Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica natręctw: Pytania do specjalistów

Zwykłe problemy czy już depresja?

Mam dziewczynę, z którą jestem od pół roku. Dowiedziałem się, że nie jest dziewicą (ja wcześniej nie miałem stosunków seksualnych) i zaczęły mnie prześladować jakieś ukryte wcześniej kompleksy. Dodatkowo odkryłem na jej komputerze zdjęcia z byłym (pierwszym) chłopakiem oraz...

Mam dziewczynę, z którą jestem od pół roku. Dowiedziałem się, że nie jest dziewicą (ja wcześniej nie miałem stosunków seksualnych) i zaczęły mnie prześladować jakieś ukryte wcześniej kompleksy. Dodatkowo odkryłem na jej komputerze zdjęcia z byłym (pierwszym) chłopakiem oraz głęboki, pełen uczuć list pożegnalny. Od tego czasu zaczęły mnie prześladować różne myśli i obrazy, ciągle widzę ją z tym facetem i nie mogę się pogodzić z rolą drugiego, i że nie dostanę już takich emocji. Dla jasności, ona o wszystkim wie, ponieważ te obsesyjne myśli stały się tak dokuczliwe, że musiałem wszystko z siebie wyrzucić. Jesteśmy w sobie mocno zakochani, ona zapewnia mnie że jestem najcudowniejszą osobą jaką spotkała, ale te obsesje nie ustają, wręcz się nasilają.

Myślę o zdradzie, odejściu, czuję się paskudnie od samego przebywania w mieszkaniu, w którym mieszkamy razem od 1,5 miesiąca. Potwornie schudłem, mam ciągłe kołatanie serca, nerwobóle w okolicach serca i suchość w ustach, straciłem apetyt, jedynymi chwilami wolności od uporczywych myśli o tym jak człowiek ze zdjęć się z nią kocha w łóżku, na którym jestem teraz, ja są chwile kiedy jestem zajęty w pracy, kiedy ktoś mnie zajmie rozmową, lub kiedy jesteśmy razem i czymś się zajmiemy, ale to są chwile. Poza tym kiedy choćby na chwilę zostanę sam - są tylko te uporczywe myśli i nic więcej.

Przestałem się interesować muzyką, którą kocham, przestałem czytać książki, przestałem myśleć o spotkaniach z przyjaciółmi. Nie jestem w stanie skupić myśli na niczym, poza tymi obrazami i wyznaniami ze znalezionego listu. To wszystko pomimo tego, że bardzo mocno ją kocham i czuję, że znalazłem kobietę życia, ale może właśnie dlatego te obsesje są jednocześnie takie mocne? Dziś rano po raz pierwszy pojawiły się lekkie myśli samobójcze. Rozpaczliwie myślę o odejściu (ona też o tym wie), ale jednocześnie nie potrafię jej skrzywdzić, oczami wyobraźni widzę siebie udającego przez następne lata, że wszystko jest ok, by zaraz potem pomyśleć o tym, że dziś wieczorem powiem jej, że odchodzę.

I taka ciągła huśtawka emocjonalna, właściwie przestałem mieć jakiekolwiek szczęśliwe chwile w życiu, przestałem planować wspólne wyjazdy, nie mam pomysłu na wspólne spędzanie czasu, zaniedbałęm domek na wsi, który mam, nie wiem co mam ze sobą zrobić, jest mi potwornie źle i nie pomogło zbyt wiele to, że jej to wszystko wyznałem, tym bardziej, że ona mi nie potrafi pomóc, poza tym że mówimy sobie, że poradzimy sobie miłością, która podobno wszystko zwycięża, ale ja już nie wiem czy to wystarczy, może jestem po prostu chory. Pytanie: czy można wpaść w depresję (lub cokolwiek to jest) w ciągu półtora miesiąca?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest nerwica natręctw?

Witam uprzejmie. Nie dawno skończyłem 15 lat. Z nerwicą natręctw spotykam się chyba od urodzenia. Kiedy byłem małym dzieckiem objawiała się ona np. poprzez dążenie do symetrii. Tzn. kiedy dotknąłem coś lewym łokciem to musiałem i prawym, kiedy podrapałem się...

Witam uprzejmie. Nie dawno skończyłem 15 lat. Z nerwicą natręctw spotykam się chyba od urodzenia. Kiedy byłem małym dzieckiem objawiała się ona np. poprzez dążenie do symetrii. Tzn. kiedy dotknąłem coś lewym łokciem to musiałem i prawym, kiedy podrapałem się prawą ręką to lewą musiałem zrobić tak samo, itp. Choroba raz wracała i raz odchodziła. Często objawiała się również poprzez silną potrzebę dotknięcia czegoś bez powodu. Oczywiście przy próbie sprzeciwienia się temu impulsowi pojawiał się dziwny lęk lub niekomfortowe uczucie psychiczne. Ta niemiła przypadłość dała mi spokój na jakiś czas. Aczkolwiek jakieś 3 lata temu wróciła i jest ze mną do dziś. Z dnia na dzień jest gorzej a ja się strasznie męczę. Z początku w mojej głowie pojawiały się myśli, które lekko obrażały najbliższych. Reakcją na nie była modlitwa. Modliłem się za każdym razem. Praktycznie co chwilę. Później myśli zaczęły się zmieniać "rytuały'' również. Obecnie mam praktycznie co chwilę myśli obrażające w sposób wulgarny Boga i najbliższych. Jestem osobą wierzącą i kocham swoją rodzinę, więc myśli są dla mnie dużym ciężarem. Na myśli reaguję różnie. Zazwyczaj chodzę ustaloną trasą, powtarzam różne regułki. Kiedy zajmuję się czymś lub robię coś ciekawego, myśli zazwyczaj nie ma. Ale kiedy mój mózg ma chwilę odpoczynku to zaczyna się problem. O moim problemie wie tak na prawdę tylko moja dziewczyna. Rodzice i najbliższa rodzina nie wiedzą nic. Mam dość wmawiania sobie że dam sobie radę sam. Proszę o pomoc. I powiedzcie mi, czy to na pewno są zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje ciągłe myślenie o pieniądzach to już obsesja?

Dzień dobry. Mam na imię Paulina i mam 20 lat. Nie wiem, czy mój "problem" nie jest zbyt błahy, żeby o nim tu pisać, ale bardzo cenię sobie tę stronę i mam nadzieję, że uzyskam jakąś odpowiedź gwoli uspokojenia :]....

Dzień dobry. Mam na imię Paulina i mam 20 lat. Nie wiem, czy mój "problem" nie jest zbyt błahy, żeby o nim tu pisać, ale bardzo cenię sobie tę stronę i mam nadzieję, że uzyskam jakąś odpowiedź gwoli uspokojenia :].

Jakiś czas temu zauważyłam, że bardzo ważne (może aż za) są dla mnie pieniądze. Może to śmieszne, ale ja non stop myślę o pieniądzach, w ciągu dnia, przed snem, zawsze... Zaczęłam niedawno grać w Lotto. Kiedy tylko kupię kupon, to od razu mam dobry humor, wstępuje we mnie nowa energia, jestem pełna nadziei, a kiedy po raz kolejny okazuje się, że nic nie wygrałam, to mam "doła", zaczynam myśleć, że życie nie ma sensu i jeśli w najbliższym czasie nie wygram przynajmniej 500 tysięcy to się zabiję, bo życie bez pieniędzy nie ma sensu... Póki co mieszkam u rodziców i jeszcze się uczę.

Nie chcę pracować, jedynym sposobem jaki widzę w życiu na zarobienie pieniędzy to wygranie w Lotto albo "upolowanie" bogatego faceta ;/ Mam obsesję? Przesadzam? ;/ Pozdrawiam i czekam na odp :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Natręctwa - co z nimi zrobić?

Mam silne natręctwa - myśli, które zatruwają mi każdy dzień, a dotyczą błahych spraw, np. plamy na bluzce. O takiej błahostce potrafię myśleć do upadłego dzień i noc. Codzienność przypomina KOSZMAR. Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mi jest? Jakie skutki uboczne może nieść za sobą leczenie farmakologiczne?

Witam. Jestem mężczyzną mam 25 lata i poszukuję pomocy, bo od dawna mam - raz większe, raz mniejsze - problemy, chyba związane z nerwicą natręctw (zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi). To długa historia, ale w skrócie ją opiszę. Wydaje mi się, że moje...

Witam. Jestem mężczyzną mam 25 lata i poszukuję pomocy, bo od dawna mam - raz większe, raz mniejsze - problemy, chyba związane z nerwicą natręctw (zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi). To długa historia, ale w skrócie ją opiszę. Wydaje mi się, że moje problemy zaczęły się w wieku 13 lat, ale nie jestem dokładnie pewny - coś koło tego. Mając te 13 lat i bawiąc się z kolegami w pewnym budynku do wyburzenia zauważyłem strzykawkę i wtedy moja psychika, wyobraźnia dziecka, zadziałała i nasuwały się pytania: "a jeśli jej dotknąłem, a osoba, która jej użyła była chora na AIDS?" itp., itd. No i wtedy zaczeły się moje problemy, a mianowicie: częste mycie rąk, po kilka razy, a nawet kilkadziesiąt, aż moja skóra na dłoniach była sucha i popękana. Trwało to dość długo i rodzice to oczywiście zauważyli - mama tłumaczyła mi, że nic złego mi się nie stanie, ale nie dało mi się tego przetłumaczyć i myłem dalej te ręce, ale jakoś sam sobie tłumaczyłem, że to choroba na tle psychicznym i po troszku, małymi kroczkami coraz rzadziej myłem te ręce. Oczywiście przychodziło to z trudem, ale na siłę sam opanowałem to i mi przeszło - trwało to około roku, ale z różnym natężeniem. Potem, nie wiem w jakim odstępie czasu, pojawiły się leki przed utratą bliskich osób. To trwało stosunkowo krótko, ale w tym samym okresie zaczęło się moje sprawdzanie, czy drzwi są zamknięte i czy gaz jest wyłączony w kuchni przy kuchni gazowej - niby nic dziwnego, ale to moje sprawdzanie trwa 15 min i nie mogę odejść. Sprawdzam, odchodzę i zaraz myślę: a jeśli nie jest wyłączony gaz? To nie ustąpiło i mam tak do tej pory i wiem, że to nie jest normalne i wiem, że to jest uciążliwe, ale to nie jedyny mój problem. Przez cale lata, aż do teraz, miałem różne dolegliwości, które po krótkim czasie ustępowałym, ale później powracały. Jakieś 5 lat temu miałem ataki paniki bez powodu - nagle, niby nic, zaczynałem się bać sam nie wiedząc czego się boję, ale miałem tak tylko parę razy. Nauczyłem się nad tym panować dość szybko i jak zaczynałem się nagle bać, ale zanim to była panika, to sobie to tłumaczyłem, że nic się nie dzieje i dalej się bałem, ale już nie była to panika i teraz już nie miewam takich ataków. Te ataki były krótkie, trwały może 2 min, aż sobie przetłumaczyłem, że wszystko jest dobrze. Teraz już mam żonę, mieszkanie, pracę i chyba nerwicę! Wydaje mi się, że nie widać po mnie, że mam jakieś problemy oprócz ciągłego sprawdzania drzwi gazu i zamęczania żony. A co będzie, gdy mnie zwolnią z pracy? Jak my sobie damy radę? Czy się nie pomyliłem w pracy? Praktycznie cały czas żyję w ciągłym przekonaniu, że jestem nieudacznikim i że w pracy sobie nie radzę, że mnie nikt nie lubi. Jak ktoś zwróci mi uwage lub krzyknie na mnie to już wiem, że będę się tym przejmował, zamartwiał przez parę dni, a nawet tygodni. Kolejnym problemem - i to największym - na tę chwilę są napady agresji, zdenerwowania. Wszystko mnie wkurza, a czasem mam doła, smutno mi, potrzebuję wsparcia drugiej osoby i zamartwiam się wszystkim, a najbardziej jak z kimś się pokłócę w pracy to przeżywam to parę tygodni. Miewam częste bóle głowy. Ważę 50kg (167 cm wzrostu) i nie mam apetytu, choć nie zawsze, bo czasem lubię dobrze zjeść, ale mam też tak, że jestem głodny, ale nie mam ochoty jeść. Wiem, że to wszystko co opisałem to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i chyba pójdę do lekarza psychiatry. Chciałbym leczyć się lekami. Moje pytanie jest takie: jakie są skutki uboczne zażywanie laków i czy Wy również moje objawy diagnozujecie podobnie jak ja? Proszę o radę i pomoc, bo czuję, że działa to na mnie wyniszczająco i mam tego dosyć. Czasem czuję, że nie dam rady już dużej. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Przed snem dręczą mnie wszystkie moje błędy i złe rzeczy jakie mi się przytrafiły. Jak temu zaradzić?

A więc zaraz po położeniu się do łóżka, zadręczam się różnymi błędami w życiu i sytuacjami złymi, które mi sie przytrafiły. Bardzo mnie to załamuje :/ Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To co się ze mną dzieje bardzo utrudnia mi życie. Co robić?

Witam. Chciałabym prosić o pomoc w ustaleniu co się ze mną dzieje. Jestem kobietą, 30 lat. Mam to od dzieciństwa, ale wszystko zaczyna się nasilać i nasilać. A oto pewne powtarzające się obawy: natręctwa bardzo lekkie we wczesnym dzieciństwie...

Witam. Chciałabym prosić o pomoc w ustaleniu co się ze mną dzieje. Jestem kobietą, 30 lat. Mam to od dzieciństwa, ale wszystko zaczyna się nasilać i nasilać. A oto pewne powtarzające się obawy: natręctwa bardzo lekkie we wczesnym dzieciństwie - liczenie kratek w chodniku, które skończyły się, ale czasem dopada mnie, np. potrzeba dotknięcia klamki. Zdarza się rzadko, ale się zdarza.

Czasem czuję, że mam w głowie tysiące myśli i ogólny bałagan, np. w sytuacjach wymagających maksymalnego skupienia się, choć np. w sytuacjach stresu potrafię normalnie funkcjonować. Zapominam już od dzieciństwa o ważnych uroczystościach, urodzinach, o tym co postanowię sobie dnia poprzedniego, np. wieczorem czytam o dietach, postanawiam się odchudzać, a na drugi dzień zupełnie nie pamiętam o tym, powraca to wtedy, kiedy zaczynam coś jeść. Tak samo z wydawaniem pieniędzy. Nie pamiętam nawet urodzin mojego męża, choć już bardzo wiele razy ta data była mi potrzebna. Nie pamiętałam urodzin mojej mamy choć obchodzi ona w tym czasie co moja imieniny. Odczuwam czasami rożne lęki, np. nie mogę oglądać horrorów itd. Zapominam gdzie mam klucze i czy je wzięłam, itd. Ogólnie zapominam wiele rzeczy. W pracy - a pracuje w administracji - np. pisze list, sprawdzam, jest dobrze, a później sprawdzam 2 raz i okazuje się, że są błędy. Czasem mam wrażenie, że nie widzę pewnych rzeczy. Reaguje bardzo emocjonalnie na opowieści, np. moja przyjaciółka mówi o tym jak potraktował ją szef, a ja już mam w głowie wizję co zrobiłabym i czuję, że zaczynam się denerwować. Mam tiki nerwowe czasami. Jeśli mam do zrobienia kilka rzeczy jest mi trudno podjąć decyzję, w ogóle strasznie trudno podejmuję decyzje, a jak podejmę to potem żałuje....

Tak jak pisałam odczuwam silne emocje z powodu czyjegoś problemu, a z drugiej strony czasem sytuacje takie jak np. śmierć babci nie powodują żadnych uczuć w danym momencie. Mam w głowie myśli samobójcze, ale nie takie że chcę się zabić. Raczej myślę o tym że np. jadąc samochodem mogę mieć wypadek, albo np. dzwonią moi rodzice i mówią, że jadą do innego miasta, a ja już wyobrażam sobie jak maja wypadek i jak ja się zachowuję i ogólnie całą tę sytuację. Nie wiem co robić, bo te wszystkie rzeczy razem nasilają się. Co mi jest?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bardzo dokładnie opisuję co mam w głowie. Czy to nerwica natręctw?

Witam. Mój problem rozpoczął się już ponad rok temu, przez ponad rok w głowie w cudzysłowie przeszedłem już cały świat, tak zmienna była moja sytuacja, lecz pod wpływem ostatnich zdarzeń jestem w stanie opisać co może być przyczyna chorych myśli...

Witam. Mój problem rozpoczął się już ponad rok temu, przez ponad rok w głowie w cudzysłowie przeszedłem już cały świat, tak zmienna była moja sytuacja, lecz pod wpływem ostatnich zdarzeń jestem w stanie opisać co może być przyczyna chorych myśli w mojej głowie, co więcej raczej jestem tego pewien, ale od początku.

Rok temu bylem z pewna kobieta, wszystko było bardzo ok, po pewnym czasie zaczęła się zazdrość, robiła się coraz bardziej chorobliwa i miałem ciągle uczucie krzywdzenia przez druga osobę (choć naprawdę tak nie było), ale to nic, to wszystko to normalne uczucia, więc nie ma tu nic maga złego, lecz mam wrażenie, że pod wpływem tych uczuć nie wiem być może czegoś innego, ale jestem raczej pewien, że pod wpływem tych uczuć, w mojej głowie pojawił się chory obraz tej osoby.

Mianowicie będę mówił dosłownie co mi się działo w głowie: miałem obraz tej osoby w głowie, gdzie ona nic nie mówi, a na wszystkie pytania tylko odpowiada jakimś gestem lub krótkimi, bardzo prostymi odpowiedziami, potem co by się nie działo w teraźniejszość mój obraz tej osoby ciągle wracał do tego stanu, który opisałem, powoli wręcz zaczynałem w niego wierzyć, że ta osoba tylko tak odpowiada, że tylko tyle umie mówić – wiem, że to wręcz śmiesznie brzmi, ale opisuje dosłownie co mi się dzieje w głowie. Doszło to, że nie mogłem sobie przypomnieć żadnych dialogów z nią, choć wiem, że było ich mnóstwo, ciągle ten zasra*y obraz w głowie, który zakrzywiał mi rzeczywistość co do jej osoby. Kosztowało mnie to cholernie dużo, ale odpuściłem sobie tą osobę, chociaż ją kochałem przez rok - udało mi się o niej zapomnieć. Schiza ciągle jest, nawet teraz, ale już nie boli, nie przeszkadza, nie doprowadza do szalu, nie rozwala głowy.

Lecz niestety stało się najgorsze. Znów spotykam się z kobietą i znów, po 2 miesiącach, pojawił się ten sam problem, znów pod wpływem jakichś stresujących wydarzeń pojawił się obraz tej osoby, znów ten sam. Teraz już jestem pewien, że to nie z tamtą osobą było coś nie tak, tylko ze mną. Kobietę, z którą teraz jestem bardzo kocham mimo tych myśli, wiem że ją kocham, lecz to mi sprawia ból przez tę schizę, z tym obrazem jej w głowie miłość zamienia się w ból. Mam ciągle myśli samobójcze, jestem na skraju zupełnego zwariowania. Biorę lek przeciwdepresyjny, lecz dopiero od 5 dni, ponieważ dopiero 5 dni temu zdecydowałem się iść do psychiatry. Na razie nie pomaga. Myślicie, że to na pewno NN? W ogóle co o tym sądzicie? Potrzebuję żeby ktoś w ogóle spojrzał z trzeciej osoby na to, bo wariuje. Z góry dzięki.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Natrętne myśli - proszę o jakąś radę

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w...

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w dawce 100 mg i doraźnie preparat benzodiazepiny i stwierdził depresję z lękiem. Ale od lutego tego roku pojawił się inny problem. Mianowicie natrętne myśli o Bogu, śmierci, przemijaniu. Moja wiara upadła i ciągle w głowie siedzą mi myśli typu: co jest po śmierci? Dlaczego musimy umierać? Jak czuje się osoba, która umiera? Wydaje mi się, że za chwilę będę już staruszką, która musi żegnać się z tym światem. A ja tak bardzo przecież chcę żyć i nie mogę jakoś się pogodzić z tym, że kiedyś ja i moi bliscy odejdą. Z drugiej strony życie wydaje mi się jakieś takie nudne, monotonne. Próbuję już znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale ciągle mam myśli, że każda minuta przybliża mnie do końca. Oczywiście o tych myślach powiedziałam lekarzowi, który zwiększył mi dawkę leku do 150 mg. Ale dalej te objawy się utrzymują. Czasami w bardzo gorszych momentach czuję jakiś taki wewnętrzny niepokój, chce mi się płakać, czuję się jakaś taka bezradna. Przecież nigdy takie tematy mnie nie interesowały, a teraz są ciągle ze mną. Chodzę na terapię psychodynamiczną już ponad pół roku, ale nie wiem, czy ona coś daje. Tak bardzo chciałabym się cieszyć życiem, a te myśli mi to uniemożliwiają. Już nie wiem, co mam robić. Czuję się bardzo zagubiona w tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym być w końcu sobą. Te myśli strasznie męczą, ciągle są obecne. Jak tylko widzę starszych ludzi od razu wyobrażam sobie, że oni zaraz będą umierać, że już mają tak niewiele czasu... Czy to możliwe, że leki, które biorę, mogły wywołać natrętne myśli (gdzieś kiedyś to przeczytałam)? Czy te myśli kiedyś znikną i zacznę normalnie funkcjonować? Jak mam sobie pomóc? Szukam wszędzie pomocy, a jakoś nikt dokładnie nie odpowiada mi na te wszystkie pytania? Dodam jeszcze, że życie prywatne mam udane. Mam chłopaka, z którym planujemy ślub, studiuję i nie wiem, gdzie dokładnie tkwi problem. Nie wiem, skąd te natrętne myśli...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mogę przestać wspominać! Zwariowałam? Jestem chora psychicznie?

Mój problem zaczął się kilka miesięcy temu. Zaczęły na mnie spadać nagle myśli. Dokładniej wspomnienia sprzed kilku lat. Najgorsze, że te wspomnienia zaczęłam przeżywać tak jakbym znowu w tych miejscach i sytuacjach była, np. opowiadałam mężowi pól nocy jak byliśmy...

Mój problem zaczął się kilka miesięcy temu. Zaczęły na mnie spadać nagle myśli. Dokładniej wspomnienia sprzed kilku lat. Najgorsze, że te wspomnienia zaczęłam przeżywać tak jakbym znowu w tych miejscach i sytuacjach była, np. opowiadałam mężowi pól nocy jak byliśmy kiedyś, 6 lat temu, na dyskotece, mało tego - opowiedziałam mu naszą rozmowę z tej dyskoteki - słowo w słowo! Myślałam, że zwariowałam, ale powiedział, że tak faktycznie było, że to niesamowite.

Niestety zaczęło się to dziać coraz częściej. Potrafię tak siedzieć cały dzień, myśleć o jednym, przypominać sobie co było 10 lat temu i umiem wrócić do tamtych sytuacji i słowo w słowo powtarzać i z przejęciem opowiadać jak to było. Najgorsze iż ostatnio opowiedziałam mu bardzo dokładnie historię z czasów, kiedy się jeszcze nie znaliśmy. Widziałam znów to wszystko w głowie: jego rodzinę, to, co mówili, co robili opowiadałam mu – powiedział, że naprawdę tak było i skąd o tym wiem, przecież ja go wtedy nie znałam. Nie było mnie tam, dlaczego więc to widziałam? Skąd ja o tym wiem?:(

Martwi mnie to. Nie chcę tych myśli. Same na mnie spadają, są koszmarne i natrętne. Męczę męża bez przerwy tym wspominaniem i gadaniem. Twierdzi, że ja całkowicie żyję przeszłością. Najgorsze, że ja nie chcę sobie tego wszystkiego przypominać, nie mogę przez to spać. I co dziwne w tym wszystkim to o czym sobie przypominam naprawdę się zdarzyło. Dlaczego nigdy wcześniej o tym nie pamiętałam? Gdzie była ta pamięć? I po co mi się to wspomina? Błagam o pomoc nie mogę już wytrzymać. Chcę przestać myśleć.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Sterydy anaboliczne

Witam, jestem mężczyzną mam 21 lat. Od kilku lat choruje na nerwice natręctw. 3 lata się leczyłem ale zaprzestałem teraz się pogarsza wszystko. Chciałem zapytać, czy po terapii psychologicznej można brać sterydy anaboliczne i kontynuować swoją pasję, jaką jest... Witam, jestem mężczyzną mam 21 lat. Od kilku lat choruje na nerwice natręctw. 3 lata się leczyłem ale zaprzestałem teraz się pogarsza wszystko. Chciałem zapytać, czy po terapii psychologicznej można brać sterydy anaboliczne i kontynuować swoją pasję, jaką jest kulturystyka? Czy musiałbym wyleczyć się lekami? Czy w ogóle będzie możliwe u mnie branie anabolików, bo nigdy jeszcze ich nie brałem? Proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam natręctwa myślowe. Czy da się przez to przejść?

Mam 16 lat i jestem pół roku po nerwicy. Jednak całkowicie nie przeszło. Pozostały mi po niej natręctwa myślowe. Jestem w nowej szkole i boję się, że ktoś mnie skrzywdzi. Ciągle mam myśli, że ktoś chce mi coś zrobić....

Mam 16 lat i jestem pół roku po nerwicy. Jednak całkowicie nie przeszło. Pozostały mi po niej natręctwa myślowe. Jestem w nowej szkole i boję się, że ktoś mnie skrzywdzi. Ciągle mam myśli, że ktoś chce mi coś zrobić. Oprócz tego chyba mam nawroty jakieś. Nie widzę sensu życia i czarno widzę swoją przyszłość. Zawsze uważałem się za osobę nieudolną. Nic mi nie wychodzi i nie mogę znaleźć czegoś, co sprawiłoby mi przyjemność. Mam też myśli samobójcze i poczucie winy. Co to może być? Da się jakoś przez to przejść? Obawiam się najgorszego.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Wymyślanie sobie nieistniejących problemów

Ogólnie jestem osobą bardzo zadowoloną z życia i uważam, że mam dużo szczęścia. Mam wielu znajomych, kochającą rodzinę, dobre wyniki w nauce. Moim jedynym problemem jest to, że własnie wymyślam sobie różne nieistniejące problemy, głownie to, że nikt mnie nie...

Ogólnie jestem osobą bardzo zadowoloną z życia i uważam, że mam dużo szczęścia. Mam wielu znajomych, kochającą rodzinę, dobre wyniki w nauce.

Moim jedynym problemem jest to, że własnie wymyślam sobie różne nieistniejące problemy, głownie to, że nikt mnie nie lubi, że każdy ma lepiej ode mnie. Czasami jest tak, że te myśli nie dają mi spokoju. Pojawiają się w każym momencie, ale zauważyłam, że jest tak głównie, gdy są wakacje, gdy mam dużo wolnego czasu.

Po prostu nachodzi mnie ta myśl i nie mogę jeść, boli mnie brzuch. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jest to bardzo uciążliwe. Chciałabym się pozbyć tego problemu. Najgorsze jest to, że mam świadomość, że rzeczywstość jest inna, ale ja i tak wymyślam sobie różne problemy.

Ciągle żyję wspomnieniami - jak z tym walczyć i to pokonać?

Mam 20 lat, od dłuższego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego, zamiast przechodzić mi to jest coraz gorzej. Powinnam być szczęśliwa, bo mam wszystko czego pragnę: kochającego chłopaka, przyjaciółkę, pracę. Ale to wszystko niszczy mój stan psychiczny. Wypominam...

Mam 20 lat, od dłuższego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego, zamiast przechodzić mi to jest coraz gorzej. Powinnam być szczęśliwa, bo mam wszystko czego pragnę: kochającego chłopaka, przyjaciółkę, pracę. Ale to wszystko niszczy mój stan psychiczny.

Wypominam sobie rzeczy, które miały miejsce gdy miałam 14 czy 15 lat, np. że całowałam się z trzema chłopakami jednego dnia (oczywiście nic więcej), bo byłam pod dużym wpływem alkoholu czy różne inne rzeczy, głupoty, których żałuję i wstydzę się. Wiem, że nigdy nic złego nie zrobiłam, zawsze znałam granicę. Jak już napisałam, od około roku wypominam sobie wszystko, czego żałuję, to stało się moją obsesją. Mimo tego, że mój chłopak i przyjaciółka tłumaczą mi, że to jest po prostu chore, bo nic aż tak złego nie zrobiłam, że każdy przechodził ten wiek, oni też, to jest ze mną coraz gorzej.

Ostatnio nawet wmawiam sobie rzeczy, których nie zrobiłam. Nie potrafię myśleć o niczym innym, męczę się z tym. Moja psychika każe mi wypominać sobie to wszystko, karzę siebie samą. Są dni, że zaczynam płakać i nie mogę przestać, są minuty, podkreślam, minuty, że sama się z siebie śmieję, że wymyślam sobie problemy.Od miesiąca biorę leki na depresję, niestety nie widzę poprawy. Byłam nawet u psychologa, ale czekając na korytarzu zrezygnowałam, bałam się. Gdy tylko mam wolny czas, śpię, chociaż ciągle męczą mnie koszmary, w których nie mogę znaleźć mojego chłopaka lub widzę czyjąś śmierć. Ostatnio boję się ludzi, gdy widzę kogoś kto mnie zranił lub czuję wobec niego negatywne emocje, wpadam w panikę. Co robić?

Wszyscy mówią o mnie, że porządniejszej osoby ode mnie nie znają, że jestem dobra i mądra. Że jestem ostatnią osobą, która odwaliłaby głupotę. Wiem, że mają rację, bo staram się być idealna. Ale nie chcę dalej się męczyć, chcę być szczęśliwa i nie karać się, za to, że dwa czy trzy razy i to lata temu popełniłam błąd. Pozdrawiam i bardzo proszę o radę, może ktoś obcy przemówi mi do rozumu.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się, że skrzywdzę moje dziecko. Czy to możliwe?

Leczę się na nerwicę lękową od 10 lat, chodziłam na terapię grupową, brałam już różne leki. Wcześniej miałam największe obawy przed śmiercią, bałam się że umrę, miałam bóle serca, poty i wszystkie inne, balam się wychodzić z domu, nie wychodziłam...

Leczę się na nerwicę lękową od 10 lat, chodziłam na terapię grupową, brałam już różne leki. Wcześniej miałam największe obawy przed śmiercią, bałam się że umrę, miałam bóle serca, poty i wszystkie inne, balam się wychodzić z domu, nie wychodziłam za próg domu w ogóle, przez rok już całkiem, a wcześniej tylko z kimś. Podleczyłam się trochę.

Tak ciągnęły się jakoś te lata. Dostałam jakichś lęków - bałam się, że komuś coś zrobię albo sobie. Później zrobiłam prawo jazdy i przez ponad rok miałam spokój, cieszyłam się życiem, brałam trójpierścieniowy lek przeciwdepresyjny raz na jakis czas i lek uspokajający - połówkę gdy się źle czułam, a było to raz na dwa miesiące, ale od wczoraj znowu mnie dopadło. Boję się, że mogę coś zrobić swojemu synkowi, boję się noży i wszystkiego niebezpiecznego, czym mogłabym kogoś skrzywdzić, najbardziej boję się o synka. Wzięłam dzisiaj znowu połowę leku przeciwdepresyjnego, ale po nim mam jakieś pobudzenie i sciśnięcie, wzięłam też połowe leku uspokajającego, staram się sobie radzić, ale nie daję rady - czy jest możliwe, że zwariuję i przestanę panować nad sobą.

Czy mogę zrobić komuś krzywdę? Boję się. Zastanawiam się co by się stało gdybym nad sobą nie zapanowała, błędne kolo, o nikogo się nie boję tylko o synka - niewinną istotkę, bezbronną, moją kochaną.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to początek choroby psychicznej?

Dzień Dobry. Mam 24 lata, jestem kobietą. Od dłuższego już czasu dręczą mnie obsesyjne, natrętne myśli, szcególnie na punkcie wyglądu płci przeciwnej. Czasami zamyśle się i tak jakbym była w innym świecie. Próbuje to od siebie odganiać, ale czasem...

Dzień Dobry. Mam 24 lata, jestem kobietą. Od dłuższego już czasu dręczą mnie obsesyjne, natrętne myśli, szcególnie na punkcie wyglądu płci przeciwnej. Czasami zamyśle się i tak jakbym była w innym świecie. Próbuje to od siebie odganiać, ale czasem jest to silniejsze, nie może mi wyjść z głowy. Normalnie mogę wszystko zrobić, pracować, ale ciągle mam jakies dziwne myśli. Czy jest to jakaś obsesja, jak moge sama to przezwyciężyć? Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Mój kolega ma ChAD. Jak mu pomóc?

Mój kolega ma CHAD. Bardzo cierpi z tego powodu. W mniejszym stopniu ma nerwicę natręctw. Ma także fobie społeczną. Cały czas myśli o samobójstwie, a ja bym chciała jakoś mu pomóc. Gdy zaproponowałam mu pójście do psychiatry...

Mój kolega ma CHAD. Bardzo cierpi z tego powodu. W mniejszym stopniu ma nerwicę natręctw. Ma także fobie społeczną. Cały czas myśli o samobójstwie, a ja bym chciała jakoś mu pomóc. Gdy zaproponowałam mu pójście do psychiatry, nie zgodził się. Kiedyś był u psychiatry. Ale sądzi, że to nic mu nie pomogło. Także dowiedziałam się od niego, że jak zrobił tomografię komputerową - wyszło mu, że ma torbiele na płacie czołowym i poszerzone komory boczne mózgu. Proszę o szybką odpowiedź: jak mu mogę pomóc? Szczególnie z CHAD. Bardzo boję się o niego, bo już nie raz mówił, że popełni samobójstwo, bo tego dłużej już nie zniesie. Czy sama rozmowa może pomóc, czy trzeba czegoś więcej, jakichś leków? Jak go namówić na pójście do psychiatry? Jego CHAD jest w stopniu zaawansowanym.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwica natręctw czy rozdwojenie jaźni?

Czy ja jestem gejem?  Wczoraj gdy pracowałem w ochronie, to patrząc na mężczyzn myślałem o tym na  dzień dobry. Mam 19 lat i 9 miesięcy. Zawsze byłem bardzo nerwowy. Już w wieku dojrzewania miałem objawy nerwicy natręctw (jeśli to jest...

Czy ja jestem gejem?  Wczoraj gdy pracowałem w ochronie, to patrząc na mężczyzn myślałem o tym na  dzień dobry. Mam 19 lat i 9 miesięcy. Zawsze byłem bardzo nerwowy. Już w wieku dojrzewania miałem objawy nerwicy natręctw (jeśli to jest to). Gdy grałem z kolegami w piłkę, to co jakiś czas musiałem podciągnąć skarpetki, bo jeśli tego nie zrobiłem, czulem dyskomfort. Potem miałem jakąś obsesję na zapinanie rozporka w spodniach. Co jakiś czas upewniałem się, czy nie mam rozpiętego rozporka. Potem zacząłem myśleć, że mam krzywy kręgosłup, bo miałem jeden bark delikatnie niżej (nikt by tego nie zauważył na pierwszy rzut oka), na każdej przerwie w szkole przyglądałem się odbiciu w szybie, czy tak na pewno jest (a w szkole mieliśmy badania i wyszło, że mam prosty). To tyle co pamiętam z gimnazjum i podstawówki. Zawsze uwielbiałem sport, w gimnazjum grałem w drużynie piłkarskiej. Pod koniec gimnazjum zacząłem chodzić na siłownię, do dziś się tym interesuję, przestałem grać w piłkę. Wtedy zacząłem dużą uwagę zwracać na swoje ciało, rozbudowałem swoje ciało, koledzy mi zazdrościli. Mam powiększone sutki i różnią się one od siebie nieznacznie, mam lekka ginekomastię, potrafiłem wiele czasu spędzać przed lustrem patrząc na nie z każdej strony i ubolewając nad tym faktem. Zawsze gdy zdejmę koszulkę to patrzę na swoje piersi i patrzę to na jedną, to na drugą. Mam podobnie z moimi ramionami, kilkadziesiąt razy dziennie potrafię sprawdzać, czy mam równe bicepsy. Gdy biorę do ręki portfel, potrafię kilka razy sprawdzać, czy wszystko w nim jest. Jak odkładałem pieniądze do szufladki, potrafiłem kilka razy je przeliczyć. To jest część z tych objawów, które wydają mi się zgodne z NN. Lecz objawy znacznie nie utrudniają mi życia, nie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Od dwóch lat pracuję w ochronie w klubach dyskotekowych. Poznałem dziewczynę, w której bardzo się zakochałem. Potem miałem konflikt z prawem - dostałem wyrok w zawieszeniu i przy każdym innym przewinieniu (starałem się ich unikać, jak tylko mogłem) bałem się, że coś z tego wyjdzie, że pójdę do więzienia i stracę swoją ukochaną. A o błąd nie trudno w mojej pracy. Raz niechcący popchnąłem chłopaka, który padając na ziemię wybił sobie zęby i obdarł bardzo mocno twarz. Bardzo się przestraszyłem, że dostanie jakiegoś zakażenia i że umrze, a ja pójdę do wiezienia. Wiele razy miałem sytuacje, przez które się bałem, że tak właśnie będzie. Już miałem przestać pracować w tej branży. Pod koniec kwietnia (około 2 miesięcy temu) spotkało mnie coś strasznego. Oglądając filmy pornograficzne natknąłem się na film gejowski i postanowiłem go włączyć. Wywołał we mnie duże podniecenie. Zacząłem myśleć, że jestem gejem, ta myśl ciągle przy mnie była i jest, tak bardzo się tego boję... A przecież mam dziewczynę i zawsze było mi z nią dobrze, kocham ją. Boję się tego, że przez to ją stracę. Zaczęło się u mnie duszenie w klatce piersiowej, kłucia serca. Na każdym kroku, gdziekolwiek bym nie był, to patrzyłem na facetów zastanawiając się, czy mógłbym, np. go pocałować, uprawiać z nim seks, wyobrażałem sobie jak to by wyglądało i budziło to we mnie lęk i podniecenie, nad którym czasem nie mogłem zapanować. Czytałem jak to jest być gejem. Jak to w sobie rozpoznać. I do dziś tego nie wiem. W trakcie pracy w ochronie w klubie miałem takie lęki, że musiałem się zwalniać z pracy, cały czas chciałem spędzać z dziewczyną. Pomyślałem sobie, że może jeśli jestem gejem, to lepiej byłoby się urodzić kobietą i zacząłem myśleć, że może zechcę być jakimś transwestytą (bałem się strasznie). Czułem się jakbym ją okłamywał. Zacząłem się źle czuć, byłem cały czas zmęczony, cały czas chciało mi się spać, nie chciałem wstawać z łóżka, żeby nie myśleć, bolała mnie głowa, zatykało mi uszy, schudłem, nie dałem rady spać, miałem bardzo płytki sen, przestałem chodzić na siłownię. Nie miałem po prostu na nic ochoty. Ponad miesiąc temu, w weekend, miałem dużo pracy. Piątek - praca w gospodarstwie, noc w ochronie, sobota - dzień w gospodarstwie, noc w ochronie, i tak spałem po 5 godz. W niedzielę obudziłem się z bólem głowy, bardzo zdenerwowany i znowu te myśli, że jestem gejem. Tego dnia, gdy jechałem samochodem, zaczęło mnie mocno dusić i boleć serce, wysiadłem z samochodu i poszedłem do swojej dziewczyny. Usłyszałem jak ktoś mnie woła, odwróciłem się i usłyszałem ponownie, jak ktoś mnie woła i zobaczyłem chłopaka 50 metrów ode mnie, po drugiej stronie ulicy (stwierdziłem, że przecież on nie mógł mnie wołać), bardzo się przeraziłem,  że będę chory psychicznie, że zabiorą mnie zaraz do szpitala, że będę miał schizofrenię, tak, jak mój sąsiad. Myśli o tym, że jestem gejem, odeszły na bok. Zacząłem myśleć, że będę miał schizofrenię, zacząłem o tym czytać, na każdym kroku się zastanawiałem, czy nic nie zauważę i czy nic nie usłyszę. Gdy widziałem jakąś dziwną, rzecz to pytałem swoją dziewczę, czy widzi to, co ja. Upewniałem się czy nic mi nie jest. Po dwóch dniach poszedłem do psychiatry prywatnego. Powiedziałem jak wygląda mój problem. Zlecił mi badanie elektroencefalograficzne i przepisał leki: neuroleptyk i lek stabilizujący nastrój. Neuroleptyk brałem jakieś 1,5 tyg i odstawiłem, bo doszedłem do wniosku, że lekarz właściwie nie postawił żadnej diagnozy i nie powiedział co mi jest, a już faszeruje mnie lekami. Drugiego leku nie brałem w ogóle. Postanowiłem, że więcej do niego nie pójdę. Zrobiłem badanie EEG i wyszedł wynik w normie. Myślałem też, że mam guza mózgu i myślałem, że to będzie już mój koniec. Miałem straszne lęki, nie mogłem spać, czytałem o urojeniach w schizofrenii, myślałem też, że jestem opętany. Wiem, że ludzie w schizofrenii są przekonani, że ludzie o nich myślą itp. Ja założyłem, że moja ciocia o mnie myśli i gdy chodziła po podwórku to patrzyłem na nią i się zastanawiałem, czy ja myślę, że ona o mnie myśli (irracjonalne). Mogę do siebie dopasować szereg chorób psychicznych, myślałem też, że mam chorobę dwubiegunową, bardzo dużo czytam o tych wszystkich chorobach. Tydzień po odstawieniu neuroleptyku zacząłem brać Nervosol. Zaczął mi pomagać, zacząłem się czuć lepiej, nie mam tak mocnych lęków. Lęki w dużym stopniu się zmniejszyły. Znowu zacząłem myśleć, że jestem gejem i że chcę zmienić płeć, i się dalej nad tym zastanawiam, jak to by było być gejem albo kobietą:( Zastanawiam się czasami czy ja kocham swoją dziewczynę, czy ja sobie wmawiam, że jestem hetero, bo nie potrafię się pogodzić z faktem, że jestem gejem. Czasami jak myślę o seksie z mężczyzną, to mam ochotę na seks. Zastanawiam się też czy może mam jakieś rozdwojenie jaźni? Najgorsze jest to, że teraz jak patrzę na jakąś ładną dziewczynę, która mi się podoba, lub jestem blisko swojej dziewczyny, to czuję duszenie w klatce piersiowej. Nie wiem czym ono jest spowodowane:( Wcześniej tak miałem, jak patrzyłem na faceta. Nie rozumiem dlaczego tak jest. Skąd ten lęk kiedy jestem blisko dziewczyny? Czy to jakieś rozdwojenie jaźni? :(:(:( Czy ja jestem gejem? Proszę o pomoc. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinienem się przebadać? Jeśli tak, to gdzie?

Witam. Od 3 lat robię wszystko wyliczoną liczbę razy. 4 razy czegoś dotykam, 2 razy włączam światło itp. Poza tym ciągle się przejmuję, że jeśli nie zrobię czegoś np. 4 razy to stanie się coś złego i nie mogę tych...

Witam. Od 3 lat robię wszystko wyliczoną liczbę razy. 4 razy czegoś dotykam, 2 razy włączam światło itp. Poza tym ciągle się przejmuję, że jeśli nie zrobię czegoś np. 4 razy to stanie się coś złego i nie mogę tych myśli opanować, więc o walce z tym nie ma mowy. Moje pytanie brzmi: czy mam nerwicę? Mam się przebadać, a jeśli tak to gdzie? Strasznie to uciążliwe, ale nie myślałem nigdy, że się od tego mogę uwolnić. Można to wyleczyć? Życie byłoby wtedy łatwiejsze.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Obsesyjne myśli na temat zadania komuś bólu

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13...

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13 [!!] godzin na dobę.

Pomimo wcześniejszych, dobrych kontaktów z innymi, a wręcz bycia duszą towarzystwa, stopniowo przestawało mnie to interesować. Jednakowoż, leczę się już u specjalisty psychiatry, właśnie w kierunku depresji, przyjmuję A***, 50mg 2x1. Leki przyjmuję od marca, na terapię uczęszczam od stycznia. Mimo że przyjmuję leki, to zamiast, teoretycznie być lepiej, ze mną, to w zasadzie, nie ma zmian. Może, czasami, chce się uśmiechać. Rzadko.

Zwracam się, jednak z pytaniem następującym- czy to normalne [podejrzewam, że nie], że mam obsesyjne myśli nt zadania komuś bólu? Czasami nie mogę się oprzeć i kiedy znajduję się z partnerem z sytuacji intymnej, zadaję mu ból. Ale nie tylko w takich momentach. Również, często mam ochotę, po prostu kogoś rozwalić. Coś nie, albowiem nie doznaję ulgi po zniszczeniu rzeczy.

Napawa mnie przyjemność, kiedy widzę ból i przerażenie w oczach drugiej osoby. Należę do szczupłych osób. Przy 168 ważę 56kg. Uwielbiam również sprawiać komuś ból poprzez nękanie, wbijanie tzw. 'szpileczek'. Zdaję sobie sprawę, że jest to sadyzm i chora sprawa.

Proszę o jakąkolwiek pomoc. Póki co, boję się z tym iść do mojej terapeutki. Dodam, że morfologia, ob, mocz, usg tarczycy oraz fT3 fT4, TSH są w normie. Ogólnie, poza wysokim mianem przeciwciał ANA 1:1280; oraz torbielą na szyszynce- 10mm. Wyniki mam w porządku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty