Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jak długo muszę leczyć nerwicę farmakologicznie?

Witam. Mam 25 lat, od pół roku leczę się farmakologicznie na nerwicę lękową u psychiatry oraz uczęszczam na psychoterapię. Efekty są zauważalne, zarówno dzięki lekom, jak i psychoterapii. Na moją nerwicę złożyło się wiele czynników, ale głównym było trudne...

Witam. Mam 25 lat, od pół roku leczę się farmakologicznie na nerwicę lękową u psychiatry oraz uczęszczam na psychoterapię. Efekty są zauważalne, zarówno dzięki lekom, jak i psychoterapii. Na moją nerwicę złożyło się wiele czynników, ale głównym było trudne dzieciństwo, a mianowicie byłam bita przez ojca oraz nigdy nie miałam możliwości wyrazić swojego zdania, tego co myślę na dany temat. Każdą decyzję za mnie musiała podjąć mama. Później wyszłam za mąż, gdzie przez już istniejącą nerwicę dochodziło tylko do ciągłych kłótni i agresji z mojej strony. Później w ciąży mój stan się jeszcze pogorszył. Otóż zaczęłam miewać straszne lęki o siebie, o dziecko, stałam się chorobliwie zazdrosna, straciłam sens życia, nie miałam na nic ochoty ani siły, a swoją frustrację wyrażałam ciągłymi zaczepkami i kłótniami z mężem. Myślałam, że po porodzie to minie. Jak się okazało, było jeszcze gorzej. Zaczęłam miewać natrętne myśli, które nie dawały mi spokoju, przez to nie mogłam się skupić na opiece nad moim dzieckiem. Następnie doszła praca, szkoła, ciągły stres i skończyło się to stanem całkowitego wycieńczenia organizmu. Mdlałam co chwilę i traciłam zupełnie siły...

Przez to trafiłam do specjalisty, który rozpoczął u mnie powyższe leczenie. Wszystko byłoby dobrze, tyle że lekarz stwierdził, że muszę się leczyć 2 lata, biorąc leki. Przeraziło mnie to, ponieważ dla mnie to długi okres, tym bardziej, że chciałabym zajść w drugą ciążę, gdzie branie leków mi to uniemożliwia. Lekarz stwierdził, że pół roku leczenia ma uzupełnić niedobory utraconych substancji w mózgu, natomiast dalsze półtora roku bierze się leki na "zapas", aby nie doszło do podobnej sytuacji, jaka mnie spotkała. Natomiast przy kolejnym takim ataku kuracja trwa aż 5 lat. W związku z powyższym proszę o opinię na temat sposobu leczenia psychiatry, do którego uczęszczam. Czy rzeczywiście leczenie musi trwać tak długo? Proszę mi powiedzieć, ile przeciętnie trwa leczenie, a ile psychoterapia? Z góry serdecznie dziękuję za udzielenie informacji. Pozdrawiam gorąco - Ewa.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Silne lęki - dolegliwości psychiczne i fizyczne

Proszę mi pomóc, udzielić kilku rad. Choruję na depresję, mam przy tym silne lęki, boję się, że zemdleję, że zaraz dostanę zawału i będę musiała jechać do szpitala, mam straszne duszności w klatce piersiowej, czasami jest mi trudno złapać...

Proszę mi pomóc, udzielić kilku rad. Choruję na depresję, mam przy tym silne lęki, boję się, że zemdleję, że zaraz dostanę zawału i będę musiała jechać do szpitala, mam straszne duszności w klatce piersiowej, czasami jest mi trudno złapać powietrze. Co robić, jak mi się tak dzieje, jak te lęki i duszności zwalczyć, jak mam sobie pomóc? Zażywam leki przeciwlękowe i nic. Duszności nadal mam. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Lęk przed znanymi już osobami - co robić?

Witam. Mam takie pytanie: od jakiegoś czasu miewam poważne lęki, robię się czerwona, tak jakby wstyd albo lęk przed osobami, które znałam bardzo dobrze. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Lekarz uznał, że to depresja i zaczęłam terapię farmakologiczną....

Witam. Mam takie pytanie: od jakiegoś czasu miewam poważne lęki, robię się czerwona, tak jakby wstyd albo lęk przed osobami, które znałam bardzo dobrze. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Lekarz uznał, że to depresja i zaczęłam terapię farmakologiczną. Czy to pomoże? Czasami ten stres mnie paraliżuje, boli mnie brzuch, nie chcę chodzić z tego powodu do pracy. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to nerwica, czy coś poważniejszego?

Witam, mam 17 lat, w styczniu 18. Od momentu dowiedzenia się, że pani, którą znałam, umarła na raka, mam duszności, boję się o swoje życie. Było nawet u mnie pogotowie, dali mi zastrzyk i tyle, na drugi dzień wszystko się...

Witam, mam 17 lat, w styczniu 18. Od momentu dowiedzenia się, że pani, którą znałam, umarła na raka, mam duszności, boję się o swoje życie. Było nawet u mnie pogotowie, dali mi zastrzyk i tyle, na drugi dzień wszystko się powtórzyło. Boli mnie głowa, mam katar oraz chrypkę, boję się, że to coś poważnego. Czuję w gardlę taką gulę, której nie mogę przełknąć. Kiedy pomyśle sobie o tym, że coś mi grozi, to odrazu panikuję. Nie chcę już martwić rodziców, chcę sobie z tym poradzić sama. Proszę o radę.

Zawód - psycholog

Czy osoba chodząca na terapię, może studiować i być psychologiem?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Nerwica żołądka. Nadwrażliwość żołądka.

Witam! Mam 18 lat, jestem mężczyzną. Zacznę od tego, że jestem osobą, która niezwykle łatwo jest w stanie sobie coś „wkręcić”. Mój mózg jest podatny na wszelkiego rodzaju negatywne warunkowanie, typu jeśli coś tam się stanie, to ja tak i...

Witam! Mam 18 lat, jestem mężczyzną. Zacznę od tego, że jestem osobą, która niezwykle łatwo jest w stanie sobie coś „wkręcić”. Mój mózg jest podatny na wszelkiego rodzaju negatywne warunkowanie, typu jeśli coś tam się stanie, to ja tak i tak zareaguję. Moją zmorą od dziecka są dolegliwości żołądkowe, mianowicie mdłości w określonych sytuacjach. Wszystko zaczęło się, gdy chodziłem do podstawówki. Odwiedziłem z kumplem jakąś ruderę, rzekomo nawiedzaną przez duchy. Oczywiście nic tam nie było, ale w nocy znowu coś sobie wkręciłem i nie mogłem zasnąć. Niby nic w tym dziwnego, wiadomo dzieciaki mają różne schizy. Gdy tak leżałem, stwierdziłem, że jeśli zaraz nie zasnę, to nie wyśpię się i jutro w szkole na pewno będę zaspany, nie będę mógł się skupić, dostane złe oceny itd. Z moim ciałem zaczęło dziać się coś dziwnego. Zacząłem się nadmiernie pocić, było mi gorąco, serce przyspieszyło. Po pewnym czasie poczułem, że jest mi niedobrze. Potem kojarzyłem z tymi mdłościami każdy wieczór. Obawiałem się, co będzie jeśli znowu... To był straszny czas. Każdego wieczoru musiałem przeżywać to na nowo. Jednak udało mi się z tego jakoś wyjść. Od kilku lat spałem spokojnie, jednak z wyjątkami. Czasami to powracało i cały czas w podświadomości odczuwałem strach, że ten odruch powróci, że wkręcę go w schemat jakiejś innej czynności. Tak też się stało. Rok temu dolegliwość ta odezwała się na nowo, tym razem w zestawieniu z kontaktami damsko-męskimi. Ogólnie jestem bardzo towarzyskim człowiekiem. Jeśli jednak sytuacja w relacjach z jakąś bliską mi osobą płci przeciwnej posunie się dalej, gdzieś do przedsionka związku, to ta dziwna dolegliwość znacznie mnie osłabia. Nie raz już wymiotowałem przed imprezą i rezygnowałem z pójścia na nią. Najgorsze jest to, że ja nic nie mogę na to poradzić, zachowuję się dziwnie, ta druga osoba to widzi, ja staram się jej unikać, a nasze stosunki ulegają ochłodzeniu. Zawsze po takim incydencie pojawiają się u mnie negatywne emocje: przygnębienie, brak nadziei i chęci do czegokolwiek, poczucie bezradności. Najdziwniejsze jest to, że jeśli przebywam z tą osobą, rozmawiam, śmieje się to nic się nie dzieje. Te dziwne rzeczy mają miejsce na poziomie podświadomym, gdy np. rozmyślam o niej w domu, myślę jakby to było wspaniale, gdybyśmy byli razem, etc. Wygląda to tak jakby mój organizm wykorzystywał to schorzenie żołądkowe tak, żeby mi przeszkodzić w osiągnięciu szczęścia. Wskutek tych dziwnych zjawisk nie mogę na dobre rozwinąć skrzydeł. Gdy tylko staję się mocniejszy, to dostaje po dupie i znowu wracam do poprzedniego, cichego, skromnego życia, bo tak bezpieczniej. Jestem wycieńczony walką z tym „czymś”. Przerażająca jest świadomość, że gdyby nie te anomalie, to mógłbym żyć na o wiele wyższej stopie niż teraz. Boję się pomyśleć co jeszcze mogę sobie wkręcić. Czy wiecie Państwo, co to może być za choroba? Czy to jakiś rodzaj nerwicy? Jak mogę z tym walczyć? Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam za użycie kolokwializmów :) Billy

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to hipochondria, czy nerwica?

Witam. Od pewnego czasu męczy mnie codziennie silne uczucie duszności. Kiedy oddycham, czuję, że mój oddech nie jest swobodny, pojawia się uczucie ciężkości w piersiach - czasem mam wrażenie, jakby mięśnie klatki piersiowej i krtani były silnie ściśnięte, tworzą wtedy...

Witam. Od pewnego czasu męczy mnie codziennie silne uczucie duszności. Kiedy oddycham, czuję, że mój oddech nie jest swobodny, pojawia się uczucie ciężkości w piersiach - czasem mam wrażenie, jakby mięśnie klatki piersiowej i krtani były silnie ściśnięte, tworzą wtedy jakby pancerz. Zwykle towarzyszy temu uczucie lęku i wrażenie, że zaraz się uduszę. Byłam u internisty i miałam robioną spirometrię, ale wyniki były dobre. Wyjaśnienia lekarza, że raczej nic się nie dzieje, uspokoiły mnie tylko na krótko. Czy newica może dawać tak silne objawy ze strony układu oddechowego? Cały czas się zastanawiam, czy rzeczywiście się nic nie dzieje, a ja popadłam już w hipochondrię, czy to lekarz nie jest do końca kompetentny. A jeśli to nerwica, to jak mogę sobie pomóc? Pozdrawiam

Częstomocz, wykonywanie tej samej czynności kilka razy i płaczliwość a nerwica u dziecka

Witam. Moja córka we wrześniu poszła do przedszkola. Pierwszy tydzień był bardzo ciężki: płakała w drodze do przedszkola, płakała w przedszkolu, nie chciała jeść itd., w domu wszystko wracało do normy. Kiedy już przyzwyczaiła się do przedszkola, niestety, zachorowała na...

Witam. Moja córka we wrześniu poszła do przedszkola. Pierwszy tydzień był bardzo ciężki: płakała w drodze do przedszkola, płakała w przedszkolu, nie chciała jeść itd., w domu wszystko wracało do normy. Kiedy już przyzwyczaiła się do przedszkola, niestety, zachorowała na mononukleozę i skończyło się to 10 dniowym pobytem w szpitalu. W szpitalu byłam z dzieckiem cały czas w izolatce, spałyśmy razem itd. W szpitalu zauważyłam pierwsze niepokojące objawy: córeczka non stop chciała myć ręce albo cały czas robiła siusiu na nocnik, robiła, podciągała spodenki, aby ponownie za chwilę je zdjąć w nerwowym odruchu i usiąść na nocnik itd. W szpitalu odradzono mi, aby Oliwka chodziła do przedszkola ze względu na obniżoną odporność po mononukleozie. Wypisałam ją z przedszkola i zaczęłam zawozić 3 razy w tygodniu do babci. I znów ten sam problem - bunt, płacz. Do tego doszło notoryczne siusianie, idzie do ubikacji, robi siusiu, wyciera się, zakłada majteczki i znowu ściąga, siada itd. Do tego płacze. Ciągle poprawia bieliznę, mówi, że jej niewygodnie. Często powtarza to samo wielokrotnie, np. Mamo daj mi pić. Ja mówię, że dobrze córeczko, już Ci daję, a Oliwka znowu daj mi pić, i tak kilkukrotnie. Wydmuchuje nos w rękaw, każe robić sobie kitki i zaraz potem ściąga je z płaczem i każe sobie robić znowu, chodzi tylko w jednych spodenkach, wymusza wszystko płaczem i jak się denerwuje, to aż się trzęsie, obgryza paznokcie, nawet u nóg itd. Badania moczu wyszły czysto - na wszelki wypadek kuracja przez 10 dni. Byłam u psychologa, w sumie nic mi nie poradził, tylko tyle, żebym poszła do psychiatry z Oliwką. Jestem osobą cierpliwą, nigdy nawet nie dałam klapsa Oliwce, wszystko tłumaczę wolno, spokojnie, nie daję jej wyczuć, że się np. spieszymy wychodząc rano do babci, nie poganiam, nie krzyczę... a z jej strony takie zachowanie. Zdarzyło się też, że uderzyła mnie w twarz, kiedy ją ubierałam. Pomocy! Jak postępować z takim dzieckiem - ustępować czy nie? Być konsekwentnym, staram się, ale chyba nie wszystko konsekwencją można zyskać?! Może ona ma za dużo zmian w codziennym życiu - jeden dzień w domu, inny u babci, raz była ze mną w szkole (jestem nauczycielką plastyki w szkole podstawowej). Może powinna wrócić do przedszkola, aby jakoś unormować swój plan dnia. Pomocy!!! I co z tymi natręctwami? Czy to nerwica natręctw?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Dlaczego leczenie zaburzeń nerwicowych trwa tak długo?

Dlaczego leczenie nerwicy jest długie? Czy zależy to wyłącznie od współpracy pacjenta z psychoterapeutą, czy od długości trawnia zaburzeń? Czy jeżeli zaburzenia trwają kilkanaście lat, albo nawet dłużej, jest szansa na wyleczenie?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy powinien brać leki antydepresyjne?

Witam! Mój problem zaczął się już w okresie wakacyjnym. Mam 16 lat i tego roku rozpocząłem naukę w 1 klasie LO w moim mieście. Jestem, a przynajmniej byłem, bardzo dobrym uczniem, zawsze przesadnie ambitnym, moja postawa perfekcjonizmu była zawsze ogromnie... Witam! Mój problem zaczął się już w okresie wakacyjnym. Mam 16 lat i tego roku rozpocząłem naukę w 1 klasie LO w moim mieście. Jestem, a przynajmniej byłem, bardzo dobrym uczniem, zawsze przesadnie ambitnym, moja postawa perfekcjonizmu była zawsze ogromnie silna. Przez całe lata miałem świadectwa z czerwonym paskiem. Jednak tego roku coś we mnie pękło. Po pierwsze bardzo przeżyłem rozstanie ze swoją starą klasą, którą bardzo lubiłem. Całe wakacje przeżywałem mocno tę sytuację. W drugiej połowie sierpnia mój stan bardzo się pogorszył. Popadłem w głęboki "dołek". Zaczęły nachodzić mnie czarne myśli, wciąż wydawało mi, że jestem śmiertelnie chory. Od tamtej pory w ogóle nie cieszyłem się wakacjami. Chodziłem spać o godzinie 18.00, wstawałem o 10.00 następnego dnia. Mój dzień wyglądał tragicznie. Wciąż miałem napady lęku, które objawiały się płaczem, paniką oraz ogólną dezorientacją. Gdy zaczęła się szkoła, mój stan delikatnie się poprawił. Jednak nie na długo. Po około 3 tygodniach zaczęły się naprawdę strome schodki. Bałem się szkoły, nauczycieli, kontaktu z kolegami. Zacząłem chodzić na wagary. Dlaczego? Obawiałem się złych ocen, uwag ze strony nauczycieli oraz kolegów, którzy zauważyli, że coś ze mną nie tak. Opuściłem bardzo wiele godzin. Na szczęście rodzice się dowiedzieli i po rozmowie podjęliśmy wspólną decyzję o wizycie u psychologa. On stwierdził u mnie depresję oraz nerwicę lekową. Mam bardzo wiele przeróżnych objawów. Są to np. naprzemienne stany euforii i totalnego zdołowania, brak determinacji, nie mogę skupić się na nauce, bo wciąż myślę o coraz to nowych chorobach, problemach, bardzo niska samoocena, problemy ze snem oraz szereg objawów fizycznych: bóle nóg, głowy, kłucie w klatce piersiowej. Chodzę na psychoterapię, ale sam już nie wiem, czy ona mi wystarczy. Boję się kolejnych ataków. W tym półroczu nie wyszedłem najlepiej z ocenami. I chociaż rodzice mnie wspierają, i tłumaczą, że mój stan psychiczny nie pozwolił mi na zdobycie wyższych wyników, ja wciąż się obwiniam. Boję się, że kolejny semestr będzie wyglądał tak samo. Właśnie dlatego myślę nad wizytą u psychiatry. Myślicie, że powinienem brać leki? Bardzo proszę o pomoc i pozdrawiam wszystkich.
odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Odstawienie leku na nerwicę - czym może grozić?

Witam. Bardzo proszę o dpowiedź na moje pytanie. Otóż mój mąż zażywał od roku lek z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Podobno ma nerwicę z lękiem. Właśnie teraz sam, bez konsutacji z lekarzem przestał go zażywać. Zataił to przede... Witam. Bardzo proszę o dpowiedź na moje pytanie. Otóż mój mąż zażywał od roku lek z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Podobno ma nerwicę z lękiem. Właśnie teraz sam, bez konsutacji z lekarzem przestał go zażywać. Zataił to przede mną, a ja teraz się martwię. Czym to może grozić? Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Zaburzenia lękowe a pornografia

Witam! Nie wiem, co robić. Nie ma dnia bez stresu, nerwów. Bardzo wiele rzeczy sobie wmawiam. Codziennie kłócę się z mężem bez powodu, po prostu wkręcam sobie, że wszędzie gdzie jest, są inne kobiety. Strasznie się denerwuję, gdy powie mi,...

Witam! Nie wiem, co robić. Nie ma dnia bez stresu, nerwów. Bardzo wiele rzeczy sobie wmawiam. Codziennie kłócę się z mężem bez powodu, po prostu wkręcam sobie, że wszędzie gdzie jest, są inne kobiety. Strasznie się denerwuję, gdy powie mi, jak się go zapytam, że jakaś kobieta mu się podoba. Niby to nic takiego. bo mi też się podobają inni faceci, ale ja czuję się od tych kobiet gorsza, chociaż mąż mi tłumaczy jak dziecku, że inne mu się tylko podobają, ale żadna mi nie dorówna, i to ja jestem ta jedyna, to nie potrafię zapanować nad swoim umysłem i sobie nie wmawiać. To tak, jakby były we mnie 2 osoby. Jedna, która wie, że mąż jej nigdy nie zdradzi i że jak tak dalej będę się zachowywała, to go stracę. Ta druga boi się, że mąż ma inną, i czuje się gorsza od innych kobiet. Jestem osobą niebrzydką, mam 2 dzieci. Jedyne co mi się nie podoba, to mój brzuch, ale mąż mówi, że mam wspaniały brzuszek i bardziej go kreci niż jakaś kostka na brzuchu, bo to jest jego brzuszek. Problem jest jeszcze w tym, że czasami oglądamy filmy porno i ja je chcę oglądać czasami, ale znowu problem, bo ja myślę, że on napala się na te kobiety, a tak naprawdę to oboje napalamy się na seks i to że oglądamy je razem. Boję się też, że będzie te filmy oglądał beze mnie, ale on mówi, że zawsze razem będziemy je oglądać. Wmawiam sobie wiele rzeczy i po chwili zastanowienia wiem, że się mylę, ale to jest silniejsze ode mnie. Próbuje nad tym zapanować, ale jest bardzo ciężko. Jak już myślę, ze jest OK, to znowu ten problem się pojawia. Czy to możliwe, że od tego wszystkiego strasznie mnie boli głowa i miewam problemy z oddychaniem, puchnę i dostaję drgawek? Proszę o pomoc i radę, co dalejrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

CZY TO OBJAWY CHOROBY?

Witam! Mam 27 lat, jestem kobietą, żoną i matką. Od kilku lat miewam różne lęki, boję się spać w zupełnej ciemności, nieraz, jak otwieram oczy, widzę, że ktoś stoi w drzwiach. Mam straszny lęk wysokości. Nogi robią mi się...

Witam! Mam 27 lat, jestem kobietą, żoną i matką. Od kilku lat miewam różne lęki, boję się spać w zupełnej ciemności, nieraz, jak otwieram oczy, widzę, że ktoś stoi w drzwiach. Mam straszny lęk wysokości. Nogi robią mi się wtedy jak z waty, serce wali, a głowa zaczyna boleć. Poza tym do pewnego momentu strasznie bałam się mieszkać we własnym domu. Pięć lat temu z mężem kupiliśmy działkę i zaczęliśmy budowę. To był horror. Sama ją wybrałam i wszystko oboje planowaliśmy, ale we mnie rósł strach. Nie sypiałam nieraz nocami, płakałam do poduszki, obwiniałam męża za wszystko. Mówiłam mu o swoim lęku, że boję się mieszkać w domu (wcześniej zawsze mieszkałam w bloku, ale też nie zostawałam nigdy na noc sama), że ktoś wejdzie tam przez okno i zabije naszą rodzinę. Mąż śmiał się z moich lęków, rodzice także. Stałam się drażliwa, miewałam koszmary nocne, dla uspokojenia nieraz wypijałam wino lub piwo, aby dobrze spać. Do tego dochodziły bóle głowy(podobne do migrenowych), wtedy też spadało moje zadowolenie, byłam smutna, wszystko wydawało mi się szare. W przeciągu tych kilku lat zdarzyło mi się kilka razy nie wytrzymać i zaczęłam męża straszyć, że coś sobie zrobię, bo nie mam już siły bać się wszystkiego, nikt mnie nie rozumiał. Kiedy zaszłam w ciążę, uległo to pogorszeniu. Wtedy też straszyłam męża. To zdarzało się zazwyczaj wieczorem, bo wtedy czułam się najgorzej. Nigdy nie planowałam sobie niczego złego zrobić. Po takim napadzie uchodziło ze mnie napięcie i szłam spokojnie spać. Tuż przed samą przeprowadzką było najgorzej, po niej też, nie wiedziałam, co mam zrobić. I w końcu po kilku miesiącach mieszkania tu, lęk przed domem przeszedł, jakby ręką odjął. Są nadal inne lęki, dziwne skojarzenia, czasami mam dziwne myśli, że ktoś mnie zgwałci, że coś mi dolega, ciągle chodzę na jakieś badania, boję się ciemności, odgłosu karetki i jej widoku, dzwonka do drzwi. Mam teraz dziwne objawy: kołatanie serca, uderzenia gorąca, sztywnienie karku, bóle głowy, rozpieranie klatki piersiowej, cała się trzęsę, brakuje mi śliny w ustach, szumy uszne, nie mam w ogóle ochoty na seks, a od kilku lat odczuwam straszny ból podczas stosunku. Byłam u ginekologa i powiedział, że nie widzi przyczyny fizycznej, miałam robiony rezonans i okazało się, że mam polip w zatoce szczękowej o wym. 23 mm na 17 mm, teraz robie badania hormonów, czy one mogą być tego przyczyną. Co mi jest? Czy to może być jakiś rodzaj nerwicy, który trwa już tyle lat, czy może depresja. Wspomnę, że moja mama leczy się na depresję, a siostra na nerwicę, obie mają też migrenę. Czy to wina genów? Teraz mam straszne wyrzuty sumienia, że zachowanie moje jest nieodpowiedzialne, ale nie umiałam się powstrzymać. A może ja jestem taką złą osobą, że robiłam takie rzeczy. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to są naprawdę mieszane zaburzenia lękowe?

Witam, mam 36 lat i od marca tego roku zdiagnozowaną nerwicę lekową. Choroba zaczęła się nagle wieloma objawami somatyzacyjnymi i zaburzeniami snu. Dodam, że wydarzyło się to kilka miesięcy po utracie pracy. Do czerwca czułam się w miarę dobrze, objawy...

Witam, mam 36 lat i od marca tego roku zdiagnozowaną nerwicę lekową. Choroba zaczęła się nagle wieloma objawami somatyzacyjnymi i zaburzeniami snu. Dodam, że wydarzyło się to kilka miesięcy po utracie pracy. Do czerwca czułam się w miarę dobrze, objawy somatyczne powoli ustępowały, zaczęłam psychoterapię indywidualną (poznawczo-behawioralną). Pod koniec czerwca "dopadły" mnie myśli natrętne o treści bluźnierczej i wulgarnej w stosunku do Boga i najbliższych mi osób. Ich nasilenie znacznie wzmogło się podczas trzymiesięcznej terapii grupowej. W ciągu dnia myśli te zaczęły być tak silne, że były momenty, iż wydawało mi się, że dłużej tego nie wytrzymam i że w chwili takiego napięcia coś sobie zrobię. Takie myśli z kolei wywoływały we mnie lęk i nagłe obniżenie nastroju. Nie mogłam się skoncentrować, a pójście do pracy wywoływało we mnie ogromny strach przed myślami natrętnymi (kontakt z innymi osobami powodował wzmożenie takich wulgarnych myśli). Czułam się ograniczona i coraz bardziej nie chciało mi się żyć. Pojawiły się myśli samobójcze.

Zaczęłam brać leki (w badaniu EEG wyszło, że mam niski próg pobudzenia drgawkowego). Ale zauważyłam, że moje myśli natrętne, choć już nie wywołują we mnie takiego napięcia, to jednak są nadal bardzo przykre w treści (często dotyczą mnie samej), mają charakter impulsów (zrób tak, nie rób tego), są wyrażane w w drugiej osobie (ty jesteś.., ty robisz., no widzisz, ty jesteś taka... itp.), a nawet prowadzę coś w rodzaju dialogu samej ze sobą (z tymi dziwnymi myślami natrętnymi). Myśli te mają charakter bardzo krytyczny, zrobiłam się uszczypliwa i złośliwa, a taka nigdy nie byłam.Wzmagają się w sytuacji stresowej dla mnie. Wzbudza to we mnie lęk, że coś jest ze mną nie tak. Może mam jakieś zaburzenia osobowości? Czasami boję się, że może bedę niepoczytalna i zrobię coś moim bliskim. Mój lekarz psychiatra twierdzi, że są to wyłącznie zaburzenia lękowe, ale ja wciąż nie jestem pewna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pozbyć się duszności i innego rodzaju dolegliwości fizycznych związanych z lękami i depresją?

Witam. Proszę o radę, jak się pozbyć tych wszystkich bóli fizycznych, tych strasznych duszności. Nie mogę oddychać swobodnie ani nabrać powietrza, bo jest ciężko na piersiach, jakby mnie coś uciskało. Psychiatra dwa dni temu zwiększył mi dawkę leku przeciwdepresyjnego, bym...

Witam. Proszę o radę, jak się pozbyć tych wszystkich bóli fizycznych, tych strasznych duszności. Nie mogę oddychać swobodnie ani nabrać powietrza, bo jest ciężko na piersiach, jakby mnie coś uciskało. Psychiatra dwa dni temu zwiększył mi dawkę leku przeciwdepresyjnego, bym zażywała po całej tabletce na noc, a tak to brałam po połówce. Czemu tak mi się dzieje? Jak idę, to się męczę, brakuje mi powietrza, jakby ono nie docierało do mnie. Co mam robić? Mam ochotę krzyczeć, bym mogła swobodnie oddychać, by to mnie zostawiło w spokoju. Pomóżcie mi. Co mam zrobić? Przez co mi się to dzieje? Jak się uwolnić od tego? Błagam o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można pomóc w przypadku konfliktu w rodzinie chorej, czy potrzebny specjalista?

Witam. Moja ciocia cierpi już kilka lat na nerwicę dwubiegunową. Od lat nie może się porozumieć z córką, z którą mieszka. Córka ma na nią bardzo duży wpływ - niestety w złą stronę. Są tam przejawy typowej przemocy psychicznej. Ciocia...

Witam. Moja ciocia cierpi już kilka lat na nerwicę dwubiegunową. Od lat nie może się porozumieć z córką, z którą mieszka. Córka ma na nią bardzo duży wpływ - niestety w złą stronę. Są tam przejawy typowej przemocy psychicznej. Ciocia jakoś sobie radziła z tym wszystkim, ale w końcu nastąpił kryzys i szpital... Już wyszła ze szpitala - jednak ciągle widać, że boi się córki. Niby odzyskała siłę do życia, ale własnym kosztem ulega i ustępuje córce - tylko dla świętego spokoju , którego pragnie. Boi się jej i nie pozwala na żadne interwencje - wręcz błaga o zachowywanie pewnych faktów, jak jest traktowana w tajemnicy. Czy można jej pomóc zwykłą rozmową? Jak rozmawiać, aby zburzyć ten chory układ z córką i dodać jej odwagi na bycie sobą? Czy może jednak potrzebny psycholog? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie wiem, co mi jest. Najpierw myślałam, że to grypa, teraz że depresja lub nerwica...

Od ponad miesiąca bardzo źle się czuję. Bóle mięśni, uczucie rozbicia, zawroty lub silne bóle głowy. Ogólne uczucie zmęczenia. Tak było ok. miesiąc. Myślałam, że to grypa. Zażywałam leki na grypę dostępne bez recepty i nic. W...

Od ponad miesiąca bardzo źle się czuję. Bóle mięśni, uczucie rozbicia, zawroty lub silne bóle głowy. Ogólne uczucie zmęczenia. Tak było ok. miesiąc. Myślałam, że to grypa. Zażywałam leki na grypę dostępne bez recepty i nic. W tym czsie rozchorowała się moja córka. Myślałam, że ją zaraziłam. Jej minęło, a ja czułam się coraz gorzej. Bolało mnie wszystko. Dosłownie od stóp po czubek głowy. Nie mogłam się ruszać. Najbardziej bolała mnie szyja, takie uczucie, jakby mnie ktoś mocno za nią ściskał. Ciągle chciało mi się spać. Przesypiałam ok. 3-4 godziny w ciągu dnia i nadal byłam senna. Do tego mam drgawki całego ciała. Ręce, nogi, głowa - takie samoczynne drgania, nie mogę nad nimi zapanować, do tego ręce i całe ciało wydaje mi się bardzo ciężkie. Ponadto czuję mrowienie w palcach dłoni i stóp. Wcześniej czułam się na ogół dobrze, często bolała mnie głowa i nie mogłam spać w nocy, a mimo to byłam wyspana. Teraz jestem zmęczona, ale śpię i to mocnym snem. Boję się, że jest ze mną coś nie tak. Te drgania i zmęczenie, nie mam siły utrzymać szklanki, a muszę opiekować się córką. Urodziłam 1,5 roku temu. Może to depresja poporodowa? Często czuję brak pomocy ze strony męża, mam do niego żal. Poród też miałam ciężki, zakończony cesarką. Ciąża nie była planowana i nie byłam zbytnio zadowolona. Kocham córkę, ale boję się, że mam depresję lub nerwicę. Może ma to związek z tym, że w dzieciństwie też miałam niewesoło. Ojciec pił, bił matkę, nas wyzywał, a dla ludzi złoty człowiek. Gdy miałam14 lat doszło do tragedii. Mama, broniąc się przed jego atakiem wbiła mu nóż w serce. Ja to dobrze zniosłam. Poczułam ulgę, gdy ojciec umarł, ale nienawidzę alkoholu. Strasznie nie lubię, gdy mój mąż sięga po piwo, a jak zdarzy mu się wypić więcej, jestem strasznie zdenerwowana. Ostatnio mamy problemy z pracą męża, a do tego on popija piwo. Doszło do strasznej awantury. Może to ma jakiś związek. Sama czuję, że jestem bardziej nerwowa, trudno mi zapanować nad emocjami. Proszę mi poradzić, czy pora wybrać się do specjalisty?

"Fizyczne" sposoby na nerwicę?

Mam 23 lata, obecnie po studiach licencjackich, w poszukiwaniu pracy na razie. Może oszczędzę opisywania tutaj jak jestem beznadziejna i jak moje życie jest beznadziejne, bo użalanie się nad sobą mam już dawno za sobą, po prostu zastępuję to mechanizmem...

Mam 23 lata, obecnie po studiach licencjackich, w poszukiwaniu pracy na razie. Może oszczędzę opisywania tutaj jak jestem beznadziejna i jak moje życie jest beznadziejne, bo użalanie się nad sobą mam już dawno za sobą, po prostu zastępuję to mechanizmem obronnym, wypierającym problem ze świadomości ;) Właściwie ograniczę się tutaj od razu do krótkich diagnoz, jako że mniej więcej wyczuwam, jakimi prawami rządzi się psychologia, lubię te "sprawy", taką też mam naturę. Zwracając się o pomoc, chciałam się głównie skupić na nerwicy natręctw, a dokładnie, czy są jakieś sposoby, aby na tym organicznym podłożu jakoś pomóc, żeby jeszcze bardziej nie doprowadzać do nerwicy, zaniedbywając organizm, nie dbając o jego fizyczną higienę. Bo mam wrażenie, że swoim trybem życia bardziej "pomagam" nerwicy. Jak mówiłam, poszukuję pracy - nie mam żadnego zajęcia, to wszystko, co tutaj teraz opiszę wraz z nerwicą, zapewne tworzą jakby objawy tego głębszego psychologicznego problemu, nad którym nie chcę się rozwodzić, chociaż jednocześnie mogą być zarazem skutkiem, jak i przyczyną, chociażby brak przyjaciół. Nie spotykam się też z nikim, cały czas siedzę w domu przed komputerem albo przed telewizorem (dobrze, że chociaż jakiś wirtualny kontakt jest, pozwalający nie myśleć), nie ćwiczę, tj. nie wykonuję żadnych ćwiczeń fizycznych, do niczego nie mogę się zmusić (no, to powiem z nazwy, żeby było łatwiej - depresja, ale taka niezbyt widoczna, bo tak jak mówiłam nie leżę i nie kwiczę, chyba już bym nawet nie potrafiła na dłuższą metę, tak się zaskorupiłam), no i takie tam. Warunki, od których nie jeden, by w końcu zwariował. W ogóle mój organizm fiksuje, bo oprócz zachowań obsesyjno-kompulsywnych jestem strasznie drażliwa i nerwowa, za byle drobiazg potrafię, jak to się mówi, rzucać nożami. Nie wiem, czy do tego tak silny jest nałóg papierosowy, a przecież rzuciłam palenie rok temu! Naprawdę mam często ochotę wyjść z siebie! No więc, jakie są te sposoby? Ćwiczyć dużo, wietrzyć pokój, zmieniać otoczenie (a tak przy okazji, czy internet powoduje agresję?), co jeszcze? Może jakieś zioła, magnez? Ech, miało być krótko, ale widocznie nie potrafię, proszę o cierpliwość w takim razie. Może jeszcze charakter tych zaburzeń, właściwie to nie wiem, czy to nerwica, bo to nie jest co prawda obsesyjne sprawdzanie, czy się zamknęło drzwi na klucz, ale ogólnie to są powtarzające się, wyuczone rytuały, do tego bezsensowne, ale jak ich nie wykonam, to po prostu mam psychiczny dyskomfort, szlag mnie trafia. To jest coś w stylu "jak nie trafisz do kosza, to ci się z tamtym nie uda (w tym momencie chodzi o coś głębszego)", ale ja to tak mam też np. przy składaniu ciuchów, ścieleniu łóżka itp. Jak tych czynności nie wykonam w ściśle określony sposób, to mnie nachodzą natrętne, nieczyste myśli, które są niezgodne z prawdą, a tylko wmawiane są mi przez mój mózg złośliwie, np. że jestem dziwką, że chciałabym się przespać z własnym ojcem (co jest nieprawdą!) albo inne, że jestem bezdomna, że każdy się mną brzydzi, albo w ogóle jakieś nieprzyjemne sytuacje z przeszłości mi się przypominają. Dodam, że gdy nie bywało tak źle (chociaż z samą sobą to zawsze miałam problem, problemy osobowościowe generalnie), tzn. głównie gdy miałam z czego się cieszyć, bo miałam jakieś towarzystwo, koleżanki itp., oraz nie zaniedbywałam się tym samym fizycznie, to problem nerwicy właściwie nie istniał, przede wszystkim nie było depresji. Ale jednak zawsze coś istniało, tiki nerwowe itp., teraz jest po prostu nie do wytrzymania. Aga

Można samemu się wyleczyć?

Mam 19 lat. Nerwicę mam niecałe dwa lata. Na początku było okropnie. Ale teraz? Teraz ogólnie czuję się dobrze, co zawdzięczam mojemu chłopakowi. Bardzo mnie wspiera i stara uspokajać. Wiem, że cała ta nerwica (lękowa i natręctwa myślowe) siedzi w...

Mam 19 lat. Nerwicę mam niecałe dwa lata. Na początku było okropnie. Ale teraz? Teraz ogólnie czuję się dobrze, co zawdzięczam mojemu chłopakowi. Bardzo mnie wspiera i stara uspokajać. Wiem, że cała ta nerwica (lękowa i natręctwa myślowe) siedzi w mojej głowie. Biorę jedynie jeden lek w momecie, gdy odczuję jakieś nieprzyjemne objawy nerwicy, ale staram się go brać jak najmniej. Nie chodzę na terapię, czytam wiele ksiażęk, analizuję moje natrętne myśli i tłumaczę sobie, co i jak, i dlaczego. Mam wrażenie, że mam choć minimalną kontrolę, bo np. gdy się stresuję, np. przed czy na sprawdzienie, tłumaczę sobie że to wszystko dlatego, bo np. kręci mi się w głowie, dlatego, że zbyt szybko oddycham, dlatego biorę oddech, uspokajam się i już jest dobrze. Wszystkie sposoby moje mam z książek i od ludzi z nerwicą. Chcę sama z nią wygrać. Ale czy jest to możliwe ? Krok po kroku idę w stronę lęków... Ostatnio jeżdzę już autobusem. Sama sobie powiedziałam wchodzę, i weszłam . I nic mi się nie stało. Już nie boję się przebywać poza domem, już potrafię wysiedziec w szkole, potrafię wysiedzieć w kościele. Jednak dalej ona jest, ale coraz to słabsza. Czuję, że nad nią dominuję. Czy może się mój stan pogorszyć? Czy mogą powrócić lęki, które przezwyciężyłam? Nie wsłuchuję się już w siebie, kocham żyć i chcę wygrać.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy ona jest pod wpływem narkotyku?

Moja koleżanka z klasy normalnie się zachowywała, dopóki nie jej nowy znajomy, z którym się spotka od dwóch tygodni. Kiedyś nie odrobiła pracy z polskiego, a ona zawsze powtarzała, że odrobiona praca cieszy siebie i nauczyciela. To nie jest powód,...

Moja koleżanka z klasy normalnie się zachowywała, dopóki nie jej nowy znajomy, z którym się spotka od dwóch tygodni. Kiedyś nie odrobiła pracy z polskiego, a ona zawsze powtarzała, że odrobiona praca cieszy siebie i nauczyciela. To nie jest powód, bo każdemu się to mogło przydarzyć, ale te zachowania na wychowaniu fizycznym, to ludzkie pojęcie dawno już przeszły. Nagle zaczęła krzyczeć jak zadziorny kibic, a ona nigdy nie robiła tego. Grała jak zadziorna, walczyła o punkt, a kiedyś mało ją ruszało, czy jej drużyna wygra. Po lekcji nastąpił taki moment, jakby odchodzenie sił i stała się apatyczna. Następnego dnia musiała wyjść do toalety, ale nie chciała nam powiedzieć, co i dlaczego nie chce iść z nami, bo zawsze chodziliśmy. I tak jest od miesiąca - pobudzenia, a potem depresje. Co mam zrobić? Pozdrawiam i czekam na odpowiedź...

Patronaty