Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jak pomóc osobie ze stanami lękowymi?

Mam 22 lata. Od pół roku spotykam się z mężczyzną trochę starszym ode mnie. Nie chcę opisywać całej historii. Problem tkwi w tym, że on ma nerwicę, stany lękowe. Chodzi na terapię, rozmawiamy o tym, ale zastanawiam się, co robić,...

Mam 22 lata. Od pół roku spotykam się z mężczyzną trochę starszym ode mnie. Nie chcę opisywać całej historii. Problem tkwi w tym, że on ma nerwicę, stany lękowe. Chodzi na terapię, rozmawiamy o tym, ale zastanawiam się, co robić, kiedy sytuacje, gdy dopada go lęk, powracają. Chciałabym mu pomóc, nie wiem, czy "przeczekanie" jest jedyną dobrą formą wsparcia. Co mogę zrobić? Myślę, że może podświadomie oczekuje ode mnie czegoś konkretnego, ale nie umie tego wyrazić. Boję się, by to nie zniszczyło naszych relacji.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Sposób na nowe życie - pomagać innym

Witam! Mam 22 lata, a od około 2 lat cierpię, bądź cierpiałam, na nerwicę lękową połączoną z depresją. Moja beztroska młodość z dnia na dzień została mi wyrwana, kiedy Moja Mama bez słowa wyjechała za granicę z nowym Mężczyzną, zostawiając...

Witam! Mam 22 lata, a od około 2 lat cierpię, bądź cierpiałam, na nerwicę lękową połączoną z depresją. Moja beztroska młodość z dnia na dzień została mi wyrwana, kiedy Moja Mama bez słowa wyjechała za granicę z nowym Mężczyzną, zostawiając mnie z młodszym bratem. Bardzo ciężko mi było to wszystko zrozumieć i poradzić sobie z nowym, dorosłym życiem. Po kilkunastu miesiącach terapii, mogę śmiało powiedzieć, że jest coraz lepiej. Jednak bardzo trudno jest mi powrócić do normalnego, aktywnego życia.

Aktualnie nie pracuję, lecz chciałabym znaleźć jakiś sposób na siebie. Bardzo interesuje mnie pomoc innym ludziom z problemami podobnymi do moich, mam na myśli nerwicowców ;) Zawsze podziwiałam ludzi, którzy swoją słabość bądź jakieś trudne przeżycia potrafią zamienić w siłę i obdarowywać nią ludzi. Sama chciałabym należeć do takich osób. Jednak w mojej małej miejscowości nie mam żadnych szans na wykazanie się w tym temacie. Nie ma żadnych spotkań czy grupowych terapii, ogólnie nie ma takiego tematu, a wiem od mojej Pani Psycholog, że jest w mojej miejscowości naprawdę sporo ludzi z podobnymi problemami. Lecz tematu w ogóle nie ma.

Moi znajomi nie wiedzą, na co cierpiałam tak długo, nie wiedzą w ogóle, co oznacza taka choroba. Ludzie nigdy niedotknięci takim problemem chyba nie są w stanie zrozumieć, co tacy ludzie jak ja, czują. Czasem czuję się, jakbym była zarażona jakąś wstydliwą chorobą, której nazwy nie chcę powiedzieć na głos. Dlaczego choroba, która "zjadła" mi 2 lata mojej młodości musi być ukrywana? Chciałabym teraz, kiedy na nowo odkrywam życie, pomóc ludziom, którzy czują się samotni, tak jak ja na początku. O mojej chorobie wyczytałam z internetu. Porównałam moje objawy, w ten sposób dowiedziałam się, że nie wariuję, że takie rzeczy się zdarzają. Dlaczego tak musi być?

Problemy z adaptacją w nowej szkole

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od...

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od dawna, więc z tym nie mam problemu. Ale na lekcjach są takie momenty, że chce mi się płakać. Bardzo żałuję, że poszłam do tej szkoły, że nie wybrałam lepszej szkoły. Do tej szkoły chodzi mało osób. 1 klasy są tylko 2 i nie są liczne.Wszyscy się dziwią, dlaczego tam poszłam, a ja to zrobiłam, bo tam było najbliżej. Przychodzę do domu i płaczę, bo nie chcę iść, w nocy nie mogę spać, boli mnie brzuch. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie pomaga mi fakt, że moja przyjaciółka też się przeniosła z tej szkoły i teraz żałuję, że nie przeniosłam się do tej szkoły, w której ona jest. Większość z mojej klasy już by tam 2 raz nie poszła. Boją się, że to mi nie przejdzie, że nie wytrzymam 3 lata w tej szkole. Co mam zrobić???

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Chaotyczne, natrętne myśli

Witam. Mam na imię Marta i mam 18 lat. Piszę tutaj, ponieważ od dłuższego czasu nawiedzają mnie różne chore myśli. Mam (niby) dopiero 18 lat, ale... czuję się staro! W szkole nie mam żadnych koleżanek, całymi dniami siedzę w domu,...

Witam. Mam na imię Marta i mam 18 lat. Piszę tutaj, ponieważ od dłuższego czasu nawiedzają mnie różne chore myśli. Mam (niby) dopiero 18 lat, ale... czuję się staro! W szkole nie mam żadnych koleżanek, całymi dniami siedzę w domu, nigdy nie byłam na imprezie - nie umiem po prostu korzystać z życia! Jestem bardzo spięta i nieśmiała, przez co nie umiem nawiązywać kontaktów z ludźmi, i czuję wstręt do alkoholu (przez ojca alkoholika). Mam wrażenie, że najlepsze lata swojego życia już przeżyłam (a raczej zmarnowałam) i mogę się już pakować do grobu... Chciałabym mieć przez całe życie te 16 lat i panicznie boję się zestarzeć... Kiedy myślę, że lada chwila będę 70-letnią, siwą babcią z garbem, to płakać mi się chce. Takie życie nie ma sensu... Panicznie boję się też chorób nowotworowych... Co z tym zrobić? Pozdrawiam serdecznie.

Fobia szkolna uniemożliwia naukę - jak sobie poradzić?

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje...

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje zachowanie, które mnie samą niepokoi. Budząc się rano, myślę w bardzo pesymistycznych kategoriach, uważam, że życie nie ma sensu, jeżeli i tak kończy się śmiercią. Boję się każdego dnia w szkole (nawet gdy nie mam żadnych testów bądź sprawdzianów ustnych). A co stanowi największy problem, to zawsze przed wyjściem do szkoły żegnam się z domownikami, a po drodzę płaczę, bo myślę, że więcej już ich nie zobaczę.

Nie pozwalam mamie przyjeżdżać po siebie do szkoły, ponieważ myślę, że coś stanie się po drodze i to będzie moja wina. Nie mam koleżanek, może dlatego, że tak naprawdę nie chcę ich mieć, każdą wolną chwilę spędzam u boku rodziców, martwię się ich problemami (zawsze byłam wrażliwa i pomocna), ale zwracając uwagę na moich rówieśników, śmiem stwierdzić, że nie mają oni takich zmartwień jak ja. Często przy moim stresie towarzyszy mi ból brzucha i zawsze wtedy mam zimne ręce, trudno mi oddychać i jestem strasznie blada. Często w piątki planuję, że będę się uczyć i zdobywać dobre oceny, ale zawsze wolę poświęcić czas rodzinie. Często także śni mi się, że jestem w szpitalu i zadaję się z "dziwnymi" ludźmi.

Zamiast umyć się rano i ładnie ubrać (jak moja siostra), siedzę z mamą przy stole i rozmawiam. Czuję, że dla mamy staje się troszkę kłopotliwe moje zachowanie (natrętne). Mimo iż wiem, że umiem i rozumiem pewne zagadnienia edukacyjne, to boję się ich uczyć i staram się ich unikać. Bardzo lubię czytać książki (tylko dotyczące życia, nie te, które kojarzą mi się ze środowiskiem szkolnym). Wiem, iż nie mogę liczyć na pomoc rodziców, ponieważ mają oni dość swoich problemów finansowych lub z moim rodzeństwem. Nie mogłabym im powiedzieć, co czuję, co mi jest, miałabym wyrzuty sumienia, że martwią się o mnie (i kolejny powód do płaczu).

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię cieszyć się życiem. Nigdy nie marzyłam o znajomych ani o urodzie, zawsze chciałam być mądra, inteligentna i nie wyróżniać się z tłumu. Lecz zauważam, że moje dolegliwości uniemożliwiają mi edukację. Niektórzy zazdroszczą mi ocen, ale ja wciąż jestem z siebie niezadowolona. Nie to, żebym miała jakieś "chore ambicje", ale każda trójka z jakiegoś przedmiotu wpędza mnie w zakłopotanie przed samą sobą. Moim największym marzeniem jest dostać się na medycynę i pomagać ludziom (poniekąd takim jak ja). Zawsze chciałam być lekarzem.

Nie wiem dlaczego stałam się tak wrażliwa na środowisko szkolne. Idąc na jakikolwiek egzamin, wiem, że jestem świetnie przygotowana, a mimo wszystko czuję ogromny strach przed złą oceną i właśnie wtedy najbardziej martwię się o domowników. Bardzo proszę o porady, pomoc. Będę bardzo wdzięczna. Z góry dziękuję. Z poważaniem, Dagmara.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak się objawia nerwica żołądka?

Mam 20 lat. Dwa lata temu byłam nieszczęśliwie zakochana i wydaje mi się, że od tego się wszystko zaczęło. Nie zaliczyłam sesji, więc przeniosłam się na nową uczelnię. Tak było najłatwiej, bo nie musiałam się męczyć z zaliczaniem sesji. A...

Mam 20 lat. Dwa lata temu byłam nieszczęśliwie zakochana i wydaje mi się, że od tego się wszystko zaczęło. Nie zaliczyłam sesji, więc przeniosłam się na nową uczelnię. Tak było najłatwiej, bo nie musiałam się męczyć z zaliczaniem sesji. A teraz znowu to samo. Poznałam chłopaka, strasznie mnie zranił i się rozstaliśmy i ja się rozstaję powoli z drugą uczelnią. Nie mam już siły, żeby cokolwiek naprawić. Tak naprawdę najchętniej położyłabym się w łóżku i przespała ten trudny czas, ale są jeszcze rodzice, którzy zamiast mnie jakoś wspierać, to tylko krzyczą, że się nie uczę i uważają, że jak zacznę, to się wszystko jakoś ułoży.

Ja już nie daję rady, codziennie rano czuję niepokój przed nowym dniem, codziennie rano mam zgagę (która, jak gdzieś wyczytałam, może mieć związek z nerwicą żołądka?). Cały czas się czymś denerwuję, obgryzam paznokcie odkąd pamiętam, nie potrafię się na niczym skupić. Cały czas tylko słucham muzyki i chodzę z kąta w kąt, wymyślając sobie w głowie, jak to kiedyś będzie pięknie i kolorowo. U mnie w domu wszyscy są nerwowi i to chyba za bardzo, każdy dzień zaczyna się od awantury i to mnie jeszcze dodatkowo negatywnie nakręca.

Jakieś 2 miesiące temu miałam ogromny wybuch złości, pobiłam się z koleżanką, chciałam się zabić. Przez dwa miesiące wakacji wypoczywałam, naprawdę czułam się znakomicie, z dala od domu, rodziców, byłego chłopaka, tylko z moimi przyjaciółmi. Było dobrze do momentu, kiedy przyszedł czas na naukę do egzaminów poprawkowych. Znowu zaczęło się siedzenie i gapienie w ścianę, zastanawianie się co dalej. Cały czas chodzę smutna, nie lubię się z nikim spotykać, wszystko robię na siłę, jestem wiecznie zdenerwowana, nie wiem co mam robić?!?

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Wstydzę się moich dręczących myśli - co robić?

Witam, nie mogę sobie poradzić z moimi myślami. Ciągle coś mnie gnębi, trapi i siedzi w mojej głowie, niektóre z tych myśli są łagodniejsze, bardziej sobie z nimi radzę, a niektóre doprowadzają mnie do obsesji. Pojawiają się urojenia, np. jest...

Witam, nie mogę sobie poradzić z moimi myślami. Ciągle coś mnie gnębi, trapi i siedzi w mojej głowie, niektóre z tych myśli są łagodniejsze, bardziej sobie z nimi radzę, a niektóre doprowadzają mnie do obsesji. Pojawiają się urojenia, np. jest okres kiedy boję się kurzu, może to mnie gnębić nawet miesiącami albo przeszkadzają mi włosy, wydaje mi się, że mnie gryzą, kłują i nie mogę sobie z tym poradzić. Bardzo mi to przeszkadza i przestaję się cieszyć życiem, zaczynam coraz gorzej funkcjonować z powodu tych utrapień, nic mnie nie mobilizuje, przestaję się interesować moimi pasjami, przyjaciółmi, nie jestem ciekaw, co się wokół mnie dzieje, po prostu staję się cieniem dawnego siebie. Mniej więcej już od 2 lat chodzę do lekarza, teraz zażywam 2 tabletki seronil rano i jedną depakine chrono na wieczó,r mimo to nie bardzo pomaga, lekarzowi nie mówię całej prawdy, jak się czuję, a jak już powiem, że jest gorzej jak wcześniej, to nie mówię mu jakie dokładnie mnie dręczą myśli, wyobrażenia itp. Mówię bardzo ogólnikowo, ponieważ się wstydzę przyznać, bo nieraz moje myśli są bardzo męczące, ale zarazem wstydliwe i boję się o nich powiedzieć lekarzowi. Czasami czuje się dobrze, ale zawsze prędzej czy później, chodź się staram, żeby już dobrze było, to i tak mnie moje natrętne myśli zaczną prześladować. Mogą to być powracające stare natręctwa albo pojawiać się nowe i mogą być jeszcze bardziej uciążliwe niż te, które mnie gnębiły dotychczas, chodź już mi się wydawało, że już gorzej być nie może, to zawsze może się coś nowego pojawić, co zacznie mi przeszkadzać, a wcześniej nie przeszkadzało i może to być jeszcze silniejsze niż to, co wcześniej mnie gnębiło, albo powrócą stare natręctwa i będą znowu mi przeszkadzać, a mogą się nawet jeszcze pogłębić. Proszę o pomoc, co mam robić? Z góry dziękuję za pomoc.

Trudne dzieciństwo a nerwica

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad pewną sprawą... Otóż najprawdopodobniej mam nerwicę, jeszcze nie stwierdzoną przez psychiatrę, ale na 99% to jest nerwica. Zastanawiam się, co jest jej przyczyną. Czytałam gdzieś, że przyczyną może być trudne dzieciństwo....

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad pewną sprawą... Otóż najprawdopodobniej mam nerwicę, jeszcze nie stwierdzoną przez psychiatrę, ale na 99% to jest nerwica. Zastanawiam się, co jest jej przyczyną. Czytałam gdzieś, że przyczyną może być trudne dzieciństwo. Nie wspominam swojego dzieciństwa zbyt dobrze. Matka bardzo krótko mnie trzymała. Za każdą ocenę poniżej 4 biła mnie i wyzywała. Często w domu były kłótnie, kiedy ojciec wracał pijany i do tej pory pamiętam, jaki wtedy czułam lęk. Zawsze się mamy bałam.

Kiedy daję jej do zrozumienia, że mam do niej żal o tamte lata, to ona zaczyna mówić z ironią: "Ale cię biłam, normalnie siniaki miałaś..." (a miałam siniaki) albo "A tego jak z tobą ćwiczyłam, żebyś nie była kaleką, to już nie pamiętasz?". Kiedy o tym myślę, to zbiera mi się na płacz, czuję wściekłość i nienawiść do niej. Ona nigdy nie wykazała skruchy, nigdy mnie nie przeprosiła. Z jednej strony jej nienawidzę, ale z drugiej wiem, że jest jedyną osobą na tym świecie, która mi została. Czy taka sytuacja mogła się przyczynić do mojej nerwicy? Pozdrawiam i mam nadzieję, że otrzymam odpowiedź.

Czy to nerwica? Objawy.

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo...

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo z oknami, na noc zamykam wszystkie. Często budzę się w nocy z biciem serca i nie mogę zasnąć z powrotem. Jestem zmęczona, nie mogę zmobilizować się do działania. Często ogarnia mnie smutek, czuję się samotna.

Natrętne myśli a depresja

Od kilku miesięcy leczę się skutecznie na depresję. Tylko jedno się nie zmieniło. W mojej głowie pojawiaję się nagle przekleństwa w kierunku córeczki, którą bardzo kocham, np. myślę sobie "o dziwka się obudziła" itp. Także w kierunku mojego męża,...

Od kilku miesięcy leczę się skutecznie na depresję. Tylko jedno się nie zmieniło. W mojej głowie pojawiaję się nagle przekleństwa w kierunku córeczki, którą bardzo kocham, np. myślę sobie "o dziwka się obudziła" itp. Także w kierunku mojego męża, np. jeśli biorę pilnik do ręki to powstaje w mojej głowie obraz, że mogłabym nim zrobić coś córeczce. Bardzo mnie to przeraża i przeszkadza. Przed depresją tego nie miałam. To moja druga depresja. Biorę od czerwca10 mg cipralex . Nie rozumiem czemu tak się dzieje, czy mogę się tego jakoś pozbyć? Bardzo kocham córeczkę i męża i zaczynam mieć poczucie winy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Po jakim czasie leczenia powinny zaniknąć natrętne myśli?

Witam. Mam na imię Tomek i mam 25 lat. Jestem z dziewczyną kilka lat. Zawsze między nami dobrze się układało i postanowiliśmy się pobrać. Jakieś 2 miesiące po ustaleniu daty ślubu, w ciągu praktycznie jednego dnia moje dotychczasowe życie, plany...

Witam. Mam na imię Tomek i mam 25 lat. Jestem z dziewczyną kilka lat. Zawsze między nami dobrze się układało i postanowiliśmy się pobrać. Jakieś 2 miesiące po ustaleniu daty ślubu, w ciągu praktycznie jednego dnia moje dotychczasowe życie, plany i cele prysły. Prysły w mojej psychice, choć wiem, że życie toczy się dalej, lecz ja się zatrzymałem. Zacząłem strasznie panikować. W jednym momencie rozpoczęły się natrętne myśli i depresja. Zaczęły mnie męczyć słowa "ślubuję Ci miłość". Zacząłem się zastanawiać, czy to na pewno jest miłość, czy ja dalej tak bardzo Ją kocham, czy to może tylko przywiązanie, zacząłem się stresować, widząc jakąś ładną dziewczynę.

Do tego mój znajomy zerwał wtedy z dziewczyną, twierdząc, że nie było tego czegoś. Wywołało to u mnie kolejne myśli z tym związane, straszna panika. Przestałem się koncentrować w pracy, cały czas towarzyszył mi przy tym brak apetytu, jakichkolwiek zainteresowań, brak energii, niepokój, mokre ręce, płacz, płytki i krótki sen i ogólna niechęć do życia i brak jego sensu. Dodam, że w przeszłości miałem podobny problem. Straciłem apetyt i ogólną chęć do życia. Twierdząc, że jestem chory na jakąś poważną chorobę układu pokarmowego, zrobiłem zestaw badań. Wykazały, że jestem zdrowy, lecz dalej mi nie dawały żyć te myśli. Po jakimś roku przeszło samo z siebie. Dziś wiem, że to była depresja.

Dodam też, że miałem zawsze tendencję do wymyślania sobie czegoś. Jakiś rok temu zacząłem się zastanawiać, czy nie jestem chory na HIV. Męczyła mnie ta myśl (tylko i wyłącznie myśl, bez objawów depresyjnych) jakiś miesiąc, po czym zrobiłem badanie na obecność wirusa. Okazało się, że jestem zdrowy i myśl taka zanikła. Dodam jeszcze, że od zawsze towarzyszyły mi natręctwa związane ze sprawdzaniem, nawet 2-3-krotnie, czy drzwi od mieszkania są zamknięte itp. Zawsze próbowałem sobie wszystko udowodnić, lecz tego akurat nie mogę :(

Choroba towarzyszy mi w tym momencie od 4 miesięcy. Byłem u psychiatry. Stwierdził u mnie depresję i dostałem mirtazapinę. Zażywam 3 tygodnie. Na razie tylko zaniknęły odruchy wymiotne, śpię po 12 h, ale myśli natrętne dalej są i występują od samego rana aż do wieczora. Wszystkie moje zainteresowania i chęci prysły w ten jeden dzień, nic mi się nie chce, czuję się ociężały, jakbym był w innym świecie. I tak to wszystko trwa. Najgorsze jest, że sam nie wiem, co mam robić. Decyzja o ślubie nastąpiła, jak byłem zdrowy, lecz chore myśli z nim związane wywołały u mnie depresję.

Dodam też, że miałem stresującą pracę. Boję się, że jak odwołam ślub, stracę wszystko, lecz z drugiej strony myśli typu "a może jej już nie kochasz", właśnie te głupie, chore, natrętne myśli. Ślub prawie za rok, lecz ja jestem kaleką i kompletnie bezradny. Nic się nie liczy i w kółko to samo. Psychiatra zalecił mi nie podejmować ważnych decyzji do czasu polepszenia stanu zdrowia. Ale właśnie jak ma się polepszyć mój stan, skoro czas leci i nie wiem, co mam robić. Czy depresja faktycznie po jakimś czasie zacznie znikać i wtedy wszystko wróci do normy? Czy mam coś zrobić? Czuję się kompletnie bezradny. Czy z czasem te natrętne myśli znikną? Na dzień dzisiejszy tylko istnieję, ponieważ tego stanu nie można nazwać życiem. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problem z adaptacją w szkole

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po...

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po prostu nie wiem, jak mam to powiedzieć rodzicom, a nie chcę ich martwić, bo oni też to przeżywają... Nie chcę, żeby się dowiedzieli, że dalej jest źle... Jak mam przetrwać te 3 lata?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy ćwiczenia fizyczne wpłyną negatywnie na moje serce, gdy mam nerwicę?

Mam 22 lata, od jakiegoś czasu mam problemy, z natury narwicowe. Biegałam po lekarzach, wyniki są w porzadku, serce również, o które się tak bałam. Jestem pod stałą opieką psychologa i psychiatry, jednak mimo wszystko lęki towarzyszą mi cały czas....

Mam 22 lata, od jakiegoś czasu mam problemy, z natury narwicowe. Biegałam po lekarzach, wyniki są w porzadku, serce również, o które się tak bałam. Jestem pod stałą opieką psychologa i psychiatry, jednak mimo wszystko lęki towarzyszą mi cały czas. Biorę Lorafen oraz seronil, co często mi pomaga, niestety lęki o moje życie zdażają sie kilkanaście razy na dobę. Ten lęk uniemożliwia mi normalne życie. Zaczęłam bać się wysiłku fizycznego. Wtedy serce szybciej pracuje, obawiam się, że doznam jakiegoś urazu, upadnę i umrę :( Chciałabym zaczać wieczorne bieganie, dla kondycji oraz sampoczucia, jednak lęk przed złym wypadkiem badź uszkodzeniem serca mnie blokuje i kończy sie na tym, że wieczory spędzam w domu. :( Chciałabym zaktywizować swoje życie zwłaszcza, że mam nadwagę, dlatego tak ważne jest dla mnie to czy wysiłek fizyczny podczas nerwicy może mieć zły wplyw na zdrowie, a zwłaszcza na serce.

Depresja po rozpoczęciu studiów

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować...

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować albo przynajmniej co mogę opuścić. Nie mogę się na niczym skupić... nie chce mi się czytać, robić czegokolwiek... nie mogę się skupić na żadnej rzeczy dłużej niż chwilę, potem sobie obiecuję, że zrobię to za moment, ale ostatecznie nie realizuję żadnych swoich planów. Nie wiem, jak będę w takim stanie mógł funkcjonować na studiach, ciągle boli mnie głowa i chce mi się spać, ale kiedy przyjdzie wieczór, nie mogę zasnąć.

Kiedy przez cały dzień mogę zostać w domu, nie jest tak bardzo źle, ale najmniejsze choćby z niego wyjście kończy się załamaniem. Kiedy przychodzę z miasta, jestem kłębkiem nerwów, płaczę i boję się następnego dnia, ciągłego stresu. Czasem tak boję się jutra, że nie mogę zasnąć albo budzę się wcześnie rano. Często mam biegunki, a kiedy tylko się zdenerwuję, robi mi się bardzo zimno, okrywam się kocami, pościelą, czasem pojawia się też uczucie swędzenia. Boję się w ogóle kontaktów z ludźmi, mam wrażenie, że śmieją się ze mnie, albo że są źle nastawieni. Boję się chodzić do sklepów, bo mam wrażenie, że będę wyśmiany. Nikt nie rozumie moich problemów...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Organiczne zaburzenia lękowe - co to oznacza?

Na wypisie ze szpitala w rozpoznaniu napisano: organiczne zaburzenia lękowe. Co to oznacza?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co to jest nerwica wegetatywna?

Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie postawione w temacie i dziękuję za jej udzielenie.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wybuchy złości 2-latka - co robić?

Witam. Mój synek ma 2 i pół roku i bardzo martwię się jego zachowaniem. Ja wiem, że dwulatek przechodzi taki bunt, ale mój denerwuje się prawie non stop. Np. położyłam nie tak pomidora na kanapce (swojej) i jemu już to...

Witam. Mój synek ma 2 i pół roku i bardzo martwię się jego zachowaniem. Ja wiem, że dwulatek przechodzi taki bunt, ale mój denerwuje się prawie non stop. Np. położyłam nie tak pomidora na kanapce (swojej) i jemu już to nie pasuje. Przy tym wszystkim krzyczy i wpada w jakiś szał - nawet przy tak głupich sytuacjach. W nocy budzi się i krzyczy przez ok 15 min. i nie można go uspokoić. Od misiąca chodzi do żłobka i tam bardzo mało bawi się z dziećmi - większość czasu spędza sam. Opiekunki mówiły, że bawi się większość czasu sam, ale raptownie denerwuje się i zaczyna krzyczeć, marudzić. To wszystko jest już od ok. roku. Mam pytanie: co robić kiedy on tak denerwuje się przy tak głupich sytuacjach, jak opisałam powyżej.

Wstydzę się psychiatry...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania,...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania, ale podczas dalszych wizyt zaczęłam się trochę przekonywać i nawiązałyśmy rozmowę. Problem polega na tym, że rozmawiam o błahych sprawach. Nie mówię o problemach, które tak naprawdę leżą mi na sercu. Wstydzę się tego wszystkiego, co się dzieje w moim życiu.

Miałam złamane serce, mój partner źle mnie traktuje, z rodziną mi się nie układa. Panicznie boję się samotności. Mam cechy osobowości borderline. Cierpię na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zespół jelita drażliwego. Do tego wszystkiego mam tiki (np. mrugam i przewracam oczami), które wydaje mi się, że są częścią nerwicy natręctw. Nie mam już siły żyć z depresją, ona wykańcza mnie od środka, marnuje mi życie.... Jak mam z tym walczyć, skoro strach i wstyd paraliżują mnie?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Skąd się bierze nerwica?

Mam 27 lat. Jestem w szczęśliwym związku, mam trzyletniego synka .Od 1.5 roku zaobserwowałem objawy nerwicy. Od 9 miesiecy leczę się farmakologicznie. Moim problemem jest to, że mieszkam za granicą. Nawet wizyty u psychoterapeuty nie pomagają mi zbytnio. Być może...

Mam 27 lat. Jestem w szczęśliwym związku, mam trzyletniego synka .Od 1.5 roku zaobserwowałem objawy nerwicy. Od 9 miesiecy leczę się farmakologicznie. Moim problemem jest to, że mieszkam za granicą. Nawet wizyty u psychoterapeuty nie pomagają mi zbytnio. Być może ze wzgledu na to, iż nie wszystko rozumiem. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Byłem nawet 4 miesiące na zwolnieniu lekarskim. Później wróciłem do pracy, a teraz po 3 miesiącach znowu zostałem odesłany na zwolnienie. Proszę o pomoc.

Nerwica czy lenistwo?

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie...

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie oblałem rok na studiach - trochę na własne życzenie, jako że nie chciało mi się uczyć - zazwyczaj mi się nie chce, jednak przy kampanii wrześniowej zawsze udawało mi się ogarnąć i zabrać do roboty, ale w tym roku jakoś tego nie czułem, trochę miałem ochotę powtórzyć ten rok, żeby dłużej postudiować (nie sadzę, żebym jakoś szczególnie nadawał się do dorosłego życia) i popróbować nowych doświadczeń. Nie mam stałej pracy - załapałem parę tradycyjnych 'studenckich' prac, najdłuższa trwała 2 miesiące (niecałe), najkrótsza 5 dni, pracowałem na paru wolontariatach w każdym wypadku wywalano mnie za lenistwo i ogólnie pojmowaną niekompetencję (co mnie w sumie zawsze troche rozsmieszało i trochę smuciło jednocześnie, co jest dość dziwne... tzn. chyba dość dziwne?). Nie mam, nie miałem (i w zasadzie nie znam) stałych związków - trwają zazwyczaj około miesiąca, najdłuższy w tym roku trwał dwa. Nie jestem jakoś takowym zainteresowany, ale gdy już znajdzie się coś interesującego, zazwyczej wpadam w zazdrość mieszaną z ukrywaniem objawów zazdrości, mieszane z niezdecydowaniem, czy jestem, czy nie jestem w końcu zainteresowany mieszane z uczuciem, że nie wiem co robić, co wiąże się z robieniem z siebie idioty (gadanie na okrągło przy biedaczce albo milczenie, bo nie wiem jak wygląda znajomość w końcu) i nieodmiennie kończy się koszem ;-) . Gdy nie jestem zainteresowanym czymś na dłużej zazwyczaj czekam aż dziewczyna zerwie znajomość - nieszczególnie lubię ludziom robić krzywdę (a tak to widzę). Zdaję sobie sprawę z faktu, iż może być to spowodowane faktem iż przez jakieś 2-3 lata podobała mi się dziewczyna, z którą najpierw mocno się kolegowałem, potem mi się spodobała i się zaprzyjaźniliśmy, by w końcu kłócić się przez rok czasu o kompletne bzdury (koleżanka była dość mocno wyluzowana w kwestiach szybko i dogłębnie poznawanych znajomości z facetami o czym czasem mi opowiadała - Bóg jeden wie czemu). Dziewczyna na przemian mi się zwierzała, gdy byliśmy sami, a przy koleżankach robiła sobie ze mnie jaja (a była w moim wieku, pomimo faktu iż jest to zachowanie w sylu nastolatki). W końcu po pewnej "opowieści" ochrzaniłem ją za jakieś niezbyt fajne zachowanie, ucięła kontakt, potem ona chciała się pogodzić, ja uciekłem (bo nie miałem ochoty), a potem parę dni później jej koleżanka cfanie podprowadziła mnie do jej nowego 'wspaniałego chłopaka' - kolesia z którym się o nią pokłóciłem tak z pół roku wcześniej. Mam parę zainteresowań na zasadzie 'hobby' - żeglarstwo/siłownia/sztuki walki (staram się co jakiś czas wymyślać sobie coś nowego).W sumie są w porządku, ale ciężko jakoś mi 'tak naprawdę' się którymś zainteresować (poza tym mam mało 'ruchliwych' znajomych). Mam paru kumpli, z którymi widuję się mniej wiecej raz może dwa razy w tygodniu, w miarę dobry kontakt z rodzicami (tzn. raz jest świetnie, raz jest strasznie - trochę się na mnie zawodzą, ale tak obiektywnie im się nie dziwię - od zawsze bywałem problematycznym dzieciakiem). A w konkluzji: Nie mam ochoty (tzn. nie tyle nie mam ochoty, co nie potrafię się zebrać, żeby ...) cokolwiek robić, mam mnóstwo pomysłów na to, co mógłbym robić, ale bardzo *bardzo* rzadko je urzeczywistniam, przez większość dni potwornie się nudzę albo próbuję wymyśleć, co robić (i zazwyczaj tego nie robię) -nadal odtwarzam sobie w głowie pożegnanie z 'koleżanką' (wiem, że była kwasową osoba, wiem, że za mocno ją lubiłem, by zostać na 'koleżance' , wiem -słyszałem od osób 3cich - że ogólnie jako osoba często zachowuję się nie w porządku wobec ludzi i nie żałuję, że uciąłem kontakt - raczej tego, że ona w tym 'ucięciu' i ogólnie znajomości więcej wyciągnęła, wygrała, a teraz z byłym kolegą - z którym jak slyszałem od przyjaciół - 'tylko sobie gadała' (co tam, że podprowadzała koleżanka a raz jak gadałem z inną zanjomą i jej nie widziałem darła się do mnie przez pół korytarza w ramach żartu - robi sobie ze mnie jaja). Zwazywszy, że minęło już sporo czasu (a i tak chyba napisałem o niej z 40% tego tekstu) to nie jest chyba zbyt normalne. Zawsze dość ciężko było mi się na czymś skoncentrować, bardzo bardzo łatwo wpadam w stan wyobrażania sobie jak jestem kimś innym (po filmach, książkach itp) - gdy byłem młodszy byłem nieco większy i nie wiem czy nie pozbyłem się do końca kompleksów (chociaż obiektywnie - jest dużo lepiej niż było) - mam ogólne wrażenie, że nic nie robię ze swoim życiem i wypadałoby to zmienić ... tylko niezbyt mi to wychodzi. Często bywam ... nie tyle smutny, co zadumany nad tym, ze chyba nie jest jednak zbyt czadowo ze mną. Zdecydowanie chyba nie jest. Kompletnie, ale kompletnie, nie zależy mi na tym, że oblałem ten rok. Kompletnie mi to wisi, widzę w tym raczej pozytywy (dopóki nie zacznę się zastanawiać - potem zaczynam się lekko bać - potem zapominam o tym, bo włączam jeden z 1001 seriali z netu, a potem sytuacja się powtarza). Uciekam przed jakimikolwiek zobowiązaniami. Bywam mocno nerwowy i złośliwy w domu (ale tylko w domu). Podsumowując: Mam jakiś problem, czy raczej jestem typowym znudzonym studentem przeżywajacym mocno, *mocno* wczesny kryzys wieku średniego ? ;-) Mam spore wrażenie, że jestem bardziej dziecinny od ludzi w moim wieku, sporo moich znajomych jest młodsza (ale jest i pare osób starszych). Nie wiem czy jestem w cieżkiej depresji - raczej nie ale ... hmm chyba trochę się zgadza z lekka? Nie mam pojecia, nie wiem czy jestem wobec siebie obiektywny. czy próbuję zrzucić odpowiedzialność za lenistwo i dziecinność na chorobę (żeby dziecinnie uwolnić się od opowiedzialności). Ps. Osobowość mam mniej wiecej tak zorganizowaną i poukładaną, jak ten post, jeśli to w czymś pomoże ;-)

Patronaty