Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Problemy z adaptacją w nowej szkole

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od...

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od dawna, więc z tym nie mam problemu. Ale na lekcjach są takie momenty, że chce mi się płakać. Bardzo żałuję, że poszłam do tej szkoły, że nie wybrałam lepszej szkoły. Do tej szkoły chodzi mało osób. 1 klasy są tylko 2 i nie są liczne.Wszyscy się dziwią, dlaczego tam poszłam, a ja to zrobiłam, bo tam było najbliżej. Przychodzę do domu i płaczę, bo nie chcę iść, w nocy nie mogę spać, boli mnie brzuch. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie pomaga mi fakt, że moja przyjaciółka też się przeniosła z tej szkoły i teraz żałuję, że nie przeniosłam się do tej szkoły, w której ona jest. Większość z mojej klasy już by tam 2 raz nie poszła. Boją się, że to mi nie przejdzie, że nie wytrzymam 3 lata w tej szkole. Co mam zrobić???

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak sobie poradzić z nerwicą lękową?

Moja historia z różnymi objawami zaczęła się po powrocie z Francji. Byłam na kilka tygodni dorobić sobie na studia. Miałam nerwobóle, czasami nie do wytrzymania, ale mama poleciła mi valused - to lek ziołowy uspokajający. Pomogło mi. Objawy zniknęły,...

Moja historia z różnymi objawami zaczęła się po powrocie z Francji. Byłam na kilka tygodni dorobić sobie na studia. Miałam nerwobóle, czasami nie do wytrzymania, ale mama poleciła mi valused - to lek ziołowy uspokajający. Pomogło mi. Objawy zniknęły, ale po jakimś czasie wróciły, można by nawet powiedzieć, że ze większoną siłą. Kiedy mam stresujący okres w życiu, objawów nie mam, lecz kiedy już jest wszystko dobrze, one się pojawiają. Moje objawy to drżenie rąk, kłucie - zacisk - pieczenie w klatce piersiowej (czasami mi się wydaje, że zaraz umrę), ból przy wdechu powietrza. Ogólnie przez całe życie podchodziłam lekko do egzaminów, nigdy się nie denerwowałam, zresztą teraz też nie, ale nigdy nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem. Robiłam sobie EKG i wszystko wyszło dobrze, objawy są, a nikt nie wie, co mi jest. Od urodzenia do 11 roku życia leczyłam się na refluks nerek. Często leżałam w szpitalu. A zeszły rok był bardzo ciężki dla mnie. Było wiele spraw, z którymi nie umiałam sobie poradzić. Teraz chodzę na Studia (po krótkiej przerwie), ale czasami boję się jechać na uczelnię z powodu tego, że może mi się coś stanie i nikt mi nie pomoże. Bardzo często myślę o tym, że może mam chore serce, albo to stan przedzawałowy (chociaż wiem, że w moim wieku - mam 22 lata - to raczej niemożliwe) i chociaż zdaję sobie sprawę, że to absurd, to i tak się boję. Kiedyś bałam się jechać kilka przystanków autobusem z tego samego powodu, co wyżej. Ostatnio pomaga mi wmawianie sobie, że nie jestem chora i nic mnie nie boli. Szczerze powiedziawszy trochę mi to pomaga. Ale ostatniej nocy nie umiałam zasnąć, ciężko mi się oddychało, aż serce zaczęło mi tak mocno bić, że myślałam, że umre. Po kilku minutach mi przeszło. Mam wsparcie w domu, bo moja mama miała kiedyś nerwicę lękową. Niestety ja nie wiem, czy to nerwica, bo nikt mi tego nie powiedział z lekarzy. Neurolog przepisał mi mocne tabletki na serce bez badania mnie. Często mam takie myśli, że jak czegoś nie zrobię (np. nie poukładam rzeczy w łazience po swojemu), to coś mi się nie uda. Czasami wszystko mnie już męczy i mam dość. Czasami wybucham złością i płaczem. Mój chłopak czasami tego już nie wytrzymuje. Mam bezdechy w nocy, rzadko, ale są. Kiedyś bardzo lubiłam współżyć z moim chłopakiem, a teraz robimy to bardzo rzadko, bo ja nie odczuwam takiej potrzeby, bo boję się, że coś mi się stanie. Kilka lat wstecz często balowałam i piłam dużo alkoholu, ale jakoś w marcu tego roku miałam tak mocne objawy wymienione wyżej, że do dzisiaj nie tknęłam alkoholu. Jedynym moim nałogiem jest kawa i papieros. Przepraszam za chaos w mojej prośbie, ale bardzo proszę o pomoc, bo bardzo jej potrzebuje. Z góry dziękuje.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Chaotyczne, natrętne myśli

Witam. Mam na imię Marta i mam 18 lat. Piszę tutaj, ponieważ od dłuższego czasu nawiedzają mnie różne chore myśli. Mam (niby) dopiero 18 lat, ale... czuję się staro! W szkole nie mam żadnych koleżanek, całymi dniami siedzę w domu,...

Witam. Mam na imię Marta i mam 18 lat. Piszę tutaj, ponieważ od dłuższego czasu nawiedzają mnie różne chore myśli. Mam (niby) dopiero 18 lat, ale... czuję się staro! W szkole nie mam żadnych koleżanek, całymi dniami siedzę w domu, nigdy nie byłam na imprezie - nie umiem po prostu korzystać z życia! Jestem bardzo spięta i nieśmiała, przez co nie umiem nawiązywać kontaktów z ludźmi, i czuję wstręt do alkoholu (przez ojca alkoholika). Mam wrażenie, że najlepsze lata swojego życia już przeżyłam (a raczej zmarnowałam) i mogę się już pakować do grobu... Chciałabym mieć przez całe życie te 16 lat i panicznie boję się zestarzeć... Kiedy myślę, że lada chwila będę 70-letnią, siwą babcią z garbem, to płakać mi się chce. Takie życie nie ma sensu... Panicznie boję się też chorób nowotworowych... Co z tym zrobić? Pozdrawiam serdecznie.

Fobia szkolna uniemożliwia naukę - jak sobie poradzić?

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje...

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje zachowanie, które mnie samą niepokoi. Budząc się rano, myślę w bardzo pesymistycznych kategoriach, uważam, że życie nie ma sensu, jeżeli i tak kończy się śmiercią. Boję się każdego dnia w szkole (nawet gdy nie mam żadnych testów bądź sprawdzianów ustnych). A co stanowi największy problem, to zawsze przed wyjściem do szkoły żegnam się z domownikami, a po drodzę płaczę, bo myślę, że więcej już ich nie zobaczę.

Nie pozwalam mamie przyjeżdżać po siebie do szkoły, ponieważ myślę, że coś stanie się po drodze i to będzie moja wina. Nie mam koleżanek, może dlatego, że tak naprawdę nie chcę ich mieć, każdą wolną chwilę spędzam u boku rodziców, martwię się ich problemami (zawsze byłam wrażliwa i pomocna), ale zwracając uwagę na moich rówieśników, śmiem stwierdzić, że nie mają oni takich zmartwień jak ja. Często przy moim stresie towarzyszy mi ból brzucha i zawsze wtedy mam zimne ręce, trudno mi oddychać i jestem strasznie blada. Często w piątki planuję, że będę się uczyć i zdobywać dobre oceny, ale zawsze wolę poświęcić czas rodzinie. Często także śni mi się, że jestem w szpitalu i zadaję się z "dziwnymi" ludźmi.

Zamiast umyć się rano i ładnie ubrać (jak moja siostra), siedzę z mamą przy stole i rozmawiam. Czuję, że dla mamy staje się troszkę kłopotliwe moje zachowanie (natrętne). Mimo iż wiem, że umiem i rozumiem pewne zagadnienia edukacyjne, to boję się ich uczyć i staram się ich unikać. Bardzo lubię czytać książki (tylko dotyczące życia, nie te, które kojarzą mi się ze środowiskiem szkolnym). Wiem, iż nie mogę liczyć na pomoc rodziców, ponieważ mają oni dość swoich problemów finansowych lub z moim rodzeństwem. Nie mogłabym im powiedzieć, co czuję, co mi jest, miałabym wyrzuty sumienia, że martwią się o mnie (i kolejny powód do płaczu).

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię cieszyć się życiem. Nigdy nie marzyłam o znajomych ani o urodzie, zawsze chciałam być mądra, inteligentna i nie wyróżniać się z tłumu. Lecz zauważam, że moje dolegliwości uniemożliwiają mi edukację. Niektórzy zazdroszczą mi ocen, ale ja wciąż jestem z siebie niezadowolona. Nie to, żebym miała jakieś "chore ambicje", ale każda trójka z jakiegoś przedmiotu wpędza mnie w zakłopotanie przed samą sobą. Moim największym marzeniem jest dostać się na medycynę i pomagać ludziom (poniekąd takim jak ja). Zawsze chciałam być lekarzem.

Nie wiem dlaczego stałam się tak wrażliwa na środowisko szkolne. Idąc na jakikolwiek egzamin, wiem, że jestem świetnie przygotowana, a mimo wszystko czuję ogromny strach przed złą oceną i właśnie wtedy najbardziej martwię się o domowników. Bardzo proszę o porady, pomoc. Będę bardzo wdzięczna. Z góry dziękuję. Z poważaniem, Dagmara.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wstydzę się moich dręczących myśli - co robić?

Witam, nie mogę sobie poradzić z moimi myślami. Ciągle coś mnie gnębi, trapi i siedzi w mojej głowie, niektóre z tych myśli są łagodniejsze, bardziej sobie z nimi radzę, a niektóre doprowadzają mnie do obsesji. Pojawiają się urojenia, np. jest...

Witam, nie mogę sobie poradzić z moimi myślami. Ciągle coś mnie gnębi, trapi i siedzi w mojej głowie, niektóre z tych myśli są łagodniejsze, bardziej sobie z nimi radzę, a niektóre doprowadzają mnie do obsesji. Pojawiają się urojenia, np. jest okres kiedy boję się kurzu, może to mnie gnębić nawet miesiącami albo przeszkadzają mi włosy, wydaje mi się, że mnie gryzą, kłują i nie mogę sobie z tym poradzić. Bardzo mi to przeszkadza i przestaję się cieszyć życiem, zaczynam coraz gorzej funkcjonować z powodu tych utrapień, nic mnie nie mobilizuje, przestaję się interesować moimi pasjami, przyjaciółmi, nie jestem ciekaw, co się wokół mnie dzieje, po prostu staję się cieniem dawnego siebie. Mniej więcej już od 2 lat chodzę do lekarza, teraz zażywam 2 tabletki seronil rano i jedną depakine chrono na wieczó,r mimo to nie bardzo pomaga, lekarzowi nie mówię całej prawdy, jak się czuję, a jak już powiem, że jest gorzej jak wcześniej, to nie mówię mu jakie dokładnie mnie dręczą myśli, wyobrażenia itp. Mówię bardzo ogólnikowo, ponieważ się wstydzę przyznać, bo nieraz moje myśli są bardzo męczące, ale zarazem wstydliwe i boję się o nich powiedzieć lekarzowi. Czasami czuje się dobrze, ale zawsze prędzej czy później, chodź się staram, żeby już dobrze było, to i tak mnie moje natrętne myśli zaczną prześladować. Mogą to być powracające stare natręctwa albo pojawiać się nowe i mogą być jeszcze bardziej uciążliwe niż te, które mnie gnębiły dotychczas, chodź już mi się wydawało, że już gorzej być nie może, to zawsze może się coś nowego pojawić, co zacznie mi przeszkadzać, a wcześniej nie przeszkadzało i może to być jeszcze silniejsze niż to, co wcześniej mnie gnębiło, albo powrócą stare natręctwa i będą znowu mi przeszkadzać, a mogą się nawet jeszcze pogłębić. Proszę o pomoc, co mam robić? Z góry dziękuję za pomoc.

Natrętne myśli a depresja

Od kilku miesięcy leczę się skutecznie na depresję. Tylko jedno się nie zmieniło. W mojej głowie pojawiaję się nagle przekleństwa w kierunku córeczki, którą bardzo kocham, np. myślę sobie "o dziwka się obudziła" itp. Także w kierunku mojego męża,...

Od kilku miesięcy leczę się skutecznie na depresję. Tylko jedno się nie zmieniło. W mojej głowie pojawiaję się nagle przekleństwa w kierunku córeczki, którą bardzo kocham, np. myślę sobie "o dziwka się obudziła" itp. Także w kierunku mojego męża, np. jeśli biorę pilnik do ręki to powstaje w mojej głowie obraz, że mogłabym nim zrobić coś córeczce. Bardzo mnie to przeraża i przeszkadza. Przed depresją tego nie miałam. To moja druga depresja. Biorę od czerwca10 mg cipralex . Nie rozumiem czemu tak się dzieje, czy mogę się tego jakoś pozbyć? Bardzo kocham córeczkę i męża i zaczynam mieć poczucie winy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy to nerwica? Objawy.

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo...

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo z oknami, na noc zamykam wszystkie. Często budzę się w nocy z biciem serca i nie mogę zasnąć z powrotem. Jestem zmęczona, nie mogę zmobilizować się do działania. Często ogarnia mnie smutek, czuję się samotna.

Problem z adaptacją w szkole

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po...

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po prostu nie wiem, jak mam to powiedzieć rodzicom, a nie chcę ich martwić, bo oni też to przeżywają... Nie chcę, żeby się dowiedzieli, że dalej jest źle... Jak mam przetrwać te 3 lata?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nerwica lękowa, depresja, ciężkie dzieciństwo...

Witam wszystkich! Wbrew pozorom jest wiele osób cierpiących na nerwicę - tyle, że ciężko je znależć wokół siebie. Stąd uczucie wyobcowania. Ludzie tacy po prostu się ukrywają ,nie przyznają do choroby. Mam 17 lat, wiem, wiek bardzo młody, ale o...

Witam wszystkich!

Wbrew pozorom jest wiele osób cierpiących na nerwicę - tyle, że ciężko je znależć wokół siebie. Stąd uczucie wyobcowania. Ludzie tacy po prostu się ukrywają ,nie przyznają do choroby.

Mam 17 lat, wiem, wiek bardzo młody, ale o nerwicy mogę wiele powiedzieć. Zaczęła mnie opanowywać jakś rok temu, przeniosłam się do nowej szkoły - chciałam być akceptowana, wywrzeć dobre wrażenie na nauczycielach. Stawiam sobie zawsze bardzo wysoką poprzeczkę, gdy nie uda się jej pokonać - załamuję się... Mój ojciec jest alkoholikiem, więc nigdy tak naprawdę nie czułam się w pełni bezpieczna, od zawsze wysłuchiwałam awantur, co spowodowało, że moje nerwy są w strzępkach.

Na początku zauważyłam, że przed wyjściem do szkoły odczuwam ból w okolicach brzucha... Cięzko opisać to uczucie. Idąc korytarzem miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą i ukradkiem śmieją. W klasie miałam znajomych - pozornie dogadywałam się z każdym, mimo to strach zaczął się nasilać. Kilka niemiłych komenatrzy nauczycielek [osobowość neurotyczna, wszystkim się zdecydowanie za bardzo przejmuję] i wszystko zaczęło mnie przerastać... Budziłam się z myślą "o nie, już rano, nie chcę iść nigdzie", zaczynałam płakać, wpadałam w furię, do tego stopnia, że rzucałam czym się dalo, aż padałam wykończona na podłodze z płytkim oddechem. Mama zaczęła mnie podwozić do szkoły. Pod samą szkołę, a ja bałam się wyjść z samochodu. Uczucie bezsensu, chęci ukrycia się w domu, w swoim koncie, było bardzo silne. Kiedy jeszcze byłam w stanie pokonać ten strach, szłam do ludzi i wszystko mijało, kiedy spotkalam przyjazne twarze.

Teraz? Teraz nie wychodzę z domu, nawet do sklepu, w szkole bywam rzadko, najprawdopodobniej nie zdam tego roku. Nikt ze znajomych nie wie o problemie, tylko mama, a mi jest po prostu wstyd. Byłam u psychologów, psychiatry [leki nie pomogły, nawet Fluoksetyna], nawet u księdza byłam. Nic nie pomaga... Proszę Was bardzo, jeżeli zancie jakiś sposób jak sobie radzic z newicą, podzielcie się ze mną... Ja już nie mogę i nie chcę tak żyć. Łatwo się mówi, że trzeba samemu chcieć wyjść do ludzi, przesilić, itd., ale kiedy nadchodzi atak, ja jestem bezsilna, sparaliżowana tym lękiem i niestety nie jestem w stanie zrobić NIC. Ps.

Od jakiegoś czasu dręczą mnie również dziwne myśli, których jest kilka i nie wszystkie są "moje" [inaczej wytłumaczyć tego nie mogę]. Do głowy przychodzą mi różne obrazy, np. rozmawiając z kimś "widzę" jak np. ktoś zabija tą osobę, albo ja to robię. Myśli te związane są też ze mną. Są nie tylko w formie obrazów, ale i samych "podszeptów"... 'zrób to, tego nie rób', lub toczę rozmowy w sobie z "kimś"... Jestem wyczerpana psychicznie... Potrzebuję pomocy, inaczej, po prostu ... zabiję się.

Depresja po rozpoczęciu studiów

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować...

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować albo przynajmniej co mogę opuścić. Nie mogę się na niczym skupić... nie chce mi się czytać, robić czegokolwiek... nie mogę się skupić na żadnej rzeczy dłużej niż chwilę, potem sobie obiecuję, że zrobię to za moment, ale ostatecznie nie realizuję żadnych swoich planów. Nie wiem, jak będę w takim stanie mógł funkcjonować na studiach, ciągle boli mnie głowa i chce mi się spać, ale kiedy przyjdzie wieczór, nie mogę zasnąć.

Kiedy przez cały dzień mogę zostać w domu, nie jest tak bardzo źle, ale najmniejsze choćby z niego wyjście kończy się załamaniem. Kiedy przychodzę z miasta, jestem kłębkiem nerwów, płaczę i boję się następnego dnia, ciągłego stresu. Czasem tak boję się jutra, że nie mogę zasnąć albo budzę się wcześnie rano. Często mam biegunki, a kiedy tylko się zdenerwuję, robi mi się bardzo zimno, okrywam się kocami, pościelą, czasem pojawia się też uczucie swędzenia. Boję się w ogóle kontaktów z ludźmi, mam wrażenie, że śmieją się ze mnie, albo że są źle nastawieni. Boję się chodzić do sklepów, bo mam wrażenie, że będę wyśmiany. Nikt nie rozumie moich problemów...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak sobie radzić z lękiem nocnym, na który cierpię od 55 lat?

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero...

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero wyjazd do sanatorium trochę mi pomógł. Zaczęłam normalnie żyć, ale światło paliłam całą noc. W 1987 r. ponownie wyszłam za mąż, a mimo to, gdy mąż wychodził do pracy, ja paliłam całą noc światło, a rano gasiłam. 10 miesięcy temu zmarł mi mąż, dzieci się usamodzielniły, a ja przeżywam dalej tragedię.

W dzień sobie radzę, zapisałam się na uniwersytet 3 wieku, uczę się języków obcych, chodzę na gimnastykę, ale gdy nadchodzi noc, zaczyna się lęk - palę do rana światło, włączam telewizor i tak śpię. Po trochu jest to bardzo męczące. Zgłosiłam się po 28 latach do psychiatry, otrzymałam tabletki na sen, po których bardzo źle się czuję, mam zawroty głowy i nie mogę normalnie funkcjonować. Piję ziółka i zastanawiam się nad swoim życiem, co dalej? Uważam, że jestem normalną osobą, chociaż coraz bardziej zaczynam mieć wątpliwości, czy z moją psychiką jest wszystko w porządku. Sama nie rozumiem, czego się boję, może mi Państwo pomożecie. Bardzo proszę. Mam podwyższone ciśnienie, biorę tabletki acard profilaktycznie na serce, poza tym na nic nie choruję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Zmęczenie, bicie serca, drżenie rąk - nie wiem, co mi jest

Mam 22 lata i mam już dość tego, że nie wiem, co mi jest. Po powrocie z pracy z Francji odczuwałam nerwobóle, ale teraz, po prawie dwóch latach, czuję senność, zmęczenie, mocne bicie serca, w nocy mam bezdech, drżą...

Mam 22 lata i mam już dość tego, że nie wiem, co mi jest. Po powrocie z pracy z Francji odczuwałam nerwobóle, ale teraz, po prawie dwóch latach, czuję senność, zmęczenie, mocne bicie serca, w nocy mam bezdech, drżą mi ręce. Czasami boję się jechać na uczelnię, bo boję się, że mi się coś stanie (np. zawał serca) i nikt mi nie pomoże. Są dni, kiedy nie mam żadnych objawów i prawie o tym zapominam, ale są takie dni, kiedy najchętniej bym nie wychodziła z domu i przespała te objawy, ale niestety tak się nie da. Najczęściej te objawy pojawiają się przed okresem, potem ustępują, ale gdy pojawia się jakiś problem lub stres, to objawy pojawiają się tuż po ich rozwiązaniu. Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję.

Jakie leki na nerwicę?

Jak najskuteczniej leczyć nerwicę? Proszę o poradę.

Trzęsąca się głowa

Nie jest to oczywiście, że cały czas mi się ona trzęsie, tylko tak od 2 do 5 razy na dzień lub więcej, w takich jakby napadach... Zaczęło się to jakieś 3 lata temu. Polega to na tym, że np. w...

Nie jest to oczywiście, że cały czas mi się ona trzęsie, tylko tak od 2 do 5 razy na dzień lub więcej, w takich jakby napadach... Zaczęło się to jakieś 3 lata temu. Polega to na tym, że np. w czasie kiedy odbiorę telefon, kładę się spać, oglądam telewizję itp., głowa zaczyna latać na boki. Nieraz mnie strasznie mięśnie szyjne bolą po tym... Jeszcze w domu jakoś tam ujdzie, jak nikt nie widzi, ale np. w szkole lub na ulicy to porażka... ostatnio nawet przytrafiło mi się to u fryzjera, to omal nie spaliłem się ze wstydu. A najgorsze jeszcze jest to, że jeżeli zacznie mi się przy kimś tak trząść, to nie panuję nad sobą i potrafię być arogancki bądź też bezmyślnie gadać.

Mam również tak, że np. jeżeli pomyślę o tym nawet podczas rozmowy z kimś, to pojawia się ta trzęsawka stopniowo, natomiast kiedy całkowicie jestem zajęty czymś innym, to nie mam tego problemu... W domu kolorowo nie mam, ciągłe napięcie, stres, awantury są u mnie praktycznie na porządku dziennym... przykre, ale prawdziwe :( Sam nie wiem, czy to nerwica, czy może coś innego? Bardzo prosiłbym o odpowiedź. PS. Mam 19 lat.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wstydzę się psychiatry...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania,...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania, ale podczas dalszych wizyt zaczęłam się trochę przekonywać i nawiązałyśmy rozmowę. Problem polega na tym, że rozmawiam o błahych sprawach. Nie mówię o problemach, które tak naprawdę leżą mi na sercu. Wstydzę się tego wszystkiego, co się dzieje w moim życiu.

Miałam złamane serce, mój partner źle mnie traktuje, z rodziną mi się nie układa. Panicznie boję się samotności. Mam cechy osobowości borderline. Cierpię na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zespół jelita drażliwego. Do tego wszystkiego mam tiki (np. mrugam i przewracam oczami), które wydaje mi się, że są częścią nerwicy natręctw. Nie mam już siły żyć z depresją, ona wykańcza mnie od środka, marnuje mi życie.... Jak mam z tym walczyć, skoro strach i wstyd paraliżują mnie?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co to jest nerwica wegetatywna?

Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie postawione w temacie i dziękuję za jej udzielenie.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problemy z adaptacją w szkole a fobia szkolna

Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem... Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem sobie winna. Nikt mnie nie zmuszał, żebym poszła do tej szkoły. A ja poszłam do niej chyba dlatego, że większość moich znajomych tam poszła. W mojej klasie nie znałam kilku osób. Liceum mieści się w tym samym budynku co gimnazjum, do którego chodziłam. Teraz wiem, że źle zrobiłam, wybierając tę szkołę. Jak już pisałam, główną przyczyną mojej niechęci do tej szkoły jest liczba osób chodząca do tej szkoły. Razem w I klasach jest niecałe 40 osób, w starszych klasach nie jest więcej, a jestem przyzwyczajona do tego, że w szkole jest dużo osób. Przeszkadza mi to, że nie poznam nikogo nowego. Boję się też, że nie dostanę się na studia dzienne, bo Ci, co chodzili do lepszych szkół, uzyskają lepsze wyniki na maturze. Zastanawiam się, czy niechęć do tej szkoły kiedykolwiek mi przejdzie…
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy aby na pewno to nerwica ?

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie...

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie serca, drętwienie lewej nogi i reki, niepokój itd. Jednak koleżanka radziła mi iść sprawdzić kręgosłup, no i poszłam i wyszło na to, że mam krzywy, stąd nerwobóle i drętwienie lewej ręki i nogi... Czy jest to możliwe, że nie mam nerwicy, a wszystkie objawy wywołuje krzywy kręgosłup? Z góry dziękuję za odpowiedź...

Nerwica czy lenistwo?

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem:...

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie oblałem rok na studiach - trochę na własne życzenie, jako że nie chciało mi się uczyć - zazwyczaj mi się nie chce, jednak przy kampanii wrześniowej zawsze udawało mi się ogarnąć i zabrać do roboty, ale w tym roku jakoś tego nie czułem, trochę miałem ochotę powtórzyć ten rok, żeby dłużej postudiować (nie sadzę, żebym jakoś szczególnie nadawał się do dorosłego życia) i popróbować nowych doświadczeń. Nie mam stałej pracy - załapałem parę tradycyjnych 'studenckich' prac, najdłuższa trwała 2 miesiące (niecałe), najkrótsza 5 dni, pracowałem na paru wolontariatach w każdym wypadku wywalano mnie za lenistwo i ogólnie pojmowaną niekompetencję (co mnie w sumie zawsze troche rozsmieszało i trochę smuciło jednocześnie, co jest dość dziwne... tzn. chyba dość dziwne?). Nie mam, nie miałem (i w zasadzie nie znam) stałych związków - trwają zazwyczaj około miesiąca, najdłuższy w tym roku trwał dwa. Nie jestem jakoś takowym zainteresowany, ale gdy już znajdzie się coś interesującego, zazwyczej wpadam w zazdrość mieszaną z ukrywaniem objawów zazdrości, mieszane z niezdecydowaniem, czy jestem, czy nie jestem w końcu zainteresowany mieszane z uczuciem, że nie wiem co robić, co wiąże się z robieniem z siebie idioty (gadanie na okrągło przy biedaczce albo milczenie, bo nie wiem jak wygląda znajomość w końcu) i nieodmiennie kończy się koszem ;-) . Gdy nie jestem zainteresowanym czymś na dłużej zazwyczaj czekam aż dziewczyna zerwie znajomość - nieszczególnie lubię ludziom robić krzywdę (a tak to widzę). Zdaję sobie sprawę z faktu, iż może być to spowodowane faktem iż przez jakieś 2-3 lata podobała mi się dziewczyna, z którą najpierw mocno się kolegowałem, potem mi się spodobała i się zaprzyjaźniliśmy, by w końcu kłócić się przez rok czasu o kompletne bzdury (koleżanka była dość mocno wyluzowana w kwestiach szybko i dogłębnie poznawanych znajomości z facetami o czym czasem mi opowiadała - Bóg jeden wie czemu). Dziewczyna na przemian mi się zwierzała, gdy byliśmy sami, a przy koleżankach robiła sobie ze mnie jaja (a była w moim wieku, pomimo faktu iż jest to zachowanie w sylu nastolatki). W końcu po pewnej "opowieści" ochrzaniłem ją za jakieś niezbyt fajne zachowanie, ucięła kontakt, potem ona chciała się pogodzić, ja uciekłem (bo nie miałem ochoty), a potem parę dni później jej koleżanka cfanie podprowadziła mnie do jej nowego 'wspaniałego chłopaka' - kolesia z którym się o nią pokłóciłem tak z pół roku wcześniej. Mam parę zainteresowań na zasadzie 'hobby' - żeglarstwo/siłownia/sztuki walki (staram się co jakiś czas wymyślać sobie coś nowego).W sumie są w porządku, ale ciężko jakoś mi 'tak naprawdę' się którymś zainteresować (poza tym mam mało 'ruchliwych' znajomych). Mam paru kumpli, z którymi widuję się mniej wiecej raz może dwa razy w tygodniu, w miarę dobry kontakt z rodzicami (tzn. raz jest świetnie, raz jest strasznie - trochę się na mnie zawodzą, ale tak obiektywnie im się nie dziwię - od zawsze bywałem problematycznym dzieciakiem). A w konkluzji: Nie mam ochoty (tzn. nie tyle nie mam ochoty, co nie potrafię się zebrać, żeby ...) cokolwiek robić, mam mnóstwo pomysłów na to, co mógłbym robić, ale bardzo *bardzo* rzadko je urzeczywistniam, przez większość dni potwornie się nudzę albo próbuję wymyśleć, co robić (i zazwyczaj tego nie robię) -nadal odtwarzam sobie w głowie pożegnanie z 'koleżanką' (wiem, że była kwasową osoba, wiem, że za mocno ją lubiłem, by zostać na 'koleżance' , wiem -słyszałem od osób 3cich - że ogólnie jako osoba często zachowuję się nie w porządku wobec ludzi i nie żałuję, że uciąłem kontakt - raczej tego, że ona w tym 'ucięciu' i ogólnie znajomości więcej wyciągnęła, wygrała, a teraz z byłym kolegą - z którym jak slyszałem od przyjaciół - 'tylko sobie gadała' (co tam, że podprowadzała koleżanka a raz jak gadałem z inną zanjomą i jej nie widziałem darła się do mnie przez pół korytarza w ramach żartu - robi sobie ze mnie jaja). Zwazywszy, że minęło już sporo czasu (a i tak chyba napisałem o niej z 40% tego tekstu) to nie jest chyba zbyt normalne. Zawsze dość ciężko było mi się na czymś skoncentrować, bardzo bardzo łatwo wpadam w stan wyobrażania sobie jak jestem kimś innym (po filmach, książkach itp) - gdy byłem młodszy byłem nieco większy i nie wiem czy nie pozbyłem się do końca kompleksów (chociaż obiektywnie - jest dużo lepiej niż było) - mam ogólne wrażenie, że nic nie robię ze swoim życiem i wypadałoby to zmienić ... tylko niezbyt mi to wychodzi. Często bywam ... nie tyle smutny, co zadumany nad tym, ze chyba nie jest jednak zbyt czadowo ze mną. Zdecydowanie chyba nie jest. Kompletnie, ale kompletnie, nie zależy mi na tym, że oblałem ten rok. Kompletnie mi to wisi, widzę w tym raczej pozytywy (dopóki nie zacznę się zastanawiać - potem zaczynam się lekko bać - potem zapominam o tym, bo włączam jeden z 1001 seriali z netu, a potem sytuacja się powtarza). Uciekam przed jakimikolwiek zobowiązaniami. Bywam mocno nerwowy i złośliwy w domu (ale tylko w domu). Podsumowując: Mam jakiś problem, czy raczej jestem typowym znudzonym studentem przeżywajacym mocno, *mocno* wczesny kryzys wieku średniego ? ;-) Mam spore wrażenie, że jestem bardziej dziecinny od ludzi w moim wieku, sporo moich znajomych jest młodsza (ale jest i pare osób starszych). Nie wiem czy jestem w cieżkiej depresji - raczej nie ale ... hmm chyba trochę się zgadza z lekka? Nie mam pojecia, nie wiem czy jestem wobec siebie obiektywny. czy próbuję zrzucić odpowiedzialność za lenistwo i dziecinność na chorobę (żeby dziecinnie uwolnić się od opowiedzialności). Ps. Osobowość mam mniej wiecej tak zorganizowaną i poukładaną, jak ten post, jeśli to w czymś pomoże ;-)

Fobia egzaminacyjna?

Dzień dobry. Piszę do Państwa, ponieważ mam problem. Zastanwiam się, czy nie mam jakiegoś zaburzena, bo jestem osobą nieśmiałą, ale to nie jest mój największy problem. Jestem studentką i generalnie boję się egzaminów, boję się porażki, bo nieraz było tak,...

Dzień dobry. Piszę do Państwa, ponieważ mam problem. Zastanwiam się, czy nie mam jakiegoś zaburzena, bo jestem osobą nieśmiałą, ale to nie jest mój największy problem. Jestem studentką i generalnie boję się egzaminów, boję się porażki, bo nieraz było tak, że uczyłam się tydzień do egzaminu i nie mogłam zdać. Po tamtym czasie mam lęki. Dzień przed egzaminem nie śpię w ogóle, mocno bije mi serce, odczuwam strach, co za tym idzie budzę się niewyspana, zmęczona i nie pamiętam nic, czego się uczyłam. Przed salą egzaminacyjną, gdy stoję, to boję się do niej wejść, bo jestem świadoma tego, że nie zaliczę, bo nie spałam całą noc i nic nie pamiętam z tego, co się uczyłam wcześniej. Znów odczuwam strach, pocą mi się ręcę, serce podchodzi mi do gardła, strach jest tak duży, że w końcu decyduję się nie iść na egzamin, bo boję się znów otrzymać ocenę niedostateczną. Wracam do domu z uczuciem beznadziejności. Koleżanki w grupie zauważyły, że ze mną jest coś nie tak i powiedziały mi, że mam za mało pewności siebie, że w siebie nie wierzę. Mają rację, ale mój problem leży jeszcze gdzieś głębiej. Boję się, że to jakaś nerwica, fobia, z którą sama sobie nie poradzę. Dlatego bardzo proszę o wystawienie przez Państwa komentarza, co mogę zrobić z tym, aby w końcu nie bać się egzaminów i stać się pewniejsza.

Patronaty