Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Boję się kontaktów z rówieśnikami

Dzień dobry. Mam 15 lat. Izoluję się od grupy, boję się ich, jestem pewna, że zaraz mnie obgadają, wyśmieją, nawymyślają i upokorzą. Jestem słaba psychicznie i często miewam przygnębiający nastrój. Problemy bliskich biorę na siebie, obwiniam się za rzeczy,...

Dzień dobry. Mam 15 lat. Izoluję się od grupy, boję się ich, jestem pewna, że zaraz mnie obgadają, wyśmieją, nawymyślają i upokorzą. Jestem słaba psychicznie i często miewam przygnębiający nastrój. Problemy bliskich biorę na siebie, obwiniam się za rzeczy, które nie mają ze mną nic wspólnego. Czasami nie widzę dla siebie przyszłości. Mam negatywne spojrzenie na siebie. Nie potrafię dostrzec w sobie żadnych pozytywnych cech. Boję się, kiedy ludzie patrzą mi w oczy (próbuję unikać ich wzroku). Ludzie z klasy (nie nazwałabym ich koleżankami) często zachowują się jakby czekali na moją wpadkę, nieodpowiednie słowo albo jakiś nieprzemyślany gest. Nie wiem, co robić. Czasami myślę o samobójstwie, lecz zawsze sobie powtarzam, że mam coś do zrobienia, że udowodnię, jak potrafię być silna (mam też marzenie, które trzyma mnie przy życiu w tych chwilach). Z góry dziękuję za pomoc (nie przyjmuję żadnych leków, nie robiłam badań, moi rodzice nic nie wiedzą). Ali

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak daleko zaszła nerwica i czy to jest w ogóle nerwica?

Mam 21 lat. Ostatnio bardzo często się denerwuję, o byle bzdurę. Ostatnio dzieje się tak, że nawet nie mogę jeść, bo się boję, że mi coś utknie, a jak już jem, chociaż nie zawsze to się zdarza, to czuję dosłownie,...

Mam 21 lat. Ostatnio bardzo często się denerwuję, o byle bzdurę. Ostatnio dzieje się tak, że nawet nie mogę jeść, bo się boję, że mi coś utknie, a jak już jem, chociaż nie zawsze to się zdarza, to czuję dosłownie, jak by mi coś naprawdę utknęło i wydaje mi się, że się duszę, i wtedy już nie zjem nic, dopóki się nie uspokoję, i chodzę głodny. Mam także problemy ze skupieniem się, a mianowicie jak czytam, np. jakąś książkę, to w pewnym momencie jakbym się budził i nie pamiętam, co przeczytałem, i muszę wracać do początku, i tak kilka razy. Mam straszne problemy z tym, już nie mówiąc o tym uczuciu, że się duszę. Już nie mam siły. Co to w ogóle jest, co się ze mną dzieje? Nie mogę sobie poradzić. Nawet kupiłem sobie lek uspokajający bez recepty, ale też nie widzę, żeby mi pomagał. Proszę o odpowiedź, bo ja już sam nie wiem, co mam robić.

Problemy z pełnym wdechem

Witam, od dłuższego już czasu mam problemy z oddechem w niektórych sytuacjach. Postanowiłem o tym napisać... może ktoś mi pomoże. Mianowicie, mój problem polega na tym, że w ciągu dnia pod wpływem napięcia mięśniowego ogólnego (które nie jest spowodowane żadnym...

Witam, od dłuższego już czasu mam problemy z oddechem w niektórych sytuacjach. Postanowiłem o tym napisać... może ktoś mi pomoże. Mianowicie, mój problem polega na tym, że w ciągu dnia pod wpływem napięcia mięśniowego ogólnego (które nie jest spowodowane żadnym konkretnym powodem, po prostu się pojawia), nie mogę złapać pełnego oddechu. Chcę mi się momentalnie ziewać, ale nie mogę tego zrobić. Czuję, że biorę niepełny oddech i mój wydech jest o wiele krótszy niż normalnie. Mam problemy z mową (szybko mówię), chodzę do logopedy - twierdzi on, że to problem stresu, ale ja się niczym nie stresuję... To znaczy nie jest to powodem jakiegoś określonego stresu, wynikającego z konkretnych sytuacji... po prostu jest napięcie niczym nie spowodowane... Jak sobie z tym radzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne myśli od jakiegoś czasu...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a i tak nie dają mi spokoju. Nie wiem, dlaczego tak mnie męczą. Jak jestem w towarzystwie, to o nich nie myślę, ale jak jestem sam, to zaraz wracają i nie dają mi spokoju. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Kończę terapię, a nadal odczuwam napięcie. Co robić?

Witam, na nerwicę zachorowałam pod koniec sierpnia 2008 roku. Od tego czasu byłam na lekach, teraz jestem bez leków 4 tygonie. Chodzę na terapię. Kończę już za tydzień, ale dalej odczuwam napięcie. Co powinnam dalej robić?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Natrętne myśli przy nerwicy lękowej

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka,...

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka, wezmę nóż i pozabijam wszystkich, co wywołuje atak paniki) są normalne dla nerwicy lękowej i natręctw? Czasami mam przed zaśnięciem różne obrazy przed oczami mi się pojawiają, np. że ktoś ucina sobie palce u rąk nożem... Bardzo lubię filmy kryminalne, o morderstwach itd. i może przez to one wywołują u mnie te lęki, pokazujące się w tych natrętnych myślach? Ciągle układam sobie w głowie różne sceny, że np. jadąc rowerem, będzie miał wypadek autobus i będę mogła ratować ludzi? Od zeszłego tygodnia chodzę na terapię, ale boję się powiedzieć o tych myślach, bo mnie w szpitalu zamkną.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nerwica, ataki paniki, patologia w rodzinie

Witam! Mam 25 lat, jestem kobietą, mężatką, bezdzietną. Mam wspaniałego męża, ale nie mogę się oderwać od traumatycznych przeżyć z całego dotychczasowego życia w domu rodzinnym. Ojciec jest chory psychicznie i od zawsze regularnie, zazwyczaj na święta i inne dni...

Witam! Mam 25 lat, jestem kobietą, mężatką, bezdzietną. Mam wspaniałego męża, ale nie mogę się oderwać od traumatycznych przeżyć z całego dotychczasowego życia w domu rodzinnym. Ojciec jest chory psychicznie i od zawsze regularnie, zazwyczaj na święta i inne dni wolne od pracy (bo jest pracoholikiem), znęcał się nad matką na oczach 5 dzieci. Ma wyrok sądowy za znęcanie się fizyczne i psychiczne nad rodziną, ale z powodu choroby i leczenia się nic nie wpływa to na jego zachowanie. Bierze od 7 lat bardzo silne leki na bezsenność i inne, popijając kilkoma piwami i zaczyna szaleć. Matka nie jest zdrowa, myślę, że jest równie chora, jak ojciec, ale ona się nie chce leczyć... Tak i w te święta, mimo spędzania ich oddzielnie ,po telefonie od rodzeństwa nie mogłam się na niczym skupić, płakałam i "popsułam" święta nowej, dobrej rodzinie, która nigdy nie miała podobnych problemów, więc zostałam z tym sama. Jak zawsze przez całe święta czułam się bardzo źle. We wcześniejszych latach miałam chore jelita i żołądek, z atakami wymiotów na zmianę z rozwonieniem - lekarze stwierdzili nerwicę i aby funkcjonować, musiałam się leczyć ok 2 lat. Przechodziłam także ok. 2 lat bardzo silne migreny - łącznie z omdleniami, wszystkiemu ponoć winne nerwy... Mimo że mam bardzo poważaną pracę, wyższe wykształcenie po jednej z najlepszych uczelni, czuję się cały czas gorsza od innych... Dziś pierwszy raz obudziłam się w nocy z silnym kołataniem serca, uczuciem duszności, kręciło mi się w głowie, miałam wrażenie, że zemdleję... Nie mogłam zasnąć, mimo że mąż był blisko i przy nim do tej pory czułam się bezpiecznie. Jednak martwiłam się o rodzeństwo (jestem najstarsza), choć wiem, że sobie radzą świetnie, nawet mi nic nie mówią, żebym nie chorowała... Chcę definitywnie odciąć się od toksycznych ludzi... Proszę o pomoc, boję się o swoje zachowanie i nie chcę stracić męża, który nie do końca wie, o co mi chodzi... Bardzo proszę o pomoc. Zuza

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Dlaczego wszystko widzę w czarnych barwach?

Witam, jestem w strasznym dołku, od kiedy mój ukochany wyjechał pracować w Irlandii. Codziennie zadręczam się lękiem o niego, myślę, czy u niego wszystko w porządku. Mam wrażenie, że to już przeradza się u mnie w obsesję. Nie potrafię powiedzieć...

Witam, jestem w strasznym dołku, od kiedy mój ukochany wyjechał pracować w Irlandii. Codziennie zadręczam się lękiem o niego, myślę, czy u niego wszystko w porządku. Mam wrażenie, że to już przeradza się u mnie w obsesję. Nie potrafię powiedzieć sobie, że nie napisał mi SMS-a tylko dlatego, że ma dużo pracy, ale od razu myślę, że coś mu się stało. W tej chwili też czekam, aż odezwie się do mnie na skypie i już wyobrażam sobie straszne rzeczy. Jestem przez to zestresowana i zmęczona. Czy to są objawy jakiejś specyficznej depresji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nerwica - kiedy to się skończy?

Chodziłam na terapię grupową. Jak się nie mylę, była to dynamiczno-poznawcza czy coś takiego. Dziś byłam na wizycie u innego lekarz. Powiedziałam, jak się czuję, a on powiedział, że jeśli chcę, to przepisze mi receptę, żeby znowu brać leki....

Chodziłam na terapię grupową. Jak się nie mylę, była to dynamiczno-poznawcza czy coś takiego. Dziś byłam na wizycie u innego lekarz. Powiedziałam, jak się czuję, a on powiedział, że jeśli chcę, to przepisze mi receptę, żeby znowu brać leki. Ja nie chcę już ich brać, ale też nie wiem, co mam dalej robić. Moja nerwica zaczęła się rok temu po użądleniu szerszenia. Objawy minęły po zażywaniu leków, ale w tę sobotę miałam atak paniki i znowu jest strach, że to wraca. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.

Świadome sny - czy można je wykorzystać w leczeniu nerwicy?

Mam małe pytanie. Czy świadome śnienie może nam pomóc w odkryciu naszych podświadomych konfliktów? Wiem, że sny to symbole dawane przez naszą podśiadomość. Koszmary, które mamy, np. że uciekamy przed czymść, mogłoby zostać rozgryzione, bo w końcu gdy mamy kontrolę...

Mam małe pytanie. Czy świadome śnienie może nam pomóc w odkryciu naszych podświadomych konfliktów? Wiem, że sny to symbole dawane przez naszą podśiadomość. Koszmary, które mamy, np. że uciekamy przed czymść, mogłoby zostać rozgryzione, bo w końcu gdy mamy kontrolę nad snem, to możemy się zatrzymać i zapytać o co chodzi. Ale co najbardziej mnie gnębi... Chcę tego spróbować, nauczyć się, ale boję się, że może to pogłębić moją nerwicę, którą mam od 2 lat... Ale znajomy polecił mi ten sposób, jako rozwiązanie/zrozumienie podłoża nerwicy i pozbycia się lęków. Chciałabym usłyszeć zdanie lekarza/psychologa na ten temat, gdyż temat świadomego śnienia ma różne opinie. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Układ współczulny a nerwica

Witam. 6 lat temu moje sielankowe i beztroskie życie przerwał agonalny wręcz atak, polegający na skurczu i rozkurczu mięśni gdzieś przy sercu, wraz z hiperwentylacją. Wylądowałem w szpitalu. Zaczął się długi proces diagnozy - usg serca, rtg klatki, eeg,... Witam. 6 lat temu moje sielankowe i beztroskie życie przerwał agonalny wręcz atak, polegający na skurczu i rozkurczu mięśni gdzieś przy sercu, wraz z hiperwentylacją. Wylądowałem w szpitalu. Zaczął się długi proces diagnozy - usg serca, rtg klatki, eeg, ekg, litry krwi itp., itd... Nie znaleziono nieprawidłowości w funkcjonowaniu mojego ciała i wydano werdykt... nerwica. Mija już 6 rok i gdy wspomnę tamte ataki i kłucia serca, to tęsknię za nimi, bo teraz moje ataki są jeszcze gorsze, i o dziwo, natury gastrologicznej. Ostatnio znowu wylądowałem w szpitalu konający. Okropne pieczenie, wręcz palenie pod żołądkiem, a najgorszy ból w okolicy trzustki. Zanim dotarłem do szpitala, całą noc cierpiałem w domu, myśląc, że samo przejdzie. Dawne, choć inne ataki, nauczyły mnie, że po krótkim czasie wszystko wraca do normy. A tu nie. Więc w szpitalu znowu dużo krwi do badania ekg i znowu nic nie stwierdzono, a ja ledwo z lekarzami rozmawiałem, tak cierpiałem. To dobra nazwa - cierpienie, bo ból to może być zęba, nawet ten najgorszy, a ja odczuwam cierpienie. Czy warto znowu na siłę wsadzać sobie rurę do żołądka itd., mając już takie badania robione 6 lat temu? Czy nadal walczyć tylko, a może aż, z nerwicą? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lęk przed myślami samobójczymi

Mam 27 lat, jestem kobietą. Obecnie nie pracuję, wychowuję dziecko. Mój problem polega na tym, że coś się ze mną dzieje, ale nie wiem co. Bywają dni, że jestem szczęśliwa, zajmuję się moim dzieckiem i zajęciami domowymi, ale są dni...

Mam 27 lat, jestem kobietą. Obecnie nie pracuję, wychowuję dziecko. Mój problem polega na tym, że coś się ze mną dzieje, ale nie wiem co. Bywają dni, że jestem szczęśliwa, zajmuję się moim dzieckiem i zajęciami domowymi, ale są dni (zwłaszcza gdy na zewnątrz jest ponuro, pada deszcz), że budzę się rano i jestem smutna, leniwa i chce mi się płakać. Wtedy do głowy przychodzą mi dziwne myśli - co by było, gdyby się coś stało mojemu dziecku, co by było, gdyby męża zabrakło. Najczęściej zdarzają mi się myśli o ludziach, którzy popełniają samobójstwo. Wtedy ogarnia mnie straszny lęk i panika, po prostu strach przed tym, że może ja mam depresję, i jak nie zacznę się leczyć to też będę mieć myśli samobójcze. Tak może jest jeden, dwa dni i wszystko wraca do normy do chwili, gdy znów za jakiś czas przychodzą takie dni. W sumie ten problem dręczy mnie od lat. Będąc małym dzieckiem, wszystkiego się bałam, wstydziłam się i nie chciałam nigdy zostać bez mamy u koleżanek. W ciągu jednego dnia ubzdurałam sobie, że mogę sobie nóż wbić w brzuch i bałam się panicznie, że mogę to zrobić. Inny przyklad: bawiąc się raz w łazience u kogoś, ubzdurałam sobie, że spróbowałam trutki na myszy. Tak panikowałam, że umieram, że wylądowałam u lekarza i wtedy wszystko mi przeszło. To parę przykładów z dzieciństwa, ale z teraźniejszości to głównie lęk przed myślami samobójczymi, że może mi się zdarzyć chęc popełnienia samobójstwa. Wtedy nie mogę się na niczym skupić, cała się trzęsę, boli mnie brzuch i nie wiem, co robić. Jakieś cztery lata temu byłam z tym u lekarza rodzinnego. Przepisała mi tabletki przeciwdepresyjne, brałam sześć miesięcy. Będąc w ciąży (urodziłam w 2008 r.), miałam kilka dni takich. Gdy urodziłam synka, to czułam się cały czas szczęśliwa. Teraz mój synek ma 17 miesięcy. Osiem miesięcy temu wyjechaliśmy do Anglii i tu częściej zdarzają mi się takie dni, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Jestem osobą nerwową, brak mi ochoty na seks, z czego też jestem niezadowolona. Proszę o pomoc - co ja mam robić? Czy to depresja? Chcę podkreślić, że ciągle karmię piersią i chciałabym dalej to robić. Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy da się wyleczyć stan depresyjno-nerwicowy?

Witam. Mam 44 lata i od maja tego roku walczę o przetrwanie. W pracy dopadł mnie atak nerwowy, wylądowałam na izbie przyjęć, dostałam tabletki i wypuszczono mnie do domu. Od tego czasu walczę, pozostał mi lęk, próbowałam się ratować...

Witam. Mam 44 lata i od maja tego roku walczę o przetrwanie. W pracy dopadł mnie atak nerwowy, wylądowałam na izbie przyjęć, dostałam tabletki i wypuszczono mnie do domu. Od tego czasu walczę, pozostał mi lęk, próbowałam się ratować i skorzystałam z usług bioenergoterapeuty. Niestety efekt był odwrotny. Popadłam w większą depresję, miałam wyrzuty sumienia. Gdy zamykałam oczy, widziałam zmory, diabła. Byłam u psychiatry, przepisał mi lek uspokajający, obecnie biorę go na noc, jest lepiej. Od września uczęszczam na psychoterapię, terapeuta twierdzi, iż to moje wewnętrzne emocje ujawniają się w postaci tej walki. Czasem jest lepiej, ale jeszcze daleko do zdrowia. Czy uda mi się to pokonać? Ogólnie to największym problemem jest lęk. Z góry dziękuję. Stwierdzono stan depresyjno-nerwicowy.

Jak pokonać strach przed pisaniem?

Witam! Mam pewien problem, moje życie opanował strach. Boję się wstać rano, bo wiem, że muszę gdzieś iść i coś zrobić. Potrafię leżeć godzinami i nie wstawać - narasta we mnie coraz większa irytacja i stres. Czuję się tak, jak...

Witam! Mam pewien problem, moje życie opanował strach. Boję się wstać rano, bo wiem, że muszę gdzieś iść i coś zrobić. Potrafię leżeć godzinami i nie wstawać - narasta we mnie coraz większa irytacja i stres. Czuję się tak, jak przed jakimś egzaminem, tyle że to trwa cały dzień. Nie jem, nie śpię, drętwieje mi ciało, na niczym mi nie zależy, nic mnie nie cieszy.

Jestem na V roku filologii polskiej. Cóż za ironia losu, bowiem największy lęk odczuwam przed pisaniem. Bardzo się staram coś stworzyć i poświęcam temu bardzo wiele czasu (siedzę od rana do wieczora), a rezultat jest marny. Wciąż zaczynam na nowej kartce i nie jestem w stanie połączyć ze sobą różnych fragmentów pracy. Okazuje się, że zabazgrałam 20 kartek, i nic z tego. Wciąż czuję lęk, wiem, że to nade mną wisi, a ja nie potrafię się przemóc. Nie potrafię się uspokoić ani zająć czymś innym, bo wiem, że muszę to skończyć. Na koniec dnia jestem jeszcze bardziej rozgoryczona i sfrustrowana.

Byłam już u psychologa i u psychiatry, ale nic mi to nie pomogło. Gdy tylko zasiadam przed komputerem lub kartką, paraliżuje mnie strach. Z tego wszystkiego myślę o urlopie dziekańskim, bo w takim stanie raczej nie da się napisać dobrej pracy magisterskiej. Już sama nie wiem, czy to jest kwestia lenistwa, nerwicy czy depresji. Czuję, że niszczę swoje zdrowie i dłużej nie mogę tkwić w tym stanie. Zdaję sobie sprawę, że mój stres jest nieadekwatny do sytuacji, ale i tak nie potrafię się go pozbyć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Proszę o pomoc. Bardzo się boję

Witam. Powiem co mi dolega ogólnie, bo już byłem u psychologa i u lekarza, ale nadal się boję i nie wiem, co myśleć. Z uwagi na anonimowość, powiem tylko, że jestem młody, wysoki i chudy. Jestem bardzo nieśmiały i zakompleksiony....

Witam. Powiem co mi dolega ogólnie, bo już byłem u psychologa i u lekarza, ale nadal się boję i nie wiem, co myśleć. Z uwagi na anonimowość, powiem tylko, że jestem młody, wysoki i chudy. Jestem bardzo nieśmiały i zakompleksiony. Od kilku dni mój stan się pogorszył. Jestem bardzo słaby, nie mam na nic siły. Następnego dnia po wystąpieniu tych objawów poszedłem do lekarza, wcześniej bardzo to odciągałem. Dostałem skierowanie do psychologa, neurologa i doktor powiedział, że mogę brać magnez z potasem i żelazo. Z braniem tabletek, tych większych, mam problemy, myślę, że to nieprzyjemne wspomnienia się odbijają, ale udaje mi się jakoś je połykać. Z badań krwi tylko MON jest poniżej normy (0,2 l). I tu moje obawy. Bardzo się boję lekarzy, mam dużo urojeń, obsesji, można tak powiedzieć, i fobii. Tak myślę, bo psycholog na razie nie dał mi skierowania do psychiatry. Mam też problemy z jamą ustną - poobgryzałem ją sobie ze stresu, teraz mi się dosłownie buzia klei i nieprzyjemny zapach. To mi utrudnia kontakt z innymi, nie chcę mówić, że uniemożliwia, bo tak raczej nie jest. Odkąd mam te osłabienia, nasiliły się ataki strachu, nie wiem, jak to się nazywa. Czuję, że albo się duszę, albo w głowie mam takie uczucie, jakby coś mi się rozlało. Panikuję i nie wiem, co robić. Boję się, że to jakaś choroba w głowie, bo mam takie znamiona za uszami, boli mnie kark i często nie mam siły utrzymać głowy. Jak mam te ataki, jeśli można to tak nazwać, to po prostu szaleję. Biegam, trzęsę się i nie wiem, co robić, często łapię za telefon lub coś innego, ale i to nie pomaga zbytnio. Mogę dodać, że od kilku lat oddalałem się od innych z powodu kompleksów i tych problemów z jamą ustną, doszło do tego, że prawie w ogóle się nie odzywam. Proszę o pomoc i chciałbym zachować anonimowość.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Ciągłe rozdrażnienie i przygnębienie

Witam. Jestem kobietą, mam 27 lat, dobrego męża, cudowne dzieci, 5-letniego synka i roczną córeczkę, ale czuję, że coś jest nie tak. Ciągle jestem rozdrażniona, zła, przygnębiona, nic mnie nie cieszy, nawet zabawa z dziećmi. Nie mam myśli samobójczych, jednak...

Witam. Jestem kobietą, mam 27 lat, dobrego męża, cudowne dzieci, 5-letniego synka i roczną córeczkę, ale czuję, że coś jest nie tak. Ciągle jestem rozdrażniona, zła, przygnębiona, nic mnie nie cieszy, nawet zabawa z dziećmi. Nie mam myśli samobójczych, jednak cały czas się boję, że umrę na raka albo inną chorobę. Nieraz te lęki są bardzo intensywne. Dodam, że miałam robione badania i wszystko jest w porządku. Czasami mam takie lęki w stosunku do dzieci. Na przykład córka przez jeden dzień nie chce jeść tak dużo, jak poprzedniego dnia, a ja już myślę, że jest na coś poważnego chora. Bardzo proszę o odpowiedź, co to za świństwo we mnie siedzi i utrudnia mi życie. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy jestem na coś chora?

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi,...

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi, którzy w ogóle nie są moimi znajomymi. Co robią, gdzie chodzą, gdzie jeżdżą na wakacje. Gorzej, czasem mi się śnią, a oni nie myślą o mnie ani przez minutę! Nie mam paczki znajomych, raptem 2 znajome. Ale jestem gotowa, jak kogoś sobie upatrzę, jakby udawać, że jestem do tego kogoś podobna, iść na te same studia, tylko dlatego, że ta osoba wybrała ten kierunek. W ogóle jakbym nie miała swojej osobowości, tylko chciała upodobnić się do jakiejś wybranej osoby. Jak uda mi się trochę zakolegować z tą osobą, to obsesyjnie ciągle mam ją w głowie, a potem bardzo cierpię jak widzę, że dla tej osoby jestem tylko jedną z wielu znajomych, że ona ma swoje życie i ja nie jestem dla niej nikim szczególnym :(

Chciałabym, żeby ludzie mną się tak interesowali, żeby o mnie rozmawiali, żebym była dla nich wyjątkowa. Inne dziwactwo to fakt, że muszę mieć wszystko idealnie poukładane, wszędzie, na biurku, w szafie. Nie mogę zaprosić koleżanki do domu, bo boję się, że przestawi mi książkę w szafce albo dotknie mojego łóżka :/ Kolejne dziwactwo, ważniejsza jest dla mnie droga do celu niż sam cel. Nie zdałam egzaminu, bo wolałam zamiast skupić się na pytaniach egzaminacyjnych i je opracować, przerobić w jakiś określony sposób wybraną przeze mnie książkę zahaczającą o tematy egzaminacyjne. To był taki przymus, nie chodzi o to, że ta książka tak mnie fascynowała, wręcz przeciwnie.

Jeszcze inne dziwactwo. Czasem wpadam w coś takiego, że mam jakąś pokutę, że nie wolno mi wyjść na dwór, bo to za duża rozrywka, że muszę siedzieć zamknięta w moim pokoju, że nie mam prawa być szczęśliwa, że muszę za coś cierpieć. Poza tym nie umiem okazywać emocji, jestem jakby sztywna, co odstrasza ludzi, nie umiem się zachować w towarzystwie, nie wiem, co mówić, jak zagadywać ludzi. Długo by jeszcze opisywać, mam więcej takich problemów, ale tak na pierwszy rzut oka, co to może być? Czasem jest mi dość łatwo tak żyć, czasem trudniej, ale ogólnie mam świadomość, że to wszystko nie jest takie całkiem normalne, a ja nie jestem z tym szczęśliwa. Bardzo proszę o pomoc. Czy to jest jakaś choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc chłopakowi, którego kocham i naszemu nienarodzonemu dziecku?

Witam, mam 20 lat i od roku związana jestem z cudownym mężczyzną. Od niecałego miesiąca dzieje się w jego, a co za tym idzie i moim, życiu coś okropnego. Mój chłopak bardzo cierpi. Mówi, że nie jest już tym samym...

Witam, mam 20 lat i od roku związana jestem z cudownym mężczyzną. Od niecałego miesiąca dzieje się w jego, a co za tym idzie i moim, życiu coś okropnego. Mój chłopak bardzo cierpi. Mówi, że nie jest już tym samym człowiekiem, którym był kiedyś. Że czuje się jak puste opakowanie, że nie ma duszy. Że chce się zabić. Odsunął się ode mnie. Nie dopuszcza mnie do siebie. Rzadko kiedy odbiera ode mnie telefony, rzadko odpisuje. Jeśli coś pisze sam z siebie, to zwykle oskarża mnie o to, że jestem fałszywa, że mam kogoś.

Serce mi pęka, bo ja mam kogoś... w sobie... Nasze dzieciątko. Zacznie się już 2. miesiąc ciąży. To mój pierwszy mężczyzna. Bardzo go kocham. Chcę mu pomóc, ale nie wiem jak? Proponowałam, że pójdziemy do lekarza. Ale on definitywnie mówi nie. Nie chce też, bym do niego przyjechała. Bym przy nim była. Nie chce się spotykać. Czasem tylko, jak się upije, dzwoni i krzyczy, i płacze, że on nie chce żyć, żebym odeszła do innego. A ja aż jęczę z bólu, bo pod sercem mam jego dziecko. Codziennie piszę mu, bo telefonów nie odbiera, że ma we mnie wsparcie. Że wyjdziemy z tego zwycięzko, że musi mi tylko podać dłoń... ale on pozostaje na to głuchy... nie wiem, co robić. Jestem w połowie, jakby martwa. Nie pokazuję mu tego, trzymam się, kiedy rozmawiamy, bo nie chcę dodatkowo go dołować. On nie wspomina o dzieciątku. Tak jakby tego tematu nie było...

Czy mój chłopak ma depresję? Jak mogę mu pomóc? Ja nie daję już sobie z tym rady. Sama rozważam odejście z tego świata. Bo nie daję rady już. Zostałam sama, chcę go ratować. Ale nie wiem jak. Myślę o aborcji. Boję się tej ciąży. Nie dam rady wychować dziecka sama. Nie chodzi o kwestie finansowe. Po prostu tak starsznie potrzebuję mieć oparcie w moim mężczyźnie. A wiem, że on nie jest mi też w stanie pomóc. Błagam, jak ja mogę pomóc jemu? Pozdrawiam ciepło.

Brak pracy, samotność, potrzeba miłości...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas w domu (z przerwami, gdy wyjeżdżałem za granicę, gdzie straciłem czas, pracując jako barman, kelner, ochroniarz itd.) i nic nie zarobiłem - wypaliłem się też tam do końca, walcząc z moim bólem, jaki noszę w sobie, i aby móc tam pracować. Jestem tak bardzo samotny, że aż ciężko oddychać. Nie mam po co wstawać z rana, nie mam siły na nic również. Jestem kilka lat po nieudanym, toksycznym związku. Mam w sobie ogromną pustkę, nienawiść (ktorą zasiał we mnie ojciec, ogromna złość rozsadza mnie od środka), nerwicę żołądka, brak mi cierpliwości. Nieprzerwana gehenna od młodzieńczych lat, gdy mój ojciec pił, kilka przeprowadzek. Bito mnie w szkole - inni uczniowie. Nie mam żadnego kolegi, koleżanki itp., itd. Nigdy nie byłem szczęśliwy, tylko pamiętam cierpienie. Nie mogę liczyć na rodzinę... Przepraszam, że tak chaotycznie napisałem, ale starałem się w skrócie opisać, to piekło.

Ten lęk jest męczący - co robić?

Od jakiegoś czasu mam stany lękowe. Nie jest to okres długi, jednak co jakiś czas powraca. Boję się wstać z łóżka, zrobić cokolwiek. Często towarzyszy temu płacz z błahych powodów. Co robić, by się tego pozbyć, by móc normalnie funkcjonować,...

Od jakiegoś czasu mam stany lękowe. Nie jest to okres długi, jednak co jakiś czas powraca. Boję się wstać z łóżka, zrobić cokolwiek. Często towarzyszy temu płacz z błahych powodów. Co robić, by się tego pozbyć, by móc normalnie funkcjonować, bo mimo że są one rzadkie, źle odbijają się na moim życiu. Obawiam się, że przez takie lęki mogę zawalić wiele ważnych spraw.

Patronaty