszczęśliwa. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc w poradzeniu sobie zarówno z moimi natręctwami, stanami depresyjnymi jak i z sercowymi rozterkami. Zdaję sobie sprawę, że jeden mail zwrotny to zapewne kropla w morzu potrzeb, proszę jednak o pomoc, radę, próbę poukładania moich myśli, wskazanie czy powinnam się udać do specjalisty, a jeśli tak to czy powinien to być psycholog, czy może już psychiatra. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję się dziwnie, kiedy jestem sam w domu. Dlaczego?

Witam. Mam 11 lat i czuję czasami kogoś obecność. Jak mama wchodzi do mnie do pokoju i nie słyszę, że wchodzi to czuję obecność i patrzę mama weszła. A jak nie ma rodziców to czasem czuję kogoś obecność. Ostatnio siedziałem...

Witam. Mam 11 lat i czuję czasami kogoś obecność. Jak mama wchodzi do mnie do pokoju i nie słyszę, że wchodzi to czuję obecność i patrzę mama weszła. A jak nie ma rodziców to czasem czuję kogoś obecność. Ostatnio siedziałem u rodziców w pokoju (sam byłem w domu) i usłyszałem huk. Pobiegłem do pokoju i zobaczyłem, że szklanka jest na ziemi i było otwarte okno (sam je otworzyłem). A szklanka się nie pobiła, ale nie wiem czemu szklanka upadła na ziemię - ta szklanka była ciężka i gruba nie wiem czy powiew wiatru mógł przewrócić taką ciężką szklankę. Pomocy! Nie wiem co jest nie tak! Patryk

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jak sobie radzić z własnymi lękami?

Jestem kobietą, Mam 31 lat. Moim problemem jest to, że bardzo boję sie ludzi, ale nie tylko. Boję sie wielu innych rzeczy w wyniku czego ciągle się martwię i nie potrafię się cieszyć. Od 4 lat nie pracuję, wtedy właśnie... Jestem kobietą, Mam 31 lat. Moim problemem jest to, że bardzo boję sie ludzi, ale nie tylko. Boję sie wielu innych rzeczy w wyniku czego ciągle się martwię i nie potrafię się cieszyć. Od 4 lat nie pracuję, wtedy właśnie wyszłam za mąż i w związku z przeprowadzką musiałam odejść z pracy. Przez te 4 lata wiele się w moim życiu zmieniło "stanęłam w miejscu". Moja codzienność, to 4 ściany mojego mieszkania. Boję sie ludzi, dlatego unikam podjęcia pracy, wynajduje atrakcyjne oferty (tylko w internecie), pracodawcy oddzwaniają do mnie, umawiam się z nimi, ale na spotkanie nie idę, bo sie boję. Lęk dotyczy wszystkiego, spotkania z pracodawcą, dojazdu do pracy, a nawet kupna biletu u kierowcy i chociaż mam prawo jazdy to ze strachu nie wsiądę za kierownicę. Codziennie boje się, że ktoś zapuka do mych drzwi, boje się listonosza, administratora, często nikomu nie otwieram. A jeśli już otworzę, to cała sie trzęsę, a najbardziej trzęsą mi się dłonie i nie jestem wtedy w stanie niczego podpisać. Właśnie od kilku dni czekam na kuriera, codziennie przeżywam katusze, boje się, a jak na osiedlu zobaczę samochód kurierski, to trzęsę się ze strachu. Boje sie też wizyt w urzędach, u lekarza itd. Boje się też, że mąż straci pracę (chociaż sie na to nie zanosi), boję się zajść w ciążę. Nikt mnie w tym nie wspiera. Wszystkim wydaje się, że nie chcę pracować i nie chcę mieć dzieci. Na nic sie zdaje moje wołanie o pomoc. Nikt tego nie dostrzega, a ja bym chciała normalnie żyć. Chcę pracować, przekonać się, że dam radę wychować dziecko. Bardzo często przez to płaczę. Nie wiem co mam zrobić. Pomóżcie!
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Lęk przed przejściem przez ulicę

Witam, moja 13 letnia córka 4 miesiące temu miała wypadek. Została potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód, nie z jej winy bo miała zielone światło. Na szczęście nic poważnego się nie stało, spędziła cały dzień w szpitalu na...

Witam, moja 13 letnia córka 4 miesiące temu miała wypadek. Została potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód, nie z jej winy bo miała zielone światło. Na szczęście nic poważnego się nie stało, spędziła cały dzień w szpitalu na obserwacji ( badania, prześwietlenia itp.), skończyło się na stłuczeniach i siniakach. Myślałam że już wszystko jest w porządku, ale niedawno szłam z nią do sklepu i przechodziłyśmy przez ulicę, wtedy zauważyłam, że córka panicznie boi się wejść na ulicę, pomimo iż samochód był jeszcze bardzo daleko i mogłyśmy spokojnie przejść na drugą stronę. Tak jest również na przejściu z sygnalizacją świetlną, ona nie przechodzi spokojnie tylko przyspiesza. Mam pytanie czy można leczyć tego typu lęki czy to samo przejdzie z czasem?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak przezwyciężyć natrętne myśli i lęk?

Witam, jestem 22-letnią kobietą z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, które trwają od jakichś 10 lat i do tej pory nie potrafię sobie z nimi poradzić. Obecnie mój stan określiłabym o wiele lepiej niż kilka lat temu, jednak nie do końca sobie...

Witam, jestem 22-letnią kobietą z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, które trwają od jakichś 10 lat i do tej pory nie potrafię sobie z nimi poradzić. Obecnie mój stan określiłabym o wiele lepiej niż kilka lat temu, jednak nie do końca sobie radzę. Chodziłam na terapię, ale nie pomogła, ponieważ ją przerwałam - nie pamiętam dokładnie z jakiego powodu, prawdopodobnie dlatego, że czułam, że nie jestem zrozumiana. Tak było kilka razy. Psycholog, neurolog, psychiatra, psychoterapeuta... Każdy coś powiedział i starał się zrozumieć moje problemy i doradzić, jednak do tej pory czuję, że to nie koniec. Brałam leki, bywało lepiej. Ale wiem, że dopóki sama sobie nie pomogę - nikt mi nie pomoże. Tylko, że już nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Przez te kilka lat uświadomiłam sobie, że na pewno brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości. Obecnie jestem w drugim związku i moje dolegliwości przekładają się na tę relację (albo odwrotnie...). Ale wiem, że wszystko co złe, pochodzi z mojej głowy i że to ja wyolbrzymiam i stwarzam te problemy. Trudność polega na tym, że nie umiem radzić sobie z natrętnymi myślami, nie potrafię normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem oraz wykorzystywać w pełni swojego potencjału. Jest mi bardzo trudno streścić w kliku zdaniach moją historię, jednak mam nadzieję, że to co napiszę, da pewien obraz i pozwoli na udzielenie adekwatnej porady. Tak, jak już pisałam, obecnie jestem w moim drugim związku. Jest to relacja na odległość, gdyż mój chłopak mieszka w Niemczech (widujemy się raz na miesiąc, a niedługo zamierzam do niego dołączyć i tam zamieszkać). Już kiedy się poznaliśmy wiedziałam, że nie zwróciłabym uwagi na kogoś takiego jak on (chodzi o fizyczność), jednak po jakimś czasie korespondowania odkryłam w nim bratnią duszę oraz te same wartości, którymi ja kieruję się w życiu. Znajomość kwitła, mimo tego, że on nadal wiedział, że mnie nie pociąga tak, jakbym tego chciała. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się jednak na spotkanie. Bardzo tego chciałam. Okazał się wyjątkowym człowiekiem, to dzięki niemu bardziej uwierzyłam w siebie. Zawsze rozmawiał ze mną o moich problemach, podnosił na duchu, mówił komplementy. Postanowiłam zaangażować się w ten związek. Zawsze uważałam, że najważniejsze jest wnętrze człowieka i starałam się ominąć problem fizyczności. Po kilku kolejnych spotkaniach zdałam sobie sprawę, że jednak przeszkadza mi to, że są momenty, kiedy nie mogę się do niego przekonać. I wtedy budzi się we mnie lęk. Zaczynam porównywać nas z innymi parami, jego z innymi mężczyznami. I myślę, że skoro to robię, to znaczy, że go nie kocham... Bo jak się kogoś kocha, to także pomimo pewnych wad. Ale bardzo boję się tych myśli, bo to oznaczałoby, że po raz drugi popełniam ten sam błąd, co w przeszłości, z pierwszym partnerem. Nie potrafiłam od niego odejść. Mimo tego, że był to związek toksyczny, bardzo bałam się zostać sama. Jednak po wielu rozstaniach i próbach odseparowania się, kiedy udało się, okazało się, że kiedy jestem sama, jednak daję sobie radę (chociaż poczucie wartości nadal nie było zbyt wysokie). Mam wrażenie, że sytuacja powtarza się. Coś jest nie tak, a ja nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć sobie co powinnam zrobić i czy faktycznie ten problem jest na tyle duży, żeby się aż tak zadręczać... Czy to ma sens, czy ja go właściwie kocham, skoro mam takie myśli, dlaczego czuję się mniej wartościowa i gorsza porównując nas z innymi parami, jego z innymi mężczyznami... Tak naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o fizyczność. Cała reszta jest taka, jakiej bym sobie życzyła, ale lęk przed złym wyborem, podjęciem złej decyzji i życie w napięciu i z destrukcyjnymi myślami po prostu mnie wykańcza. Nie jestem sobą, unikam spotkań z ludźmi, bo ciągle się porównuję z innymi i czuję, że mam coś gorszego, że sama jestem gorsza. Nie potrafię także sama spędzać czasu, zamartwiam się o swoja przyszłość, czy sobie poradzę, mam wyrzuty sumienia z powodu złych myśli itp... A z drugiej strony, skoro coś mi się nie podoba, to mogę to po prostu zmienić. Problem w tym, że nie umiem i moje poczucie bezpieczeństwa przybiera niski poziom, co sprawia, że nie myślę i zachowuję się racjonalnie... Proszę o poradę. Cirilla

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty