Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Nie radzę sobie z nerwicą. Bardzo bym chciał, żeby było jak dawniej. Jak tego dokonać?

Witam! Mam 19 lat, moje życie zmieniło się o 180 stopni przez kilka ostatnich lat. Kiedyś byłem normalnym człowiekiem, zdrowym, pełnym radości, ciekawym życia. Może tylko w domu nie miałem za fajnie. Ojciec mnie bił, dzieciństwa nie miałem dobrego. Jakiś...

Witam! Mam 19 lat, moje życie zmieniło się o 180 stopni przez kilka ostatnich lat. Kiedyś byłem normalnym człowiekiem, zdrowym, pełnym radości, ciekawym życia. Może tylko w domu nie miałem za fajnie. Ojciec mnie bił, dzieciństwa nie miałem dobrego. Jakiś czas temu zachorowałem na nerwicę lękową, miałem duszności. Wtedy nie wiedziałem, co to jest. Nie było to w każdym razie jeszcze takie uciążliwe. W końcu minęło. Następnego roku poznałem dziewczynę, która była idealna. Niestety, nie ułożyło się nam. Nie będę wchodził w szczegóły, w każdym razie wszystko ja zchrzaniłem. Poczułem jej brak dopiero, jak nie miałem z nią kontaktu i sytuacja była bez wyjścia. Dużo o niej myślałem, płakałem.

Wtedy wróciła do mnie nerwica. Po pewnym czasie było coraz gorzej. Gdy zaczęły się poważne ataki, wrażenia, że umrę, dopiero komuś o tym powiedziałem. Dopiero wtedy ojciec mi powiedział, że mam nerwicę. Byłem w ogromnym szoku, że tę chorobę mam tylko ja, bo myślałem, że wariuję psychicznie. Leczyłem się 2 razy u innych lekarzy. Miałem wrażenie, że pierwszy z nich leci na pieniądze. Gadałem do ściany, naliczał 100 zł, zapisywał lek i nara. Następny zaś mówił o tym, co nie trzeba. Ja jedno, a on drugie, więc zrezygnowałem z leczenia z dnia na dzień. Moja nerwica rosła w siłę, a ja tę siłę traciłem. Po jakimś czasie oprócz nerwicy doszło parę innych problemów - brak tematów do rozmowy z każdym kumplem, po prostu z kimkolwiek. Nie wiem, skąd to się wzięło. W ogóle nigdy nie miałem z tym kłopotów.

Dzisiaj jestem nikim, nikogo nie interesuję, stoję zawsze w cieniu, brakuje mi tych rozmów. Nie mam przyjaciół, może tylko paru kumpli, z którymi nawet nie umiem się teraz dogadać. Do tego moja rodzina mnie nie rozumie, jestem wyrzutkiem, który nie skończył gimnazjum - porażka życiowa. Nie mam oparcia w nikim, nikt mnie nie rozumie. Ciągle od paru lat kocham dziewczynę, z którą nigdy nie będę, nawet teraz by mnie nie chciała, bo przecież o czym z nią będę gadać. Do tego mam jeszcze nerwicę. Każdego dnia, jak się rano budzę, nie chce mi się wstawać. Na samą myśl, że będzie ten dzień wyglądał tak jak każdy wcześniejszy, nie będzie się działo nic godnego uwagi, cały czas płaczę i wspominam stare, dobre czasy, kiedy się cieszyłem ze wszystkiego, bawiłem, śmiałem.

A dziś? Jestem chyba tylko wrakiem człowieka, spoglądam w lustro i nie widzę nic. Życie mnie już chyba pokonało. Z jednej strony chcę umrzeć, bo już jestem taki słaby, z drugiej boję się. Gdybym był odważniejszy, dawno bym się zabił, już na pewno by mnie tu nie było. Ale jestem tchórzem i wciąż mam tę iskierkę nadziei, że kiedyś może spotkam tę osobę, która mi pomoże wyjść z tego, ale chyba sam się oszukuję. Na koniec dodam tylko, że chciałem wszystko zmienić. Zabrałem się za szkołę, zaoczne gimnazjum, jestem w klasie 3 i czasem pracuję dorywczo, żeby chociaż zmienić sytuację w domu i coś osiągnąć, ale chyba mogę osiagnąć same dno. Proszę tylko o jakieś rady.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak sobie poradzić z nerwicą natręctw?

Mam 17 lat i zauważyłam u siebie objawy nerwicy natręctw. Często robię różne niepotrzebne rzeczy lub je robię, bo według mego umysłu, jeśli ich nie zrobię, to zdarzy się coś złego. Często myję ręce lub powtarzam różne czynności wielokrotnie, staram...

Mam 17 lat i zauważyłam u siebie objawy nerwicy natręctw. Często robię różne niepotrzebne rzeczy lub je robię, bo według mego umysłu, jeśli ich nie zrobię, to zdarzy się coś złego. Często myję ręce lub powtarzam różne czynności wielokrotnie, staram się nie stawać na przerwy między płytami chodnikowymi. Mam tak od niemalże sześciu lat. Rok temu byłam u psychiatry, która stwierdziła u mnie osobowość lękową. Miała rację - unikam ludzi i kontaktów towarzyskich. Boję się ludzi i więzi z nimi. Gdy ktoś się mnie czepi, zwraca na mnie uwagę lub liczy na mnie, ja uciekam - uciekam najdalej jak mogę ze strachu. Czuję się wtedy naznaczona, jak z jakąś szpetną, bolesną blizną. Nie mam życia, ono gdzieś znikło. Żyję swoim życiem wewnętrznym i mam w nim chore marzenia, natrętne wizje, pełne przemocy wyobrażenia.

Boję się chodzić do szkoły, ludzi, którzy do niej chodzą i nauczycieli. Rok temu miałam fatalną frekwencję - więcej nie chodziłam do szkoły niż chodziłam. Ledwo zdałam do następnej klasy. Chodziłam na terapię, ale krótko - nic mi nie stwierdzili, bo świetnie wszystko ukrywam. W szkole mam fatalne poważanie, nauczyciele twierdzą, że noszę maskę. Inni mówią, że jestem nienaturalnie zamknięta w sobie i skryta. Rodzina twierdzi, że cierpię na nerwicę albo na depresję. Ja się czuję, jakby zaraz coś mnie miało zaatakować. Boję się nienaturalnie. Czuję, że moje nad-ja chce, żebym przestała być na coś głucha i ślepa. Nie wiem co robić. Jak mam się ratować?

Męczące duszności

Witam, chciałam się poradzić w sprawie nękających mnie od 4 lat duszności.Wygląda to tak, iż mam w ciągu roku kilka "okresów napadowych", trwających zwykle około miesiąca, poźniej odchodzą dolegliwości, jakby nigdy nic. W okresie "choroby" codziennie muszę co chwilę łapać...

Witam, chciałam się poradzić w sprawie nękających mnie od 4 lat duszności.Wygląda to tak, iż mam w ciągu roku kilka "okresów napadowych", trwających zwykle około miesiąca, poźniej odchodzą dolegliwości, jakby nigdy nic. W okresie "choroby" codziennie muszę co chwilę łapać głęboki oddech, a i to czasami mi nie wychodzi, i zaczynam panikować, że się zaraz uduszę, wygląda to jakbym cały czas ziewała, czuję jakby coś mnie cisnęło między piersiami. Trudno mi jest zasnąć, gdyż ciągle muszę łapać głęboki oddech. Zauważyłam, że wysiłek fizyczny pomaga mi w opanowaniu duszności, lecz na krótką chwilę. Byłam z tym u lekarza rodzinnego, który stwierdził, iż jest to na tle nerwowym, lekarz przepisał mi lekki lek uspokajający i tyle. Lek ten wcale nie pomógł. Bardzo trudno się żyje z tą dolegliwością, więc bardzo proszę o pomoc.

Boję się wyjść z domu

Nie wiem, od czego zacząć... Może od tego, że trapi mnie ten koszmar już 10 lat. Strasznie się boję sama wychodzić z domu, w domu czuję się najlepiej. Wychodzę tylko z córkami, z mężem, a jak muszę iść sama, to...

Nie wiem, od czego zacząć... Może od tego, że trapi mnie ten koszmar już 10 lat. Strasznie się boję sama wychodzić z domu, w domu czuję się najlepiej. Wychodzę tylko z córkami, z mężem, a jak muszę iść sama, to modlę się, żeby świeciło słońce, bo wtedy mogę założyć okulary, albo żeby padał deszcz, to wtedy parasol mnie ochrania. Wiem, że jest to głupie co piszę, ale tak mnie przestrzeń przeraża, jazda autobusem, duże markety to dla mnie koszmar. Mam 40 lat, 10 lat przesiedziałam w domu, wychowując córki. Mąż mi obiecywał, że nie będę musiała pracować, a później sytuacja zmieniła się diametralnie. Zaczął na mnie wykrzykiwać: do roboty, że jestem nieudacznikiem, że on wszystko zawdzięcza sobie itp. Nigdy mi nie dał pieniędzy, zakupy wszystkie do teraz on robi, ja idę tylko po to, żeby koszyk pchać. Śmieszne, ale prawdziwe.

Przez ostatnie 3 lata czułam się pewniej, gdyż pracowałam i miałam pieniążki, teraz od pół roku jestem na bezrobociu, a on znów mi wydziela, np. 20 zł na chleb, bułki, resztą zarządza on. Staram się o pracę, ale prawdę powiedziawszy, wolałabym być w domu, bo się boję, że coś mi się stanie. Nie wiem, co dalej... Serdecznie dziękuję za przeczytanie tego listu. Muszę kończyć, bo mąż śpi i jakby to przeczytał, wyzwałby mnie od psychicznej. Pozdrawiam, Grażyna

Natrętne myśli o przeszłości seksualnej partnerki

Witam! Mam 22 lata, obecnie jestem studentem. Kilka miesięcy temu poznałem świetną dziewczynę, która jest ode mnie starsza o 4 lata. Było nam ze sobą bardzo dobrze. Problem zaczął się, gdy dowiedziałem się o jej wcześniejszym, bogatym życiu erotycznym. Dodam,...

Witam! Mam 22 lata, obecnie jestem studentem. Kilka miesięcy temu poznałem świetną dziewczynę, która jest ode mnie starsza o 4 lata. Było nam ze sobą bardzo dobrze. Problem zaczął się, gdy dowiedziałem się o jej wcześniejszym, bogatym życiu erotycznym. Dodam, że z przyczyn religijnych nie sypiałem z kobietami. Na początku nie stanowiło to dla mnie problemu i popełniłem najgorszy błąd - z ciekawości zacząłem się wypytywać o pikantne szczegóły. Dziewczyna prawdopodobnie nie podejrzewała, jakie przyniesie to konsekwencje. Mój problem polega na tym, że zadręczam się nieustannie przykrymi myślami, obrazującymi ją w objęciach obcych mężczyzn.

Rozmawiałem o tym z dziewczyną, która mówi, że najlepiej nie myśleć o tym, lecz myśli nieustannie powracają. Powroty następują często na skutek jakichś obrazów, skojarzeń, np. scena miłosna w oglądanym filmie, mijający mnie mężczyzna, odpowiadający wyglądowi z opowieści dziewczyny. Dodam, że mam bardzo bogatą wyobraźnię, która działa tak, że w mojej głowie produkują się niemalże filmy pornograficzne z obrazem mojej dziewczyny. Nie potrafię się z tym pogodzić. Powracające myśli są trudne do odgonienia - jak przychodzą, zagłębiam się w nie. Nie wiem, jak to wyjaśnić, jest to jakiś rodzaj psychicznego masochizmu.

Problem jest o tyle duży, że wpływa to niekorzystnie na nasz związek. Gdy miałem problemy z moimi myślami, nieustannie dręczyłem moją dziewczynę i marudziłem, dlaczego ona to zrobiła itd. Wywołało to swojego rodzaju ochłodzenie w naszym związku. Teraz jej już nie marudzę, ale dyskomfort pozostał i jest trudniejszy do zniesienia. Odczuwam pewnego rodzaju strach i wstręt przed ewentualnym przyszłym współżyciem. Czy wymaga to pomocy terapeuty? Bardzo mi zależy na mojej dziewczynie i nie chciałbym jej stracić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fobia szkolna... najgorsze objawy

Pani Marto! Mimo Pani zaleceń, nie powiedziałam o moim problemie rodzicom. Są to ludzie bardzo dobrzy, ale nie rozumieją pewnych spraw, uważają, że jeśli mam problem psychiczny, to mogę sama sobie z nim poradzić (myślą, że to zależy ode mnie)....

Pani Marto! Mimo Pani zaleceń, nie powiedziałam o moim problemie rodzicom. Są to ludzie bardzo dobrzy, ale nie rozumieją pewnych spraw, uważają, że jeśli mam problem psychiczny, to mogę sama sobie z nim poradzić (myślą, że to zależy ode mnie). Jest następny objaw, który przeszkadza mi najbardziej - gorsze oceny. Bardzo proszę, niech Pani poleci mi jakieś inne rozwiązanie, aniżeli zwierzyć się rodzicom. To całkiem odpada. Co mogę zrobić w tej sprawie sama? Jakie ćwiczenia wykonywać, do kogo się udać (nieodpłatnie)? Bardzo proszę o pomoc. Chcę żyć inaczej. Czekam na odpowiedź. Dagmara

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problem z ciągłym parciem na stolec w szkole

Jestem 17-letnim chłopakiem i chodzę do 2 klasy LO. Mój problem polega na tym, że po prostu cały czas mam wrażenie, że muszę iść się wypróżnić. Jest to bardzo krepujące i stresogenne, często na lekcjach myślę wyłącznie o tym, czy...

Jestem 17-letnim chłopakiem i chodzę do 2 klasy LO. Mój problem polega na tym, że po prostu cały czas mam wrażenie, że muszę iść się wypróżnić. Jest to bardzo krepujące i stresogenne, często na lekcjach myślę wyłącznie o tym, czy zaraz nie wyjść z klasy i biec do ubikacji. Parcie jest tak silne, że nie mogę po prostu o czymś innym myśleć, a gdy pójdę do ubikacji, to co najwyżej wydzielę trochę gazu, i ewentualnie, bardzo mało kału. Ta cała sytuacja jest bardzo stresująca, ciągle boli mnie głowa, mam złe samopoczucie i niegdyś byłem bardzo pewny siebie, a teraz w ogóle... Codziennie rano biorę 2 tabletki węgla leczniczego i po prostu nie mam potrzeby chodzenia do ubikacji, ale i tak jak nie pójdę to całą następną lekcje będę myślał tylko o tym, "żeby sobie nie popuścić". Mam tak codziennie w szkole, a w weekend wszystko przechodzi. Oczywiście nigdy "sobie nie popuściłem", ale codziennie tylko o tym myślę, że zaraz to mogę zrobić, i jak już pisałem, jak pójdę do ubikacji, to nie mam po prostu czego wydalać. Myślę, że może to być początek albo już rozwinięta jakaś nerwica, bo trwa to już 3 rok... Proszę o pomoc...

Jak pozbyć się stanów lękowych?

Mieszkam z matką alkoholiczką. Ciągle prowokuje awantury, z byle powodu próbuje ingerować w moje życie. Mam 38 lat, choruję na padaczkę, nie mam spokoju, żyję w ciągłym napięciu i stresie. Złożyłem też sprawę w sądzie o jej...

Mieszkam z matką alkoholiczką. Ciągle prowokuje awantury, z byle powodu próbuje ingerować w moje życie. Mam 38 lat, choruję na padaczkę, nie mam spokoju, żyję w ciągłym napięciu i stresie. Złożyłem też sprawę w sądzie o jej przymusowe leczenie, ale przegrałem, ponieważ nikt z sąsiadów nie chciał się wypowiadać. Jestem bezradny, pozostawiony sam sobie. Co robić?

Ustawień Hellingerowskie a zastosowanie w leczeniu nerwicy

Witam. Na nerwicę choruję od 5 lat, brałam leki, które pomagały na krótko. Dojrzałam do psychoterapii. Przez 1,5 roku chodziłam na psychoterapię behawioralną. Na spotkaniach nauczyłam się być bardziej asertywna, uczyłam się nowych zachowań. Objawy takie jak natrętne myśli... Witam. Na nerwicę choruję od 5 lat, brałam leki, które pomagały na krótko. Dojrzałam do psychoterapii. Przez 1,5 roku chodziłam na psychoterapię behawioralną. Na spotkaniach nauczyłam się być bardziej asertywna, uczyłam się nowych zachowań. Objawy takie jak natrętne myśli, napięcie mięśni, kołatanie serca i wiele innych jednak nie ustępowały. Terapeuta radzi, abym skorzystała z ustawień systemowych Hellingera. Czytałam trochę na temat tego, na czym polegają ustawienia hellingerowskie i nie jestem przekonana do tej metody. Waham się i sama nie wiem, co zrobić. Proszę też o informację na temat możliwych skutków płynących z zastosowania ustawień hellingerowskich. Jakie są zagrożenia wiążą się z ustawieniami hellingerowskimi? Czy jest to polecana metoda? I przede wszystkim chciałabym się dowiedzieć, czy w moim przypadku ustawienia hellingerowskie pomogą, czy może powinnam zmienić terapeutę?

Brak motywacji, ciągłe uczucie stresu

Witam. Mam 20 lat, jestem studentem i nie potrafię się skoncentrować. Od nauki cały czas odwodzą mnie jakieś myśli, marzenia, wspomnienia, często wracam do jakichś błędów z przeszłości, co totalnie uniemożliwia naukę. Kiedyś przy okazji badań na dysleksję stwierdzono...

Witam. Mam 20 lat, jestem studentem i nie potrafię się skoncentrować. Od nauki cały czas odwodzą mnie jakieś myśli, marzenia, wspomnienia, często wracam do jakichś błędów z przeszłości, co totalnie uniemożliwia naukę. Kiedyś przy okazji badań na dysleksję stwierdzono zaburzenie percepcji. Nie potrafię organizować sobie czasu, robienie notatek czy nawet czytanie zajmuje mi dużo czasu. Jestem osobą nieśmiałą, trudności sprawia mi rozmowa telefoniczna z obcą osobą. Bardzo przejmuję się opiniami innych osób.

Problem się nasila, bo coraz częściej zacinam się w mówieniu, co kiedyś nie występowało, a w rodzinie nie zaznałem przemocy. Czuję, że coraz bardziej się zamykam na świat, drżą mi ręce, co kiedyś nie występowało. Jestem raczej introwertykiem, wszystko duszę w sobie, a z racji dobrej pamięci pamiętam wszystkie szczegóły każdej porażki. Mam tendencję do niskiej oceny swoich zasług czy sukcesów, nie lubię się chwalić. Zawsze ciężko dostosowywałem się do nowego otoczenia. Przez długi czas szukam jakiegoś rozwiązania. Myślałem, że sam sobie z tym poradzę, ale potrzeba mi porady osoby trzeciej. Pozdrawiam, Kamil

Jak pomóc córce przełamać lęk przed wystąpieniami publicznymi?

Proszę coś mi poradzić. Moja córka ma 16 lat. Dobrze się uczy. Czuje jednak ogromny lęk przed publicznymi wystąpieniami, czyli jeśli pani o coś pyta w szkole, mimo że umie, woli się nie zgłaszać z odpowiedzią. Jeśli się zgłasza lub...

Proszę coś mi poradzić. Moja córka ma 16 lat. Dobrze się uczy. Czuje jednak ogromny lęk przed publicznymi wystąpieniami, czyli jeśli pani o coś pyta w szkole, mimo że umie, woli się nie zgłaszać z odpowiedzią. Jeśli się zgłasza lub pani sama zapyta, serce jej wali, język się plącze i jak mówi, gada głupoty, bo wszystko zapomina. Tak bym jej chciała pomóc. Staram się ją chwalić za najmniejsze sukcesy. Mówię, że jestem z niej dumna. Ale co z tego? Ona nie potrafi sobie z tym poradzić. A co ja mogę zrobić, by jej pomóc? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Metody radzenia sobie z lękiem

Lęk dopada mnie wszędzie, jak jestem sama szczególnie, ale bywa nawet, że w domu jak jestem z rodziną. Mam go od szkoły podstawowej. Biorę lek, ale jak myślę o jakiejś nowej, trudnej sytuacji, która mnie czeka, to on się pojawia,...

Lęk dopada mnie wszędzie, jak jestem sama szczególnie, ale bywa nawet, że w domu jak jestem z rodziną. Mam go od szkoły podstawowej. Biorę lek, ale jak myślę o jakiejś nowej, trudnej sytuacji, która mnie czeka, to on się pojawia, a później następuje lęk przed lękiem. Czy istnieją metody radzenia sobie z lękiem oprócz leków? Na przykład, gdy dopada mnie w samochodzie i jestem sama, a stoję na czerwonym świetle?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy opisane dolegliwosci mogą być objawami nerwicy?

Kilka miesięcy temu, po odbytej grypie, zaczęły doskwierać mi różnego typu dolegliwości. Początkowo było to pieczenie i swędzenie okolic pach i pachwin, następnie pojawiły się dolegliwości, które w skrócie można opisać jako np. gorący palec u nogi, kłucie odczuwane...

Kilka miesięcy temu, po odbytej grypie, zaczęły doskwierać mi różnego typu dolegliwości. Początkowo było to pieczenie i swędzenie okolic pach i pachwin, następnie pojawiły się dolegliwości, które w skrócie można opisać jako np. gorący palec u nogi, kłucie odczuwane w paznokciach, swędzenie i kłucie lub uczucie niewielkiego bólu ,pojawiające się i znikające nagle w różnych miejscach na ciele. Pewnego razu, podczas kucania, pojawił się strach, spowodowany słabością w mięśniach nóg. Innym razem ból w okolicy kręgosłupa piersiowego był tak silny, że zmuszony byłem, wstać z łóżka, aby zmienić pozycję. Czasami pojawia się ból w okolicy kręgosłupa szyjnego o różnym natężeniu od niewielkiego przewlekłego, poczynając do bardzo ostrego. Odczuwam też czasem dolegliwości, które można by opisać mianem mrowienia, drętwienia górnej części głowy, czasem napady lęku, niepokoju niczym nieuzasadnione. Wszystko to trwa do dziś i mam wrażenie, że się nasila. Pojawienie się wyżej wymienionych objawów nakłada się z dużym stresem związanym z chorobą dziecka, zmianami w pracy i egzaminami. Dodatkowo w tym okresie wspomagałem się sporymi ilościami alkoholu. Mam uszkodzony nadgarstek, a czytałem, że to może być przyczyną uszkodzenia nerwów obwodowych. Ze względu na wielość poruszonych przeze mnie problemów, proszę o wskazanie drogi postępowania w leczeniu. Informuję, że podczas badania neurologicznego lekarz nie stwierdził żadnych nieprawidłowości, przepisując mi lek przeciwdepresyjny, którego nie przyjmowałem ze względu na skutki uboczne. Dodatkowymi objawami, jakie przychodzą mi do głowy są: trudności w oddawaniu moczu, płytki sen spowodowany koniecznością zmiany sposobu ułożenia ciała, osłabienie potencji seksualnej oraz, wydaje mi się, słabszy wzrok.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Lęk przed śmiercią

Witam. Mam problem związany ze śmiercią. Myślę o niej codziennie, budzę się w nocy i myślę, jak to będzie, kiedy będę leżeć w trumnie itd. Najgorsze myśli, jakie tylko mogą przyjść człowiekowi do głowy. Myślę o moich bliskich, kiedy umrą...

Witam. Mam problem związany ze śmiercią. Myślę o niej codziennie, budzę się w nocy i myślę, jak to będzie, kiedy będę leżeć w trumnie itd. Najgorsze myśli, jakie tylko mogą przyjść człowiekowi do głowy. Myślę o moich bliskich, kiedy umrą itd. Życie pomału traci sens. Mam 27 lat, jedno dziecko, zawsze chciałam mieć dwójkę, ale już nie będę mieć, bo po co dawać życie, skoro i tak kiedyś pójdziemy wszyscy do grobu? Wydaje mi się, że moja depresja związana jest z tym, że dużo osób odeszło w tym roku, tzn. moja Babcia, Kuzyn, Kolega, nawet Pani Dentystka. Jeszcze mogę wymienić kilka osób i wcale nie byli to ludzie starzy. Jestem w tym stanie już od lutego tego roku. Nie spotykam się z przyjaciółmi, nie odbieram telefonów. Proszę mi pomóc. Dziękuję. Zapomiałam napisać, że się boję, boję się, że dusze zmarłych do mnie przyjdą.

Jak się z tego wyrwać?

Witam, mam 21 lat i jestem studentką III roku na ASP. Od przeszło 4 lat nie mogę znieść siebie i swoich myśli. Powtarzają się u mnie stany, w których nie potrafię przestać płakać przez kilka dni (płaczę i wiem, że...

Witam, mam 21 lat i jestem studentką III roku na ASP. Od przeszło 4 lat nie mogę znieść siebie i swoich myśli. Powtarzają się u mnie stany, w których nie potrafię przestać płakać przez kilka dni (płaczę i wiem, że to głupie), walę głową o ścianę (żeby przestać myśleć), nienawidzę siebie i innych (bez powodu), wybucham nieuzasadnioną agresją (czepiam się innych o najbanalniejsze rzeczy), parę razy cięłam się nożem (bez wielkich efektów), często myślę o samobójstwie (ale nie mam na to odwagi). W takich okresach nie jestem w stanie podjąć żadnego działania, jestem ciągle senna albo się obżeram. Ukrywam to przed ludźmi - większość zdaje się uważa mnie za zaradną, zdolną i oddaną innym (proszą mnie o rady i oczekują pomocy, podczas gdy ja najchętniej bym się utopiła, żeby tylko się z żadnym człowiekiem nie spotkać). Każdy mój krok to wysiłek. Co dzień przed zaśnięciem modlę się, żeby się jutro już nie obudzić. Interesuje mnie mnóstwo rzeczy, zachwycam się wszystkim, ale i tak wiem, że to nie ma znaczenia. Często towarzyszą mi skrajne emocje (z pośrednich to tylko nuda, więc albo się cieszę, albo płaczę i wściekam, albo się nudzę). Najchętniej bym nic nie robiła. Mam dość udawania, myśl o kolejnych zadaniach wywołuje we mnie panikę. Dziwne jest tylko to, że zawsze na sam koniec jakoś udaje mi się to wszystko ogarnąć. Potem to mija i myślę, że już nie wróci (ale wraca). Nie wiem, co to znaczy, ale nie chcę, żeby się to powtarzało, nie mam siły już z tym walczyć.

Jak pomóc siostrze, która ma nerwicę?

Witam serdecznie. Chciałam spytać, jak mam pomóc siostrze, która ma nerwicę od około roku. Leczyła się farmakologicznie, była u psychologa i psychoterapeuty, ale nadal ma objawy psychosomatyczne. Ma lęki, przez które nie może spać, często boli ją w klatce piersiowej,...

Witam serdecznie. Chciałam spytać, jak mam pomóc siostrze, która ma nerwicę od około roku. Leczyła się farmakologicznie, była u psychologa i psychoterapeuty, ale nadal ma objawy psychosomatyczne. Ma lęki, przez które nie może spać, często boli ją w klatce piersiowej, często płacze itd. Ma 28 lat, jest wykształconą osobą, ma męża, który pracuje, ona natomiast zajmuje się domem i dzieckiem. Często mówi, że najlepiej by było, jakby dostała zawał, tzn. mówi o śmierci. Ona stara się z tym walczyć, bo ten psychoterapeuta trochę ją pokierował, co ma robić itd., ale ona ma już tego dość, chce żyć normalnie, cieszyć się rodziną. Ja jestem od niej młodsza o 8 lat. Z góry dziękuję. Pozdrawiam. Ania.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Gdzie się udać po pomoc przy tych niewyjaśnionych objawach?

Witam, jestem kobietą, mam 29 lat. Piszę, ponieważ mam pewne dolegliwości, a do lekarza wstydzę się pójść. Wszystko zaczęło się w październiku 2006 roku. Był paskudny, deszczowy dzień. Przyszłam z pracy do domu i podczas jedzenia obiadu nagle źle się...

Witam, jestem kobietą, mam 29 lat. Piszę, ponieważ mam pewne dolegliwości, a do lekarza wstydzę się pójść. Wszystko zaczęło się w październiku 2006 roku. Był paskudny, deszczowy dzień. Przyszłam z pracy do domu i podczas jedzenia obiadu nagle źle się poczułam. Zrobiło mi się słabo, gorąco, zaczęło kręcić mi się w głowie i miałam nudności. Pojawiły się również dreszcze i temperatura ok. 38 stopni oraz ogromny niepokój, strach. Po około godzinie dolegliwości nie ustępowały, a wręcz się nasilały, więc mama zadzwoniła po pogotowie. Pogotowie przyjechało i zabrało mnie do szpitala. Tam zrobiono mi wszystkie badania (gastroskopia, usg brzucha, tomografię głowy), ale wyniki były dobre, więc po 3 dniach wypuszczono mnie do domu.

Dolegliwości nadal występowały. Ból głowy, żołądka, brzucha, nudności, czasami wymioty, drgawki, ogromny niepokój przed nocą. Po kilku dniach pojawiło się również poczucie pełności w żołądku oraz ucisk w gardle. Takie dziwne objawy trwały do kwietnia. Nie poszłam do lekarza, ponieważ się wstydziłam. Próbowałam sama sobie pomóc. Gdy robiło się cieplej (od maja 2007), dolegliwości łagodniały. Nie ustąpiły całkowicie (nadal miałam bóle głowy, brzucha, żołądka, zgagę, nudności, czasami robiło mi się słabo), ale były zdecydowanie łagodniejsze. Można powiedzieć, że do września tego roku było w miarę dobrze. Natomiast od poczatku października zauważyłam znowu, iż objawy powracają. Proszę mi poradzić, co mam robić? Gdzie się udać? Tak nie można żyć. Na

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak sobie poradzić z napadami lęku i natrętnymi myślami

Witam. Mam mam na imię Szymon, mam 16 lat. Rozumiem zdziwienie, ale błagam o poważne podejście do mojego problemu, ponieważ naprawdę chwytam się teraz czego tylko mogę, aby jakoś wrócić do normy, są Państwo dla mnie ostatnią nadzieją. Mam okropne...

Witam. Mam mam na imię Szymon, mam 16 lat. Rozumiem zdziwienie, ale błagam o poważne podejście do mojego problemu, ponieważ naprawdę chwytam się teraz czego tylko mogę, aby jakoś wrócić do normy, są Państwo dla mnie ostatnią nadzieją. Mam okropne napady lęku, pocę się,odczuwam ogromne ciepło, które mnie ogarnia, szybkie bicie serca. Zawsze temu towarzyszy jakaś absurdalna myśl, zawsze jak takie myśli się pojawiają, odczuwam te reakcje fizjologiczne. Nie będę przybliżał tych myśli, bo są naprawdę chore, są to jakieś chore stwierdzenia mojego umysłu, nie czuję jakby one były moje. Praktycznie od 5 miesiecy prowadzę z tym walkę, albo czuję okropny lęk, albo tak jak teraz, gdy piszę, staram sie trzymać jakoś od tych myśli i nie czuję nic, praktycznie nic. Nie mowię już nawet o cieszeniu się z czegoś, śmianiu się. Zawsze jak takie uczucie pozytywne się pojawią, od razu na nie wyskakuje jedna z absurdalnych myśli i zamiast pozytywnych odczuć odczuwam lęk, te reakcje fizjologiczne, o których wspomniałem, i czuję się jakbym wariował. Najgorsze z tego jest to, że zdaję sobie sprawdę z tego, iż te myśli są absurdalne. Na każdą pozytywną sytuację przychodzi, tak jakby mechanizm obronny w postaci tych myśli. Kiedy jestem czymś zajęty i te myśli blokuję, żeby się w nie wdawać i próbować ich zrozumieć, to nie czuję nic, totalne przygnebienie, żadnej szansy na to, aby coś mnie ucieszyło badź rozśmieszyło, wiszą nade mną te myśli cały czas. Nie potrafię już nawet wspominać jakiś miłych rzeczy, po prostu nie czuję nic, ciągle czuję coś jakby mi w brzuchu siedziało, coś nade mną wisi, nie daję już rady. Myśli przybierają bardzo różną formę, ale mają takie same albo bardzo podobne odziaływania fizjologiczne, jakie opisałem. Najgorzej jest, gdy próbuję te myśli dragą logiki w swojej głowie wytłumaczyć. Prowadzi to do tego, że mi łeb prawie rozrywa i jest ogólna masakra, podczas takich właśnie sytuacji. Miałem już zamiar popełnić samobójstwo. Zresztą ciągle myśli samobójcze mam i planuję coś. Ogólnie wieczorami jest lepiej, bo zamiast tego lęku, tych reakcji fizjologicznych, po prostu nie czuję nic i o niczym nie myślę. Czuję się tak po całym dniu walki z tymi myślami wyczerpany, wieczorem jestem po prostu rozwalony. Nie wiem, nie wyobrażam sobie, jak mógłbym z tego wyjść, aby było tak jak kiedyś. Jedyną drogą wydaje mi się po prostu wymazanie pamięci. Nie mogę podejść logicznie do tych myśli, mam wrażenie jakbym wariował. Mam 16 lat, wiem, że to, co napisałem może być śmieszne, głupie i nie warte przeczytania, ale dla mnie to jest jakaś mała nadzieja, a mam już jej naprawdę mało. 5 miesięcy życia mam już spieprzone przez to, nie może to trwać dalej. Dziękuję ogromnie z góry za odpowiedź.

Depresja czy nerwica lękowa?

Dzień dobry. Mam 28 lat, jestem kobietą, a właściwie mamą wspaniałego synka. Mam dziwne objawy: częste zawroty głowy, smutek, lęk, że coś mi się stanie, jak coś zacznie mnie boleć, to zaraz czarne scenariusze piszę. Do tego mam chory kręgosłup...

Dzień dobry. Mam 28 lat, jestem kobietą, a właściwie mamą wspaniałego synka. Mam dziwne objawy: częste zawroty głowy, smutek, lęk, że coś mi się stanie, jak coś zacznie mnie boleć, to zaraz czarne scenariusze piszę. Do tego mam chory kręgosłup, często mnie boli i promieniuje na klatkę piersiową. Jak zaczyna boleć w klatce piersiowej, to zaraz panikuję, że to serce, że zaraz coś mi się stanie i co się stanie z moim dzieckiem. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Kiedyś tak nie reagowałam na to. Parę lat temu miałam takie podobne zachowania, ale z tą różnicą, że nie bolał mnie aż tak ten kręgosłup, ale bałam się wyjść z domu, że zemdleję, że nikt mi nie pomoże. Byłam u lekarza, przepisał mi tabletki uspokajające, ziołowe, a niedawno przepisał mi coś innego. Wzięłam parę razy, ale nie chcę się truć, chcę sama sobie jakoś z tym poradzić, ale czasami nie daję rady. Chodzę przygnębiona, smutna, nie umiem się cieszyć z tego, co mam.

Napady lęku i natrętne myśli - nie chcę ich już

Witam. Mam na imię Szymon, mam 16 lat. Rozumiem zdziwienie, ale błagam o poważne podejście do mojego problemu, ponieważ naprawdę chwytam się teraz, czego tylko mogę, aby jakoś wrócić do normy, są Państwo dla mnie ostatnią nadzieją. Mam okropne napady...

Witam. Mam na imię Szymon, mam 16 lat. Rozumiem zdziwienie, ale błagam o poważne podejście do mojego problemu, ponieważ naprawdę chwytam się teraz, czego tylko mogę, aby jakoś wrócić do normy, są Państwo dla mnie ostatnią nadzieją. Mam okropne napady lęku, pocę się, odczuwam ogromne ciepło, które mnie ogarnia, szybkie bicie serca. Zawsze temu towarzyszy jakaś absurdalna myśl, zawsze jak takie myśli się pojawiają, odczuwam te reakcje fizjologiczne. Nie będę przybliżał tych myśli, bo są naprawdę chore, są to jakieś chore stwierdzenia mojego umysłu, nie czuję jakby one były moje. Praktycznie od 5 miesięcy prowadzę z tym walkę, albo czuję okropny lęk, albo tak jak teraz, gdy piszę, staram sie trzymać jakoś od tych myśli i nie czuję nic, praktycznie nic. Nie mówię już nawet o cieszeniu się z czegoś, śmianiu się.

Zawsze jak takie uczucia pozytywne się pojawią, od razu na nie wyskakuje jedna z absurdalnych myśli i zamiast pozytywnych odczuć odczuwam lęk, te reakcje fizjologiczne, o których wspomniałem, i czuję się jakbym wariował. Najgorsze z tego jest to, że zdaję sobie sprawdę z tego, iż te myśli są absurdalne. Na każdą pozytywną sytuację przychodzi tak jakby mechanizm obronny w postaci tych myśli. Kiedy jestem czymś zajęty i te myśli blokuję, żeby się w nie wdawać i próbować je zrozumieć, to nie czuję nic, totalne przygnębienie, żadnej szansy na to, aby coś mnie ucieszyło bądź rozśmieszyło, wiszą nade mną te myśli cały czas. Nie potrafię już nawet wspominać jakichś miłych rzeczy, po prostu nie czuję nic, ciągle czuję coś jakby mi w brzuchu siedziało, coś nade mną wisi, nie daję już rady.

Myśli przybierają bardzo różną formę, ale mają takie same albo bardzo podobne odziaływania fizjologiczne, jakie opisałem. Najgorzej jest, gdy próbuję te myśli drogą logiki w swojej głowie wytłumaczyć. Prowadzi to do tego, że mi łeb prawie rozrywa i jest ogólna masakra, podczas takich właśnie sytuacji. Miałem już zamiar popełnić samobójstwo. Zresztą ciągle mam myśli samobójcze i planuję coś. Ogólnie wieczorami jest lepiej, bo zamiast tego lęku, tych reakcji fizjologicznych, po prostu nie czuję nic i o niczym nie myślę. Czuję się tak wyczerpany po całym dniu walki z tymi myślami, wieczorem jestem po prostu rozwalony.

Nie wiem, nie wyobrażam sobie, jak mógłbym z tego wyjść, aby było tak jak kiedyś. Jedyną drogą wydaje mi się po prostu wymazanie pamięci. Nie mogę podejść logicznie do tych myśli, mam wrażenie jakbym wariował. Mam 16 lat, wiem, że to, co napisałem może być śmieszne, głupie i nie warte przeczytania, ale dla mnie to jest jakaś mała nadzieja, a mam już jej naprawdę mało. 5 miesięcy życia mam już s******** przez to, nie może to trwać dalej. Dziękuję ogromnie z góry za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty