Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica natręctw: Pytania do specjalistów

Czy to nerwica natręctw i czy w tej sytuacji terapia psychodynamiczna jest wskazana?

Witam:) Od 2 lat, najpierw raz, następnie dwa razy w tygodniu, chodzę na psychoterapię psychodynamiczną. Moim problemem zdiagnozowanym przez lekarza psychiatrę jest nerwica, ale nie powiedziano mi wtedy jaki rodzaj, od tamtego czasu jednak upłynęło 7 lat, dużo się zmieniło...

Witam:) Od 2 lat, najpierw raz, następnie dwa razy w tygodniu, chodzę na psychoterapię psychodynamiczną. Moim problemem zdiagnozowanym przez lekarza psychiatrę jest nerwica, ale nie powiedziano mi wtedy jaki rodzaj, od tamtego czasu jednak upłynęło 7 lat, dużo się zmieniło i nie wiem, czy przypadkiem nie przerodziło się to w nerwicę natręctw połączoną z depresją. Niestety psychoterapeutka jest bardzo powściągliwa. Pytana, czy to natręctwa odpowiada pytaniem na pytanie. Jednak postaram się pokrótce opisać mój problem. Mianowicie 2 lata temu poznałam mężczyznę, z którym się związałam. Przez to opuściłam mojego męża, choć w pełni zdawałam sobie sprawę z tego, że to co robię, jest zupełnie niedorzeczne, a pchały mnie do tego właśnie, ja bym to nazwała, obsesyjne, natrętne myśli o tym mężczyźnie. Proszę Państwa, sytuacja wygląda tak, że ja myślę o tym człowieku non stop, zasypiając i budząc się, myślę tylko o nim i o wszystkim, co jest z nim związane. Jeśli cokolwiek zakłóca lub uniemożliwia mi kontakt z nim, czuję niepokój i napięcie. Jakikolwiek brak zainteresowania z jego strony moją osobą powoduje to samo. Ciągle do niego dzwonię, kontroluję, co robi, gdzie tylko mogę. Jeśli nawet staram się odwrócić uwagę od tego, gdzieś ciągle w głowie kołacze się on i myśli o nim. Jest to dla mnie sytuacja niezmiernie wyczerpująca, całkowicie odizolowałam się od ludzi, zamykam w pokoju, siedzę i myślę, ale myśli krążą właśnie wokół niego, jak również wobec bezsensu tego, co robię, że to nie ma sensu, że powinnam być z mężem i mieć normalne życie, że zaniedbuję mojego syna, zdając sobie sprawę, że dla niego tak wielka zmiana jak zamieszkanie z obcym człowiekiem jest również stresujące. Tak naprawdę mam już dość, jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie – schudłam 7 kg. Wróciłabym do męża, wiem, że mogę, ale jak tylko o tym pomyślę, od razu czuję lęk, że nagle go zabraknie bądź znajdzie sobie inną kobietę, co jest logiczne. Sytuacja staje się nie do zniesienia. Od roku nie biorę żadnych leków, ale w tej sytuacji mimo psychoterapii myślę, że powinnam zacząć znów farmakoterapię połączoną z psychoterapią. Nie płaczę i nie mam myśli samobójczych, jedyne co robię, czy aż, to ciągle chcę mieć z nim kontakt i kontroluję go na każdym kroku. Jestem zupełnie odizolowana, pracuję na pół etatu, choć mogłabym więcej, ale ze względu na niego ciągle chcę być w domu. Wiem, to chore, mnie po prostu nie ma, jest tylko on... i wiem, że to nie jest miłość, raczej choroba. Mam pytanie: czy może być to nerwica natręctw, bo jak się obserwuję, to wszystko na to wskazuje i czy nie powinnam zmienić rodzaju psychoterapii na behawioralną? Jest jeszcze jedno, co chciałabym dodać – od 4 lat mieszkam w Londynie, kontakt z polskimi psychologami i psychiatrami jest utrudniony, ponieważ za wszystko trzeba zapłacić i nie ma tu aż takiego dużego wyboru jak w Polsce, dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w szerszym wyjaśnieniu mojej przypadłości. Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak odróżnić natrętne myśli od samobójczych?

JAK ODRÓŻNIĆ NATRĘTNE MYŚLI OD SAMOBÓJCZYCH?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne myśli od jakiegoś czasu...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a i tak nie dają mi spokoju. Nie wiem, dlaczego tak mnie męczą. Jak jestem w towarzystwie, to o nich nie myślę, ale jak jestem sam, to zaraz wracają i nie dają mi spokoju. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwica natręctw. Leczenie.

Witam serdecznie, ostatnio pytałam odnośnie leczenia nerwicy natręctw w pracy. Posłuchałam Pana i poszłam do psychiatry. Przepisal mi *** (przyp. - nazwa handlowa usunięta) (przez pierwsze 4 dni pół tabletki, później po 1 tabletce. W aptece dostałam zamiennik ***. Proszę... Witam serdecznie, ostatnio pytałam odnośnie leczenia nerwicy natręctw w pracy. Posłuchałam Pana i poszłam do psychiatry. Przepisal mi *** (przyp. - nazwa handlowa usunięta) (przez pierwsze 4 dni pół tabletki, później po 1 tabletce. W aptece dostałam zamiennik ***. Proszę mi powiedzieć, czy to skuteczny lek na nerwicę natręctw? Zaczęłam kuracje od soboty 29.01.2010. Czuję się na razie nieąle, nie mam żadnych skutków ubocznych, choć wiem, że lek zaczyna działać po długim czasie stosowania. Pozdrawiam serdecznie. kaja123
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Natrętne myśli przy nerwicy lękowej

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka,...

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka, wezmę nóż i pozabijam wszystkich, co wywołuje atak paniki) są normalne dla nerwicy lękowej i natręctw? Czasami mam przed zaśnięciem różne obrazy przed oczami mi się pojawiają, np. że ktoś ucina sobie palce u rąk nożem... Bardzo lubię filmy kryminalne, o morderstwach itd. i może przez to one wywołują u mnie te lęki, pokazujące się w tych natrętnych myślach? Ciągle układam sobie w głowie różne sceny, że np. jadąc rowerem, będzie miał wypadek autobus i będę mogła ratować ludzi? Od zeszłego tygodnia chodzę na terapię, ale boję się powiedzieć o tych myślach, bo mnie w szpitalu zamkną.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Zastanawiająca sprawa.

Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie... Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie mnie opuściły te dziwactwa, nawet przytyłam... bo byłam strasznie chuda. Podejrzewam, iż spowodowane było to zmianą zamieszkania, gdyż mieszkałam w internacie. Aż tu nagle w klasie maturalnej schudłam 15 kilo... i od około 5 lat ciągle się z tym borykam... Wróciło natręctwo z spaniem po kątach, spaniem w kontrowersyjnych rzeczach (starych, paskudnych rzeczach), których nienawidzę, ale w nich śpię... i najgorsze - to podświadomie wywołuje sytuacje nerwowe, kłótnie w domu, krzyki, a jeśli mam naprawdę powody do nerwów, to mam taki talizman przy sobie, o którym zapomniałam wcześniej wspomnieć (jest to mały ozdobny kamyczek)... mam go od zawsze i bardzo mocno zaciskam go, aż do ran (potrafię tak całymi dniami)... mam rany, bolą, są okropne..., ale nie mogę przestać! Jak mam więcej zajęć, to wyciszam się na jakiś czas i spokojnie daję sobie z tym radę..., ale kiedy zbliżają się napady, to niestety nie mogę wytrzymać i dopuszczam się tych dziwactw. Piszę to i sama nie wierzę, że to robię i iż to w ogóle o mojej osobie, no ale, niestety, tak jest. Jedyne czego pragnę, to dotrzeć do tego głównego problemu, od którego moje ciało tak strasznie się wzbrania przez tyle lat. Nie wątpię, iż jest to zakorzenione we wczesnym dzieciństwie, tylko jak tam samemu dotrzeć??? Może jakaś rada? Może jakieś publikacje na ten temat?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego samobójstwo nie miałoby być wyjściem?

Mam 26 lat. Od ósmego roku życia miałem nerwicę natręctw, zdiagnozowaną psychiatrycznie w wieku 23 lat. Od tego czasu chodziłem dość regularnie do psychiatry i psychologa, brałem leki i czytałem mnóstwo literatury przedmiotu (Horney, Fromm, Kępiński i in.), bardzo dużo...

Mam 26 lat. Od ósmego roku życia miałem nerwicę natręctw, zdiagnozowaną psychiatrycznie w wieku 23 lat. Od tego czasu chodziłem dość regularnie do psychiatry i psychologa, brałem leki i czytałem mnóstwo literatury przedmiotu (Horney, Fromm, Kępiński i in.), bardzo dużo myśląc o swoich życiu i psychice. Nie mam już większości natrętnych myśli i przymusowych czynności, ale tak naprawdę nie czuję, by coś się w moim zmieniło na lepsze. Od skończenia studiów wegetuję, nie będąc zdolnym do zorganizowania sobie życia. Sądzę, że mój obecny stan pasuje do opisu nerwicy depresyjnej Kępińskiego. Otóż elementem w mojej świadomości, który nie pozwala mi nic robić, jest poczucie bezsensu wszelkich działań, bezcelowości wszelkich wysiłków, braku sensu samego życia. Dopóki moim celem, narzuconym niejako z góry, było skończenie studiów, ten problem, choć przewijał się tu i ówdzie, nie był jednak pierwszoplanowy. Zawsze chciałem zrobić po nich karierę naukową. Ale gdy dostałem się na doktorat, straciłem dla tego zainteresowanie. Zrozumiałem, że moje życie, nawet z dr przed nazwiskiem, będzie dalej równie bezsensowne. Zresztą nie wierzyłem, żebym potrafił tego dokonać, i zrezygnowałem. Od tej pory siedzę w domu na wikcie rodziców, udając, że szukam pracy. Sądzę, że świadomość nieodwołalnego braku sensu życia samego w sobie jest w istocie moją strategią obronną przed: - poczuciem krzywdy za cierpienia w dzieciństwie i młodości z powodu choroby, i poczuciem niemocy, gdyż winą za to cierpienie nie mogę racjonalnie nikogo obarczyć i domagać się odeń zadośćuczynienia (a tylko tak jestem w stanie odzyskać równowagę) - poczuciem zmarnowania najlepszych lat życia i najlepszych okazji w życiu, czasu radości i spontaniczności, przyjaźni i miłości, czasu, w którym wykuwa się charakter człowieka i jego fascynacje na resztę życia - poczuciem wstydu i zapóźnienia w stosunku do rówieśników - nienawiścią i pogardą dla samego siebie - strachem przed ogromem wysiłku i dalszych cierpień, jakich wymagałoby ode mnie naprawianie tych prawie 20 lat z nerwicą - sztucznością i nieadekwatnością każdego celu, jaki mógłbym obrać w życiu, wobec tych cierpień i tych wysiłków. Każdy z tych problemów (i wiele pomniejszych) był dla mnie przez lata nierozwiązywalny z osobna i w splocie z resztą. Lecz jeśli nic nie ma sensu, to wtedy nie ma też krzywdy, winy, wstydu, nienawiści, strachu. Jeśli twoje problemy są nierozwiązywalne, musisz je usunąć z pola widzenia, sprawić by nie istniały, nawet jeśli ty przestajesz psychicznie istnieć, bo inaczej stają się nie do zniesienia. Teraz nie chce już nawet, by cokolwiek zyskało sens. Każdy możliwy sens jest niczym wobec ogromu cierpienia, nienawiści i lęku, które jego wątły miraż natychmiast uruchamia z całą mocą. Musiałby to być sens absolutny i niepodważalny, taki, który czyni drobiazgami wszystkie problemy jednocześnie. Ale takiej wartości nie ma, bo to człowiek sam sobie nadaje sensy. Nie jest nią Bóg, o którym nie wiem nawet, czy istnieje, i którego, w przypisywanej Mu wszechmocy i dobroci, musiałbym obarczyć winą za swój stan, gdyby istniał. Nie jest nią też Eros, miłość, do której zyskałem szczerą niechęć, gdyż moja nerwica miała od początku seksualne podłoże, a każda fascynacja kobietami była zawsze nieodwołalnie frustrująca. Tym bardziej nie jest nią praca czy zainteresowania. Pozostaje więc uczynić wartością brak wszelakiego głębszego sensu. I trzymam się tego w miarę solidnie od prawie roku... Niestety, okazuje się, że na dłuższą metę tak się nie da. Brak sensu staje się powoli równie niemożliwy do zniesienia, jak wszelki ułomny sens... Jeśli więc sens i jego brak są nie do zniesienia, czyż nie jest jedynym prawdziwie sensownym wyjściem zakończenie życia?

Choruję chyba na coś więcej niż na nerwicę natręctw

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś...

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś 2-3 lata temu jeszcze w podstawówce, ale nie zwracałem raczej na to uwagi. Nerwica daje mi nieźle w kość od roku. Zaczęło się od mycia rąk, przez ustawiania wszystkiego symetrycznie, prania wszystkich ubrań chociaż w nich nie chodziłem, liczenia wszystkiego i teraz do myśli samobójczych. Najbardziej mnie wykańcza ustawianie wszystkiego i sprawdzanie, czy czegoś nie zgubiłem. W szkole ustawiam plecak, trzepię go, ustawiam w nim książki i sprawdzam, czy wszystko mam. Tak samo jest na lekcjach, ale wtedy ustawiam wszystko na ławce i macam się, czy czegoś nie zgubiłem. Potem gdy wracam do domu, to milion razy sprawdzam, czy buty stoją na swoim miejscu, czy stoją prosto, czy ubrania ładnie poukładane w szafce, czy wszystko jest na swoim miejscu i tak w nieskończoność. To jest jak syzyfowa praca, czyli na darmo, bo po chwili znowu wszystko od nowa. Ręce już od 2 lat myje mniej więcej 15-20 razy dziennie. Mam tak wyniszczone i białe, że wyglądają jak u starca. Boję się czegokolwiek dotknąć, bo zaraz myje ręce. Natręctwa doprowadzają mnie czasami do szału, że chce mi się krzyczeć i płakać. A jak coś mi się nie zgadza lub stoi nie na swoim miejscu, to doprowadza mnie to do szału i złości, i wszystko jeszcze bardziej się nasila. Bardzo się też boję i mam lęk przed ludźmi. Nie lubię być tam gdzie są ludzie. Boję się wyjść z domu, pójść do sklepu i gdziekolwiek, gdzie są inni, a szczególnie obcy. Czuję straszny lęk przed ludźmi. Często przychodzę do domu, siadam na łóżku i marzę, jest gdzieś tam daleko w swoich myślach, nie lubię jak przychodzą do mnie koledzy, a szczególnie jak chcą, abym gdzieś z nimi wyszedł. Lubię przebywać sam, w samotności, lubię być smutny. Ostatnio myślę o śmierci i to często i intensywnie. Chciałbym się powiesić albo zginąć jak bohater, np. ratując jakąś dziewczynę. Źle uczę się w szkole. Mam straszny problem z nauką, a szczególnie angielskim i polskim. Nie mogę nauczyć się słówek lub zdań z angielskiego, żebym powtarzał je milion razy, to ich nie zapamiętam, a bynajmniej następnego dnia zapomnę. A z polskiego jak jest jakiś wiersz do nauczenia, to nawet nie podejmuję się go, bo tak i tak nie nauczę się go. Ale nie wiem, czy to ma jakiś związek z nerwicą. Wiem, że najlepszym rozwiązaniem by był jakiś psycholog, ale boję się o tym powiedzieć rodzicom, bo nie zrozumieliby tego. Jeżdżę do ortodonty co miesiąc i wizyta 150 zł kosztuje. Jak byłem mały, to chorowałem i też bywałem często w szpitalu, a teraz jeszcze ta krępująca nerwica. Ach... Może są jakieś inne sposoby radzenia sobie z nią, bo ledwo co wytrzymuję. Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję.

Nie potrafię już sam poradzaić sobie z sobą - co robić?

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają...

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają zasnąć, ale to na nic - to dziwne myślenie powraca ze zdwojną siłą. Co robić? Jak się od tego uwolnić?

Obsesja na punkcie rtęci

Rok temu miałam obsesję na punkcie rtęci, wszędzie ją widziałam, to dlatego, że jak byłam mała, kiedyś stłukłam termometr. Teraz mam 15 lat i uwolniłam się od tej obsesji - przynajmniej tak mi się wydawało. Od jakiegoś roku nękają mnie...

Rok temu miałam obsesję na punkcie rtęci, wszędzie ją widziałam, to dlatego, że jak byłam mała, kiedyś stłukłam termometr. Teraz mam 15 lat i uwolniłam się od tej obsesji - przynajmniej tak mi się wydawało. Od jakiegoś roku nękają mnie różne natrętne myśli. Na początku były one o Bogu - straszne, obraźliwe, nawet wulgaryzmy. To było dla mnie straszne... później było trochę lepiej, ale zaczęły pojawiać się natrętne myśli w postaci złorzeczeń, które pojawiały się w różnych sytuacjach, np. usłyszałam, że ktoś jest chory i zaraz pojawiała się zła myśl. Najgorsze jest w tym to, że bardzo się bałam o tych ludzi, modliłam i obwiniałam za ich krzywdę... Ostatnio bardzo mi pomogła spowiedź, która bardzo podniosła mnie na duchu, a teraz znów się wszystko posypało... Słyszałam o chorobie pewnej kobiety i też pojawiały się złe myśli, modliłam się za nią, później ona wyszła ze szpitala, a po jakimś czasie znów tam trafiła, potem okazało się, że znów jest w szpitalu i po jakimś czasie okazało się, że nie żyje. Obwiniam za to siebie, ponieważ dzień przed śmiercią nie pomodliłam się za nią... Wiem, że nie muszę się modlić za wszystkich i że nie chcę tych myśli, ale obwiniam się za jej śmierć, że gdybym się wtedy pomodliła, to ona by żyła... Proszę o pomoc!!! Dodam jeszcze, ze nigdy bym nikogo nie skrzywdziła...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to są naprawdę mieszane zaburzenia lękowe?

Witam, mam 36 lat i od marca tego roku zdiagnozowaną nerwicę lekową. Choroba zaczęła się nagle wieloma objawami somatyzacyjnymi i zaburzeniami snu. Dodam, że wydarzyło się to kilka miesięcy po utracie pracy. Do czerwca czułam się w miarę dobrze, objawy...

Witam, mam 36 lat i od marca tego roku zdiagnozowaną nerwicę lekową. Choroba zaczęła się nagle wieloma objawami somatyzacyjnymi i zaburzeniami snu. Dodam, że wydarzyło się to kilka miesięcy po utracie pracy. Do czerwca czułam się w miarę dobrze, objawy somatyczne powoli ustępowały, zaczęłam psychoterapię indywidualną (poznawczo-behawioralną). Pod koniec czerwca "dopadły" mnie myśli natrętne o treści bluźnierczej i wulgarnej w stosunku do Boga i najbliższych mi osób. Ich nasilenie znacznie wzmogło się podczas trzymiesięcznej terapii grupowej. W ciągu dnia myśli te zaczęły być tak silne, że były momenty, iż wydawało mi się, że dłużej tego nie wytrzymam i że w chwili takiego napięcia coś sobie zrobię. Takie myśli z kolei wywoływały we mnie lęk i nagłe obniżenie nastroju. Nie mogłam się skoncentrować, a pójście do pracy wywoływało we mnie ogromny strach przed myślami natrętnymi (kontakt z innymi osobami powodował wzmożenie takich wulgarnych myśli). Czułam się ograniczona i coraz bardziej nie chciało mi się żyć. Pojawiły się myśli samobójcze.

Zaczęłam brać leki (w badaniu EEG wyszło, że mam niski próg pobudzenia drgawkowego). Ale zauważyłam, że moje myśli natrętne, choć już nie wywołują we mnie takiego napięcia, to jednak są nadal bardzo przykre w treści (często dotyczą mnie samej), mają charakter impulsów (zrób tak, nie rób tego), są wyrażane w w drugiej osobie (ty jesteś.., ty robisz., no widzisz, ty jesteś taka... itp.), a nawet prowadzę coś w rodzaju dialogu samej ze sobą (z tymi dziwnymi myślami natrętnymi). Myśli te mają charakter bardzo krytyczny, zrobiłam się uszczypliwa i złośliwa, a taka nigdy nie byłam.Wzmagają się w sytuacji stresowej dla mnie. Wzbudza to we mnie lęk, że coś jest ze mną nie tak. Może mam jakieś zaburzenia osobowości? Czasami boję się, że może bedę niepoczytalna i zrobię coś moim bliskim. Mój lekarz psychiatra twierdzi, że są to wyłącznie zaburzenia lękowe, ale ja wciąż nie jestem pewna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Natrętne myśli w depresji

Witam. Chciałabym się dowiedzieć, czy przy depresji lub zaburzeniach lękowych natrętne myśli są czymś normalnym? Mam stwierdzoną depresję i ostatnio także zaburzenia lękowe. Mam natręctwa myślowe typu, że mąż mnie zostawi samą z dzieckiem, że znajdzie inną, atrakcyjniejszą ode mnie....

Witam. Chciałabym się dowiedzieć, czy przy depresji lub zaburzeniach lękowych natrętne myśli są czymś normalnym? Mam stwierdzoną depresję i ostatnio także zaburzenia lękowe. Mam natręctwa myślowe typu, że mąż mnie zostawi samą z dzieckiem, że znajdzie inną, atrakcyjniejszą ode mnie. Te natręctwa myślowe są na różne tematy, nie tylko na te, które wymieniłam wyżej, zdarza się, że budzę się rano już z jakimiś natrętnymi myślami, od których nie mogę się uwolnić:(:( Bywają dni, że znikają mi natręctwa myślowe i nastroje depresyjne i jest wszystko okej, normalnie funkcjonuję, a po paru dniach znowu wracają "te myśli", lęki, dziwny niepokój.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy w związku z własną tożsamością płciową

W wieku 20 lat poznałem pierwszą swoją dziewczynę. Dobrze się nam rozmawiało, było fajnie. Po 2 miesiącach przyszła mi myśl, że jej nie kocham. Zacząłem się tego obawiać, wpadłem w nerwicę i pojawiało mi się coraz więcej myśli, miedzy innymi,...

W wieku 20 lat poznałem pierwszą swoją dziewczynę. Dobrze się nam rozmawiało, było fajnie. Po 2 miesiącach przyszła mi myśl, że jej nie kocham. Zacząłem się tego obawiać, wpadłem w nerwicę i pojawiało mi się coraz więcej myśli, miedzy innymi, że jestem gejem i że ciągnie mnie do zwierząt. Jak jechałem samochodem, to chciałem skręcić pod ciężarówkę, że ciągnie mnie do dzieci. Większość z tych myśli ustąpiło po leczeniu. Byłem z Tą dziewczyną ponad 2 lata, a nadal się zastanawiałem, czy ją kocham i czy jestem gejem. Rozstaliśmy się w końcu. Ja odstawiłem leki, ponieważ zwracałem cały czas uwagę na libido. Z czasem libido się podniosło, ale myśli, że jestem gejem były. Poznałem Natalię, zakochałem się w niej, biegałem za nią 7 miesięcy, a jadnocześnie się obawiałem, że będzie tak samo jak z byłą. Że będę się zastanawiał, czy ją kocham. I niestety tak się stało. Na początku byłem chorobliwie zazdrosny i tylko czasami o tym myślałem, ale z czasem jej zaufałem, i zaczęły się pojawiać myśli, że jestem gejem, że mi trudno z kobietą jest. Myśli o geju ustały, ale nadal się zastanawiam, czy ją kocham, dalej jestem o nią zazdrosny, ale się zastanawiam i nie mogę przestać. Jeśli o tym nie myślę, to jest tak super z nią i tęsknie, jak jej nie widzę nawet parę godzin. Ale jak mówię sobie, że jej nie kocham, to męczy mnie to wszystko. Bardzo chcę z nią być, jest kobietą moich marzeń, ale nie wiem, jak sobie poradzić z tym zwracaniem uwagi na uczucie. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problem z koncentracją

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem...

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem i robieniem notatek, czego w poprzednich latach nie zauważyłam w takim stopniu. Czy można coś zrobić w takiej sytuacji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Ciągłe myślenie

Mój problem polega na tym, iż cały czas, czy tego chcę, czy nie, o czymś myślę. Nie mogę tego kontrolować. Trudno jest mi to opisać. Czy to, że nie mogę przestać panować nad moimi myślami jest chorobą? Często w ciągu...

Mój problem polega na tym, iż cały czas, czy tego chcę, czy nie, o czymś myślę. Nie mogę tego kontrolować. Trudno jest mi to opisać. Czy to, że nie mogę przestać panować nad moimi myślami jest chorobą? Często w ciągu dnia przychodzą mi do głowy złe, negatywne wspomnienia z dawnych lat, miesięcy czy dni, i nie potrafię tego tak wymazać. Po paru chwilach zdarza się, że dostaję nerwówki, nie potrafię nad tym panować, żeby się uspokoić, potrzebuję spokoju ciszy, to bardzo tudne. Proszę mi doradzić, czy jest jakiś sposób, żeby się tego pozbyć, skończyć z negatywnymi myślami?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak pokonać natręctwa w pracy zawodowej?

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe,...

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe, ale ja ciągle czuję niepewność, że jednak może być coś źle. Mam wrażenie, że może się z klientem nie zrozumiałam albo źle usłyszałam. I tak przy odbiorze z klientem sprawdzam te bilety, jednak ciągle nie mam 100% pewności czy wszystko dobrze. Są sytuacje, że mogę sprawdzić pewne rzeczy i jakoś te myśli znikają, ale są takie dni, kiedy nie potrafię tych myśli od siebie odsunąć i dręczą mnie przez tydzień, dwa. Dziś jest niedziela, wczoraj byłam w pracy i znowu mam te wstrętne myśli, które psują mi weekend. Zamiast odpocząć i się zrelaksować, to znowu jutro pójdę do pracy zmęczona. Pomimo tego, że przez te pół roku nie zdarzyła mi się pomyłka, ja ciągle się denerwuję. Nie wspomnę już o tym, że zamykając drzwi sprawdzam 5 razy, czy aby na pewno są zamknięte (drzwi, gaz, okna to już dla mnie błahostka). Najgorsze są te myśli związane z pracą. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego, że jeśli klient przy odbiorze sprawdził wszystko ze mną, to musi być dobrze. To tylko ja mam te myśli dotyczące sprawdzania. Mój mąż wie o moich natręctwach (stara się mnie wspierać), mam wspaniałą córcię i mam tę ohydną chorobę. Nie byłam u żadnego specjalisty. Staram się pomagać sobie melisą albo ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Może dobrze by mi zrobił jakiś urlop, chociaż tydzień, spędziłabym go w domu. Bardzo proszę pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co mi dolega? Czy coś ze mną nie tak?

Witam! Mam problem. Nie wiem, co mi dolega, więc postanowiłem zasięgnąć porady. Otóż od pewnego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Dziewczyny zawsze ze mną rozmawiają, bardzo mnie lubią. Wszystko jak na razie było w porządku. W przeszłości miałem...

Witam! Mam problem. Nie wiem, co mi dolega, więc postanowiłem zasięgnąć porady. Otóż od pewnego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Dziewczyny zawsze ze mną rozmawiają, bardzo mnie lubią. Wszystko jak na razie było w porządku. W przeszłości miałem coś takiego, że bałem się różnych rzeczy, nie mogłem spać, bo czymś się zamartwiałem itp. Na przykład mimo że miałem spakowany plecak i wszystko umiałem, to sprawdzałem często nawet po 30 razy, czy aby na pewno. A gdy tamto przeszło, szczególnie dbałem o swoją higienę, np. kilkadziesiąt razy dziennie myłem ręce. Gdy to wszystko się skończyło, minęło jakieś 3 lata, napotkało mnie coś równie dziwnego. Mianowicie gdy widziałem kogoś z rodziny, w myślach pojawiały mi się myśli o seksie. Próbowałem o nich odbiec na siłę, ale nic nie skutkowało. Wręcz coraz bardziej się ponaglało i nie dawało mi spokoju. Teraz mam wyrzuty sumienia. Po prostu bezsilny płakałem, myśląc, że jest ze mną coś nie tak. Nachodzi mnie lęk, czy mógłbym kogoś skrzywdzić, czy coś takiego, choć w rzeczywistości jestem spokojny i ułożony i nigdy bym nikomu nic nie zrobił. Nawet nie wspominam o sekcie, mimo iż jestem w wieku dojrzewania. Mam niecałe 16 lat. Bardzo bym prosił o radę, co mi dolega??? Co to było??? Czy da się o tym jakoś zapomnieć???

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Sposoby leczenia lęku i natrętnych myśli

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są...

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są to sytuacje, które obiektywnie nie powinny stwarzać uczucia lęku. Im bardziej chcę by te myśli znikły, tym bardziej intensywnie mi doskwierają. Mam wrażenie, że wpadam w myślowe"błędne koło", którego nie potrafię przerwać. Zaczęło się wiele lat temu od lęku przed chorobą, potem natrętnych myśli było tak wiele, że trudno tu je wszystkie opisywać. Dotyczą różnych spraw - od sensu życia do...możliwości podróży w czasie. Nigdy nie kończą się jakąś konkluzją - przebiegają według określonego wzorca. Są wśród nich myśli tak dziwne, że wstydziłbym się o nich mówić. Nie chcę ich kontynuować, ale mam bardzo ograniczony wpływ na ich przebieg. Kiedy się pojawiają, zawsze niechciane, wywołują u mnie poczucie dezorientacji tak silne, że trudno mi je opisać słowami. Najgorzej jest w sytuacji, kiedy muszę się mobilizować do wykonywania swoich codziennych obowiązków (praca, studia). Wówczas niejako na przekór swoim skłonnościom staram się ukierunkować myśli na to, co muszę robić, ale zawsze wiąże się to z ogromnym stresem, dusznościami, bólem głowy, drżeniem karku itp. Oczywiście nie udaje mi się tych myśli "odpędzić". Mam mętlik w głowie, nad którym nie mogę zapanować. Staram się sobie przetłumaczyć, że nie ma sensu myśleć wbrew sobie, ale to również nie daje rezultatu i również powoduje błędne koło - staram się sobie pomóc metodą, która tylko dalej wpędza mnie w obsesje (samo myślenie o moim problemie stało się obsesją!!!). Przebieg tych wszystkich myśli wyczerpuje mnie psychicznie i odbiera chęć do czegokolwiek. Jestem prawie bez przerwy rozkojarzony i zdenerwowany. Często mam wrażenie, że po prostu nie mogę myśleć. Czuję, że nie dam sobie rady. Chciałbym pozbyć się tych problemów, ale nie wiem jak to zrobić. Prostej metody z pewnością nie ma, ale przecież przyjmuje się, że nerwice są "uleczalne". Co, w takim razie, powinienem zrobić, by odzyskać kontrolę nad swoim umysłem? Co spowodowało moje problemy? Dłuższe trwanie w nich tworzy mur między mną, a światem. Powoduje niską samoocenę, brak wiary w to, że mogę cokolwiek w swoim życiu zmienić. Odrywa mnie od bliskich osób i uniemożliwia tworzenie więzi z innymi ludźmi. Niezwykle mnie unieszczęśliwia. Bardzo proszę o odpowiedź.

Już nie mam siły walczyć z natręctwami

Mam 19 lat, od dwóch lat choruję na nerwicę lękową. Zaczęło się po śmiertelnym wypadku mojej przyjaciółki. Mój problem to to, że ostatnio miewam dziwne myśli, np. gdy dzwonię do chłopaka, a on nie odbiera, to myślę, że coś złego...

Mam 19 lat, od dwóch lat choruję na nerwicę lękową. Zaczęło się po śmiertelnym wypadku mojej przyjaciółki. Mój problem to to, że ostatnio miewam dziwne myśli, np. gdy dzwonię do chłopaka, a on nie odbiera, to myślę, że coś złego się stało, później staram się uspokoić, że nic złego się nie stało, ale po chwili myślę, że przez to, że pomyślałam, że stało się coś złego, to naprawdę się to stanie! Pomocy! Na dodatek myślę, że jak wykonam jakąś czynność lub nie, to coś złego się stanie! Już nie mam siły z nią walczyć!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy jestem na coś chora?

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi,...

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi, którzy w ogóle nie są moimi znajomymi. Co robią, gdzie chodzą, gdzie jeżdżą na wakacje. Gorzej, czasem mi się śnią, a oni nie myślą o mnie ani przez minutę! Nie mam paczki znajomych, raptem 2 znajome. Ale jestem gotowa, jak kogoś sobie upatrzę, jakby udawać, że jestem do tego kogoś podobna, iść na te same studia, tylko dlatego, że ta osoba wybrała ten kierunek. W ogóle jakbym nie miała swojej osobowości, tylko chciała upodobnić się do jakiejś wybranej osoby. Jak uda mi się trochę zakolegować z tą osobą, to obsesyjnie ciągle mam ją w głowie, a potem bardzo cierpię jak widzę, że dla tej osoby jestem tylko jedną z wielu znajomych, że ona ma swoje życie i ja nie jestem dla niej nikim szczególnym :(

Chciałabym, żeby ludzie mną się tak interesowali, żeby o mnie rozmawiali, żebym była dla nich wyjątkowa. Inne dziwactwo to fakt, że muszę mieć wszystko idealnie poukładane, wszędzie, na biurku, w szafie. Nie mogę zaprosić koleżanki do domu, bo boję się, że przestawi mi książkę w szafce albo dotknie mojego łóżka :/ Kolejne dziwactwo, ważniejsza jest dla mnie droga do celu niż sam cel. Nie zdałam egzaminu, bo wolałam zamiast skupić się na pytaniach egzaminacyjnych i je opracować, przerobić w jakiś określony sposób wybraną przeze mnie książkę zahaczającą o tematy egzaminacyjne. To był taki przymus, nie chodzi o to, że ta książka tak mnie fascynowała, wręcz przeciwnie.

Jeszcze inne dziwactwo. Czasem wpadam w coś takiego, że mam jakąś pokutę, że nie wolno mi wyjść na dwór, bo to za duża rozrywka, że muszę siedzieć zamknięta w moim pokoju, że nie mam prawa być szczęśliwa, że muszę za coś cierpieć. Poza tym nie umiem okazywać emocji, jestem jakby sztywna, co odstrasza ludzi, nie umiem się zachować w towarzystwie, nie wiem, co mówić, jak zagadywać ludzi. Długo by jeszcze opisywać, mam więcej takich problemów, ale tak na pierwszy rzut oka, co to może być? Czasem jest mi dość łatwo tak żyć, czasem trudniej, ale ogólnie mam świadomość, że to wszystko nie jest takie całkiem normalne, a ja nie jestem z tym szczęśliwa. Bardzo proszę o pomoc. Czy to jest jakaś choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty