Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Natrętne myśli o przeszłości seksualnej partnerki

Witam! Mam 22 lata, obecnie jestem studentem. Kilka miesięcy temu poznałem świetną dziewczynę, która jest ode mnie starsza o 4 lata. Było nam ze sobą bardzo dobrze. Problem zaczął się, gdy dowiedziałem się o jej wcześniejszym, bogatym życiu erotycznym. Dodam,...

Witam! Mam 22 lata, obecnie jestem studentem. Kilka miesięcy temu poznałem świetną dziewczynę, która jest ode mnie starsza o 4 lata. Było nam ze sobą bardzo dobrze. Problem zaczął się, gdy dowiedziałem się o jej wcześniejszym, bogatym życiu erotycznym. Dodam, że z przyczyn religijnych nie sypiałem z kobietami. Na początku nie stanowiło to dla mnie problemu i popełniłem najgorszy błąd - z ciekawości zacząłem się wypytywać o pikantne szczegóły. Dziewczyna prawdopodobnie nie podejrzewała, jakie przyniesie to konsekwencje. Mój problem polega na tym, że zadręczam się nieustannie przykrymi myślami, obrazującymi ją w objęciach obcych mężczyzn.

Rozmawiałem o tym z dziewczyną, która mówi, że najlepiej nie myśleć o tym, lecz myśli nieustannie powracają. Powroty następują często na skutek jakichś obrazów, skojarzeń, np. scena miłosna w oglądanym filmie, mijający mnie mężczyzna, odpowiadający wyglądowi z opowieści dziewczyny. Dodam, że mam bardzo bogatą wyobraźnię, która działa tak, że w mojej głowie produkują się niemalże filmy pornograficzne z obrazem mojej dziewczyny. Nie potrafię się z tym pogodzić. Powracające myśli są trudne do odgonienia - jak przychodzą, zagłębiam się w nie. Nie wiem, jak to wyjaśnić, jest to jakiś rodzaj psychicznego masochizmu.

Problem jest o tyle duży, że wpływa to niekorzystnie na nasz związek. Gdy miałem problemy z moimi myślami, nieustannie dręczyłem moją dziewczynę i marudziłem, dlaczego ona to zrobiła itd. Wywołało to swojego rodzaju ochłodzenie w naszym związku. Teraz jej już nie marudzę, ale dyskomfort pozostał i jest trudniejszy do zniesienia. Odczuwam pewnego rodzaju strach i wstręt przed ewentualnym przyszłym współżyciem. Czy wymaga to pomocy terapeuty? Bardzo mi zależy na mojej dziewczynie i nie chciałbym jej stracić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z nerwicą lękową?

Moja historia z różnymi objawami zaczęła się po powrocie z Francji. Byłam na kilka tygodni dorobić sobie na studia. Miałam nerwobóle, czasami nie do wytrzymania, ale mama poleciła mi valused - to lek ziołowy uspokajający. Pomogło mi. Objawy zniknęły,...

Moja historia z różnymi objawami zaczęła się po powrocie z Francji. Byłam na kilka tygodni dorobić sobie na studia. Miałam nerwobóle, czasami nie do wytrzymania, ale mama poleciła mi valused - to lek ziołowy uspokajający. Pomogło mi. Objawy zniknęły, ale po jakimś czasie wróciły, można by nawet powiedzieć, że ze większoną siłą. Kiedy mam stresujący okres w życiu, objawów nie mam, lecz kiedy już jest wszystko dobrze, one się pojawiają. Moje objawy to drżenie rąk, kłucie - zacisk - pieczenie w klatce piersiowej (czasami mi się wydaje, że zaraz umrę), ból przy wdechu powietrza. Ogólnie przez całe życie podchodziłam lekko do egzaminów, nigdy się nie denerwowałam, zresztą teraz też nie, ale nigdy nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem. Robiłam sobie EKG i wszystko wyszło dobrze, objawy są, a nikt nie wie, co mi jest. Od urodzenia do 11 roku życia leczyłam się na refluks nerek. Często leżałam w szpitalu. A zeszły rok był bardzo ciężki dla mnie. Było wiele spraw, z którymi nie umiałam sobie poradzić. Teraz chodzę na Studia (po krótkiej przerwie), ale czasami boję się jechać na uczelnię z powodu tego, że może mi się coś stanie i nikt mi nie pomoże. Bardzo często myślę o tym, że może mam chore serce, albo to stan przedzawałowy (chociaż wiem, że w moim wieku - mam 22 lata - to raczej niemożliwe) i chociaż zdaję sobie sprawę, że to absurd, to i tak się boję. Kiedyś bałam się jechać kilka przystanków autobusem z tego samego powodu, co wyżej. Ostatnio pomaga mi wmawianie sobie, że nie jestem chora i nic mnie nie boli. Szczerze powiedziawszy trochę mi to pomaga. Ale ostatniej nocy nie umiałam zasnąć, ciężko mi się oddychało, aż serce zaczęło mi tak mocno bić, że myślałam, że umre. Po kilku minutach mi przeszło. Mam wsparcie w domu, bo moja mama miała kiedyś nerwicę lękową. Niestety ja nie wiem, czy to nerwica, bo nikt mi tego nie powiedział z lekarzy. Neurolog przepisał mi mocne tabletki na serce bez badania mnie. Często mam takie myśli, że jak czegoś nie zrobię (np. nie poukładam rzeczy w łazience po swojemu), to coś mi się nie uda. Czasami wszystko mnie już męczy i mam dość. Czasami wybucham złością i płaczem. Mój chłopak czasami tego już nie wytrzymuje. Mam bezdechy w nocy, rzadko, ale są. Kiedyś bardzo lubiłam współżyć z moim chłopakiem, a teraz robimy to bardzo rzadko, bo ja nie odczuwam takiej potrzeby, bo boję się, że coś mi się stanie. Kilka lat wstecz często balowałam i piłam dużo alkoholu, ale jakoś w marcu tego roku miałam tak mocne objawy wymienione wyżej, że do dzisiaj nie tknęłam alkoholu. Jedynym moim nałogiem jest kawa i papieros. Przepraszam za chaos w mojej prośbie, ale bardzo proszę o pomoc, bo bardzo jej potrzebuje. Z góry dziękuje.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Męczące duszności

Witam, chciałam się poradzić w sprawie nękających mnie od 4 lat duszności.Wygląda to tak, iż mam w ciągu roku kilka "okresów napadowych", trwających zwykle około miesiąca, poźniej odchodzą dolegliwości, jakby nigdy nic. W okresie "choroby" codziennie muszę co chwilę łapać...

Witam, chciałam się poradzić w sprawie nękających mnie od 4 lat duszności.Wygląda to tak, iż mam w ciągu roku kilka "okresów napadowych", trwających zwykle około miesiąca, poźniej odchodzą dolegliwości, jakby nigdy nic. W okresie "choroby" codziennie muszę co chwilę łapać głęboki oddech, a i to czasami mi nie wychodzi, i zaczynam panikować, że się zaraz uduszę, wygląda to jakbym cały czas ziewała, czuję jakby coś mnie cisnęło między piersiami. Trudno mi jest zasnąć, gdyż ciągle muszę łapać głęboki oddech. Zauważyłam, że wysiłek fizyczny pomaga mi w opanowaniu duszności, lecz na krótką chwilę. Byłam z tym u lekarza rodzinnego, który stwierdził, iż jest to na tle nerwowym, lekarz przepisał mi lekki lek uspokajający i tyle. Lek ten wcale nie pomógł. Bardzo trudno się żyje z tą dolegliwością, więc bardzo proszę o pomoc.

Boję się wyjść z domu

Nie wiem, od czego zacząć... Może od tego, że trapi mnie ten koszmar już 10 lat. Strasznie się boję sama wychodzić z domu, w domu czuję się najlepiej. Wychodzę tylko z córkami, z mężem, a jak muszę iść sama, to...

Nie wiem, od czego zacząć... Może od tego, że trapi mnie ten koszmar już 10 lat. Strasznie się boję sama wychodzić z domu, w domu czuję się najlepiej. Wychodzę tylko z córkami, z mężem, a jak muszę iść sama, to modlę się, żeby świeciło słońce, bo wtedy mogę założyć okulary, albo żeby padał deszcz, to wtedy parasol mnie ochrania. Wiem, że jest to głupie co piszę, ale tak mnie przestrzeń przeraża, jazda autobusem, duże markety to dla mnie koszmar. Mam 40 lat, 10 lat przesiedziałam w domu, wychowując córki. Mąż mi obiecywał, że nie będę musiała pracować, a później sytuacja zmieniła się diametralnie. Zaczął na mnie wykrzykiwać: do roboty, że jestem nieudacznikiem, że on wszystko zawdzięcza sobie itp. Nigdy mi nie dał pieniędzy, zakupy wszystkie do teraz on robi, ja idę tylko po to, żeby koszyk pchać. Śmieszne, ale prawdziwe.

Przez ostatnie 3 lata czułam się pewniej, gdyż pracowałam i miałam pieniążki, teraz od pół roku jestem na bezrobociu, a on znów mi wydziela, np. 20 zł na chleb, bułki, resztą zarządza on. Staram się o pracę, ale prawdę powiedziawszy, wolałabym być w domu, bo się boję, że coś mi się stanie. Nie wiem, co dalej... Serdecznie dziękuję za przeczytanie tego listu. Muszę kończyć, bo mąż śpi i jakby to przeczytał, wyzwałby mnie od psychicznej. Pozdrawiam, Grażyna

Jak sobie poradzić z nerwicą natręctw?

Mam 17 lat i zauważyłam u siebie objawy nerwicy natręctw. Często robię różne niepotrzebne rzeczy lub je robię, bo według mego umysłu, jeśli ich nie zrobię, to zdarzy się coś złego. Często myję ręce lub powtarzam różne czynności wielokrotnie, staram...

Mam 17 lat i zauważyłam u siebie objawy nerwicy natręctw. Często robię różne niepotrzebne rzeczy lub je robię, bo według mego umysłu, jeśli ich nie zrobię, to zdarzy się coś złego. Często myję ręce lub powtarzam różne czynności wielokrotnie, staram się nie stawać na przerwy między płytami chodnikowymi. Mam tak od niemalże sześciu lat. Rok temu byłam u psychiatry, która stwierdziła u mnie osobowość lękową. Miała rację - unikam ludzi i kontaktów towarzyskich. Boję się ludzi i więzi z nimi. Gdy ktoś się mnie czepi, zwraca na mnie uwagę lub liczy na mnie, ja uciekam - uciekam najdalej jak mogę ze strachu. Czuję się wtedy naznaczona, jak z jakąś szpetną, bolesną blizną. Nie mam życia, ono gdzieś znikło. Żyję swoim życiem wewnętrznym i mam w nim chore marzenia, natrętne wizje, pełne przemocy wyobrażenia.

Boję się chodzić do szkoły, ludzi, którzy do niej chodzą i nauczycieli. Rok temu miałam fatalną frekwencję - więcej nie chodziłam do szkoły niż chodziłam. Ledwo zdałam do następnej klasy. Chodziłam na terapię, ale krótko - nic mi nie stwierdzili, bo świetnie wszystko ukrywam. W szkole mam fatalne poważanie, nauczyciele twierdzą, że noszę maskę. Inni mówią, że jestem nienaturalnie zamknięta w sobie i skryta. Rodzina twierdzi, że cierpię na nerwicę albo na depresję. Ja się czuję, jakby zaraz coś mnie miało zaatakować. Boję się nienaturalnie. Czuję, że moje nad-ja chce, żebym przestała być na coś głucha i ślepa. Nie wiem co robić. Jak mam się ratować?

Fobia szkolna... najgorsze objawy

Pani Marto! Mimo Pani zaleceń, nie powiedziałam o moim problemie rodzicom. Są to ludzie bardzo dobrzy, ale nie rozumieją pewnych spraw, uważają, że jeśli mam problem psychiczny, to mogę sama sobie z nim poradzić (myślą, że to zależy ode mnie)....

Pani Marto! Mimo Pani zaleceń, nie powiedziałam o moim problemie rodzicom. Są to ludzie bardzo dobrzy, ale nie rozumieją pewnych spraw, uważają, że jeśli mam problem psychiczny, to mogę sama sobie z nim poradzić (myślą, że to zależy ode mnie). Jest następny objaw, który przeszkadza mi najbardziej - gorsze oceny. Bardzo proszę, niech Pani poleci mi jakieś inne rozwiązanie, aniżeli zwierzyć się rodzicom. To całkiem odpada. Co mogę zrobić w tej sprawie sama? Jakie ćwiczenia wykonywać, do kogo się udać (nieodpłatnie)? Bardzo proszę o pomoc. Chcę żyć inaczej. Czekam na odpowiedź. Dagmara

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak pozbyć się stanów lękowych?

Mieszkam z matką alkoholiczką. Ciągle prowokuje awantury, z byle powodu próbuje ingerować w moje życie. Mam 38 lat, choruję na padaczkę, nie mam spokoju, żyję w ciągłym napięciu i stresie. Złożyłem też sprawę w sądzie o jej...

Mieszkam z matką alkoholiczką. Ciągle prowokuje awantury, z byle powodu próbuje ingerować w moje życie. Mam 38 lat, choruję na padaczkę, nie mam spokoju, żyję w ciągłym napięciu i stresie. Złożyłem też sprawę w sądzie o jej przymusowe leczenie, ale przegrałem, ponieważ nikt z sąsiadów nie chciał się wypowiadać. Jestem bezradny, pozostawiony sam sobie. Co robić?

Problem z ciągłym parciem na stolec w szkole

Jestem 17-letnim chłopakiem i chodzę do 2 klasy LO. Mój problem polega na tym, że po prostu cały czas mam wrażenie, że muszę iść się wypróżnić. Jest to bardzo krepujące i stresogenne, często na lekcjach myślę wyłącznie o tym, czy...

Jestem 17-letnim chłopakiem i chodzę do 2 klasy LO. Mój problem polega na tym, że po prostu cały czas mam wrażenie, że muszę iść się wypróżnić. Jest to bardzo krepujące i stresogenne, często na lekcjach myślę wyłącznie o tym, czy zaraz nie wyjść z klasy i biec do ubikacji. Parcie jest tak silne, że nie mogę po prostu o czymś innym myśleć, a gdy pójdę do ubikacji, to co najwyżej wydzielę trochę gazu, i ewentualnie, bardzo mało kału. Ta cała sytuacja jest bardzo stresująca, ciągle boli mnie głowa, mam złe samopoczucie i niegdyś byłem bardzo pewny siebie, a teraz w ogóle... Codziennie rano biorę 2 tabletki węgla leczniczego i po prostu nie mam potrzeby chodzenia do ubikacji, ale i tak jak nie pójdę to całą następną lekcje będę myślał tylko o tym, "żeby sobie nie popuścić". Mam tak codziennie w szkole, a w weekend wszystko przechodzi. Oczywiście nigdy "sobie nie popuściłem", ale codziennie tylko o tym myślę, że zaraz to mogę zrobić, i jak już pisałem, jak pójdę do ubikacji, to nie mam po prostu czego wydalać. Myślę, że może to być początek albo już rozwinięta jakaś nerwica, bo trwa to już 3 rok... Proszę o pomoc...

Nerwica lękowa, depresja, ciężkie dzieciństwo...

Witam wszystkich! Wbrew pozorom jest wiele osób cierpiących na nerwicę - tyle, że ciężko je znależć wokół siebie. Stąd uczucie wyobcowania. Ludzie tacy po prostu się ukrywają ,nie przyznają do choroby. Mam 17 lat, wiem, wiek bardzo młody, ale o...

Witam wszystkich!

Wbrew pozorom jest wiele osób cierpiących na nerwicę - tyle, że ciężko je znależć wokół siebie. Stąd uczucie wyobcowania. Ludzie tacy po prostu się ukrywają ,nie przyznają do choroby.

Mam 17 lat, wiem, wiek bardzo młody, ale o nerwicy mogę wiele powiedzieć. Zaczęła mnie opanowywać jakś rok temu, przeniosłam się do nowej szkoły - chciałam być akceptowana, wywrzeć dobre wrażenie na nauczycielach. Stawiam sobie zawsze bardzo wysoką poprzeczkę, gdy nie uda się jej pokonać - załamuję się... Mój ojciec jest alkoholikiem, więc nigdy tak naprawdę nie czułam się w pełni bezpieczna, od zawsze wysłuchiwałam awantur, co spowodowało, że moje nerwy są w strzępkach.

Na początku zauważyłam, że przed wyjściem do szkoły odczuwam ból w okolicach brzucha... Cięzko opisać to uczucie. Idąc korytarzem miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą i ukradkiem śmieją. W klasie miałam znajomych - pozornie dogadywałam się z każdym, mimo to strach zaczął się nasilać. Kilka niemiłych komenatrzy nauczycielek [osobowość neurotyczna, wszystkim się zdecydowanie za bardzo przejmuję] i wszystko zaczęło mnie przerastać... Budziłam się z myślą "o nie, już rano, nie chcę iść nigdzie", zaczynałam płakać, wpadałam w furię, do tego stopnia, że rzucałam czym się dalo, aż padałam wykończona na podłodze z płytkim oddechem. Mama zaczęła mnie podwozić do szkoły. Pod samą szkołę, a ja bałam się wyjść z samochodu. Uczucie bezsensu, chęci ukrycia się w domu, w swoim koncie, było bardzo silne. Kiedy jeszcze byłam w stanie pokonać ten strach, szłam do ludzi i wszystko mijało, kiedy spotkalam przyjazne twarze.

Teraz? Teraz nie wychodzę z domu, nawet do sklepu, w szkole bywam rzadko, najprawdopodobniej nie zdam tego roku. Nikt ze znajomych nie wie o problemie, tylko mama, a mi jest po prostu wstyd. Byłam u psychologów, psychiatry [leki nie pomogły, nawet Fluoksetyna], nawet u księdza byłam. Nic nie pomaga... Proszę Was bardzo, jeżeli zancie jakiś sposób jak sobie radzic z newicą, podzielcie się ze mną... Ja już nie mogę i nie chcę tak żyć. Łatwo się mówi, że trzeba samemu chcieć wyjść do ludzi, przesilić, itd., ale kiedy nadchodzi atak, ja jestem bezsilna, sparaliżowana tym lękiem i niestety nie jestem w stanie zrobić NIC. Ps.

Od jakiegoś czasu dręczą mnie również dziwne myśli, których jest kilka i nie wszystkie są "moje" [inaczej wytłumaczyć tego nie mogę]. Do głowy przychodzą mi różne obrazy, np. rozmawiając z kimś "widzę" jak np. ktoś zabija tą osobę, albo ja to robię. Myśli te związane są też ze mną. Są nie tylko w formie obrazów, ale i samych "podszeptów"... 'zrób to, tego nie rób', lub toczę rozmowy w sobie z "kimś"... Jestem wyczerpana psychicznie... Potrzebuję pomocy, inaczej, po prostu ... zabiję się.

Jak sobie radzić z lękiem nocnym, na który cierpię od 55 lat?

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero...

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero wyjazd do sanatorium trochę mi pomógł. Zaczęłam normalnie żyć, ale światło paliłam całą noc. W 1987 r. ponownie wyszłam za mąż, a mimo to, gdy mąż wychodził do pracy, ja paliłam całą noc światło, a rano gasiłam. 10 miesięcy temu zmarł mi mąż, dzieci się usamodzielniły, a ja przeżywam dalej tragedię.

W dzień sobie radzę, zapisałam się na uniwersytet 3 wieku, uczę się języków obcych, chodzę na gimnastykę, ale gdy nadchodzi noc, zaczyna się lęk - palę do rana światło, włączam telewizor i tak śpię. Po trochu jest to bardzo męczące. Zgłosiłam się po 28 latach do psychiatry, otrzymałam tabletki na sen, po których bardzo źle się czuję, mam zawroty głowy i nie mogę normalnie funkcjonować. Piję ziółka i zastanawiam się nad swoim życiem, co dalej? Uważam, że jestem normalną osobą, chociaż coraz bardziej zaczynam mieć wątpliwości, czy z moją psychiką jest wszystko w porządku. Sama nie rozumiem, czego się boję, może mi Państwo pomożecie. Bardzo proszę. Mam podwyższone ciśnienie, biorę tabletki acard profilaktycznie na serce, poza tym na nic nie choruję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Brak motywacji, ciągłe uczucie stresu

Witam. Mam 20 lat, jestem studentem i nie potrafię się skoncentrować. Od nauki cały czas odwodzą mnie jakieś myśli, marzenia, wspomnienia, często wracam do jakichś błędów z przeszłości, co totalnie uniemożliwia naukę. Kiedyś przy okazji badań na dysleksję stwierdzono...

Witam. Mam 20 lat, jestem studentem i nie potrafię się skoncentrować. Od nauki cały czas odwodzą mnie jakieś myśli, marzenia, wspomnienia, często wracam do jakichś błędów z przeszłości, co totalnie uniemożliwia naukę. Kiedyś przy okazji badań na dysleksję stwierdzono zaburzenie percepcji. Nie potrafię organizować sobie czasu, robienie notatek czy nawet czytanie zajmuje mi dużo czasu. Jestem osobą nieśmiałą, trudności sprawia mi rozmowa telefoniczna z obcą osobą. Bardzo przejmuję się opiniami innych osób.

Problem się nasila, bo coraz częściej zacinam się w mówieniu, co kiedyś nie występowało, a w rodzinie nie zaznałem przemocy. Czuję, że coraz bardziej się zamykam na świat, drżą mi ręce, co kiedyś nie występowało. Jestem raczej introwertykiem, wszystko duszę w sobie, a z racji dobrej pamięci pamiętam wszystkie szczegóły każdej porażki. Mam tendencję do niskiej oceny swoich zasług czy sukcesów, nie lubię się chwalić. Zawsze ciężko dostosowywałem się do nowego otoczenia. Przez długi czas szukam jakiegoś rozwiązania. Myślałem, że sam sobie z tym poradzę, ale potrzeba mi porady osoby trzeciej. Pozdrawiam, Kamil

Zmęczenie, bicie serca, drżenie rąk - nie wiem, co mi jest

Mam 22 lata i mam już dość tego, że nie wiem, co mi jest. Po powrocie z pracy z Francji odczuwałam nerwobóle, ale teraz, po prawie dwóch latach, czuję senność, zmęczenie, mocne bicie serca, w nocy mam bezdech, drżą...

Mam 22 lata i mam już dość tego, że nie wiem, co mi jest. Po powrocie z pracy z Francji odczuwałam nerwobóle, ale teraz, po prawie dwóch latach, czuję senność, zmęczenie, mocne bicie serca, w nocy mam bezdech, drżą mi ręce. Czasami boję się jechać na uczelnię, bo boję się, że mi się coś stanie (np. zawał serca) i nikt mi nie pomoże. Są dni, kiedy nie mam żadnych objawów i prawie o tym zapominam, ale są takie dni, kiedy najchętniej bym nie wychodziła z domu i przespała te objawy, ale niestety tak się nie da. Najczęściej te objawy pojawiają się przed okresem, potem ustępują, ale gdy pojawia się jakiś problem lub stres, to objawy pojawiają się tuż po ich rozwiązaniu. Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję.

Jakie leki na nerwicę?

Jak najskuteczniej leczyć nerwicę? Proszę o poradę.

Jak się z tego wyrwać?

Witam, mam 21 lat i jestem studentką III roku na ASP. Od przeszło 4 lat nie mogę znieść siebie i swoich myśli. Powtarzają się u mnie stany, w których nie potrafię przestać płakać przez kilka dni (płaczę i wiem, że...

Witam, mam 21 lat i jestem studentką III roku na ASP. Od przeszło 4 lat nie mogę znieść siebie i swoich myśli. Powtarzają się u mnie stany, w których nie potrafię przestać płakać przez kilka dni (płaczę i wiem, że to głupie), walę głową o ścianę (żeby przestać myśleć), nienawidzę siebie i innych (bez powodu), wybucham nieuzasadnioną agresją (czepiam się innych o najbanalniejsze rzeczy), parę razy cięłam się nożem (bez wielkich efektów), często myślę o samobójstwie (ale nie mam na to odwagi). W takich okresach nie jestem w stanie podjąć żadnego działania, jestem ciągle senna albo się obżeram. Ukrywam to przed ludźmi - większość zdaje się uważa mnie za zaradną, zdolną i oddaną innym (proszą mnie o rady i oczekują pomocy, podczas gdy ja najchętniej bym się utopiła, żeby tylko się z żadnym człowiekiem nie spotkać). Każdy mój krok to wysiłek. Co dzień przed zaśnięciem modlę się, żeby się jutro już nie obudzić. Interesuje mnie mnóstwo rzeczy, zachwycam się wszystkim, ale i tak wiem, że to nie ma znaczenia. Często towarzyszą mi skrajne emocje (z pośrednich to tylko nuda, więc albo się cieszę, albo płaczę i wściekam, albo się nudzę). Najchętniej bym nic nie robiła. Mam dość udawania, myśl o kolejnych zadaniach wywołuje we mnie panikę. Dziwne jest tylko to, że zawsze na sam koniec jakoś udaje mi się to wszystko ogarnąć. Potem to mija i myślę, że już nie wróci (ale wraca). Nie wiem, co to znaczy, ale nie chcę, żeby się to powtarzało, nie mam siły już z tym walczyć.

Trzęsąca się głowa

Nie jest to oczywiście, że cały czas mi się ona trzęsie, tylko tak od 2 do 5 razy na dzień lub więcej, w takich jakby napadach... Zaczęło się to jakieś 3 lata temu. Polega to na tym, że np. w...

Nie jest to oczywiście, że cały czas mi się ona trzęsie, tylko tak od 2 do 5 razy na dzień lub więcej, w takich jakby napadach... Zaczęło się to jakieś 3 lata temu. Polega to na tym, że np. w czasie kiedy odbiorę telefon, kładę się spać, oglądam telewizję itp., głowa zaczyna latać na boki. Nieraz mnie strasznie mięśnie szyjne bolą po tym... Jeszcze w domu jakoś tam ujdzie, jak nikt nie widzi, ale np. w szkole lub na ulicy to porażka... ostatnio nawet przytrafiło mi się to u fryzjera, to omal nie spaliłem się ze wstydu. A najgorsze jeszcze jest to, że jeżeli zacznie mi się przy kimś tak trząść, to nie panuję nad sobą i potrafię być arogancki bądź też bezmyślnie gadać.

Mam również tak, że np. jeżeli pomyślę o tym nawet podczas rozmowy z kimś, to pojawia się ta trzęsawka stopniowo, natomiast kiedy całkowicie jestem zajęty czymś innym, to nie mam tego problemu... W domu kolorowo nie mam, ciągłe napięcie, stres, awantury są u mnie praktycznie na porządku dziennym... przykre, ale prawdziwe :( Sam nie wiem, czy to nerwica, czy może coś innego? Bardzo prosiłbym o odpowiedź. PS. Mam 19 lat.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problemy z adaptacją w szkole a fobia szkolna

Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem... Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem sobie winna. Nikt mnie nie zmuszał, żebym poszła do tej szkoły. A ja poszłam do niej chyba dlatego, że większość moich znajomych tam poszła. W mojej klasie nie znałam kilku osób. Liceum mieści się w tym samym budynku co gimnazjum, do którego chodziłam. Teraz wiem, że źle zrobiłam, wybierając tę szkołę. Jak już pisałam, główną przyczyną mojej niechęci do tej szkoły jest liczba osób chodząca do tej szkoły. Razem w I klasach jest niecałe 40 osób, w starszych klasach nie jest więcej, a jestem przyzwyczajona do tego, że w szkole jest dużo osób. Przeszkadza mi to, że nie poznam nikogo nowego. Boję się też, że nie dostanę się na studia dzienne, bo Ci, co chodzili do lepszych szkół, uzyskają lepsze wyniki na maturze. Zastanawiam się, czy niechęć do tej szkoły kiedykolwiek mi przejdzie…
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Gdzie się udać po pomoc przy tych niewyjaśnionych objawach?

Witam, jestem kobietą, mam 29 lat. Piszę, ponieważ mam pewne dolegliwości, a do lekarza wstydzę się pójść. Wszystko zaczęło się w październiku 2006 roku. Był paskudny, deszczowy dzień. Przyszłam z pracy do domu i podczas jedzenia obiadu nagle źle się...

Witam, jestem kobietą, mam 29 lat. Piszę, ponieważ mam pewne dolegliwości, a do lekarza wstydzę się pójść. Wszystko zaczęło się w październiku 2006 roku. Był paskudny, deszczowy dzień. Przyszłam z pracy do domu i podczas jedzenia obiadu nagle źle się poczułam. Zrobiło mi się słabo, gorąco, zaczęło kręcić mi się w głowie i miałam nudności. Pojawiły się również dreszcze i temperatura ok. 38 stopni oraz ogromny niepokój, strach. Po około godzinie dolegliwości nie ustępowały, a wręcz się nasilały, więc mama zadzwoniła po pogotowie. Pogotowie przyjechało i zabrało mnie do szpitala. Tam zrobiono mi wszystkie badania (gastroskopia, usg brzucha, tomografię głowy), ale wyniki były dobre, więc po 3 dniach wypuszczono mnie do domu.

Dolegliwości nadal występowały. Ból głowy, żołądka, brzucha, nudności, czasami wymioty, drgawki, ogromny niepokój przed nocą. Po kilku dniach pojawiło się również poczucie pełności w żołądku oraz ucisk w gardle. Takie dziwne objawy trwały do kwietnia. Nie poszłam do lekarza, ponieważ się wstydziłam. Próbowałam sama sobie pomóc. Gdy robiło się cieplej (od maja 2007), dolegliwości łagodniały. Nie ustąpiły całkowicie (nadal miałam bóle głowy, brzucha, żołądka, zgagę, nudności, czasami robiło mi się słabo), ale były zdecydowanie łagodniejsze. Można powiedzieć, że do września tego roku było w miarę dobrze. Natomiast od poczatku października zauważyłam znowu, iż objawy powracają. Proszę mi poradzić, co mam robić? Gdzie się udać? Tak nie można żyć. Na

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Fobia egzaminacyjna?

Dzień dobry. Piszę do Państwa, ponieważ mam problem. Zastanwiam się, czy nie mam jakiegoś zaburzena, bo jestem osobą nieśmiałą, ale to nie jest mój największy problem. Jestem studentką i generalnie boję się egzaminów, boję się porażki, bo nieraz było tak,...

Dzień dobry. Piszę do Państwa, ponieważ mam problem. Zastanwiam się, czy nie mam jakiegoś zaburzena, bo jestem osobą nieśmiałą, ale to nie jest mój największy problem. Jestem studentką i generalnie boję się egzaminów, boję się porażki, bo nieraz było tak, że uczyłam się tydzień do egzaminu i nie mogłam zdać. Po tamtym czasie mam lęki. Dzień przed egzaminem nie śpię w ogóle, mocno bije mi serce, odczuwam strach, co za tym idzie budzę się niewyspana, zmęczona i nie pamiętam nic, czego się uczyłam. Przed salą egzaminacyjną, gdy stoję, to boję się do niej wejść, bo jestem świadoma tego, że nie zaliczę, bo nie spałam całą noc i nic nie pamiętam z tego, co się uczyłam wcześniej. Znów odczuwam strach, pocą mi się ręcę, serce podchodzi mi do gardła, strach jest tak duży, że w końcu decyduję się nie iść na egzamin, bo boję się znów otrzymać ocenę niedostateczną. Wracam do domu z uczuciem beznadziejności. Koleżanki w grupie zauważyły, że ze mną jest coś nie tak i powiedziały mi, że mam za mało pewności siebie, że w siebie nie wierzę. Mają rację, ale mój problem leży jeszcze gdzieś głębiej. Boję się, że to jakaś nerwica, fobia, z którą sama sobie nie poradzę. Dlatego bardzo proszę o wystawienie przez Państwa komentarza, co mogę zrobić z tym, aby w końcu nie bać się egzaminów i stać się pewniejsza.

Czy aby na pewno to nerwica ?

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie...

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie serca, drętwienie lewej nogi i reki, niepokój itd. Jednak koleżanka radziła mi iść sprawdzić kręgosłup, no i poszłam i wyszło na to, że mam krzywy, stąd nerwobóle i drętwienie lewej ręki i nogi... Czy jest to możliwe, że nie mam nerwicy, a wszystkie objawy wywołuje krzywy kręgosłup? Z góry dziękuję za odpowiedź...

Depresja czy nerwica lękowa?

Dzień dobry. Mam 28 lat, jestem kobietą, a właściwie mamą wspaniałego synka. Mam dziwne objawy: częste zawroty głowy, smutek, lęk, że coś mi się stanie, jak coś zacznie mnie boleć, to zaraz czarne scenariusze piszę. Do tego mam chory kręgosłup...

Dzień dobry. Mam 28 lat, jestem kobietą, a właściwie mamą wspaniałego synka. Mam dziwne objawy: częste zawroty głowy, smutek, lęk, że coś mi się stanie, jak coś zacznie mnie boleć, to zaraz czarne scenariusze piszę. Do tego mam chory kręgosłup, często mnie boli i promieniuje na klatkę piersiową. Jak zaczyna boleć w klatce piersiowej, to zaraz panikuję, że to serce, że zaraz coś mi się stanie i co się stanie z moim dzieckiem. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Kiedyś tak nie reagowałam na to. Parę lat temu miałam takie podobne zachowania, ale z tą różnicą, że nie bolał mnie aż tak ten kręgosłup, ale bałam się wyjść z domu, że zemdleję, że nikt mi nie pomoże. Byłam u lekarza, przepisał mi tabletki uspokajające, ziołowe, a niedawno przepisał mi coś innego. Wzięłam parę razy, ale nie chcę się truć, chcę sama sobie jakoś z tym poradzić, ale czasami nie daję rady. Chodzę przygnębiona, smutna, nie umiem się cieszyć z tego, co mam.

Patronaty