Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
8 8 6 , 3 7 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica natręctw: Pytania do specjalistów

Czy to nerwica natręctw?

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej...

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej nie wytrzymam. Jakaś mania robienia czegoś 4/8 krotnie. Gdy idę przez ulice i zdarzy mi się splunąć, muszę splunąć jeszcze z 3 razy, bo też zwyczajnie nie wytrzymam, również przykładowo gdy uderzę książką o biurko przypadkiem, muszę uderzyć jeszcze 3 razy, bo też nie wytrzymam. Oczywiście zdarza się dużo sytuacji, w których ta mania się nie utrzymuje, ale widzę, że to brnie coraz dalej, coraz częściej się zdarza. Jak w temacie - czy to nerwica natręctw? Jak tak, to czy są jakieś sposoby, coś bym mógł temu zaprzestać? Boje się, że mogę temu ulec w coraz większym stopniu, a to mnie już doprowadza do szału. Proszę o odpowiedź, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nerwica natręctw: do kogo zwrócić się o pomoc?

Jestem w ciąży w 24 tygodniu. Od pewnego czasu - jeszcze zdarzało się przed ciążą, ale w trakcie ciąży się nasiliło - ciągłe powracające natrętne myśli dotyczące wody, tzn. że rura w domu pęknie, że nas zaleje woda, że rury...

Jestem w ciąży w 24 tygodniu. Od pewnego czasu - jeszcze zdarzało się przed ciążą, ale w trakcie ciąży się nasiliło - ciągłe powracające natrętne myśli dotyczące wody, tzn. że rura w domu pęknie, że nas zaleje woda, że rury przeciekają w domu i woda kapie. Ona nie kapie, a ja ją słyszę jak kapie. Słyszę jak sąsiadka odkręca wodę u siebie, gdyż w domu jest taki charakterystyczny szum wody. Mam w sobie lęk taki, że boję się odkręcić wody w kranie w domu, gdyż od razu mam czarne myśli, że gdzieś rura pęknie lub będzie przeciekało i nas zaleje woda. Byliśmy kilka razy zalani przez sąsiadkę z góry. Również od jakiegoś czasu boję się chodzić na działkę, bo zaraz mam problem z myśleniem o używaniu wody, że gdzieś rura przecieka, kapie, że nas zaleje. Głównie chodzi o postawioną na działce altankę i że ja nie będę wiedziała, co z tym zrobić, gdyż zajmuję się tym sama. Otworzę tylko oczy i już o tym myślę i te myśli są cały dzień ze mną, nie mogę zająć się niczym innym, gdyż one wracają ciągle, nagle i natrętnie. Wzrasta we mnie strach, ciągły niepokój. Nie chcę się tak czuć, chciałabym być bardziej spokojna, co robić i do kogo zwrócić się o pomoc? Czy jest to nerwica natręctw?? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Natrętne myśli: jak sobie pomóc?

Witam. Mam 34 lata. Od czerwca 2010 roku dopadło mnie coś, co wcześniej nie miało miejsca, mianowicie nachodzą mnie myśli, że mogę coś złego zrobić swoim dzieciom, a mam 2 kochanych synów. Pojawia się lęk, który mnie męczy, myślę o...

Witam. Mam 34 lata. Od czerwca 2010 roku dopadło mnie coś, co wcześniej nie miało miejsca, mianowicie nachodzą mnie myśli, że mogę coś złego zrobić swoim dzieciom, a mam 2 kochanych synów. Pojawia się lęk, który mnie męczy, myślę o śmierci, o innej orientacji seksualnej. Mam wspaniałą rodznnkę i kochającą żonę. Analizuję sytuacje, które mogłyby się stać. Do tego wszystkiego dochodzi ciągłe zmęczenie, zawroty i bóle głowy. Brakuje mi chęci do życia, a zawsze byłem osobą, która ciągle szła do przodu, miałem dobry kontakt z ludźmi . Na dzień dzisiejszy jestem zrezygnowany i zmęczony tym, co mnie dopadło, ale mam nadzieję, że to kiedyś minie. Proszę o poradę, jak sobie pomóc, bo jeszcze nikt o mojej sytuacji się nie dowiedział. Pozdrawiam.

Odczuwam chęć popełnienia zbrodni - jak można rozwiązać mój problem?

Mam 19 lat, a od dłuższego czasu prześladują mnie myśli i chęć popełnienia zbrodni. Wystarczy mały impuls, a ja już nie mogę przestać o tym myśleć... Nie czuję wyrzutów sumienia czy tym podobnych. Ale boję się, że kiedyś nie wytrzymam,...

Mam 19 lat, a od dłuższego czasu prześladują mnie myśli i chęć popełnienia zbrodni. Wystarczy mały impuls, a ja już nie mogę przestać o tym myśleć... Nie czuję wyrzutów sumienia czy tym podobnych. Ale boję się, że kiedyś nie wytrzymam, zwłaszcza że gdy trochę się denerwuję, robię straszne rzeczy. Lekarza mam umówionego na 7 marca, ale boję się, że może mnie wysłać na jakiś oddział... Co byłoby najlepszym rozwiązaniem?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego wmawiam sobie rzeczy typu "ja to nie ja"?

Dzień dobry! Mam pewien problem (mam 23 lata), czasem potrafię sobie wmawiać rzeczy typu: „ja to nie ja”, tzn. jestem jakaś taka rozdwojona. Czuję, że moje prawdziwe „ja” gdzieś się oddala, np. w rozmowie z kimś i ten ktoś...

Dzień dobry! Mam pewien problem (mam 23 lata), czasem potrafię sobie wmawiać rzeczy typu: „ja to nie ja”, tzn. jestem jakaś taka rozdwojona. Czuję, że moje prawdziwe „ja” gdzieś się oddala, np. w rozmowie z kimś i ten ktoś nie rozmawia ze mną. Wiem, że to są bzdury, głupoty i nie wiem jak to już nazwać. Kiedyś, w okresie dojrzewania, coś takiego już przerabiałam. Nie wiem jak mam sobie to wytłumaczyć, że takim zachowaniem psuję sobie humor, że tym się niepotrzebnie dręczę. Jak mnie coś takiego dopada próbuję mówić, że to głupoty i z drugiej strony coś mi mówi: „nie pocieszaj się, bo zaraz znowu będziesz mieć doła”. Ja wiem, że trzeba cieszyć się życiem, doceniam, że je mam i je kocham. Chciałabym po prostu uwolnić się od takiego wmawiania sobie tego typu bzdur, że ja to nie ja. Nie wiem czy wynika to z tego, że jak mam za dużo wolnego czasu to z nudy nie stwarzam sobie takich problemów. Nie dzieje się to często, ale jak się tak nakręcę to potrafię dłuższy czas się tak dołować. Naprawdę wiem, że to bzdura. Tylko jak siebie do tego przekonać? Jestem studentką, mam kochanego chłopaka i w miarę stabilną rodzinę. Jeśli można, proszę o jakąś poradę i wskazówkę. Dziękuje!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Obsesja na punkcie wieku

Mam mnóstwo problemów ale jednym z nich jest obsesja na punkcie wieku. Szukałam w internecie jakichś informacji, co to może być, ale wszędzie tylko piszą o obsesjach czyszczenia, sprawdzania itp. A to co ja mam, przeraża mnie. W każdym człowieku...

Mam mnóstwo problemów ale jednym z nich jest obsesja na punkcie wieku. Szukałam w internecie jakichś informacji, co to może być, ale wszędzie tylko piszą o obsesjach czyszczenia, sprawdzania itp. A to co ja mam, przeraża mnie. W każdym człowieku interesuje mnie natychmiast jego data urodzenia, jeśli jest niesamowita, to kocham tą osobę za sam fakt urodzenia się owego dnia. Jak mam ostry epizod to potrafię godziny rozmyślać, kto kiedy się urodził, ile będzie miał lat jakiegoś dnia np. 14 marca 2025 roku, obliczam jaka jest różnica wieku między różnymi osobami, których często ani ja dobrze nie znam, ani one się nie znają. Dlaczego tak robię ?? Czemu ciągle myślę o wieku ?? Pamiętam, że mam to od dziecka, już na podwórku moje pierwsze pytanie do każdego dziecka to było: Ile masz lat ? I zawsze odczuwałam kompleksy, że ktoś jest młodszy choćby pół roku. O co w ogóle w tym chodzi ? Jest w ogóle nazwa na takie zaburzenie ?? Bardzo dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica jak sobie z nia radzić? Co z osobowością?

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą....

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą. Leczenia trwało jakieś 10 miesięcy, ale ja nie zapomniałam. Co roku nawrót, który trwał jakieś 5 miesięcy. Leki i jakoś wychodziłam w miarę zapominałam choć zrobiłam się bardziej wrażliwą, analizującą i przejmującą osobą. Przez te kilka lat nie wiedziałam dokładnie co to jest i jak się fachowo nazywa. Dopiero rok 2010 luty kolejny napad było ciężko i jest ciężko. Nie mogę dojść do siebie, pogodzić się z tym. Pojawił się przy tym ostatnio duży epizod depresyjny. Depresja wtórna, zmieniłam lekarza, zmienił mi lekarstwa. Biorę je 3 dzień, czuje się trochę lepiej choć nie będę ukrywać, że chwile zwątpienia są. Jestem osobą z jednej strony która nie pozwoli sobie żeby ktoś nią rządził, ma swoje zdanie choć ta choroba trochę mnie niszczy tzn. mam na myśli to, że jestem ostrożniejsza z tym co mówię. Częste wyrzuty sumienia, że może nie powinnam. Chodzę na terapie od 4 miesięcy dopiero zaczynam zdawać sobie sprawę z niektórych rzeczy, które są tak głęboko zakorzenione z dzieciństwa, ale ciężko jest je zmienić. Zmienić swoją osobowość nagle i stać się bardziej egoistyczną osobą, myśleć o sobie a nie ciągle o innych żeby komuś było dobrze, a psychicznie i tak mi jest źle. Mam rodzinę pełną, właściwie problemy takie jak i w każdej - kłótnie i złe dogadywanie się z rodzicami, wiecznie obwinianie kogoś za coś. Ojciec zaczął sięgać coraz częściej po alkohol, choć od kilku miesięcy widzę poprawę, bardzo się z tym pilnuje. Potrafi wytrzeźwieć, że tak powiem. Mam wspaniałego narzeczonego jesteśmy ze sobą 5 lat. Jest rożnie, ale raczej się szanujemy choć nie ukrywam, że często jest tyle złości we mnie wyniesionej z domu, że próbuję się też tak wobec niego zachowywać, ale rzadko się kłócimy. Staram się to poszanować na ile mogę, bo wiem, że na to nie zasługuje i często ma racje. Bardzo żyłam i dalej siedzi we mnie życie moich rodziców, co bardzo bolało, że w domu nie jest tak jak powinno być itp. Skończyłam studia choć nie pracuje w zawodzie. Mam 23 lata, jestem stylistka paznokci od 2,5 roku działam na swojej działalności nic mi właściwie nie brakuje, ale nie mogę sobie tego wbić do głowy. Boje się czasem, że to jakaś schizofrenia albo coś innego, a chce pożyć godnie. Wiem że praca nad sobą wymaga wiele czasu, ale czy będę w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia i wyzdrowieć całkiem kiedyś co jest moim największym marzeniem? Wiem ze głowa to coś bardzo ważnego. Nieraz mówię że wolałabym nie mieć piersi albo czegoś ale psychicznie być inna. Tak bardzo mnie boli moja osobowość nie mogę się z nią pogodzić i ta choroba natręctwa myślowe. Nieraz mam wrażenie, że sama nie wiem czego chce choć tak naprawdę wiem, ale mimo wszystko i tak się borykam. Myślę jakby było gdyby, albo co będzie. Zawsze biorę wszystko przeciw a później za. W pozytywnych rzeczach znajdę coś negatywnego. Chce to zmienić ale nie jest to takie proste. Nie mam z kim porozmawiać o tym, jedynie na terapii co często jest skutkiem pogorszenia mojego stanu. Potrafię się nakręcić i tyle. Wiem, że to złe i mi nie potrzebne ale jest to silne. Na drugi rok mamy z narzeczonym zamieszkać razem, wesele, ale czasem się boje choć to chyba normalne? Może jak urwę się z tzn toksycznego domu mój stan się trochę poprawi. Zacznę myśleć o sobie, że to ja i on jesteśmy ważni. Zacznę żyć swoim życiem. Czy mój stan może się też poprawić? Bardzo proszę o jakąś podpowiedź co mam zrobić. Pozdrawiam Ciepło.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że mam nerwicę natręctw?

Witam, otóż od długiego czasu mam pewien problem. Zacznę od tego, że mam 15 lat. Jak już wspomniałam od pewnego czasu zauważyłam w swoim zachowaniu coś dziwnego. Jestem bardzo nerwowa, pewnie jak każda nastolatka mam zmienne nastroje, ale ja wykonuję... Witam, otóż od długiego czasu mam pewien problem. Zacznę od tego, że mam 15 lat. Jak już wspomniałam od pewnego czasu zauważyłam w swoim zachowaniu coś dziwnego. Jestem bardzo nerwowa, pewnie jak każda nastolatka mam zmienne nastroje, ale ja wykonuję różne czynności bez potrzeby. Na przykład zanim wyjdę z kuchni sprawdzam po parę razy czy jest wyłączony gaz. Potem idąc już do innego pomieszczenia wracam się aby sprawdzić czy na pewno ten gaz jest wyłączony... To samo jest ze sprawdzaniem czy są zamknięte drzwi wejściowe albo furtka do posesji. Potrafię nawet wrócić się już z klatki schodowej na podwórko tylko po to by sprawdzić czy zamknęłam furtkę, mimo że jestem pewna, że ją zamknęłam. Kiedy nastawiam budzik muszę znów po parę razy sprawdzać czy na pewno nastawiłam. Czy wyłączyłam światło, czy wszystko spakowałam do szkoły, czy wszystko odrobiłam, jaka jest temperatura wody w akwarium.... Tylko chodzę po domu i wszystko sprawdzam. Często też myję ręce, mimo że myłam przed chwilą. Już nie mogę sobie z tym dać rady, a dzieje się tak... Prawdopodobnie już od paru lat. Nawet nie pamiętam dokładnie od jakiego czasu. U mnie cała rodzina jest taka nerwowa, ale u mnie chyba jeszcze bardziej się to nasila, bo tylko ja tak mam. Próbuję sobie to jakoś tłumaczyć, sprawdzić raz a dobrze, ale potem mam wyrzuty sumienia, obawiam się że jak nie pójdę sprawdzić czy zamknęłam te drzwi, czy wyłączyłam gaz to stanie się coś złego i wracam się... Co jest ze mną nie tak? Jak zwalczyć te okropne nawyki? Jak się tego pozbyć? Proszę o pomoc!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc osobie chorej na nerwicę natręctw?

Witam, Mój przyjaciel cierpi na schorzenie, które objawia się zarówno wykonywaniem po kilka razy różnych zbędnych czynności (jak włączanie i gaszenie światła, zatrzymywanie się w miejscu na określony czas itp.) jak i natrętnymi myślami, głównie agresywnymi, pomimo iż jest to...

Witam, Mój przyjaciel cierpi na schorzenie, które objawia się zarówno wykonywaniem po kilka razy różnych zbędnych czynności (jak włączanie i gaszenie światła, zatrzymywanie się w miejscu na określony czas itp.) jak i natrętnymi myślami, głównie agresywnymi, pomimo iż jest to osobą spokojną i wcale nie chce tak myśleć. Izoluje się trochę od ludzi, bo poznając nowe osoby ma agresywne myśli związane z nimi. Stan ten utrzymuje się już od dwóch lat. Raz jest trochę lepiej innym razem objawy się nasilają. Podejrzewamy, że może to być nerwica natręctw, jednak choroba nie została zdiagnozowana, bo mój znajomy nie chce iść do lekarza. Uważa, że sam musi sobie poradzić ze swoim problemem. Mówi, że lekarz wskaże mu tylko drogę i będzie szukał przyczyn jego lęków, a on twierdzi, że sam już do tego doszedł, że to strach przed utratą bliskich i swoich zdolności skłania go do tego. Stara się na własną rękę zwalczyć chorobę. Namawiałam go wielokrotnie na pójście do psychologa, chociażby w celu potwierdzenia naszych przypuszczeń co do nerwicy, jednak on nie godzi się na to. Mówi, że ostatnio jest coraz lepiej i udaje mu się panować nad sobą. Lecz ja obawiam się, że poprawa może być przejściowa. O jego stanie wiem tylko ja i jest mi trochę ciężko, bo czuję się całkowicie bezradna. Nie wiem co robić w tej sytuacji, jak mu pomóc. Wiem, że jest to osoba bardzo uparta i nie załamuje się, że od razu nie udaje mu się wyjść z tego stanu, ale zastanawiam się, czy możliwe jest by na własną rękę wyjść z tego? Co mam robić w tej sytuacji? Zafrasowana

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Siedmiolatek z przymusem duszenia kogoś - czy należy udać się do lekarza?

Witam! Mój siedmioletni synek powiedział mi dziś z płaczem, że ma często napady przymusu uduszenia każdego, kto jest obok niego. Nawet mnie w tamtym momencie. Powiedział, że próbował dusić zabawki, ale to nie pomogło. Pomaga mu trochę spokojne oddychanie. Płakał,...

Witam! Mój siedmioletni synek powiedział mi dziś z płaczem, że ma często napady przymusu uduszenia każdego, kto jest obok niego. Nawet mnie w tamtym momencie. Powiedział, że próbował dusić zabawki, ale to nie pomogło. Pomaga mu trochę spokojne oddychanie. Płakał, że nie chce nigdy już czegoś takiego przeżywać. Widzę, że cierpi. Martwi się, że może komuś zrobić krzywdę. Ma dwóch młodszych braci. Prosił mnie, żeby pójść do lekarza i żebym mu powiedziała, czy to normalne. Jesteśmy z mężem w szoku. On jest bardzo rozwinięty intelektualnie, ale jego dojrzałość emocjonalna za tym nie nadąża. Dodam, że miał ciężki rok w szkolnej zerówce, "szkołę życia", z prywatnego przedszkola wszedł w świat przekleństw i agresji. Sama przypłaciłam to załamaniem nerwowym. Poza tym niedawno się przeprowadziliśmy, co było dużym stresem dla całej rodziny. W tym roku zaczął interesować się filmami i grami, w których jest forma agresji, np. Gwiezdnymi Wojnami. Wcześniej bał się nawet filmów Disney'a. Z innych ewentualnych objawów zauważyłam tyko, że zaczął bać się owadów, na dworze co pół minuty mnie pyta, czy nie ma czegoś na plecach. Czy jest to wynik stresu, czy powinniśmy iść do lekarza? Będę wdzięczna za odpowiedz.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Nerwica natręctw - jak mam żyć?

Witam. Mam 18 lat, chodzę do drugiej klasy liceum. Pół roku temu wykryto u mnie nerwicę natręctw, gdy byłam u psychologa na badaniach. Mam straszne problemy z matematyką (poprawiałam rok w sierpniu) i myślałam, że mam dyskalkulię. Jednak badania...

Witam. Mam 18 lat, chodzę do drugiej klasy liceum. Pół roku temu wykryto u mnie nerwicę natręctw, gdy byłam u psychologa na badaniach. Mam straszne problemy z matematyką (poprawiałam rok w sierpniu) i myślałam, że mam dyskalkulię. Jednak badania u psychologa tego nie wykazały. Wykazały za to nerwicę natręctw. Leczyłam się u psychiatry i chodziłam na terapię do psychologa. Jednak okazało się, że ci lekarze, do których uczęszczałam nie mają pojęcia o nerwicy, dlatego zrezygnowałam z terapii. Zresztą jaka to terapia - psychiatra tylko zapisywał mi leki, nie rozmawiał ze mną, a psycholog mówił w kółko to samo:( Mam straszne problemy z tymi, którzy siedzą w mojej głowie. Mam przeczucie, że ktoś tam mieszka i dyktuje mi, co mam robić. Gdy chcę się uczyć, ktoś mnie dekoncentruje i nie jestem w stanie niczego się nauczyć. Cały czas mnie nęka, wbija szpilki w moją duszę. Niszczy mnie od wewnątrz. Mam przeczucie, że mój mózg jest zjadany. Nie pozwala mi spać ani jeść (gdy zjem coś, mam wyrzuty sumienia - ktoś mi mówi, że nie zasłużyłam), żyję w obłędzie. Nieraz tak mi szumi w uszach i obraz krąży przed oczami, że nie wiem gdzie jestem i co się dzieje. Zaczął się już 2 semestr, a ja mam do poprawy 6 przedmiotów. Ostatnio miałam pisać sprawdzian z historii. Uczyłam się 3 dni i mimo tego go nie zaliczyłam. Pomocy! Jak mam żyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z dokuczliwymi myślami?

Witam, Mam 25 lat i pracuję w banku, praca bardzo mi się podoba, na początku wszystko było dobrze, ale od jakiegoś czasu odczuwam lęki. Przejawia się to tym, że kilkakrotnie sprawdzam dokumenty, by się upewnić, czy wszystko jest dobrze, choć...

Witam, Mam 25 lat i pracuję w banku, praca bardzo mi się podoba, na początku wszystko było dobrze, ale od jakiegoś czasu odczuwam lęki. Przejawia się to tym, że kilkakrotnie sprawdzam dokumenty, by się upewnić, czy wszystko jest dobrze, choć niedawno je sprawdzałam, nawet upewniam się czy dobrze widzę. Bardzo przeraża mnie moje zachowanie, bo nigdy tak nie miałam. W takich sytuacjach serce uderza mi coraz szybciej i panikuje. Dlaczego się tak czuje? Próbowałam jakoś z tym walczyć, powtarzałam sobie, że wszystko jest ok, ale nie zawsze mi się udaję... Jest to bardzo uciążliwe i męczące, bo tracę czas na bezsensowne rzeczy. Przychodzę do domu i dopadają mnie myśli, czy może popełniłam jakiś błąd i od razu wyobrażam sobie jakie będą konsekwencje i zaczynam analizować, zadaję sobie pytania, na które próbuję sobie odpowiedzieć i doszukuje się Bóg wie czego.... Czy to może być początek nerwicy? Bardzo proszę o poradę, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Natrętne myśli, niemożność podjęcia decyzji a nerwica natręctw

Mam ciężką depresję i od pewnego czasu próbuję pójść do lekarza ale nie potrafię. Nie chodzi o brak czasu czy lenistwo a raczej o niezdolność podejmowania takich decyzji, która trawi mnie od czasu kiedy mam depresję. Tam gdzie coś...

Mam ciężką depresję i od pewnego czasu próbuję pójść do lekarza ale nie potrafię. Nie chodzi o brak czasu czy lenistwo a raczej o niezdolność podejmowania takich decyzji, która trawi mnie od czasu kiedy mam depresję. Tam gdzie coś trzeba zrobić a tym bardziej jeśli wiąże się to z kontaktem z ludźmi tam mnie nie ma. Poza tym mam też inny problem. Po prostu boję się, że wizyta nie odniesie skutku. Boję się, że nie będę umiał opisać lekarzowi swojego stanu i po prostu mnie nie zrozumie przez co mi nie pomoże. Ale lekarz to jedyna szansa dla mnie bo jeśli on mi nie pomoże to nie wiem co ze sobą zrobię. Czy jest jakiś sposób żeby to pokonać tą blokadę? Nachodzą mnie dziwaczne myśli, których nie mogę powstrzymać. Są głupie, wręcz idiotyczne i powodują, że coraz gorzej na siebie patrzę. Gdy przyjdą to nie potrafię ich odpędzić. Myśli te są różne ale najbardziej denerwują mnie te o charakterze seksualnym dotyczącym innych ludzi, czasem też postaci religijnych a ponieważ jestem wierzący to sprawia mi to poczucie grzechu. Ale te myśli nie są moje. Nie wiem skąd się biorą ale nawet nie próbuję ich wywoływać, bo się absolutnie z nimi nie zgadzam bo nie jestem jakimś bluźniercą, dewiantem ani zboczeńcem. Po prostu to wszystko jest ze mną sprzeczne. Te myśli przychodzą a ja się staram z całych sił je zabić, bo ich nienawidzę ale najczęściej bezskutecznie. Bardzo przykre są też myśli, które obrazują mi krzywdę kogoś bliskiego. Bywa też, że sobie ubzduram, że ktoś mnie szuka i chce zrobić krzywdę, nieraz obce osoby a nieraz ludzie, którzy są moimi kolegami. Zwykle wiem, że te myśli to bzdury ale mimo wszystko powodują u mnie ogromny lęk. Mam też tak, że podczas modlitwy muszę się żegnać albo wypowiadać jakieś słowa określoną ilość razy bo inaczej się boję, że stanie się coś złego. I tak jak wyżej wiem, że się nie stanie ale lęk mimo wszystko zostaje i muszę to robić. Zwykle jak coś powtarzam to trzy albo siedem razy, nigdy sześć. Poza tym nie mogę się na niczym skupić i muszę sprawdzać wszystko kilka razy (np. czy zamknąłem drzwi, czy odłączyłem żelazko) i nawet jak wiem, że to zrobiłem to i tak muszę bo np jak nie sprawdzę drzwi to potem cały dzień się boję, że kiedy wrócę to zastanę puste albo zdemolowane mieszkanie. Czy to nerwica natręctw? A może coś innego? Czy powinienem powiedzieć o tym lekarzowi?    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Nerwica natręctw - czy może być powodem rozstania?

Szukam tu pomocy w odpowiedzi na moje pytanie. Rozstałem się właśnie z partnerem, który miał nerwicę natręctw. Zataił ten fakt jak się poznawaliśmy, ale chcąc nie chcąc - wyszło to. Zaakceptowałem to i przyjąłem z całym inwentarzem i całą...

Szukam tu pomocy w odpowiedzi na moje pytanie. Rozstałem się właśnie z partnerem, który miał nerwicę natręctw. Zataił ten fakt jak się poznawaliśmy, ale chcąc nie chcąc - wyszło to. Zaakceptowałem to i przyjąłem z całym inwentarzem i całą jego chorobą. Powiedział mi, że chciałby, abym traktował go jak normalnego człowieka i nie wciągał się w jego natręctwa. Tak też się stało. Mieliśmy czasem zgrzyty związane z jego myślami, brakiem poczucia bezpieczeństwa. Mi było trudno, ale zaciskałem zęby, żeby samodzielnie żył i stawiał czoła pojawiającym się problemom, czasem wycofywałem się. Jednak choroba stała się silniejsza i nie do zniesienia: wina do mnie, że mam takich, a nie innych znajomych, że dotknąłem pranie, że ma cały czas poczucie winy, że nie możemy być razem (związek na odległość). Ostatnimi czasy robił wszystko, żeby mnie do siebie zniechęcić, żebym odszedł. Nie poddałem się, walczyłem. Rozstaliśmy się. Powiedział, że musi mnie znienawidzieć i ma same negatywne myśli o mnie, bo mu tak będzie łatwiej. Czy odrzucenie miłości wiąże się z nerwicą natręctw?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to wszystko to nerwica?

Witam! Mam na imię Małgorzata. Mam szczęśliwe życie, wspaniałego, kochającego męża, którego też bardzo kocham. Od 3 miesięcy ciągle się boję. Wszystko zaczęło się od myśli o tym, że mam wspaniałe życie i od tego to momentu zaczęłam się martwić,...

Witam! Mam na imię Małgorzata. Mam szczęśliwe życie, wspaniałego, kochającego męża, którego też bardzo kocham. Od 3 miesięcy ciągle się boję. Wszystko zaczęło się od myśli o tym, że mam wspaniałe życie i od tego to momentu zaczęłam się martwić, że może się stać coś złego, coś co zniszczy to moje szczęśliwe życie, zaczęłam się tego strasznie bać. Najpierw myśli, że przecież nagle mogę umrzeć na zawał albo jakąś inną chorobę, potem bałam się, że mąż może umrzeć, dalej bałam się, że ja mogę zrobić sobie sama krzywdę tzn. samobójstwo, że mogę zrobić krzywdę mężowi, bałam się na widok ostrych narzędzi, miedzy czasie bałam się, że jestem chora psychicznie i że zamkną mnie w zakładzie, od tygodnia się boję, że przestanę kochać męża. Te myśli są straszne, niby zdaję sobie sprawę, że są irracjonalne, a jednak nie znikają, często towarzyszy temu myśl: „co, jeśli tak się naprawdę stanie?”. Byłam u psychiatry. Zdiagnozował u mnie zaburzenia lękowe. Podczas wizyty zapewnił mnie, że nie mam się czego bać, bo tak naprawdę ani mężowi ani sobie krzywdy nie zrobię. Po wizycie tamte myśli zniknęły, ale pojawiła się ta ostatnia, że mogę przestać kochać męża. Nie mogę przestać o tym myśleć. Dodam, że podczas tych myśli odczuwam niepokój, niedobrze w żołądku. Bardzo mnie to wszystko męczy, gdyż ciągle analizuję różne sytuacje, staram się przekonywać, że te myśli to tylko wytwór nerwicy, ale nic to nie pomaga, ciągle się boję. Czasem zdaję sobie sprawę, że te myśli są śmieszne i bezsensowne, a jednak tkwię w tych myślach jakby były prawdziwe. Proszę o jakąś radę, jak sobie z nimi radzić, jakieś zapewnienie, bo już nie wiem czy te myśli faktycznie są powodowane zaburzeniem lękowym. Dodam, że mam umówioną wizytę u psychologa, ale muszę czekać na nią miesiąc. Do tego czasu chciałabym sobie jakoś choć trochę ulżyć. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bardzo dziwne tiki

Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów... Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów ludzi 'ciemnej karnacji' ), musiałem przełknąć ślinę. Nie była to wielka rzecz. Wiec nie zwracałem na to zbytniej uwagi. Ale z czasem to się  nasiliło. Uznałem, ze przez modlenie się  będzie mi lepiej. A wiec zacząłem się  modlić. I chyba dosyć pomogło. Bo większość tych tików polega na strachu. Boje się  słów jak diabeł, szatan czy też 666. Za każdym razem gdy je widzę lub słyszę musze przełknąć ślinę, bo boje się, że coś mi się może stać. Sam juz nie wiem co robić. Jak byłem mały. (Około 12 lat). Miałem tak, ze musiałem się  modlić nawet po pół godziny. Ponieważ przy zegnaniu się „nie trafiałem dokładnie w czoło”. I wtedy musiałem zacząć jeszcze raz. Podczas modlitwy, gdy tylko źle wypowiedziałem słowo, znowu musiałem to robić. Często przełykam ślinę z rożnych powodów. Doszło do tego częste mruganie. Po czasie to wszystko prawie przeszło. Zostało parę niewinnych tików i przełykanie śliny. To wszystko ustało jak spotkałem Moja dziewczynę. Kompletnie o tym wszystkim zapomniałem. Ale około 12 grudnia (Pamiętam, że była to niedziela). Pokłóciłem się  bardzo z Moja dziewczyna. I jeszcze na dodatek przyjechała babcia. I wtedy znowu się zaczęło.. Głównie moje tiki polegają na 'powtarzaniu rzeczy'. Gdy domykam drzwi do pokoju, robie to po kilka razy. Bo się  boje? Sam nie wiem czego.. Najbardziej boje się  walczyć z tymi tikami ponieważ boje się, że gdy jednego z niech nie zrobię. Po prostu sam już nie wiem co z tym robić.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić z ciągłymi myślami o śmierci?

Mam 30 lat i jestem w 27 tygodniu ciąży :) Od kiedy jestem na L4 nie mogę przestać myśleć o śmierci, o tym co się zdarzy za kilka lat :( Cały czas zadaję sobie pytanie, co będzie kiedy umrę i...

Mam 30 lat i jestem w 27 tygodniu ciąży :) Od kiedy jestem na L4 nie mogę przestać myśleć o śmierci, o tym co się zdarzy za kilka lat :( Cały czas zadaję sobie pytanie, co będzie kiedy umrę i co stanie się z moimi bliskimi? Od jakiegoś czasu nie potrafię już o niczym innym myśleć. Bardzo proszę o poradę, co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Nerwica? Fobia? Proszę o pomoc

Moje problemy zaczęły się już dość dawno, bo kilka lat temu, jako 11-13 latka musiałam robić różne rzeczy określoną ilość razy (powtarzać je), dotykać czegoś jedną i drugą ręką itp. wydawało mi się, że jeżeli tego nie zrobię, to mi... Moje problemy zaczęły się już dość dawno, bo kilka lat temu, jako 11-13 latka musiałam robić różne rzeczy określoną ilość razy (powtarzać je), dotykać czegoś jedną i drugą ręką itp. wydawało mi się, że jeżeli tego nie zrobię, to mi albo komuś z moich bliskich stanie się coś złego (np. choroba), po takich myślach musiałam też wypluć ślinę, jakbym wypluwała te myśli, nie chcąc, żeby się spełniły. Bywały okresy, że mi to mijało, myślałam sobie, że to wszystko nieprawda i że nic się nie stanie, jednak po jakimś czasie, dłuższym lub krótszym wszystko znów wracało. W sumie nie wiedziałam co to jest, myślałam że to po prostu takie moje skrzywienie, nie przeszkadzało mi to jeszcze wtedy aż tak bardzo w życiu codziennym. Problem zaczął się później, w wieku 16 lat po dość silnym stresie, który trwał jakieś 2 tygodnie. Pojawiły się zawroty głowy, uciski (jakby ciśnienie w czaszce), mrowienie i drżenie twarzy, kołatanie serca, strach przed wyjściem z domu (że gdzieś upadnę, zemdleję, ponieważ kilka razy poza domem zawroty były bardzo silne i nie wiedziałam, co robić). Zaczęłam szukać tych objawów w internecie, żeby zobaczyć co to może być, ponieważ kolejnym moim problemem jest lęk przed chorobami i już wydawało mi się, że to np. jakiś rak. Natrafiłam na strony o nerwicach, większość objawów mi się zgadzała, czytałam też o nerwicy natręctw, która pasuje do moich pierwszych "dziwnych zachowań", od których prawdopodobnie wszystko się zaczęło. Znów bywały okresy, że objawy te znikały, jednak były one coraz krótsze. Obecnie mam 19 lat. Moje natręctwa się powiększyły, wierzę, że jak nie pomieszam kawy ulubioną łyżeczką, to w ten dzień nic mi nie wyjdzie, jeżeli wyrzucę rachunek, nie sprawdzę czegoś 10 razy, zrobię w określony dzień kitkę itd. to stanie się coś złego. Najgorsze, że czasem tak się boję i nie potrafię wyjaśnić dlaczego, a ludzie mi nie wierzą, twierdzą, że zmyślam. Robiłam podstawowe, byłam u lekarza 2 razy z tymi objawami, jednak wyniki były dobre, a pani doktor chyba troszkę się ze mnie nabijała oraz powiedziała, że to z nerwów i na tym koniec. 3 raz nie poszłam, żeby usłyszeć to samo. Nie boję się lekarzy, wręcz chcę do nich chodzić, żeby mi pomogli lub powiedzieli co mi jest, bądź nie jest, ale nie wiem do jakiego lekarza mam się teraz udać. Moja mama też uważa, że przesadzam. Zaczęłam też być bardzo wstydliwa, czerwienię się z byle powodu, boję się zadawać pytania osobom, których dobrze nie znam, wstydzę się obcych ludzi, boję się odzywać z obawy przed tym, że się skompromituję. Jestem w stanie znieść wszystkie objawy somatyczne i natręctwa, ale czerwienienia się, łamania głosu i drżenia całego ciała, tak, że ciężko mi ustać, walenia serca itp. nie mogę wytrzymać, ponieważ ludzie to widzą i słyszą (mój głos) co jeszcze bardziej mnie krępuje i to wszystko nasila. Jestem teraz na pierwszym roku studiów i bardzo mi ciężko, zwykłe podejście do tablicy powoduje u mnie paniczny lęk. Mam myśli, żeby zrezygnować ze studiów, ponieważ teraz będę musiała kilka razy wychodzić przed grupę i przedstawiać godzinną prezentację. Nie jestem w stanie tego zrobić. Unikam sytuacji, w których muszę zwracać na siebie uwagę grupy. Przestaję sobie z tym wszystkim powoli radzić, nie chcę zniszczyć sobie życia jakimiś lękami, które tak naprawdę nie istnieją, z czego zdaję sobie sprawę, dopóki sytuacja lękowa się nie pojawi i wszystko się nie zacznie. Strach przed wychodzeniem do tablicy i mówieniem przed grupą jest dla mnie najbardziej uciążliwy i najgorszy, chcę się go pozbyć, czuje lekkie objawy na samą myśl o tym. Proszę o pomoc. Jem dużo magnezu, piję dużo melisy, mam ziołowe tabletki na uspokojenie, wszystko to działało na początku, a teraz już prawie wcale. Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę szukać pomocy, jak to załatwić, ponieważ nikt mi nie pomoże, uważając mnie za histeryczkę i czy to może być choroba, czy jednak naprawdę przesadzam. Błagam o odpowiedź. Marzę o tabletkach które pozwolą mi normalnie bez lęku i kompromitacji skończyć studia.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Natręctwa myślowe - czy mogły nagle ustąpić?

Mam 18 lat i mam dość melancholijny typ osobowości. Nie byłem jeszcze nigdy ani u psychologa, ani u psychiatry. Przez ostatnie dwa miesiące dręczyły mnie myślowe natręctwa, czasem bardzo intensywne, a całkiem niedawno jakby zupełnie znikły. Czy to...

Mam 18 lat i mam dość melancholijny typ osobowości. Nie byłem jeszcze nigdy ani u psychologa, ani u psychiatry. Przez ostatnie dwa miesiące dręczyły mnie myślowe natręctwa, czasem bardzo intensywne, a całkiem niedawno jakby zupełnie znikły. Czy to normalne, że myślowe natręctwa, które jeszcze niedawno nie dawały żyć znikły w ciągu kilku dni? Myślę, że mogłem samodzielnie zacząć stosować nową taktykę walki z nimi. Mianowicie rezygnowałem po części z tzw. "rytuałów", czyli wypowiadania myśli przeciwnych do treści natręctw, zacząłem je jakby ignorować. Wiem, że z ustąpienia natrętnych myśli powinienem się raczej cieszyć, ale jestem po prostu ciekaw jaka może być tego przyczyna. Czy takie natręctwa mogą ustąpić np. w wyniku myślowego zajęcia się czymś innym, np. w rozmowie z rówieśnikami, czytaniem na interesujące tematy itp.? ALE: Wraz z ustąpieniem natręctw zaobserwowałem u siebie coś innego. Czasami (głównie podczas zasypiania, ale również w stanie w pełni aktywnym) doznaję dziwnego uczucia, które wywołuje we mnie lęk. Tak jak gdy wcześniej miałem mózg pełen natrętnych myśli, tak teraz mam wrażenie jakby moja głowa była pusta (prawie dosłownie), niezdolna do głębszych refleksji, wszystko (w tym moja osoba i mój mózg) wydaje się być nieprawdopodobnie powierzchowne, puste, niskie i trywialne, mam wrażenie jakby moje ciało było bezuczuciową rośliną, robotem, czasami mam wrażenie jakby mój umysł i ciało nie były ze sobą powiązane, czasem doznaję wrażenia jakby umysł był poza ciałem, jakby ciało nie miało ciężaru. Może to nie słuszna diagnoza, ale czasem wydaje mi się jakby to była pewnego rodzaju reakcja na stan, który przeżywałem wcześniej. Gdy walczyłem z natręctwami, miałem często wrażenie jakby moja głowa ważyła tonę od natłoku myśli, czasem głowa po prostu mnie bolała. Teraz wydaje mi się jakbym nie był zdolny do głębokiej koncentracji, jakby mój mózg odbierał i analizował wszystko tylko na podstawie tego co widzi, słyszy i czuje. Najbardziej jednak niepokoi mnie to uczucie niezupełnego kontaktu umysłu (ducha) z ciałem. Czasem mam wrażenia jakby moja głowa (w fizycznym sensie) była oddzielona od tułowia, który tylko za nią podąża.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica natręctw i depresja - czy jest możliwe całkowite wyleczenie?

Witam, od 6-7 lat cierpię na nerwicę natręctw, choć lękowy i obsesyjny byłem od dzieciństwa. Leczę się psychoterapią indywidualną, byłem na grupowej, łykam już kilka lat lek z grupy SSRI, jakiś czas temu odstawiłem neuroleptyk (około 1,5 roku to...

Witam, od 6-7 lat cierpię na nerwicę natręctw, choć lękowy i obsesyjny byłem od dzieciństwa. Leczę się psychoterapią indywidualną, byłem na grupowej, łykam już kilka lat lek z grupy SSRI, jakiś czas temu odstawiłem neuroleptyk (około 1,5 roku to zażywałem). Na pewno w każdym aspekcie swojej walki z tą chorobą osiągnąłem bardzo dużo, mimo koszmarnych stanów lękowych i depresji skończyłem studia i pracuję chyba więcej i wydajniej niż nawet zdrowi koledzy, ale zastanawia mnie, czy jest możliwe takie "przebudowanie" swojej osobowości, żeby całkowicie żyć bez objawów, czy jednak te elementy jakichś ewentualnych nieprawidłowości w mózgu zawsze będą dawać w kość. I 2. pytanie - przepraszam, że tak dużo - jakie są współczesne poglądy na ZOK: jednak bardziej "nerwica" czy zaburzenie wynikające z jakichś nieprawidłowości w mózgu? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty