Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica natręctw: Pytania do specjalistów

Jak leczyć natręctwa dotyczące przeszłości seksualnej partnera?

Na ile skuteczna jest psychoterapia jeśli chodzi o zespół natręctw dotyczących przeszłości seksualnej partnera, które wpływają dysfunkcjonalnie na związek (uniemożliwiają bliskość)? Jak ma zachowywać się druga strona? Czy i po jakim czasie warto wprowadzić farmakoterapię?  
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy jest jakiś sposób na fobię społeczną?

Czy są jakieś inne sposoby oprócz terapii i psychiatry?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy nerwica natręctw jest dziedziczna?

Witam. Planuje zajść w ciąże, ale mam pewne wątpliwości co do bezpieczeństwa dzidziusia. Czy nerwica natręctw jest dziedziczna? W jakim stopniu nn u matki może zagrażać płodowi lub też rozwijaniu się płodu, szczególnie w pierwszym miesiącu, kiedy kształtują się wszystkie komórki nerwowe? Serdecznie pozdrawiam.
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Anna Bernatowska
Mgr Anna Bernatowska

Dlaczego mam dziwne myśli?

Cześć, mam na imię Michał i mam 15 lat. Od dłuższego czasu mam dziwne myśli na różny temat, np. ktoś powie mi, że idzie do sklepu, a mi do głowy przychodzi od razu, że ta osoba będzie szła i coś...

Cześć, mam na imię Michał i mam 15 lat. Od dłuższego czasu mam dziwne myśli na różny temat, np. ktoś powie mi, że idzie do sklepu, a mi do głowy przychodzi od razu, że ta osoba będzie szła i coś się jej stanie, albo moja mama powiedziała mi, że babcia jest w szpitalu (nic groźnego) i od razu mam myśli ze ona zginie i jak będę się zachowywał na pogrzebie. O co w tym wszystkim chodzi i czy to jest jakaś choroba? Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można się wyleczyć z depresji, która trwa wiele lat?

Witam, jestem Marta. Moje dzieciństwo nie było wesołe, tata często chorował (ma schizofrenię), mama wiecznie rozpaczała nie mogąc dojść z nim do porozumienia. Jeszcze wtedy obydwie nie rozumiałyśmy tej choroby. Całymi dniami potrafił nas psychicznie męczyć swoimi problemami, do... Witam, jestem Marta. Moje dzieciństwo nie było wesołe, tata często chorował (ma schizofrenię), mama wiecznie rozpaczała nie mogąc dojść z nim do porozumienia. Jeszcze wtedy obydwie nie rozumiałyśmy tej choroby. Całymi dniami potrafił nas psychicznie męczyć swoimi problemami, do czego dochodziły wieczne kłótnie rodziców. Ja jestem dzieckiem adoptowanym, także nie mam predyspozycji do odziedziczenia po nim choroby. Ale wracając do tematu: mimo tego, że od kiedy pamiętam byłam najlepszą uczennicą w szkole, miałam wiele sukcesów to płaciłam za to zdrowiem psychicznym. Nie ze względu na wysiłek, gdyż z nauką nie miałam problemów, a ze względu na chorą ambicję. W wieku około 14 lat pojawiły się u mnie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, które w przeciągu roku znacznie doleczyłam. Potem przyszedł okres dojrzewania ok. 17 roku życia, kolejne choroby taty i przestawałam sobie dawać ze sobą radę. Szukałam pomocy u specjalistów, odrzucałam leki, po czym z powrotem do nich wracałam. Tragiczność mojej natury objawiała się tym, że wiecznie utrudniałam sobie życie, gdyż, np. ze względu na kompleksy i problemy ze samą sobą nie mogłam się nauczyć na klasówkę w terminie takim jak pisali inni, bo w dany dzień nie byłam w stanie się skoncentrować na niczym innym niż moje problemy. Teraz studiuję na dobrej uczelni, pracuję, żeby na nie zarobić, ale nadal mam problemy ze sobą, ludzie po części je zauważają, ale potrafię dobrze się ukrywać. Gdy przychodzą jakieś cięższe chwile w życiu lub mam natłok egzaminów powracają w nieznacznym stopniu zaburzenia kompulsyjno-obsesyjne, przesadne przejmowanie się opinią, otaczającą rzeczywistością, Mając w danym momencie jakiś problem z wielkim trudem skupiam się nawet na czymś co muszę wykonać na za 5 minut. W natłoku studenckich obowiązków zdecydowałam się powrócić do terapii farmakologicznej, ale w tym czasie po wzięciu leków antydepresyjnych zaczęły pojawiać się u mnie wysypki, dosłownie po wzięciu każdego leku przez okres ostatniego roku. Czy jest to spowodowane tym, że kiedyś nadużywałam leków, dziś brałam jedne, a jutro drugie? Może to dowód na to, że mój organizm jest już nimi na tyle zatruty, dlatego reaguje wysypką? Gdzie mam szukać pomocy? Czy istnieją jakieś dobre psychoterapie, bo w pomoc psychologa nie wierzę? Chciałam jeszcze dodać, że od jakiś kilku miesięcy zrobiłam się strasznie płaczliwa. Łatwo się wzruszam. Codziennie rano wstając nie mam ochoty wstać, nie mam motywacji i tak już od kilku lat. Nie czuję radości życia. Szybko się złoszczę, zrobiłam się strasznie impulsywna, mimo że kiedyś byłam dobra i bardziej ułożona. Pozdrawiam i liczę na podpowiedź jakąś, ponieważ z wiekiem jest mi co raz ciężej… :)
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Nerwica natręctw i lęki - czy jest jakiś sposób, by udało mi się wyjść z tego?

Witam, jestem tu nowa, ale po prostu szukam ratunku wszędzie. 5 lat temu oficjalnie stwierdzono u mnie nerwicę natręctw, lęki byłam 4 lata, później rok dawałam sobie radę sama, nie wiem jak. Przez ostanie pół roku brałam znowu, ale...

Witam, jestem tu nowa, ale po prostu szukam ratunku wszędzie. 5 lat temu oficjalnie stwierdzono u mnie nerwicę natręctw, lęki byłam 4 lata, później rok dawałam sobie radę sama, nie wiem jak. Przez ostanie pół roku brałam znowu, ale zaszłam w ciąże i biorę lek sporadycznie tylko. Mam dość, nie wiem co ze sobą zrobić, nie cieszy mnie nawet ciąża - ciągle siedzę w łóżku i ryczę, wymyślam sobie niestworzone myśli i wtedy lęki i natręctwa maja podstawę, by się tworzyć. U mnie zaczęło się od tego, że bardzo boję się o wszystkich, że coś się stanie. W ogóle jednym z głównych wątków leków jest to, że boję się, że zachoruję psychicznie i trafię do szpitala - panika mnie wtedy zjada. Teraz w ciąży zaczynam się obwiniając o wszystko, że wszystko co się dziej to moja wina, zaczynam żałować wielu rzeczy, które wcześniej zrobiłam (tzn. że zraniłam kogoś, kogo bardzo kocham:) i to zaczyna mnie prześladować, straszne czasem mam wrażenie, że oszaleję, robi mi się duszno, serce wali, jest mi zimno. Chodziłam 4 lata na terapię, ale chyba nie umiem sobie pomóc czy - ktoś z was może to rozumie? Mam kochanego męża, on rozumie mnie, rodzice nie do końca - twierdzą, że sama sobie wymyślam, wiec w ogóle przestałam im tłumaczyć. Jak ja bym chciała być normalna, bez natręctw, lęków i cieszyć się wszystkim… Czy jest jakiś sposób, by udało mi się wyjść z tego? Czytałam nawet o zabiegu operacyjnym na n.n.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak leczyć natrętne myśli?

Dzień dobry, jestem mężczyzną i mam 21 lat. Zacznę od swojego dzieciństwa. Od kiedy pamiętam, zawsze musiałem wyszukać sobie jakiś problem. Nie raz dzwoniłem do moich rodziców, by się upewnić, czy mam się tym przejmować. Lecz na tym nie poprzestało....

Dzień dobry, jestem mężczyzną i mam 21 lat. Zacznę od swojego dzieciństwa. Od kiedy pamiętam, zawsze musiałem wyszukać sobie jakiś problem. Nie raz dzwoniłem do moich rodziców, by się upewnić, czy mam się tym przejmować. Lecz na tym nie poprzestało. Miałem jakiś okres w życiu, że bałem się, że zaraziłem się wirusem HIV, a nie miałem wtedy żadnego kontaktu płciowego z dziewczyną. Będąc starszym jednak przestałem się tym przejmować w zupełności.   Najlepszym okresem mojego życia było liceum, miałem czysty umysł, nie przejmowałem się praktycznie niczym. Bawiłem się, spotykałem się z dziewczynami, trenowałem sztuki walk, żyłem po prostu jak każdy człowiek w moim wieku. W klasie maturalnej poznałem dziewczynę, z którą byłem 2 lata. Na początku było super, pierwszy raz tak się czułem, bo było ona moją pierwsza prawdziwą miłością. Pewnego dnia jednak wszystko zaczęło się psuć w mojej głowie. Może to co napiszę zabrzmi głupio, ale w niedzielę było wszystko dobrze, tak jak zawszę, a siedząc na wykładzie w poniedziałek przyszła mi nie wiadomo skąd myśl, że ja jej nie kocham. Było mi bardzo ciężko. Wiedziałem, że jest to moja wielka miłość, a mówiąc jej, że ją kocham przechodziły mi dreszcze, bo myślałem, że ją okłamuje. I tak było przez cały nasz związek, byłem jej oddany do końca, lecz nie było już tak, jak było na początku. Zresztą samo rozstanie, też przeżyłem mocno. Lecz nie to wszystko najbardziej mnie męczy. W tym samym okresie, jak przyszła mi do głowy ta myśl, że jej nie kocham, leżąc na łóżku i czytając gazetę, zacząłem sobie wmawiać, że jestem pedofilem. To już naprawdę rozłożyło mnie na łopatki. Nie mogłem i nie mogę tego pojąć do tej pory. Zawszę byłem strasznie wrogo nastawiony do osób, które popełniają taki czyn. Zawszę, myśląc o swojej przyszłej rodzinie, mówiłem sobie sam, że nie pozwolę nigdy, aby ktoś ich skrzywdził. Ta myśl bardzo mnie męczy, bo boję się, że nie będę potrafił założyć sam, swojej rodziny. Dręczy mnie to od 3 lat. Z różnym nasileniem. Będąc z moją dziewczyną nie myślałem, tak o tym bardzo, ale gdziekolwiek zobaczyłem dziecko to odwracałem i odwracam wzrok i tak jest do tej pory. Zaznaczam od razu, że nigdy nie sięgałem po pornografię dziecięcą i nie zamierzam po nią sięgać. Oczywiście, jak każdemu normalnemu chłopakowi w moim wieku podobają mi się dorosłe kobiety. Po rozstaniu z moją dziewczyną, zaczął się dla mnie okres ciągłego spotykania się z kolegami i imprez. Trwało to około 7 miesięcy i nie myślałem wtedy o tym, tak jak by to przygasło. Cieszyłem się życiem, miałem to w prawdzie w podświadomości, ale nie przejmowałem się tym. Potrafiłem z tym walczyć. Wszystko pogorszyło się na początku tamtego tygodnia. Leżałem w łóżku, ponieważ byłem chory i nagle znowu zaczęło mnie wszystko męczyć. Mam problemy ze snem i do słownie nic mi się nie chcę. Jestem strasznie zrezygnowany. Patrząc na ludzi, wydaje mi się, że jestem nienormalny, wydaję mi się, że każdy potrafi się cieszyć życiem i że nikt nie zaprząta sobie takimi myślami głowy. Zazdroszczę im po prostu normalności. Chcę mi się płakać, bo ja już mam dosyć. Myślę, że warto zaznaczyć, że mam dwie małe 3-letnie kuzynki, które bardzo kocham i nigdy bym im nie zrobił krzywdy, ale te obrzydliwe myśli nie dają mi spokoju. Co mam robić, czy jest dla mnie ratunek? Czytałem, że są to myśli natrętne, które leczy się farmakologicznie. Proszę o fachową odpowiedź, marzę tylko o tym, aby żyć jak normalny człowiek. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pozbyć się natretnych myśli?

Mój problem polega na nawracających natręctwach. Opisze pokrótce moją historię. W dzieciństwie przeżyłam bardzo wiele, począwszy od choroby alkoholowej ojca, skończywszy na jego samobójstwie. Jednak mam naturę bardzo przyjaznej, ciepłej i optymistycznej osoby pełnej wiary, że wszystko się uda...

Mój problem polega na nawracających natręctwach. Opisze pokrótce moją historię. W dzieciństwie przeżyłam bardzo wiele, począwszy od choroby alkoholowej ojca, skończywszy na jego samobójstwie. Jednak mam naturę bardzo przyjaznej, ciepłej i optymistycznej osoby pełnej wiary, że wszystko się uda i bez problemu dałam sobie z tym traumatycznym przeżyciem radę. Poradziłam sobie przy wsparciu człowieka, chłopaka, z którym byłam od wielu lat i czułam się przy nim bezpiecznie. Jednak po 8 latach bycia z tym człowiekiem on odszedł ode mnie do innej. Przeżyłam szok, tym bardziej, że byliśmy naprawdę cudowną parą. Wtedy przeżyłam ogromne załamanie nerwowe, trwające 9 m-cy, ale obyło się bez pomocy psychiatry czy psychologa. Pomogło wsparcie licznych, cudownych ludzi. Po 9 m-cach poznałam mojego obecnego męża i odkryłam życie na nowo. Byłam szczęśliwa i pełna wiary, że wszystko się uda. Jedynym dyskomfortem, który odczuwałam były tzw. tiki nerwowe polegające na zaciskaniu powiek, by rozładować napięcie nerwowe. Powoli i ten problem ustąpił, choć powraca bardziej lub mniej nasilony. Wszystko układało się cudnie, wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę (choć podczas ciąży prześladował mnie dziwny lęk o zdrowie dziecka, że będzie chore, że mąż nas wtedy zostawi itp). Potem urodziłam piękne, zdrowe dziecko. Co się okazało, wtedy jak byłam w 9 tym m-cu ciąży mój mąż miał internetowy romans. Dowiedziałam się o tym jak moja córka miała 4 m-ce. Wtedy przeżyłam wstrząs. Poszliśmy wspólnie do psychologa, wybaczyłam mężowi, ale zaczęły pojawiać się natręctwa, które dotyczyły mojego dziecka, że jej zrobię krzywdę. Udałam się do psychiatry i jestem pod jej opieka 3 lata. Brałam leki, których z czasem dawka została mi zmniejszona do połówek dwóch leków. Nawet przez jakiś czas wychodziłam już z brania tych leków, ale po 2 m-cach (z powodu bardzo stresującej sytuacji w pracy ) psychiatra mówiła, żeby jednak wrócić do połówek. Ogólnie czuję się cudownie, pracuję, natręctwa ustępują, ale co mnie martwi - czasem wracają. Bardzo się wtedy boję być sama z córką, a bezpiecznie i szczęśliwie się czuję, gdy jest z nami mąż. Bardzo bym chciała, aby ten problem znikną z mojego życia, bo jak mam natręctwa to jak np. widzę nóż, czy nożyczki to od razu wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić krzywdę mojemu najukochańszemu dziecku. Potem to mija i nóż i nożyczki mi nie przeszkadzają. W sytuacjach kulminacji natręctw, lęku boję się wziąć nóż, by obrać ziemniaki przy córce itp. Z racjonalnego punktu widzenia i wiedzy jaką posiadam wiem, że nie mogłabym zrobić krzywdy nikomu, ale nie wiem jak sobie poradzić. Pomóżcie, błagam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z natręctwem/manią?

Dzień Dobry. Nazywam się Agnieszka, mam 20 lat. Od kilku miesięcy mam pewien problem, otóż boję się o swoje życie, boję się, że dostane zawału, wylewu bądź jakiejś innej choroby pomimo dobrych wyników badań - ekg itp. Boję się zażyć...

Dzień Dobry. Nazywam się Agnieszka, mam 20 lat. Od kilku miesięcy mam pewien problem, otóż boję się o swoje życie, boję się, że dostane zawału, wylewu bądź jakiejś innej choroby pomimo dobrych wyników badań - ekg itp. Boję się zażyć jakiekolwiek leki gdy jestem chora, np. na grypę, ponieważ wmawiam sobie wszystkie działania niepożądane. Moją manią jest mierzenie sobie ciśnienia. Nie mogę sobie z tym poradzić. Mierzę nawet po 100 razy dziennie chociaż nie mam nadciśnienia. Czasem próbuję z tym walczyć, bo wiem, że jest to bezsensowne, ale wtedy lęk narasta i idę zmierzyć i wtedy np. mam podwyższony puls i np. ciśnienie - wiem, że to z nerwów, bo się nakręciłam i piję zazwyczaj melisę - wtedy tętno i ciśnienie wraca do normy. Nie wiem już co mam robić, ciśnieniomierz zawładnął moim życiem. Rodzina ma mnie za wariatkę. Pani doktor, jak mam poradzić sobie z tym lękiem? Ja zdaję sobie sprawę, że jest to wszystko nakręcane przez moja psychikę, ale w ataku takiej paniki już o niczym innym nie myślę, nie myślę racjonalnie. Proszę o radę. Z pozdrowieniami, Aga

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy lęk powoduje u mnie natrętne myśli?

  Witam serdecznie. Od paru lat mam fobię społeczną i leczę się w tym kierunku. Odczuwam lęk między ludźmi, lecz ostatnio ciągle myślę o moim problemie, zamartwiam się moja chorobą, wgłębiam się w nią, staram się pracować nad wyleczeniem -...   Witam serdecznie. Od paru lat mam fobię społeczną i leczę się w tym kierunku. Odczuwam lęk między ludźmi, lecz ostatnio ciągle myślę o moim problemie, zamartwiam się moja chorobą, wgłębiam się w nią, staram się pracować nad wyleczeniem - być może przez to ciągle myślenie o tym. Zaczęłam odczuwać lęk będąc w domu sama lub z rodziną, wtedy gdy przypomni mi się odczuwanie lęku tak jakby przez strach, że znowu lęk w domu się pojawi - zastanawiam się czy nie są to natrętne myśli? Również prosiłabym o rade co zrobić, by w domu móc w spokoju pracować nad sobą.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam urojenia czy wyraźne objawy jakiejś choroby?

Mam 15 lat i nie wiem co robić. Mam natłok różnych objawów. Raz wydaje mi się, że jestem w ciąży, a raz że mam jedynie zespół napięcia przedmiesiączkowego. Może podam objawy. Od trzech dni mam duże wzdęcia i wydaje... Mam 15 lat i nie wiem co robić. Mam natłok różnych objawów. Raz wydaje mi się, że jestem w ciąży, a raz że mam jedynie zespół napięcia przedmiesiączkowego. Może podam objawy. Od trzech dni mam duże wzdęcia i wydaje mi się, że mój brzuch stał się ogromny (nie wiem, może trochę przytyłam i to tylko sadło). Czasami odczuwam ucisk w żebrach i dziwny posmak w ustach (taki gorzkawy). Do tego wszystkiego czuję świąd, łaskotanie w pochwie, a na wkładkach widoczny jest taki żółtawy śluz z grudkami, o brzydkim zapachu. Pewnie pytanie skąd myśli o ciąży? Otóż dokładnie 4 tygodnie temu po raz pierwszy w życiu uprawiałam seks oralny no i od tej pory nie mogę sobie dać spokoju. Mam wrażenie, że mogłam zajść w ciążę, bo tydzień po zbliżeniu wymiotowałam i miałam zgagę. Naprawdę nie wiem co robić. W internecie poszukuję objawów ciąży, informacji w którym tygodniu zaczyna powiększać się brzuch, itp. Do tego jeszcze obecne dolegliwości. Chciałabym zrobić sobie test ciążowy, ale nie dam rady go kupić. Wszyscy by się na mnie dziwnie patrzyli, że nastolatka kupuje takie rzeczy. Czy to wszystko to moje wymysły, urojenia, zwykły strach przed ciążą, czy rzeczywiście powinnam zacząć się martwić? Proszę o szybką pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy można wyleczyć nerwicę natrectw?

Dzień dobry. Od 2003 r. choruje na nerwicę natręctw. Obecnie biorę  lek z grupy SSRI i zamierzam skorzystać z terapii poznawczo-behawioralnej. Proszę powiedzieć czy jest szansa wyjść z tej choroby i jeśli Pan doktor zna jakiegoś dobrego psychologa prowadzącego... Dzień dobry. Od 2003 r. choruje na nerwicę natręctw. Obecnie biorę  lek z grupy SSRI i zamierzam skorzystać z terapii poznawczo-behawioralnej. Proszę powiedzieć czy jest szansa wyjść z tej choroby i jeśli Pan doktor zna jakiegoś dobrego psychologa prowadzącego ta terapię to proszę o kontakt i również proszę powiedzieć jaki obecnie jest najlepszy lek na tę dolegliwość.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Moje myśli świadczą o obsesji lub natręctwie?

Dzień dobry. Mam 21 lat, jestem kobietą, jestem obecnie w 18. tygodniu ciąży z moim partnerem (narzeczonym), z którym jesteśmy 3 lata. Otóż nie wiem od czego zacząć, ale od jakiegoś czasu prześladują mnie moje myśli, że chciałabym zrobić komuś krzywdę,... Dzień dobry. Mam 21 lat, jestem kobietą, jestem obecnie w 18. tygodniu ciąży z moim partnerem (narzeczonym), z którym jesteśmy 3 lata. Otóż nie wiem od czego zacząć, ale od jakiegoś czasu prześladują mnie moje myśli, że chciałabym zrobić komuś krzywdę, np. kiedy oglądam albo słyszę gdzieś, np. w tv o tym, że ktoś kogoś zabił albo cokolwiek innego, ale negatywnego, to biorę to do siebie, dopasowuję do swojej osoby, zastanawiam się czy ja bym tak zrobiła, te myśli stają się bardziej nachalne i namolne, dręczące, towarzyszy temu okropny nastrój psychiczny, pojawiają się lęki, że może jestem psychicznie chora, itd.   Byłam u psychologa wczoraj i on mi wyjaśnił mechanizm tych moich myśli, powiedział jak sobie z nimi radzić. Jakoś zrobiło mi się lepiej i potem minęły mi te moje myśli. Ale weszły nowe. Tzn. nie do końca nowe bo już kiedyś (2-3 lata temu) pojawiały się. Wtedy miały treść czy kocham swojego narzeczonego, myśli były takie, że go nie kocham, szukałam w nim wad, rzeczy, które mi się nie podobają itp. Ale wiedziałam, że przecież go kocham, że mi się podoba, bo to mój typ, facet, o którym marzyłam, ale nie myślałam, że takiego dostanę. Dodatkowo potem pojawiły się myśli, że może jestem lesbijką, nie wiem czy też się zasugerowałam czymś np. z gazety lub z telewizji, albo może była to kolejna natrętna myśl wynikająca z poprzednich. Ale przecież ja zawsze byłam zainteresowana mężczyznami, w gimnazjum nawet urywałam się z lekcji z koleżanką żeby "śledzić" chłopaka, który nam obu się podobał. Oglądałam obsesyjnie mecze piłki nożnej, bo tam byli przystojni faceci. Dość szybko zaczęłam mieć marzenia seksualne, bo już pod koniec podstawówki, to z piosenkarzem, to z piłkarzem, itp. Nigdy nie miałam ciągot do kobiet, wręcz to absurdalne jest. Nawet będąc z moim partnerem, który jest jednocześnie moim pierwszym partnerem łóżkowym i chłopakiem, bardzo lubię fantazjować o seksie z nim. Wtedy owe myśli jakoś samoistnie przeszły, nie wiem nawet kiedy. Nawet nie pamiętałam o nich, jakby nigdy ich nie było.   Ale wczoraj kiedy tamte przeszły, na ich miejsce wróciły te. W gazecie przeczytałam coś o córce znanej piosenkarki, która zmieniła płeć i jest lesbijką i zaraz uderzyła mnie myśl o tym związana ze mną, gdzie to nie miało miejsca przez ten cały czas od kiedy te myśli przeszły 2 lata temu. Dzisiaj cały dzień mnie to dręczy, nie mogę sobie z tym poradzić, nakręcam się, dorabiam różne scenariusze do tej konkretnej myśli, nie chcę tych myśli, ale czasami czuję jakbym chciała i jakbym musiała o tym myśleć, dorabiać, itd. Nastrój mi się strasznie pogorszył, czuję się fatalnie, nie wiem czemu takie myśli mnie dręczą, przecież lubię facetów, ale jak ta myśl mnie dręczy to moje prawdziwe myśli przeciwstawne do niej są słabsze. Proszę mi powiedzieć, czy ze mną wszystko ok, czy to są tylko myśli, natręctwa, bo ta myśl mnie dobija, dręczy, nie chce jej, ale nie mogę się jej pozbyć!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wiem tylko, że jestem nieszczęśliwa. Jak poradzic sobie z natrectwami i całą resztą?

Witam, mam 23 lata, kobieta. Piszę ten list, bo już sama nie wiem jak sobie pomóc. Od kiedy pamiętam borykałam się z drobnymi natręctwami, które jednak w żaden sposób nie dezorganizowały mojego życia. Wymienić tu mogę dla przykładu wielokrotne sprawdzanie...

Witam, mam 23 lata, kobieta. Piszę ten list, bo już sama nie wiem jak sobie pomóc. Od kiedy pamiętam borykałam się z drobnymi natręctwami, które jednak w żaden sposób nie dezorganizowały mojego życia. Wymienić tu mogę dla przykładu wielokrotne sprawdzanie czy zamknęłam drzwi, czy zakręciłam gaz w kuchni itp. Z natręctwami chodziła w parze lekką fobią społeczną objawiającą się lękiem przed wystąpieniami publicznymi, poznawaniem nowych osób i tu pojawiają się już objawy w postaci plam na twarzy i dekolcie, drżenia, łamania głosu. Problemy te jednak miały niewielkie natężenie i częstotliwość. Ostatnimi czasy jednak moje dolegliwości uległy nasileniu czy też zmianie. Z tego względu szukałam pomocy w centrum zdrowia psychicznego, jednak fakt, że na psychologa musiałabym czekać miesiąc wbił mnie w ziemię. Miła pani z rejestracji jakimś czarodziejskim sposobem wpisała mnie na wizytę u psychiatry już na następy dzień. Jednak po powrocie zaczęłam analizować czy na moje dolegliwości faktycznie jedynym ratunkiem jest udanie się do psychiatry. Doszłam do wniosku, że jeszcze powinnam się wstrzymać z tak radykalnym posunięciem. Przedstawię może jak wygląda moje życie w ostatnich 6 miesiącach. Pierwsza sprawa to pojawienie się kolejnych natręctw, które zaczęły mnie bardzo męczyć. Jest to np. powtarzanie w myślach słów, całkowicie neutralnych emocjonalnie uprzednio usłyszanych, np. w telewizji. Pojawia się również silna potrzeba, że tak powiem pisania w powietrzu dłonią (dyskretnie) tych słów, co jest totalnie idiotyczne. Kolejną sprawą jest wąchanie dłoni, a jeśli o dłoniach mowa, to pojawił się również wstręt przed dotykaniem, np. poręczy, uchwytów szczególnie w środkach komunikacji miejskiej. Jednak wciąż uważam, że z tymi dolegliwościami w sumie mogłabym żyć. Najbardziej martwią mnie reakcje mojego organizmu - nie mam praktycznie w ogóle apetytu, jem chyba tylko dlatego, żeby nie burczało mi w brzuchu, np. w trakcie zajęć na studiach. Przez większość dnia odczuwam mdłości, uderzenia gorąca, zawroty głowy, powracające uczucia jakbym zaraz miała zemdleć. Strasznie pocą mi się dłonie i stopy, choć do tej pory zawsze narzekałam, na to że są wiecznie zimne. Męczy mnie również brak snu, a raczej trudności z zasypianiem, a w sytuacji gdy udaje mi się je pokonać męczą mnie sny natury apokaliptycznej, w stylu koniec świata na 100 sposobów. Gdy już mowa o sprawach okołonocnych chciałam też powiedzieć, że praktycznie od 6 miesięcy nie występuje u mnie coś takiego jak libido, mimo tego że jestem w związku. Cały czas myślę o sensie, czy też bezsensie życia, cały czas wszystko analizuję, męczy mnie gonitwa myśli, których nie sposób zatrzymać, odpocząć od tego wewnętrznego chaosu. Myśli te są chaotyczne, niepoukładane, pozbawione logiki i spójności. W dziwny sposób robię sobie na złość, mam ochotę sprawiać sobie cierpienie. 6 miesięcy temu miał miejsce impuls, który wpłynął bardzo na mój stan ducha. Relacja, którą uważałam za przyjacielską przerodziła się w coś więcej. Nie doszło do żadnych czynów, jednak w głowie coś się zmieniło. Tylko właśnie do dziś nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie co czuję do tego chłopaka, jestem wewnętrznie rozdarta, ponieważ od 7 lat jestem w związku i jeszcze do niedawna byłam pewna, że to ten jedyny. Jednak ta sytuacja wpłynęła na mój sposób myślenia, pojawiło się pytanie "co by było gdyby?". Od tego momentu zaczęłam codziennie pytać siebie co powinnam zrobić, nie potrafiąc podjąć żadnej decyzji. Czuję wielką wewnętrzną jak i zewnętrzną presję, wiem że muszę coś postanowić, że dalej nie da się tak żyć. Wiem, że decyzja którą podejmę wpłynie na całe moje życie, że mogę popełnić wielki błąd zarówno kończąc związek jak w nim zostając. Wiem, że mój chłopak bardzo mnie kocha i nie chcę go skrzywdzić. Tym bardziej, że nie potrafię powiedzieć, że go nie kocham. Jednak nie potrafię też stwierdzić czy jest to zwyczajny kryzys, czy może mój organizm daje mi znać buntując się, że popełniam błąd nie zmieniając swojego życia. Wiem, że problemem zawsze była dla mnie jego praca, on pływa, ja czekam. Tylko, że za każdym razem jak wypływał nie potrafiłam obrać środkowej drogi pomiędzy ciągłą tęsknotą, zamartwianiem się i smutkiem a wyparciem go z myśli. By funkcjonować w miarę normalnie chyba jednak częściej starałam się nie myśleć o nim, co oddalało mnie od niego jeszcze bardziej. Już sama nie wiem co jest efektem a co przyczyną moich dolegliwości... Wiem tylko, że jestem nieszczęśliwa. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc w poradzeniu sobie zarówno z moimi natręctwami, stanami depresyjnymi jak i z sercowymi rozterkami. Zdaję sobie sprawę, że jeden mail zwrotny to zapewne kropla w morzu potrzeb, proszę jednak o pomoc, radę, próbę poukładania moich myśli, wskazanie czy powinnam się udać do specjalisty, a jeśli tak to czy powinien to być psycholog, czy może już psychiatra. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pokonać natręctwa?

A więc zacznę może tak: do 3 gimnazjum było wszystko dobrze, zachowywałem się całkiem normalnie, aczkolwiek byłem dość wstydliwy. I zaczęło się - dziwne myśli, wykonywanie czynności po parę razy, np. sprawdzanie po kilka razy kabli w komputerze, czy dokładne... A więc zacznę może tak: do 3 gimnazjum było wszystko dobrze, zachowywałem się całkiem normalnie, aczkolwiek byłem dość wstydliwy. I zaczęło się - dziwne myśli, wykonywanie czynności po parę razy, np. sprawdzanie po kilka razy kabli w komputerze, czy dokładne mycie się tak z 30 minut pod prysznicem, oczywiście dezodorantu brakowało już po 2 tygodniach. Potem przerodziło się to w taki rytuał: 3 razy muszę coś prać, bo coś źle zrobiłem, albo od poniedziałku zaczynam o siebie dbać i tak co poniedziałek, bo coś zawsze w tygodniu mi nie wychodziło ze swoją higieną. Miałem też dziwne myśli jaki jest mój cel w życiu, ale teraz to zniknęło, bo robię te dziwne czynności z higieną i tylko o tym myślę, może organizmu próbuje z tym walczyć. Zauważyłem, że dziwne myśli nie powracają gdy jestem czymś zajęty - jazdą samochodem, graniem, spotykaniem się z kolegą. Mam niską samoocenę, wydaje mi się że wszyscy się na mnie patrzą, a gdy mam iść do szkoły zawsze tego się boje. Dodam, że aktualnie mam już 20 lat i myślę, że jak to natręctwo z higieną zniknie, powróci coś innego więc ogólnie to jest takie błędne koło, z którego nie mogę się wydostać. Przepraszam, że tak chaotycznie napisane. :) Pozdrawiam! Optymista
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak przezwyciężyć natrętne myśli i lęk?

Witam, jestem 22-letnią kobietą z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, które trwają od jakichś 10 lat i do tej pory nie potrafię sobie z nimi poradzić. Obecnie mój stan określiłabym o wiele lepiej niż kilka lat temu, jednak nie do końca sobie...

Witam, jestem 22-letnią kobietą z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, które trwają od jakichś 10 lat i do tej pory nie potrafię sobie z nimi poradzić. Obecnie mój stan określiłabym o wiele lepiej niż kilka lat temu, jednak nie do końca sobie radzę. Chodziłam na terapię, ale nie pomogła, ponieważ ją przerwałam - nie pamiętam dokładnie z jakiego powodu, prawdopodobnie dlatego, że czułam, że nie jestem zrozumiana. Tak było kilka razy. Psycholog, neurolog, psychiatra, psychoterapeuta... Każdy coś powiedział i starał się zrozumieć moje problemy i doradzić, jednak do tej pory czuję, że to nie koniec. Brałam leki, bywało lepiej. Ale wiem, że dopóki sama sobie nie pomogę - nikt mi nie pomoże. Tylko, że już nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Przez te kilka lat uświadomiłam sobie, że na pewno brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości. Obecnie jestem w drugim związku i moje dolegliwości przekładają się na tę relację (albo odwrotnie...). Ale wiem, że wszystko co złe, pochodzi z mojej głowy i że to ja wyolbrzymiam i stwarzam te problemy. Trudność polega na tym, że nie umiem radzić sobie z natrętnymi myślami, nie potrafię normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem oraz wykorzystywać w pełni swojego potencjału. Jest mi bardzo trudno streścić w kliku zdaniach moją historię, jednak mam nadzieję, że to co napiszę, da pewien obraz i pozwoli na udzielenie adekwatnej porady. Tak, jak już pisałam, obecnie jestem w moim drugim związku. Jest to relacja na odległość, gdyż mój chłopak mieszka w Niemczech (widujemy się raz na miesiąc, a niedługo zamierzam do niego dołączyć i tam zamieszkać). Już kiedy się poznaliśmy wiedziałam, że nie zwróciłabym uwagi na kogoś takiego jak on (chodzi o fizyczność), jednak po jakimś czasie korespondowania odkryłam w nim bratnią duszę oraz te same wartości, którymi ja kieruję się w życiu. Znajomość kwitła, mimo tego, że on nadal wiedział, że mnie nie pociąga tak, jakbym tego chciała. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się jednak na spotkanie. Bardzo tego chciałam. Okazał się wyjątkowym człowiekiem, to dzięki niemu bardziej uwierzyłam w siebie. Zawsze rozmawiał ze mną o moich problemach, podnosił na duchu, mówił komplementy. Postanowiłam zaangażować się w ten związek. Zawsze uważałam, że najważniejsze jest wnętrze człowieka i starałam się ominąć problem fizyczności. Po kilku kolejnych spotkaniach zdałam sobie sprawę, że jednak przeszkadza mi to, że są momenty, kiedy nie mogę się do niego przekonać. I wtedy budzi się we mnie lęk. Zaczynam porównywać nas z innymi parami, jego z innymi mężczyznami. I myślę, że skoro to robię, to znaczy, że go nie kocham... Bo jak się kogoś kocha, to także pomimo pewnych wad. Ale bardzo boję się tych myśli, bo to oznaczałoby, że po raz drugi popełniam ten sam błąd, co w przeszłości, z pierwszym partnerem. Nie potrafiłam od niego odejść. Mimo tego, że był to związek toksyczny, bardzo bałam się zostać sama. Jednak po wielu rozstaniach i próbach odseparowania się, kiedy udało się, okazało się, że kiedy jestem sama, jednak daję sobie radę (chociaż poczucie wartości nadal nie było zbyt wysokie). Mam wrażenie, że sytuacja powtarza się. Coś jest nie tak, a ja nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć sobie co powinnam zrobić i czy faktycznie ten problem jest na tyle duży, żeby się aż tak zadręczać... Czy to ma sens, czy ja go właściwie kocham, skoro mam takie myśli, dlaczego czuję się mniej wartościowa i gorsza porównując nas z innymi parami, jego z innymi mężczyznami... Tak naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o fizyczność. Cała reszta jest taka, jakiej bym sobie życzyła, ale lęk przed złym wyborem, podjęciem złej decyzji i życie w napięciu i z destrukcyjnymi myślami po prostu mnie wykańcza. Nie jestem sobą, unikam spotkań z ludźmi, bo ciągle się porównuję z innymi i czuję, że mam coś gorszego, że sama jestem gorsza. Nie potrafię także sama spędzać czasu, zamartwiam się o swoja przyszłość, czy sobie poradzę, mam wyrzuty sumienia z powodu złych myśli itp... A z drugiej strony, skoro coś mi się nie podoba, to mogę to po prostu zmienić. Problem w tym, że nie umiem i moje poczucie bezpieczeństwa przybiera niski poziom, co sprawia, że nie myślę i zachowuję się racjonalnie... Proszę o poradę. Cirilla

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy te myśli są spowodowane przez nerwicę?

Witam ciepło, mam 22 lata, chciałbym się dowiedzieć co nieco o nerwicy. Mój problem zaczął się jak miałem 17/18 lat, dokładnie nie pamiętam. Objawami były natrętne myśli dotyczące kościoła, a dokładniej własnego powołania życiowego. Natręctwa powodują u mnie lęk,...

Witam ciepło, mam 22 lata, chciałbym się dowiedzieć co nieco o nerwicy. Mój problem zaczął się jak miałem 17/18 lat, dokładnie nie pamiętam. Objawami były natrętne myśli dotyczące kościoła, a dokładniej własnego powołania życiowego. Natręctwa powodują u mnie lęk, bóle głowy, spadek samopoczucia. Owe myśli charakteryzują się w taki sposób, że czuję się przymuszany do pójścia do seminarium. Myśli są czasami okrutnie, natrętne, boję się ich, jeśli się tylko pojawiają ogarnia mnie strach i niepokój. Szczerze mówiąc nie chcę być żadnym księdzem, jeśli jestem spokojny, opanowany i odpowiem sobie na te pytanie to nie chcę tego, nie chcę być księdzem, nie czuję owego pragnienia do tej posługi. Jeśli myśli ustępują czuję się spokojny, wyluzowany, jestem bez nerwów, a jeśli się pojawiają to czuję ogromny strach, boje się modlić, czasem czuję żal do Boga, że mi nie pomaga, że się odwrócił ode mnie - proszę o pomoc.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus

Dlaczego mam natrętne myśli, które przyprawiają mnie o lęk i strach, że ze mną dzieję się coś okropnego?

Chciałabym zapytać Państwa, bo już nie mam siły na to wszystko, nie wiem co się ze mną dzieję. Mam chłopaka od ponad 2 lat, ale coś sobie wmówiłam, że go nie kocham, stawiam go w złym świetle w mojej głowie....

Chciałabym zapytać Państwa, bo już nie mam siły na to wszystko, nie wiem co się ze mną dzieję. Mam chłopaka od ponad 2 lat, ale coś sobie wmówiłam, że go nie kocham, stawiam go w złym świetle w mojej głowie. Przecież ja go bardzo kocham! W takim razie dlaczego coś takiego przychodzi mi do głowy? Następna sprawa jest o wiele gorsza, gdy usłyszę gdzieś kawałek piosenki np. w radiu, to przez cały dzień ona dudni mi w głowie, ciężko się jej pozbyć. Mam natłoki myśli przypominają mi się byle błahostki i siedzą ciągle w głowie, np. jakiej brat dziś muzyki słuchał, co mówili rodzice, jak ze sobą rozmawiali. Jest także tak w danej sytuacji, że np. analizuję ją jak ja bym się zachowała, np. jakbym rozmawiała z kimś na dany temat. Albo, że siedzą mi w głowie pojedyncze, natrętne myśli, np. mycie naczyń, spacer na ulicy i znów dialogi związane z takimi czynnościami, które zupełnie nie powinny mnie obchodzić, czasami nawet dotyczy to obcych ludzi na ulicy - przypomina mi się, że np. jakaś starsza kobieta mówiła coś do swojego męża. Proszę o pomoc. Te myśli przyprawiają mnie o lęk i strach, że ze mną dzieję się coś okropnego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co zrobić, aby natrętne myśli ustąpiły?

Witam, Od czerwca tego roku mam duży problem. Jesteśmy kochającą się rodziną, mam kochanego synka (6 lat), a w sierpniu urodził mi drugi kochany synek. Problem ma taki, że kiedy w czerwcu żona poszła do szpitala zaczęło się coś ze...

Witam, Od czerwca tego roku mam duży problem. Jesteśmy kochającą się rodziną, mam kochanego synka (6 lat), a w sierpniu urodził mi drugi kochany synek. Problem ma taki, że kiedy w czerwcu żona poszła do szpitala zaczęło się coś ze mną dziać, zaczęły nachodzić mnie natrętne myśli, że ja dzieci nie kocham, że mogę zrobić im krzywdę, zaczął się wewnętrzny niepokój, duszności, ból głowy i wewnętrzne rozbicie - trwa to do dziś, boję się spojrzeć na dzieci, żeby nie nadeszły mnie te choler*e myśli. Zaobserwowałem, że jak się denerwuję w ciągu dnia to mi się delikatnie głowa trzęsie. Mam 33 lata, do czerwca byłem osobą, która szybko żyła, łatwo nawiązuję kontakty, ale coś się zacięło - rozmowa, np. z panią w gminie już mnie stresuje, próbuję się kontrolować, ale nie zawsze wychodzi, stresuje mnie np. rozmowa z osobą, która patrzy mi prosto w oczy, boję się komuś o tym stanie powiedzieć. Proszę o poradę - co mam zrobić, gdzie się udać i czy te choler*e natrętne myśli odejdą i zacznę normalnie funkcjonować? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nerwica natręctw związana z masturbacją - jak sobie pomóc?

Witam, Od dłuższego czasu mam dziwne myśli po masturbacji, tzn. kiedy skończę masturbację, to muszę wszystko wyczyścić, tego co dotknąłem, ponieważ sądzę, że na rękach miałem nasienie i ktoś, kto dotknie tego miejsca, które ja wcześniej dotknąłem rękami po masturbacji,... Witam, Od dłuższego czasu mam dziwne myśli po masturbacji, tzn. kiedy skończę masturbację, to muszę wszystko wyczyścić, tego co dotknąłem, ponieważ sądzę, że na rękach miałem nasienie i ktoś, kto dotknie tego miejsca, które ja wcześniej dotknąłem rękami po masturbacji, bojąc się, że miałem nasienie na rękach, ten ktoś zarazi się ode mnie. Inny przykład: gdy jestem po wytrysku to uważam, że wszystko ospermiłem i muszę zobaczyć czy w danym miejscu nie ma mojego nasienia, oglądam, sprawdzam, jeżeli mam wątpliwości albo jestem pewien, że to miejsce, rzecz są pobrudzone spermą to od razu je całe myję mydłem, płynem i wodą ze szmatką. Byłem kiedyś uzależniony od masturbacji, teraz robię to bardzo rzadko, ale niestety czasami się zdarza. Wydaję mi się, że jestem chory. Nie wiem jak nazwać tą chorobę. Uważam, że choruję na nerwicę natręctw, dotyczącą lęku przed zarażeniem innych osób. Dziwnie to może teraz zabrzmi, ale dzięki nerwicy natręctw prawie wyleczyłem się z uzależnienia od masturbacji. Teraz chciałbym się również pozbywać tej nerwicy natręctw. Jak mam sobie pomóc? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty